



|
Zabudowa Łasztowni
* * *
Nowe Śródodrze tylko z nowym mostem
Wielka zabudowa Łasztowni i Kępy Parnickiej może zakończyć się wielkim rozczarowaniem. Jeden zakorkowany most na kilkukilometrowym odcinku nie wystarczy do ożywienia tej części Szczecina. Musi powstać co najmniej jedna nowa przeprawa, która połączy Łasztownię z centrum - pisze Andrzej Kraśnicki jr
Lista inwestorów, którzy przypuścili szturm na śródmiejskie tereny Śródodrza, świadczy o tym, że legendarne już opowieści o konieczności przemiany nadodrzańskiej części miasta mogą stać się realne. Przecież norweski Genfer Homes czy też irlandzki Howard Holdings, których plany liczy się w miliardach euro, nie skupują tam działek, by dalej prowadzić bazę PKS. Bardzo konkretne są też zapowiedzi budowy hotelu w miejscu chłodni przy prawobrzeżnym przyczółku mostu Długiego. Na przeszkodzie stoi jedynie brak planów miejscowego zagospodarowania, ale prace nad dokumentami trwają i jeszcze w tym roku nastąpi ich finał. Czy aby na pewno to jedyna przeszkoda? Obawiam się, że nasze Śródodrze może spotkać los nowego Starego Miasta, które oddzielone od centrum barierą osiedla sypialni, wciąż pozostaje na uboczu. A przecież Łasztownię i Kępę Parnicką dzieli od centrum trudniejsza bariera: rzeka.
Ten most już nie wystarcza
Już teraz Śródodrze nie jest pustynią. Sam biurowiec Euroafriki to kilkaset osób. Jest jeszcze port, przychodnia, izba celna. To masa ludzi, dla których droga do centrum prowadzi przez most Długi. Jak tragicznie wygląda ruch na tej przeprawie, widać nie tylko w godzinach szczytu. Most skupiający w sobie fragment tranzytowej trasy przez Szczecin, jak i drogę "wewnętrzną" dla odrzańskich nabrzeży, jest wiecznie zakorkowany. Proszę zobaczyć, jak około godz. 16 wygląda kolejka pojazdów usiłująca wyjechać z Łasztowni na lewobrzeże. Sznur pojazdów na trzech pasach sięga Trasy Zamkowej, a coraz częściej Parnicy. Przedarcie się na ul. Wyszyńskiego zajmuje co najmniej 20 min. O skręceniu w kierunku Pomorzan nie ma mowy. Tzw. Ucho Sternickiego, czyli uliczna pętla umożliwiająca zjeżdżającym z mostu Długiego taki manewr, nie mieści wszystkich chętnych. I dzieje się to nie tylko w godzinach szczytu!
Most Długi już teraz nie zapewnia chociażby dostatecznej komunikacji między Śródodrzem a centrum. I nie wyręczy go Trasa Zamkowa, która przechodzi estakadą nad Łasztownią. Owszem, można spod izby celnej dostać się na lewy brzeg korzystając z trasy, ale najpierw trzeba pojechać w okolice Elektrowni Szczecin, by dopiero tam podziurawionym duktem pod Estakadą Pomorską zawrócić w stronę centrum.
Planów nie ma
Jak w tej sytuacji będzie wyglądać komunikacja, jeśli Śródodrze zacznie przybierać bardziej cywilizowany charakter, gdy zapełni się nowymi obiektami? Niestety, chodzą mi po głowie jedynie dość ponure wizje. I nie rozwiewa ich kreowana na uzdrowiciela komunikacyjnych problemów Łasztowni budowa ronda na ul. Energetyków. Zapewne łatwiej będzie na tę ulicę wjechać z bocznych uliczek Śródodrza, jednak korek na trasie do centrum pozostanie, a może być nawet większy (co nie zmienia faktu, że rondo jest potrzebne).
Sięgające naście lat w przyszłość plany zakładają, że nowy most powstanie na południowym krańcu Wyspy Zielonej, czyli hen za Kępą Parnicką, już na wysokości Pomorzan. Ma to być część nowej arterii przez Międzyodrze. Perspektywa dość odległa, a co istotniejsze, sama przeprawa od serca Łasztowni i miasta - również.
W nieco bliższej perspektywie mamy przebudowę dworca PKP i jego okolic. Wszelkie plany mówią o połączeniu tego nowego city z Kępą Parnicką, ale tylko kładką dla pieszych zlokalizowaną vis-a-vis dworca.
Jakoś to wszystko nie pasuje mi do pięknej idei zwrócenia Szczecina ku Odrze i ożywienia obu brzegów rzeki. Jeden zakorkowany most na kilkukilometrowym odcinku, na dodatek mało przyjazny jako szlak pieszy, raczej odstraszy niż skusi do odwiedzenia drugiego brzegu.
Od alei Fontann do rzeki
Rozwiązanie problemu jest dość oczywiste. Musi powstać co najmniej jedna nowa przeprawa. Taka, która będzie służyć bezpośredniej komunikacji Łasztownia-centrum. Można się zastanowić, czy jest sens budować obok Trasy Zamkowej, tyle że na poziomie bulwaru, nowy most Kłodny. Ciekawym rozwiązaniem byłaby jednak budowa mostu w zupełnie nowym miejscu: na przedłużeniu ul. Dworcowej, tam, gdzie między pocztą a starą drukarnią ulica schodzi wprost do Odry. Po przeciwnej stronie rzeki przeprawa kończyłaby się przy kanale Zielonym, tuż przy moście na Kępę Parnicką. To teraz zaniedbane, ale jednocześnie najbardziej malownicze miejsce na Śródodrzu. W tym miejscu most kiedyś zresztą był. Zaraz po wojnie tymczasowa, wojskowa konstrukcja zapewniała komunikację z Łasztownią.
Do takiego połączenia można powrócić. I to zakładając z góry, że byłaby to "lokalna" przeprawa do małego ruchu między brzegami Odry. Wystarczy przecież, by wpuszczać tam tylko pojazdy do 3,5 tony. Co ważne - taki most otworzyłby świetny szlak spacerowy i jednolity ciąg komunikacyjny. Zamiast ruchliwą ul. Wyszyńskiego z Bramy Portowej dochodzilibyśmy na Łasztownię przez o wiele bardziej kameralną i spokojniejszą ul. Dworcową z urokliwym pl. Tobruckim (i może w końcu także Sediną) po drodze. Od Dworcowej mamy też trzy kroki do kładki nad Wyszyńskiego, która wchodzi niemal na pl. Orła Białego, w przyszłości kolejną wizytówkę Szczecina. Wyobraźmy sobie ten spacerowy szlak w szerszej skali: al. Fontann, pl. Żołnierza, urokliwa, wąska ul. Tkacka, na której coraz więcej restauracji i kawiarni, pl. Orła Białego, katedra, kładka, ul. Staromiejska, która zachowała klimat przedwojennego miasta, pl. Tobrucki, strome zejście do rzeki, most z szerokimi chodnikami i w końcu Łasztownia z wąskim kanałem Zielonym, wzdłuż którego nad wodą można usiąść w letnim ogródku. Całość już teraz jest w miarę zwartym, interesującym szlakiem spacerowym, kończącym się na razie nad Odrą.
Zróbmy jak 150 lat temu
Dziś perspektywa budowy mostu może wydawać się szalona i nierealna. Zgodzę się z jednym: na pewno to drogie przedsięwzięcie. Tyle że nieuniknione. Zabudowa Łasztowni i Kępy Parnickiej będzie jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach miasta. Tak naprawdę ma przecież powstać nowa dzielnica i to taka, o której chcemy myśleć jako o wizytówce Szczecina. Mając takie ambicje nie zakładajmy, że wystarczy uchwalić plan, a resztę zapewnią mityczni inwestorzy. Nie da się tu uniknąć pewnego porównania z przeszłości. Kiedy 150 lat temu niemieccy gospodarze Szczecina postanowili zagospodarować Kępę Parnicką, to zanim podzielili ją na parcele i sprzedali, zbudowali most (Dworcowy). I to mając już nad Odrą most Długi i Kłodny.
Nie unikniemy budowy nowego mostu. Czasu na podjęcie decyzji jest niewiele. Chyba że już teraz zdecydujemy, że wystarczy nam tylko patrzenie na szklane domy na drugim, niedostępnym brzegu.
andrzej.krasnicki@szczecin.agora.pl
Przystanek Szczecin
Czy budowa mostu na wysokości ul. Dworcowej to dobry pomysł? Czy jest lepsze miejsce na nową przeprawę przez rzekę, która połączyłaby centrum z Łasztownią? Czy w grę może wchodzić inne rozwiązanie, niż budowa nowego mostu? Piszcie: listy@szczecin.agora.pl, dzwońcie: 091 481 83 18.
Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 24 marca 2008 rok
* * *
Na Łasztowni będzie ekskluzywnie
Pięciogwiazdkowy hotel, apartamenty i biurowce staną na wyspie po dwóch stronach ul. Energetyków.
Inwestycję chce zrealizować firma SGI Baltis. Apartamenty i budynek hotelowy zostaną wybudowane na półtorahektarowej działce przy ul. Celnej (po lewej stronie ul. Energetyków, jadąc w kierunku centrum). Ma to być ekskluzywna i reprezentacyjna w skali miasta inwestycja. Firma już prowadzi rozmowy z inwestorami zainteresowanymi prowadzeniem hotelu (ma być pięciogwiazdkowy) na Łasztowni.
W tej chwili mogę jedynie powiedzieć, że listy intencyjne zostały podpisane - Grzegorz Kawecki, wiceprezes SGI Baltis, nie chce zdradzać szczegółów.
Główny projektant inwestycji jest już wybrany. Nie będzie to firma szczecińska. Jednak jak zapowiada Kawecki, miejscowe pracownie projektowe też będą zaangażowane w przedsięwzięcie. Wysokość zabudowy nie jest jeszcze sprecyzowana. Wszystko zależy od planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu, który narzuca, jakiego rodzaju i jakiej wysokości zabudowa może na nim stanąć. Dokument jeszcze nie powstał, a jego tworzenie zajmie przynajmniej rok.
Zdajemy sobie z tego sprawę, ale mniej więcej tyle czasu potrzebujemy na przygotowanie dokumentacji projektowej - podkreśla Kawecki. Zgłosiliśmy już oczywiście swoje propozycje do planu. Chcielibyśmy, żeby budynek hotelowy był 10-kondygnacyjny, a apartamentowce o dwa piętra niższe.
Koszt inwestycji firma szacuje na 150-200 mln zł. Budowa ruszy, jak tylko plan dla Łasztowni zostanie uchwalony.
Oprócz mieszkań i ekskluzywnego hotelu, SGI Baltis zamierza zainwestować też w kompleks biurowy na Łasztowni. Biurowce mają stanąć na działce o powierzchni jednego hektara, którą firma kupiła po drugiej stronie Mostu Długiego. W tym przypadku też bez planu zagospodarowania nie można przewidzieć szczegółów inwestycji, ale deweloper już pracuje nad koncepcją.
Chcemy, aby część biurowa architektonicznie nawiązywała do starej zabudowy ceglanej - mówi Kawecki. Apartamenty i hotel to będzie architektura nowoczesna. To piękny teren, reprezentacyjny dla Szczecina. Aż żal ściskał serce, kiedy ten potencjał leżał odłogiem.
SGI Baltis to firma deweloperska. Wraz z Invest Komfort oraz Porta Drzwi należy do Grupy Kapitałowej Baltis SA. Buduje na terenie Polski głównie wysokiej jakości apartamenty, kompleksy mieszkaniowe i biurowe. W Szczecinie SGI Baltis stawia m.in. osiedle Stara Cegielnia i Garden House na Warszewie.
Co jeszcze na wyspach?
Śródodrze, a dokładniej wyspy: Łasztownia, Kępa Parnicka i Wyspa Zielona od niedawna cieszą się dużą popularnością wśród inwestorów. Firmy negocjują kupno działek pod inwestycje w tajemnicy przed konkurentami. Do największych graczy, oprócz SGI Baltis, należą specjalizujący się w rewitalizacji terenów poprzemysłowych i nadwodnych irlandzki deweloper Howard Holdings, który chce zainwestować na Śródodrzu kilka miliardów euro (kupił już kilka hektarów gruntu pod budowę) i norweska grupa kapitałowa Genfer. Ta ostatnia zainteresowana jest Kępą Parnicką, na której chce budować domy mieszkalne i biurowce. Wszyscy z niecierpliwością czekają na uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego dla wysp, którego brak blokuje inwestycje.
Opracowanie: "Kinga Konieczny", "Gazeta Wyborcza", 26 lutego 2008 rok
* * *
Rondo za własne - nie czekają na dofinansowanie
Budowa ronda przy ul. Energetyków rozpocznie się za pieniądze gminy Szczecin. Władze miasta postanowiły nie czekać na rozstrzygnięcie konkursów na dofinansowanie unijne infrastrukturalnych przedsięwzięć samorządów. Bez przebudowy układu drogowego na ul. Energetyków nie ma mowy o realnych zmianach na szczecińskiej Łasztowni.
Podjęliśmy śmiałą decyzję i zaczynamy budowę skrzyżowania już w 2008 r, choć projekt ten wypadł z listy indykatywnej - mówi Krzysztof Nowak, wiceprezydent Szczecina. Inwestorzy zainteresowani Śródodrzem wymuszają nasze inwestycje w infrastrukturę. Nie rezygnujemy z unijnego wsparcia dla tego przedsięwzięcia.
O budowie wjazdu z lewej części Szczecina na Łasztownię mówi się od połowy lat 90. Wówczas - przy okazji pierwszych dyskusji fachowców na temat zagospodarowania terenów przy Odrze - większość urbanistów przekonywała, że rewitalizacja tego obszaru będzie nierealna, jeśli nie będzie można swobodnie dotrzeć do Łasztowni z lewobrzeżnego Szczecina. Wraz z kolejnymi przymiarkami do zagospodarowania, kwestia ta stawała się coraz bardziej oczywista.
Dziś, gdy tereny na Łasztowni, Kępie Parnickiej i Wyspie Zielonej mają coraz więcej nowych właścicieli zainteresowanych budową apartamentowców i biurowców, powstanie nowego skrzyżowania na ul. Energetyków jest sprawą palącą.
Po wielu latach miasto przygotowało projekt budowlany zakładający utworzenie ronda z linią tramwajową biegnącą wzdłuż i towarzyszącymi mu zjazdami do poszczególnych ulic. Wartość prac wyceniono na 34,5 min zł.
Rafał Wiechecki (LPR), były minister gospodarki morskiej, wpisał szczecińską inwestycję na listę indykatywną, czyli niemal z gwarantowanym współfinansowaniem. Jego następca z PiS budowę z listy usunął, a nowy rząd PO-PSL jej nie przywrócił. Mimo zabiegów niektórych parlamentarzystów ze Szczecina, na nowej liście indykatywnej ronda nie ma.
W tej sytuacji miasto samo postanowiło rozpocząć budowę. Pytany, skąd pieniądze na ten cel znajdą się w tegorocznym budżecie, wiceprezydent Nowak dokładnie nie wiedział. Zapewnił tylko, że stosowne poprawki do uchwały budżetowej zostaną przygotowane.
W tym roku chcemy wydać 3 min zł - mówi Krystyna Bartnik, wicedyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich UM Szczecina. To kwota wystarczająca, bo procedury przy wyborze inżyniera kontraktu i wykonawcy zajmą nam ponad 4 miesiące. Do końca roku będzie można więc przeprowadzić tylko niewielkie prace przygotowujące.
Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński ", 2 lutego 2008 rok
* * *
Gryf sprzeda rzeźnię
Port Rybacki Gryf może sprzedać Starą Rzeźnię, najbardziej atrakcyjną część Łasztowni. Zgodę wyraził minister skarbu. To dobra wiadomość -uważa prezydent Szczecina, Piotr Krzystek.
To oznacza, że będziemy mogli zagospodarować Łasztownię tak, jak na to zasługuje. To bardzo atrakcyjny teren - twierdzi prezydent Szczecina. Na Łasztowni ma powstać nowe serce miasta. Według planistów, to idealne miejsce na budynki użyteczności publicznej, biura, hotele, restauracje, galerie, centra konferencyjne, mariny i luksusowe apartamenty.
Urodę Łasztowni odkryli szczecinianie podczas sierpniowego zlotu żaglowców. To wtedy pojawiła się chęć jak najszybszego zagospodarowania wyspy. Kłopot w tym, że działki mają różnych właścicieli. Najbardziej atrakcyjne należą do Portu Rybackiego Gryf. Rada miasta wyraziła zgodę na zamianę działek. Szczecin w zamian za grunty na Łasztowni oferował ziemię przy ul. Krzywoustego i na os. Kormoranów. Zamiana nie doszła jednak do skutku.
Mamy nowy pomysł na zagospodarowanie Łasztowni. Po prostu miasto razem z portem sprzeda działki. To lepsze niż zamienianie się na grunty - mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Chcemy, by Łasztownię wziął inwestor, który zrealizuje naszą wizję zabudowy. Zastanawiamy się tylko, co chcielibyśmy mieć na pobliskiej Wyspie Grodzkiej.
Zanim działki pójdą pod młotek, miasto chce uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu. Określi on dokładnie, co może być zbudowane na Łasztowni i jak ma wyglądać. Wstępny plan będzie gotowy do wakacji. Rada miasta powinna projekt zatwierdzić do końca roku - twierdzi Piotr Krzystek. Bardzo ważna w przypadku Łasztowni jest linia zabudowy. Budynki nie mogą być wyższe niż Trasa Zamkowa. Chodzi o to, by nie przesłaniały jadącym w stronę miasta widoku na Wały Chrobrego. Minister skarbu wyrażając zgodę na sprzedaż terenu określił cenę minimalną. Ziemia może być oddana tylko w przetargu, a nabywca musi zapłacić co najmniej 30 mln złotych.
Opracowanie: "IKA", "Głos Szczeciński ", 31 stycznia 2008 rok
* * *
|



|