



|
Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.
Prasa informuje - wrzesień
  
  
* * *
Szalety na kołach - Śmierdząca sprawa na liniach
Nietypowe kłopoty ma od kilku tygodni miejska komunikacja.
Zarówno autobusy, jak i tramwaje, coraz częściej zjeżdżają z tras z powodu zanieczyszczeń. W pojazdach ktoś... załatwia swoje potrzeby fizjologiczne. We wrześniu było już 8 takich „ awaryjnych" zjazdów.
To naprawdę nietypowe sytuacje, które wcześniej nie występowały - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Niestety, tylko jeden - na prawobrzeżu - spowodowany był tym,
że ktoś z pasażerów źle się poczuł i zanieczyścił pojazd. To się zdarza. Pozostałe przypadki wyglądają
jednak na świadome i bezczelne traktowanie pojazdu jak szaletu.
Wszelkie granice zostały przekroczone. Najbardziej zastanawia jednak znieczulica pasażerów.Zanieczyszczenie i smród w tylnej części pojazdu zgłaszają dopiero po jakimś czasie. Tak jakby sprawcy ściągającego spodnie nikt nie widział.
Gdyby został przyłapany, musiałby zapłacić za nieplanowany zjazd z linii i oczywiście za czyszczenie pojazdu. Jak dotąd, nikogo jednak nie udało się złapać - przyznaje przedstawicielka ZDiTM. Tymczasem trudno przypuszczać, by świadków nie było. Tylko raz zdarzenie miało miejsce późnym wieczorem - ok. 22.45. Pozostałe przypadki są z godzin porannych (od 7.40) i popołudniowych (12.18-17.24). Do śmierdzących incydentów dochodzi zarówno w tramwajach, jak i autobusach, od ul. Chopina do ul. Hożej.
* * *
Wieści o nietypowych zanieczyszczeniach w pojazdach miejskiej komunikacji krążą już po internecie. Pasażerowie zarówno w jednym ze szczecińskich, jak i polickich serwisów ostrzegają, by siadając, upewniać się, czy siedzenie jest czyste. Sprawca ma już nawet przydomek - „kałboj", ale poza informacjami o kolejnych „wyczynach" nic nie wiadomo. Nie wiadomo nawet, czy doszło do przypadkowego zbiegu okoliczności, czy faktycznie jest to działalność jednej osoby. Pewne jest tylko to, że za pojazdy zjeżdżające z linii płacimy wszyscy, za każdym razem dłużej stojąc na przystankach.
Ani ZDiTM, ani przewoźnicy nie mają szans, by złośliwego pasażera przyłapać bez pomocy ze strony innych
użytkowników komunikacji.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 28 - 30 września 2007 rok
* * *
Zatoka autobusowa jednostronnie
Do 20 października będzie nieczynna zatoka autobusowa przystanku "Jana z Czarnolasu" na ul. Obotryckiej w Szczecinie. Przebudowa polega na wymienianie nawierzchni - usunięty zostanie popękany beton a w jego miejsce ułożona będzie granitowa kostka. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wykonuje prace w ramach tzw. bieżącego utrzymania dróg.
Po przeciwnej stronie, na niedawno zmodernizowanym odcinku ul. Obotryckiej (przy budowlanym hipermarkecie Leroy Marlin), autobusy zatrzymują się na pasie ruchu - przystanek jest wymalowany na asfalcie. Dlaczego tam nie ma zatoczki?
Ponieważ nie było jej w projekcie organizacji ruchu - usłyszeliśmy w ZDiTM. Dlaczego jej tam nie umieszczono? Bo układ komunikacyjny w tym rejonie będzie w przyszłości zmieniony.
Przypomnijmy, że we wrześniu został oddany do użytku 400-metrowy odcinek ul. Obotryckiej. Został odnowiony przy okazji wybudowania hipermarketu Leroy Merlin. W ramach tej inwestycji firma SGI Komfort wybudowała dwa fragmenty dwupasmówki, pasy wyłączeniowe, chodniki i dwa skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Koszt budowy - 4,5 mln zł.
Ale częściowa przebudowa ul. Obotryckiej nie rozładowała ruchu w tym rejonie. Niezbędna jest modernizacja również tej części ulicy, która przylega do skrzyżowania z ul. Przyjaciół Żołnierza. Dopóki nie zniknie to tzw. wąskie gardło, będą się tu tworzyć korki. Inwestycja ma się zacząć już wkrótce.
Koncepcja przebudowy ul. Obotryckiej przewiduje również budowę zatoki autobusowej w kierunku Polic.Powstanie za skrzyżowaniem ul. Obotryckiej z ul. Jana z Czarnolasu.
Opracowanie: "lw", "Kurier Szczeciński" 27 września 2007 rok
* * *
Śmierdzący problem w autobusach i tramwajach
Ktoś regularnie zanieczyszcza odchodami fotele w autobusach jeżdżących w Szczecinie i do Polic. Brudne są również tramwajowe wagony. Zdaniem przewoźników to celowe działanie.
Ostatnio pechowy kurs miał Bogdan Lelewski, kierowca ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Do autobusu został wylany ludzki kał. To było makabryczne. Śmierdziało w całym autobusie, ludzie się oglądali czy w coś nie wdepnęli. Ktoś robi to złośliwie, albo jest niespełna rozumu - relacjonuje Lelewski.
Jak informuje Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów SPPK, kierowcy i pasażerowie z "dziwnym zjawiskiem" mają do czynienia od września. Zanotowaliśmy osiem przypadków zanieczyszczenia autobusu ludzkimi odchodami, głównie linii 107 - dodaje.
Ufniarz apeluje do pasażerów o pomoc: Jeżeli spotkają się państwo z przypadkiem zanieczyszczania foteli, proszę szybko powiadomić kierowcę, wówczas będziemy w stanie poinformować policję i być może to pozwoli nam rozwiązać problem.
Na śmierdzące zanieczyszczenia skarżą się także inni przewoźnicy. W ten odrażający sposób zostały zabrudzone autobusy linii 54, 57, 59, 68 oraz tramwaje 2 i 12.
Opracowanie: "Justyna Machnik", "Polskie Radio Szczecin" 27 września 2007 rok
* * *
Wyrzucony za Jurczyka
Po trzech miesiącach urząd miasta ujawnił wyniki kontroli w MZK. Były one podstawą do zwolnienia szefa firmy, doktora Jerzego Manduka.
Były dyrektor MZK jest w okresie trzymiesięcznego wypowiedzenia z pracy. W tym czasie został zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Do 15 listopada zastępuje go Krzysztof Turczyn - twierdzi Sebastian Wypych z biura promocji i informacji urzędu miejskiego. Manduk otrzymał zwolnienie z pracy pod koniec sierpnia. Jest pracownikiem MZK do 30 listopada.
Stracił zaufanie
Powodem odwołania pana Manduka były wyniki kontroli przeprowadzonej w MZK. Wykazane nieprawidłowości i utrata zaufania do pana Manduka uniemożliwiają dalszą współpracę. Stąd podjęte decyzje - uzasadnia swoją decyzję Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina.
Przeciw zwolnieniu dyrektora protestowały wszystkie związki zawodowe. Pracownicy napisali nawet petycję do Piotra Krzystka, by odwołał swoją decyzję. Przekonywali, że Manduk jest kompetentnym i odpowiedzialnym dyrektorem. Nieoficjalnie mówiono, że to odwołanie polityczne, Manduk startował w wyborach na prezydenta Szczecina.
Co wykryli kontrolerzy?
Kontrolerzy stwierdzili, że dyrektor podpisał umowę na korzystanie z prywatnego samochodu do celów służbowych z osobami, które nie miały takich uprawnień. Dzięki niej pobrał w ciągu 6 lat 24 tysiące złotych z kasy firmy. Zatrudnił jedną osobę, która nie miała odpowiednio długiego stażu pracy.
Najgorszym przewinieniem było to, że dyrektor przedłużył z załogą układ zbiorowy. Gwarantuje on załodze wysługę lat, czyli wzrost płac w zależności od okresu pracy - 1-procentową podwyżkę za każdy rok pracy. Pracownicy otrzymują też tzw. jubileuszówki wyższe niż przewiduje kodeks pracy. Za pracę w niedziele załoga MZK dostawała zarówno dzień wolny, jak i pełne wynagrodzenie. Tylko w 2006 roku kosztowało to firmę 1,2 mln złotych.
Układ zbiorowy Manduk przedłużył na wyraźne polecenie prezydenta Mariana Jurczyka w 2005 roku. Co ważne, wiedziała o tym cała ówczesna rada miasta, która zajmowała się bardzo szczegółowo zasadami wynagrodzeń obowiązującymi w firmach komunalnych.
Konkurs na dyrektora
MZK ma być przekształcony w spółkę komunalną. Dokonać tego ma nowy dyrektor. Został właśnie ogłoszony konkurs na to stanowisko. Wśród wymagań jest tylko wyższe wykształcenie, pięcioletni staż pracy, niekaralność oraz dobry stan zdrowia. Nawet wśród wymagań dodatkowych nie ma ani słowa o znajomości branży. Kandydatury można zgłaszać 2 października.
Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński" 26 września 2007 rok
* * *
Kolejne tramwaje z Niemiec przyjadą do Szczecina
Szczecin kupi 32 tramwaje od berlińskiej firmy BVG. W ubiegłym roku miasto kupiło w tej firmie 21 tramwajów.
Do Szczecina trafią używane, 17-letnie wagony. W połowie lat 90. przeszły gruntowną modernizację. Koszt jednego pojazdu to blisko 90 tys. euro.
Kilkumiesięczne negocjacje z przewoźnikiem zakończyły się wczoraj w Berlinie. Pierwsze dwa tramwaje trafią na testy do Szczecina w październiku, kolejne w ciągu 6 miesięcy, począwszy od stycznia 2008 roku. Niemieckie Tatry zastąpią sprowadzone w 1996 roku 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Obecnie w Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Do 2020 roku miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 milionów zł. Modernizacji wymagają również torowiska, co będzie kosztować prawie 240 milionów złotych.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 26 września 2007 rok
* * *
Dzwońcie głośno!
Miejski Zakład Komunikacyjny ma rozważyć, czy żółte tramwaje-tatry będą dzwoniły przed ruszeniem z przystanku. Zdaniem niektórych mieszkańców, pojazdy poruszają się tak cicho, że może to być niebezpieczne.
Żółte tatry trafiły do Szczecina kilka miesięcy temu. Pochodzą z Berlina. Nie są fabrycznie nowe, ale przeszły gruntowną modernizację. Większość szczecińskiego taboru jest daleko w tyle za nimi pod względem technicznym i technologicznym. Zdaniem niektórych mieszkańców miasta, to, że tramwaje bardzo cicho się poruszają podczas ruszania, może powodować niebezpieczne sytuacje. Przekonał się o tym nasz Czytelnik.
Już trzeci raz, o mały włos, nie wszedłem pod żółty tramwaj - mówi Mariusz Laskowski. - Ich w ogóle nie słychać, kiedy ruszają z przystanku. Za każdym razem w ostatniej chwili orientowałem się, że skład jedzie w moją stronę. Osoby, które mają słabszy słuch mogą ulec wypadkowi.
Pan Mariusz tłumaczy, że za każdym razem znalazł się w podobnej sytuacji na pl. Grunwaldzkim.
Chyba dlatego, że to jest bardzo nietypowy przystanek. Nie ma wyznaczonego przejścia dla pieszych, ci poruszają się po całym placu, przez środek którego biegnie torowisko - wyjaśnia mieszkaniec Szczecina.
Zgodnie z niemiecką instrukcją sygnałem do odjazdu jest zapalenie się czerwonej lampki na zewnątrz, pomarańczowej wewnątrz i dźwięk ostrzegawczy ze skrzynki umieszczonej nad drzwiami - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Dzwonią przed odjazdem wagony polskiej produkcji oraz kilkudziesięcioletnie, popularne "helmuty". Motorniczy, którzy jeżdżą różnym taborem, zapewne w tatrach odruchowo też dzwonią - przypuszcza Zbigniew Dąbrowski. Ale takiego wymogu nie ma.
W niemieckich tramwajach istnieje więc możliwość ostrzegania pieszych i pasażerów przed odjazdem w bardziej zdecydowany, głośniejszy sposób. Temat został wywołany, wcześniej nikt nigdy go nie podnosił - przyznaje Zbigniew Dąbrowski. Jest sygnał, więc na pewno będzie nasza reakcja. Będziemy się zastanawiać nad wprowadzeniem takiego rozwiązania, jeżeli ruszających tatr nie słychać.
Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeiński" 25 września 2007 rok
* * *
Kolizja tramwajów w Szczecinie
Dwa tramwaje zderzyły się czołowo na ulicy Wyszyńskiego, tuż za Mostem Długim.
Jeden z pojazdów wypadł z torów i uderzył w nadjeżdżający z przeciwka tramwaj. Nikomu nic się nie stało. Ruch tramwajowy w okolicach Mostu Długiego wrócił po ponad godzinie do normy. Na swoją trasę wróciła "6", a także "2", "7" i "8".
Opracowanie: "Piotr Dykiert ", "Polskie Radio Szczecin" 21 września 2007 rok
* * *
Tramwaje będą jeździć rzadziej
Największe zmiany dotknęły 9, 7 i 2. Częstotliwość kursowania zostanie zmniejszona.
Od 1 października Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza zmiany w kursowaniu i trasach tramwajów. Powodem zmian jest dostosowanie czasu przejazdu do warunków drogowych, wprowadzenie wyników przeprowadzonych w zeszłym roku badań potoków pasażerskich i braki kadrowe w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy ZDiTM.
Zmiany w rozkładzie
Trasa "dwójki" będzie wydłużona do Basenu Górniczego, w szczycie tramwaje będą kursować jak do tej pory, czyli co 12 minut.
"Siódemka" będzie jeździła tylko w godzinach szczytu (co 12 minut). Uruchomiona zostanie nowa linia "7 bis", która cały dzień co 12 minut będzie jeździła na trasie Dworcowa - Krzekowo.
Linie 11 i 12 będą jeździły rzadziej, bo co 12 minut (obecnie co 6 minut).
Ósemka zmniejszy częstotliwość z 6 do 12 minut, za to co drugi skład będzie trzywagonowy. Ponadto od środy "dziewiątka" jeździ na trasie Głębokie - Piastów tylko w godzinach szczytu.
Inne częstotliwości
Dla wszystkich pozostałych linii obowiązywać będzie następujący schemat częstotliwości: w dni powszednie do godz. 6 co 15 minut, w godz. 6-20 co 12 minut, po godz. 20 co 20 minut. W soboty w godz. 9-18 i w niedziele w godz. 11-18 tramwaje będą jeździć co 12 minut, poza tymi godzinami co 20 minut.
Brakuje motorniczych
Od sierpnia 2005 r. do końca 2006 r. liczba szczecińskich motorniczych zmniejszyła się z 250 do 234.
Na początku tego roku w wyniku zmian w ustawie o prowadzeniu działalności gospodarczej, zatrudniliśmy 22 osoby, które do tej pory pracowały na umowę zlecenie - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK. Ale do teraz znowu odeszły 22 osoby. Obecnie 23 osoby ukończyły kurs na motorniczego. 13 z nich już go zdało, a pozostali czekają na powtórny egzamin. Niedługo powinni wyjechać na trasy.
Kurs na motorniczego trwa od trzech do sześciu miesięcy i kosztuje ok. 5 tys. zł. Przez cały czas przyjmujemy podania. Gdy widzimy, że spada liczba motorniczych, organizowane są kursy. Biorąc pod uwagę czas ich trwania i stały odpływ pracowników kursy są prowadzone niemalże przez cały czas - wyjaśnia Dąbrowski.
Kandydaci na motorniczego mogą sami zapłacić za kurs lub skorzystać z pożyczki MZK, ale trzeba podpisać zobowiązanie do minimum trzyletniej pracy i spłacać ją w ratach. Początkujący motorniczy zarabia ok. 1700 zł na rękę.
Tabor jest wymieniany
Obecnie Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Ich średni wiek to ok. 24 lat. Najstarsze to tzw. helmuty, dziewięć z nich pochodzi z końca lat 50. Najwięcej, bo ok. 160, to produkowane w latach 1975-90 tramwaje typu 105 i 105 M. 14 najnowszych kupionych zostało w Chorzowie w 2001 r. (obecnie we Wrocławiu montowane jest dla nas sześć doczep do tramwajów tego typu). Oprócz tego w naszym taborze jest 21 sprowadzonych z Berlina tatr. Miasto negocjuje z berlińczykami zakup kolejnych 30 wozów tego typu.
ZDiTM nie planuje żadnych zmian w kursowaniu autobusów.
Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza" 20 września 2007 rok
* * *
W Szczecinie od października - Ubędzie tramwajów
Problemy pasażerów szczecińskich tramwajów, o których „Kurier" informował kilka dni temu, dopiero się zaczynają. Po niemal całkowitej likwidacji linii 9 szykują się kolejne poważne zmiany. Większość związana jest z brakiem motorniczych. Przy okazji Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza obiecywaną od 2 lat reformę sieci. Dzięki temu braki na liniach będą nieco mniej dotkliwe dla pasażerów. Ale nie da się ich uniknąć.
Zmiany nastąpią 1 października - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Każdego dnia MZK będzie mogło wysyłać na miasto o 10 pociągów mniej.
Przypomnijmy, że od wtorku, po pierwszych zmianach, i tak kursuje o 6 składów mniej niż w pierwszej połowie września. Po październikowej korekcie, każdego dnia będzie więc o 16 składów mniej. To sporo, biorąc pod uwagę, że na początku września rozkład przewidywał 95 pociągów w dni robocze. Znika więc ok. 15 proc.!
Najważniejsza zmiana, która nastąpi już 1 października, to wydłużenie linii 2 aż do Basenu Górniczego. Ale linia 7 na trasie Krzekowo - Basen Górniczy będzie kursować już tylko w godzinach szczytu. Pewnym jej wzmocnieniem ma być nowa linia - 7 Bis. Jej trasa to Krzekowo - ul. Dworcowa. Na wszystkich liniach zmniejsza się częstotliwość kursowania. Niewielką pociechą będzie fakt, że na linii 8 połowa składów ma mieć po 3 wagony. Oczekiwania na przystankach w żaden sposób to nie skróci.
Niestety, to wcale nie musi oznaczać końca niekorzystnych dla pasażerów zmian. MZK Szczecin nie ukrywa, że firmie brakuje coraz więcej motorniczych. Wprawdzie kurs właśnie ukończyło 13 osób, a kolejne 10 czeka egzamin, ale to stanowczo za mało. Już wiosną było 25 wakatów. Zanim nowi motorniczowie przystąpią do pracy, może minąć jeszcze kilkanaście dni. W dodatku każdy z nich musi na początku jeździć z bardziej doświadczonym kolegą, więc rąk do pracy tak szybko nie przybędzie.
Kolejnych kursów na motorniczego w najbliższych miesiącach nie przewiduje się, bo brak instruktorów. W dodatku kurs kosztuje ponad 5 tys. zł, co dla osób szukających zajęcia jest barierą nie do przejścia. Po latach zaniedbań, gdy wreszcie w firmie zaczęły się zakupy nowocześniejszego taboru oraz długo oczekiwane remonty torowisk, może się okazać, że nastąpiły za późno. Wkrótce bowiem szczecińskie tramwaje mogą pozostać w zajezdniach, bo najzwyczajniej nie będzie miał ich kto poprowadzić.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 20 września 2007 rok
* * *
Rozmowy z BVG Berlin
O nowych możliwościach finansowania komunikacji miejskiej, zmianie unijnych przepisów w tym zakresie i nowych tramwajach dla Szczecina rozmawiali dziś przedstawiciele niemieckiej firmy BVG z Berlina z zastępcą prezydenta Beniaminem Chochulskim oraz szefostwem MZK. BVG reprezentowali dyrektor Klaus – Dietrich Matschke, oraz członek zarządu Thomas Necker.
Oprócz wizyty w magistracie przedstawiciele BVG odwiedzili także zajezdnię Pogodno, mieli też okazję przejechać się tramwajem, który miasto w ubiegłym roku zakupiło w Berlinie.
Partnerzy niemieccy zgodnie ocenili, że szczecinianie bardzo dobrze obchodzą się z taborem. W Berlinie tramwaje są niszczone przez wandali i nie wyglądają tak dobrze jak w naszym mieście.
Miasto Szczecin w firmie BVG kupiło w ubiegłym roku 21 przegubowych tramwajów. Trwają negocjacje dotyczące kupna kolejnych 30 wozów.
Wagony, które chce kupić miasto mają około 17 lat. W połowie lat 90-tych przeszły modernizację. Wszystkie wozy mają silniki i mogą kursować osobno, jednak w Szczecinie będą łączone w składy. Kupowane Tatry T6 mają ten sam rozstaw osi, co jeżdżące po Szczecinie wagony przegubowe, dlatego nie będzie problemów z mijaniem się na torach.
Negocjacje z niemieckim przewoźnikiem trwają kilka miesięcy. Kolejne rozmowy odbędą się w przyszłym tygodniu. Wszystkie tramwaje powinny trafić do Szczecina do stycznia 2008 roku. Zastąpią sprowadzone w 1996 roku tzw. 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Zgodnie z analizami do 2020 roku miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 milionów zł. Modernizacji wymagają również torowiska. Potrzeba na to prawie 240 milionów. Miasto o środki na modernizację torowisk i taboru chce pozyskać z Unii Europejskiej w ramach programu Infrastruktura i Środowisko.
Źródło: "Urząd Miasta Szczecin ", 19 września 2007 rok
* * *
Zmiany w rejonie ronda Giedroycia
Ruch na rondzie Giedroycia jest bardziej płynny. Piesi przyzwyczajają się do nowych przejść i sygnalizacji świetlnej. W październiku będą korzystać z kładki nad ulicą Staszica.
Skrzyżowanie od kilku dni działa inaczej. Teraz pasażerowie wysiadający z tramwaju na przystanku „Kołłątaja” muszą iść na przejście z sygnalizacją świetlną. Stamtąd wkrótce będą kierować się w stronę kładki, która jest jeszcze w budowie. Dzięki temu nie będą blokować przejazdu samochodom.
Zmiany wyjaśnia Piotr Landowski z urzędu miasta. Zamknięto przejścia dla pieszych bezpośrednio przylegające do ronda na al. Wyzwolenia. Przesunięto je o kilkadziesiąt metrów w głąb tej ulicy i oddano do dyspozycji kierowców poszerzony fragment al. Wyzwolenia. Pierwsi przechodnie skorzystają z kładki pod koniec października. Na razie w miejscu trwają prace wykończeniowe.
Opracowanie: " Anna Maciejewska", "Moje Miasto", 18 września 2007 rok
* * *
Szczecin ciągle pali na przystankach
Kolejne miasta wprowadzają zakaz palenia na przystankach komunikacji miejskiej, w Szczecinie projekt uchwały w tej sprawie od początku tego roku czeka na uchwalenie.
Szczeciński projekt przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Zgodnie z nim nie będzie można palić na terenie całej wydzielonej zatoki, a jeżeli takiej nie ma - w odległości 15 m w obie strony od znaku przystanku.
Uchwała miała być głosowana w kwietniu, ale radny LiD Jędrzej Wijas zawnioskował wówczas o doprecyzowanie definicji przystanku. Jego zdaniem palenie powinno być zakazane pod wiatami, ale na zewnątrz, tam gdzie stoi kosz z popielniczką - już nie.
Kolejna próba głosowania odbyła się przed wakacjami. Projekt w ostatniej chwili został zdjęty z porządku obrad. Powód: podczas tej sesji nie było na sali radnego i lekarza, a zarazem zdecydowanego przeciwnika palenia Tomasza Grodzkiego. To on miał przekonać niezdecydowanych radnych, by poparli ten pomysł i wprowadzili dla palaczy ograniczenia.
Ostatecznie stanęło na tym, że skoro Sejm pracuje nad ustawą zakazującą palenia na przystankach komunikacji miejskiej w całej Polsce, to nie ma sensu, byśmy ten zakaz wprowadzali prawem lokalnym - mówił w sierpniu przewodniczący Rady Miasta Bazyli Baran.
W uchwaleniu ustawy przeszkodziło jednak rozwiązanie Sejmu i jest mało prawdopodobne, by posłowie nowej kadencji szybko zajęli się takimi sprawami. Dlatego przewodniczący Baran planuje ponowne wprowadzenie szczecińskiej uchwały na sesję Rady Miasta. Prawdopodobnie stanie się to w październiku. - Przecież tu chodzi o zdrowie mieszkańców i czystość naszego miasta - mówi szef rady.
Podobne zakazy wprowadzono już m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Lublinie. Ostatnio w Łodzi i Opolu. Radni Rzeszowa wygonili też palaczy z parków i placów. Na wyznaczanie miejsc publicznych, w których obowiązuje zakaz palenia, zezwala radnym Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.
Opracowanie: "kov", "Gazeta Wyborcza", 18 września 2007 rok
* * *
Tramwaje znikają z ulic Szczecina - brakuje motorniczych
O kierowcach autobusów, wybierających pracę za euro, piszemy od kilku lat. W ich ślady od niedawna idą motorniczowie. Cierpi na tym pasażer, bo nie ma kto prowadzić pojazdów szczecińskiej komunikacji miejskiej. Sytuacja robi się poważna.
Od dziś niemiła niespodzianka czeka pasażerów tramwajowej linii 9. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza poważne zmiany w jej kursowaniu. W efekcie - linia niemal całkowicie przestaje istnieć.
Zmiany wprowadzono na naszą prośbę - przyznaje Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. Mamy coraz większe braki kadrowe i nie jesteśmy w stanie zapewnić obsługi na wszystkich liniach.
Pasażerowie odczuwają to coraz dotkliwiej. Niemal codziennie na trasach brakuje składów. W miniony czwartek i piątek zabrakło 10 liniowych i 3 tzw. rezerw, które wykonują pojedyncze kursy. Wczoraj od rana brakowało 4 składów i 3 rezerw. I nic nie zapowiada, by sytuacja miała się poprawić.
Zorganizowaliśmy kurs, spora grupa motorniczych się szkoli - przypomina Z. Dąbrowski. Ale w pierwszym podejściu egzamin zdały tylko 3 osoby. To za mało. Tym bardziej że chętnych do pracy w MZK ubywa. Zdarza się, że w tygodniu rezygnuje po kilka osób. Stąd drastyczne cięcia na linii 9. Od dziś tramwaje kursują z Głębokiego al. Wojska Polskiego wyłącznie do pl. Sprzymierzonych. Przez al. Piastów, ul. Jagiellońską, al. Bohaterów Warszawy i ul. Wawrzyniaka wrócą na Głębokie. „9" ujrzymy na trasie wyłącznie w dni powszednie w godzinach szczytu. Na szczęście udaje się nieco wzmocnić obsadę na „1", która ma podobną trasę.
Dzięki temu do codziennej obsługi potrzeba o 6 składów mniej - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Zmiany wprowadziliśmy na pisemną prośbę MZK, które informowało o brakach kadrowych. Przewoźnik twierdzi, że sytuacja może się ustabilizować pod koniec listopada.
Ale to nie jest pewne, bo nie wiadomo, czy do tego czasu wszyscy kursanci zdobędą uprawnienia do prowadzenia tramwajów ani ilu obecnych motorniczych w tym czasie odejdzie z pracy. Dodajmy - niemal całkowita likwidacja linii 9 tylko nieznacznie poprawia sytuację. Braki na liniach będą nadal. Ale jeśli motorniczych nie przybędzie, kolejne cięcia mogą się okazać tylko kwestią czasu. Może podwyżki powstrzymałyby kolejne odejścia. Ale na to już brak pieniędzy, a kasa MZK każdego dnia będzie uszczuplana. Zgodnie z umową, za nie wykonane kursy firma nie dostanie zapłaty, a ponadto musi uiścić kary umowne.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 18 września 2007 rok
* * *
Bezpieczniej w autobusach
Dwa dwuosobowe, nieumundurowane patrole policji każdego dnia jeżdżą autobusami linii obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Pasażerowie i kierowcy czują się bezpieczniej.
Nasi funkcjonariusze po cywilnemu jeżdżą autobusami od godz. 15, do północy - informuje st. sierż. Jolanta Szalińska, oficer prasowy KPP w Policach. Koszty patroli pokrywa gmina Police.
Efekty są widoczne chociażby poprzez policyjne statystyki. Do tej pory policjanci odnotowali już 10 przestępstw i ponad 150 wykroczeń. Delikwenci karani są mandatami od 50 do 100 zł - dodaje Szalińska. Głównie za agresywne zachowania wobec pasażerów, picie alkoholu w autobusach, używanie wulgarnych słów, niszczenie pojazdów. Także za stwarzanie zagrożeń w ruchu. Policjanci reagują bowiem na wykroczenia na zewnątrz, jeśli np. widzą, że piesi wbiegają na jezdnię w miejscach niebezpiecznych, czy na czerwonym świetle.
Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozu SPPK podkreśla, iż to na wniosek przewoźnika burmistrz zdecydował się sfinansować cywilne patrole w autobusach. Pierwszą akcję z cywilnymi patrolami mieliśmy już w roku ubiegłym - dodaje Ufniarz. Efekty były zadowalające. Wiemy to z ankiet, które wypełniali pasażerowie oraz z opinii kierowców, którzy też czuli się bezpieczniej. Cywilne patrole nie tylko wyłapują chuliganów, działają prewencyjnie. Świadomość, że mogą być wśród pasażerów policjanci, często wystarczy, by chuligani nie wszczynali awantur, nie pili piwa w autobusie, nie zaczepiali innych pasażerów.
Na patrole z kasy podatników wyłożono około 30 tys. zł.
Opracowanie: "pit", "Głos Szczeciński", 17 września 2007 rok
* * *
Pasażerowie chcą wydzielonego pasa ruchu dla autobusów
Pasażerowie szczecińskiej komunikacji zwracają się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, by ten wprowadził wydzielone pasy ruchu, które byłyby przeznaczone tylko dla komunikacji.
System taki z powodzeniem działa w wielu krajach Europy i pozwala na uprzywilejowanie miejskich środków transportu. Autobusy stojące w korkach m.in. na ul. Gdańskiej często mają ogromne opóźnienia, a to wystarczający powód, by przynajmniej na głównych ciągach wprowadzić zmiany - argumentują pasażerowie.
To niemożliwe - odpowiada Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM. W korkach stoją też kierowcy i oni też spóźniają się do pracy. W godzinach szczytu autobusy nawet i te pospieszne jadące z prawobrzeża do centrum Szczecina mają często kilkuminutowe opóźnienia.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 17 września 2007 rok
* * *
Dyspozytorka ZDiTM: pasażerko, wynocha!
Szczecinianka, która zażądała odjazdu spóźnionego autobusu, twierdzi, że dyspozytorka ruchu z pętli na placu Rodła potraktowała ją po chamsku.
Pani Ilona wracała po pracy do domu na os. Kasztanowym. Na przystanek autobusowy na pl. Rodła przyszła w środę po godz. 17. Pospieszny autobus linii C planowo miał odjechać o godz. 17.20. Z uwagi na roboty drogowe na ul. Goleniowskiej w Dąbiu przyjechał z 35-minutowym opóźnieniem (o godz. 17.45). Kierowca oświadczył, że w stronę Dąbia odjedzie dopiero za 50 minut!
Poszłam do pani dyspozytorki, aby wyjaśnić tę paranoiczną sytuację - opowiedziała nam tę komunikacyjną przygodę oburzona pasażerka. Ale pani zajęta była spożywaniem kanapki i niewiele ją wszystko obchodziło. W końcu gdzieś zadzwoniła i potwierdziła, że autobus wcześniej nie pojedzie.
Pani Ilona nie dała za wygraną. Przekazała informację pasażerom i znów zażądała odjazdu autobusu. Twierdzi, że w odpowiedzi dwukrotnie usłyszała od dyspozytorki: Wynocha! A mężczyzna, który w tym czasie też był w dyspozytorni, zagroził wezwaniem policji.
Zostałam potraktowana po chamsku tylko dlatego, że domagałam się, byśmy nie musieli stać na przystanku półtorej godziny! - mówi pani Ilona. Ostatecznie autobus odjechał o godz. 18.20, godzinę po czasie.
W piątek sprawdziliśmy, co ma do powiedzenia o tym zdarzeniu ZDiTM. Nie wiem, co dyspozytorka powiedziała pasażerce, ale zachowała się zgodnie z procedurą - stwierdził w piątek Waldemar Wysocki, pracownik centrali ruchu ZDiTM. Zadzwoniła do nas i zapytała, o której ma odjechać autobus. Zgodnie z regulaminem kierowcy przysługiwała dwudziestominutowa przerwa na posiłek, między godz. 18.15 a 18.35. Kierowca był zmęczony, głodny i zły. Gdyby wyjechał na trasę, mógłby spowodować wypadek.
W tym czasie na trasie był jeszcze jeden autobus linii C. Wysocki tłumaczy, że gdyby puścił autobus wcześniej, wtedy oba wozy znalazłyby się na Prawobrzeżu i opóźnienie kolejnych kursów byłoby jeszcze większe. Nie było też możliwości wysłania autobusu zastępczego. - Nie mamy autobusów i brakuje kierowców. Mógłbym zdjąć wóz z innej linii, ale wtedy tam zrobiłoby się opóźnienie - oświadczył.
Dyrektor ZDiTM Paweł Tarczyński zapewnił, że jeżeli wpłynie skarga na zachowanie dyspozytorki, sprawa zostanie wyjaśniona. Nie może być tak, że nasz pracownik obraża pasażerów - mówi. Jeżeli będzie trzeba, przeprowadzimy konfrontację. Jeśli potwierdzi się wersja pasażerki, wyciągniemy w stosunku do dyspozytorki konsekwencje dyscyplinarne.
Opracowanie: "Mikołaj Radomski", "Gazeta Wyborcza", 16 września 2007 rok
* * *
Po awarii "5" w centrum miasta - MZK: pasażerowie nie bójcie się
Tramwaj, z którego we wtorek odpadło przednie koło, miał dopiero sześć lat. Powodem awarii były pęknięte śruby. Zakład komunikacji zapewnia, że tabor jest sprawny.
Ale specjalnej kontroli nie będzie. Wagony są na bieżąco sprawdzane. Do tego każdy z nich przechodzi kilka rodzajów przeglądów. Nie ma żadnego zagrożenia dla pasażerów - uspokaja Zbigniew Dąbrowski, główny specjalista ds. taboru w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Szczecinie.
Ale wtorkowy incydent zaskoczył MZK. Koło oderwane z powodu pękniętych śrub zdarzyło się po raz pierwszy. Pracuję tu kilkadziesiąt lat i o czymś takim nie słyszałem - przyznaje Dąbrowski.
Koło odpadło we wtorek z tramwaju linii "5". Do awarii doszło, gdy wagon minął zakręt na ul. Matejki i wjechał w ul. Piłsudskiego. Na dziwne zachowanie pojazdu uwagę zwróciła motornicza. Początkowo sądzono, że pękła oś, do której przykręcane są koła. Od wczoraj wiadomo, że nie wytrzymały śruby łączące koło z piastą. Nikomu nic się nie stało. Pechowy tramwaj jest jednym z nowszych w szczecińskim taborze. Został wyprodukowany w 2001 r. Przejechał do tej pory prawie trzysta tysięcy kilometrów. W tym czasie koła wymieniano mu wielokrotnie. Nawet gdyby odpadły dwa koła, to i tak nie ma zagrożenia dla pasażerów. Chyba, żeby doszło do tego na zakręcie - przyznaje Dąbrowski.
Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 13 września 2007 rok
* * *
Przetarg trwa - Będą myć tramwaje
Jest szansa, że szczecińskie tramwaje będą czystsze. MZK rozpoczęło właśnie przetarg i szuka firmy, która zajmie się sprzątaniem wagonów.
Wpłynęły dwie oferty, o zlecenie ubiega się firma Jawi z Poznania oraz Thomas z podszczecińskiego Mierzyna - informuje Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. Komisja przetargowa sprawdza jednak pod względem formalnym jedynie ofertę poznańskiej firmy.
Tylko ona mieściła się w narzuconych kryteriach cenowych. MZK może w ciągu roku zapłacić 365 tys. - 80 zł netto. Zakres prac będzie jednak spory. Każdy tramwaj, będący w ruchu, ma być codziennie myty i sprzątany w środku. Mycie ma obejmować podłogi i sufity, a także poręcze, siedzenia i pulpity motorniczego.
Kabiny mają być odkurzane, a w razie potrzeby firma musi usuwać graffiti i dezynfekować wnętrze środkami, które mają odpowiedni atest. Na polecenie kierowników zajezdni trzeba będzie także myć dachy. Poprzednio obowiązywały podobne zapisy, ale z ich realizacją bywa różnie, o czym nadal pasażerowie mogą się przekonać.
Utrzymanie wagonów w czystości będzie pod naszą ścisłą kontrolą - zapewnia Z. Dąbrowski. Umowa zostanie skonstruowana tak, by w razie powtarzających się nieprawidłowości łatwo można było ją rozwiązać. Umowa ma być podpisana na rok.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 września 2007 rok
* * *
Staszica przejezdna, kładka coraz bliżej
Wjazd na rondo Giedroycia z ul. Staszica już otwarty, w środę na próbę uruchomiono sygnalizację świetlną w al. Wyzwolenia. To kolejne zmiany, których finałem będzie puszczenie ruchu pieszych kładką na targowisko Manhattan.
Kiedy to nastąpi? Mamy termin do 31 października - mówi Wacław Pawluć, współwłaściciel Stalmontu, budującego kładkę. Do tego czasu na pewno zakończymy prace.
Stalmont kończy budowę pochylni dla wózków od strony targowiska Manhattan. Za kilka dni rozpocznie budowę schodów łączących kładkę z tą stroną ulicy. Prace nie kolidują z budową kolektorów deszczowych, bo wykonująca je Hydrobudowa 9 opuściła już ten rejon. Przenosimy się w rejon ulic Kadłubka i Ofiar Oświęcimia - wyjaśnia Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9. Teraz tam można się spodziewać kłopotów z przejazdem.
Nowy odcinek kolektora tzw. północnego będzie - podobnie, jak kolektor deszczowy pod rondem Giedroycia - budowany metodą bezwykopową. Budowlańcy będą musieli na ul. Kadłubka wykonać komorę początkową, od której wiertło zacznie drążyć tunel w kierunku ul. 1 Maja.
Od poniedziałku ul. Staszica jest przejezdna. Z kolei wczoraj odbyło się próbne uruchomienie sygnalizacji świetlnej na przebudowanej pod kątem kładki części al. Wyzwolenia.
Zanim oddamy do użytku całą kładkę, etapowo wprowadzamy niektóre elementy tej inwestycji - wyjaśnia Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie. W środę uruchomiliśmy sygnalizację świetlną na przejściu dla pieszych odsuniętym od ronda, w czwartek chcemy zlikwidować dotychczasowe przejścia przy rondzie.
Żeby zniechęcić pieszych do przechodzenia przez jezdnię po starych zebrach, budowlańcy - zgodnie z projektem - zagrodzą je żółtymi płotkami. Takie same płotki zostaną zamontowane na ul. Staszica, gdy będzie gotowa cała kładka wraz z pochylniami, schodami i gdy będzie zagospodarowany skwer między ul. Staszica i al. Wyzwolenia.
Kładka nie powstałaby bez udziału "Gazety". Jej koncepcję pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski z biura projektowego To-Max. Zaprezentowaliśmy ją po raz pierwszy 19 stycznia 2005 r. Pomysł poparli radni i policja. W 2005 r. udało się wprowadzić zmiany do budżetu, dzięki którym można było zlecić opracowanie projektu. Stalmont rozpoczął budowę w lipcu ubiegłego roku. Pierwotnie inwestycja miała być zakończona w 2006 r. Nie udało się to, bo w tym samym miejscu prace związane z Programem Poprawy jakości Wody w Szczecinie prowadziła Hydrobudowa 9. Wszystkie prace związane z budową kładki i przebudową drogi i ciągów pieszych kosztowały 2,7 mln zł.
Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 12 września 2007 rok
* * *
Tramwaj bez koła
O wpół do jedenastej u zbiegu ulic Matejki i Piłsudskiego w Szczecinie tramwaj linii nr 5 zgubił koło.
Nikomu z pasażerów pechowego pojazdu nic się nie stało. Już kilka minut po zdarzeniu na miejscu pojawił się dźwig, który podniósł i ustawił uszkodzony pojazd na roboczym wózku.
Nie zauważyłam, żeby wcześniej działo się cokolwiek niepokojącego - mówi motornicza Ewa Bielak. Tramwaj wydawał się sprawny. Pasażerowie wysiedli jak tylko zobaczyli, że koło odpadło - dodaje Bielak. Ruch tramwajowy przywrócono o godzinie 11.20.
Opracowanie: "Grzegorz Hatylak ", "Polskie Radio Szczecin", 11 września 2007 rok
* * *
Jeden bilet na komunikację w mieście?
Zdaniem naukowców wystarczy dobrze opracować układ transportu zbiorowego, by w Szczecinie i okolicach obowiązywał jeden bilet na busy, pociągi, PKS, tramwaje i autobusy komunikacji miejskiej.
Bilet, który włożony do specjalnego terminala pozwoli na wybranie optymalnej trasy przejazdu z połączeniem kilku środków transportu. Bilet, którym zapłacimy za parkowanie i dzięki któremu uzyskamy informację turystyczną. Taki układ z powodzeniem działa już w 20 aglomeracjach w Polsce, nie tylko tych największych jak Trójmiasto czy Warszawa, ale nawet w Elblągu.
Odpowiednik tzw. karty miejskiej ułatwia życie zarówno mieszkańcom aglomeracji, turystom i inwestorom. To już norma w cywilizowanych krajach - przekonuje prof. Wojciech Bąkowski z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Lotnisko, drogi, bilety, informacje, wszystko razem.
W naszym mieście to konieczność - uważa radny Adam Ruciński. Jesteśmy na to skazani. Szczecin transportowo się izoluje - dodaje Janusz Szewczuk z Stowarzyszenia Rozwoju Gospodarczego Gmin. To nie sprzyja rozwojowi, potencjalnym inwestorom czy turystom.
Radny Władysław Dzikowski, zawodowo związany z transportem zwraca jednak uwagę, że szczecińska komunikacja nie działa teraz najlepiej - połączenie jej z inną jest na razie niemożliwe.
Wprowadzenie karty nie jest w Szczecinie nowością. Pierwsze wzmianki znajdujemy w dokumencie pod nazwą Polityka Transportowa Miasta Szczecin. Od ponad trzech lat idea jest, ale tylko na papierze.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 10 września 2007 rok
* * *
Tłumy przed kasownikiem
Pasażerowie autobusów linii 101 i 107, którzy wsiadają do pojazdów na przystanku końcowym przy pi. Rodła, nie mogą od razu skasować biletu. Muszą czekać, aż autobus ruszy. W jednej chwili kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt osób rusza do kasowników. Te linie są bowiem najbardziej zatłoczone.
Takie zmuszanie do kasowania biletów dopiero po ruszeniu pojazdu zwiększa zagrożenie wypadkiem - mówi jeden z pasażerów. Kawałek za przystankiem jest ostry zakręt. Bywa, że ludzie się przewracają. A przecież kasowniki mogłyby być włączone przez tych kilka czy kilkanaście minut przed odjazdem. Ludzie spokojnie kasowaliby bilety. Sami decydowaliby, czy chcą z tym czekać do odjazdu.
W Szczecińsko - Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym tłumaczą jednak, że... tak musi zostać.
Wymóg wyłączania kasownika na czas postoju na przystanku końcowym postawił nam Zarząd Dróg i Transportu
Miejskiego - wyjaśnia Grzegorz Ufniarz z SPPK. Mamy to w umowie. Jesteśmy pod tym kątem sprawdzani i bywa, że za nieprzestrzeganie tego punktu umowy otrzymujemy kary.
W ZDiTM przyznają, że jest taki wymóg i że postawiono go dla... dobra pasażerów. Zgodnie z obowiązującą umową przewozową pomiędzy ZDiTM a wszystkimi przewoźnikami, kierowca ma obowiązek blokowania kasowników podczas postoju na przystankach końcowych i odblokowania ich podczas odjazdu - wyjaśnia Jadwiga Malinowska z ZDiTM. Wynika to z faktu, że na terenie miasta obowiązują bilety czasowe, a niejednokrotnie postój autobusu trwa kilkanaście minut, a podczas posiłku nawet 20 minut. Taki zapis w umowie jest podyktowany tylko i wyłącznie dobrem przewożonych pasażerów.
Rozumiem, że bilety są czasowe, ale i tak osoby jadące do Polic muszą kupić bilet na godzinę, a pokonanie całej trasy zajmuje 40 minut - mówi jeden z pasażerów. Nawet jeśli postój będzie trwał 20 minut, to i tak się zdąży przejechać całą trasę z ważnym biletem. A takie blokowanie kasowników może się skończyć tym, że pasażer, który już zajął miejsce w autobusie, może później zapomnieć o skasowaniu
biletu.
Opracowanie: "Agnieszka Stefan", "Kurier Szczeciński", 7 września 2007 rok
* * *
Hiszpan zapewnia, że zdąży z budową
Choć od zburzenia kultowego „grzybka” minęło już kilka miesięcy, na placu w centrum miasta nadal nic się nie dzieje – martwi się nasz Internauta. Czy teraz będziemy czekać znowu kilka lat, aż coś tam powstanie.
Rzeczywiście, inwestor już kilkakrotnie przesuwał termin rozpoczęcia budowy. Ostatnio wyznaczony minie 15 listopada. Do tego czasu prace mają być na tyle zaawansowane, żeby miasto mogło mieć pewność, że inwestycja, czyli zapowiadane centrum handlowo – usługowe, powstanie.
Poprosiliśmy również firmę CR Group o przedstawienie źródeł finansowania i zabezpieczeń – mówi Celina Skrobisz, rzecznik prezydenta miasta. Obecnie są one analizowane. Jeśli okażą się wiarygodne, wtedy ewentualnie będziemy rozmawiać o kolejnych terminach.
Jeśli Hiszpan okaże się niewiarygodny sprawa może skończyć się w sądzie. Wtedy jednak termin zagospodarowania terenu może przesunąć się nawet o kilka lat.
Tymczasem Agnieszka Suwalska, przedstawicielka firmy CR Group, zapewnia, ze wszystko idzie zgodnie z planem. Obecnie trwa przekładanie instalacji elektrycznej i sygnalizacji świetlnej – tłumaczy. Budowa trwa i toczy się zgodnie z harmonogramem.
Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 7 września 2007 rok
* * *
Dziura na ul. Firlika zatrzymała tramwaje
Przez pół dnia nie jeździły w czwartek tramwaje przez ul. Firlika. Wiele wozów nie wyjechało w godzinach szczytu na trasy z zajezdni Golęcin. Pod torowiskiem zapadła się ziemia.
Do awarii doszło przy skrzyżowaniu z ul. Emilii Plater. Trzy i pół metra pod tym ruchliwym skrzyżowaniem od środowej nocy ziemię ryła specjalna głowica przygotowująca tunel dla rury, którą mają w przyszłości płynąć ścieki. W czwartek około południa kierowcy zauważyli, że zapadły się betonowe płyty ułożone między torami. Prowadzące prace ekipy Hydrobudowy 9 wstrzymały ruch.
Przez skrzyżowanie ulicy z torami przetaczają się w tym miejscu miejskie autobusy, gdyby ktoś zlekceważył zapadnięte płyty, jeden z pojazdów w końcu zapadłby się w ziemi - mówi jeden z robotników.
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, skrzyżowanie wyglądało tak, jakby nad potężnym lejem po bombie ktoś położył szyny. Dwa tory prowadzące w stronę Wałów Chrobrego i ulicy Dubois wisiały w powietrzu. W głębokiej jamie sięgającej nawet pod jeden ze słupów podtrzymujących trakcję elektryczną widać było stertę cegieł - pozostałość po przedwojennych kamienicach, które po wojnie rozebrano, przebudowując okoliczne ulice. I to właśnie stare piwnice omal nie doprowadziły do katastrofy.
Głowica wiertła wykonującego tunel wgryzła się w stare piwnice, które, jak się okazało, nie zostały kiedyś do końca zasypane. Ziemia znajdująca się tuż pod ulicą i torami wpadła w puste przestrzenie - tłumaczył pracownik Hydrobudowy 9.
Na dodatek wiertło w trakcie przebijania piwnic zablokowało się i nie mogło ruszyć dalej. Zamiast więc zasypywać jamę, trzeba było ją najpierw powiększyć, by dokopać się urządzenia. Operator koparki miał trudne zadanie, bo łycha musiała przebijać się przez fundamenty. Na rosnącej obok torów stercie ziemi można było znaleźć resztki kafli, rusztów z pieców, a nawet nieźle zachowaną butelkę na spirytus z przedwojennej fabryki Lefevre, znajdującej się przed wojną przy dzisiejszej ulicy Kolumba.
Dopiero około godz. 15 udało się odkryć głowicę. Urządzenie ruszyło i powoli zaczęło na nowo wgryzać się w gruz i mury piwnic. Ekipa Hydrobudowy czekała jednak z zasypaniem jamy do czasu, gdy urządzenie znajdzie się już poza jej obrębem.
Tymczasem na liniach tramwajowych zapanował chaos. Największe kłopoty dotknęły pasażerów linii 5, 6 i 11, których trasa przebiega przez zamknięte skrzyżowanie. Wozy zostały skierowane na inne trasy. Wprawdzie w ciągu godziny zorganizowano zastępczą komunikację autobusową, ale gorzej poszło ze sprawnym powiadomieniem o kłopotach pasażerów nadaremnie czekających na przystankach. ZDiTM tłumaczył to później niezbyt licznymi kadrami, jakimi dysponował, za to licznymi przystankami do "objechania".
Kłopoty dotknęły jednak także pasażerów innych linii. Z powodu awarii od sieci odcięta została bowiem zajezdnia Golęcin, z której na trasy w godzinach szczytu nie mogły wyruszyć dodatkowe składy, także innych linii. Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", usuwanie skutków drogowej awarii ciągle trwało. Nie wiadomo też było, kiedy jeżdżące po mieście wozy z tej zajezdni będą mogły zjechać do bazy.
Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 6 września 2007 rok
* * *
Dziura w jezdni utrudnia ruch w Szczecinie
Na skrzyżowaniu ulic Emilii Plater i Firlika zapadły się płyty betonowe położone między torowiskiem tramwajowym.
Samochody nie mogą skręcać w lewo w kierunku stoczni. Zatrzymano też cały ruch tramwajowy w tym rejonie. Wszystko wskazuje na to, że pod płytami może być dziura o głębokości nawet 3 metrów. Przejazd byłby zbyt niebezpieczny - mówi Janusz Sienkiewicz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Na przystankach oddalonych od miejsca zdarzenia czekają zniecierpliwieni pasażerowie. Taka sytuacja nie powinna trwać długo - dodaje Sienkiewicz. Tramwaje linii 5 skierowano od Krzekowa na ulicę Potulicką, "11" z Pomorzan na Niebuszewo, "6" z Pomorzan do placu Rodła. Część linii "6" jeździ od Gocławia tylko do Stoczni. Wprowadzono też zastępczą komunikację autobusową z pl. Rodła do stoczni.
Utrudnienia potrwają na pewno do późnych godzin nocnych.
Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 6 września 2007 rok
* * *
Opłaty za bilety komunikacji kartą bankową
Jeszcze we wrześniu pasażerowie komunikacji miejskiej będą mogli płacić kartami bankowymi za bilety.
Na początek będzie to możliwe w dwóch, a docelowo we wszystkich największych kasach biletowych w Szczecinie. Do tej pory nie było terminali, pozostawała więc tylko gotówka.
Kilka miesięcy temu na swoich stronach internetowych Zarząd Dróg przeprowadził ankietę pytając szczecinian czy chcą by terminale pojawiły się w kasach. Zdecydowana większość była za - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM-u. Dotyczy to w szczególności płatności za bilety okresowe, gdzie te kwoty są większe.
Na początek terminale zostaną zainstalowane w kasach wielostanowiskowych przy ul. Wyszyńskiego i na pętli przy Kołłątaja.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 5 września 2007 rok
* * *
Jaka przyszłość firmy? - W MZK będzie konkurs
Od 16 sierpnia szczecińskie MZK nie ma dyrektora. Po zwolnieniu Jerzego Manduka jego obowiązki przejął dotychczasowy zastępca. Wkrótce ma być ogłoszony konkurs, który wyłoni nowego szefa. Ale to niejedyne zmiany planowane w firmie.
Zależy nam, by konkurs odbyt się jak najszybciej - mówi Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina. Dziś jeszcze nie potrafię powiedzieć, kiedy ogłosimy konkurs, ale czasu mamy
niewiele. Musi to być osoba z doświadczeniem, która kierowała już spółką. MZK jako zakład budżetowy miasta ma przestać istnieć. Najlepiej, by stało się to z końcem roku budżetowego. Rozważamy kilka wariantów - mówi B. Chochulski.
Może być zwykłe przekształcenie zakładu w spółkę, ale zastanawiamy się też nad połączeniem MZK z już istniejącymi spółkami autobusowymi. Kolejna możliwość to rozdzielenie obecnej firmy odpowiedzialnej za tramwaje i powołanie spółki, która zajmować się będzie wyłącznie torami i infrastrukturą niezbędną do utrzymania tej formy komunikacji. Jeśli faktycznie zmiany miałyby nastąpić w styczniu, prace nad
ich wprowadzeniem powinny nabrać tempa. Trudno bowiem ogłaszać konkurs na szefa firmy, jeśli kandydaci nie będą wiedzieli, czym mają kierować.
Inna rzecz, że o przekształceniu MZK w spółkę mówi się od lat. Odwołany w sierpniu J. Manduk opracował nawet koncepcję stworzenia jednej wielkiej firmy komunikacyjnej. Nie to jednak było powodem odwołania.
Głównymi powodami takiej decyzji są m.in. pobieranie przez dyrektora Manduka ryczałtu z tytułu użytkowania prywatnego samochodu do celów służbowych. Miało to miejsce od grudnia 2000 r. na podstawie umowy zawartej z nieuprawnioną osobą - informuje Sebastian Wypych z biura prasowego UM. Dyrektor nie wyegzekwował też od pracowników MZK obowiązkowych oświadczeń, choć powinien to zrobić zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych. Ponadto zwolnił z obowiązku świadczenia pracy jednego ze związkowców, naruszając ustawę O związkach zawodowych.
Lista zarzutów jest nieco dłuższa. Uchybienia wyszły na jaw po przeprowadzeniu kontroli przez Wydział Kontroli i Audytu UM. Nieoficjalnie wiadomo, że dyrektor Manduk nie stosował się też do poleceń swoich zwierzchników. Nie wiadomo jednak, czy się z zarzutami zgadza - nie odbiera telefonu. Firmą do czasu wyłonienia nowego szefa - kieruje dotychczasowy zastępca dyrektora Krzysztof Turczyn.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 5 września 2007 rok
* * *
Kamera w tramwaju widzi wszystko
W przyszłym roku w sześciu tramwajach pojawi się monitoring. Dziś tylko jeden tramwaj jest w niego wyposażony.
Zazwyczaj „siódemka” albo „ósemka”. W wagonie zamontowane są cztery kamery. Pierwsza to widok na to, co dzieje się przed tramwajem. Widać to co widzi motorniczy podczas jazdy. W razie wypadku można rozstrzygnąć kto zawinił. Dodatkowo system rejestruje prędkość pojazdu. Kolejne trzy kamery znajdują się na początku, środku i na końcu wagonu. Wszystko nagrywa się na zamontowany twardy dysk. Jego pojemność wystarczy na 3-4 dni. Później wszystko nagrywa się od początku.
Motorniczy widok z kamer ma w kabinie. Jeśli zauważy, że dzieje się coś niepokojącego, przybliża obraz konkretnej kamery. Wtedy nagranie będzie niemożliwe do zniszczenia – można powiedzieć że to taka tramwajowa ”czarna skrzynka”.
Do końca roku otrzymamy sześć doczepek z kamerami, dodatkowo firma Protram Wrocław umieści monitoring w sześciu eksploatowanych przez nas wagonach – mówi Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Opracowanie: "Natalia Geldner", "Moje Miasto", 4 września 2007 rok
* * *
Tramwaje pojadą inaczej
Od godz. 18 w czwartek do 4 rano w niedzielę „szóstka” nie będzie jeździła przez Wały Chrobrego. Powód? Koncert “Zakończenie Lata – Przystań na Bosmana”.
Zmiany w kursowaniu tramwajów:
6 pojedzie trasą: Pomorzany - Wyszyńskiego – Brama Portowa – Matejki – Dubois – Gocław wg specjalnego rozkładu jazdy,
6bis: Pomorzany – Wyszyńskiego – Brama Portowa – Matejki – Dubois – Ludowa wg specjalnego rozkładu jazdy.
Zmiany w kursowaniu autobusów:
70 pojedzie po częściowo zmienionej trasie:
w kierunku urzędu miasta pojedzie od Dworca Głównego ulicami: Kolumba – Nabrzeże Wieleckie – Trasa Zamkowa – Małopolska – Jarowita do Szczerbcowej i dalej po stałej trasie wg normalnego rozkładu jazdy. Ulegają czasowej likwidacji przystanki “Admiralska” “Urząd Wojewódzki”. Uruchomiony będzie przystanek zastępczy na ul. Jarowita przed skrzyżowaniem z ul. Szczerbcową.
w kierunku Dworca Głównego - Szczerbcową – Henryka Pobożnego – Małopolską – pl. Hołdu Pruskiego – Farną – Sołtysią – Wyszyńskiego i dalej po stałej trasie wg normalnego rozkładu jazdy. Przystanek “Teatr Współczesny” czasowo zostaje przeniesiony na ul. Henryka Pobożnego pomiędzy ul. Szczerbcową a Zygmunta Starego.
Opracowanie: " Jarosław Dworzyński", "Moje Miasto", 4 września 2007 rok
* * *
Zamiast budować negocjują - Dziura - po grzybku
Spółka CR, hiszpański inwestor, który miał wybudować centrum handlowe w miejscu popularnego szczecińskiego „grzybka" zamiast prowadzić budowę negocjuje z miastem nowe warunki. Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina wyjaśnia, że najważniejsze jest zagospodarowanie tego rejonu miasta. Zapowiada jednak, że jeżeli spółka nie dogada się z miastem, to sprawa trafi do sądu.
Kiedy w 2003 roku CR, spółka należąca do Carlosa Roiznera kupiła od miasta grunt, na którym stał „grzybek" zapowiadała, że postawi tam nowoczesną galerię handlowo-usługową. Projektowany przy jednej z wjazdowych do centrum Szczecina ulic budynek miał się stać ozdobą i wizytówką miasta. Budowa jednak nie ruszyła, a inwestor wskazując na szereg trudności wnioskował do miasta o kolejne przesunięcia terminów realizacji całego przedsięwzięcia.
Szczecin bowiem sprzedał nieruchomość nie na własność, ale w użytkowanie wieczyste. Dzięki temu gmina mogła stawiać warunki np. zakończenia budowy. Cierpliwość i przychylność urzędników wyczerpała się w tym roku. Spółkę poinformowano, że albo dotrzyma umowy, albo miasto rozpocznie procedurę odzyskania gruntu. Choć oznaczałoby to konieczność oddania CR 25 procent wpłaconej wartości nieruchomości, to jednak kwotę tę szybko by miasto odzyskało, bo ceny gruntów od 2003 roku znacznie wzrosły. W tej sytuacji hiszpański inwestor zamarkował działanie ogłaszając rozpoczęcie budowy. Tuż przed finałem regat The Tall Ships Races teren otoczono płotem, buldożer rozwalił grzybek, obok wykopano sporą dziurę. I tyle. Prace zamarły. Zamiast dalszej budowy spółka zaczęła negocjować nowe warunki umowy użytkowania wieczystego.
Trwają negocjacje - przyznaje Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Jako władze miasta powinniśmy w pierwszym rzędzie myśleć o polubownym załatwieniu sprawy. Zależy nam przede wszystkim na zagwarantowaniu, że inwestor faktycznie wybuduje to co zapowiada. Musimy rozważyć wszystkie okoliczności, także te wskazywane przez spółkę, jak choćby brak dostępu do drogi publicznej i inne utrudnienia w budowie.
Nieoficjalnie wiadomo, że wśród gwarancji miałby się znaleźć m.in. konkretne zobowiązania do finansowego odszkodowania dla miasta w razie nie doprowadzenia do końca przedsięwzięcia. Jeśli strony się nie porozumieją pod koniec października miasto wejdzie na drogę sądową.
To najgorsze rozwiązanie, bo proces może trwać kilka lat - uważa wiceprezydent. Chcemy uniknąć sytuacji, w której Szczecin będzie tyle czekał na zagospodarowanie sąsiedztwa Bramy Portowej.
Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 4 września 2007 rok
* * *
110 lat elektrycznego tramwaju - Fajnie jak skrzypi i trzęsie
Szczecinianie w niedzielę podziwiali uroczystą paradę starych tramwajów i zwiedzali niedostępne na co dzień zakamarki zajezdni.
Pierwszy raz siedzę na miejscu motorniczego – cieszył się 9-letni Adam Jefmański, który zwiedzał wraz z mamą zajezdnię tramwajową przy ulicy Klonowica. Bardzo mi się podoba, może kiedyś sam będę kierował tramwajami.
Na Klonowica po raz pierwszy otwarto dla zwiedzających warsztaty, w których reperowane są wagony. Oprócz zwiedzania, maluchy mogły też zobaczyć zajezdnię z góry, z platformy tzw. wieżówki, skąd na co dzień naprawiane są trakcje tramwajowe.
Z zajezdni Klonowica parada tramwajów przejechała do zajezdni Pogodno, a stamtąd do zajezdni Niemierzyn, gdzie można było podziwiać zabytkowy tabor. O najstarszym z nich – wagonie Bremen z 1926 roku, chętnie opowiadał kierujący nim Roman Mirek. Wagon przetrwał tylko dlatego, że w latach 60. został przerobiony na pług śnieżny. Dawny kształt przywrócili mu dopiero w latach 90. miłośnicy komunikacji miejskiej. Jak jeździ się zabytkowym tramwajem?
Trzeba się porządnie napracować i mieć oczy dookoła głowy, bo nie ma tu żadnych urządzeń, które coś za mnie zrobią – mówi pan Roman. Z drugiej strony, jadąc nim, trzymam w garści ponad 80 lat historii tego miasta. Czasem przymykam oczy i przenoszę się w dawne czasy…
Podczas tramwajowego święta zajezdnię przy Niemierzyńskiej odwiedził również Piotr Homan, który pracował tam przez 12 lat. Przyniósł ze sobą album z fotografiami, na których uwiecznił ostatnie lata działalności zajezdni, a także szczecińskie tramwaje na ulicach miasta.
Brakuje nam tego miejsca – mówi pan Piotr, który nadal pracuje jako motorniczy. Ale przynajmniej wiemy, że się nie zmarnuje i powstanie tu muzeum. Jednym z eksponatów będzie ten album.
Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 3 września 2007 rok
* * *
Woda na przystanku będzie tylko do września
Po naszej interwencji na przystanku w końcu nie będzie ogromnych kałuż po deszczu.
Problem ulicy Smolańskiej jest dobrze znany urzędnikom. Po naszej interwencji są szanse, że we wrześniu zniknie. Źle zbudowany przystanek jest utrapieniem dla mieszkańców. Po obfitych opadach deszczu jest niemal w całości zalany wodą.
Po ulewach przystanek zamienia się w wielką kałużę – mówi Brunon Bendlin z ulicy Klemensiewicza. Mieszkańcy nie mogą schować się pod wiatą, a na przystanku nie ma nawet kawałka suchego miejsca.
Jak mówią mieszkańcy, czekanie na tramwaj jest dla nich bardzo uciążliwe. Często zdarzało się, że rozpędzone samochody z jednej strony, a przejeżdżający tramwaj z drugiej oblewały pasażerów brudną wodą.
Wiele osób korzysta z tego miejsca – mówią mieszkańcy. Ale kiedy pada deszcz ciężko tu znaleźć choć pół metra suchej przestrzeni, więc stoimy albo po kolana w wodzie albo w błocie, którego jest tu pełno. Wielokrotne interwencje do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nie przyniosły efektu.
Kiedyś próbowano coś poprawiać, jednak nic się nie zmieniło – dodaje pan Brunon. A minęły już ponad trzy lata od ostatniej interwencji. To przykre, że nikt nie pamięta o naszym problemie i nie sprawdził wcześniej czy poprawki przyniosły efekt.
W imieniu mieszkańców interweniowaliśmy w ZDiTM. Tym razem otrzymaliśmy szybką odpowiedź.
Na przystanku przeprowadzony zostanie remont, aby woda go nie zalewała – mówi Marta Kwiecień – Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Planowany termin remontu to wrzesień 2007 r.
Opracowanie: " Sylwia Cyza", "Moje Miasto", 2 września 2007 rok
* * *
|



|