Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2009 roku.


Prasa informuje - wrzesień







* * *

ECE: dodatkowy tramwaj niepotrzebny

Inwestor Galerii Kaskada, przygotowujący projekt przebudowy ul. Obrońców Stalingradu, nie jest zainteresowany odbudową linii tramwajowej w ciągu al. Wojska Polskiego i ul. Obrońców Stalingradu

W związku z inicjatywą zaproponowaną przez Leksa, naszego czytelnika, dotyczącą odbudowy linii tramwajowej w ciągu alei Wojska Polskiego postanowiliśmy sprawdzić, czy inwestor Galerii Kaskada - spółka ECE - jest zainteresowany odbudową linii tramwajowej na al. Wojska Polskiego i ul. Obrońców Stalingradu. Mogłoby to poprawić dojazd do mającego powstać obiektu od strony Pogodna i Turzynu, szczególnie w kontekście przygotowywania przez spółkę projektu przebudowy ciągów komunikacyjnych wokół Kaskady.
Dominika Krzyżanowska-Kidała, rzeczniczka ECE stwierdziła, że spółka decydując się na lokalizację projektu w centrum Szczecina przeanalizowała dojazd do przyszłej Galerii Kaskada różnymi środkami komunikacji, w tym komunikacją miejską.
Stwierdzono, że warunki te są bardzo dogodne i w sposób wystarczający spełnią potrzeby potencjalnych klientów i najemców galerii handlowej - wyjaśniała.
Opracowywany projekt przebudowy układu komunikacyjnego wokół przyszłej Galerii Kaskada nie zawiera nowej linii tramwajowej. Temat dodatkowej linii tramwajowej nie był rozważany w czasie opracowywania projektu – zapewniała.
Projekt przebudowy układu komunikacyjnego w otoczeniu przyszłej Galerii Kaskada jest obecnie opracowywany i konsultowany z władzami Szczecina zgodnie z umową o współpracy z Miastem Szczecin. Po stronie ECE leży dostarczenie projektu, pokrycie kosztów prac projektowych, a także współfinansowanie przebudowy w wysokości określonej w umowie z miastem (8 mln zł).
Prace nad projektem są zaawansowane, niemniej jednak jeszcze nie jest znana data ich zakończenia – zapewniała rzeczniczka prasowa ECE.
Jako deweloper obiektów komercyjnych, firma ECE nie decyduje o przebiegu komunikacji miejskiej, ani nie będzie inwestorem przedsięwzięć z zakresu komunikacji miejskiej. Te kwestie leżą w gestii odpowiednich władz miejskich – podkreślała Dominika Krzyżanowska-Kidała.
Linie tramwajowe na obecnej al. Wojska Polskiego, ul. Obrońców Stalingradu i Jagiellońskiej (od Piastów do Wojska Polskiego) powstały w niemieckim Szczecinie. Po wojnie jeździły tędy linie nr 1,5,7,9 oraz nieistniejąca już 10. W ostatnim kwartale 1973 roku zostały zlikwidowane. Specjaliści twierdzą, że z powodu mody, jaka panowała w dużych miastach - zastępowano je autobusami.

Opracowanie "Przemysław Kordylas", "stetinum.pl", 29 września 2009 roku

* * *

Tramwajem na Deptak!

Warto odbudować trasę tramwajową na Wojska Polskiego - wynika z analizy ZDiTM. Tramwaje linii 1 i 5 jeździłyby trasą taką samą, jak zlikwidowana w 1973 roku, zatrzymując się na 5 do 7 nowych przystankach

Po opublikowaniu tekstu pt. "Tramwajem na Deptak?" redakcja portalu stetinum.pl złożyła w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego wniosek o przeprowadzenie prognozy popytu na przewozy tramwajowe w śródmiejskiej części al. Wojska Polskiego. Chodzi dokładnie o hipotetycznie odbudowane torowiska w ciągu al. Wojska Polskiego i ul. Obrońców Stalingradu. Pytaliśmy, czy istnieje zapotrzebowanie na korzystanie z odbudowanej trasy, o najkorzystniejszy układ torów i przystanków, linie tramwajowe, które mogłoby tędy jeździć oraz ekonomiczny sens ewentualnej inwestycji.
Więcej pasażerów z czasem
Dział Planowania i Koordynacji Ruchu Transportu Miejskiego ZDiTM przygotował analizę (podpisaną przez Pawła Tarczyńskiego, dyrektora ZDiTM), z której wynika, że początkowy popyt na przewozy mógłby być stosunkowo niewielki i wzrastałby stopniowo wraz z upowszechnieniem się świadomości istnienia danego połączenia wśród mieszkańców, wzrostem utrudnień w ruchu samochodowym oraz pojawieniem się kolejnych generatorów ruchu.
Układ torów jak w 1973 roku
Hipotetycznie powstały układ torów i przystanków powinien zasadniczo odzwierciedlać stan z 1973 roku (kiedy torowiska zostały zlikwidowane), umożliwiając przejazd w relacjach wzdłuż al. Wojska Polskiego do pl. Zwycięstwa, następnie do Bramy Portowej. Kolejnymi odbudowanymi liniami, które ułatwiłyby komunikację w centrum miasta, byłyby: trasa wzdłuż ul. Jagiellońskiej oraz z pl. Zgody wzdłuż ul. Obrońców Stalingradu z możliwością przejazdu we wszystkich kierunkach na pl. Żołnierza Polskiego.
Pięć do siedmiu nowych przystanków
Przystanki byłyby zlokalizowane przy pl. Sprzymierzonych, skrzyżowaniu al. Piastów/ul. Jagiellońska, na pl. Zgody, pl. Zwycięstwa, pl. Żołnierza Polskiego oraz ewentualnie dodatkowo na skrzyżowaniu Wojska Polskiego/Jagiellońska i Obrońców Stalingradu/Śląska.
Trasa dla linii 1 i 5
Odbudowanymi trasami mogłyby kursować tramwaje linii 1 (wzdłuż al. Wojska Polskiego np. do ulicy Potulickiej) i 5 (przez ul. Jagiellońską, al. Wojska Polskiego, ul. Obrońców Stalingradu, al. Wyzwolenia i od pl. Rodła dotychczasową trasą). Częstotliwości pozostawałyby zasadniczo niezmienne, w razie potrzeby ze zwiększeniem częstotliwości linii do 12 minut. Docelowy układ linii zależałby od zapotrzebowania oraz możliwości uruchomienia nowych linii po wybudowaniu nowych tras na ulicach Szafera i 26 Kwietnia.
Warto odbudować
Z punktu widzenia obsługi komunikacyjnej tego rejonu miasta odbudowa tras tramwajowych, pozwalająca na zagęszczenie sieci komunikacyjnej, zmniejszenie czasu dojścia do przystanków oraz skrócenie czasu podróży w niektórych relacjach, jest korzysta. Inwestycja tego typu nigdy nie zwróci się wprost (ze sprzedaży biletów), ale może przynieść miastu i mieszkańcom korzyści w postaci stworzenia alternatywy dla dojazdów samochodami, wzrostu wartości gruntów i nieruchomości (m.in. kamienice Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego) oraz podniesienia atrakcyjności przestrzeni publicznej w ścisłym centrum.

Opracowanie "Przemysław Kordylas", "stetinum.pl", 28 września 2009 roku

* * *

Niższe dochody w budżecie Szczecina , będą cięcia

Niższe dochody i mniej inwestycji - budżet Szczecina czekają cięcia. Najnowszy projekt zmian do uchwały budżetowej zakłada, że dochody miasta spadną w tym roku o blisko 32 miliony złotych

Mniej pieniędzy miasto przeznaczy na inwestycje - tu cięcia sięgają 136 milionów złotych. Duże zmiany czekają też Wieloletni Program Inwestycyjny. Wynika z nich, że większość inwestycji opóźni się co najmniej o rok. Tak jest m.in. z budową cmentarza na Bronowickiej, przebudową bulwarów nadodrzańskich, budową pasa startowego na lotnisku w Dąbiu czy przebudową torowisk tramwajowych. Nie będzie też pieniędzy na przygotowanie budowy aquaparku, hali widowiskowo-sportowej i nowej filharmonii. Zmiany w budżecie nie są niespodzianką - mówi Jędrzej Wijas.
Radny SLD w "Rozmowach pod krawatem" przypomniał, że projekt obecnego budżetu od początku był określany jako nierealny. - Po co było mydlenie oczu mieszkańcom przez prezydenta Krzystka, że będzie budował halę, postawi aquapark? Kryzys to wydarzenie od ponad roku. Myślę, że prezydent Krzystek czytał różnych ekonomistów czym będzie to skutkować również dla miast. Miał tego głęboką świadomość, a mimo to wprowadzał nas w błąd mydląc nam oczy - mówi Jędrzej Wijas.
Zmiany w budżecie i Wieloletnim Programie Inwestycyjnym radni zatwierdzą na sesji w najbliższy poniedziałek.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 25 września 2009 roku

* * *

Zajezdnia "Pogodno" zostanie rozbudowana

Rada Miasta przeznaczyła część ogródków działkowych pod rozbudowę Zajezdni Tramwajowej "Pogodno". W ciągu kilku lat powstaną tam dodatkowe, zadaszone tory odstawcze dla niskopodłogowych tramwajów

Podczas ostatniej sesji (7 września) Rada Miasta podjęła uchwałę o zmianie planu zagospodarowania przestrzennego dla osiedla Zawadzkiego-Klonowica. Jedną z nowości w planie jest zmiana przeznaczenia części ogrodów działkowych o powierzchni 2,67 hektara na funkcje zajezdni tramwajowej. W praktyce oznacza to likwidację części ogródków działkowych wzdłuż al. Wojska Polskiego, zrównanie terenu i przeznaczenie go pod budowę infrastruktury do obsługi tramwajów na rozbudowanym terenie Zajezdni Tramwajowej "Pogodno" przy al. Wojska Polskiego 200.
Rozbudowa zajezdni związana jest z planami zakupu niskopodłogowego taboru, co pociąga za sobą konieczność modernizacji torowisk oraz zapewnienia profesjonalnej obsługi nowoczesnych tramwajów.
Obecny teren jest za mały, potrzebujemy miejsca dla 20-30 nowoczesnych tramwajów wymagających profesjonalnej obsługi na terenie zajezdni - zapewniał Grzegorz Stasiński, kierownik Zajezdni Tramwajowej "Pogodno".
Na terenie zajmowanym obecnie przez ogródki działkowe prowadzone będą poważne prace ziemne. Znajdują się one na górce wznoszącej się w kierunku osiedla Zawadzkiego. Przejęty teren ma sięgać mniej więcej do połowy wysokości obecnej zajezdni.
Powstaną tam tory odstawcze dla niskopodłogowych tramwajów, planujemy również ich zadaszenie - zaznaczał kierownik zajezdni.
Zmodernizowana ma zostać również główna hala zajezdni, jednak bez zmiany jej architektury. Powstaną nowe kanały pod tramwaje niskopodłogowe, nad stanowiskami ma zostać wybudowana kładka umożliwiająca bezpieczną obsługę urządzeń czerpiących energię z sieci trakcyjnej. Wybudowana zostanie także automatyczna myjnia dla tramwajów.
Nie ma jeszcze konkretnych planów, ponieważ Rada Miasta dopiero wprowadziła zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego.
W przyszłym roku przedstawimy pierwsze założenia projektu rozbudowy zajezdni - zapewniał Grzegorz Stasiński. Sporo pieniędzy jest obecnie przeznaczanych na modernizację taboru komunikacji miejskiej, więc można się spodziewać inwestycji w najbliższych latach.
Pierwsze niskopodłogowe tramwaje, na których kupno przetarg ogłosiły Tramwaje Szczecińskie, mają trafić do zajezdni "Pogodno" po zakończeniu procedury przetargowej. Obecnie toczy się wojna na protesty pomiędzy oferentami. Do zajezdni ma trafić sześć nowoczesnych tramwajów, które będą obsługiwać trasę 7 i 8. W związku z ich zakupem modernizowane są torowiska na trasach wspomnianych linii.

Opracowanie "Przemysław Kordylas", "stetinum.pl", 23 września 2009 roku

* * *

ZDiTM idzie na wojnę z pasażerami. Mieszkaniec zapłacił ponad 110 złotych za 3-minutową jazdę

Nawet drobna różnica w czasie grozi ukaraniem. Posiadając bilet miesięczny możemy jechać w tym samym kierunku autobusem tylko jednej linii. - To skandal! - twierdzą nasi rozmówcy

Kilka dni temu poruszyliśmy temat związany z liniami autobusowymi A i B i kłopotami, jakie mają pasażerowie posługujący się biletami miesięcznymi.
Przypomnijmy, że chodziło o autobusy obu linii, które jadą z placu Rodła niemal tą samą trasą na prawobrzeże. Mimo to pasażerowie posiadający bilet miesięczny na jedną z nich, nie mogą jechać autobusem drugiej linii.
Często w szczycie nie przyjeżdżają dwa kolejne wozy tej samej linii, a gdy już przyjedzie, to opóźniony i przepełniony - mówił Zbigniew Marzec, który ma kłopoty z kręgosłupem, chodzeniem i staniem. Jednocześnie drugiej linii jedzie niemal pusty, ale nie mogę z niego korzystać, bo kończy się to mandatem karnym.
Z problemem zwróciliśmy się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pytając, dlaczego nie można jechać autobusem dwóch linii po niemal tej samej trasie. Pytaliśmy się też, czy nie można krótszej linii przedłużyć, by obie kończyły się na przystanku na Bukowym. Odległość minimalna, a dla pasażerów wielkich osiedli, jakimi są Majowe, Bukowe i Słoneczne byłby to ogromny zysk. Co dwa autobusy, to nie jeden.
Obecnie ZDiTM nie planuje przedłużenia trasy linii B do Osiedla Bukowego z uwagi na ograniczone środki finansowe - odpowiedziała nam Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy ZDiTM.
Druga część odpowiedzi, dotycząca możliwości jazdy dwoma liniami na tej samej trasie zaskoczyła nas.
Pasażer posiadający bilet okresowy na jedną linię może korzystać z tej linii na którą jest wystawiony bilet oraz z innych linii danego rodzaju na ściśle pokrywającej się trasie - wyjaśnia pani Marta. Pasażerowie posiadający bilet na linię A lub B mogą korzystać na przemiennie z tych linii na odcinku Pl. Rodła Basen Górniczy.
Z Basenu autobusy jada na pętle przy osiedlu Słonecznym, tyle że innymi trasami. Różnica czasowa jest minimalna, wynosząca około 3 minut. Na pętli Słoneczne jeden staje po jednej stronie ulicy, drugi po drugiej. Kontrolerzy, którzy ukarali pana Zbigniewa tłumaczyli, że gdyby oba autobusy stawały po tej samej stronie, nie zostałby ukarany. Odwoływał się do ZDiTM, ale bez skutku. Musiał zapłacić ponad 110 zł.
Wezwanie (do zapłaty) zostało wystawione słusznie i nie znajduję podstaw do anulowania nałożonej opłaty dodatkowej - napisał w odpowiedzi na odwołanie Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 22 września 2009 roku

* * *

Pl. Kościuszki: Za 10 dni rozpocznie się remont

Na początku października ma się rozpocząć remont trakcji tramwajowej na placu Kościuszki. Przez dwa miesiące będzie trzeba się liczyć z utrudnieniami w ruchu

Remont ruszy najprawdopodobniej w piątek, 2 października i potrwa do 13 grudnia. Szczecińskie Tramwaje chcą, aby prace były jak najmniej uciążliwe dla mieszkańców miasta dlatego mają być prowadzone w weekendy.
Ruch na rondzie będzie wstrzymywany od piątku od godz. 18 do poniedziałku do 4 rano – informuje Krystyna Gawrońska, zastępca prezesa ds. infrastruktury. W tym czasie zamiast tramwajów kursować będzie komunikacja zastępcza.
Autobusy mają jeździć zgodnie z rozkładem jazdy tramwajów, które będą zastępować. Wyjątkiem będzie weekend 31 października - 1 listopada.
Podczas święta zmarłych prace nie będą prowadzone – mówi Krystyna Gawrońska. W tym czasie tramwaje będą normalnie przejeżdżać przez pl. Kościuszki.
Modernizacja jednego z największych węzłów komunikacyjnych w Szczecinie odbywać się będzie etapami. Większość prac będzie wykonywanych poza trenem budowy – mówi Krystyna Gawrońska. Gotowe elementy będą przywożone na pl. Kościuszki gdzie będą montowane.
Spółka chce, aby na placu wymienione zostały wszystkie rozjazdy. Odnowiona zostanie także nawierzchnia między torami. Nasadzona zostanie także zieleń, położone zostaną nowe krawężniki. Całość kosztować będzie 3,8 miliona złotych netto.
Remont pl. Kościuszki ma przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo. Sieć trakcyjna i torowisko w tym miejscu są w bardzo złym stanie – informuje Krystyna Gawrońska. Modernizacja jest niezbędna.
Podczas remontu z utrudnieniami muszą się liczyć także kierowcy. W weekend na pl. Kościuszki nie będą przejezdne wszystkie pasy ruchu.

Opracowanie "Anna Kwiecień", "Moje Miasto", 21 września 2009 roku

* * *

Koniec z paleniem na przystankach. Palacze zapłacą, nawet 500 zł

Koniec pouczania. Teraz posypią się mandaty – zapowiada straż miejska. Mija pierwszy miesiąc obowiązywania zakazu palenia na przystankach

W tym czasie strażnicy ukarali trzynastu palaczy, którzy zaciągali się w strefie dla niepalących. Pouczono 112 osób. Siedem dostało mandaty za wyrzucenie niedopałka na ziemię. 13 osób upomniano za to wykroczenie.
Mandaty posypały się za najbardziej ewidentne wykroczenia. Gdy pasażer palił papierosa blisko wiaty, kompletnie ignorując wyznaczoną strefę – mówi Joanna Wojtach ze straży miejskiej w Szczecinie. Wszystkie osoby ukarane mandatami, przyjęły je. Żadna sprawa nie trafiła jeszcze do sądu – dodaje Wojtach.
Przeciętny mandat wyniósł 100 złotych. Strażnicy zapowiadają, że okres edukacji kończy się. Teraz zamiast pouczeń będą mandaty. W skrajnych przypadkach nawet 500 złotych.
Codziennie przybywa przystanków, gdzie strefy dla niepalących zostały już wyznaczone. Informują o nich białe linie wymalowane na chodniku, a w przyszłości tabliczki i naklejki. Ma ich być ponad 1000. Poziome białe linie wyznaczające strefę wolną od dymu nikotynowego mają metr długości i znajdują się 15 m od słupka przystankowego. Choć zakaz obowiązuje od kilku tygodni, problemów nie brakuje. Główny to śmietniki. Na większość przystanków są tylko w strefie dla niepalących. Na niektórych w ogóle ich nie ma. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapowiada, że nie będzie przesuwał koszy do strefy dla palaczy.
Nie planujemy przestawienia koszy. Służą palaczom za popielniczki, ale przede wszystkim jako pojemniki na odpady i tę funkcję kosze będą spełniać nadal – wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
Problemu nie będzie jedynie na przystankach, gdzie już teraz są dwa kosze. Jeden będzie ustawiony w miejscu dla palących. Na przystankach, na których obecnie są co najmniej dwa kosze przystankowe, ZDiTM rozważy możliwość przeniesienia jednego kosza poza strefę zakazu palenia – tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 21 września 2009 roku

* * *

Manifestacja na ulicach - będą utrudnienia

W związku z manifestacją w obronie miejsc pracy organizowaną przez NSZZ „Solidarność”, w piątek (18 bm.) w godz. 11-15 wystąpią utrudnienia dla kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej

Trasa przemarszu ma przebiegać ulicami: Firlika, Jana z Kolna, Dubois, Parkowa, Malczewskiego, Wyzwolenia, Rayskiego, pl. Grunwaldzki, al. Papieża Jana Pawła II, pl. Lotników, Małopolska, Matejki, Wały Chrobrego. W przypadku dłuższych przerw w ruchu tramwaje i autobusy będą kierowane na trasy zastępcze lub będą kursowały na skróconych trasach.
Dotyczy to w szczególności linii tramwajowych nr 1, 2, 3, 4, 5, 6, 11, 12 oraz linii autobusowych A, B, C, D, 53, 59, 60, 67, 68, 101, 107. W czasie trwania wiecu na pl. Grunwaldzkim komunikacja miejska nie będzie kursowała na odcinku od pl. Rodła do skrzyżowania al. Piastów z ul. Jagiellońską.

Opracowanie "r", "Kurier Szczeciński", 17 września 2009 roku

* * *

Kamery i patrole. Będzie bezpieczniej w autobusach

Co zrobić, aby w autobusach było bezpieczniej – mają wymyślić urzędnicy i przewoźnicy. To efekt niedzielnego ataku na kierowcę linii 87

Sprawcy napadu nie udało się złapać. A pasażerowie i kierowcy boją się następnych ataków. Dlatego Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zorganizuje spotkanie na temat poprawy bezpieczeństwa w komunikacji miejskiej.
Zamierzamy zorganizować w najbliższym czasie spotkanie z przedstawicielami spółek autobusowych, policji i straży, miejskiej. Celem będzie bezpieczeństwo w środkach transportu miejskiego – mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDITM.
Zdaniem przewoźników jest kilka rzeczy, które poprawią sytuacją. Mamy bardzo dobre doświadczenia z cywilnymi patrolami policji. Pełnią funkcję prewencyjną i reagują nawet na drobne wykroczenia, które są jednak uciążliwe dla pasażerów i kierowców – mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.
Cywilne patrole finansowane są z budżetu Szczecina. Pieniądze zaplanowane są także na przyszły rok. Dobrym pomysłem na poprawę bezpieczeństwa w autobusach jest monitoring. Kamery zamontowane są jednak tylko w niektórych pojazdach. W tym, w którym pobito kierowcę linii 87 kamery nie było.
Już w październiku chcemy zacząć montować kamery w autobusach starszego typu. Będziemy też rozmawiać z zarządem dróg co zrobić, aby pętla na Podbórzańskiej była bezpieczniejsza – mówi Jacek Remiszewski ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica".
Jeden z pomysłów zakłada, aby lepiej oświetlić pętlę na ul. Podbórzańskiej. Bandyta, który w niedzielę zaatakował kierowcę prawdopodobnie przyjechał z nim autobusem. Była piąta rano. Był w kominiarce.

Opracowanie "mp", "Głos Szczeciński", 17 września 2009 roku

* * *

ZDiTM nie szanuje pasażerów. Bezduszne i głupie przepisy utrudniają życie szczecinianom

Mieszkańcy prawobrzeża chcą zrobić jedną pętlę na osiedlu Bukowym. Teraz trasy autobusów "A" i "B" w dużej części się pokrywają, ale bilety miesięczne trzeba kupować osobno na obie linie

Uzyskalibyśmy bardziej równomierne rozłożenie obciążenia autobusów – tłumaczy Zbigniew Marzec i mówi o braku punktualności w kursowaniu autobusów linii A. Bywa, że w szczycie nie przyjeżdżają dwa kolejne wozy. Codziennie spotykam się z sytuacją, że na placu Rodła nie przyjeżdża A o wyznaczonej godzinie, a gdy nadjedzie opóźniony, jest przepełniony. A jednocześnie odjeżdża prawie pusty linii B.
Podobna sytuacja występuje na kolejnych przystankach (np. na ul. Kardynała Wyszyńskiego). Przepełniony i spóźniony autobus na kolejnych przystankach ma coraz większe opóźnienie.
Najgorsze jest to, że pasażerowie, którzy mają wykupiony bilet miesięczny nie mogą korzystać z innej linii, niż ta na bilecie. Mimo że od placu Rodła do przystanku na Słonecznym jadą niemal identyczną trasą (A omija Zdroje, a B do nich wjeżdża, choć docelowo obie linie spotykają się w tym samym miejscu na Słonecznym). Z tą różnicą, że jeden autobus staje po jednej stronie ulicy, a drugi po drugiej. To bardzo ważne z punktu widzenia kontrolerów, sprawdzających bilety.
Zapłaciłem karę ponad 100 zł za to, że jechałem autobusem linii B, a bilet miesięczny mam na linię A – opowiada kolejny Czytelnik. Odwołałem się do ZDiTM, ale odpowiedziano mi, że mam się stosować do przepisów i tyle. A przecież nikogo nie oszukiwałem, tylko nie miałem sił na czekanie na spóźniający się autobus. Kontrolerzy tłumaczyli mi, że gdyby autobusy A i B zatrzymywały się na Słonecznym po tej samej stronie ulicy, to kary by nie było.
Nasz Czytelnik ma chory kręgosłup. Czekanie, aż przyjedzie spóźniający się autobus na przystanku, na którym brak ławek, sprawiała mu dużą trudność.
Wsiadłem więc do pierwszego autobusu B wiedząc, że aż do Zdrojów jedzie tą samą trasą, co autobus A. Nikogo więc nie chciałem oszukać, a tylko jak najszybciej dojechać do domu.
Mieszkańcy podkreślają, że z obu linii korzysta wiele osób, które praktycznie nie mają możliwości dojechać do centrum miasta na lewobrzeżu linią zwykłą. Płacą za pośpieszny dwa razy więcej. Dziwią się więc, że ZDiTM zamiast ułatwić im dojazd, to go utrudnia robiąc dwie pętle i nie zezwalając na jazdę obu liniami przy tym samym bilecie miesięcznym.

Opracowanie "Marek Rudnicki ", "Głos Szczeciński", 15 września 2009 roku

* * *

Zaatakował kierowcę gazem. Efekt? Będzie więcej kamer w autobusach

Mężczyzna, który w niedzielę zaatakował gazem kierowcę autobusu ciągle pozostaje nieuchwytny. Ale za to w pojazdach pojawi się monitoring

Do incydentu doszło w niedzielę przed 6 rano na pętli linii 87 przy ul. Podbórzańskiej. Napastnik był w kominiarce. Zagroził kierowcy gazem w sprayu w kształcie pistoletu. Zabrał mu niewielką sumę pieniędzy i telefon komórkowy. Był w kominiarce. Nie wiadomo, czy przyjechał autobusem. W tym czasie na przystanku nie było innych pasażerów. Kierowca jest na zwolnieniu lekarskim.
Szukamy napastnika. Osoby, które mają jakieś informacje mogące pomóc w tej sprawie, prosimy o kontakt. Zapewniamy anonimowość - mówi mł. asp. Przemysław Kimon z zachodniopomorskiej policji.
Autobus nie miał monitoringu. Kamery są jedynie w najnowszych modelach. Dlatego spółka przewozowa "Klonowica" planuje montaż kamer w starszych egzemplarzach.
Już w październiku chcemy zacząć montować kamery w autobusach starszego typu. Będziemy też rozmawiać z Zarządem Dróg co zrobić, aby pętla na Podbórzańskiej była bezpieczniejsza - mówi Jacek Remiszewski z SPA "Klonowica".
Jeden z pomysłów zakłada, że autobus nie musiałby się na dłużej zatrzymywać na pętli.

Opracowanie "mp", "Głos Szczeciński", 15 września 2009 roku

* * *

Wypadek autobusu, kierowca w szpitalu

W pobliżu przystanku na ulicy Struga autobus 77 zderzył się ze śmieciarką. Kierowca autobusu trafił do szpitala

Do wypadku doszło około godziny 7.00. w pobliżu przystanku na ulicy Struga. Autobus 77 zderzył się ze śmieciarką. Kierowca trafił do szpitala na obserwację. Najprawdopodobniej nic poważnego mu się nie stało. Nie ucierpiał też żaden z pasażerów. Na miejscu policjanci ustalają przebieg wypadku.

Opracowanie "luk", "Głos Szczeciński", 15 września 2009 roku

* * *

Awaria usunięta. Tramwaje wróciły na linię

Przed godziną 15 udało się naprawić sieć trakcyjną na ul. Energetyków. Na trasę wróciły tramwaje linii 2,7,8. Teraz kursują już bez opóźnień

Do awarii doszlo kilka minut po 13. Ciężarówka zerwała trakcję. Tramwaje kursowały jedynie do ul. Wyszyńskiego i zawracały na ul. Dworcowej. Od Bramy Portowej kursowała autobusowa komunikacja zastępcza.

Opracowanie "mp", "Głos Szczeciński", 14 września 2009 roku

* * *

Szczecinian pomysły na lepsze jeżdżenie

Tekstem Andrzeja Kraśnickiego jr "Parkuj i płać zamiast parkuj i jedź" rozpoczęliśmy dyskusję na temat usprawnienia komunikacji indywidualnej i publicznej. Teraz publikujemy wybrane listy czytelników w tej sprawie

Odzew na artykuł był bardzo duży. Wybraliśmy najciekawsze opinie.

Trochę dojazdowej matematyki

Wielkim problemem w Szczecinie jest komunikacja z osiedlami na Prawobrzeżu. Kto codziennie dojeżdża do Śródmieścia, musi kupować bilet miesięczny sieciowy na linie zwykłe lub też bilet miesięczny na jedną linię pospieszną. Żeby nie być gołosłownym: żeby dojechać z os. Słonecznego, Majowego lub Bukowego do centrum, należy wsiąść w autobus linii 71 lub 65, którym dojeżdżamy po 14-18 minutach... no właśnie gdzie? Do pętli tramwajowej o nazwie Basen Górniczy, gdzie możemy się przesiąść w tramwaj jadący na drugi brzeg Odry. To znaczy, że bilet miesięczny na jedną linię zwykłą jest dla znacznej części mieszkańców Szczecina kompletnie nieprzydatny.
Załóżmy, że mieszkam w Zdrojach i dojeżdżam do pracy w okolicę ul. Wyszyńskiego (ok. 7 km). Linią 71 lub 65 jadę do "basenu" 6 minut, następnie linią 2, 7 lub 8 do przystanku Wyszyńskiego 10 minut. Codziennie pokonuję trasę dwa razy, w miesiącu są przeciętnie 22 dni robocze. Zakładając, że mieszczę się w bilecie 20-minutowym, płacę 22 x 2 x 2,20 zł = 96,80 zł (cena za km: 31 gr). Kupując bilet miesięczny sieciowy na linie zwykłe płacę 84 zł (cena za km: 27 gr). Alternatywnie mogę jeździć linią B lub D - 11 minut za cenę 22 x 2 x 4,40 zł = 193,60 zł (cena za km 63 gr) lub kupić bilet miesięczny na jedną linię pospieszną za 90 zł (cena za km 29 gr).
Teraz weźmy innego mieszkańca Szczecina, który mieszka w sąsiedztwie pętli tramwajowej na Gumieńcach i też pracuje w okolicy ul. Wyszyńskiego (ok. 5 km). Może on wsiąść w linię 8 i za 18 minut będzie na miejscu. Kupując codziennie bilety zwykłe zapłaci: 22 x 2 x 2,20 zł = 96,80 zł (cena za km 44 gr) lub kupić bilet miesięczny na jedną linię zwykłą za 60 zł (cena za km: 27 gr).
Wychodzi na to, że mieszkańcy Prawobrzeża potrzebują podobnego czasu, żeby dojechać do centrum, a płacą więcej 24 zł miesięcznie.
Porównajmy to teraz z jazdą własnym samochodem. Pomijając koszta amortyzacji pojazdu i cenę miejsc parkingowych, płacimy tylko za paliwo. Litr benzyny E95 kosztuje ok. 4,50 zł. Załóżmy, że mamy ekonomiczny samochód, który spala ok 7 l na 100 km, w miesiącu mieszkaniec Zdrojów pokonuje 308 km, więc spali ok. 22 l benzyny za cenę 97 zł. Korzystając z komunikacji miejskiej oszczędzi tylko 13 zł (lub 7 zł - jeśli jeździ linią pospieszną) miesięcznie. Jeśli samochód ma silnik Diesla lub instalację LPG, samochodem może być nawet taniej, niż komunikacją miejską. Niech więc nie dziwi, że mieszkańcy dalszych osiedli Szczecina wolą jeździć własnym autem.
Jako mieszkaniec jednej z tych dzielnic czekam, aż wreszcie tramwaj przejedzie przez most Pionierów. Nie musi być to nawet ten "szybki" tramwaj, który obiecują nam już kolejne ekipy rządzące miastem. Może być zwykły, brudny i pomazany. Byleby to była JEDNA linia do centrum (...).

Rowery zamiast aut

Jak rozwiązać problem z brakiem parkingów w centrum Szczecina? Sprawdzić by nie były potrzebne! Nie szukajmy idealnego środka transportu, bo taki nie istnieje, stawiajmy na zrównoważony transport. Połączenie transportu zbiorowego i rowerowego potrafi przejąć nawet 80 proc. ogółu podróży w mieście. Sam samochód nigdy nie umożliwi efektywnego i płynnego transportu w mieście przede wszystkim dlatego, że zabiera zbyt wiele cennej przestrzeni - zarówno na parkowanie jak i samo przemieszczanie się. Pasażer w samochodzie (uwzględniając bezpieczne odstępy od innych pojazdów) potrzebuje ponad 50 m kw. przestrzeni, rowerzysta zaledwie 6 m kw., a pasażer tramwaju jeszcze mniej. Przyszłość należy do ekonomicznych form transportu, ekonomicznych tj. oszczędzających kieszeń pasażera i cenną przestrzeń.
Myślenie o transporcie w mieście jedynie jako o sposobach na ułatwianie jazdy samochodem to brnięcie w ślepą uliczkę. (...) Budowanie parkingów podziemnych w centrum miasta zmusza kierowców do wjeżdżania do niego samochodami, co jak nie trudno się domyślić, zwiększa zatory na drogach. Zamiast tego buduje się parkingi przesiadkowe na przedmieściach, gdzie można zostawić samochód i kontynuować podróż rowerem lub tramwajem.
Paryż, Barcelona, Lyon, Berlin to jedne z wielu miast, które mogą się pochwalić systemem wypożyczalni rowerów, który skłonił mieszkańców do wykonywania miejskich podróży rowerem. Ale nie tylko Europa Zachodnia - w Krakowie otwarto rok temu podobną wypożyczalnię BikeOne, a Wrocław i Rzeszów szykują się do przetargów. Jak to działa? Wypożyczamy rower w jednym miejscu, oddajemy w zupełnie innym i jeśli zmieścimy się w 20 minutach to cała przejażdżka będzie za darmo (jedyny koszt to roczny abonament w wysokości 100zł). Idealne uzupełnienie komunikacji zbiorowej bo punkty wypożyczania lokuje się także przy większych przystankach tramwajowych. Czym różni się Szczecin od Krakowa czy Wrocławia? Tam uwierzono, że rower może przejmować ruch w mieście (...).
W Berlinie w ciągu 10 lat udział ruchu rowerowego wzrósł z 6 do 12 proc., w Kopenhadze w ciągu 4 lat z 28 do 34 proc. Władze tych miast jednak nieustannie rozwijają komunikację rowerową licząc na jeszcze większy udział rowerów w miejskim transporcie. Kluczem do sukcesu jest jednak profesjonalna infrastruktura rowerowa.
Rower jest szybszy niż myślisz, a w połączeniu z koleją podmiejską jest jeszcze szybszy! Utopia czy przyszłość Szczecina? Raczej utopia bo połączenie dwóch najbardziej ekologicznych form transportu w "Programie ochrony środowiska dla miasta Szczecina na lata 2008-2016" uznane zostało za nieracjonalne.

Pomyślmy ekonomicznie

Z punktu widzenia ekonomisty, problem jest taki:
1. Zarówno miejsca parkingowe, jak i możliwość swobodnego poruszania się samochodem po centrum są dobrami rzadkimi, tj. chcielibyśmy konsumować je w większej ilości, niż jest to obecnie możliwe.
2. Ze względu na a) mniejszą kongestię transportową oraz b) mniejsze zanieczyszczenie środowiska naturalnego korzystanie z komunikacji miejskiej powinno być wspierane przez podmioty publiczne, czyli miasto.

Można ponadto założyć, że:
3. Osoby korzystające z komunikacji miejskiej są przeciętnie gorzej sytuowane od mieszkańców korzystających z własnego samochodu.

Opracowanie "Marcin Miśkiewicz", "Gazeta Wyborcza", 14 września 2009 roku

* * *

Mniej problemów w SPPK. Przewoźnik odzyskał płynność finansową

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne nie ma już kłopotów z płynnością finansową. Spółka powoli wychodzi z impasu, jest jeden problem: wozokilometry

Sytuacja polickiego przewoźnika znacznie się poprawiła. Nie ma zagrożenia upadłością. Po siedmiu miesiącach, co prawda SPPK ma stratę ponad 400 tys. zł, ale nie zalega z żadnymi płatnościami, raty leasingowe za kupione wcześniej autobusy spłacane są terminowo.
Nie mamy kłopotów z płynnością finansową - przyznaje Kazimierz Trzciński, prezes SPPK. Udało nam się nawet zakupić dwa używane autobusy, być może uda się jeszcze dwa zakupić. Natomiast 3 pojazdy skasowaliśmy.
W tej chwili przewoźnik dysponuje 56 autobusami. Tabor powinien być stopniowo wymieniany, jednak z powodu trudnej sytuacji na razie SPPK nie może inwestować w nowe autobusy. Mimo iż pięć jelczów, które są w taborze, powinno być wycofanych. Zwłaszcza dwa pojazdy, które mają już ponad 20 lat, pozostałe są 12-letnie.
Przewoźnik wciąż prowadzi rozmowy ze Szczecinem w sprawie podniesienia opłat za wozokilometr. Obecne stawki są bowiem poniżej kosztów, stąd strata, którą spółka generuje, ponieważ do każdego wozokilometra musi dokładać. Przewozy bezpośrednio polickiemu przewoźnikowi zleca Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Na szczęście udziałowcy (Police i Szczecin), w tym roku dokapitalizowali spółkę w sumie kwotą ponad 2,5 mln zł. Do końca roku mają jeszcze dołożyć. Dzięki tym pieniądzom i programowi naprawczemu udało się uzdrowić sytuację SPPK.
Najważniejsze, że udało się ustabilizować sytuację spółki – przyznaje prezes Trzciński. A to znaczy, że 160 pracowników firmy nie musi obawiać się o pracę.
Przypomnijmy, że na liniach, które obsługują autobusy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego dziennie jeździ ponad 50 tysięcy pasażerów, rocznie jest to już ponad 16 mln osób.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 14 września 2009 roku

* * *

Strzelił kierowcy w twarz

Końcowy przystanek linii 87 na szczecińskim Warszewie, niedzielny poranek godzina 5.16. Przerwa między kursami. W drzwiach autobusu nagle pojawia się zamaskowany mężczyzna. Na twarzy ma kominiarkę, w ręku pistolet. Terroryzuje kierowcę, zabiera mu portfel i służbowy telefon komórkowy. Potem strzela. Prosto w twarz

Do chwili gdy wczoraj zamykaliśmy ten numer "Kuriera", policja nie złapała jeszcze sprawcy zuchwałego napadu na kierowcę miejskiego autobusu. Do przestępstwa doszło na nowej pętli przy ul. Podbórzańskiej. Na szczęście pistolet okazał się gazowym, ale Dariusz C., pracownik ZDiTM, jest nadal w szoku. Łupem przestępcy padł stary telefon i kilka złotych. Kierowcy miejskich autobusów domagają się szybkiego złapania sprawcy i surowej kary. W tej chwili boją się wyjeżdżać na tę trasę.
To fatalny przystanek, bo nie dość, że został tak zorganizowany, że autobus podczas przerwy jest odwrócony tyłem do miasta, to brakuje tu też oświetlenia – mówił nam jeden z kierowców. Strach czekać na pętli. Kręcą się tu często bardzo podejrzane osoby.
Z uwagi na protesty okolicznych mieszkańców podczas przerwy między kolejnymi kursami silniki muszą być wyłączone. To utrudnia kierowcy szansę na skuteczną ucieczkę w sytuacji, gdyby zauważył napastnika przed jego wejściem do pojazdu. Bandyta, który wczoraj zaatakował kierowcę, prawdopodobnie przyjechał razem z nim na pętle jako pasażer. Po zatrzymaniu wysiadł z autobusu, poszedł w pobliskie krzaki, odczekał kilka minut i wtedy wrócił i zaatakował.
Policja na razie nie udziela żadnych dodatkowych informacji w tej sprawie. Mogę tylko potwierdzić, że doszło do takiego zdarzenia i prowadzimy czynności zmierzające do zatrzymania sprawcy - powiedział wczoraj po południu Przemysław Kimon z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
To kolejny przypadek ataku na kierowcę ZDiTM w ostatnim czasie. W kwietniu 2009 policjanci złapali czterech pijanych mężczyzn, którzy dotkliwie pobili kierowcę nocnego autobusu. Powód napaści? Kierowca zwrócił im uwagę, żeby nie zaczepiali pasażerów i nie palili papierosów.

Opracowanie "bin", "Kurier Szczeciński", 14 września 2009 roku

* * *

Nie mamy szans na lepsze parkowanie

Trzeba zacząć od gruntownej, odważnej reformy komunikacji miejskiej - wynika z dyskusji o kłopotach z parkowaniem w centrum miasta na łamach "Gazety Wyborczej". Niestety, nic nie wskazuje, by miasto było na nią gotowe - pisze Andrzej Kraśnicki jr z "Gazety Wyborczej"

Jak rozwiązać problem z parkowaniem w centrum Szczecina? Są na to pomysły, nie ma pieniędzy i woli ze strony miasta.
Poniedziałkowym tekstem "Parkuj i jedź, a nie parkuj i płać" rozpoczęliśmy dyskusję na temat tego, jak opanować parkingowy chaos w Szczecinie i zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej. Kłopoty z parkowaniem pojawiły się, gdy centrum zakupowe Galaxy i hala Fala wprowadziły opłaty za zatrzymywanie się na ich terenie.
W poniedziałkowym tekście zaproponowałem budowę systemu Park&Ride, który sprawiłby, że kierowcy nie musieliby wjeżdżać samochodem do samego centrum miasta. Obecnie nie mają alternatywy, bo na obrzeżach centrum nie ma parkingów, z których można ruszyć do celu komunikacją miejską. Do podróżowania tramwajami i autobusami nie zachęca też nieprzyjazna pasażerom taryfa. Jest mało elastyczna, uniemożliwia tanie przemieszczanie się na krótkich odcinkach, bilety są droższe niż np. w Poznaniu.
Nie odkryłem Ameryki. Napisałem coś, co później w wielu mailach i telefonach potwierdzili nasi czytelnicy. Co na to władze miasta?
Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina odpowiedzialny m.in. za komunikację, tłumaczył na naszych łamach, że miasto robi tyle, na ile je stać na obecnym etapie rozwoju. Przypominał, że Szczecin kupuje nowe autobusy, odmłodził tramwajowy tabor.
Nie twierdzę, że zmian nie ma. Tabor będziemy jednak odmładzać jeszcze wiele lat. Ale nie tylko w klimatyzowanym autobusie, przed którym władza może sobie zrobić zdjęcie do kampanii wyborczej, tkwi jakość miejskiej komunikacji. Tak naprawdę najwięcej zależy od taryfy i dostępności komunikacji. A na tym polu od wielu lat leżymy, co gorsza, na zmiany się nie zanosi.
Prezydent Chochulski nie dopuszcza myśli o wprowadzeniu bardziej korzystnych dla pasażerów stawek, bo według niego miasto musiałoby w tym wypadku jeszcze więcej do komunikacji dopłacać. A przecież to właśnie lepsza taryfa mogłaby zachęcić większą liczbę szczecinian do poruszania się autobusami i tramwajami. Może i miasto mniej by zarobiło na jednym bilecie, ale w sumie wyszłoby na swoje dzięki większym obrotom. Dotychczasowa polityka prowadzi zaś do tego, że z komunikacji publicznej korzysta z roku na rok coraz mniej szczecinian.
Przyznam, że nie wierzę, by obecne władze były w stanie doprowadzić do jakichkolwiek znaczących reform w szczecińskiej komunikacji. Miarą ich możliwości była historia linii autobusowej 87. Minimalna w skali całego miasta modyfikacja trasy (przedłużenie kursów na ul. Podbórzańską) zajęło - od pomysłu do wdrożenia - kilka lat i odbyło się tylko dzięki presji mieszkańców północnego Warszewa i "Gazety". W dodatku - mimo konkretnych obietnic - nie wykorzystano budowy nowej pętli do uruchomienia autobusu z Warszewa bezpośrednio do centrum, z wykorzystaniem wygodnej obwodnicy śródmiejskiej. Autobusy dalej są kierowane w wąskie gardło ul. Krasińskiego. Efekt - kto nie musi, z takiej linii nie korzysta. Jeśli magistrat ciężko namówić do działań, które wcześniej sam uznał za zasadne, to trudno oczekiwać od urzędników jakiejś własnej inicjatywy.
Szczecin potrzebuje polityki transportowej na kilka najbliższych lat, wykraczającej poza pachnące populizmem hasła o znacznej redukcji strefy płatnego parkowania. Bo to ładnie brzmi, ale problemu nie rozwiązuje. Musimy bardzo konkretnie wytyczyć cele i czas realizacji. Bo dziś zbyt łatwo rzuca się obietnice i równie łatwo o nich zapomina.

Opracowanie " Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 12 września 2009 roku

* * *

Tramwaje? Musimy się zmusić

Strefa Płatnego Parkowania to nie fiskalizm, ale instrument, który musi wszystkim uzmysłowić, że parkowanie w samym centrum miasta jest pewnym luksusem - mówi radny PO Paweł Gzyl

Poniedziałkowym tekstem "Parkuj i jedź, a nie parkuj i płać" rozpoczęliśmy dyskusję na temat tego, jak opanować parkingowy chaos w Szczecinie i zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej. Sytuację panującą w Szczecinie skrytykowali m.in. opozycyjni radni Jędrzej Wijas z SLD i Tomasz Hinc z PiS.

Andrzej Kraśnicki jr: Po wprowadzeniu opłat za parkowanie w Galaxy i centrum handlowym Fala okazało się, że pracujący w centrum Szczecina nie mają gdzie tanio zaparkować na dłużej auta. Tomasz Hinc z PiS proponuje ograniczyć strefę o 75 procent. Co pan na to?

Paweł Gzyl, wiceprzewodniczący komisji gospodarki komunalnej rady miasta: Strefa Płatnego Parkowania to nie fiskalizm, ale instrument, który musi wszystkim uzmysłowić, że parkowanie w samym centrum miasta jest pewnym luksusem. Miejsc do zaparkowania jest za mało. Pamiętamy, jak z powodów prawnych przez kilka dni strefa w ogóle nie działała. To był horror, nie było gdzie zaparkować.

Tyle że w innych miastach kierowcy mają alternatywę: sprawną komunikację, tanie parkingi wokół centrum. A u nas?

Budowanie wielopoziomowych parkingów byłoby teraz zbyt dużym ciężarem finansowym dla miasta. Owszem, nie mamy parkingów, ale strefa to tylko pierwszy etap w kierunku odkorkowania śródmieścia. To, że opłaty nie podobają się części mieszkańców i opozycji, jest naturalne. Z drugiej strony są też jednak plusy. Jeśli chcemy coś załatwić w Urzędzie Miejskim, to za parkowanie zapłacimy, ale miejsce do zaparkowania znajdziemy. Ze strefą musimy się pogodzić.

Ale nie mamy alternatywy. Stan komunikacji miejskiej wciąż nie zachęca kierowców do zostawienia samochodu w garażu.

Musimy się do tego zmusić. Oczywiście jako władze samorządowe musimy zadbać o to, by stan komunikacji się polepszał. I trzeba dużo złej woli, by mówić, że nic się nie zmienia. Przybywa klimatyzowanych autobusów. Układ linii nie jest najgorszy. Połączenie lewobrzeża z prawobrzeżem nie jest tak fatalne. Staraniem władz miasta dostaniemy mnóstwo środków na remont torowisk.

Obowiązujące w Szczecinie taryfy nie są jednak atrakcyjne. Podróżujemy tramwajem i autobusem, płacąc więcej niż mieszkaniec Poznania.brbr Nie da się przełożyć pewnych rozwiązań z innych miast do naszych warunków bez poważnych modyfikacji. Zresztą cała siatka cen biletów była poprzedzona rozmowami z fachowcami.

Podróżowanie po centrum tramwajem i autobusem byłoby opłacalne, gdyby były tanie bilety 10-minutowe.

To taki sztandarowy pomysł kilku radnych. Moim zdaniem nie da się go w logiczny sposób uzasadnić. Analizowaliśmy możliwość wprowadzenia biletów 10-minutowych wraz z magistratem i ZDiTM. Wyszło na to, że bilety 20-minutowe są optymalne.

A jak pan porusza się po mieście?

Jeżdżę samochodem. Pod magistratem radni mają swoje miejsca parkingowe. Nie korzystam jednak z samochodu w sposób permanentny. Nie mam nawet abonamentu. Jak muszę dostać się do centrum, to parkuję tam, gdzie nie ma strefy, albo idę na piechotę.

Opracowanie " Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 11 września 2009 roku

* * *

Utrudniają przetarg na tramwaje? Rozstrzygnie sąd

6 nowych wozów miało trafić w przyszłym roku. Jednak ich zakup stanął pod znakiem zapytania. Szczecińscy urzędnicy obwiniają za to warszawskich i planują podać ich do sądu

Przetargi na nowe tramwaje od marca wywołują kontrowersje. Za każdym razem firmy, które biorą w nich udział i przegrywają, odwołują się od decyzji. W maju wynik oprotestowała firma Cegielski z Poznania, natomiast w sierpniu z decyzją komisji przetargowej nie zgodził się Solaris Bus & Coach S.A.
Komisja twierdzi, że wybrała najbardziej korzystną z ofert, jednak do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych trafiły skargi od obu firm. Prezes UZP rozpatrzy wnioski prawdopodobnie dopiero w październiku.
Nie wiadomo, jak dalej będzie wyglądać sprawa przetargu. Spółka Tramwaje Szczecińskie nie wyklucza, że sprawa przetargu zostanie skierowana na drogę sądową.

Opracowanie "Magda_Ratajczak", "Moje Miasto", 11 września 2009 roku

* * *

Siedem kobiet chce być najlepszym kierowcą autobusu

Siedem kobiet i 57 mężczyzn będzie walczyć w III Ogólnopolskim Konkursie Kierowców Komunikacji Miejskiej. Impreza zostanie rozegrana 17 i 18 września w Kielcach, w ramach Międzynarodowych Targów Transportu Zbiorowego TransExpo - zapowiadają Targi Kielce

Uczestników konkursu czeka sprawdzian znajomości Kodeksu drogowego, a ponadto zawody w jeździe sprawnościowej na czas - z utrudnieniami - 12 metrowym Solarisem na placu manewrowym. Przygotowano także konkurencje z zakresu udzielania pierwszej pomocy w nagłym wypadku oraz rozwiązywania trudnych sytuacji, które kierowcy mogą napotkać w codziennej pracy - poinformowała Joanna Massalska z Targów Kielce.
Jak powiedziała Magdalena Stachowiak z Lubonia - jedna z pań, które rzuciły wyzwanie panom - udział w takich zmaganiach od dawna był jej marzeniem. Jestem zaprawiona w bojach; awarie i inne ekstremalne sytuacje, które spotkały mnie w trasie wymagały wykazania się różnymi umiejętnościami - dodała.
Oprócz reprezentantki Lubonia rywalkami mężczyzn za kierownicą autobusów będą zawodniczki z Warszawy, Poznania, Białegostoku, Tarnowa, Piły i Zawiercia. Wszystkie chcą udowodnić, że w wykonywaniu zawodu nie ustępują mężczyznom.
Głównym organizatorem konkursu jest Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej. Pierwszą nagrodę dla zwycięzcy ufundował Solaris Bus & Coach SA.
Międzynarodowe Targi Transportu Zbiorowego TransExpo zgromadzą w Kielcach ponad 150 wystawców z 11 państw. Branżowe firmy zaprezentują m.in. pojazdy nowej generacji, gwarantujące najwyższy standard, komfort jazdy, a przede wszystkim bezpieczeństwo pasażerów

Opracowanie "pap", "Kurier Szczeciński", 10 września 2009 roku

* * *

Karta bezpieczeństwa

Budowa kładki dla pieszych, poprawa oznakowania przejść, wydzieleni bus pasów, edukacja – takie działania chce podjąć Szczecin w ramach projektu Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Oficjalne podpisanie Karty odbędzie się w październiku w Warszawie

Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest jednym z priorytetowych projektów Komisji Europejskiej. To wezwanie do działania na rzecz bezpieczeństwa na drogach całej Europy. Praktycznym efektem tych wysiłków ma być obniżenie o 50 proc. statystyk śmiertelności na drogach i ocalenie w ten sposób 25 tys. osób rocznie.
W ramach Karty Szczecin zobowiązuje się m.in. do poprawy bezpieczeństwa pieszych poprzez separację ruchu pieszego od kołowego, budowy kładki dla pieszych w rejonie Basenu Górniczego, doświetlenia rejonu przejść dla pieszych i poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez wydzielenie pasów ruchu dla transportu zbiorowego w rejonie ul. Struga i ul. Gdańskiej (tzw. bus pasów). W ramach Karty działania edukacyjne podejmie Referat Komunikacji Społecznej Straży Miejskiej i Komendy Miejskiej Policji. Straż Miejska rozda 1000 zakładek do książek i 200 kolorowanek, a Komenda Miejska Policji 3000 książeczek „Przyjaciele Gryfusia” i 500 odblasków. Wszystkie te zadania maja być wykonane w ciągu najbliższych trzech lat.
Podpisanie Karty Bezpieczeństwa nastąpi w październiku w Ministerstwie Infrastruktury w Warszawie.
Każdego roku w krajach Unii Europejskiej na drogach ginie ponad 43 tys. osób, a prawie 2 mln zostaje rannych. Statystyki podają, że jedna na trzy osoby w ciągu swojego życia zostaje ranna w wypadku drogowym, a wśród osób do 45. roku życia wypadki są najczęstszą przyczyną śmierci. W Polsce ginie na drogach ponad 5.000 osób rocznie a około jedna trzecia z tych zdarzeń dotyczy osób przemieszczających się zawodowo.
Dotychczas Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego została podpisana przez ponad 1400 różnego rodzaju sygnatariuszy, wśród których znajdują się zarówno międzynarodowe koncerny takie jak Stell, Johnson&Johnson, McDonald’s, BP, IKEA, europejskie miasta jak: Praga, Barcelona, Londyn, Ryga, Wiedeń czy Helsinki, ale również lokalne stowarzyszenia i organizacje jak: grupa skautów z Malty i węgierski klub rowerowy. Jeśli chodzi o polskie Urzędy Miejskie, to do tej pory Karta BRD została sygnowana m.in. przez Warszawę, Kraków, Gdynię, Olsztyn, Kalisz, Poznań oraz Radom.

Opracowanie "t", "Kurier Szczeciński", 9 września 2009 roku

* * *

Pierwsze kary za palenie na przystankach

64 pouczenia i sześć mandatów - straż miejska zaczęła ścigać palaczy, którzy mimo zakazu nadal palą papierosy na przystankach komunikacji miejskiej

Od 18 sierpnia strażnicy ukarali 70 osób. 64 z nich dostało pouczenia, a sześć mandaty na łączną kwotę 520 zł.
Przez pierwsze dwa tygodnie nie karaliśmy mandatami - mówi Magdalena Woźniak ze straży miejskiej w Szczecinie. Nie wszyscy wiedzieli, że taki zakaz obowiązuje, chcieliśmy, żeby mieszkańcy się przyzwyczaili, oswoili z nowymi przepisami. Pierwsza kara pieniężna pojawiła się dopiero 3 września. Dostał ją palacz, który przyznał się, że o zakazie wie. Mimo to palił na przystanku. Teraz zwracamy jeszcze większą uwagę, ponieważ zaczęła się szkoła, a spora grupa palaczy przystankowych to uczniowie.
Zakaz palenia na przystankach obowiązuje od połowy sierpnia. Nie wolno palić w odległości 15 m od słupka lub wiaty. Żeby nie było nieporozumień, na niektórych przystankach tramwajowych na chodniku pojawiły się już białe linie wyznaczające przepisową odległość.
Malowanie cały czas trwa - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzeczniczka ZDiTM-u. W następnej kolejności oznakowanie pojawi się na przystankach autobusowych. Prace planujemy zakończyć jeszcze we wrześniu. Nie ma natomiast znaków z przekreślonym papierosem. Mają się pojawić jeszcze w tym tygodniu.
Mamy już tabliczki i naklejki - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska. Będą umieszczane na słupkach przystankowych i wiatach.
Jak już przystanki zostaną w pełni oznaczone, to pouczenia się skończą - dodaje Woźniak. Chociaż może wtedy ludzie przestaną palić w miejscach niedozwolonych i nie będzie trzeba nikogo karać.
Uchwała o zakazie palenia w niektórych miejscach publicznych została przyjęta przez szczecińskich radnych 25 maja. Poza przystankami palić nie wolno w Różance, na placach zabaw, boiskach, koronie stadionu Pogoni i w amfiteatrze a także podczas zawodów sportowych, festynów, koncertów. Za złamanie zakazu grozi mandat w wysokości od 20 do 500 zł.

Opracowanie "Anna Łukaszuk", "Gazeta Wyborcza", 9 września 2009 roku

* * *

Najpierw tabor i tory. I czekać

Skala problemów i zaniedbań jest tak potężna, że mamy do czynienia z wyzwaniem nie tylko dla tej kadencji - twierdzi wiceprezydent Chochulski

Jak rozwiązać problem z parkowaniem w centrum Szczecina? Poniedziałkowym tekstem "Parkuj i jedź, a nie parkuj i płać" rozpoczęliśmy dyskusję na temat tego, jak opanować parkingowy chaos w Szczecinie i zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej.

Andrzej Kraśnicki jr: Jakie konkretne plany związane z rozwiązaniem parkingowego problemu ma miasto?

Beniamin Chochulski: - Takie działania są podejmowane. Pragnę przypomnieć, że w studium wykonalności przewidzieliśmy parking przy Basenie Górniczym, dla tych kierowców, którzy jadąc od strony prawobrzeża chcieliby kontynuować podróż tramwajem. Czekamy na przeniesienie tych zapisów do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który ma ujrzeć światło dzienne w ciągu dwóch, trzech miesięcy. Kwestia parkowania to jednak złożony problem. Dziś na przykład parking przy ZUS, gdzie obowiązują opłaty niższe niż w strefie płatnego parkowania, stoi niemal pusty.

Tanio jest przez dwie-trzy godziny, a co z tymi, którzy pracują w centrum i muszą auto gdzieś zostawić na dłużej? Czy powstanie system Park & Ride?

Oczywiście inicjatywa Park & Ride jest dość ciekawym pomysłem, musimy popatrzeć jednak na nasze możliwości budżetowe. Pamiętajmy o tym, że nasze miasto jest na trochę innym etapie rozwoju niż inne miasta, które teraz rozwiązują inne problemy. Kraków i Wrocław nie myślą teraz o oczyszczalni ścieków, tylko o innych kwestiach związanych z polepszeniem warunków życia mieszkańców. My musimy najpierw rozwiązać te problemy, których nie rozwiązano do tej pory. Przypomnę tylko kwestię Tramwajów Szczecińskich. W Krakowie tramwajową spółkę powołano już na początku lat 90. I tam sfera komunikacji miejskiej funkcjonuje już zupełnie inaczej. My zakład budżetowy zlikwidowaliśmy dopiero pod koniec ubiegłego roku, a Tramwaje Szczecińskie działają jako spółka od nowego roku. Teraz mierzymy się z potężnym programem remontu torowisk, czyli usprawnieniem transportu publicznego. To jest podstawowy warunek, by uruchomić P&R. Jeśli nie będzie korzystnych połączeń komunikacją miejską, to oczywiście ta inicjatywa będzie martwa.

Obecnie komunikacja miejska zupełnie się do tego nie nadaje?

Jeśli chcemy zachęcić szczecinian do przesiadki z prywatnego samochodu do środków komunikacji miejskiej, sporo jeszcze musimy zrobić. Ale robimy. Wydałem już polecenie, by wszystkie nowe autobusy, które kupujemy, posiadały klimatyzację. Nie powinna być przecież traktowana jako luksus. Czekamy też na zakończenie procedury dostawcy zupełnie nowego taboru tramwajowego. Oczywiście chciałbym, żeby było szybciej, ale skala problemów i zaniedbań jest tak potężna, że mamy do czynienia z wyzwaniem nie tylko dla tej kadencji.

Czy jest jednak chociaż szansa w niezbyt odległej przyszłości na parking przy Basenie Górniczym?

Myślę, że tak. W pierwszej kolejności są jednak zadania, które mają szanse na środki unijne. Musimy położyć nacisk na zakup nowego taboru i poprawę torowisk. Na resztę musimy trochę poczekać.

To może chociaż wrócimy do tanich biletów dziesięciominutowych, które zachęcałyby do przemieszczania się po centrum tramwajem i autobusem, a nie samochodem?

Pamiętam, że bilety 20-minutowe wprowadzono z uwagi na liczne prośby mieszkańców, którym bilet 10-minutowy nie wystarczał. Prowadziliśmy analizy na temat jego przywrócenia. I bilet 10-minutowy z pewnością nie mógłby kosztować połowę tego, co obecny 20-minutowy.

Dlaczego?

Miasto dopłaca prawie 50 procent do kosztów utrzymania komunikacji miejskiej i nie może dopłacać więcej. Mamy czasy kryzysu. Oczywiście najlepiej byłoby tak jak w Krakowie, gdzie 80 procent kosztów pokrywanych jest ze sprzedaży biletów.

U nas tak być nie może?

Tam jest inny układ komunikacyjny miasta. Tak jak i w Poznaniu. My mamy bardziej rozległe miasto i tym samym linie. I to przy mniejszej gęstości zaludnienia. Utrzymanie komunikacji miejskiej jest w naszym mieście po prostu droższe. Na początku kadencji eksperci doradzali nam redukcję kursów autobusów i tramwajów o 24 procent, co pozwoliłoby obniżyć koszty. Pogorszyłby się jednak komfort podróżowania. Jak pan widzi, nie ma prostych wyborów.

Wróćmy jeszcze do parkowania. Czy wciąż są aktualne pomysły budowy dużych podziemnych parkingów w samym centrum, na przykład pod placem Orła Białego?

Są aktualne, ale musimy sobie uczciwie powiedzieć: miasto nie ma obecnie takiego potencjału ekonomicznego, by móc zaciągnąć dodatkowe zobowiązania na budowę podziemnych parkingów. Rozglądaliśmy się za prywatnymi inwestorami. Ci jednak uznali, że w Szczecinie strefa płatnego parkowania jest wciąż zbyt tania, zbyt powszechny jest abonament, by płatny parking podziemny był opłacalną inwestycją. Jednak prędzej czy później powstanie parking pod placem Orła Białego. To na tyle atrakcyjne miejsce, że zawsze będzie generowało ruch.

Jaki więc będziemy mieli w Szczecinie docelowy model komunikacji? Parkingi w centrum? Park & Ride?

Mieszany. Szczecin nie ma ściśle wydzielonego centrum. Jest ono u nas dość rozległe. Nie wszędzie da się szybko dotrzeć z parkingu położonego gdzieś poza centrum.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 9 września 2009 roku

* * *

Ludzie gryzą nas po rękach

Obcokrajowcy zaczynają nagle mówić po polsku, głuchym wraca słuch, chorym - zdrowie... Żeby czynić podobne cuda, nie trzeba posiadać nadnaturalnych mocy: wystarczy zatrudnić się jako kontroler biletowy ZDiTM w Szczecinie. Niestety, to jeden z najmniej lubianych i szanowanych zawodów w kraju

Tak się jakoś utarło, że czy ktoś kupił bilet, czy nie kupił, wina leży zawsze po stronie „kanara”. Według opinii publicznej, kontrolerzy są czepliwi, złośliwi i wredni. Umyka fakt, że autobus lub tramwaj to dla nich takie samo miejsce pracy jak biuro dla urzędnika, a sprawdzając bilety, wykonują swój obowiązek.
Osoby przyłapane na jeździe bez biletu najczęściej są w stosunku do nas agresywne - mówi Marcin Kowalski*, kontroler z solidnym stażem. Ostatnio „gapowicz” ugryzł mojego kolegę po fachu w rękę, podarł mu koszulę. Kiedyś zostałem zaatakowany nożem - dodaje Adam Wiśniewski, kolejny weteran ZDiTM.
Anna Nowak, pracownica tej samej firmy, doświadczyła w swej karierze nie mniej przykrości. Jedna z pasażerek próbowała udusić mnie paskiem od torebki - opowiada. Inny człowiek w zemście za mandat oplakatował kilka przystanków moimi zdjęciami. Na zdjęciach wypisywał obelgi. Zgłosiłam sprawę policji, postępowanie trwa. Spędziłam dwa miesiące na zwolnieniu lekarskim, bo mężczyzna, który chciał siłą wysiąść z pojazdu, uszkodził mi ścięgna - dodaje kontrolerka Karolina Dąbrowska.
Przedstawiciele tej grupy zawodowej są codziennie narażeni na przemoc fizyczną. Ze względów bezpieczeństwa nie mogą pracować w pojedynkę, często też łączą swoje siły z policją, Strażą Miejską lub nawet Strażą Graniczną. Działają według ustalonego wcześniej grafiku, w systemie zmianowym, czyli właściwie o każdej porze dnia i nocy.

Jazda bez trzymanki

Wszechobecna agresja stanowi spory problem, lecz na pewno niejedyny. Uciążliwa jest też inwencja twórcza „gapowiczów”, którzy zrobią wszystko, aby uniknąć mandatu. Często przy podobnych okazjach ujawnia się kaskaderska żyłka delikwenta.
Próbują uciekać przez szyberdachy w autobusach, przez okna w tramwajach. Skaczą po siedzeniach. Wyrywają drzwi i wyskakują na oślep na ulicę, prosto pod koła samochodów - wymienia Marcin Kowalski.
Pomysłowość nie popłaca, bo wszelkie wyrządzone szkody trzeba później pokryć z własnej kieszeni. Jeśli kierowca autobusu będzie zmuszony zmienić trasę, by odstawić awanturnika na komisariat policji, niefrasobliwy pasażer zapłaci za tę przejażdżkę 484 złote. Do tego dochodzą koszty mandatów za podróż bez biletu i zakłócanie spokoju w mieście.

Jazda „na kierownika”

Osoby, które nie lubią robić wielkiego zamieszania, stawiają na swój urok osobisty. Tutaj z pomocą przychodzą najrozmaitsze wymówki. Najpopularniejsze?
Najczęściej ludzie tłumaczą, że nie zdążyli skasować biletu lub że jadą tylko jeden, dwa przystanki - mówi Anna Nowak. Albo wracają akurat ze szpitala - dodaje Karolina Dąbrowska.
Rozmawiają przez telefon całą drogę, a potem tłumaczą, że prowadzili bardzo ważną rozmowę i nie mogli podejść do kasownika - włącza się Marcin Kowalski.
Do kanonu należy też trend „na obcokrajowca” mający coś wspólnego z niedawną falą emigracji (pod okiem funkcjonariusza policji okazuje się, że „obcokrajowiec” to Polak z dziada pradziada). Bywają nieszczęśnicy dręczeni ciężkimi nieudokumentowanymi chorobami oraz zaskakująco gadatliwi głuchoniemi. Sporo jest bezrobotnych, którzy właśnie stracili pracę lub akurat jej szukają. Pozostałe usprawiedliwienia to szkolna klasyka: „źle się czuję”, „przecież nigdy was tutaj nie było”. Niektórzy próbują wykorzystać patent zwany „jazda na kierownika”.
Ponieważ imię i nazwisko kierownika ZDiTM jest w internecie ogólnie dostępne, podczas kontroli co i rusz powołują się na niego „bliscy znajomi” - wyjaśnia Elżbieta Wierzbicka, pracownica biurowa Wydziału Kontroli Biletów.

Recepta na mandat

Jeździć na gapę zdarza się wielu. Jeśli już zostaniemy przyłapani na gorącym uczynku, najlepiej spokojnie przyjąć mandat: decyzja nie zawsze jest ostateczna.
Można przyjść do siedziby ZDiTM i złożyć odwołanie - tłumaczy Elżbieta Wierzbicka. W każdym pojeździe jest autokomputer, który rejestruje obiektywne okoliczności sytuacji, takie jak ilość skasowanych biletów czy czas od zamknięcia drzwi do blokady kasowników. Posiłkujemy się też dodatkowym monitoringiem w postaci kamer. Po rozpatrzeniu odwołań część kar zostaje anulowana.
Co na to kontrolerzy? My też mamy rodziny - mówi Anna Nowak. - Zarabiamy na życie ciężką pracą. Ktoś te bilety sprawdzać musi.

Opracowanie "Agata Brodkiewicz", "Kurier Szczeciński", 9 września 2009 roku

* * *

Cywile na liniach

W ciągu trzech dni szczecińscy policjanci zatrzymali w środkach komunikacji miejskiej 3 sprawców przestępstw i ujawnili ponad 20 wykroczeń

Od 1 września w ramach programu „Razem Bezpieczniej” w autobusach i tramwajach pojawiły się cywilne policyjne patrole. W ciągu 3 dni służb mundurowi ujawnili trzech sprawców przestępstw na gorącym uczynku. Pierwsza osoba posiadała przy sobie narkotyki, druga kierowała pojazdem pod ich wpływem. Następna okazała przerobiony dokument podczas kontroli.
Policjanci ujawnili też ponad 20 wykroczeń, z pośród których w 13 przypadkach za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych nałożyli mandaty w kwocie ok. 1300 zł. Służby mają trwać do końca grudnia 2009 r.

Opracowanie "t", "Kurier Szczeciński", 9 września 2009 roku

* * *

O pasażerach nikt nie myśli

Prezydent powinien rozważyć wykorzystanie na potrzeby szczecinian obwodnicy kolejowej miasta. Wzdłuż tej linii mogłyby powstać duże parkingi. Ludzie by z tego korzystali - mówi Jędrzej Wijas, radny SLD

Jak rozwiązać problem z parkowaniem w centrum Szczecina? Poniedziałkowym tekstem "Parkuj i jedź, a nie parkuj i płać" rozpoczęliśmy dyskusję na temat tego, jak opanować parkingowy chaos w Szczecinie i zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej. Wciąż czekamy na opinie: andrzej.krasnicki@szczecin.agora.pl

Andrzej Kraśnicki jr: Jak pan dotarł na sesję rady miasta?

Jędrzej Wijas: Najpierw autobusem 54 dojechałem na Basen Górniczy i potem "dwójką" na przystanek przy likwidowanym Szpitalu Miejskim. Dalej już na piechotę.

I jakie wrażenia? Może wygodniej byłoby samochodem?

Nie mam takiego dylematu, bo nie mam samochodu, ani nawet prawa jazdy. Poza tym lubię podróżować komunikacją miejską, chociaż mogłaby być lepsza. Jej stan się oczywiście poprawia, ale daleko jej jeszcze do ideału.

Czego brakuje?

Brakuje pewności. Zbyt często zdarza się, że autobus wypada z trasy. Ja mieszkam na osiedlu Kijewo, skąd autobusy odjeżdżają w szczycie co 20 minut. Jeśli autobus wypadnie z kursu, do pracy spóźniam się aż 20 minut. Oczywiście awarie mogą się zdarzyć. Nawet najlepszy sprzęt może zawieść. Nie ma jednak systemu informacyjnego. W Hiszpanii na przystankach widziałem ekrany ciekłokrystaliczne wyświetlające informację, kiedy przyjedzie autobus. Kłopotem jest też stan części taboru. Autobusy są hałaśliwe, poza nowymi nie mają klimatyzacji, która nie powinna być przecież luksusem. Jest też problem z higieną pasażerów, chociaż to akurat nie zależy od władz miasta.

Ciężko w tej sytuacji zachęcić kierowców, by porzucili samochody i przesiedli się do głośnych i śmierdzących autobusów czy tramwajów.

I tak będzie, dopóki komunikacja miejska nie stanie się pewnym i wygodnym sposobem na poruszanie się po mieście. Bardzo chciałbym, by prezydent pochylił się z ekspertami nad pomysłem wykorzystania obwodnicy kolejowej Szczecina, wzdłuż której mogłyby powstać duże parkingi. Szczecinianie by z tego korzystali. Na przykład moja żona. Samochodem mogłaby dojechać do stacji w Zdrojach lub Dąbiu, a dalej już kolejką do stacji na Pogodnie. Akurat tam, bo pracuje przy ul. Mickiewicza. Tylko takie strategiczne myślenie i realizacja planów pozwoli w przyszłości rozwiązać problem komunikacji miejskiej. Na razie spotykamy się tylko z doraźnymi działaniami, nie czynimy dużego kroku naprzód.

Słyszał pan jako radny o jakichś ambitnych planach?

Pamiętam dyskusję na temat studium uwarunkowań przestrzennego rozwoju miasta. Na posiedzeniu komisji rady miasta spytałem, gdzie wokół objętego strefą płatnego parkowania centrum miasta planowane są jakieś parkingi. Wskazano jedno miejsce: przy ulicy św. Ducha. Miałby tam powstać wielopoziomowy parking dla przyjeżdżających z prawobrzeża. Jeśli zostałoby to zrealizowane, mielibyśmy do czynienia z komunikacyjnym koszmarem. Skrzyżowanie przed mostem Długim jest przecież tak skonstruowane, że jadący na ulicę św. Ducha od strony prawobrzeża zakorkowaliby wjazd do centrum. Jeśli już szukamy rozwiązań dla kierowców z prawobrzeża, to szukajmy ich w rejonie Basenu Górniczego czy ul. Energetyków. Kiedyś zadałem na ten temat pytanie. Nie bardzo było nawet wiadomo, kto ma odpowiedzieć. Czy ktoś z ZDiTM, czy z Biura Planowania Przestrzennego, czy dyrektor jakiegoś wydziału w UM. Wyszedł na jaw brak współpracy, wspólnego myślenia. Każdy sobie rzepkę skrobie, a o podróżujących po mieście komunikacją miejską nikt nie myśli.

Może łatwiej przeszłyby chociaż pewne doraźne rozwiązania. Na przykład ułatwiające tanie jeżdżenie komunikacją miejską po centrum bilety 10-minutowe?

Argument, jaki słyszałem od ZDiTM właśnie w tej sprawie, był taki, że 10-minutowe bilety były przez pasażerów "naginane" i jeżdżono na nich dłużej. Równie dobrze można powiedzieć, że można "nagiąć" bilet 20-minutowy. Jeśli jednak bilety 10-minutowe spotykają się z takim oporem. to może w ogóle trzeba zmienić taryfę? Ja byłbym za tym. by za 1,10 zł można było jechać kwadrans, a za 2,20 zł pół godziny.

Problem jest jednak szerszy. Do regularnego korzystania z komunikacji miejskiej zniechęcają też ceny biletów sieciowych. W Poznaniu za 81 zł jechać można liniami zwykłymi, pospiesznymi, nocnymi. U nas taki bilet, i to bez linii nocnych. jest o 54 zł droższy.

Komunikacja nocna jest w ogóle oddzielnym tematem, z elementami demoralizującej patologii. Bo jeśli w dzień kontrole biletów są faktycznie częstsze, to w nocy nie ma ich wcale. Nie rozumiem też, czemu komunikacja nocna została wyłączona z sieciówek, których ceny są faktycznie wysokie. Gdyby chociaż za te pieniądze widoczne były jakieś zmiany, szło myślenie o tym, jak usprawnić poruszanie się po mieście... Ale tego nie ma. Są jakieś doraźne działania, gaszenie pożarów. Marzy mi się duża dyskusja z udziałem ekspertów, która pozwoliłaby wypracować politykę transportową. Taką, w której byłoby jasne, co w jakich latach realizujemy. A na razie ciągle tylko słyszymy o budowie szybkiego tramwaju, przy czym tak naprawdę nie wiemy, czy tak kosztowna inwestycja będzie opłacalna. Może większe korzyści przyniosłaby właśnie kolej miejska?

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 8 września 2009 roku

* * *

W autobusach będzie klimatyzacja!

Mimo wcześniejszych zapowiedzi Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Klonowica” będzie jednak zamawiać klimatyzowane pojazdy

Pod koniec sierpnia w artykule „Szczecińskie autobusy bez klimatyzacji” pisaliśmy o polityce SPA „Klonowica”. Firma ta, jako jedyny szczeciński przewoźnik, kupowała nowe autobusy bez klimatyzacji. W czasie rozmowy z prezesem „Klonowica”, panem Krzysztofem Putiatyckim dowiedzieliśmy się, że jest to celowa polityka firmy. Zaoszczędzone na klimatyzacji pieniądze przeznaczane są na zakup większej ilości pojazdów.
Ponieważ artykuł wywołał spore emocje, a Czytelnicy domagali się reakcji, postanowiliśmy działać. Redakcja wystosowała do prezydenta miasta, Piotra Krzystka list otwarty, prosząc go o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Artykuł na ten temat oraz treść listu opublikowaliśmy na portalu. Tymczasem, jak słusznie zauważył jeden z Czytelników, Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia uległa zmianie. Na stronie internetowej SPA „Klonowica”, w zakładce „Przetargi”, dodana została modyfikacja SIWZ. W punkcie 7, dotyczącym parametrów technicznych zamawianych autobusów, pojawiły się zapisy na temat urządzeń klimatyzacyjnych przestrzeni pasażerskiej, wraz z kabiną kierowcy.
Na modyfikacji widniej data 1 września, czyli kilka dni po publikacji naszego artykułu. Postanowiliśmy zapytać, co wpłynęło na zmianę polityki w kwestii instalowania klimatyzacji. – Mogę tylko powiedzieć, że wszystkie zamawiane odtąd autobusy będą wyposażone w urządzenia klimatyzacyjne – skwitował krótko Krzysztof Putiatycki, prezes SPA „Klonowica”.
Jakie więc mogły być powody zmiany decyzji? Na pewno wpływ miało żywe zainteresowanie wielu osób opisanym przez nas problemem. Nie bez znaczenia była również postawa urzędu miasta w którym powiedziano nam, że trwają właśnie rozmowy w sprawie montowanie w nowych autobusach klimatyzacji. Może i nam udało się przyłożyć do tego rękę. Przede wszystkim jednak jest to sukces wszystkich mieszkańców Szczecina, którzy na co dzień korzystają z komunikacji miejskiej.
Pozostaje jedynie cieszyć się ze zmiany decyzji prezesa SPA „Klonowica” i czekać, aż nowe klimatyzowane autobusy zaczną jeździć po ulicach naszego miasta.

Opracowanie "Szymon Maślak", "stetinum.pl", 7 września 2009 roku

* * *

Nie będzie na razie nowych tramwajów dla Szczecina

Tym razem nie z powodu braku pieniędzy. Dwie z trzech firm biorących udział w przetargu na sprzedaż wozów nie zgodziły się z werdyktem komisji

Spółka Szczecińskie Tramwaje wybrała ofertę bydgoskiej PESY - firmy: Solaris i Zakłady Cegielskiego oprotestowały ten wybór, sprawa więc trafiła do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Ten rozpatrzy wniosek najwcześniej w październiku - mówi Krystyna Gawrońska, zastępca dyrektora do spraw infrastruktury w spółce Szczecińskie Tramwaje.
Komisja przetargowa nadal utrzymuje, że wybrała najkorzystniejszą ofertę sprzedaży sześciu zestawów niskopodłogowych wozów. Tramwaje z PESY miałyby kosztować 48 milionów złotych. Nie wiadomo co będzie dalej z przetargiem - dyrektor Gawrońska nie wyklucza drogi sądowej. Nowe tramwaje miały trafić do Szczecina na przełomie roku.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 7 września 2009 roku

* * *

Parkuj i płać zamiast parkuj i jedź

Koniec darmowego parkowania w Galaxy i przed Falą pokazał, jakie są skutki krótkowzrocznej polityki miasta opartej jedynie na wyciąganiu pieniędzy z kieszeni kierowców. Czas na rewolucję - pisze Andrzej Kraśnicki jr z "Gazety Wyborczej"

Strefy płatnego parkowania powstały w latach 90. w praktycznie każdym większym mieście w Polsce. W Szczecinie skończyło się na pobieraniu opłat. A przecież płatne parkowanie w centrum powinno być elementem polityki komunikacyjnej, a nie celem samym w sobie. Spójrzmy za miedzę, do Poznania. Tam, po wprowadzeniu opłat za parkowanie w centrum, w sąsiedztwie płatnej strefy utworzono tzw. parkingi buforowe. Kierowca ma alternatywę. Może wjechać do ścisłego centrum i płacić 3 złote za godzinę, lub zatrzymać się nieco dalej i zapłacić złotówkę. Dzielący go od celu dystans może pokonać na piechotę czy też własnym rowerem, którego postój na strzeżonym całą dobę (!) parkingu jest darmowy. Parkingów buforowych wokół centrum Poznania jest osiem (na dwóch najbliższych sercu miasta godzina postoju kosztuje 2 zł).
Czy w Szczecinie kierowca jadący do centrum ma alternatywę? Nie, bo od czasu powstania w naszym mieście SPP nie powstał żaden tego typu miejski parking. Nie ma nawet zapowiedzi realizacji takich inwestycji. Kierowcy znaleźli wyjście z tej sytuacji: od 2003 r. parkowali za darmo w centrum handlowym Galaxy. Innym ulubionym miejscem postoju jest nowa starówka. Stada aut upchniętych na rynkach budzą zdumienie turystów.
Teraz, kiedy handlowcy z Galaxy i Fali przestali wyręczać miasto i przywrócili miejscom postojowym ich pierwotną funkcję (czyli obsługę klientów), zaczął się dramat. Tańsze miejsca parkingowe w strefie są oblężone, a tam, gdzie ona nie sięga (a wciąż blisko do centrum), auta wciskają się na osiedlowe uliczki i chodniki. Kierowcom trudno się dziwić: innego wyjścia nie mają. Przy okazji różnych dyskusjach o płatnym parkowaniu miasto operowało w zasadzie jednym argumentem: to wszystko ma zachęcić do korzystania z komunikacji miejskiej.
Autobus się nie opłaca
Tyle, że komunikacja miejska w obecnej formie wcale do tego nie zachęca. Nie ma żadnych bonusów dla tych, którzy zostawią auto poza centrum. A wcale nie potrzeba tu jakichś skomplikowanych rozwiązań. W Warszawie parkuje się za darmo, jeśli ma się bilet komunikacji miejskiej. W wielu innych miastach kwitek parkingowy jest z kolei biletem do autobusu i tramwaju. I to na wszystkie linie, przez cały dzień.
A w Szczecinie już sam system taryfowy kusi, by nie tylko wjechać autem do centrum, ale pokonywać nim nawet niewielkie odległości. Przykład: najtańszy bilet - ważny przez 20 minut - kosztuje 2,20 zł. Ruszając z okolic parku Żeromskiego (gdzie nie ma strefy) autobusem linii 70 po 8 min jest się pod Urzędem Miasta. Żeby wrócić (po załatwieniu jakiejś sprawy) trzeba znów skasować bilet za 2,20 zł. Razem wychodzi 4,40 zł. Tymczasem godzina parkowania w najdroższej strefie, tuż przy urzędzie, kosztuje 2,80 zł. A przecież w rejonie magistratu są jeszcze tańsze strefy: żółta i zielona. Wybór jest prosty: lepiej pojechać autem.
Miasto uparcie odrzuca jednak pomysł, by przywrócić tańsze o połowę bilety dziesięciominutowe w tramwajach i autobusach, chociaż to właśnie one ułatwiłyby szybkie i tanie poruszanie się po centrum. Trudno też mówić o atrakcyjnych stawkach biletów miesięcznych, mogących być alternatywą w codziennym poruszaniu się na trasie dom - praca - dom. W Poznaniu bilet upoważniający do poruszania się WSZYSTKIMI liniami, także pospiesznymi i nocnymi, kosztuje 81 zł. W Szczecinie sieciowy tylko na linie zwykłe (dzienne) to wydatek 84 zł. 30 dni jeżdżenia JEDNĄ linią pospieszną - 90 zł. Jeśli chcemy skorzystać ze wszystkich, musimy miesięcznie zapłacić 138 zł. O 54 zł więcej niż poznaniak!
Malejące znaczenie szczecińskiej komunikacji miejskiej w poruszaniu się po mieście widać w statystykach. Jeszcze w 2004 r. autobusy i tramwaje przewiozły 166,4 tys. pasażerów. W 2008 r. było ich już o 23 tys. mniej. Z tegorocznych statystyk wynika, że spadek udało się wyhamować. Rośnie jednak dalej liczba rejestrowanych samochodów: o 15-16 tys. aut rocznie (w tym roku, do końca sierpnia, już 12 tys.). Do tego należy doliczyć jeszcze pojazdy z sąsiednich gmin, gdzie osiedlili się szczecinianie, czy też mieszkańców Gryfina, Stargardu i Polic dojeżdżających do pracy w Szczecinie.
Drogie pomysły na korki
Miasto nie ma polityki mogącej prowadzić do rozwiązania, a przynajmniej złagodzenia coraz większych problemów z parkowaniem. Mgliste założenia można znaleźć w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Jest tam mowa m.in. o ograniczeniu roli "komunikacji indywidualnej" w śródmieściu i priorytecie dla transportu zbiorowego (m.in. poprzez wydzielenie osobnych pasów ruchu) czy też budowie parkingów poza ścisłym centrum. Ale konkretnych działań brak. Ostatnim głośnym parkingowym tematem były rozważania na temat budowy podziemnego parkingu pod placem Orła Białego. Na pomyśle się skończyło. Wydział rozwoju miasta "analizował" także kilka innych lokalizacji parkingów: pod Trasą Zamkową, pod pl. Solidarności, pod halą Fala, pod boiskami szkolnymi przy ul. Rayskiego, Malczewskiego i Mazurskiej.
Plany tyleż efektowne, co mało realne. Sięgnijmy znów do przykładu poznańskiego. W 2006 r. miasto znalazło tam prywatnego inwestora, który wybudował za 40 mln zł trzypoziomowy parking pod centrum miasta na ponad 500 aut. Po roku okazało się, że - mimo niższych stawek za godzinę parkowania w strefie - zajęta jest ledwie jedna trzecia miejsc. Poznaniacy wolą jeszcze tańsze miejsca nieco dalej od ścisłego centrum.
Budowanie podziemnych parkingów czy też nawet nieco tańszych wielopoziomowych w ścisłym centrum miasta jest nie tylko kosztowne, ale też korkotwórcze. Wystarczy przypomnieć sobie, co działo się w godzinach popołudniowego szczytu w okolicach Galaxy. Upychając w centrum kolejne takie molochy, po prostu to centrum zatkamy. Szczecin utraci swój atut czyli w miarę komfortowe (w porównaniu np. w Wrocławiem) poruszanie się autem po mieście.
Do centrum tylko na chwilę
Rozwiązanie obecnych problemów i tych gorszych, które niechybnie nadejdą w miarę przybywania w Szczecinie samochodów, jest to, co tak naprawdę powinno być celem Strefy Płatnego Parkowania: ograniczenie liczby aut wjeżdżających do centrum. Nie da się jednak tego zrobić bez czegoś, co w zacofanym pod względem parkingowym Szczecinie można śmiało nazwać rewolucją.
Ta rewolucja to po prostu budowa systemu znanego na świecie pod nazwą Park & Ride (czyli parkuj i jedź). Mechanizm jest prosty: kierowcy z sąsiednich miasteczek, peryferii i gorzej skomunikowanych dzielnic docierają na obrzeża centrum samochodami. Tam zostawiają auta na specjalnych parkingach i przesiadają się do komunikacji miejskiej. I jeżdżą nią za darmo, na podstawie kwitka z parkingu.
W Warszawie taki system już częściowo istnieje i sprawdza się. Przetargi na budowę parkingów Park & Ride ogłasza Poznań. W Łodzi takie parkingi ulokowane na pętlach ŁTR (główna tramwajowa "magistrala") powstaną do 2012 r. We Wrocławiu od połowy tego roku działa system Bike & Ride: w dziesięciu węzłach komunikacyjnych (pętle tramwajowe i autobusowe) powstały wiaty dla rowerów. Będą monitorowane. Rowerzysta dojeżdża do takiego miejsca, a dalej korzysta już z komunikacji miejskiej.
Efekt ma być taki, że do centrum samochodem wpada się na chwilę, godzinę, dwie. Przyjeżdżasz do pracy? Zostaw auto na 8 godzin poza centrum.
Szczecin ma warunki, by system Park & Ride zbudować. Duże parkingi mogą powstać koło Basenu Górniczego. Mogłyby obsłużyć całe prawobrzeże, Goleniów, Gryfino. Mamy szerokie ulice, na których bez trudu można wydzielić pas dla komunikacji autobusowej. Mamy sieć torów tramwajowych w znakomitej większości położonych poza jezdnią i - tym samym - poza korkami. Wystarczy zacząć działać.
Czekamy na opinie!
Jak rozwiązać problem z parkowaniem w centrum Szczecina? Czy dobra komunikacja miejska może zachęcić do zostawienia aut przy domach? Podpowiedzmy miastu dobre rozwiązania. Piszcie na andrzej.kraśnicki@szczecin.agora.pl, dzwońcie pod nr tel. 091 481 83 18.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 7 września 2009 roku

* * *

Zamieszanie z autobusem. Pasażerowie zdezorientowani

Część pasażerów linii 87 nie dojeżdża tam, gdzie chce. Bo świeżo uruchomiona linia na Warszewo ma aż dwie pętle końcowe

Nowe trasy i rozkłady jazdy autobusu obowiązują od 1 września. Część pasażerów nie wie jeszcze o zmianach. A są istotne. Teraz ta sama linia autobusowa ma przystanki końcowe w dwóch różnych miejscach Warszewa. Dzieli je aż dwa kilometry. Dla pasażerów, którzy wsiądą w niewłaściwy autobus to kłopot.
Chciałam dojechać do ulicy Podbórzańskiej. Wsiadłam na pętli na Niebuszewie. Zdziwiłam się, gdy autobus zakończył kurs wcześniej. Musiałam z dziećmi cofnąć się na poprzedni przystanek i poczekać na kolejny autobus jadący na Podbórzańską - mówi Maria Wasilewska, mieszkanka Warszewa.
Autobusy ruszają z ul. Kołłątaja. Trasy na różne pętle rozchodzą się na ul. Złotowskiej. Krótsza skręca w ulicę Szwedzką i kończy bieg w okolicach ul. Perlistej. Ostatni przystanek nazywa się Warszewo. Tą trasą autobusy kursują co dwadzieścia minut, ale tylko w godzinach od 6 do 8 i od 14 do 17. W soboty, niedziele i święta nie jeżdżą.
Dłuższa linia prowadzi aż do skrzyżowania ulic Podbórzańskiej i Miodowej przez ulice Warszewo-Szkoła, Warszewo-Kościół, Podbórzańska-Ogrody, Morenowa. Pętla nazywa się Podbórz. Autobusy kursują od 5 rano do 22. Także w soboty i dni świąteczne. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy jak uniknąć pomyłki.
Umieszczone rozkłady jazdy w sposób czytelny informują, który kurs realizowany jest do pętli Podbórz, a który do pętli Warszawo. Ponadto oznakowanie widniejące na tablicy kierunkowej autobusu również informuje pasażerów, gdzie autobus danym kursem kończy bieg - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Przez całą dobę szczegółowych informacji o kursowaniu komunikacji udziela dyspozytor Centrali Ruchu ZDiTM pod numerem telefonu 091 4800 403.
Z chwilą zapoznania się pasażerów z rozkładem jazdy wszelkie niepewności nie powinny mieć miejsca - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska. Pasażerowie przyznają jednak, że dwie pętle są dobrym rozwiązaniem, bo mieszkańcy mają bliżej do domów. Podobne zdanie mają kierowcy autobusów.
Ludzie z przyzwyczajenia zajmowali miejsca w autobusie i dopiero w trakcie przejazdu orientowali się, że trasa jest inna. Ale szybko się przyzwyczają. Te dwie pętle do dobre rozwiązanie dla mieszkańców - powiedział pan Czesław, kierowca autobusu linii 87.

Opracowanie "Mariusz Parkitny, współpraca Paulina Targaszewska", "Głos Szczeciński", 7 września 2009 roku

* * *

Absurd na przystankach. Palacze dostaną mandat albo za palenie, albo za śmiecenie

Na przystankach nie będzie popielniczek dla palaczy. Aby pozbyć się niedopałka, będą musieli przekroczyć strefę dla niepalących, albo wyrzucić go na chodnik. W obu przypadkach mogą dostać mandat

Od kilku tygodni w Szczecinie trwa wojna z dymem papierosowym. Na przystankach komunikacji miejskiej wyznaczono specjalne strefy dla niepalących. Palacze mają tu zakaz wstępu. Jeśli go złamią, dostaną mandat. Nawet 500 zł.
Na razie pouczamy, bo nie wszyscy jeszcze wiedzą o zakazie. Ale gdy strefy zostaną wyznaczone, będziemy karać mandatami - zapowiada Joanna Wojtach ze straży miejskiej.
Ale okazuje się, że palacze nawet jeśli nie złamią zakazu, i tak mogą dostać mandat. Bo w ich strefie nie będzie popielniczek, ani koszy na śmieci. Jeśli wyrzucą niedopałek na chodnik, dostaną mandat za zaśmiecanie miasta.
Trzeba będzie ze sobą nosić popielniczki, albo chować niedopałki do kieszeni. Na procesowanie się i udowadnianie, że nie jestem wielbłądem nie mam czasu. A 500 złotych na mandat to mi szkoda - mówi Joanna Wojtysik, palaczka od 8 lat.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapowiada, że nie będzie przesuwał koszy do strefy dla palaczy. Nie planujemy przestawienia koszy. Służą palaczom za popielniczki, ale przede wszystkim jako pojemniki na odpady i tę funkcję kosze będą spełniać nadal - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
Palacze z którymi rozmawialiśmy zwracają uwagę na jeszcze inne absurdy.
Jako praworządny obywatel będę chciał wyrzucić niedopałek do kosza. Wejdę z nim do strefy dla niepalących. Zauważy mnie strażnik miejski. I jak mu udowodnię, że paliłem dalej, a tu chciałem tylko skorzystać z popielniczki? Przecież czasem na przystankach jest pusto i nie będę miał świadków - zastanawia się Janusz Waryński, palacz od 20 lat.
Według ZDiTM na razie nie ma pieniędzy na zakup popielniczek.
Z uwagi na ograniczone środki finansowe w chwili obecnej ustawienie na wszystkich przystankach dodatkowych koszy poza strefą wolną od dymu jest niemożliwe. Z chwilą pozyskania środków finansowych na ten cel, kosze zostaną ustawione poza strefą wolną od dymu - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska.
Problemu nie będzie jedynie na przystankach, gdzie już teraz są dwa kosze. Jeden będzie ustawiony w miejscu dla palących.
Na przystankach, na których obecnie są co najmniej dwa kosze przystankowe, ZDiTM rozważy możliwość przeniesienia jednego kosza poza strefę zakazu palenia - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska.
Aby uniknąć mandatu za zaśmiecanie miasta warto palić jedynie na takich przystankach.

Opracowanie "Mariusz Parkitny ", "Głos Szczeciński", 2 września 2009 roku

* * *

Próżne obiecanki. Warszewo ciągle z przesiadką

Nie ma obiecanego przez miasto szybkiego połączenia autobusem z Warszewa do pl. Rodła, chociaż jest nowa pętla przy ul. Podbórzańskiej

O bezpośredni autobus z szybko rozrastającej się dzielnicy do centrum walczymy od roku. W ramach akcji "Uwolnić Warszewo!", razem z czytelnikami zaproponowaliśmy kilkadziesiąt pomysłów na zmniejszenie korków w rejonie Warszewa, Niebuszewa i os. Książąt Pomorskich. Uruchomienie nowej linii autobusowej to był główny postulat: chodzi o to, że dobre (tj. bez przesiadek) połączenie z centrum nakłoni część mieszkańców korkującej się dzielnicy do pozostawienia samochodów w garażach.
W grudniu wiceprezydent Beniamin Chochulski obiecał: na 99 proc. autobus z ul. Podbórzańskiej do centrum pojawi się w rozkładach jazdy.
Linia miała ruszyć od września 2009 r., po wybudowaniu nowej pętli na Warszewie i poszerzeniu kawałka ul. Podbórzańskiej. Wyliczyliśmy nawet, że koszt utrzymania nowej trasy od września do grudnia 2009 r. to zaledwie 52 tys. zł, a faktycznie jeszcze mniej (po odjęciu wpływów z biletów).
Pieniądze się znajdą - zapewniał dyrektor miejskiego wydziału gospodarki komunalnej Michał Przepiera. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona. Ale w powakacyjnym rozkładzie jazdy dziennego połączenia z ul. Podbórzańskiej do pl. Rodła nie ma (jest nocne).
Na nową pętlę jeżdżą za dnia autobusy linii 87 (z pętli przy ul. Kołłątaja). Wracając stoją w kilometrowych korkach na ul. Duńskiej i Krasińskiego (to teraz jedyny wyjazd z Warszewa - ul. Rostocka jest zamknięta), przeciskają się przez ul. Niemcewicza (bo Kołłątaja też zamknięta), nie trzymają się rozkładu jazdy. A szeroka, wygodna ul. Przyjaciół Żołnierza jest dla potrzeb komunikacji miejskiej niewykorzystana.
W sprawie obiecanego przez miasto połączenia interweniował w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego nasz czytelnik Krzysztof Kowalski. Dostał taką odpowiedź: "ZDiTM w Szczecinie uprzejmie informuje, iż z uwagi na ograniczone środki finansowe w chwili obecnej nie planuje uruchomienia linii autobusowej na trasie pl. Rodła - pętla Podbórzańska". Podpisane: dyrektor Paweł Tarczyński.
Interweniowaliśmy w mieście. Powodów wycofania się z wcześniejszych ustaleń nie poznaliśmy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na pl. Rodła brakuje peronu dla nowej linii. Usłyszeliśmy jednak kolejną obietnicę: - Komunikacja z Warszewa do pl. Rodła ma ruszyć w przyszłym roku - poinformował Tomasz Klek z biura prasowego.
Komentarz Pauli Skalnickiej-Kirpsza
Akcja "Uwolnić Warszewo!" to ponad setka listów od czytelników, dziesiątki pomysłów, a potem narady z przedstawicielami miasta i ZDiTM. Wydawało się, że wszyscy traktują to serio i naprawdę chcą rozwiązać komunikacyjne problemy sporego kawałka miasta. Wszyscy zgodzili się, że zrobienie nowej linii autobusowej ma sens. Minął rok. Nic się nie zmieniło poza tym, że tłok na Duńskiej jest większy. Co robi miasto przyłapane na niedotrzymaniu obietnicy? Składa kolejną obietnicę. Tak najłatwiej. To nic nie kosztuje.

Opracowanie "pol", "Gazeta Wyborcza", 1 września 2009 roku

* * *

Nowe trasy komunikacji miejskiej na Warszewie

Dobra wiadomość dla mieszkańców Warszewa. Od dzisiaj autobusy będą dojeżdżać aż do ulicy Podbórzańskiej. Będą dwie linie - dzienna i nocna

Pętla autobusowa jest już gotowa. Wyremontowano też ulicę Podbórzańską. Od wtorku będą tędy jeździć autobusy linii 87 i nocnej 530. Do tej pory dojeżdżały jedynie do przystanków na wysokości kościoła na Warszewie. Podbórz jest ponad dwa kilometry dalej. Mieszkańcy musieli tę odległość pokonywać pieszo. Linia 87 kursować będzie na trasie pętla Kołłątaja – Duńska – Szczecińska – Podbórzańska do pętli Podbórz. W dni powszednie autobusy będą jeździć co 20 minut, a w godzinach szczytu nawet co 10 minut. W soboty i dni świąteczne – co 20 minut. W Nowy Rok, Wielkanoc, Boże Narodzenie – co pół godziny.
Linia w całości obsługiwana będzie przez tabor niskopodłogowy – mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Na trasie linii uruchomiono nowe przystanki w obu kierunkach: Warszewo-Kościół na ul. Szczecińskiej przy skrzyżowaniu z ul. Rostocką, Podbórzańska-Ogrody (na żądanie) na ul. Podbórzańskiej przy ogrodach działkowych, „Morenowa” na ul. Podbórzańskiej przed południowym wlotem ul. Morenowej oraz przystanek końcowy Podbórz na pętli przy skrzyżowaniu ulic Podbórzańskiej i Miodowej.
Od jutra mieszkańcy Warszewa będą mogli bez problemów wracać do domów także nocą. Umożliwi to linia 530. Autobusy będą kursować co godzinę między 23 a 4 rano na trasie Plac Rodła – Podbórz. Szczegółowy rozkład jazdy na stronie www.zditm.szczecin.pl/rozklady.

Opracowanie "Mariusz Parkitny ", "Głos Szczeciński", 1 września 2009 roku

* * *

Bezpieczny tramwaj

W miejskich tramwajach i autobusach znów się pojawią policyjne patrole. Dzięki temu pasażerowie mają się czuć bezpieczniej

Akcja ruszyła wczoraj i potrwa do grudnia. Za dodatkowe godziny służby płaci miasto - szczecińska policja dostała już około 65 tys. zł na ten cel. W akcję zangażowanych będzie 464 funkcjonariuszy. Patrole mają się pojawiać w autobusach, tramwajach, zajezdniach i na przystankach. Policjanci będą reagowali na każde łamanie prawa i naruszanie porządku. To oznacza, że zainteresują się nie tylko sprawcami kradzieży, napadów czy zniszczeń. Bezkarni nie będą również ci, którzy śmiecą, używają wulgaryzmów, piją alkohol... Każdy sprawca wykroczeń powinien się więc liczyć z konsekwencjami.
Podobna akcja była już przeprowadzona w ubiegłym roku. Policjanci zatrzymali wówczas 4 osoby na gorącym uczynku (w jednym przypadku chodziło o rozpijanie nieletniego, pozostałe dotyczyły posiadania narkotyków), 276 osób ukarali mandatami ( w sumie na 27 750 zł), przeciwko 8 osobom sporządzili wnioski o ukaranie do Sądu Grodzkiego, a 220 pouczyli.
Oprócz pieniędzy na patrole w komunikacji w tym roku miasto przekazało już policji 2 mln zł na remont komisariatu w Dąbiu, 300 tys. zł na sprzęt biurowy do komisariatów, 200 tys. zł na zakup radiowozów i 50 tys. zł na kupno telefonów komórkowych wraz z abonamentem dla dzielnicowych - informuje Tomasz Klek z biura prasowego szczecińskiego magistratu. - Łączne nakłady Szczecina na wsparcie policji wyniosą w tym roku ponad 2,6 mln zł.

Opracowanie "jps", "24Kurier.pl", 1 września 2009 roku

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07
1/08, 2/08, 3/08, 4/08, 5/08, 6/08, 7/08, 8/08, 9/08, 10/08, 11/08, 12/08
1/09, 2/09, 3/09, 4/09, 5/09, 6/09, 7/09, 8/09,



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0