



|
Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.
Prasa informuje - wrzesień.
  
* * *
Bo było bardzo niebezpiecznie.
Po rondzie Giedroycia i po ulicy Staszica w Szczecinie jeździmy tak jak dotychczas. Policja, ze względu na źle przygotowaną tymczasową organizację ruchu, nie zgodziła się na jakiekolwiek zmiany.
Wczoraj po południu na rondzie Giedroycia i przyległych ulicach kierowcy stali w korkach. Powód? Wprowadzanie tymczasowej organizacji ruchu na czas dokopywania się do maszyny, która wierciła pod rondem tunel i utknęła. Kierowcy byli przyszykowani na zmiany już od rana. Nie udało się ich jednak wprowadzić.
Kolejne wizyty policjantów z drogówki odkładały termin wprowadzenia zmian.
Część znaków stoi, części nie ma. Coś jest pomalowane niezgodnie z prawem. Przez to kierowcy nie wiedzą czy jeździć po staremu, czy zgodnie z nową organizacją - mówił wczoraj po godz. 13 asp. sztab. Janusz Mila ze szczecińskiej drogówki. Na skrzyżowaniu ul. Staszica, która miała być zamknięta i ul. Ofiar Oświęcimia kierowcy patrzyli na stare i nowe znaki z pierwszeństwem przejazdu, które się wykluczały. Na rondzie Giedroycia żółta ciągła linia przy wlocie z al. Wyzwolenia nie pozwalała na zgodne z prawem wjechanie z lewego pasa na wewnętrzny pas na rondzie.
Kierowcy częściowo pogubili się w zmianach, inni jeździli na pamięć lub ignorowali nowe znaki i zapory. Szczególnie mało kto zwracał uwagę na zakaz skrętu z ronda w Staszica. Pojechałam, bo się zagapiłam, a przede mną też ktoś tak pojechał - krzyczała przez okno kobieta w białym chryslerze. Nie wolno? Nie zauważyłam - przyznała inna pani w granatowym escorcie, która jechała na czołowe zderzenie z autobusem.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 30 września 2006 roku.
* * *
Rondo Giedroycia. Auta nad przepaścią.
Komunikacyjny skandal na Niebuszewie. Firma budująca kanalizację nielegalnie zmieniła organizację ruchu, powodując monstrualne korki i omal nie doprowadzając do tragedii. Interweniowała policja.
Spółka Hydrobudowa 9 wykonuje przekop pod rondem Giedroycia, w którym ulokowana będzie rura kanalizacyjna. Przedwczoraj głowica wiertła utknęła w podziemnym tunelu. Aby wydostać warte milion euro urządzenie, trzeba na co najmniej dwa tygodnie zamknąć dla ruchu i rozkopać część ul. Staszica oraz jeden pas ruchu na rondzie Giedroycia.
Wczoraj Hydrobudowa 9 przystąpiła do akcji. Od rana na skrzyżowaniu ul. Staszica z Ofiar Oświęcimia zmieniano organizację ruchu. Najpierw wyłączono sygnalizację. Ponieważ ul. Staszica na odcinku do ronda miała być zamknięta, zaraz potem ustawiono znaki pierwszeństwa przejazdu dla jadących ul. Ofiar Oświęcimia. Starych znaków jednak nie zasłonięto. Efekt? Przez kilkadziesiąt minut wszyscy wjeżdżający na skrzyżowanie mieli pierwszeństwo. Na szczęście nie doszło do wypadku.
Potem "spece" od oznakowania przenieśli się na rondo. Na jezdni pojawiły się biało-czerwone słupki mające blokować wjazd w ul. Staszica i żółte linie wyznaczające tymczasowe pasy ruchu. Udało im się całkowicie zdezorientować kierowców. Oznakowanie jest fatalne - mówił jeden z nich. Nagle zobaczyłem przed maską jakieś biało-czerwone słupki, kierowcy trąbili, nie wiadomo było, jak jechać.
Kiedy po południu przyjechaliśmy na ul. Staszica (przebijając się przez gigantyczne korki w al. Wyzwolenia) naczelnik szczecińskiej drogówki podkomisarz Dariusz Zajdlewicz żołnierskimi słowami tłumaczył robotnikom, że... zmiany są nielegalne. Wszystko ma być zrobione tak, jak było rano! - żądał Janusz Mila, specjalista inżynierii ruchu ze szczecińskiej komendy. Policjanci o zamiarze zamknięcia ulicy dowiedzieli się z gazet. Nikt z nimi nie konsultował planu tymczasowej organizacji ruchu.
A przecież to "ABC drogowca" - denerwował się Zajdlewicz. - Przedstawiona nam przez wykonawcę dokumentacja została zatwierdzona przez Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ale nie ma na niej naszych opinii. Gdybyśmy taki dokument dostali, nigdy byśmy takiego planu nie zaakceptowali. Dlaczego ZDiTM zgodził się na wprowadzenie zmian w ruchu bez konsultacji z policją? Wczoraj po południu w ZDiTM nie było nikogo, kto mógłby nam to wytłumaczyć.
Policjanci przedstawili długą listę zastrzeżeń. Najważniejsze to:
- 11-metrowy wykop, który ma powstać na krawędzi ronda, nie byłby niczym zabezpieczony;
- złe jest też ustawienie znaku zakazującego skręt z ronda w ul. Staszica. Przy takiej organizacji ruchu w nocy auta i piesi wpadaliby po prostu w przepaść.
To, co tu poustawiano, te wszystkie znaki i słupki mają zniknąć, a żółte pasy na jezdni muszą być zamalowane - zażądał Zajdlewicz. Do czasu przygotowania nowej, zaopiniowanej przez nas organizacji ruchu wykonawca niczego tu zrobić nie może.
Za to, co się stało, kierownik robót zostanie prawdopodobnie ukarany mandatem. Nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Odsyłał nas do ZWiK, który jest inwestorem. To nie ZWiK, ale Hydrobudowa 9, jako wykonawca, jest za wszystko odpowiedzialna - tłumaczy Tomasz Makowski, rzecznik ZWiK.
Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG, "Gazeta Wyborcza" 29 września 2006 roku.
* * *
Groźna pętla.
Od miesiąca dochodzi do niebezpiecznych sytuacji na pętli autobusowej przy ul. Kołłątaja. Ktoś zdemontował część płotu oddzielającego pieszych od placu manewrowego. Ludzie chodzą więc na skróty. Wjeżdżam na pętlę z duszą na ramieniu - mówi pan Tadeusz. Ale wiem, czego się spodziewać. Jeśli ktoś dawno nie obsługiwał linii w tym rejonie, może być zaskoczony. Oby nie doszło do wypadku.
Płot zdemontowano, by na pobliski "Manhattan" mogły wjeżdżać maszyny budowlane i samochody z materiałami do przebudowy targowiska. Ktoś jednak nie pomyślał lub jawnie lekceważy szczecinian. Wyłom w płocie mocno skraca także drogę z targowiska na pętlę. A ruch pieszych na tym odcinku jest duży. Co chwilę rozlaga się pisk hamulców i trąbienie. Chyba tylko cudem do tragedii nie doszło.
Raporty w tej sprawie piszę od początku września - przyznał dyspozytor na pętli autobusowej. Kierowcy się skarżą i boją się, że w końcu kogoś potrącą. Piesi wchodzą pod koła.
Ale skarżą się też piesi, którzy uważają, że skoro jest przejście, to wolno im chodzić w dowolnym kierunku. Ich zdaniem kierowcy powinni bardziej uważać, a nie trąbić. Narzekają też pasażerowie, bo w gwałtownie hamującym autobusie (a do takich sytuacji dochodzi często), można się przewrócić. Jednak skargi, które wpływają do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pozostawały od kilku tygodni bez odzewu.
Faktycznie, jest tam jakiś kłopot - usłyszeliśmy w ZDiTM, gdy poprosiliśmy o wyjaśnienie. Po kilku godzinach było wiadomo już, że w południe zbierze się komisja, która oceni skalę zagrożenia i zdecyduje, jak problem rozwiązać. Jednocześnie rozpoczęto szukanie winnego, który dopuścił do takiej sytuacji. Godzinę po spotkaniu ZDiTM obiecał, że płotki wrócą na swoje miejsce.
Szkoda tylko, że o bezpieczeństwo pieszych i pasażerów ZDiTM dba dopiero po interwencji "Kuriera". Skargi od szczecinian i od kierowców najwyraźniej zginęły gdzieś w urzędniczych biurkach.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 29 września 2006 roku.
* * *
Uwaga, objazd!.
Od dziś lepiej omijać rondo Giedroycia. Będzie na nim wąsko, a ul. Staszica nie przejedzie żadne auto.
Rozpoczyna się wydobywanie głowicy, która drążyła mikrotunel pod kanalizację i utknęła na głębokości 7 m. Teraz trzeba się do niej dostać. Wiadomo dokładnie, gdzie pod ziemią znajduje się urządzenie, ale spod ziemi nie można go wyciągnąć tą samą drogą, którą tam się dostało. Trzeba kopać. Tak się składa, że dziurę należy zrobić w jezdni na rondzie. Prace ruszą dziś po porannym szczycie.
Będą korki, wszyscy muszą sobie z tego zdawać sprawę. Rondo Giedroycia najlepiej omijać - nie ukrywa Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Całego ronda nikt nie chce zamykać, ale ekipa "ratunkowa” zamknie jeden pas ruchu lub jego część. Tak będzie na zewnętrznej części jezdni od wyjazdu z al. Wyzwolenia do zjazdu w ul. Kołłątaja. Całkiem zamknięta będzie za to ul. Staszica. Kierowcom pozostaje objazd ulicami Ofiar Oświęcimia, Kadłubka, Niemcewicza, przez rondo Sybiraków, dalej ul. Kołłątaja do ronda Giedroycia. Jak długo potrwają utrudnienia, na razie nikt nie wie.
Najpierw trzeba zerwać asfalt, dostać się do różnych instalacji pod ziemią, m. in. telekomunikacyjnych - usłyszeliśmy wczoraj. Jeżeli będzie taka konieczność, to trzeba będzie je przekładać. Teren jest uzbrojony. Dopiero, potem wykonana zostanie komora ratunkowa. Dzięki niej będzie dostęp do głowicy i przeszkody, która ją zatrzymała, prawdopodobnie do nieznanej wielkości głazu. Kamień trzeba będzie usunąć, w głowicy wymienić wiercącą tarczę. Potem przywrócić rondo Giedroycia do stanu poprzedniego. Na pewno trzeba przygotować się na kilka tygodni utrudnień.
Praca specjalnej wiertnicy, której głowica kosztuje 1 mln euro, to sposób na bezwykopowe położenie kanalizacji deszczowej pod Niebuszewem. Maszyna wierci na dużej głębokości ze względu na niespodzianki, które mogą tkwić pod ziemią. Pierwszy tunel ma przebiegać po łuku pod rondem Giedroycia, drugi pod Manhattanem. Nimi powędrują kolektory o średnicy 1,1 m, które będą zbierały deszczówkę z dużej części miasta.
Opracowanie i foto Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 września 2006 roku.
* * *
Urbicon wygrał konkurs na projekt nowego deptaka.
Pracownia Urbicon byłego architekta miasta Zbigniewa Paszkowskiego zaprojektuje przedłużenie szczecińskiego deptaka. Jako jedyna wystartowała w ogłoszonym przez miasto konkursie.
To przymiarka do zamknięcia dla aut odcinków ulic Monte Cassino (do pl. Odrodzenia) oraz Rayskiego (do pl. Grunwaldzkiego). Poprzez pl. Zamenhofa nowe deptaki miałyby połączyć się z pasażem Bogusława. Ul. Jagiellońska stałaby się jednokierunkowa (w stronę Wojska Polskiego). Docelowo także zostałaby deptakiem. Miasto chciało mieć projekt eksponujący XIX-wieczną zabudowę. 3 lipca ogłosiło konkurs. Wczoraj został rozstrzygnięty.
Jaka wizja?
Wygrała jedyna konkursowa praca autorstwa Urbiconu. Zgodnie z nią na pl. Zamenhofa miałaby powstać fontanna przypominająca oko. Byłaby nowoczesna, podobnie jak oświetlenie i detale, które nie powinny przysłonić najważniejszego - zabytkowych kamienic i układu ulic.
Połączenie starego z nowym, podkreślające piękno starego i przyciągające młodych - tłumaczył Zbigniew Paszkowski.
Na środku najszerszej ul. Rayskiego powstałaby tzw. strefa aktywizacji - miejsce handlu lub rekreacji - czasowo mogłyby tu stawać stoiska lub scena. Również pod Rayskiego powstałby podziemny parking na blisko sto aut.
Kazimierz Stachowiak, przewodniczący sądu konkursowego, przyznał, że sędziowie mieli spory problem, bo rzadka i stresująca jest sytuacja, że w konkursie jest tylko jedna praca. Przypomniał, że po ogłoszeniu konkursu zgłosiły się cztery zespoły. Pierwsi wycofali się Niemcy z Neubrandenburga. Uznali, że w takim terminie nie są w stanie przygotować projektu. Zdążył tylko Urbicon. Niezależnie od tego, że była jedyna, praca spełnia wszystkie wymagania, dlatego sąd konkursowy rekomenduje ją do negocjacji - mówił Stachowiak.
Jan Łukaszewski, obecny architekt miasta, był rozczarowany nikłym zainteresowaniem konkursem. Środowisko architektów domaga się od miasta konkursów, a jak one są, nie startuje - mówił. Jego zdaniem krótki czas nie miał tu znaczenia. Przecież to mały temat - skwitował. Problem w tym, że architekci powyjeżdżali, a ci, którzy zostali, są teraz zarzuceni zamówieniami.
Sam Paszkowski, odbierając gratulacje, powiedział: - Czuję się trochę zażenowany, że to jedyna praca. My jesteśmy autorami pasażu Bogusława, więc teraz będzie kontynuacja. Ale Hans Van de Sanden, pełnomocnik prezydenta ds. rewitalizacji, podkreślał, że choć jedyny, zwycięski projekt nie jest zły i ma wiele zalet: Z gustem, bez fajerwerków, disneylandu, skromny, ale ciekawy - wyliczał. Nawiązujący do istniejącej przestrzeni i dzięki fontannie przyciągający.
Szanse na realizację...
...są ogromne, choć wszystko rozbija się o pieniądze - twierdzi Hans Van de Sanden. Mamy Lokalny plan rewitalizacji, czyli uchwałę Rady Miasta ze stycznia 2005 r., która pozwala nam działać. Miasto podpisze z Urbiconem umowę i zacznie negocjacje. Pracownia będzie musiała dostosować się do uwag. My będziemy załatwiać pozwolenie na budowę. Pełnomocnik szacuje, że realizacja pochłonie ok. 13 mln zł (3 mln zł deptak, 10 mln wielopoziomowy parking). Zapowiedział, że Szczecin chce sfinansować ten projekt z pieniędzy unijnych. Wystąpi o nie w przyszłym roku.
Opracowanie Monika Adamowska, "Gazeta Wyborcza" 28 września 2006 roku.
* * *
Centrum bez aut.
Fontanna na placu Zamenhofa ma być centralnym miejscem strefy pieszej, utworzonej w Śródmieściu. Wczoraj rozstrzygnięto konkurs na koncepcję zagospodarowania placu i okolicznych ulic.
Konkurs wygrała szczecińska pracownia Urbicon, która jako jedyna zgłosiła swój projekt. Koncepcja dotyczy zagospodarowania pl. Zamenhofa i przekształcenia ulic wokół niego w strefę pieszą. Urbicon był autorem pierwszej w Szczecinie strefy pieszej, czyli Pasażu Bogusława - mówił Zbigniew Paszkowski, reprezentujący pracownię. Cieszę się, że będziemy mogli kontynuować prace.
Według koncepcji, strefa piesza obejmować ma ulice: Jagiellońską (na odcinku od Śląskiej do al. Wojska Polskiego), Rayskiego oraz część Monte Cassino. Ul. Jagiellońska ma stawać się strefą pieszą w dwóch etapach. Pierwszy etap przewiduje utworzenie tu ulicy jednokierunkowej, a drugi całkowite wyłączenie jej z ruchu kołowego.
Postanowiliśmy potraktować całą strefę dość nowocześnie, poprzez wprowadzenie nowoczesnego oświetlenia i elementów małej architektury - stwierdza Paszkowski. Będzie to podkreślać XIX-wieczny charakter tego miejsca.
Pomysłem na ożywienie tego fragmentu miasta ma być utworzenie tzw. stref aktywizacji. Miałyby tu odbywać się imprezy okolicznościowe, a także wystawy, jarmarki, targi. Wystawcy mieliby prezentować się w łatwych do montażu pawilonach.
Obawy radnego Andrzeja Mickiewicza wzbudziło, podczas prezentowania koncepcji, zagrożenie zakorkowania się centrum po zamknięciu dla samochodów wspomnianych ulic. Były wykonywane analizy natężenia ruchu pojazdów, które wykazały, że do takiej sytuacji nie dojdzie - wyjaśniał Zbigniew Paszkowski. Urbicon będzie uczestniczył w negocjacjach na wykonanie projektu budowlano-wykonawczego strefy.
Opracowanie Monika Stefanek, foto Marcin Bielecki "Głos Szczeciński" 28 września 2006 roku.
* * *
Kłótnia o kładkę.
Po opublikowaniu artykułu "Kładka prosto do prokuratury” otrzymaliśmy wiele uwag od Czytelników. Okazuje się, że nie wszyscy są zachwyceni kładką, która prowadzić ma z al. Wyzwolenia na targowisko Manhattan.
Obiekt ma być wybudowany po to, by udrożnić ruch na rondzie Giedroycia i ulicy Staszica. Przytoczone w artykule argumenty, że kładka jest chybioną inwestycją, oburzyły rzecznika miasta. Nie zgodził się z tezą, że kładka jest realizowana z powodu zbliżających się wyborów. O jej budowę apelowała m.in. Rada Osiedla Śródmieście - Północ - pisze. Zarzuty podnoszone przez działacza tej Rady budzą więc zdziwienie. Przywołany działacz rady to inż. Tadeusz Buczko, przewodniczący komisji ds. budownictwa i infrastruktury wspomnianej rady.
Co z niepełnosprawnymi
Zdaniem rzecznika zadbano o niepełnosprawnych. Obok schodów wybudowana zostanie specjalna pochylnia o szerokości 1 metra, którą niepełnosprawni będą mogli wjeżdżać na kładkę. W przyszłości, gdy będą na to pieniądze, zostanie tu wybudowana winda. Miejsce na nią przewidziane jest w projekcie.
Inne zdanie na ten temat ma Tadeusz Buczko. Jako przykład dobrego rozwiązania tego typu inwestycji podaje kładkę w szwedzkim parku rozrywki "Lisenberg” w Goeteborgu. Kładka łączy tam park z parkingiem nie tylko za pomocą schodów, ale również wind - mówi Tadeusz Buczko. Te ostatnie są bardzo istotne dla niepełnosprawnych ruchowo i osób starszych. Jeśli już bierzemy się za coś, to nie róbmy prowizorki, a porządnie, jak Szwedzi.
Zabezpieczyć przed śniegiem
Szwedzka kładka jest konstrukcją stalową, zadaszoną i oszkloną. Dzięki temu idący nią jest chroniony przed warunkami atmosferycznymi.
Na szczecińskiej kładce będzie narażony na deszcz i śnieg, który na wysokości daje się we znaki dużo bardziej niż na ulicy. Dziś mamy pretensje, że zimą nikt nie sprząta ulic. Podobnie będzie z kładką.
Czytelnicy mieli wiele wątpliwości co do lokalizacji istniejącego dziś przejścia przez aleję Wyzwolenia. Przejście to zostanie przesunięte w kierunku pl. Kilińskiego na odległość około 55 m, a jezdnia poszerzona do dwóch pasów ruchu - wyjaśnia Piotr Landowski.
Przepustowość kładki
Kolejny punkt sporny, to przepustowość kładki. Czy przy wzmożonym ruchu 4,5 m szerokości zda egzamin? Przepustowość i szerokość kładki wynika z pomiarów ruchu i normatywów stosowanych w tego typu rozwiązaniach - dowodzi Landowski. Mówienie o tłoku na kładce lub kolejkach do jej przejścia wynikają z braku znajomości tematu.
Nie zgadza się z taką opinią przewodniczący Buczko. Mówi, że dziś w chwili szczytu przez jezdnię przechodzi tak wiele osób, że niemal na siebie wpadają. Kładka jest naturalnym, wąskim gardłem, gdzie zderzać się będą ze sobą dwie ludzkie rzeki, prące w przeciwne strony.
Ponadto jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - dodaje. Obecnie przejście od budynku przy Wyzwolenia 105 do przystanku przy hali Piastowskiej, to około 100 m. Natomiast po wybudowaniu kładki ta odległość zwiększy się do 200 m. Co to znaczy dla osób starszych, nie trzeba tłumaczyć.
Dyskusja nad kładką prawdopodobnie będzie jeszcze długo trwała. Czekamy na opinie Czytelników. Lepiej o problemach mówić dziś niż jutro, gdy ruszy budowa i nic nie będzie można zasugerować projektantowi i wykonawcy.
Opracowanie Marek Rudnicki, foto Marcin Bielecki "Głos Szczeciński" 28 września 2006 roku.
* * *
Co zrobić z torami pod mostem Akademickim?.
Linię kolejową, biegnącą przez Pogodno i Niebuszewo do Polic, trzeba przerobić na drogową obwodnicę - uważa Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta. Radni i architekt miasta są przeciw.
Maciej Cehak nowy pomysł na wykorzystanie tego szlaku zapisał w projekcie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Studium to wizja rozwoju miasta w pigułce. W październiku dokument trafi na sesję Rady Miasta.
Wczoraj kolejowym wątkiem studium zajęli się radni Komisji ds. Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia. Maciej Cehak nie przyszedł na spotkanie. W niedawnej rozmowie z "Gazetą" tłumaczył, że tory przebiegające przez Pogodno, Niebuszewo i północne dzielnice Szczecina nie są potrzebne.
Jeśli tylko wybudujemy nową obwodnicę kolejową, przechodzącą na zachód od miasta, która zapewni transport do i z Zakładów Chemicznych "Police", szlak kolejowy biegnący obrzeżami centrum stanie się zbędny - tłumaczył Cehak. Zdaniem dyrektora Biura Planowania Przestrzennego Miasta szlaku nie da się przerobić na odpowiednik trójmiejskiej kolei miejskiej. Istniejące stacje nie nadają się bowiem na węzły komunikacyjne. Zaproponował, by część torów od ul. Arkońskiej w kierunku centrum przerobić na fragment powstającej od strony os. Książąt Pomorskich obwodnicy śródmieścia, wykorzystując m.in. istniejące wiadukty.
Pomysł krytykuje Jan Łukaszewski, architekt miasta, którego na posiedzenie zaprosili radni. Linia prowadzi przecież przez cały Szczecin do rozwijającej się turystycznie Trzebieży i dworca głównego, który ma zostać rozbudowany do wielkiego centrum handlowego połączonego kładką z terenami Śródodrza - tłumaczył Łukaszewski.
Radnym pomysł likwidacji torów też się nie spodobał.
Nowej obwodnicy kolejowej długo się nie doczekamy, a czekanie na możliwość rozbiórki istniejących torów może na długie lata zatrzymać budowę obwodnicy, która według obecnych planów ma biec wzdłuż torów - mówił radny Andrzej Mickiewicz. Radni liczą też na to, że szlak kolejowy znów zacznie być wykorzystywany do przewozów pasażerskich. Zainteresowane są już tym władze Polic i Urząd Marszałkowski.
Możliwości transportowe autobusów na linii Police-Szczecin wyczerpują się - mówi Józef Jastrzębski, dyrektor departamentu transportu Urzędu Marszałkowskiego. Jeśli zapewnimy regularny transport kolejowy i dobrą komunikację pozwalającą dotrzeć do stacji, to połączenie się sprawdzi. Likwidowanie torów to absurd.
Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 27 września 2006 roku.
* * *
Kompromisowy podział linii autobusowych na Pogodnie.
Na ul. Reduty Ordona pozostaje linia 75, na ul. Grota-Roweckiego 53, a autobus nr 60 pojedzie nową trasą przez ul. Taczaka. To decyzja ostateczna - twierdzi wiceprezydent Andrzej Grabiec. Zmiany mają nastąpić 2 października.
Przeciwko autobusom na Pogodnie protestowały dwa komitety. Jeden protestował przeciwko autobusom na ul. Reduty Ordona, po której wcześniej kursowały wszystkie trzy linie oraz autobusy komercyjne dowożące klientów do centrów handlowych. Drugi - przeciwko przeniesieniu niektórych z tych linii na ul. Grota-Roweckiego.
Miasto kilka razy ulegało obu stronom. Tym razem zapowiada, że to ostateczna zmiana. Na ul. Reduty Ordona jeździć będzie o połowę mniej autobusów niż dotychczas. Ponadto będziemy rozmawiać z właścicielami linii komercyjnych, by przenieśli je na inne trasy - obiecuje wiceprezydent Andrzej Grabiec.
Linia 75 to 148 kursów dziennie, a autobusy linii 53 i 60 wykonują po 62 kursy. Bez zmian pozostaną linie 80 i 74, których trasy wiodą przez krótki fragment ul. Reduty Ordona - skręcają w ul. Łukasińskiego. Rozwiązanie nie zadowala jednak przedstawicieli obu komitetów protestacyjnych. Zostawili nam najczęściej kursującą linię 75. Poza tym nie wierzę, że uda im się usunąć autobusy komercyjne - mówi mieszkanka ul. Reduty Ordona.
Ul. Grota-Roweckiego nie spełnia wymogów, by mogły po niej jeździć nawet 62 autobusy dziennie - twierdzi Adam Ruciński z osiedla Somosierry. Dalej będzie niszczona. Nowy układ linii, nie zadowala też mieszkańców os. Horeszków, ks. Robaka i gen. Gadowskiego. Ci z kolei chcą, by autobusy jeździły u nich. Najlepszym rozwiązaniem byłoby puszczenie linii 75 właśnie przez Taczaka - mówi Robert Stankiewicz, który wśród mieszkańców 620 lokali na tych osiedlach zebrał 612 podpisów za wprowadzeniem autobusu kursującego przez Taczaka do centrum. Miasto się nie zgadza, bo wtedy trasa 75 byłaby dłuższa, a przez to droższa.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 26 września 2006 roku.
* * *
Żegnajcie, ikarusy.
Pasażerowie kursujący między Szczecinem a Policami już wkrótce mogą poczuć się wyróżnieni. Z linii obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne znikną stare i głośne ikarusy. Prawdopodobnie stanie się to już w październiku. To konieczność - nie ukrywa Andrzej Markowski, prezes SPPK. Autobusy nie powinny mieć więcej niż 20 lat. Poza tym pojazdy są w takim stanie, że po prostu trzeba je wymienić.
Firma wprawdzie nie kupi od razu nowych wozów, zapewniających wymarzony komfort, bo po prostu jej na to nie stać. W ub. roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego trzykrotnie unieważnił przetarg na obsługę linii. Umowy podpisywał tymczasowo, a to firmom autobusowym blokowało branie kredytów czy przystępowanie do leasingu. Dopiero po wygranej w sądzie SPPK zyskało umowę na obsługę swoich linii przez najbliższe 10 lat. Dzięki temu może myśleć o sukcesywnej wymianie taboru na nowy i taki, który spełnia oczekiwania.
Na razie chcemy kupić to, co akurat jest na rynku. Pasażerowie niewątpliwie odczują różnicę - zapewnia prezes. Tym bardziej, że nie będą to autobusy używane, sprowadzane z Niemiec czy Norwegii, jak miało to miejsce w ostatnich miesiącach. Na taki wariant skazane są spółki szczecińskie. Police znalazły cztery autobusy przegubowe, wyprodukowane w 2005 r., których nikt nie odebrał od producenta. Ich zakup jest pewny na 90 proc.
Są znacząco tańsze, niż identyczne pojazdy produkowane w tym roku - tłumaczy prezes. Rozważamy teraz oferty firm leasingowych, musimy wszystko skalkulować. To ważne, bo gdy ze spółki znikną stare i wysłużone ikarusy, podobny los będzie czekać również niekomfortowe i wyeksploatowane jelcze. Sześć takich pojazdów SPPK chce wymienić na nowsze wiosną przyszłego roku, ostatnie 5 - na przełomie lat 2007 i 2008. Musimy rozważyć wszystkie warianty - tłumaczy prezes. Z czasem trzeba będzie wymieniać także inne pojazdy, więc ciężar finansowania musimy rozłożyć na lata.
Niezależnie jednak od tego, którą ofertę SPPK wybierze, pasażerowie mają powody do zadowolenia. Wysłużone ikarusy, którymi podróż nawet na krótkim odcinku może być męcząca, przynajmniej w tej spółce odchodzą do przeszłości. A autobusy, które je zastąpią, są wprawdzie tylko 3-drzwiowe, za to są nowe i mają częściowo obniżoną podłogę.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 września 2006 roku.
* * *
Autobusem po torach.
Być może w połowie grudnia dowiemy się, czy uda się usprawnić ruch na odcinku między mostem Długim a Basenem Górniczym. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego czeka na oferty firm, które chciałyby stworzyć "Koncepcję zabudowy torowiska..." na tym odcinku.
Dokument powinien wskazywać m.in. główne problemy na tej trasie, czyli np. konieczność zmiany geometrii, wymiany szyn, określać wstępny kosztorys zmian i sugerować podział prac na etapy. Koncepcja ma też wskazywać zalecane miejsca wjazdu i wyjazdu autobusów z torowiska tramwajowego, zawierać proponowaną organizację ruchu i wstępne rozkłady jazdy na wspólnych przystankach autobusowo-tramwajowych.
Ma to służyć usprawnieniu ruchu na tym odcinku w razie awarii - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Ale gdyby koncepcję wcielono w życie, autobusy mogłyby poruszać się po torach tramwajowych nie tylko w awaryjnych wypadkach. Z pewnością zwiększyłoby to przepustowość ulic Energetyków i Gdańskiej. Dokument powinien być gotowy do 15 grudnia.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 września 2006 roku.
* * *
Czerwone, żółte i zielone na ul. Sikorskiego.
W poniedziałek rozpoczęło się tam montowanie sygnalizacji świetlnej.
Prosili o nią okoliczni mieszkańcy. W 2004 r. na skrzyżowaniu Sikorskiego i Pułaskiego doszło do tragicznego wypadku: zderzyły się dwa auta, jedno z nich wpadło na chodnik i uderzyło w wózek, w którym matka wiozła dziecko. Chłopczyk zginął. W 2002 r, wypadek spowodował tu radiowóz policyjny.
Montowanie sygnalizatorów rozpoczęło się w poniedziałek rano. Zamknięty został wlot z Sikorskiego w Pułaskiego w stronę Carrefoura. Drogowcy rozkopali jezdnię. To samo niebawem zrobią po drugiej stronie krzyżówki, gdy rozkopią wlot w kierunku al. Piastów.
Powinniśmy zrobić to jednocześnie, ale teraz prowadzimy także prace na ul. Ku Słońcu - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex wykonującej sygnalizacje. Dopóki zamknięta będzie Ku Słońcu, nie chcemy blokować przejazdu z Sikorskiego w stronę Piastów, bo byłoby to zbyt uciążliwe dla ruchu.
Ul. Ku Słońcu odblokowana ma być w nocy z wtorku na środę. W rejonie skrzyżowania z al. Bohaterów Warszawy już położono nowy asfalt. Przez kilkanaście dni nie będzie na nim linii wyznaczających pasy ruchu. W środę można się więc spodziewać eskalacji utrudnień na ul. Pułaskiego. Obie sygnalizacje mają zacząć działać najpóźniej do 13 listopada.
Krzyżówkę Ku Słońcu i Boh. Warszawy uruchomimy szybciej. Jeszcze w tym tygodniu staną tam słupy do powieszenia sygnalizatorów nad jezdnią - mówi Bartłomowicz. Na Ku Słońcu zmienione zostały także łuki wlotów w al. Boh. Warszawy. Natomiast na ul. Pułaskiego zostaną na środku jezdni wybudowane dwumetrowej szerokości wysepki.
Elmontex rozpoczął też prace na skrzyżowaniu ulic Okulickiego, Wrocławskiej i Spiskiej. Do groźnego wypadku doszło tam w 2004 r. Niemka jadąca ul. Wrocławską w stronę Centrum Handlowego "Ster" nie ustąpiła na nim pierwszeństwa przejazdu. W wyniku wypadku poniosła śmierć na miejscu, a dwóch rannych pasażerów - też Niemców - trafiło do szpitala. Po tym wypadku na podporządkowanych wlotach ustawiono znaki "stop". Obecnie jest tam sfrezowana jezdnia. Po wybudowaniu sygnalizacji położony będzie nowy asfalt. Roboty mają zakończyć się 13 listopada.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 25 września 2006 roku.
* * *
Znów zmiany - w polickiej samorządówce.
Kolejny raz w ciągu ostatnich miesięcy zmienia się trasa linii samorządowej na terenie Trzebieży. Teraz autobusy przyjeżdżające z Polic poruszają się ul. Kościuszki, robią pętlę na ul. Portowej, ponownie ul. Kościuszki i ulicami: Dworcową, WOP, Polną do Osadników, gdzie zlokalizowany jest przystanek końcowy. Natomiast w drugą stronę autobusy jadą ulicami: Polną, WOP, Dworcową, Kościuszki, pętlą na Portowej, Kościuszki i dalej w kierunku Polic.
Na zmienionej trasie zostały wyznaczone nowe przystanki przy dworcu PKP i na ul. Portowej. Godziny odjazdów z pętli pozostają takie jak w rozkładzie linii samorządowej. Warto też pamiętać, że na czas obowiązywania zmienionej trasy linia będzie obsługiwana przez autobusy starego typu.
Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 22 września 2006 roku.
* * *
Autobusy niezgody - we wtorek decyzja?.
Do wtorku powinno być wiadomo, jakimi ulicami pojadą miejskie autobusy na Pogodnie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przedstawił już swoje propozycje. Jeśli zyskają akceptację fachowców od bezpieczeństwa i organizacji ruchu, prezydent zatwierdzi decyzję ostateczną.
Zgodnie z tym, co ustaliliśmy z mieszkańcami ul. Reduty Ordona, kursujące pod ich domami linie autobusowe rozdzielimy - tłumaczy Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta Szczecina. Także autobusy jeżdżące na zlecenie hipermarketów chcemy skierować na inne trasy
O zmniejszenie ruchu na ul. Reduty Ordona mieszkańcy walczą od lat. Kilka razy ich zwodzono i przesuwano terminy. Gdy wreszcie w sierpniu br. linie 53 i 75 skierowano przez ul. Grota-Roweckiego, zbuntowała się część tamtejszych mieszkańców. Ale nie brak też zadowolonych, którzy nie mając samochodów wolą mieć przystanek blisko.
Na wniosek mieszkańców ul. Grota-Roweckiego przesuniemy tylko o blisko 100 m przystanek, który znajduje się przed jednym z budynków. Obecne ustawienie faktycznie może być uciążliwe. I jedna z linii przez tę ulicę kursować będzie nadal. Prawdopodobnie będzie to autobus 53, który jeździ tam od około miesiąca. Na Reduty Ordona pozostanie jedna linia dzienna, ale jeszcze nie jest przesądzone, czy będzie to 60, czy też obsługująca kilka ważnych węzłów 75. Ostatnia zaś pojawi się na ul. Taczaka, która jak do tej pory przez autobusy dzienne nie była wykorzystywana.
Na razie trudno powiedzieć, co stanie się z liniami komercyjnymi
- przyznaje wiceprezydent. Decyzję w sprawie zmiany trasy czy
wycofanie zgody na korzystanie z przystanków możemy wydać z miesięcznym wyprzedzeniem. Ale trzeba zaproponować coś w zamian.
Te autobusy kursują jednak stosunkowo rzadko. Być może więc mieszkańcy ul. Reduty Ordona, widząc poprawę sytuacji zgodzą się, by tzw. darmobusy jeszcze przez jakiś czas kursowały ich ulicą. Wycofanie 2 linii dziennych z pewnością ulży ich doli. A to powinno się stać w najbliższych dniach. Nad propozycjami ZDiTM pracują fachowcy od bezpieczeństwa i organizacji ruchu. Ostateczną decyzję chciałbym podjąć najpóźniej we wtorek po południu - mówi A. Grabiec
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 22 września 2006 roku.
* * *
Dzielą autobusy.
Rozwiązanie problemów komunikacyjnych Pogodna gotowe. Najbardziej zadowoleni mogą być mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Spod okien zniknie im kilka z ośmiu linii autobusowych. Zostaną przeniesione na sąsiednie ulice.
Projekt organizacji ruchu w tej dzielnicy przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. To efekt protestu mieszkańców niezadowolonych z dotychczasowych rozwiązań. Dokument leży już na biurku wiceprezydenta Andrzeja Grabca.
Szczegóły będą dopracowane w przyszłym tygodniu - mówi Piotr Landowski z biura prasowego szczecińskiego magistratu. Najważniejsze zmiany są już jednak znane. Dwie z trzech największych linii (53, 60 i 75), które do tej pory kursowały ul. Reduty Ordona zostaną przeniesione na sąsiednie ulice: Taczaka i Grota Roweckiego. Trzecia pozostanie bez zmian. Na każdej z tych trzech ulic będzie po jednej linii. Trwa ustalanie, jakie autobusy nimi pojadą - dodaje Landowski.
Prawdopodobnie na ul. Reduty Ordona zostanie też linia nocna.
Rozwiązanie znajdzie też sprawa linii komercyjnych (głównie obsługujących klientów supermarketów). Obecnie cztery z nich jeżdżą ul. Reduty Ordona. Po zmianach mają też trafić na sąsiednie ulice.
Tu problem jest większy, bo tych przewoźników łączą z miastem umowy. W przypadku wypowiedzenia ich będzie więc termin, w którym będą kursowały jeszcze stara trasą - wyjaśnia Piotr Landowski.
Szczegóły poznamy prawdopodobnie we wtorek. Wtedy projekt zajmą się radni z komisji bezpieczeństwa. Swój udział w spotkaniu zapowiedzieli mieszkańcy Pogodna.
Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 22 września 2006 roku.
* * *
Dąbie będzie wolne od ciężarówek.
Już w październiku tiry nie będą mogły wjeżdżać do Dąbia.
Ulice, którymi jadący znad morza skracają sobie drogę do centrum Szczecina, zostaną zamknięte dla pojazdów powyżej 12 ton. Chodzi o ulice: Goleniowską, Emilii Gierczak, Przestrzenną, Pomorską, Anieli Krzywoń, Gryfińską, Bryczkowskiego i Bałtycką. Ich mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na uciążliwości spowodowane przez ciężarówki - mówi rzecznik prezydenta Szczecina Piotr Landowski. Trudno odmówić im racji.
Po wprowadzeniu zmian tiry będą musiały wjeżdżać do Szczecina najprawdopodobniej ul. Zwierzyniecką i Struga (decyzja o nowej organizacji ruchu dla ciężarówek jeszcze nie zapadła). Miasto zapowiada jednak, że nie ucierpią na tym ci, którzy prowadzą w Dąbiu firmy. Nie chcemy, by ci, którzy do prowadzenia działalności gospodarczej wykorzystują ciężarówki, nagle stanęli przed widmem zamknięcia interesu - mówi Landowski. Dlatego ZDiTM będzie wydawał dla nich specjalne zezwolenia na przejazdy.
Opracowanie marc, "Gazeta Wyborcza" 21 września 2006 roku.
* * *
Manduk - kandydat egzotyczny.
Jestem kandydatem egzotycznym, bo nie jestem kandydatem żadnej partii ani stowarzyszenia, natomiast dla mnie egzotyczny oznacza niezwykły - powiedział dziś w Radiu Szczecin kandydat na prezydenta Szczecina - Jerzy Manduk, obecnie dyrektor szczecinskiego MZK. Dodał, że jego kandydowanie nie koliduje z pracą. Jerzy Manduk jest kandydatem Komitetu Wyborczego Wyborców "Czas". W sondażu Pentoru uzyskał 2,2 procent poparcia.
Opracowanie Anna Kafel, "Polskie Radio Szczecin" 20 września 2006 roku.
* * *
Każdy autobus pojedzie inną trasą?.
Każdy autobus pojedzie inną trasą - to wstępna propozycja Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Chodzi o linie nr 53, 60 i 75, które przejeżdżają między innymi przez ulice Reduty Ordona, Grota Roweckiego i Taczaka. Mieszkańcy narzekają na hałas, pękające domy i nawierzchnie jezdni. Koncepcja Zarządu Dróg, zakłada, że na jedną ulicę przypadnie jedna linia i w ten sposób zmniejszy się natężenie ruchu. Ostateczne decyzje zapadną w przyszłym tygodniu po tym, jak wiceprezydent Andrzej Grabiec spotka się z radnymi komisji bezpieczeństwa.
Opracowanie Lidia Krawczuk-Janicka , "Polskie Radio Szczecin" 20 września 2006 roku.
* * *
Kompromis w sprawie autobusów na Pogodnie?.
Trasy mają zostać rozdzielone na kilka ulic, dzięki czemu hałas i wstrząsy na wąskich uliczkach będą mniej uciążliwe.
Taką obietnicę złożył mieszkańcom Pogodna zastępca prezydenta Szczecina Andrzej Grabiec. Ostateczna decyzja jednak jeszcze nie zapadła.
W sporze, jaki wybuchł w tej dzielnicy Szczecina, chodzi o przebieg pięciu linii dziennych, czterech dowożących klientów do hipermarketów i jednej linii nocnej. Chcąc ulżyć mieszkańcom wąskiej uliczki Reduty Ordona, miasto zdecydowało w sierpniu, że linie zostaną przesunięte na równoległą ul. Grota-Roweckiego. Wybudowano przystanki. Mieszkańcy tej ulicy gwałtownie jednak zaprotestowali, urządzając krótką blokadę ulicy. Kiedy pod ich naciskiem Andrzej Grabiec wycofał się z pomysłu, wpadł pod ostrzał mieszkańców ul. Reduty Ordona, którym zmniejszenie ruchu bardzo się spodobało. Zagrozili, że też mogą zablokować ulicę. Argumenty mają proste: domy stojące przy ul. Reduty Ordona pękają od zbyt dużego ruchu ciężkich autobusów.
We wtorek Andrzej Grabiec przedstawił mieszkańcom Pogodna kompromisową propozycję: rozdzielenie linii na kilka ulic. Wczoraj Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego miał przygotować dla prezydenta szczegółowe propozycje. Dziś, po zapoznaniu się z nimi, Andrzej Grabiec ma je przedstawić. Wiadomo już, że ruch autobusów zostałby rozdzielony na trzy ulice: Reduty Ordona, Grota-Roweckiego oraz Taczaka. Tą ostatnią mają jeździć wszystkie autobusy hipermarketowe. Ostateczna propozycja nowej organizacji ruchu ma zostać przedstawiona mieszkańcom Pogodna do końca miesiąca. Planem zajmą się jednak najpierw radni. W przyszłym tygodniu Andrzej Grabiec ma przedstawić propozycję kompromisu na posiedzeniu komisji bezpieczeństwa Rady Miasta. Wezmą w niej udział także mieszkańcy zainteresowanych ulic. Na ten czas plany blokady tras autobusów zostały zawieszone.
Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 20 września 2006 roku.
* * *
Przerwa w budowie mostu na Autostradzie Poznańskiej.
Na dnie Odry Zachodniej leży przęsło starego mostu. Znalezisko uniemożliwia prace budowlane.
Do połowy 2008 r. na Autostradzie Poznańskiej mają być zbudowane dwa nowe mosty, dzięki którym Szczecin oprócz wjazdu przez przeprawę Pionierów będzie miał drugie duże, alternatywne połączenie. W ubiegłym tygodniu budowlańcy natrafili na niecodzienne znalezisko. Przy próbie wbicia kolejnego pala natrafili na opór. Zaczęli więc wyciągać to, co uniemożliwiło prace. Przeszkodą okazał się wielki betonowy głaz. Potem wyjęli drugi, trzeci. Wezwali ekipy nurków do sprawdzenia, co zalega pod ponadmetrową warstwą mułu.
Prawdopodobnie głazy to fragmenty przyczółku mostu - mówią specjaliści budujący nowy most. Pod koniec ub. tygodnia z dna wyciągnięte zostały kolejne elementy. Fragmenty barierek i przęsła.
Wygląda na to, że - zapewne podczas wojny - do rzeki spadło całe przęsło i wpadając do wody, zaczepiło o przyczółek - mówi jeden ze specjalistów od budowy mostów pragnący zachować anonimowość.
Przed rozpoczęciem prac budowlańcy nic o tym nie wiedzieli, bo zamulone dno wyglądało na pozbawione stałych elementów. Prace są wstrzymane i nie wiadomo, kiedy palowanie będzie wznowione.
Wykonawca poradził sobie z wyciągnięciem z dna mniejszych elementów, a w najbliższych dniach zostanie podjęta decyzja, co zrobić z większymi kawałkami przęsła zalegającego na dnie - mówi w imieniu inwestora Piotr Landowski, rzecznik Urzędu Miasta. Tymczasem prace zostaną przeniesione na Regalicę. Wykonawca na razie nie wystąpił z prośbą o wydłużenie terminu zakończenia prac i nie jest on zagrożony.
Pierwszy etap inwestycji będzie kosztował 80 mln zł. Za te pieniądze w ciągu 27 miesięcy Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych zbuduje dwa nowe mosty oraz estakady dojazdowe do nich i drogi, z których będzie można wjechać na nowe mosty.
Mosty na Autostradzie Poznańskiej będą zbudowane dzięki dofinansowaniu z sektorowego programu inwestycyjnego "Transport". Docelowo ulica o nieuprawnionej nazwie Autostrada Poznańska ma mieć parametry zbliżone do autostrady. Pomiędzy rondem Hakena i krzyżówką w Podjuchach powstaną dwie jednokierunkowe jezdnie szerokości siedmiu metrów (każda będzie miała po dwa pasy ruchu). Na Regalicy i Odrze Zachodniej będą po dwa mosty, każdy dla osobnej jezdni.
W pierwszym etapie, który ma się zakończyć w połowie 2008 r., zbudowane mają być nowe mosty. Zastąpią one wysłużone i planowane w 1945 r. jako tymczasowe przeprawy im. I Armii Wojska Polskiego i Karola Świerczewskiego. Potem chcemy przebudować stare mosty, zbudować nową jezdnię i wyremontować istniejącą - planuje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Chcielibyśmy, by w powstawaniu inwestycji nie było przerwy. Na kolejne etapy będziemy składać aplikacje o środki unijne z rozdania na lata 2007-2013.
Opracowanie Mariusz Rabenda , "Gazeta Wyborcza" 20 września 2006 roku.
* * *
Autobusy podzielono - protest na ulicy.
Kilkudziesięciu mieszkańców, policja, straż miejska oraz pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zgodnie z planem zjawili się wczoraj o g. 15.30 na skrzyżowaniu ulic Łukasińskiego i Reduty Ordona w Szczecinie. Do zapowiedzianej blokady jednak nie doszło. Mimo że ruch na ul. Reduty Ordona nie zmalał.
Od trzech lat współpracujemy z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Jeszcze się nie zdarzyło, by nas okłamał - przypominał sąsiadom Wiesław Kukiełko. Mamy nadzieję, że tak będzie nadal.
Poszło o nadmierny ruch na tej ulicy. Kursuje tam 5 linii dziennych, 4 komercyjne i 1 nocna. Również tamtędy jeżdżą TIR-y i ciężarówki. A domy pękają. Od kilku lat mieszkańcy starają się o zmiany w organizacji ruchu, by ich ulicę odciążyć.
Prezydent miasta obiecał nam to już w kwietniu 2003 r. W styczniu tego roku dostaliśmy pismo, w którym informował, że z Reduty Ordona znikną linie komercyjne, a miejskich będzie mniej - wyliczają. – Ale w lipcu okazało się, że z naszej ulicy znikają tylko linie 53 i 75. I to na okres próbny. Tak się stało pod koniec sierpnia. Wtedy już aktywnie działał inny komitet protestacyjny - z os. Somosierry. Tam bowiem skierowano autobusy. Wielu mieszkańców jest z takiego obrotu sprawy zadowolonych, ale nie brakuje też przeciwników. Zamówili badania, które dowodzą, że ul. Grota-Roweckiego nie jest przystosowana do ruchu ciężkich pojazdów.
Badania te przeprowadzono 7 września, dzień później już ich wyniki były w UM. Przedwczoraj linia 75, zgodnie z sugestią eksperta, wróciła na ul. Reduty Ordona. Jej mieszkańcy powiedzieli „dość” i są gotowi blokować ulicę. Na razie jednak wstrzymali się z decyzją. Uzgodniliśmy, że linie miejskie zostaną rozdzielone - tłumaczy wiceprezydent A. Grabiec. Jedna zostanie na Reduty Ordona, druga na Grota-Roweckiego, kolejna pojedzie przez ul. Taczaka.
Podział do dziś ma ustalić ZDiTM. Projekt nowej organizacji ruchu powinien być uzgodniony w ciągu tygodnia. Pod koniec miesiąca skonfliktowane strony mają otrzymać ostateczną propozycję. Z ul. Reduty Ordona mają zniknąć też autobusy kursujące do hipermarketów.
Opracowanie ToT , "Kurier Szczeciński" 20 września 2006 roku.
* * *
Z Grota-Roweckiego zniknie autobus linii nr 53?.
W szczecińskim Urzędzie Miasta trwa spotkanie mieszkaców ulicy Grota Roweckiego z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Mieszańcy domagają się, by z ich ulicy zniknął autobus linii 53. W poniedziałek - z ulicy Grota Roweckiego przeniesiono autobusy nr 75. Mieszkańcy skarżyli się na hałas oraz zniszczone domy i nawierzchnie jezdni. Zanim autousy pojechały ulicą Grota Roweckiego przeprowadzono remont ulicy za 80 tysięcy złotych. Tymczasem według najnowszej ekspertyzy ulica nie nadaje się do dużych obciążeń powodowanych przez autobusy. Jesli dzisiejsze spotkanie w tej sprawie z zastępcą prezydenta nie przyniesie rezultatu - mieszkańcy zapowiadają kolejny protest i blokadę ulicy.
Opracowanie Magda Nieniewska , "Polskie Radio Szczecin" 19 września 2006 roku.
* * *
Jak w trumnach.
Od kilku lat walczymy z reklamami, które szpecą miejskie autobusy i tramwaje. Dzięki nim wprawdzie przewoźnicy zarabiają dodatkowe środki, ale gdzieś po drodze zapomnieli chyba, komu powinni służyć. Reklamy zawładnęły nawet całymi pojazdami. Z szybami autobusów włącznie. I nie pomaga żadna folia z dziurkami. W pojazdach jest po prostu ciemno! - skarżą się pasażerowie. Takich narzekań mamy w tygodniu po kilkanaście.
We wnętrzu zatłoczonego pojazdu trudno się zorientować, ile przystanków trzeba jeszcze przejechać. Widoczność spada niemal do zera także wtedy, gdy na dworze zapada zmierzch lub pada. Walkę z reklamami na szybach obiecał kilka miesięcy temu także Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
I słowa dotrzymujemy - zapewnia Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyrektora ZDiTM. Umowy, które mamy podpisane z przewoźnikami przewidują, że reklamy na szybach bocznych i tylnich mają prawo wisieć tylko do końca roku.
Po 1 stycznia widoczności pasażerom nic już nie powinno przesłaniać. Problem w tym, że zapisy korzystne dla płacących za przejazdy, znalazły się tylko w dwóch umowach: ze Szczecińskim Przedsiębiorstwem Autobusowym "Dąbie" i SPA "Klonowica". Nie ma ich w umowie ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, które usługi na rzecz miasta będzie świadczyć do połowy sierpnia 2016 r. Ale autobusy tej firmy jak na razie oklejane były sporadycznie.
Inaczej jest w przypadku tramwajów. Kursują na podstawie zwykłego porozumienia, w którym nie ma słowa o zakazie umieszczania reklam na szybach. A to tramwaje są ostatnio najbardziej oklejane. Tę sprawę także chcemy wkrótce uporządkować - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Pod koniec miesiąca spotykamy się z dyrekcją MZK. Chcemy rozpocząć renegocjacje porozumienia.
ZDiTM będzie naciskał, by MZK wzorem dwóch szczecińskich spółek autobusowych nie przesłaniało szyb reklamami. Za wcześnie jednak na świętowanie zwycięstwa. Przewoźnicy z pewnością będą dążyć do uchylenia zakazu lub szukać sposobu jego obejścia, bo komunikacja od lat jest niedofinansowana, a z reklam są przychody. Tylko że pasażerowie płacą słono za przejazd (wkrótce może jeszcze więcej) i nie chcą podróżować w pojazdach, które nazywają kibitkami czy trumnami.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 19 września 2006 roku.
* * *
Autobus jeździ za rzadko.
Nie dość, że pół godziny jadę do domu, to drugie tyle czekam na autobus - mówi mieszkaniec Szczecina
Mężczyzna jeździ do pracy tramwajem nr 8. Teraz korzysta z zastępującego tramwaj autobusu nr 808.
Na pl. Kościuszki czekam na autobus pół godziny. Do domu mam jeszcze kawał drogi. Czy autobus nie może jeździć częściej? - pyta nasz Czytelnik.
Jak nas poinformowała Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, o zmianie rozkładu jazdy nie ma mowy. W dni powszednie, w godzinach szczytu autobus 808 kursuje co 6 minut, a poza szczytem co 8-10 minut. Po godzinie 20 - co 20 minut - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska. W dni świąteczne przyjeżdża co 12 minut (w godz. od 9 do 19), a poza tymi godzinami co 20 minut. Uważamy więc, że jeździ często i nie ma potrzeby zmiany rozkładu jazdy.
Opracowanie am, "Głos Szczeciński" 19 września 2006 roku.
* * *
Teraz korki, potem światła -
Szczecin nieprzejezdny.
Zamknięte na czas remontu skrzyżowanie ulicy Ku Słońcu i al. Boh. Warszawy spowodowało wczoraj spore problemy komunikacyjne w centrum Szczecina. Mimo apeli w mediach, kierowcy nie unikali tego rejonu, w zamian musieli odczekać nawet kilkanaście minut w korkach.
Wczoraj od godz. 6 rano zamknięte były dla ruchu odcinki ul. Ku Słońcu – od skrzyżowania z ul. Sikorskiego do ul. ks. Witolda oraz al. Boh. Warszawy od ul. Szwoleżerów do ul. Wilków Morskich. Ok godz. 14, pojawiły się pierwsze się korki na al. Piastów, którą kierowcy jechali w kierunku Pomorzan. Pojazdy zablokowały trzy pasy ruchy na kilkusetmetrowym odcinku jednej z głównych arterii komunikacyjnych miasta. O problemach z przejazdem, odpowiedzialne służby... poinformowały „Kurier". Na miejsce pojechały patrole policji oraz kontrolerzy nadzoru ruchu z Zarządu Dróg i Transportu Miasta.
Uprzedzaliśmy o możliwych problemach w tym rejonie – mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM – budowa sygnalizacji jest jednak niezbędna w celu poprawienia bezpieczeństwa kierujących. Od wczoraj ekipy remontowe zrywały asfalt, to konieczne, aby pod nawierzchnią drogi zainstalować specjalne czujniki, którą włączą zielone światło na sygnalizatorze, gdy do skrzyżowania podjedzie samochód.
Zgodnie z planem montaż urządzeń pod asfaltem potrwa do przyszłej środy, przez ten czas warto skorzystać z alternatywnych dojazdów na Pomorzany.
Kierowcy są nieprzezorni, bo nie omijają zamkniętego skrzyżowania. Co jednak można powiedzieć o przezorności urzędników miejskich, którzy przyjęli i zaakceptowali przebudowę skrzyżowania al. Bohaterów Warszawy z ul. Ku Słońcu, gdzie ta ostatnia jest drogą krajową, bez uwzględnienia od razu sygnalizacji świetlnej. Przecież nie trzeba było być ekspertem, aby zgadnąć, że duże natężenie ruchu, droga prowadząca ku granicy, trasa do największego cmentarza Szczecina i dużego osiedla - to wszystko sprawia, że bez sygnalizacji ani rusz.
Opracowanie bin, "Kurier Szczeciński" 18 września 2006 roku.
* * *
Spór o autobusy na Pogodnie nie ustaje
.
Jeśli prezydent nie spotka się z nami we wtorek o godz. 15.30, zablokujemy drogę - grożą mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Są oburzeni, że na ich ulicę ponownie wróciły autobusy 75. Przez ostatnie trzy tygodnie jeździły ul. Grota Roweckiego, ale to nie podobało się tamtejszym mieszkańcom, którzy wywalczyli przeniesienie linii na starą trasę.
Mieszkańcy Reduty Ordona od lat męczą się z kursującymi pod ich oknami autobusami nie tylko linii 75, ale także: 60, 80, 521 (nocny), czterema liniami komercyjnymi (jeżdżącymi do hipermarketów), a do niedawna także linii 53.
Od trzech lat jesteśmy zwodzeni przez władze Szczecina - mówią mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Kiedy już zatwierdzono nową organizację ruchu i trochę nam ulżono, okazało się, że racje polityczne wygrały i po trzech tygodniach przywrócono nam najczęściej kursujące autobusy.
Komitet protestacyjny mieszkańców ul. Reduty Ordona w poniedziałek wysłał do prezydenta Mariana Jurczyka list, który rozpoczął słowami: "W związku z tym, że zostaliśmy oszukani przez p. Prezydenta i mimo wcześniejszych obietnic przywrócono nam dwie linie autobusowe, prosimy pana o przybycie na spotkanie".
Nie twierdzimy, że wszystkie autobusy powinny być od nas wycofane. Chcemy się podzielić z innymi tą naszą biedą, nie cierpieć sami - mówi pani Danuta, jedna z mieszkanek ulicy. Protestujący wyznaczyli prezydentowi spotkanie na skrzyżowaniu ul. Reduty Ordona i Łukasińskiego we wtorek o godz. 15,30. Jeśli prezydent się nie pojawi - zablokują jezdnię.
Decyzję o powrocie linii 75 na dawną trasę podjął wiceprezydent Andrzej Grabiec na podstawie badań przeprowadzonych przez dra Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Wykonane 10-tonową ciężarówką próby nacisku na obu jezdniach wykazały, że ul. Grota Roweckiego ma mniejszą nośność niż Reduty Ordona. Mieszkańcy Reduty Ordona uważają, że badania zostały źle wykonane. Nie ma protokołu z ważenia pojazdu, którym dokonano prób nacisku, co dyskwalifikuje takie badania - mówi Wiesław Kukiełko, jeden z protestujących. Ponadto są oburzeni na komentarz, który dr Majer załączył do sprawozdania z badań (napisał w nim, że autobusy powinny wrócić na starą trasę). Majerowi zarzucają stronniczość.
Pan Majer pracuje na Politechnice w tej samej katedrze, co żona pana Rucińskiego [p. Ruciński reprezentuje protestujących z ul. Grota Roweckiego - red.], więc nie jest w tej sprawie bezstronny - dodaje Wiesław Kukiełko.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 września 2006 roku.
* * *
Ku Słońcu zamknięta na osiem dni.
A dokładnie skrzyżowanie Ku Słońcu z Bohaterów Warszawy
Skrzyżowanie będzie zamknięte od poniedziałku 18 września do wtorku 26 września. W tym czasie montowana będzie sygnalizacja świetlna.
I to jest dobra wiadomość dla kierowców. Ten, kto choć raz spróbował skręcić z al. Bohaterów Warszawy w ul. Ku Słońcu, więcej tego nie robił. W szczycie był to manewr niewykonalny, poza szczytem bardzo trudny, graniczący z wymuszeniem pierwszeństwa i ryzykiem stłuczki. Wszystko przez to, że na uprzywilejowanej ul. Ku Słońcu jest bardzo duże natężenie ruchu. Prace przy montażu sygnalizacji rozpoczęły się już kilkanaście dni temu.
Teraz rozpoczynamy roboty drogowe - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex, która wykonuje przebudowę. Oprócz samej sygnalizacji na krzyżówce wymieniona zostanie nawierzchnia i poprawione krawężniki. Po skończeniu prac sygnalizatorami sterować będą pętle indukcyjne. Długość palenia się światła zielonego będzie zależeć od natężenia ruchu. Na noc sygnalizacja będzie wyłączana - od poniedziałku do piątku o godz. 23, w sobotę o godz. 22, w niedzielę o godz. 20,30.
W porównaniu do obecnego układu nastąpi jedna zmiana - jadący ul. Ku Słońcu nie będą mogli skręcać w lewo w al. Bohaterów Warszawy.
Na czas remontu zorganizowane zostaną objazdy. Ponieważ zamknięty odcinek znajduje się na drodze krajowej nr 10 (prowadzącej do przejścia granicznego w Lubieszynie), także objazdy wytyczono drogami krajowymi. W stronę Lubieszyna tranzyt ma się odbywać od skrzyżowania ul. Narutowicza - al. Piastów przez Piastów - Mieszka I - Krakowską - Europejską i na skrzyżowaniu ul. Europejskiej z Ku Słońcu w lewo w stronę granicy. Tymi samymi ulicami należy jechać od granicy w kierunku centrum miasta. Takie objazdy wyznaczono głównie dla kierowców ciężarówek jadących tranzytem. Szczecinianie mogą jechać ul. Ku Słońcu, za wiaduktem skręcić w lewo w ul. Sikorskiego i dalej jechać przez pl. Kościuszki i ul. Krzywoustego.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 15 września 2006 roku.
* * *
Znowu blokada?.
Realna groźba paraliżu komunikacyjnego Pogodna. Mieszkańcy ul. Reduty Ordona planują blokować jezdnię. To reakcja na przywrócenie im autobusów pod oknami.
Dość tego. Przez tyle lat zachowywaliśmy się kulturalnie licząc, że urzędnicy spełnią swoje obietnice. Teraz okazało się, że byliśmy oszukiwani - grzmi Wiesław Kukiełko, mieszkaniec ulicy.
Poszło o wtorkową decyzję dotyczącą kursowania linii autobusowych 75 i 53. Miesiąc temu obie linie przeniesiono na sąsiednią ul. Grota-Roweckiego. Protest mieszkańców tej ulicy spowodował, że władze miasta wycofały się z tej decyzji. Od poniedziałku linia nr 75 ma znów jeździć ul. Reduty Ordona. Dziennie to ponad sto autobusów. Zdecydowały badania nośności jezdni. Wnika z nich, że ul. Grota-Roweckiego nie udźwignęłaby takich obciążeń.
Tynk leci na głowę
Prezydent Jurczyk wielokrotnie zapewniał nas, że zabierze nam spod okien autobusy. Teraz czujemy się wystrychięci na dudka. Widzimy, że tylko język siły przemawia do władz miasta. Dlatego planujemy zorganizowanie blokady drogi - dodaje Wiesław Kukiełko. Ul. Reduty Ordona to jedna z głównych tras Pogodna. Blokada przejścia oznacza w praktyce paraliż komunikacyjny dzielnicy.
Nie stać mnie na remont. A od tych autobusów tynk wali mi się na głowę - opowiada Domicela Anders.
Chcą ekspertyzy
Mieszkańcy podważają też badania nośności nawierzchni ul. Grota-Roweckiego wykonane przez dr Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Ich zdaniem wiarygodniejsza byłaby ekspertyza rzeczoznawcy. Doktor Majer odpiera zarzuty. Obojętnie kto będzie wykonywał tu badania czy ekspertyzy, wynik będzie taki sam. Z liczbami ciężko dyskutować - mówi.
Według jego obliczeń nawierzchnia ul. Reduty Ordona ma większą nośność od ul. Grota-Roweckiego, ale i tej jezdni przydałby się remont. Proponuje jednak przywrócenie ruchu autobusowego na "mocniejszą" ul. Reduty Ordona.
Nie wiadomo, ile pieniędzy kosztowało miasto zamieszanie z przystankami na obu ulicach. Wiceprezydent Andrzej Grabiec tłumaczy, że badanie jest wiarygodne. Ono zadecydowało, że autobusy linii 75 wróciły na starą trasę. Cały czas pracujemy nad koncepcją optymalnego uregulowania komunikacji w tym rejonie - powiedział.
Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 15 września 2006 roku.
* * *
Autobusy wciąż pod lupą.
Drobiazgowo sprawdzane jest Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Osiem autobusów tej spółki zatrzymała kilka tygodni temu szczecińska policja po tym, jak stwierdzono w nich ingerencje w układzie hamulcowym. Kontrole odbyły się na polecenie prokuratury, która w tej w sprawie wszczęła śledztwo.
O sprawie szeroko informowaliśmy. Kontrole trwają nadal. Wczoraj pojazdy SPA "Klonowica" sprawdzała Inspekcja Transportu Drogowego. A prokuratura wciąż sprawdza, czy bezpieczeństwo pasażerów było zagrożone. Uzupełniamy materiał, przewoźnik jest szczegółowo sprawdzany - przyznaje Włodzimierz Paliga, szef Zachodniopomorskiej ITD. Kontrole prowadzą różne organy i instytucje.
ITD sprawdza m.in., czy firma i świadczący dla niej usługi kierowcy mają ważne zezwolenia, czy na bieżąco są one aktualizowane. Oprócz ITD, policji i prokuratury, spółką interesuje się także Najwyższa Izba Kontroli. Równolegle biegły sądowy sprawdza, czy mechanicy SPA "Klonowica", którzy poprawiali hamulce w czterdziestu przegubowych autobusach Volvo, dopuścili się przestępstwa. Jeśli tak, trzeba będzie też ustalić, czy była to ich własna inicjatywa, czy też działali na czyjeś polecenie. Postępowanie się toczy - zapewnia Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Czekamy na ekspertyzy.
A to oznacza, że pasażerowie miejskich autobusów wciąż nie mogą być pewni, czy nie ryzykują dojeżdżając nimi do pracy lub szkoły. Wprawdzie to tylko podejrzenie, ale dość poważne - gdyby prokuratura stwierdziła przestępstwo, winnym groziłoby nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 15 września 2006 roku.
* * *
Kładka prosto do prokuratury.
Trwa budowa kładki prowadzącej z al. Wyzwolenia na targowisko Manhattan. Tadeusz Buczko, działacz osiedla Śródmieście-Północ zapowiada, że decyzję miasta w sprawie kładki odda do prokuratury.
Kładka ma mieć około 50 m długości i 4 m szerokości. Rozpoczęto już pierwsze prace budowlane. Na ulicy Staszica w odległości 150 m od skrzyżowania z rondem ograniczono prędkość samochodów do 30km/h.
Felerne rondo
Projekt kładki, to wynik wielu artykułów, które krytykowały zastosowane na rondzie rozwiązania inżynierii drogowej. Spowodowały one, że samochody nie mogą płynnie zjechać z ronda, blokując w ten sposób przejazd.
Przejścia dla pieszych usytuowano na ulicach, tuż przy rondzie. Ruch na nich jest bardzo duży. To korzystające z nich osoby blokują samochody. Nie przewidzieli tego projektanci, którzy powoływali się na podobne rozwiązania w Unii, a w szczególności w Wielkiej Brytanii.
To rondo od początku źle było zaprojektowane - twierdzi Tadeusz Buczko. - Kładka niczego nie zmieni. Wprawdzie znikną piesi z jezdni, ale za to będą tworzyć się kolejki do kładki. Jest za wąska, by tłumy ludzi przechodzące dziś ul. Staszica zmieściły się na niej.
To chwyt przedwyborczy
Tadeusz Buczko uważa, że jedynym rozwiązaniem, które usprawniłoby ruch na rondzie i na dochodzących do niego ulicach, jest budowa prawoskrętów na każdej z ulic. Wokół jest dużo niewykorzystanego miejsca. Argument więc, że nie ma miejsca na ich zrobienie nie wchodzi w rachubę.
Należy też przerobić skrzyżowanie ronda z al. Wyzwolenia - mówi Buczko. - Nie do pomyślenia jest obecny układ, w którym jest 10 "dolotów” do ronda i tylko 5 zjazdów. Trzeba też myśleć o pieszych, którzy wsiadają i wysiadają z tramwaju na przystanku przy al. Wyzwolenia. Peron w kierunku do ronda jest znacznie szerszy, niż od ronda. To powoduje, że w godzinach szczytu piesi tłoczą się na tym drugim. Często wchodzą na jezdnię, bo po prostu nie ma miejsca.
Projektanci kładki zakładają, że obecne przejście dla pieszych na al. Wyzwolenia zostanie odsunięte od ronda. Powinno to spowodować zwiększenie płynności przejazdu samochodów zdążających od miasta w stronę Niebuszewa.
To też nic nie da - mówi Buczko. Jeśli całkowicie nie zostanie zmieniona organizacja ruchu i przebudowane rondo zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i potrzebami mieszkańców, kolejny raz samorządowe pieniądze pójdą w błoto. Moim zdaniem, władza zdecydowała się na przebudowę nie dlatego, że jest taka potrzeba, a z powodów zbliżających się wyborów. Podobnie, jak wcześniej z tych samych powodów prezydent Runowicz rondo-bubel uruchamiał.
Opracowanie Marek Rudnicki, foto: Marcin Bielecki, "Głos Szczeciński" 14 września 2006 roku.
* * *
Będą kłopoty.
Już od godzin porannych można się w czwartek (14.09.06) spodziewać kłopotów z przejazdem przez centrum Szczecina. Szczecińska Energetyka Cieplna przystępuje do układania nowej sieci w ul. Mazowieckiej na odcinku przecinającym aleję Wyzwolenia.
Pierwszy pas (prawdopodobnie w kierunku Niebuszewa) zostanie zamknięty ok. godz. 8. Na nitce przeciwnej - 2 godziny później. Tak naprawdę jednak dopiero po rozpoczęciu prac będzie wiadomo, czy nie będzie konieczne zamknięcie kolejnych pasów ruchu lub nawet torowiska tramwajowego. Decyzję poznamy jutro. Utrudnienia mogą potrwać przynajmniej do niedzieli.
Początkowo planowano wykonanie tzw. przecisku pod jezdniami i torowiskiem. Niestety, próby zakończyły się niepowodzeniem. Ziemia w tym miejscu zawiera zbyt wiele gruzu i kamieni. Dlatego wykonawca prac nie chce konkretnie podać ani terminu, w którym zakończy wykopy, ani skali utrudnień w ruchu - liczy się z przykrymi niespodziankami. Niestety w całym zamieszaniu ktoś przeoczył najważniejszą kwestię - zapomniano uprzedzić kierowców, pasażerów komunikacji miejskiej i... ZDiTM, który późnym popołudniem o spodziewanych kłopotach dowiedział się od dziennikarzy.
Opracowanie torwid, "Komis" 13 września 2006 roku.
* * *
75 wraca na Reduty Ordona.
Połowiczny sukces odnieśli przeciwnicy doprowadzenia miejskiej komunikacji na os. Somosierry. Autobusy linii 75 wracają na starą trasę, linia 53 pozostaje na razie na ul. Grota-Roweckiego.
O kolejnej zmianie tras zdecydowała ekspertyza przeprowadzona przez inż. Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Dowiodła ona, że ul. Grota-Roweckiego jest za słaba, by mogły po niej jeździć ponad dwudziestotonowe pojazdy. Mówiłem o tym od początku, ale nikt nie słuchał - triumfuje Adam Ruciński, przedstawiciel protestujących mieszkańców osiedla Somosierry. Dopiero jak się uparłem, jak zrobiliśmy protest, miasto zdecydowało się na badania. A powinni to zrobić, zanim puścili tędy autobusy. Ekspertyza została wykonana w ubiegłym tygodniu. Dlaczego dopiero teraz?
Podczas próbnych jazd stwierdzono, że należy zrobić kilka korekt łuków i zatoczek - mówi wiceprezydent Andrzej Grabiec. Samej nawierzchni nie sprawdzaliśmy, bo wcześniej nigdy na tej drodze nie było ograniczeń tonażu. Po otrzymaniu niekorzystnych wyników ekspertyzy wieceprezydent zdecydował się wycofać z ul. Grota-Roweckiego linię 75. Wraca na poprzednią trasę, czyli z Krzekowa w kierunku dworca głównego przez ul. Reduty Ordona.
75 jeździ w szczycie nawet dziesięć razy na godzinę - tłumaczy Grabiec. Na ul. Grota-Roweckiego pozostawiamy jednak na razie linię 53, która jeździ w szczycie cztery razy na godzinę, a poza szczytem trzykrotnie. Linia 53 ma być testowana do końca października. Potem ona też może zniknąć z ul. Grota-Roweckiego.
Musimy się zastanowić, jak wykorzystać ul. Taczaka, która może służyć do komunikacji miejskiej i ma już zbudowane zatoczki - mówi Grabiec. Decyzję w tej sprawie musimy wypracować do połowy października, by rozwiązania, które wprowadzimy, były ostateczne. Rada osiedla Pogodno zaproponowała, by autobusy od pętli Krzekowo jechały przez ul. Żołnierską, skręcały w Szeroką, dalej jechały przez ul. Taczaka do Witkiewicza. Zdaniem mieszkańców ul. Grota-Roweckiego jest to rozwiązanie budzące najmniej kontrowersji ze strony mieszkańców okolicznych osiedli.
Autobusy 75 i 53 przez ul. Grota-Roweckiego jeżdżą od końca sierpnia. Wcześniej kursowały przez ul. Reduty Ordona i na wniosek grupy mieszkańców tej ulicy zostały przeniesione. Teraz coraz więcej innych mieszkańców tej ulicy domaga się przywrócenia poprzednich połączeń.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 13 września 2006 roku.
* * *
Ta jezdnia tego nie udźwignie.
Przełom w sporze mieszkańców ul. Grota Roweckiego z władzami miasta. Od poniedziałku autobusy linii 75 wracają na starą trasę przez ul. Reduty Ordona.
To efekt wczorajszego spotkania obu stron. Zdecydowały wyniki badań nośności obu dróg. Okazuje się, że jezdnia ul. Grota Roweckiego jest za słaba, aby utrzymać takie natężenie ruchu. Od miesiąca jeżdżą przez nią autobusy linii 75 i 53.
Mogę powiedzieć, że w dwóch trzecich odnieśliśmy sukces - mówi Adam Ruciński, szef komitetu protestacyjnego mieszkańców osiedla Somosierry. Potwierdziły się nasze ostrzeżenia, że ulica Roweckiego nie nadaje się do takiego obciążenia. Szkoda, że władze Szczecina nie posłuchały nas wcześniej. Nie byłoby tego całego zamieszania.
Zgodnie z wczorajszym porozumieniem linia 53 będzie kursować przez ul. Grota Roweckiego do końca października. To okres próbny. Władze Szczecina chcą zobaczyć czy taka trasa usprawni komunikację w tym rejonie miasta.
Chcemy przygotować projekt, który najlepiej rozwiąże problem komunikacji w tej dzielnicy. Myślimy o wykorzystaniu ul. Taczaka - tłumaczy Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina. Odpiera jednocześnie zarzuty, że za późno przeprowadzono badanie nośności jezdni. Wcześniej tam nie było ograniczeń tonażowych. Badania okazały się potrzebne, gdy autobusy pojawiły się na ulicy Grota Roweckiego - mówi.
Spór wybuchł, gdy kilka tygodni temu zmieniono trasy autobusów linii nr 53 i 75. Przystanki przeniesiono z ul. Reduty Ordona na ul. Grota-Roweckiego. Mieszkańcy tej ostatniej ulicy zaprotestowali. Pod petycją o cofnięcie zmian podpisało się ponad pół tysiąca osób. Dwa tygodnie temu zorganizowali akcję ostrzegawczą, blokując przez pół godziny przejście dla pieszych na ul. Hubala.
Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 12 września 2006 roku.
* * *
Somosierry bez autobusów.
Zwycięstwo mieszkańców osiedla Somosierry. Autobusy linii 75 i 53 nie będą jeździć ul. Grota-Roweckiego, ale tak jak wcześniej ul. Reduty Ordona.
O wycofaniu autobusów z ul. Grota-Roweckiego poinformował wczoraj [dzisiaj - red.] mieszkańców zastępca prezydenta Andrzej Grabiec. Ich obawy o wytrzymałość ul. Grota-Roweckiego potwierdziła ekspertyza przygotowana przez Politechnikę Szczecińską.
Od początku mówiliśmy, że ta ulica nie wytrzyma ruchu autobusów - mówi Adam Ruciński, przewodniczący komitetu mieszkańców, którzy od sierpnia protestowali przeciwko wprowadzeniu autobusów na ich osiedle. Miasto nie chciało nas słuchać, ekspertyzę musieliśmy wręcz wymusić. To, co się stało, to skandal. Zmarnowano przecież pieniądze na budowę przystanków autobusowych.
Autobus linii 75 wróci na ul. Reduty Ordona w poniedziałek, a 53 - 1 listopada. Z Andrzejem Grabcem nie udało nam się wczoraj skontaktować.
Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 12 września 2006 roku.
* * *
Autobusy same nie pojadą - kierowcy wyjechali.
PO pielęgniarkach i budowlańcach kolejna grupa zawodowa wyjeżdża na Zachód - kierowcy autobusów. Braki, odczuwalne dotąd w innych miastach, dają się już zauważyć także w Szczecinie. Nie pomagają obietnice etatu czy ułatwienia w zdobyciu uprawnień. Zawodowi kierowcy wolą pensje w euro.
Słyszałem o problemie, ale my go jeszcze nie odczuwamy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Nasze zlecenia wykonujemy na poziomie 99,8-99,9 proc. SPA „Dąbie" na razie nie obawia się, że zabraknie rąk do pracy. Około 75 procent kierowców zatrudnionych jest na etatach, reszta to osoby z własną działalnością gospodarczą. Nie ma się co oszukiwać, wszystko jest kwestią finansów - przyznaje prezes. Staramy się zapewnić jak najlepsze warunki pracy i płace na odpowiednim poziomie. Ale spółka należy do miasta i nie ma większych możliwości manewru. Stara się o stałych współpracowników, którym zleca jazdę autobusami. I na razie się udaje, ale to może być kwestia czasu. W pozostałych firmach jest gorzej.
Prowadzimy nabór kierowców, czekają na nich etaty - zapewnia Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Kilka osób możemy przyjąć od ręki.
Na razie nie brakuje ich do pracy, ale tendencja jest niepokojąca. Co miesiąc rezygnuje 2-3 kierowców, którzy wybierają etat za euro. Miejskie autobusy polscy kierowcy prowadzą już m.in. w Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Tu, mając własną działalność gospodarczą, zarabiałem 11,50 zł za godzinę - mówi kierowca, który do Niemiec wyjechał na próbę w lipcu i zdecydował się nie wracać. Mam tam rodzinę, więc nie muszę się martwić o mieszkanie. Od ręki dostałem etat i stawkę 12 euro na godzinę, nawet nie ma co porównywać.
W Policach firma nawiązała współpracę z Powiatowym Urzędem Pracy. Kandydaci na kierowców są kierowani na szkolenia. SPPK gwarantuje im etaty. Ale z 16 osób, które w tym roku miały podjąć pracę, stawiła się tylko jedna. Reszta prawdopodobnie wyjechała z kraju. W najgorszej sytuacji jest SPA „Klonowica". Zdarza się, że autobusy tej firmy nie wyjeżdżają na trasy. Jeden z kursów na stałe przejął już PKS.
Kilka osób możemy przyjąć od zaraz - zapewnia Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Może to być etat lub inna forma współpracy. Brak kierowców zaczyna być coraz bardziej odczuwalny. Część tych, którzy wyjechali w sezonie letnim dorobić gdzie indziej, już poinformowała, że raczej nie wróci. Ale kolejni, którzy jeszcze pracują, sygnalizują, że ich odejście to kwestia czasu, np. miesiąca. Chętnych zaś do pracy za stawkę, jaką mogą zaoferować miejskie podmioty, jakoś nie widać....
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 12 września 2006 roku.
* * *
Groźna wyrwa pod autostradą.
Podmyte nasypy, zawalone studzienki, zasypany przepust, wysychające rzeczka i staw. To skutki fuszerki przy budowie A6. - Tylko czekać, kiedy ta nowa droga się zapadnie pod ciężkimi TIR-ami - alarmują mieszkańcy Kijewa.
Nasypy pod nową drogą woda wymywała niemal na moich oczach. W niektórych miejscach powstały olbrzymie wyrwy. Droga może zapaść się pod ciężkimi samochodami. Niepokojąco płytki jest też podkład autostrady - mówi Wojciech Wesołowski, jeden z mieszkańców Kijewa. Codziennie chodzę tutaj na spacery z psem, dlatego dokładnie mogłem obserwować co dzieje się pod nową drogą.
Pan Wojciech nie przesadzał. Przeszliśmy ponad kilometr wzdłuż nasypu autostrady, w kierunku wiaduktu przy węźle Kijewo. W niektórych miejscach podmycia są kilkumetrowe. Nasz przewodnik w dziurach pod autostradą mieścił się cały.
Wzdłuż nowej jezdni były studzienki, które przysypano ziemią - dodaje Jan Jończyk, kolejny mieszkaniec osiedla. Kiedy kładziono warstwę asfaltu, zostały niemal do połowy zalane bitumiczną masą. Nie widziałem, by ktoś te studzienki potem czyścił. Teraz ich nie widać.
Opracowanie i foto Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 12 września 2006 roku.
* * *
Brakuje kierowców miejskich autobusów.
Na linię 808 wyjechały autobusy PKS. Miejskim spółkom autobusowym brakuje kierowców do jej obsługi.
Od końca sierpnia autobusy 808 jeżdżą na trasie Gumieńce - pl. Kościuszki. Na czas budowy ronda na Gumieńcach zastępują tramwaj nr 8. Do tej pory obsługiwali ją kierowcy wszystkich trzech miejskich spółek autobusowych: Dąbie, Klonowica i SPPK. Od 9 września linię przejął PKS. Brakuje nam kierowców - rozkłada ręce Krzysztof Putiatycki, prezes SPA "Klonowica". W ciągu ostatnich miesięcy odeszło kilkanaście osób. O następców trudno.
Podobnie jest w SPA Dąbie i SPPK. Mamy ludzi, żeby obsłużyć nasze linie, ale nie znajdziemy dodatkowych kierowców na trasę 808 - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA Dąbie. Kierowców nie ma, bo w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Tam na rękę dostają 1500 funtów miesięcznie, czyli prawie 9 tys. zł za 160 godzin za kółkiem. W Szczecinie doświadczony kierowca za taką samą pracę dostaje na rękę 1700 zł.
Koledzy stopniowo wyjeżdżają i ja im się nie dziwię, bo zarobki marne, a przez to, że jest nas coraz mniej pracy jest coraz więcej - mówi Grzegorz Grajewski, przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców SPA Klonowica.
Na zwalniane miejsca nie przychodzą nowi pracownicy. W zasobach szczecińskiego urzędu pracy nie ma bezrobotnych kierowców z kategorią prawa jazdy D, które uprawnia do prowadzenia autobusów. W SPA Klonowica na wagę złota jest więc każdy, kto pojawi się z takim dokumentem, wyrazi ochotę do pracy i udowodni, że nie był karany. Przyjmowane są także kobiety, co kiedyś było nie do pomyślenia i ci, którzy dopiero co stali się posiadaczem prawa jazdy najwyższej kategorii. Ludzie bez doświadczenia prowadzą autobusy pełne ludzi - mówi z wyrzutem Grajewski.
Szef SPA Klonowica przyznaje, że idealnie nie jest: Staramy się, by tacy kierowcy trafiali najpierw na linię 70 czy też 76, gdzie są małe autobusy i mały ruch, a dopiero potem kierujemy ich na trasy z większymi pojazdami. Nie wszyscy się sprawdzają. Jest spora rotacja.
Szansą na rozwiązanie problemu byłoby zaoferowanie bezrobotnym z kategorią prawa jazdy B dofinansowania lub nawet sfinansowania szkolenia na kategorię D. Kurs kosztuje bowiem 3,8 tys. zł. Przewoźnicy boją się jednak, że wykształceni na ich koszt kierowcy uciekną na zachód.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wie o kłopotach kadrowych przewoźników. Nic na razie nie robi, bo przewoźnicy wywiązują się z umów, a do obsługi linii 808 zarząd nie mógł ich zmusić.
Umowę realizujemy z trudnościami, nie wiem, jak będzie za miesiąc - przyznaje Putiatycki.
Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 11 września 2006 roku.
* * *
Wierszem do gapowicza.
Do kiosków trafiły wczoraj jednorazowe bilety ZDiTM, na których wydrukowano hasła wzywające do kupowania i kasowania biletów. To nowy sposób na zmniejszenie liczby gapowiczów.
Hasła wymyślili kilka lat temu sami pasażerowie w konkursie organizowanym przez media.
Na odwrocie biletów będzie można przeczytać m. in.:
* "Dzień za dniem kupuj bilety ZDiTM" albo
* "Skasuj bilet przyjacielu i bez strachu jedź do celu". Rymowane hasła pojawiły się na dwóch rodzajach biletów: kosztujących 0,95 zł i 1,95 zł. W sumie wydrukowano ich 4 mln.
Taka ilość ma starczyć na 2 miesiące. Jeśli po tym czasie żaden reklamodawca nie wykupi powierzchni na biletach, niewykluczone, że akcję będziemy kontynuować - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Pojawienie się haseł nie oznacza, że bilety będą droższe. Koszt ich wydrukowania nie zmienił się.
W dalszym ciągu za wydrukowanie tysiąca sztuk ZDiTM płaci 5,40 zł - uspokaja M. Kwiecień - Zwierzyńska. Jak ocenia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, liczba gapowiczów od grudnia 2005 zmniejszyła się o 5 proc. O 40 proc. wzrosły wpływy z mandatów. Rekordzista, pod groźbą trafienia do Krajowego Rejestru Długów, zapłacił zaległe 1250 zł!
Opracowanie AZ, "Kurier Szczeciński" 11 września 2006 roku.
* * *
Pojedziemy inaczej.
Od wtorku zamknięta dla samochodów i autobusów będzie część jezdni na odcinku od ul. Inwalidzkiej do wjazdu do papierni Skolwin. Powód - budowa sieci kanalizacyjnej i wodociągowej.
Zmianie ulegnie trasa autobusów kursujących ulicą Stołczyńską. Pasażerowie mający bilety miesięczne na linię nr 63 będą mogli jeździć dodatkowo liniami zwykłymi na odcinku: Zagórskiego - Mścięcino krzyżówka - Skolwin (kościół).
Pasażerowie posiadający bilety miesięczne na linię nr 102 mogą na czas remontu jeździć linią 102A na odcinku: Mścięcino krzyżówka - Inwalidzka oraz linią nr 63 na odcinku: Dąbrówki (ul. Kościelna) - Skolwin Dworzec.
Tak od wtorku bedą kursować autobusy:
* Linia 63 na skróconej trasie: Kołłątaja - Skolwin Dworzec według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia 102 na zmienionej trasie: Police Szkoła - Mścięcino krzyżówka - Przęsocin - Policka (Stołczyn) - Gocław według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia wspomagająca 102A będzie kursowała na trasie: Skolwin (kościół) - Mścięcino krzyżówka wg specjalnego rozkładu jazdy. Nawrót linii nastąpi poprzez ul. Asfaltową, skręt w prawo w ul. Dębową i dalej własną trasą do przystanku Mścięcino Park. Linia ta zapewnia dowóz mieszkańców górnego Skolwina do i z przystanku Mścięcino krzyżówka (przystanek w kierunku Polic) i jest skoordynowana z linią 102 w kierunku do i z Gocławia.
* Linia 526 będzie kursowała na trasie: Zajezdnia Police - Mścięcino krzyżówka - Przęsocin - Policka (Stołczyn) - Skolwin Dworzec (nawrót) - Gocław -Dworzec Główny według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia wspomagająca 526A będzie kursowała na trasie: Skolwin (kościół) - Mścięcino krzyżówka wg specjalnego rozkładu jazdy. Nawrót linii nastąpi poprzez ul. Asfaltową, skręt w prawo w ul. Dębową i dalej własną trasą do przystanku Mścięcino Park. Linia ta zapewnia dowóz mieszkańców górnego Skolwina do i z przystanku „Mścięcino krzyżówka” (przystanek w kierunku Polic) i jest skoordynowana z linią 526.
Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 9 września 2006 roku.
* * *
Wypadek z tramwajem.
Wypadek z tramwajem. Prawdopodobnie motornicza była winna zderzeniu tramwaju z mitsubishi colt.
Do wypadku doszło wczoraj rano przy skrzyżowaniu ul. Krzywoustego i Bogusława. Tramwaj uderzył w jadące przed nim auto. - Ze wstępnych ustaleń wynika, iż kierująca tramwajem nie zachowała bezpiecznej odległości - mówi st. asp. Zenon Butkowski z komendy miejskiej policji w Szczecinie. Kierowca colta trafił do szpitala. Policja bada dokładny przebieg wypadku. Tramwaj został zabezpieczony do badań. Utrudnienia w ruchu trwały ponad godzinę.
Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 9 września 2006 roku.
* * *
Staszica tylko dla autobusów.
Skończą się problemy z pieszymi wchodzącymi pod koła samochodów w okolicy budowy kolektora ściekowego przy Manhattanie. Od poniedziałku kłopot będą mieć kierowcy, którzy będą musieli korzystać z objazdów.
O sprawie pisaliśmy w środę. W rejonie targowiska na ul. Staszica została zwężona jezdnia. Samochody i autobusy jadące w stronę ronda Giedroycia zmuszone były wjeżdżać na przeciwny pas ruchu, z kolei piesi, mimo zakazu, maszerowali po jezdni. Wczoraj w południe tuż przy feralnym miejscu zaparkowała straż miejska i pilnowała ruchu. Przechodnie przykładnie szli do tymczasowego przejścia dla pieszych i tamtędy przechodzili na drugą stronę.
Podjęliśmy decyzję, by częściej obserwować to miejsce - mówi Andrzej Panecki ze straży miejskiej. Już wystawiono ok. 30 mandatów osobom, które mimo upomnień chodziły po jezdni w miejscach niedozwolonych.
Kontrola strażników od poniedziałku nie będzie potrzebna.
Wykonawca poinformował nas o konieczności wprowadzenia na budowę jeszcze większych maszyn. W związku z tym od poniedziałku trzeba będzie całkowicie wyłączyć z ruchu ogólnego połączenie Staszica z rondem - mówi Marek Trzciński z wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM. Jeździć będą mogły tamtędy tylko autobusy komunikacji miejskiej. Natomiast pozostałym kierowcom będzie zalecany objazd przez rondo Sybiraków, ul. Niemcewicza i Ofiar Oświęcimia.
Komentarz
Nic na siłę. Od kilku lat utarło się, że większość modernizacji dróg w mieście odbywa się "pod ruchem", by kierowcom nie robić kłopotów i nie zmuszać ich do korzystania z objazdów. Tak też zdecydowano na rondzie Giedroycia. I tu tkwił błąd. Większość prac odbywała się bowiem w wakacje, kiedy ruch jest mniejszy ze względu na urlopy. Wtedy jednak trzeba było zorganizować objazdy, a budowlańcy mogliby w spokoju pracować. Ubiegłoroczna przebudowa ul. Krzywoustego pokazała, że da się żyć w Szczecinie, wyłączając kawałek drogi. Rondo Giedroycia zbudowano w 2001 r. W trakcie budowy co chwilę zamykany był wjazd w którąś ulicę dochodzącą do dzisiejszego ronda. Żyć się dało. Teraz wyłączono z ruchu fragment ul. Słowackiego i kierowcy sobie radzą. Należało od początku zamknąć cały wlot Staszica - Giedroycia i zostawić przejazd tylko autobusom. Lepiej późno niż wcale.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 7 września 2006 roku.
* * *
Kupimy w Poznaniu? -
Nowy tabor tramwajowy.
Za ponad 2 lata Szczecin może mieć w końcu doczepy do tramwajów, zakupionych w 2001 r. Rozpoczął się przekładany kilkakrotnie przetarg na dostawę 6 wagonów. Termin realizacji umowy wynosi 24 miesiące, ale procedura przetargowa dopiero ruszyła.
Wstępnie dostawą nowych tramwajów było zainteresowanych 7 firm - tyle kupiło specyfikację przetargową. Ostatecznie wpłynęły jednak tylko 3 oferty.
Wiadomo już, że miasto zarezerwowało na ten cel 11 885 245 zł. Tylko oferta „Protram" Wrocław była droższa - skalkulowano ją na 11 899 800 zł. Ta firma gwarantowała jednak dostawy do końca przyszłego roku. Pozostali oferenci zapewniają, że dostawy zakończą się w ciągu 24 miesięcy od podpisania umowy.
Komisja przetargowa ocenia teraz wszystkie oferty. Poznański „Cegielski" Fabryka Pojazdów Szynowych chce dostarczyć tramwaje dla Szczecina za ok. 9,96 mln zł. Udziela na nie gwarancji na okres 48 miesięcy od włączenia do eksploatacji. Krótszą, bo tylko 36-miesięczną gwarancję daje również poznański „ Modertrans" - spółka powiązana z tamtejszym MPK. Tramwaje z tej firmy możemy mieć za niewiele ponad 8,52 mln zł. Decyzję poznamy pewnie szybko, bo miasto nie ukrywa, że zakupy nowego taboru są niezbędne.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 7 września 2006 roku.
* * *
Miasto kupuje nowe tramwaje.
Sześć nowych doczep do tramwajów typu 105 N zakupi miasto. Zapłacimy za nie minimum 10,5 mln zł. W czwartek otwarto oferty przetargowe.
Faktycznie miasto zapłaci za wagony niespełna 3 mln zł. Resztę pokryje dotacja unijna. Na ich zakup i przebudowę torowiska na ul. Ku Słońcu dostaliśmy bowiem z programu ZPORR 11 mln 250 tys. zł. Obie inwestycje miasto wyceniło na 15 mln zł.
Przebudowa torowiska już się rozpoczęła - mówi Jakub Kujath, kierownik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. W środę otworzyliśmy trzy oferty firm, które chcą zbudować dla nas wagony. Komisja przetargowa, wybierając ofertę, ma brać pod uwagę cenę oraz okres gwarancji, jaki daje wykonawca.
Najniższą cenę za sześć wagonów zaproponował Modertrans Poznań - 10 mln 401 tys. zł i trzy lata gwarancji. Dłuższy, bo czteroletni okres gwarancji zaproponowała firma Cegielski - Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania, jednak jej cena to 12 mln 154 tys. zł. Najmniej korzystną ofertę złożył wrocławski Protram: 14,5 mln zł i trzy lata gwarancji.
Teraz komisja sprawdzi oferty pod względem formalnym, a następnie fachowcy z MZK ocenią je pod względem merytorycznym.
Wagony, które kupujemy, będą wyposażone w silniki, ale nie będą mieć pulpitów sterowniczych - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Będą mogły jeździć w zestawach z 14 wagonami typu 105 N posiadającymi takie pulpity.
Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 września 2006 roku.
* * *
Budowlańcy igrają z niebezpieczeństwem na ul. Staszica.
Piesi pchają się wprost pod koła, kierowcy ryzykują czołowe zderzenie z autami nadjeżdżającymi z przeciwka. O bałaganie komunikacyjnym przy rondzie Giedroycia pisaliśmy miesiąc temu. Od tego czasu sytuacja zmieniła się, ale tylko na gorsze.
Część ul. Staszica jest zajęta przez robotników budujących kolektor ściekowy pod rondem. Wykonawca, Hydrobudowa 9 z Poznania, zagrodził cały chodnik, będący najkrótszą drogą na przystanek autobusowy, i część jezdni. Do niedawna budowa zajmowała jeden pas ruchu (w stronę ronda), teraz już półtora. Jeśli po jezdni kręcą się przechodnie, dla samochodów w ogóle nie ma miejsca. A przechodnie ciągną tamtędy bez przerwy.
Na ogrodzeniu zawieszono wprawdzie znaki zakazu ruchu pieszych, ale nikt tego zakazu nie przestrzega. Wymalowane żółtą farbą tymczasowe przejście dla pieszych (mniej więcej w połowie drogi między skrzyżowaniem z ul. Ofiar Oświęcimia a rondem) to atrapa. Prawie nikt z niego nie korzysta. Bo to za daleko - tłumaczą piesi.
Taką organizację ruchu mamy uzgodnioną z miastem - mówi Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9. Najbardziej nam zależy na tym, by ludzie nie wchodzili na teren budowy. Ludzi chodzących po jezdni upominamy, ale oni ignorują naszych pracowników. Egzekwowaniem porządku powinna zająć się straż miejska. Jak tam jesteśmy, a jesteśmy niemal codziennie, jest porządek - zapewnia Andrzej Panecki ze straży miejskiej. Ale jak tylko strażnicy stamtąd pójdą, ludzie znów chodzą. Musielibyśmy chyba postawić tam kogoś. Zrobilibyśmy tak, gdyby zwrócił się do nas z taką prośbą zarządca drogi lub kierownik budowy. Ale takiego pisma nie otrzymaliśmy.
Kilka dni temu na placu budowy pojawiły się dodatkowe maszyny. Budowlańcy przesunęli ogrodzenie, jeszcze bardziej zawężając jezdnię. Teraz samochody i szerokie miejskie autobusy jadące w stronę ronda muszą wjeżdżać na przeciwny pas ruchu, przejeżdżając podwójną ciągłą linię. Inaczej się nie da. Po prostu jest zbyt wąsko.
Dopiero gdy zwróciliśmy na to uwagę, Majorek zadeklarował: Przyjrzałem się ruchowi w tym miejscu. Wydam polecenie, by żółtą farbą wyznaczyć tymczasowy pas ruchu. Moglibyśmy wystąpić o całkowite zamknięcie wlotu Staszica w rondo, ale nie robimy tego, by nie zakorkować okolicznych uliczek.
Marek Trzciński z wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM twierdzi, że bezpieczeństwo mogłyby zwiększyć stałe biało-czerwone przegrody pasów ruchu, takie jak zastosowane na przebudowywanych ul. Jana z Kolna czy Przyjaciół Żołnierza. Wtedy ani auta nie wjeżdżałyby na sąsiedni pas ruchu, ani piesi nie przebiegali przez jezdnię - zauważa Trzciński. Wykonawca musiałby tylko złożyć do nas prośbę o korektę tymczasowej organizacji ruchu.
Komentarz redakcyjny
Z przerażeniem obserwuję co dnia komunikacyjną anarchię przy rondzie Giedroycia. Mimo że pisaliśmy o tym już miesiąc temu, i wykonawca robót, i miasto zignorowali problem.
Nie dziwię się przechodniom, że nie respektują zakazu ruchu pieszych. Nie chcą nadkładać drogi na przystanek, bo zwykle się śpieszą. To można było przewidzieć, można było temu zaradzić. Wystarczyło wydzielić z jezdni tymczasowy chodnik i wyznaczyć żółtą farbą nowe pasy ruchu. Albo przenieść przystanek w inne miejsce. Nie dziwię się kierowcom, że ignorują podwójną ciągłą linię. Nie mieszczą się na tej połówce pasa, która została.
Dziwię się za to szefowi robót, że nie boi się odpowiedzialności za ewentualny wypadek. I miastu, że toleruje taki brak profesjonalizmu. Jak długo jeszcze będzie u nas tak, że winnych szuka się dopiero, gdy stanie się coś złego?
Opracowanie Mariusz Rabenda i Jerzy Połowniak, "Gazeta Wyborcza" 5 września 2006 roku.
* * *
Urodziny starych tramwajów.
Ogłuszający pisk wypełnił wnętrze wchodzącego w zakręt tramwaju. Brawo, o to chodziło! - cieszyli się pasażerowie półwiecznej "enki" jadący do starej zajezdni Niemierzyn na urodziny "Bremena" i "Helmuta".
Około 300-400 osób wzięło udział w niedzielnej imprezie organizowanej przez Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pretekstem do zaprezentowania starych pojazdów były 80. urodziny tramwaju Bremen i 50-lecie wozów GT6 popularnie zwanych "helmutami", które dziesięć lat temu zastąpiły na szczecińskich ulicach wysłużone "enki".
Zaczęło się w zajezdni Golęcin. Stąd około dwustu szczecinian zapakowało się do trzech tramwajów: czerwono-kremowej "enki" i dwóch jubilatów GT6. Najwięcej emocji było w tym pierwszym składzie. Najpierw pasażerowie (pełny przekrój wiekowy) wzruszyli się, słysząc charakterystyczny warkot zamykanych drzwi, a potem z uśmiechem podnosili kciuki w górę, gdy wchodzący w zakręt pojazd charakterystycznie zapiszczał.
Brawo, o to chodziło! - zawołał jeden z pasażerów.
Parada trzech tramwajów przejechała przez centrum miasta. Zza okien widać było przystających ludzi, którzy przyjaźnie machali rękami. Po półgodzinie byliśmy u celu - w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn. Tu powstaje Muzeum Techniki i Komunikacji. Na co dzień jest niedostępne, więc chętnych do zwiedzenia starych murów i pierwszych eksponatów nie brakowało. Tu też czekał jubilat bremen, pięknie odrestaurowany autobus San i niespodzianka: kilka zabytkowych, stylowych samochodów, którymi przyjechali do zajezdni ich właściciele. Było też urodzinowe ciasto i napoje.
To kolejny dowód na to, że warto inwestować w muzeum, bo na pewno będzie cieszyć się ogromnym powodzeniem - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor placówki.
Koszt adaptacji zajezdni na muzeum to około 12 mln zł. Miasto liczy, że pieniądze dostanie w listopadzie z tzw. funduszu norweskiego lub w 2007 r. z puli środków unijnych przyznanych województwu. Już teraz w zajezdni gromadzone są stare pojazdy.
Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 3 września 2006 roku.
* * *
Weszli na pasy.
Rośnie napięcie na os. Somosierry w Szczecinie. Wczoraj grupa mieszkańców zablokowała przejście przy ul. Hubala. - To może wymknąć się spod kontroli - ostrzega przewodniczący komitetu protestacyjnego.
Od kilku tygodni kilkuset mieszkańców os. Somosierry protestuje przeciwko zmianom w osiedlowej komunikacji. Do tej pory ograniczali się do ustnych ostrzeżeń. W piątek przystąpili do działania. Zablokowali przejście dla pieszych przy ul. Hubala. Prawie pięćdziesiąt osób przez pół godziny spacerowało po pasach. Do mieszkańców ul. Grota Roweckiego przyłączyli się lokatorzy ulic Horeszków, Sadowskiego i ks. Robaka. Na czas protestu policja wprowadziła objazdy.
Nie zgadzamy się, aby w tak ruchliwym i niebezpiecznym miejscu kursowały autobusy. Zaczyna się rok szkolny. Nie chcemy, aby ciężkie auta pozabijały nasze dzieci - mówi Adam Ruciński, szef protestujących mieszkańców. Jego zdaniem wczorajszy protest jest pierwszym z wielu. Będziemy blokować drogę dwa razy w tygodniu jeśli władze miasta nie pójdą na kompromis. Mam sygnały, że ludzie są tak zdeterminowani, że może to wszystko wymknąć się nam spod kontroli - uważa.
Spór wybuchł, gdy kilkanaście dni temu zmieniono trasy autobusów linii nr 53 i 75. Przystanki przeniesiono z ul. Reduty Ordona na ul. Grota-Roweckiego. Mieszkańcy tej ostatniej ulicy zaprotestowali. Pod petycją o cofnięcie zmian podpisało się ponad pół tysiąca osób. Oprócz wycofania autobusów chcą montażu progów spowalniających i ograniczenia prędkości do 30 km na godz. w ich rejonie.
W czwartek w urzędzie miejskim ma dojść do kolejnego spotkania prezydenta Szczecina i protestujących. Od wyniku tego zebrania uzależniamy dalsze decyzje. Będziemy protestować nawet przez całą dobę - zapewnia Ruciński.
Urzędnicy tłumaczą, że zmiany w komunikacji są tymczasowe. Do końca października potrwa obserwacja ruchu w tym miejscu. Od jej wyników zależy czy autobusy będą kursować przez Grota-Roweckiego na stałe.
Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 2 września 2006 roku.
* * *
Przez Mieszka I i Taczaka tramwajem.
Dwie nowe linie tramwajowe chcą wybudować władze Szczecina. Jedna z nich ma biec ulicą Mieszka I do obiektów Uniwersytetu Szczecińskiego przy ulicy Cukrowej, druga ma przebiegać ulicami 26 Kwietnia i Taczaka. Miasto zleciło już studium wykonalności tych inwestycji. Nowe linie to spory wydatek. Kilometr nowej trasy będzie kosztował od 5 do 8 milionów złotych. Inwestycja będzie możliwa dzięki funduszom unijnym przyznanym Polsce na lata 2007 - 2013.
Opracowanie Barbara Gondek, "Radio Szczecin" 1 września 2006 roku.
* * *
Nie chcą u siebie przystanków.
Ok. 50 mieszkańców os. Somosierry zablokowało w piątek ul. Grota-Roweckiego. To protest przeciwko poprowadzeniu tamtędy linii autobusowych 75 i 53.
Protestujący przez pół godziny krążyli bez przerwy po przejściu dla pieszych, uniemożliwiając przejazd autobusom i innym samochodom. Obok postawili transparent z napisem "Spokój dla osiedla Somosierry". Wykrzykiwali: - Będziemy robić blokady co dwa tygodnie! To osiedlowa droga! Na czele szedł przewodniczący komitetu protestacyjnego Adam Ryciński z polską flagą w dłoni.
Policja urządziła objazd, a autobusy ZDiTM kierował w ul. Reduty Ordona.
Co budzi takie emocje mieszkańców? To, że od niedawna mają na osiedlu komunikację miejską. Nową trasą autobusy pojechały w sierpniu. Wcześniej linie 75 i 53 kursowały przez ul. Reduty Ordona. Starą trasą dalej jeżdżą autobusy linii nr 60, bezpłatnych linii do centrów handlowych i komunikacja nocna. Miasto wprowadziło zmiany na żądanie grupy mieszkańców ul. Reduty Ordona, którzy uważali, że autobusów po ich ulicy jeździło zbyt wiele (np. 75 w godzinach szczytu kursuje co sześć minut), co utrudniało im życie. Teraz utrudnienia są na Grota-Roweckiego.
Zmiany wprowadzono bez konsultacji z mieszkańcami, bez zgody spółdzielni. Ustawiono w nocy przystanki i rano puszczono autobusy - denerwuje się Krystyna Gorzejewska, przewodnicząca rady osiedla Berlinga - Roweckiego.
Komitet protestacyjny zebrał wśród ludzi ok. 500 podpisów poparcia (osiedle ma 5,5 tys. mieszkańców) i wystąpił do miasta o zmiany. - Postulujemy poprowadzenie linii 75 i 53 przez ul. Taczaka - mówi Adam Ruciński. Dlatego połączyliśmy siły z os. Horeszków, które dzięki temu miałoby dojazd do siebie.
Jezdnia na Grota-Roweckiego nie wytrzyma takich obciążeń, w dodatku autobusy przejeżdżają teraz przez dwa niebezpieczne zakręty, w których ledwo się mieszczą - tłumaczy Józef Płotka, inny członek komitetu. Staraliśmy się w tym miejscu o progi spowalniające i ograniczenie prędkości do 30 km na godz. ze względu na dzieci chodzące tamtędy do szkoły. Zamiast tego uszczęśliwiono nas na siłę autobusami. Boimy się, że ściany w naszych budynkach będą pękały.
Rozmawialiśmy z innymi mieszkańcami osiedla. Im nowe trasy autobusów nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie - mówi Anna Kostrakiewicz. Mam teraz blisko do przystanku. Zadowoleni są też jej sąsiedzi: Budynki nie są tu tak blisko jezdni jak przy Reduty Ordona. Nie ma hałasu, autobusy w ogóle nie przeszkadzają - twierdzi Danuta Pałubicka. Protesty nie odbywają się w imieniu wszystkich czy nawet większości mieszkańców osiedla - dodaje Feliks Pałubicki.
Urząd Miasta informuje, że autobusy jeżdżą nową trasą na próbę, do końca października. Ten okres służy obserwacji i zbieraniu opinii od policji, ZDiTM-u, straży i mieszkańców - zapewnia Wojciech Ignalewski z zespołu organizacji ruchu w miejskim wydziale gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Należy sprawdzić, czy nowa trasa jest bezpieczna i funkcjonalna, nie przeszkadza jednym, a jej brak nie szkodzi innym. Decyzja musi być wyważona i rozsądna.
Jednocześnie mieszkańcy Reduty Ordona i pobliskich ulic, którzy korzystali ze starego przystanku, narzekają... na jego brak.
W pobliżu mieszka cała masa starszych ludzi, inwalidów - skarży się emerytka Maria Michalska. Jestem schorowana i chodzenie tak daleko na nowy przystanek to dla mnie dodatkowy wysiłek i cierpienie. Muszę podjeżdżać innym autobusem i przesiadać się na 75. Nie wiem, kto tu starał się o to przeniesienie - dodaje Mirosław Szmagaj, emeryt mieszkający przy ul. Żwirki i Wigury. Większość z nas osiedliła się tu 40-50 lat temu, kiedy jeszcze nie było os. Kaliny. Wystaraliśmy się wtedy o te autobusy, a na starość nam je zabierają. Rozmawiam z ludźmi i każdy mówi to samo: żeby chociaż oddali nam 75. Resztę niech sobie przenoszą.
Przed zablokowaniem ulicy ludzie z komitetu protestacyjnego spotkali się z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Prezydent obiecał, że zabierze stąd autobusy 15 września - relacjonuje Krystyna Gorzejewska. Ale ja w to nie wierzę.
Opracowanie Ewa Kołodziej, "Gazeta Wyborcza" 1 września 2006 roku.
* * *
80. urodziny najstarszego szczecińskiego tramwaju.
Miłośnicy komunikacji miejskiej zapraszają w niedzielę na przejazd starymi tramwajami oraz zwiedzanie zabytkowych wagonów i zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej.
Okazją jest 80-lecie najstarszego szczecińskiego tramwaju - wagonu typu Bremen - i półwiecze "helmutów".
Impreza zacznie się o godz. 11 w zajezdni tramwajowej Golęcin. Tam będzie można obejrzeć stare i współczesne tramwaje. O godz. 12.15 spod zajezdni wyruszy tramwajowa parada, w której pojedzie skład wagonów typu N oraz GT6 ("helmuty"). Pasażerowie przejadą wozami przez centrum miasta do starej zajezdni Niemierzyn, czyli budowanego właśnie Muzeum Techniki i Komunikacji. Tam wszystkie tramwaje, w tym jubilata-Bremena, będzie można zwiedzić. O godz. 14.20 parada wyruszy w drogę powrotną na Golęcino, gdzie spodziewana jest o 15.15. Po drodze wozy zatrzymają się na pl. Rodła (ale tylko w drodze powrotnej). Udział w imprezie, w tym przejazdy, jest bezpłatny.
Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 1 września 2006 roku.
* * *
Dookoła na prawobrzeżu.
Nową linię wprowadza dziś szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Będzie to tzw. linia okrężna. Autobusy mają mieć tylko jeden przystanek końcowy - na Basenie Górniczym. Ich trasa schematycznie może być przedstawiona w kształcie koła.
Linia okrężna to efekt konsultacji, jakie w czerwcu i lipcu zaproponowaliśmy mieszkańcom Wielgowa. Wnioskowali o zmiany dotyczące autobusów, z których codziennie korzystają - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Przedstawiliśmy różne propozycje, m.in. projekt linii okrężnej.
Jest to połączenie dotychczasowych linii 62 i 73. Trasa linii okrężnej wiedzie z Basenu Górniczego przez Zdroje, Zdunowo, Wielgowo i Dąbie ponownie do Basenu Górniczego. W takiej kolejności będą pokonywać poszczególne przystanki autobusy "73Z". Z kolei "73D" pojadą w kierunku przeciwnym, czyli najpierw do Dąbia. Takie same oznaczenia pojawią się na przystankach i rozkładach jazdy.
Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 1 września 2006 roku.
* * *
Tramwajowe święto - Muzeum Techniki zaprasza.
Zwiedzanie zajezdni tramwajowej i powstającego Muzeum Techniki oraz parady tramwajowe to główne atrakcje ponad 5-godzinnej imprezy zaplanowanej na najbliższą niedzielę. Jest to impreza bezpłatna, organizowana przez Miejski Zakład Komunikacyjny, Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej oraz Muzeum Techniki i Komunikacji. Okazją do świętowania jest 80-lecia wagonu Bremen, 50-lecia wagonów GT6 i ich 10-lecia w Szczecinie.
Od godz. 11 będzie można oglądać „od kuchni” zajezdnię tramwajową Golęcin (dojazd tramwajem linii 6 lub autobusem 59). Tam też przygotowana zostanie wystawa taboru tramwajowego ze szczególnym uwzględnieniem GT6.
O 12.15 sprzed zajezdni Golęcin wyruszy parada tramwajowa, która przejedzie przez Wały Chrobrego, Bramę Portową i al. Wyzwolenia do powstającego Muzeum Techniki i Komunikacji przy ul. Niemierzyńskiej. Muzeum można zwiedzać od godz. 13 do 14.20. Na terenie dawnej zajezdni przygotowana będzie kolejna wystawa, pojawi się m.in. 80-letni wagon Bremen, który sporadycznie wyjeżdża na miasto.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 1 września 2006 roku.
* * *
Kombinowali przy hamulcach.
Policja i prokuratura sprawdzają, czy majstrowanie w układzie hamulcowym autobusów Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica” było groźne dla pasażerów.
Sprawa wygląda poważnie. Policja zajmuje się nią od kilkunastu dni, sprawdzając, czy w ubiegłym i bieżącym roku przedsiębiorstwo „Klonowica” nie narażało swoich pasażerów na niebezpieczeństwo dopuszczając do ruchu autobusy, które mogły być niesprawne technicznie.
W środę wieczorem z prokuratorskim nakazem policjanci z sekcji dochodzeniowo-śledczej i do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej weszli do zajezdni SPAK przy ulicy Klonowica. Sprawdzane były autobusy volvo. Te, które miały mieć przeróbki w układzie hamulcowym - mówi komisarz Artur Marciniak z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Zostało zabezpieczonych osiem autobusów, w których biegły stwierdził samowolne przeróbki.
Podobnie stało się z dokumentacją dotycząca napraw i eksploatacji autobusów. Przesłuchani będą wszyscy mający wpływ na stan techniczny autobusów oraz kierownictwo firmy. Potem będzie wiadomo, czy komuś zostaną przedstawione zarzuty.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 września 2006 roku.
* * *
Szynowe skody.
Niewykluczone, że Szczecin kupi w Czechach nowe tramwaje firmy Skoda. Koszt jednego zestawu, składającego się z pięciu wagonów, to 7 mln zł.
Szczecin kupi tramwaje, ale tylko wówczas, jeśli dostanie pomoc z Unii Europejskiej. Stosowny program jest już pisany w Urzędzie Miejskim. Obejmie on pięć podprogramów, w tym poprowadzenie dwóch nowych linii tramwajowych, tj. w kierunku nowego cmentarza (wzdłuż ul. Mieszka I) i w kierunku planowanej lokalizacji hali sportowej (przez ulice 26 Kwietnia i Taczaka).
Wszystkie inwestycje, o ile ruszą, to nie wcześniej niż w 2007 r. Na razie miasto zakupi w Niemczech 21 używanych wagonów tramwajowych, które kosztują średnio 500 tys. za sztukę. Mają one zastąpić stare, ponad 30-letnie wagony, które nadal jeżdżą w Szczecinie.
To najnowsze tramwaje, opracowane przy współpracy z firmą Porsche, których designe ma podobać się nawet po 20 i 30 latach - chwalił wczoraj wyrób Skody Petr Vizdal, dyrektor ds. sprzedaży na Europę firmy Skoda. Poza tym jesteśmy znacznie tańsi od zachodnich producentów, a oferujemy wyrób nie odbiegający jakością od nich.
To jest pierwszy krok do nawiązania bliższej współpracy z naszymi południowymi przyjaciółmi - stwierdził na prezentacji oferty Skody prezydent Marian Jurczyk. Zadał też Czechom pytanie: Czy jest możliwe, by w przyszłości była w Szczecinie baza i serwis? Dobrze by było rozwinąć współpracę szerszą, niż tylko kupno tramwajów.
Na to pytanie Czesi nie odpowiedzieli.
Tramwaje, to główny środek taboru miejskiego, stąd tak dużą wagę przywiązujemy do stanu naszych tramwajów i sieci trakcyjnej - tłumaczył Krzysztof Turczyn zastępca dyr. Miejskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej. Obecnie około 30 proc. torów wymaga naprawy. Potrzebne więc są bardzo duże pieniądze. Mamy nadzieję dostać z Unii od 50 do 80 proc. dofinansowania inwestycji, które zostanie przeznaczone zarówno na zakup nowego taboru, jak i na modernizację torowisk.
Na razie tabor tramwajowy łatany będzie zużytymi i przez to tanimi niemieckimi wagonami.
Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 1 września 2006 roku.
* * *
|



|