Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.


Prasa informuje - lipiec.




* * *

Jeszcze jeździmy - szkodliwe upały.

Wysokie temperatury od tygodni dają się wszystkim we znaki. Narzekają ludzie, schną rośliny, szwankują maszyny i urządzenia. Upały mogą się też przełożyć na problemy z wodą czy prądem. Ich skutki mogą również odczuć pasażerowie miejskiej komunikacji.
Na szczęście wysokie temperatury nie szkodzą naszym autobusom -zapewnia Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Bardziej skutki upałów odczuwają, niestety, nasi pasażerowie. W większości pojazdów nie ma klimatyzacji. W innych jest, ale w kilku niesprawna a fima, która miała usunąć usterkę, na razie sobie z tym nie poradziła. Nie ma co ukrywać, kupujemy to, na co nas stać lub w przypadku autobusów używanych, co jest akurat na rynku - tłumaczy prezes. Napewno są to dobre pojazdy, choć przy obecnych temperaturach pasażerowie mogą mieć powody do na rzekań. Nie mają ich natomiast mechanicy. Mimo upałów polickie auto busy nie są bardziej awaryjne niż zwykle.
Podobnie jest w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Dąbie". Wprawdzie zdarzają się awarie układadów chłodzenia, ale... Nie zauważyliśmy, by występowały znacznie częściej niż zwykle - zapewnia Roman Szok. Na pewno nie utrudnia to nam pracy, wykonujemy tyle kursów, co zawsze.
Identyczne zapewnienie usłyszeliśmy w SPA „Klonowica". Choć pogotowie techniczne na brak pracy nie narzeka, usterki zgłaszane przez kierowców nie mają związku z upałami. Dały się one we znaki tylko tramwajom. Ale tylko na początku, problemy skończyły się jakieś dwa-trzy tygodnie temu - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Odkąd temperatury się ustabilizowały, nie narzekamy na jakieś większe problemy.
Zdarzało się jednak, że niektóre typy wagonów odmawiały posłuszeństwa i tylko wysokie temperatury mogły być tego przyczyną. Układy po prostu się przegrzewały. Z tego samego powodu dochodziło do przeciążeń sieci trakcyjnej i dwóch wybrzuszeń szyn.
Ale kłopoty były zawsze krótkotrwałe - zapewnia K. Turczyn. Poza tym mamy to szczęście, że w okresie wakacyjnym kursuje mniej wagonów. Zatem nawet jeśli dojdzie do awarii, natychmiast jesteśmy w stanie uruchomić skład rezerwowy. Takiego komfortu nie będzie, jeśli upały będą się dawać we znaki także we wrześniu. Wtedy kilka awarii tramwajów w krótkim czasie może się mocno dać we znaki pasażerom. Na razie nikt jednak nie roztacza tak czarnych wizji. Upały mają podobno zelżeć w połowie sierpnia

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 31 lipca 2006 roku.

* * *

Niebezpieczna Arkońska.

Kierowcy i pasażerowie poczekają jeszcze na remont ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej w Szczecinie. Obecny ich stan niszczy auta, a tramwaje mogą w każdej chwili stanąć.
Arkońska i Niemierzyńska, to najgorsze ulice w mieście, podobnie Potulicka. Jeździ się nimi okropnie, nie można nawet porozmawiać, taki jest hałas w samochodzie. Dzięki takim ulicom mam znów do remontu zawieszenie - mówi Jolanta Pająk, kierowca taksówki Lider Taxi. Ostatnio musiałam trzy razy pod rząd jechać do szpitala. Tych ulic nie da się teraz ominąć, bo jest objazd Słowackiego.
Stan ulic na Niebuszewie jest tak fatalny, że nie pomagają nawet doraźne prace ze strony drogowców z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W zeszłym roku jeden kierowca na ul. Arkońskiej uszkodził sobie auto, w tym były już trzy zgłoszenia. Lepiej jest na Niemierzyńskiej, rok temu było jedno zgłoszenie, w tym jeszcze żadnego.
Ciągle tam naprawiamy, ale to nic nie daje, cały ciąg wymaga gruntownego remontu - przyznaje Marek Hańko z ZDiTM. Podbudowa jezdni już nie wytrzymuje, wymiany wymaga też torowisko, kiedyś wstrzymany był nawet ruch tramwajów. Po naprawach tramwaje jeżdżą do dziś. Ale w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym nikt wątpliwości nie ma. Na całej długości ulic tramwaje jeżdżą 20 km na godz., miejscami 10 km na godz. Tory wymagają pilnej interwencji - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Naprawy są nieefektywne. Będziemy jeździć tak długo jak się da, nie wiadomo, kiedy stan będzie na tyle katastrofalny, że jeździć przestaniemy. To może być za rok. Nie wiem, czy do 2008 roku da się jeździć.
Tymczasem Wydział Inwestycji Urzędu Miasta przewiduje, że przebudowa mogłaby się zacząć najwcześniej w drugim półroczu 2008 roku. Odległy termin wynika m. in. z wydłużonych procedur, długiego czasu przygotowania inwestycji. Ulice Arkońska i Niemierzyńska leżą w ciągu komunikacyjnym biegnącym od al. Wojska Polskiego, poprzez spacerową do ul. Krasińskiego. W takim ujęciu należy rozpatrywać przebudowę tych ulic - tłumaczy Elżbieta Turska, zastępca dyrektora WIM. Trwają przygotowania do rozpisania w roku bieżącym przetargu na wykonanie opracowania koncepcyjnego, łącznie z analizą ekonomiczną i podziałem na zadania.
Zdaniem miasta trzeba m. in. kompletnie przebudować ulicę i torowisko oraz to co pod i nad ziemią, przebudowa skrzyżowań Krasińskiego - Niemierzyńska - Niemcewicza i Wojska Polskiego - Spacerowa - Szafera, korekta przebiegu ul. Spacerowej wraz z torowiskiem do Wojska Polskiego. To wszystko może kosztować 55 - 60 mln zł.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 31 lipca 2006 roku.

.

* * *

Artystyczny tramwaj.

Od dzisiaj na pasażerów komunikacji miejskiej w Szczecinie czeka spora niespodzianka. Będą mogli jeździć tramwajem pomalowanym przez szczecińskich artystów. To promocja mającego powstać za trzy lata Muzeum Techniki i Komunikacji.
Tramwaj typu 105 N został pomalowany na zewnątrz, a wcześniej gruntownie odnowiony. Motywem przewodnim reklamy są zabytkowe pojazdy komunikacji miejskiej oraz kolejowej. Wszystkie naniesione farbami na jasne tło. Autorem pomysłu jest Wojciech Koniuszek, szczeciński artysta związany z galerią OFFicyna.
Chcemy w ten sposób przyzwyczaić szczecinian do tworzącego się muzeum. Chcemy pokazać w nim wszystkie eksponaty związane z naszą komunikacją - tłumaczy Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.
Ten tramwaj to kolejny efekt naszej współpracy z muzeum. Nie wykluczamy, że takich pojazdów pojawi się na naszych torowiskach więcej - dodaje Krzysztof Turczyn, dyr. ds. eksploatacyjnych MZK Szczecin. Muzeum ma ruszyć w 2009 r. na terenie zajezdni Niemierzyn. Miłośnicy komunikacji żartują, że pomalowany tramwaj, to najdłuższa reklama na świecie.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 24 lipca 2006 roku.

* * *

Wyremontowane tramwaje ruszają na trasy.

Dwa wagony typu 105N w czwartek opuściły warsztaty i od soboty znów będą jeździły na trasach. Remont każdego kosztował ponad 400 tys. zł.
Ze starych zostały praktycznie tylko ramy - mówi Wiesław Górski, kierownik wydziału napraw taboru MZK Szczecin. Wózki są po regeneracji, silniki także.
Z zewnątrz tramwaj wygląda jedynie jak odświeżony. Konstrukcja pozostała bez zamian. Nawet numery boczne mają jak przed remontem. Wewnątrz zamontowano nowe wyściełane krzesełka, nową wykładzinę, a także m.in. wentylację, dzięki której w czwartkowe południe w wagonie czuło się przyjemny powiew schłodzonego powietrza.
Kolejne wyremontowane wagony wyjadą z warsztatów w sierpniu, a do końca roku będzie ich siedem - chwali się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Plany na przyszły rok mamy jeszcze większe. Wagony przed remontem miały ok. 20 lat. Jak zapewnia Górski, po modernizacji będą mogły wozić szczecinian jeszcze przez 15 lat.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 21 lipca 2006 roku.

* * *

Teraz mniej hałasuje.

Historyczna chwila dla szczecińskich tramwajów. Warsztaty Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego opuścił wczoraj pierwszy zmodernizowany skład wagonów 105N.
Skład przeszedł już jazdę próbną, a w sobotę lub poniedziałek powinien rozpocząć wożenie pasażerów. Mniej hałasuje, jest w łagodnych, ciepłych kolorach - zachwala Wiesław Górski, szef wydziału napraw MZK. Pokryty jest trwałym lakierem samochodowym.skład - bardzo cichy Wagony wyglądają jak nowe, choć mają po dwadzieścia lat. Ich jazda ma być płynna, kapitalnemu remontowi poddane zostały wózki. Do końca roku zmodernizowanych będzie siedem wagonów. Dwa kolejne są na ukończeniu. Są plany by w przyszłym roku wyremontować przynajmniej cztery wagony. Te byłyby wyposażone w klimatyzację oraz kamery.

Opracowanie mago, foto: Marcin Bielecki"Głos Szczeciński" 21 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj ręcznie malowany.

Pierwszy w Szczecinie tramwaj artystycznie malowany ruszy na początku tygodnia ulicami miasta. Wcześniej będzie można zobaczyć go w sobotę w dawnej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej.
Grafika na tramwaju przedstawia legendarne pojazdy: warszawę, autobus typu ogórek, samochód z fabryki Stoewera, motocykl Junak, tramwaje typu bremen i "N".
Pomysł ręcznego pomalowania pojazdu wyszedł od Wojciecha Koniuszka. Chodziło mi o umilenie wizerunku miasta - tłumaczy młody szczeciński artysta. Z rozmów z MZK narodziła się wizja, żeby taki artystyczny tramwaj promował Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki". Współpracę przy realizacji projektu Koniuszek zaproponował trojgu twórcom - przyjaciołom: Jowicie Żychniewicz, Mariuszowi Osmulskiemu i Jerzemu Lisakowi. Zaprzyjaźnili się jeszcze w szczecińskim plastyku. Niedawno skończyli artystyczne uczelnie, teraz na zamówienie malują artystycznie ściany budynków (na zewnątrz i w środku), ale jeżdżące ściany tramwaju to dla nich było novum. Byliśmy zaskoczeni, że Wojtek wybrał taki przedmiot do pomalowania - zdradza Jowita Żychniewicz. Każdy z nas znalazł sobie pojazd, który chciał na tym tramwaju uwiecznić. Ja wybrałam autobus "ogórek".
A kłopot był duży, bo żeby rysunki były trwałe, musieliśmy je wykonać farbami przemysłowymi (do łodzi), a one tężeją od razu - opowiada Wojciech Koniuszek. Po trzech i pół tygodniu malowania tramwaj jest już gotowy. Nam się ten projekt bardzo podoba - stwierdza Ryszard Tamm, kierownik zajezdni tramwajowej Pogodno MZK. Ma większą duchową wymowę. Nie promuje słoików ani telewizorów, tylko muzeum, które wspiera całe MZK. A te rysunki dodają uroku tramwajowi.
Ten projekt jest po to, żeby rozpogodzić miasto, rozweselić ludzi oczekujących na przystankach - mówi Jowita Żychniewicz. Wybraliśmy do pomalowania ciepłe kolory. Z naszego punktu widzenia, jest to też fajna platforma do przyszłych działań - zapowiada Bartosz Wójcik, szef OFFicyny, która wspierała artystów. Chcemy, żeby to był zwykły tramwaj liniowy, który jest niezwykły. Żeby w nim też np. prezentować wystawy.
W sobotę o godz. 12 tramwaj zostanie pokazany szczecinianom w siedzibie Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki", czyli w dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej 18 A. Na początku tygodnia pojazd wyruszy na ulice Szczecina. Będzie jeździł na linii 9 i 1.

Opracowanie Ewa Podgajna "Gazeta Wyborcza" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Drogie ryzyko.

Z opublikowanych przez służby kontrolne danych wynika, że najwięcej gapowiczów ujawnianych jest na trasie linii autobusu pośpiesznego „B" oraz tramwaju nr 3. Od marca do maja br., a więc zaledwie w ciągu dwóch miesięcy, wystawiliśmy 16.500 wezwań do zapłaty kary za jadę bez ważnego biletu, mówi MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy ZDiTM w Szczecinie. Ta znaczna liczba ujawnionych przejazdów bezbileto-wych nie przekłada się na tzw. ściągalność, bo kształtuje się ona na poziomie zaledwie 23%. Z ogólnej liczby gapowiczów anulowano ponad 1500 mandatów, bo pasażer przedstawił w cigu 3 dni ważny bilet lub legitymację uprawniającą do przejazdów ulgowych. W blisko 150 przypadkach gapowicze podali nieaktualne dane adresowe i wezwania wróciły do ZDiTM.
Rekordy bezbiletowych przejazdów bije linia pośpieszna „B", gdzie ujawnianych jest najwięcej gapowiczów. Nie wiem, z czego to wynika, czasami po prostu biletu nie ma gdzie kupić, mówi pani Patrycja, pasażerka autobusu. Ja czasami jadę na gapę, bo jak rodzice nie mają pieniędzy, to nie wykupię na czas znaczka do sieciówki, potwierdza Maciek, uczeń technikum. Trzeba też jasno powiedzieć, że wielu kierowców nie chce sprzedawać biletów poza wyznaczonymi godzinami. Uważam to za absurd, bo to przecież przewoźnikowi powinno zależeć na tym, by jak najwięcej pasażerów jechało z opłaconym biletem, mówi LONGINA KACZMAREK, miejski rzecznik konsumentów.
Myślę, że przynajmniej 30% z ujawnionych to gapowicze z konieczności, czyli z powodów finansowych, mówi jeden z kontrolerów. Widzę, jak czasami emeryci czy renciści jadą wcześnie rano do lekarza i z powodu braku pieniędzy nie wykupują biletów. Od każdej kary jest możliwość odwołania, ale warunkiem jest złożenie tego na piśmie. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie i brane są pod uwagę wszystkie okoliczności, mówi rzecznik ZDiTM. Rzecznik dodaje też, że bez biletów jeżdżą pasażerowie z wszystkich grup wiekowych, choć nieco większą liczbę stanowią ludzie młodzi. W jakimś sensie tłumaczyłoby to znaczną liczbę gapowiczów na linii „B", gdyż osiedla, które obsługuje, w większości są zasiedlone przez młodych mieszkańców.
Przyjemność jazdy bez biletu kosztuje słono: jeśli karę zapłacimy w ciągu 7 dni, wyniesie ona 75 zł, jeśli w terminie późniejszym - kara wzrośnie do 107 zł, plus w obu wypadkach cena biletu, 68 kontrolerów, pracujących na trzy zmiany we wszystkie dni tygodnia, najwięcej gapowiczów ujawnia w godzinach rannych. W ubiegłym roku wystawiono ponad 70 tys. mandatów za przejazd bez ważnego biletu. Na to, czy warto ryzykować tak drogie przejazdy, musimy sobie odpowiedzieć sami...

Opracowanie Leszek B., "Panorama 7" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Kłopot z kładką.

Mieszkańcy domagają się przystanków na ul. Wilczej, policja uważa, że to byłoby niebezpieczne, a radni, zanim poprą jedną ze stron, chcą miejsce obejrzeć.
143 mieszkańców podpisało się pod wnioskiem o usytuowanie w rejonie kładki nad ul. Wilczą przystanków autobusowych. O tym, że kładka jest niewykorzystywana, to wszyscy wiedzą - mów Lucjan Rudnicki, szef Rady Osiedla Niebuszewo. Okoliczni mieszkańcy jadący od miasta muszą wysiadać przy Szkole Podstawowej nr 18 i wracać do kładki. Pomiędzy przystankami jest 1100 metrów.
Już trzy lata temu mieszkańcy wnioskowali o zatoki dla autobusów do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Przystanków nie zbudowano. W tym roku prośba pojawia się ponownie.
Kilka tysięcy ludzi potrzebuje tych przystanków, żeby były na żądanie, nie muszą się cały czas zatrzymywać - wyjaśnia Andrzej Płachecki, mieszkaniec. Nikt nie chce przystanku w stronę Polic przy kładce, ale 105 metrów za nią, gdzie nie ma roślinności, spadków. Ktoś sobie wyobraził, że mają stać przy kładce i stąd problem. Taką furę pieniędzy wpakowano w kładkę i komu się to przyda? Bloki przy kładce zamieszkują ludzie starsi.
Zdaniem wiceprezydenta Andrzeja Grabca, odpowiedzialnego m. in. za komunikację, w kierunku z Polic do centrum można by przystanek usytuować za kładką, gdzie obecnie znajduje się dodatkowy pas ruchu. W drugą stronę sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, a myślę, że ten przystanek bardziej by mieszkańców zadowolił - zastrzega Andrzej Grabiec. Jest temu przeciwna policja, ze względu na niebezpieczny zakręt, słabą widoczność. Sprawą zajmował się zespół bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Inżynier ruchu drogowego z policji wylicza, że lokalizowanie przystanków przy spadach jest zakazane, że kierowca autobusu miałby kłopot z ruszeniem i wyjechaniem z zatoczki, i że miejsca niebezpieczne trzeba likwidować, a nie tworzyć. Podchodzimy do rozwiązań sprzyjających ludziom bardzo racjonalnie i idziemy im na rękę - mówi asp. Janusz Mila z drogówki. W tej sytuacji nie mówimy "nie", żeby mówić "nie". W tym miejscu przystanek nie wchodzi w rachubę ze względów bezpieczeństwa. Mieszkańcy szukają pomocy radnych z komisji gospodarki komunalnej. Wczoraj radni postanowili, że miejsce muszą dokładnie obejrzeć.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Lżej gapowiczom.

Osoby, które notorycznie nie kasują biletów w autobusach i tramwajach, może wkrótce się ucieszą. Szczecińscy radni na najbliższej sesji będą rozpatrywać uchwałę, która ma obniżyć karę za jazdę bez biletu. Jeśli wejdzie w życie, stracą ci, którzy uczciwie płacą za bilety sieciowe, ale bywają roztargnieni.
Projekt przewiduje, że kara za jazdę bez biletu ma być obniżona ze 107 zt do 95. Uiszczona u kontrolera lub w terminie 7 dni od wystawienia mandatu - z 75 do 67 zł. Ci, którzy notorycznie nie kasują biletów, a „wpadają" raz na kilka miesięcy, zyskają. Stracą natomiast zapominalscy, którzy kupują bilety miesięczne lub kwartalne, ale nie zawsze mają je przy sobie. Nadal kara wystawiona za takie przewinienie ma być anulowana. Dziś przepisy przewidują na to 3 dni. Ale ZDiTM - jeśli nowa uchwała RM wejdzie w życie - będzie pobierał opłatę manipulacyjną w wysokości 10 proc. To oznacza, że po kieszeni dostaną roztargnieni, którzy co miesiąc stoją w kolejce do jednej z nielicznych kas ZDiTM, by kupić znaczek do sieciówki, a w razie wpadki - dostarczyć go potem do siedziby ZDiTM. Ci, którzy lekceważą przepisy i jeżdżą za darmo, będą karani łagodniej.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Długi będzie oświetlony.

Most Długi w Szczecinie ma zyskać nocą na uroku. Wszystko za sprawą podświetlenia, które będzie podkreślać jego architektoniczne walory.
Z kilkunastu milionów, które są do wydania na przyszłoroczne regaty w ramach kontraktu wojewódzkiego, miasto chce wydać ok. 450 tys. zł na iluminację Mostu Długiego. Do września powinien być gotowy projekt z pozwoleniami, który szykuje biuro projektowe Studio A4. Kompletne oświetlenie według projektu musi być zrobione do końca roku. Taki jest warunek, żeby pieniądze nie przepadły.
Oświetlenie ma podkreślić walory architektoniczne i zabytkowy charakter Mostu Długiego - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony środowiska Urzędu Miasta. Potrzebne będzie do tego kilkadziesiąt punktów świetlnych.
Już w ubiegłym tygodniu most był podświetlany na próbę, po to by sprawdzić, jak pomysł architektów wygląda w rzeczywistości. Z oprawami poruszał się po moście alpinista.
Były próby, bo wizualizacje komputerowe nie są w stanie oddać rzeczywistości - wyjaśnia Michał Bay, prezes spółki projektowej Studio A4. Projekt podświetlenia to zadanie nietypowe, jeśli chodzi o przeprawy mostowe, to tego się w Szczecinie chyba nie robi.
Podświetlone będą m. in. wieżyczki, środkowe przęsło główne, kratownice stalowe przęseł bocznych i betonowe balustrady.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 19 lipca 2006 roku.

* * *

Droga na uboczu - autobusy zmienią trasę?.

Do naszej redakcji co jakiś czas docierają sygnały dotyczące działania komunikacji miejskiej. Tym razem zadzwoniła do nas Czytelniczka, która regularnie dojeżdża na leczenie do centrum rehabilitacyjnego na os. Majowym. Mimo że w tym rejonie kursuje kilka autobusów, żaden z nich nie zatrzymuje się obok placówki na Iwaszkiewicza.
W NZOZ "Rehabihtacja - Majowe" przyjmowane są m.in. osoby z dysfunkcją ruchu oraz takie, które w przeszłości doznały urazów i w tej chwili potrzebują specjalistycznej opieki. Dla zdrowej, pełnej sił osoby przejście kilkuset metrów od przystanku autobusowego przy ul. Łubinowej do placówki nie stanowi większego problemu. Jednak chorym może sprawić znaczne kłopoty. Nasza Czytelniczka skarży się na usytuowanie przystanków. Wyznaczono je tak, że wszystkie pojazdy okrążają ul. Iwaszkiewicza.
A jest ich niemało - w pobliżu kursują autobusy linii 66, 71, 77, B i D. Żaden z nich nie zatrzymuje się jednak obok centrum rehabilitacji. Zdrowym i sprawnym osobom mój problem może się wydać całkiem błahy, ale dla ludzi wymagających leczenia sprawa ta urasta do całkiem pokaźnych rozmiarów - mówi nasza Czytelniczka.
Do tej pory nikt się oficjalnie nie skarżył na usytuowanie postoju i z tego, co mi wiadomo, nikt nie wniósł pisemnej skargi do przewoźnika. Wielokrotnie się jednak zdarzało, że z ust pacjentów padały słowa skargi na niewygodę związaną ze źle wytyczoną trasą przejazdu pojazdów komunikacji miejskiej - potwierdza jedna z pracownic centrum rehabilitacyjnego.
Znamy problem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jeszcze kilka lat temu przystanki były usytuowane przy ul. Iwaszkiewicza. Swój sprzeciw wyraziła wtedy rada pobliskiego osiedla i trasę nieco zmieniono - wyjaśnia. Jeżeli pacjentom centrum rehabilitacyjnego lub mieszkańcom okolicy zależy na przywróceniu starego postoju autobusów, powinni wystąpić z wnioskiem do ZDiTM. W ciągu dwóch miesięcy rozpatrzy go Wydział Aktywności Gospodarczej w UM.

Opracowanie chor, "Kurier Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Sknocili w Zdrojach?.

Niemal w całym mieście trwa wymiana wiat przystankowych. Stare - metalowe lub metalowe z szybami wymieniane są na bardziej estetyczne ze szkła i tworzyw sztucznych. Z wymiany wiat zadowoleni są także mieszkańcy Zdrojów. Ale krytykują jej nową lokalizację.
Przystanek „Zdroje krzyżówka" w kierunku Basenu Górniczego jest naprawdę duży, miejsca tam nie brakuje - tłumaczy pan Piotr. Stara wiata stała z tyłu, środek chodnika był wolny. Nowa stanęta tak, że przejść trudnowiata źle postawiona Ale to niejedyny kłopot. Ludzie oczekujący na autobus między wiatą a krawężnikiem mają teraz znacznie mniej miejsca. Tymczasem z przystanku korzysta wiele osób, co chwilę podjeżdża jakiś autobus. Osoby wysiadające i te, które chcą się dostać do pojazdu, potrącają się i depczą sobie po nogach. Chciałbym poznać „geniusza", który to wymyślił - mówi Czytelnik. Niech tam trachę postoi i zaobaczy, co narobił. Jeśli na ograniczonej powierzchni znajdzie się jeszcze choćby jeden wózek z dzieckiem, na przystanku panuje tłok. A za wiatą kilka metrów pustego chodnika... Zarżd Dróg i Transportu Miejskiego problemu nie widzi. Przyznaje tylko, że nowa wiata stanęła w innym miejscu. Ale zgodnie z przepisami. I to powinno pasażerom wystarczyć.

Opracowanie i foto ToT, "Kurier Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Kierowca zamknął drzwi przed nosem.

Nasz Czytelnik biegł do autobusu 300 metrów tylko po to, żeby zobaczyć jak kierowca zamyka mu drzwi przed nosem. Zdaniem pasażera, autobus odjechał z przystanku przed czasem.
Do całej sytuacji doszło w środę wieczorem. Nasz Czytelnik wracał z pracy i jak zwykle chciał pojechać z przystanku na pl. Kościuszki autobusem linii nr 81 w kierunku Przecławia. Przy KFC zauważyłem, że nadjeżdża autobus więc postanowiłem podbiec - relacjonuje pan Michał. - Przebiegłem ponad 300 metrów, kierowca koło mnie przejeżdżał i widział, że biegnę, a mimo to zamknął mi drzwi przed nosem!
Pan Michał zdążył jeszcze włożyć między drzwi teczkę i machał do kierowcy, żeby otworzył. Kierowca jednak ruszył, a nasz Czytelnik o mało nie stracił swojej torby. Musiałem mocno za nią pociągnąć. Inaczej teczka pojechałaby beze mnie - opowiada. W dodatku po tym zdarzeniu spojrzałem na zegarek i była 21:44/21:45, a według rozkładu jazdy autobus z pl. Kościuszki powinien odjechać o 21:46.
Pan Michał podkreśla, że taka sytuacja zdarzyła mu się nie po raz pierwszy. Ma już dość takiego zachowania kierowców i tym razem postanowił złożyć skargę. Całą sytuację opisał nam. Płacę za bilet sieciowy rocznie ponad 1200 zł, a kierowca tak mnie traktuje - argumentuje. Gdybym u siebie w pracy wykazał się takim chamskim i złośliwym zachowaniem wobec klienta, to bym wyleciał z pracy z hukiem. I to z naganą! Liczę na przykładne ukaranie kierowcy tego autobusu.
Skarga pana Michała trafiła także do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jego pracownicy sprawdzili już przy pomocy monitoringu zainstalowanego w autobusie, czy rzeczywiście pojazd odjechał przed czasem. Autobus odjechał z przystanku dokładnie o 21.45 i 32 sekundy - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Takie przyspieszenie nie uprawnia do nałożenia kary na kierowcę. Przy pomocy monitoringu nie da się jednak ustalić, czy rzeczywiście kierowca zamknął drzwi przed nosem pasażera. Zostaliśmy jednak zapewnieni, że sprawa zostanie wyjaśniona, a skarga pana Michała rozpatrzona w terminie do 30 dni.

Opracowanie paw, "Głos Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Nie zaciągnął hamulca.

Jedna osoba została ranna w niecodziennym zderzeniu samochodu z tramwajem. Renault escape zjechał z chodnika i uderzył w jadący tramwaj. Auto stoczyło się, bo kierowca nie zaciągnął hamulca ręcznego w samochodzie. Do wypadku doszło w niedzielę przed południem na al. Wyzwolenia. Kierowca renault zaparkował auto na chodniku i poszedł na pobliski rynek po zakupy.
Chciałem tylko kupić pomidory. Nagle usłyszałem huk. Gdy wróciłem zobaczyłem, że mój samochód i tramwaj są rozbite - opowiadał kierowca. Renault stoczył się z chodnika i tyłem uderzył w bok tramwaju. Uderzenie było tak silne, że auto odbiło się od niego, wjechało ponownie na chodnik uderzając w zaparkowanego tam vw transportera. Pasażer tramwaju siedzący za motorniczym został ranny. Głową uderzył w szybę. Przerwa w kursowaniu tramwajów trwała 35 minut.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 17 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj mocno rozreklamowany.

Tramwaj reklamujący przyszłoroczny finał regat The Tall Ships' Races wyjedzie dziś na ulice Szczecina. Mało brakowało jednak, by musiał pozostać w zajezdni.
Policja zapowiedziała bowiem, że zatrzyma pojazd, jeżeli zobaczy go na ulicy. O co poszło? O sposób, w jaki oklejono tramwaj reklamą. Reklama zajęła bowiem cały skład tramwaju, także część kabiny motorniczego. Wolne pozostały tylko boczne okienka. Przy obrocie do tyłu patrzący przez folię motorniczy miałby utrudnioną widoczność. - Przepisy wymagają, aby kierujący danym pojazdem miał pole widzenia 180 st. Gdyby policjanci zobaczyli tak oklejony tramwaj na ulicach, musieliby zatrzymać pojazd - potwierdza Artur Marciniak, rzecznik szczecińskiej policji.
Biuro regat uzgodniło projekt z MZK, które go nie kwestionowało - wyjaśnia Dawid Brzozowski z biura prasowego Urzędu Miasta. Mieliśmy przecież prawo przypuszczać, że MZK wie, jak okleja się tramwaj. Wykonawstwo należało do nich. Poinformowali nas, że zostanie do tego użyta specjalna folia "one way vision".
wagon po usunięciu folii z szyb przy kabinie motorniczego Teoretycznie taka folia nie zasłania pasażerom widoku za oknem. W praktyce jednak bardzo go ogranicza, a po zmierzchu prawie całkowicie zasłania. Po zastrzeżeniach policji pracownicy MZK usunęli wczoraj folię z okien kabiny motorniczego.
Otrzymaliśmy taką dyspozycję od zleceniodawcy, który po zasięgnięciu opinii policji zlecił usunięcie tej części reklamy - tłumaczy dyrektor Krzysztof Turczyn z MZK. Tak zwane panoramiczne reklamy można zobaczyć na wielu innych szczecińskich tramwajach i autobusach. Nigdy dotąd jednak policja nie zatrzymała z tego powodu któregoś z nich. Ale czy widziała pani tak bardzo oklejony tramwaj, aż na szybie motorniczego? - pyta Artur Marciniak.
Odpowiedzi udzielił nam jeden z motorniczych: Ja już jeździłem tak mocno oklejonymi tramwajami - mówi pan Mietek, który wczoraj wyprowadzał tramwaj z reklamą regat z zajezdni. Kilka miesięcy temu, po skargach pasażerów, wiceprezydent Andrzej Grabiec zapowiadał wycofywanie się z reklam na oknach pojazdów komunikacji miejskiej. Jednak nic się nie zmieniło. Zapytany wczoraj o tę deklarację Urząd Miasta milczy. Nie będzie oficjalnego komentarza - mówi Brzozowski. Dyrektor Turczyn obiecuje jednak: Od reklam całowagonowych , które od góry do dołu oklejają wagon, będziemy odchodzić. Ale ta reklama jest szczególna, dlatego wyraziliśmy na nią zgodę. Dotyczyła przecież promocji regat, które są największym wydarzeniem od lat w Szczecinie. Na następne reklamy typu całoskładowego na pewno nie będziemy wyrażać zgody.
Tramwaj reklamujący regaty przez dwa dni, w sobotę i niedzielę, w godz. 9-17 będzie kursował na trasie linii 7 według specjalnego rozkładu jazdy. Przez te dwa dni mieszkańcy będą mogli korzystać z niego bezpłatnie. Natomiast od poniedziałku kursować będzie już według normalnego rozkładu. Tramwaj będzie wykorzystywany na różnych liniach do połowy sierpnia przyszłego roku. Na tę reklamę miasto wyda 31 tys. zł.

Opracowanie Ewa Podgajna, "Gazeta Wyborcza" 14 lipca 2006 roku. Foto: Cezary Aszkiełowicz A/G

* * *

Autobus wraca do stoczni - skuteczny radny?.

Stoczniowcy z "Gryfii" mają powody do zadowolenia. Po ich protestach na swoją dawną trasę powraca autobus linii 53. Sprwę dojazdu do pracy na ostatniej sesji RM poruszył radny Bolesław Gronkowski.
Interwencja radnego okazała się skuteczna. ZDiTM postanowił zmienić rozkład jazdy. Od poniedziałku (17 bm.) poranne kursy linii 53 z Pomorzan zostają wydłużone do pętli"Ludowa".

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Chwasty tygodnia - dochodowa linia 75.

Aż 185 tys. zł skasowała krakowska firma, która stwierdziła, że najbardziej dochodową linią autobusową w Szczecinie jest linia nr 75, a najbardziej deficytową tramwajowa szóstka. Nasi szczecińscy specjaliści od spraw komunikacji do takich wniosków by nie doszli, czy też chcieli więcej za ekspertyzę?

Opracowanie M. Kwiatkowski, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Zasłona promocyjna.

Szczecin starannie przygotował mobilną promocję Tall Ships Races 2007. Przez weekend tramwajem z reklamą zlotu będzie można jeździć za darmo jedną z najdłuższych tras w mieście. Kłopot polega na tym, że policja zatrzyma tramwaj, gdy tylko ten ruszy z zajezdni.
Problem jako pierwsi odkryli czytelnicy "Kuriera" i miłośnicy komunikacji miejskiej, którzy bardzo dokładnie przestudiowali zdjęcie ze środowego wydania gazety. Tak zwana półprzejrzysta reklama umieszona na burtach i oknach wagonów ogranicza także widoczność motorniczemu. Wolne pozostało tylko okienko na samym przodzie, z którego ciężko skorzystać. W ten sposób prowadzący pojazd może nie zauważyć np. samochodu jadącego z jego lewej strony.
Tak oklejony tramwaj nie może wyjechać na ulice Szczecina - twierdzi Dariusz Zajdlewicz, naczelnik sekcji Ruchu Drogowego KMP w Szczecinie. Jeśli policjanci zobaczą go w ruchu, będą musieli zatrzymać pojazd. Pasażerowie zostaną wysadzeni, tramwaj odstawiony do zajezdni, a motorniczy ukarany 150-złotowym mandatem. Szczecińscy urzędnicy są zaskoczeni informacją, że reklama została źle umieszczona. Wszystko było uzgadniane z MZK - zapewnia Dawid Brzozowski, z biura prasowego UM. Nikt dotąd nie informował nas o jakiś nieprawidłowościach.
Dyrekcja MZK zapewnia, że reklamę umieszczono zgodnie z zasadami, ale po informacjach "Kuriera" wagon miał być poddany kolejnym oględzinom. Reklama finału zlotu wielkich żaglowców w sierpniu 2007 roku kosztowała Szczecin 31 tys. złotych. Ma być widoczna na różnych trasach, aż do samego zlotu. W sobotę i niedzielę promocyjny tramwaj ma jeździć jak "siódemka", czyli jedną z najdłuższych tras tramwajowych w Szczecinie. Za przejazd według specjalnego rozkładu (pomiędzy normalnymi kursami linii 7) w sobotę i niedzielę nie trzeba będzie płacić. Od poniedziałku zaś oklejone wagony zostaną włączone do normalnej pracy.
Jeszcze kilka miesięcy temu MZK, jak i sam magistrat zapowiadały wycofanie się z reklam na oknach pojazdów miejskiej komunikacji. Dziś miasto reklamuje w ten sposób sztandarową imprezę. Na dodatek z zagrożeniem bezpieczeństwa pasażerów i przechodniów.

Opracowanie ArR, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Wandal w akcji.

Musiałem się wyładować bo zdenerowała mnie dziewczyna - tłumaczył 18-latek, licealista który rozbił szybę wiaty na przystanku autobusowym.
Było kilkanaście minut po godzinie trzeciej rano, kiedy 18-letni Daniel M., uczeń liceum, wyszedł z pubu Akademia przy centrum Kinga w Policach. Był wściekły, wymachiwał rękoma, krzyczał. Podbiegł do wiaty autobusowej (przystanek początkowy linii 107) i rozbił szybę. Miał pecha, bo funkcjonariusze KPP w Policach wszystko zarejestrowali. Wandala zabrano do komendy. Okazało się, że miał ponad promil alkoholu. Będzie musiał pokryć straty. Czeka go także sprawa w Sądzie Grodzkim.

Opracowanie pit, "Głos Szczeciński" 13 lipca 2006 roku.

* * *

Pieszo ulicą.

Pracownicy firm znajdujących się przy posesji Zwierzyniecka 16 od 3 marca narażają życie, by dostać się do zakładu pracy. Wszystko to za sprawą likwidacji przystanku Autostrada nż dla linii 73, 79 w kierunku Płoni. Przystanek w drugą stronę nadal funkcjonuje. Osoby pracujące m.in. w składzie drzewnym i zakładzie ślusarskim wysiadają na przystanku Zwierzyniecka w Kijewie i udają się na kilkunastominutowy spacer drogą krajową nr 10, zajmującą miejsce w czołówce najbardziej niebezpiecznych polskich dróg.
Wysłaliśmy już wiele pism m.in. do Komendy Wojewódzkiej Policji i Urzędu Miasta. Otrzymane odpowiedzi były lakoniczne, a uzasadnienia niejasne. Nasze prośby niestety pozostają bez echa - skarży się Fiedorowicz, dyrektor składu drzewnego.
Z uzasadnienia wysłanego pracownikom przez Komendę Wojewódzką Policji wynika, że przystanek znajdował się na niebezpiecznym odcinku drogi szybkiego ruchu. Stąd też jego likwidacja. Wdłuż drogi nie ma ani chodnika, ani porządnego pobocza. Policjanci przejeżdżający Zwierzyniecką często zwracają nam uwagę, że nie powinnyśmy chodzić tędy do pracy. Problem w tym, że nie mamy wyjścia. Istna paranoja! - oburzają się panie Teresa i Barbara, pracujące w składzie drzewnym Felix. Kiedy po południu wracamy z pracy, jesteśmy świadkami gorszących scen. Stary przystanek Autostrada nż w kierunku Basenu Górniczego, nieużywany już przez komunikację miejską, zajęły na miejsce swej pracy panie lekkich obyczajów.
Jak się dowiedzieliśmy, bezpieczeństwo pracowników zakładów przy Zwierzynieckiej ma się poprawić. Przygotowujemy właśnie przetarg na budowę chodnika na odcinku od ul. Sowiej do wjazdu na autostradę - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie nami, "Kurier Szczeciński" 13 lipca 2006 roku.

* * *

Prawie jak nowe - tramwaje na 15 lat.

Za blisko 10 dni w mieście pojawią się prawie nowe tramwaje. Prawie, bo ze starych wagonów pozostały tylko szkielety. Resztę elementów wymieniono, a wózki jezdne przeszły kapitalny remont. Na początek przemalowane na czerwono wagony odbędą jazdy próbne.
W Polsce obowiązuje tendencja, by część taboru wymieniać na nowy, modernizując jednocześnie to, co się jeszcze odnawiać opłaca - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. U nas z zakupami nie jest, najlepiej zatem staramy się przynajmniej jak najwięcej wagonów odnowić.
Modernizacja starego wagonu kosztuje ok 470 tys. zł. Nowych tego typu praktycznie się nie wytwarza - co najwyżej na indywidualne zamówienie. Ale to już wydatek rzędu 1,7 min zł - tłumaczy K Turczyn. Różnica jest więc spora, a efekt podobny. W zmodernizowanych wagonach zamontowano min nowe okna, oświetlenie i bardziej odporne na zniszczenia siedzenia. Jest system informacji pasażerskiej, czyli elektroniczne wyświetlacze z numerem linii i jej trasą oraz głośniki, z których informacja będzie docierała do jadących. Są też nowocześniejsze, cichsze przetwornice i nowy pulpit motorniczego. MZK jest w stanie w ten sposób modernizować ok 6-8 wagonów rocznie. Być może w kolejnych modernizacjach pojawi się także klimatyzacja kabiny motorniczego.
Te wagony za mniej więcej 10 dni odbędą pierwsze próbne jazdy. Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, wkrótce zaczną wozić pasażerów - cieszy się dyr. Turczyn. W tym roku MZK kończy modernizację siedmiu wagonów, wytypowanych pod koniec ubiegłego roku. To w sumie niewiele, ale pasażerowie z pewnością poczują różnicę. Powinni być zadowoleni, tym bardziej że tramwaje, które już mają ok 20 lat, powinny posłużyć kolejne 15. A według szacunków MZK, pierwsze poważniejsze remonty czy naprawy nie powinny nastąpić wcześniej niż za jakieś 4 lata.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Ludzie nie mieszczą się pod wiatą.

Na przebudowanym przystanku przy ul. Zawadzkiego ustawiono nową wiatę. Mieszkańcy narzekają, że jest za mała. W czasie deszczu mieści się pod nią tylko kilka osób. Przystanek autobusowy przy ul. Zawadzkiego przeniesiono kilkadziesiąt metrów kiedy budowano nowy sklep. Teraz jest węższy niż poprzedni.
Kiedy ostatnio czekałem na autobus, pod wiatą zmieściło się tylko osiem osób - twierdzi Władysław Skotnicki, emeryt. Kilkunastu innych pasażerów mokło na deszczu. Chodnik też jest za wąski. Przecież przystanek ma być dla nas, dla pasażerów. Tutaj zawsze na autobus czeka kilkanaście osób, dlatego powinien być duży i funkcjonalny. Zbyt mały przystanek przeszkadza też klientom supermarketu "Netto". Parking sklepu graniczy z przystankiem autobusowym.
Często widzę, jak ludzie gnieżdżą się na przystanku - mówi Przemysław Kartasiński, student. Kiedyś wjeżdżałem na parking "Netto" i nie miałem gdzie zaparkować, bo pasażerowie oczekujący na autobus stali na miejscach parkingowych. Okazuje się, że wymiary przystanku odpowiadają obowiązującym normom.
Przy takiej szerokości chodnika nie mogliśmy postawić innej wiaty - twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jej rozmiary są zgodne z przepisami. Nie mieliśmy możliwości zastosowania większej wiaty. Nasz teren to tylko chodnik do krawężnika przy parkingu sklepu "Netto".

Opracowanie nata, "Głos Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj jak nowy.

Miękkie siedzenia, jasne wnętrze, informacje na wyświetlaczach i w głośnikach, to część nowości w przebudowywanych, dwudziestoletnich tramwajach.
Miejski Zakład Komunikacyjny własnymi siłami, za miejskie pieniądze, całkowicie zmodernizuje siedem wagonów 105N. Najpóźniej do września gotowe będą cztery, kolejne do końca roku. Dwa wagony są już niemalże skończone.
Wkrótce wyjadą na próby - zapowiada Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. W tramwajach właściwie wszystko jest nowe. Dlaczego MZK robi modernizacje? Nowy wagon, to wydatek ok. 1,7 mln zł. Przerobienie dwudziestoletniej „stopiątki” na pojazd prawie jak nowy, to wydatek niespełna 500 tys. zł.
W wyremontowanych wagonach drzwi otwierane są przez pasażerów. Zmieniona jest kabina motorniczego. Niewykluczone, że na szybach pojawi się folia zapobiegająca ich rysowaniu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Po wielu miesiącach batalii - Kamienica jednak w muzeum.

Artyści posiadający pracownie w Kamienicy Artystycznej przy ul. Lenartowicza w Szczecinie przypadkiem dowiedzieli się o tym, że ich budynek zostanie włączony w strukturę Muzeum Techniki i Komunikacji „ Zajezdnia Sztuki”. I zaczęli przeciwko temu protestować. Chcemy funkcjonować na dotychczasowych zasadach, czyli podlegać Zarządowi Budynków i Lokali Komunalnych - mówili. O sprawie pisała prasa, w tym „Kurier Szczeciński”. Artyści nie dawali się przekonać, że praktycznie nic się w ich sytuacji nie zmieni, obawiając się, że dyrekcja Muzeum może np. w przyszłości zmieniać dowolnie stawki czynszów, albo wręcz zabrać im to, co własnymi rękoma zrobili ze zrujnowanej kamienicy. Bo przyznać trzeba, że to oni właśnie doprowadzili obiekt przy Lenartowicza do stanu używalności.
Przez kilka miesięcy Kamienica Artystyczna zabiegała o to, by wyłączyć ją z obrębu działek, które mają być włączone do Muzeum. Ale bezskutecznie. Ostatnią próbę „wyrwania” budynku przy Lenartowicza 3-4, podjęła na ostatniej sesji rady miasta Małgorzata Jacyna-Witt. Zgłosiła nawet projekt uchwały w tej sprawie, ale spotkał się on z ostrą krytyką nie tylko kolegów radnych, ale także przedstawicieli Stowarzyszenia „Officyna”, sąsiadującego z Kamienicą, którym radna chciała zabrać tzw. letnią galerię. W efekcie krytyki i różnych argumentów na „ nie” wycofała swój projekt uchwały.
Okazuje się, że sprawa kamienicy i ciągłe odwlekanie momentu podpisania aktu notarialnego, który umożliwi rzeczywiste rozpoczęcie działalności Muzeum, mocno komplikuje życie „ Officynie” ponieważ ta od początku roku nie płaci za korzystanie z mediów, wywóźkę odpadów, energię elektryczną itp. Pieniądze na ten cel ma Muzeum, ale nie może ich uruchomić bez aktu notarialnego. Pat, który trwał od kilku miesięcy, nie mógł zapewne trwać wiecznie, bo dyrektor Andrzej Oryl z Urzędu Miejskiego w Szczecinie zapowiada szybkie podpisanie aktu. Wpływ na to ma z pewnością wycofanie projektu wspomnianej uchwały.
z3434614G.jpg Przedstawiciele miasta zapewniają, że obawy użytkowników Kamienicy Artystycznej są nieuzasadnione. Umowy najmu pracowni mają być według nich identyczne z tymi, które artyści podpisywali ze ZBiLK- iem. Dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa dodano do nich zapis mówiący o tym, że w sprawach nieuregulowanych obowiązywać będą przepisy dotyczące miejskich pracowni artystycznych. Czy to nie jest wystarczające zabezpieczenie? - pyta Andrzej Oryl.
Artyści z Kamienicy są niezadowoleni z takiego obrotu sprawy. Przedstawiciele „Officyny” nie mogą się już doczekać momentu, gdy uregulowane zostaną wszelkie zobowiązania finansowe obiektów, które użytkują. Muzeum chce zacząć normalną działalność. Ale czy wszystkich to cieszy?

Opracowanie Marek Osajda, "Kurier Szczeciński" 11 lipca 2006 roku.

* * *

Motorniczy bez wyobraźni?.

Stan szczecińskich tramwajów pozostawia wiele do życzenia. Spora część taboru już dawno powinna być wycofana z eksploatacji. Niestety, wobec braku inwestycji jest w nieskończoność naprawiana i modernizowana. A zdarza się, że jazda stanowi poważne zagrożenie zdrowia lub życia.
Tak było w miniony piątek - alarmuje Czytelnik. Z tramwaju linii 1 wypadła połówka trzecich drzwi. Motorniczy postawił je na skos i uznał, że właściwie zabezpieczył wejście. Nie przeszkadzało to co sprawniejszym pasażerom w przeskakiwaniu przez zepsute skrzydło drzwi. Na szczęście nikt nie wpadł na to, by skakać także w czasie jazdy. Ale gdyby... mogło się to skończyć tragedią. Mimo uszkodzenia tramwaj kontynuował jazdę, a motorniczy dopuścił się rażącego zaniedbania.
Powinien natychmiast poprosić pasażerów o opuszczenie wozu. Nie miał prawa jechać z ludźmi! - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. O sytuacji powinien też niezwłocznie powiadomić swojego dyspozytora i naszą centralę ruchu. Najwyraźniej tego nie zrobił. W ZDiTM nikt nie pamięta podobnej sytuacji. Co zatem? Umowa z MZK przewiduje tylko karę w wysokości 25 tzw. wozokilometrów, czyli niespełna 130 zł. Może samo MZK wyciągnie surowsze konsekwencje wobec motorniczego?
Nie słyszałem o tym przypadku i trudno mi w to uwierzyć - tłumaczy Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Sprawę wyjaśnimy najszybciej, jak to będzie możliwe.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 11 lipca 2006 roku.

* * *

Nienormalnie na jezdniach.

Płyną” na słońcu jezdnie na ważnych, szczecińskich ulicach, m.in. Jana z Kolna, Wernyhory, Przelotowej, na alejach Wyzwolenia i Wojska Polskiego. Tylko niektóre są posypywane piachem. Na więcej nie ma pieniędzy.
Najgorzej trzyma się asfalt lany 30-40 lat temu i te nawierzchnie, które były niedawno remontowane metodą natryskową. Kierowcy klną na czym świat stoi. Auta niszczą roztopioną nawierzchnię szczególnie tam, gdzie muszą się zatrzymać, a potem ruszyć, np. w al. Wojska Polskiego przy skrzyżowaniu z ul. Spacerową.
Jak Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego dba o jezdnie? Przez trzy ostatnie upalne dni z jednej polewaczki lano wodę na ok. 40 km miejskich ulic dziennie. I tyle. Jedynie na ulice, które były remontowane dwa lata temu metodą natryskową, w ramach gwarancji, wykonawca wysypuje piach. Za rok i to się skończy.
Są sypane m.in. ul. Jana z Kolna, al. Wojska Polskiego, ul. Przelotowa - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Ale już al. Wyzwolenia sypana nie jest, bo gwarancja na jej remont się skończyła. W tym roku nie zadysponowano żadnych środków z budżetu ZDiTM na sypanie ulic piachem - wyjaśnia Kwiecień - Zwierzyńska.
Kiedy zapytaliśmy w ZDiTM, czy nie jest taniej wysypywać piasek zamiast później płacić za remonty, usłyszeliśmy że „koleiny powstają bez względu na to, czy ulice są sypane, czy nie”. Nie tylko upały mają wpływ na niszczenie dróg, ale również to, że mamy ograniczone fundusze na naprawy nawierzchni - tłumaczy ZDiTM.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 8 lipca 2006 roku.

* * *

Linia plażowa.

Już w najbliższy weekend uruchomiona zostanie dodatkowa linia z pl. Rodła w Szczecinie do Trzebieży. Dwa autobusy będą kursowały przez cały sezon.
Od 9 lipca w weekendy uruchamiamy tzw. linię plażową - informuje Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozu Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Burmistrz zaakceptował pomysł, podobnie radni miejscy. Wyasygnowano na ten cel 15 tys. zł.
Rano i po południu dwa dodatkowe autobusy będą wyjeżdżały z pl. Rodła w Szczecinie do Trzebieży i z powrotem. Był pomysł aby jeździł autobus retro, ostatecznie jednak zdecydowano, iż będą to dwa autobusy przegubowe. Pomysł odrestaurowanego jelcza jednak całkiem jeszcze nie upadł. Możliwe, że na tej trasie pojawi się również.

Opracowanie pit, "Głos Szczeciński" 6 lipca 2006 roku.

* * *

Kary za zły autobus.

W Szczecinie są trzy linie, które powinny być obsługiwane autobusami niskopodłogowymi. W teorii. Bo jedna z nich została zawieszona na wakacje, na innej zaś pojawia się różny tabor.
Takie udogodnienia to żadna nowość. W wielu miastach od lat są codziennością. Kursy niskopodłogowych autobusów są specjalnie oznaczone na rozkładach jazdy.
Wprowadzamy podobne rozwiązania - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Od 1 czerwca autobusy niskopodłogowe jeżdżą na liniach 80 i 82. Wcześniej podobny zapis wprowadzono na pospiesznej linii G, ale podczas wakacji jej kursowanie zawieszono. Linię 82 obsługuje jeden autobus, dojeżdża m.in. do Domu Kombatanta przy ul. Kruczej. Pasażerowie są z tego zadowoleni. Narzekają natomiast ci, którzy jeżdżą „80". Tę linię w dni powszednie obsługują dwa pojazdy. Jeden z nich powinien być niskopodłogowy.
Informacje o tym zamieszczamy sukcesywnie na kolejnych przystan kach - zapewnia przedstawicielka ZDiTM. Matki z wózkami czy osoby, które mają problemy z poruszaniem się, nie wiedzą, czy na taki tabor trafią. To jest loteria - twierdzą. W poniedziałek i środę był niski autobus, we wtorek i czwartek stary jelcz. Płacimy słono za bilety, z rozkładu jazdy wynika, że ma być ułatwienie, to tego właśnie oczekujemy.
ZDiTM zapewnia, że za niewywiązanie się z umowy będzie karał niesolidnego przewoźnika. Kara wynosi 25 tzw. wozokilometrów. W przypadku SPA„Klonowica", która linię 80 obsługuje, oznacza to ponad 100 złotych. Jeśli pasażerowie widzą nieprawidłowości, mogą nam je zgłaszać - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Sygnał z czwartku potwierdziliśmy i kara zostanie nałożona. Niewielka to, póki co, pociecha dla pasażerów.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 5 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaje z Berlina w sierpniu.

Najwcześniej na przełomie sierpnia i września do Szczecina trafią pierwsze wagony tramwajowe, które miasto kupuje od berlińskiego przewoźnika.
Nie ma jeszcze podpisanej umowy na zakup wagonów tatra. Miejski Zakład Komunikacyjny, który pilotuje sprowadzenie do miasta 23 używanych wagonów z Berlina zapewnia, że ustala szczegóły niezbędne do podpisania umowy z właścicielem tramwajów firmą BVG. Rozmowy są finalizowane - mówi Krzysztof Turczyn zastępca dyrektora MZK.
Tatry najwcześniej przyjadą do Szczecina na przełomie sierpnia i września, a do końca roku MZK powinno mieć wszystkie wagony u siebie. Trzeba ustalić nowe rozkłady jazdy, bo do nich przypisane są wagony - tłumaczy Krzysztof Turczyn. Nie możemy powiedzieć, że z pewnością do końca roku wszystkie tatry będą jeździły. Trzeba je wprowadzać do rozkładów jazdy.
Wkrótce nastąpi modernizacja zajezdni na Pogodnie, gdzie wagony będą stały. Przypomnijmy, że miasto będzie spłacało wagony do 2013 roku. Dwa lata wcześniej stanie się ich właścicielem. Cena jednego wagonu to ok. 500 tys. zł.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 4 lipca 2006 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0