Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku.


Prasa informuje - czerwiec







* * *

Wyspa Pucka - niebezpieczny przejazd pod wiaduktem

Po naszej interwencji do końca miesiąca ma zostać naprawiony przejazd pod wiaduktem kolejowym na Wyspie Puckiej.
Dziś kierowcy jeżdżą po wielkich dziurach i nierównościach. W dodatku z nawierzchni wystają stalowe pręty. Na stan techniczny wąskiego przejazdu narzekają kierowcy, dla których to jedyna droga dojazdowa na Wyspę Pucką od strony miasta. W tym miejscu panuje spory ruch, jeżdżą też autobusy komunikacji miejskiej. Dramatycznie rzuca i trzęsie - skarżą się pasażerowie.
Nic dziwnego, bo jednak w tym miejscu przypomina bardziej poligon niż ulicę. W tym miejscu nie ma nawet asfaltu, tylko wielkie betonowe płyty. Pomiędzy płytami stanowiącymi podbudowę drogi utworzyły się wyrwy - alarmuje nasz Czytelnik Wojciech Knap. To nie wszystko z czym borykają się kierowcy. Oprócz omijania dziur muszą także uważać na inne, o wiele poważniejsze niebezpieczeństwo. Z płyt wystają stalowe pręty - mówi Wojciech Kanap.
Reporterzy "Głosu" pojechali na miejsce. Rzeczywiście z popękanych płyt sterczą części zbrojenia. Najechanie na stalowy drut może się zakończyć przebiciem opon.
Po naszej interwencji sprawą ma się zająć Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Do końca czerwca wykonamy naprawę, przełożymy betonowe płyty - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
Niestety miasto może na razie zrobić tyle. Szans na kapitalny remont przejazdu nie ma na razie, choć wymaga tego. Wiemy o problemie, jednak wiadukt nad przejazdem i ta część ul. Kanał Parnicki należą do kolei - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska. Do czasu uregulowania stanu prawnego terenu robić będziemy jedynie naprawy bieżące. Zajmujemy się utrzymaniem infrastruktury drogowej należącej do miasta. Dopóki PKP nie wydzieli tych gruntów ze swoich terenów nie będzie możliwa zmiana przebiegu drogi czy jakikolwiek remont.
W Urzędzie miasta dowiedzieliśmy się, że były już prowadzone rozmowy z PKP w tej sprawie. Były rozmowy ze spółką PKP zarządzającą nieruchomościami kolejowymi - potwierdza Piotr Landowski z UM. Sprawdziłem u geodety miasta, czy wpłynął wniosek w sprawie podziału nieruchomości. Takiego wniosku nie ma, a może go złożyć tylko właściciel terenu.
"Głos" nieoficjalnie ustalił, że PKP może przekazać teren miastu najwcześniej w przyszłym roku.
Jesteśmy w trakcie podziału geodezyjnego terenu na 73 działki. Potrzeba na to czasu, ale powinniśmy to zakończyć do końca roku. Część z nich po wydzieleniu będzie można przekazać gminie - usłyszeliśmy w szczecińskim oddziale kolejowych nieruchomości.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 30 czerwca 2008 roku

* * *

Końcowe odliczanie w MZK

Miejski Zakład Komunikacji przestanie wkrótce istnieć. Firma zaniedbywana przez kolejne władze ma dziś duże kłopoty: tabor się zestarzał, jedna trzecia torowisk nadaje się do remontu, motorniczowie porzucają pracę, a w kasie zaczyna brakować na składki ZUS-u i rachunki za energię.
Terminem granicznym, jaki sobie wyznaczyliśmy, jest koniec tego roku - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Od 1 stycznia przewoźnik powinien działać na nowych zasadach.
Miasto szacuje, że obecnie w kasie MZK brak ok. 2 mln zł. Do końca roku suma może wzrosnąć nawet trzykrotnie. Związkowcy twierdzą, że już dziś firmie brakuje 6-7 mln zł.
To efekt przekształceń przeprowadzonych kilka lat temu, gdy z naszych struktur wydzielono spółki autobusowe - tłumaczy Andrzej Cielas, przewodniczący związku zawodowego „Tramwajarz”. Zostaliśmy ze starymi długami, których nie byliśmy w stanie spłacić, a miasto nam nie pomogło. Dodatkowo płacimy za kursy nowych motorniczych, by firma mogła działać.
Dla pasażerów, którzy od kilku miesięcy nigdy nie mają pewności, czy tramwaj przyjedzie, zapowiedź zmian to dobra wiadomość. Cieszy się także większość załogi, bo pogotowie strajkowe po kilku miesiącach zostało zawieszone, a miasto wróciło do rozmów ze związkowcami.
To chore, że muszę wyrabiać nadgodziny, pracować w święta i weekendy - mówi jeden z „młodych” motorniczych. Bez tego moja pensja to 1650 zł, za to nie da się wyżyć.
Ale za zmianami jest też wielu motorniczych z dłuższym stażem, choć to ich faworyzuje obecny układ zbiorowy. Mają premie, wysługi lat i wiele dodatków, przez co średnia pensja wynosi niemal 3,5 tys. zł brutto.
W rzeczywistości jest mniej - mówi pracownik zajezdni Pogodno. Ale propozycje dyrekcji, wdrożone wbrew związkom zawodowym, też mi odpowiadają. W czerwcu dostałem o 230 zł więcej niż w styczniu. I liczę, że bez groźby strajku uda się w naszej firmie przywrócić normalność.
Związkowcy też na to liczą. Zawiesili pogotowie strajkowe i wrócili do rozmów z miastem. Twierdzą, że prywatyzacji MZK nie są przeciwni, ale chcą ją kontrolować. Decydujące rozmowy będą się toczyć w najbliższych tygodniach. Ale wiadomo, że nawet jeśli MZK zastąpi inna spółka, ktoś musi pokryć kilkumilionowy dług. I będą to mieszkańcy Szczecina.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 30 czerwca 2008 roku

* * *

Motorniczowie nie lubią 8 bis

Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacji obsługujący linię 8 bis chcą jej likwidacji, bądź poprawienia warunków pracy.
Motorniczowie prowadzący tramwaje na tej linii nie mają dyspozytorni, ani żadnego pomieszczenia socjalnego. Skarżą się też, że zamiast toalet mają Toi-Toie, a na dwóch końcowych przystankach nie mają możliwość zjedzenia śniadania w przyzwoitych warunkach. Wychodząc za potrzebą pozostawiają tramwaje na pochyłej ulicy, co jest niebezpieczne w razie awarii hamulców.
Linia 8 bis jest obsługiwana przez pięć składów. Przez cały dzień kursuje między Gumieńcami, a ulicą Dworcową.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", " Polskie Radio Szczecin", 29 czerwca 2008 roku

* * *

Prawie dwa i pół miliona euro dla zajezdni

Są pieniądze na zamianę starej zajezdni tramwajowej na Niebuszewie w muzeum. W ministerstwie kultury podpisana została umowa na dofinansowanie projektu.
Są pieniądze na zamianę starej zajezdni tramwajowej na Niebuszewie w muzeum. W ministerstwie kultury podpisana została umowa na dofinansowanie projektu Szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji otrzyma 2,342 tys. euro. To pieniądze ze środków mechanizmu finansowego EOG.
Adaptacja nieczynnej zajezdni tramwajowej przy ul Niemierzyńskiej na muzeum i galerię sztuki to wspólna inicjatywa Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, miasta oraz Muzeum Narodowego w Szczecinie. - Placówka już nawiązała współpracę z podobnymi ośrodkami w Oslo i Stralsundzie - informuje Celina Skrobisz, rzecznik prasowy prezydenta Szczecina.
Za przyznane pieniądze przeprowadzony będzie remont a także przebudowa obiektu. Postawiony też zostanie dodatkowy budynek - na biura i magazyny. Tory zajezdni połączone będą z miejską siecią trakcyjną - dzięki temu zabytkowe wozy będą mogły wyjeżdżać z Muzeum na ulice Szczecina.

Opracowanie: "kov", "Gazeta Wyborcza", 27 czerwca 2008 roku

* * *

Tramwaje w barwach marki Szczecina

Cztery biało-niebiesko-zielone tramwaje z nowym logo miasta pojawią się na ulicach do końca tego roku. W przyszłości będą tak wyglądać wszystkie, a jest ich około 200.
Najdłużej trwa modernizacja wewnętrzna pojazdów – mówi Wiesław Górski z Wydziału Napraw Taboru. – Bo oprócz tego, że tramwaje będą w nowych barwach Szczecina, będą też nowocześniejsze w środku. Będzie system głośnomówiący łączący pasażerów z motorniczym, odporne i eleganckie krzesła, tablice informacyjne, klimatyzacja i specjalny ergonomiczny fotel w kabinie motorniczego. Myślę, że to bardzo pozytywna zmiana pod każdym względem. Kolorystyka jest przyjazna pasażerom, w tramwaju zrobi się jaśniej a podróż stanie się przyjemniejsza.
Za miesiąc w zajezdni przy ulicy Klonowica będzie już można zobaczyć nadwozia tramwajowe w pełni pomalowane.

Opracowanie: "Anna Maciejewska", "Moje Miasto Szczecin", 26 czerwca 2008 roku

* * *

Szczecińskie MZK od stycznia będzie spółką

Zapowiadają się duże zmiany w szczecińskiej komunikacji. Dla pasażerów oznacza to lepsze tramwaje, równiejsze torowiska i podróże na czas.
Miasto ma plany wobec zatrudniającego ponad 700 osób zakładu budżetowego - chce go wzorem swoich przewoźników autobusowych zamienić w spółkę. To prawdziwa rewolucja, o potrzebie której mówiło się od lat.
Idą na swoje
Zmierzamy do tego, żeby MZK od 1 stycznia było spółką, która będzie walczyła o swój byt na zasadach rynkowych - potwierdza Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta.
Przygotowania do powołania spółki już się zaczęły. Wie o nich załoga i związki zawodowe. To jest dobre rozwiązanie, ale musimy znać jego szczegóły, zobaczyć pełną dokumentację - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Na razie znamy zarys planu. Wiedzieliśmy, że nas to czeka, teraz dajemy zielone światło, ale ludziom przekształcającym zakład będziemy patrzeć na ręce. I będziemy bronili praw załogi, żeby pracownicy na tym nie stracili.
Zakładamy przeniesieniu wszystkich składników zakładu budżetowego do spółki w stosunku 1 do 1 - uspokaja Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Nie będzie zmniejszenia zatrudnienia. Pokażemy, że to jest model najbardziej bezpieczny. Zależy nam na zaufaniu i wsparciu pracowników przy przeprowadzaniu zmian.
W tym roku MZK spodziewa się mieć 6,8 mln zł strat. Ten dług miasto będzie musiało spłacić, by powołać spółkę. W tej chwili MZK utrzymuje się z tego co zapłaci mu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego za przejechane kilometry, z dotacji miejskich oraz robót wykonywanych dla miasta za pieniądze z budżetu. Po zmianach, tramwajarze będą zarabiali tylko na tym co "wyjeżdżą".
Pasażerom się spodoba
Zmiany pozwolą nam pokazać siłę MZK - tłumaczy Krystian Wawrzyniak. Spółka prawa handlowego to bardziej elastyczny podmiot.
Elastyczność ma oznaczać zmiany także dla pasażerów. Spółce łatwiej będzie ogłaszać przetargi np. na remonty torowisk, które w Szczecinie są w kiepskim stanie. Do tego będzie mogła kupować w leasingu nowe tramwaje. Dziś tego robić nie może.
Nie będą mogli sobie pozwalać na niewyjeżdżanie na trasy i będą musieli pilnować rozkładów jazdy - przekonuje Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". W spółce trzeba się dobrze rządzić i nie wolno sobie pozwalać na niewykonywanie planów, bo to są pieniądze.
Miejscy przewoźnicy autobusowi "Dąbie" i "Klonowica" na takich zasadach działają od 9 lat kupując od lat nowe i do niedawna używane autobusy za to, co zarobiły. W przypadku autobusów to był strzał w dziesiątkę - tłumaczy miasto. Czas na takie zmiany w MZK.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 26 czerwca 2008 roku

* * *

Odmłodzą tramwaje

Firma "Modertrans" z Poznania zadba o nowoczesny wygląd szczecińskich tramwajów. Pierwszy przetarg MZK musiało unieważnić, bo jedyna złożona oferta była droższa niż możliwości finansowe przewoźnika. Drugie postępowanie udało się jednak rozstrzygnąć.
Zamówiliśmy 2 pudła do wagonów z rodziny 105N, za każde zapłacimy 311 tys. zł brutto - informuje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin.
Dwa trzydziestoletnie wagony są już odstawione i czekają na przebudowę w Wydziale Napraw Taboru przy ul. Klonowica. Otrzymają nie tylko nowoczesne nadwozia, wymieniona będzie w nich cała aparatura i zwiększone bezpieczeństwo. Skład powinien wyjechać na ulice pod koniec roku.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 25 czerwca 2008 roku

* * *

Nie patrz na Szczecin!

Kilka lat „Kurier” toczył batalię o to, by z szyb miejskich autobusów i tramwajów zniknęły reklamy. Przewoźnicy bronili się, bo oklejając pojazdy, zapewniali swym firmom niemały dochód. A pasażerowie narzekali, bo w takich pojazdach czuli się jak w konserwie. Często nie wiedzieli, w jakim są punkcie miasta i jechali dalej niż chcieli.
Udało się osiągnąć kompromis: reklamy zostały, ale jeśli zajmują szyby, to tylko z lewej strony pojazdu. Skarg pasażerów jest mniej, a przewoźnicy też nie narzekają. Tym bardziej zdziwiły szczecinian, którzy od kilku dni mogą jeździć nowymi autobusami, nie reklamowe „zaciemnienia”. Wozy kupiła spółka z ul. Klonowica i zgodnie z życzeniem władz miasta pomalowane zostały w nowe barwy, odpowiadające marce Szczecina.
O kolorystyce można dyskutować - mówią pasażerowie. Ale niech ktoś wytłumaczy, po co na kilku szybach umieszczono nic nieznaczące kleksy, które kompletnie przesłaniają widoczność?
Sens ich naklejania podawało w wątpliwość także kilkoro radnych, którzy przybyli na prezentację nowych pojazdów. Ich zdaniem, ciapy, kleksy czy łaty niczemu nie służą, obniżają za to komfort podróży.
Mamy tego świadomość, było to rozpatrywane przed oznakowaniem pojazdów - zapewnia Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie. Dlatego elementy oznakowania umieszczono tylko na niektórych oknach. Ponadto zajmują stosunkowo mało miejsca i w naszej ocenie nie ograniczają znacząco widoczności.
Inne zdanie mają pasażerowie, ale oni przywykli już, że miasto się z nimi rzadko liczy. Niektórzy twierdzą wręcz, że lepsze były reklamy, bo przynajmniej naklejano je na folii z dziurkami lub półprzeźroczystej. Zaciemniały więc wnętrze, ale przy odrobinie wysiłku można było coś przez nie dojrzeć. Kleksy są kompletnie nieprzejrzyste. Miasto problemu nie dostrzega i nie zamierza z tych ozdobników rezygnować. Wkrótce na ulice wyjadą pierwsze tramwaje, które po modernizacji też mają być w nowych barwach Szczecina. Ich okna oszpecą plamy, które z niczym się nie kojarzą. Złośliwi twierdzą, że zaklejanie szyb to przemyślane działanie. Wszak nowa marka Szczecina określa wizję, jaką miasto ma spełnić dopiero w 2050 r. Do tego czasu lepiej go nie oglądać...

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 23 czerwca 2008 roku

* * *

Warszawy, sokoły, junaki...

Dziś do Szczecina trafią pierwsze zabytkowe pojazdy z unikatowej kolekcji mieszkańca Warszawy Leszka Liszewskiego. Przez ponad 20 lat kolekcjoner zgromadził 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, dwa traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów - w tym kilka przedwojennych. Pojazdy trafią do Muzeum Techniki i Komunikacji Miejskiej.
Zbiór zawiera takie rarytasy, jak promy czołgowe i stare autobusy oraz kilka wojskowych terenówek. W każdym miłośniku motoryzacji największe emocje wzbudzają jednak motocykle - Sokół 200 (drugi istniejący egzemplarz jest w zbiorach Muzeum Techniki w Warszawie) oraz jedyny z oryginalnym przedwojennym malowaniem Sokół 1000. W kolekcji znajdują się także junaki wyprodukowane w Szczecinie. Większość pojazdów jest w idealnym stanie - są odrestaurowane i na chodzie. Zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna Warszawa, garbus czy też sensacyjna, polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, który nigdy nie został wprowadzony do produkcji. Na jego podstawie powstał popularny renault twingo.
Wstępnie kolekcjoner chciał 1,5 mln zł. Miasto wynegocjowało obniżenie ceny do 1,2 mln. Płatność ma być w dwóch ratach.
Tak naprawdę kolekcja jest bezcenna – mówił podczas podpisania umowy L. Liszewski. Zbierałem pojazdy przez ponad 20 lat. Mimo że miałem inne propozycje, to zależało mi, aby zbiory trafiły właśnie do Szczecina. Jestem związany z miastem, mam tu wielu przyjaciół, a pomieszczenia byłej zajezdni doskonale nadają do wystawiania tego typu eksponatów.
Zgodnie z podpisaną umową zakupiona kolekcja 118 pojazdów do szczecińskiego muzeum trafi w dwóch turach - 110 pojazdów sukcesywnie do 30 września 2008, a ostatnie 8 pojazdów do połowy 2009 roku.
Wszystkie eksponaty będzie można zobaczyć dopiero w 2010 roku, po gruntownej przebudowie zajezdni. Wcześniej planuje się pokazanie najważniejszych motocykli w części muzeum przy ul. Lenartowicza.

Opracowanie: "aktualności", "Kurier Szczeciński", 19 czerwca 2008 roku

* * *

Nie ma końca „grzybka"-kolejne rozmowy, nowi inwestorzy

Kolejni inwestorzy trafili wczoraj do szczecińskiego magistratu by rozmawiać o przyszłości terenów przy Bramie Portowej w Szczecinie. Firma CR chce nieruchomości sprzedać, bo nie jest w stanie dotrzymać zobowiązań wobec gminy. Tymczasem urząd miasta wszczął już procedurę odzyskania „grzybka” i sąsiedniego gruntu na drodze sądownej.
Na temat przejęcia dwóch nieruchomości przy Bramie Portowej w Szczecinie: po dawnym „grzybku” i placu przy budynku Poczty Polskiej, spółka CR należąca do Hiszpana Carlosa Roiznera rozmawia od roku. Ostatnio rozmowy nabrały tempa, bo miasto straciło cierpliwość i chce odzyskać teren w centrum Szczecina. Podstawą ma być nie wypełnienie zobowiązania jakie przyjął Roizner tzn. przedstawienia do końca maja 2008 r. gwarancji bankowej na milion euro. Dokument miał potwierdzić zdolność spółki do dokończenia rozgrzebanego przedsięwzięcia w miejsce „grzybka” i rozpoczęcie drugiej inwestycji.
Jak dotąd rozmowy z m.in. amerykańską firmą deweloperską, skandynawską spółką InterIKEA należącą do koncernu IKEA oraz szczecińskimi przedsiębiorcami z Pawłem Golemą na czele nie przyniosły rezultatu. Nieoficjalnie wiadomo, że CR żądał i wciąż żąda za dużo za obie nieruchomości. Przedstawiciele inwestorów twierdzą, że cena jest bardzo wygórowana biorąc pod uwagę tak zaognione relacje z miastem, jak i konieczność pozyskania gwarancji bankowych oraz zapowiadane przez niemal wszystkich zainteresowanych przeprojektowanie budynku planowanego w miejsce „grzybka”. Część inwestorów zapowiada w tym miejscu inne funkcje niż galeria handlowa (InterIKEA mówiła np. o biurowcu). Inni twierdzą, że obecny projekt nie daje szans na sprzedaż powierzchni handlowej, bo jest jej po prostu zbyt mało.
Obok odbywanych regularnie rozmów z potencjalnymi nabywcami ziemi od spółki CR, przedstawiciele prezydenta Krzystka uruchomili procedurę mającą doprowadzić do odzyskania przez miasto nieruchomości. W pierwszym etapie urzędnicy proponują firmie deweloperskiej dobrowolne oddanie gruntów. Prawdopodobnie spółka odmówi, ale takiej propozycji wymaga prawo. Gdy prezydent dostanie odmowę, ma skierować sprawę do sądu.
* * *
W interesie miasta jest odzyskanie terenów, którymi obecnie włada spółka CR. Nawet biorąc pod uwagę koszty i przewlekłość ewentualnego procesu, i tak Szczecin na tym skorzysta. W nowym przetargu gmina dostanie więcej za oba grunty, a Hiszpan już dawno pokazał, że przy Bramie Portowej potrafi tylko zrobić bałagan.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 18 czerwca 2008 roku

* * *

MZK na skraju bankructwa

Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji poinformował pisemnie związkowców, że w czerwcu spółka może utracić płynność finansową. W budżecie ma dziurę w wysokości 2 mln zł.
Największa w Szczecinie firma zajmująca się przewozem mieszkańców nie płaci ZUS-owi składek i zalega z opłatami za prąd. Związkowcy zażądali spotkania z zastępcą prezydenta Szczecina Beniaminem Chochulskim.
Brakuje motorniczych, nie wykonujemy kursów, a Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego regularnie nakłada na nas kary - tłumaczy straty Andrzej Cielas, przewodniczący Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Piotr Landowski z Urzędu Miasta powiedział, że trudna sytuacja w MZK to efekt związkowych protestów w tej firmie. Warunkiem przystąpienia do rozmów ze związkowcami jest zawieszenie pogotowia strajkowego - dodał.
Zastępca Prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski nie chciał rozmawiać o MZK. Do spotkania związków zawodowych z władzami Szczecina ma dojść w przyszłym tygodniu.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 18 czerwca 2008 roku

* * *

Finansowe kłopoty w MZK?

Związki zawodowe działające w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym twierdzą, że firmie grozi utrata płynności finansowej.
O fakcie, że zakład zalega z opłatami za prąd dla Enei i ma opóźnienia w płatnościach ZUS-u, związkowcy powiadomili zastępcę prezydenta Szczecina Beniamina Chochulskiego. Związkowcy chcą się spotkać z prezydentem, w zamian oferują zawieszenie pogotowia strajkowego.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz powiedział, że z powodu braku motorniczych MZK ma problemy z realizacją rozkładów jazdy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nalicza firmie za to kary. Do kasy MZK wpływa coraz mniej pieniędzy. Pracownicy odchodzą z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, brakuje motorniczych, a to powoduje, że tramwaje nie wyjeżdżają na ulice Szczecina.
Związkowcy chcą, aby pensje w MZK wzrosły o 300 złotych brutto do końca roku. W MZK nadal jest spór zbiorowy pomiędzy dyrekcją firmy, a związkami zawodowymi. Według nieoficjalnych informacji, braki w budżecie MZK wynoszą ponad 2 miliony złotych.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 18 czerwca 2008 roku

* * *

Nowe Solarisy pod trzema orłami

Pierwsze cztery nowoczesne przegubowce w nowych barwach miasta ruszyły na trasy lewobrzeżnego Szczecina. Miasto chce do 2010 roku wymienić co czwarty autobus na nowy
foto: Dariusz GORAJSKI / AG, Prezydent Piotr Krzystek we wnętrzu nowego autobusu
Cztery autobusy typu Solaris Urbino-18 najpierw z dumą zaprezentowały się na parkingu przy Jasnych Błoniach, a zaraz potem ruszyły na trasy.
Będą jeździły na liniach najbardziej oblężonych: 75, 67, 53, 60 oraz pospiesznych - zapowiada Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego - Klonowica. Dziś krótko, bo tylko od godz. 13 do 17, od środy wejdą do normalnej eksploatacji.
Nie każdy mógł zostać kierowcą nowego autobusu. Dostali je najlepsi i najbardziej zasłużeni. Były jakieś konkursy wewnętrzne, szefostwo sprawdzało, kto jeździ bez kolizji. Padło między innymi na mnie - cieszył się Ryszard Kasprzycki, kierowca z 16-letnim stażem w SPA.
Autobusy mają po 18 m długości, nawiew w części pasażerskiej i klimatyzację kabiny kierowcy. Wewnątrz jest monitoring. Faktem jest, że kierowca w kabinie silnika nie słyszy. To, że pracuje, widzę po obrotomierzu - mówi Kasprzycki. Wadą jest fabryczne ustawienie - nie można jechać szybciej niż 70 km na godz. Na mieście to logiczne, ale ja przyprowadziłem ten autobus spod Poznania. Czuć było, że silnik może więcej, a szybciej się nie dało.
Każdy nowy autobus kosztuje ponad milion złotych. Wraz z kosztami leasingu SPA-K zapłaciła za cztery solarisy 5,1 mln zł. To druga partia nowych autobusów dla Szczecina. Poprzednie (tyle że krótsze, nieprzegubowe) kupiła spółka w Dąbiu.
Mamy w Szczecinie ponad 200 autobusów, do 2010 r. chcemy wymienić 25 proc. taboru na nowy - zakłada prezydent Piotr Krzystek.
We wtorek SPA-Dąbie otworzyła oferty w przetargu na osiem kolejnych 18-metrowych autobusów (też najlepsza oferta pochodzi z Solarisa). Także SPA-K na początku przyszłego roku kupi 10 nowych autobusów. Urbino-18 spełniają standard czystości spalin Euro-4. Autobusy kupione po roku 2001 spełniają normy Euro-3, a starsze Euro-1. Dla porównania, Euro-4 ogranicza ilość emitowanych tlenków azotu o prawie połowę, a tlenków węgla o 30 proc. w porównaniu z Euro-3.
Kolejną nowością są barwy. Wozy zostały pomalowane zgodnie ze strategią promowania marki Floating Garden. Dominuje kolor biały z elementami niebieskimi i zielonymi. Gwarantuję, że utrzymamy je w czystości - zapewnia Putiatycki. Zresztą dotychczas nasze autobusy też miały przewagę koloru białego. Niebawem, oprócz nowych solarisów, na trasy wyjadą także tramwaje pomalowane zgodnie ze strategią promocji marki. W tym roku będzie to sześć gruntownie modernizowanych wagonów.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 17 czerwca 2008 roku

* * *

Wielka kolekcja przyjeżdża w czwartek

Pierwsze pojazdy z zakupionego przez miasto zbioru starych pojazdów przyjadą do Muzeum Techniki i Komunikacji w najbliższy czwartek - poinformował "Gazetę" dyrektor muzeum Stanisław Horoszko.
Kolekcja zakupiona przez Szczecin od jednego z kolekcjonerów liczy ponad sto polskich pojazdów: od rowerów, poprzez motocykle, samochody osobowe, po ciężarówki. Są w niej wszystkie modele słynnego, przedwojennego motocykla Sokół czy też kultowe szczecińskie junaki. Wśród samochodów zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna warszawa "garbus" czy też sensacyjna polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, nigdy nie wprowadzony do produkcji, a na podstawie którego powstał popularny Renault Twingo.
Kolekcja będzie jedną z głównych atrakcji szczecińskiego muzeum. Dotrze do muzeum w kilku transportach. Ten pierwszy jest spodziewany w czwartek około godziny 15.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 16 czerwca 2008 roku

* * *

Wyższe kary dla gapowiczów

Gapowicze zapłacą więcej - zdecydowali dziś radni. Teraz za brak biletu zapłacimy 110-krotność jego ceny, czyli ok. 240 zł.
Za przyjęciem projektu głosowało 21 radnych. Poprzednią uchwałę, w której radni uchwalili wysokość kar na 250 zł, wojewoda uznał za sprzeczną z prawem. Jednak Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wnioskował o zmianę dotychczasowych zasad ustalania opłat tak, aby opłata była wyższa i skuteczniej oddziaływała na zachowania pasażerów.
Wysokość opłaty dodatkowej ustalono biorąc pod uwagę cenę najtańszego biletu jednorazowego normalnego (2,20 zł) w następujący sposób:
- 110-krotność tej ceny - za przejazd bez odpowiedniego dokumentu przewozu,
- 100-krotność tej ceny - za przejazd bez własnego dokumentu poświadczającego uprawnienia do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu,
- 45-krotność tej ceny - za naruszenie przepisów w zakresie przewozu rzeczy i zwierząt, a w szczególności za zabrane ze sobą do środka transportu rzeczy wyłączone z przewozu oraz za przewóz bagażu lub zwierząt podlegających opłacie bez własnego biletu<
- 220-krotność tej ceny - za spowodowanie zatrzymania lub zmianę trasy środka transportowego bez uzasadnionej przyczyny.
Ponadto uchwała zakłada wprowadzenie 5% opłaty manipulacyjnej, uwzględniającej koszty ponoszone w związku z czynnościami związanymi ze zwrotem albo umorzeniem opłaty dodatkowej.

Opracowanie: "Magda Ratajczak", "Moje Miasto", 16 czerwca 2008 roku

* * *

Budowa ronda ciągle tylko na papierze

Do dziś nie ruszyła budowa ronda na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu. Rondo miało usprawnić ruch i poprawić bezpieczeństwo przejazdu na skrzyżowaniu. Jego budowę zapowiadano już jesienią ubiegłego roku.
Nie ma mowy o opóźnieniach - zapewnia Radosław Tumielewicz z magistratu. Inwestycja jest przewidziana do zakończenia w tym roku. Wszystko zależy od tego, czy wykonawca zostanie wyłoniony.
Dokumentacja jest już gotowa i rozpoczęliśmy dalsze działania - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pod koniec sierpnia powinniśmy być już po przetargu na wykonawcę robót. Roboty powinny być wykonane do końca grudnia.
Pieniądze na budowę również są - mówi Radosław Tumielewicz. Dofinansowanie jest od wojewody z programu likwidacji miejsc niebezpiecznych. Nowe rondo rzeczywiście usprawniłoby przejazd. Spadłaby też liczba niebezpiecznych zdarzeń.

Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 12 czerwca 2008 roku

* * *

Rozbity autobus komunikacji miejskiej

Niewykluczone, że jeden z przegubowych autobusów komunikacji miejskiej pójdzie do kasacji. Rano wpadł na słup reklamowy.
foto:Marcin Bielecki, Rano autobus komunikacji miejskiej wjechał w słup reklamowy.
Do zdarzenia doszło na ul. Hangarowej. Pojazd komunikacji miejskiej wyjechał z zajezdni Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie" i bez pasażerów jechał by zacząć kursować na linii. Przed godz. 6, jak wynika z relacji kierowcy, na jezdni pojawił się nagle pies. Autobus hamował, ale na koleinach nie udało się go opanować. Uderzył w dużą przydrożną reklamę.
Kierowcy nic się nie stało - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie", do którego należy autobus. Po śladach hamowania widać, że są krótsze, niż gdyby pojazd hamował z dozwolonej na tym odcinku prędkości siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. Musimy ocenić stan autobusu, ale nie wykluczone, ze zostanie wycofany z eksploatacji.
Man został wyprodukowany w 1993 roku. Autobus był sprawny technicznie.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 11 czerwca 2008 roku

* * *

Nieumundurowani policjanci w autobusach

Szukają kieszonkowców, pilnują porządku i pomagają kontrolerom biletów przy interwencjach - to zadania polickich policjantów, którzy nieumundurowani pełnią służbę w autobusach komunikacji miejskiej.
Dodatkowe patrole w autobusach są możliwe, dzięki wsparciu finansowemu Gminy Police. Gmina za dodatkowe patrole płaci prawie 30 tysięcy złotych miesięcznie. Chcemy, żeby nie tylko na przystankach, ale także w autobusach było bezpiecznie - mówi starszy sierżant Jolanta Szalińska z Komendy Powiatowej Policji w Policach.
Działania policjantów przynoszą efekty. Według policyjnych statystyk, w maju odnotowano 30-procentowy spadek przestępczości o charakterze kryminalnym w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.

Opracowanie: "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 11 czerwca 2008 roku

* * *

Przyszłość z napędem hybrydowym

Szczecin inwestuje w autobusy. Po latach zastoju i kolejnych, gdy trafiały do nas jedynie używane egzemplarze z Zachodu, sytuacja zaczęta się zmieniać. Od kilku miesięcy po prawobrzeżu jeżdżą 4 fabrycznie nowe solarisy. Kolejne 4 - tym razem przegubowe - pojawią się na lewobrzeżu jeszcze w czerwcu. A to dopiero początek. Tegoroczne zakupy to efekt 2 działań: podniesienia cen biletów i zwiększenia stawki za tzw. wozokilometr, jaki spółki otrzymują za wykonaną usługę - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Trochę to trwało, ale cały proces wymaga niestety czasu.
Podobnie będzie przy kolejnych zakupach. Na początku roku obie szczecińskie spółki dostały po 4 min zł. Ich kapitał po kilku miesiącach zwiększono o kolejne 2 min. Me dzięki temu obie już ogłosiły przetargi. Na początku przyszłego roku Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie" spodziewa się 8 nowych przegubowców. SPA ,,Klonowica" niewiele później planuje mieć 5 krótkich i 5 przegubowych fabrycznie nowych autobusów.
Wszystkie nowe pojazdy, poczynając od tegorocznej czerwcowej dostawy, mają już być malowane w nowe barwy miasta - przypomina Michał Przepiera. Zgodnie z marką Szczecina, dominującym kolorem będzie biel, pojawią się też błękit, granat i zieleń. Będą to autobusy ekologiczne. Wygląda na to, że Szczecin jako pierwsze miasto w Polsce będzie miał pojazdy komunikacji miejskiej spełniające wyśrubowaną normę emisji spalin EEY Dotyczy to zarówno wozów z Dąbia, jak i ul. Klonowica. Miasto chce jednak wyraźnie postawić na ekologię. Dlatego od kilku miesięcy przygląda się także innym rozwiązaniom. Pod uwagę brany jest biodiesel, gaz ziemny oraz napęd hybrydowy Szansą na to mogą być środki unijne, choć wciąż nie wiadomo, w ramach jakiego projektu miałyby być przyznane.
Nie oszukujmy się: gdyby nasz tabor był w zadowalającym stanie, nie zastanawialibyśmy się nad alternatywnymi paliwami i nie czekali na środki z UE - mówi M Przepiera. Ale dopóki jest cień szansy na jakiekolwiek dofinansowanie, być może nawetna 50Ł0nowyeh pojazdów, należy o tym myśleć.
Na razie nie ma jednak pewności, które rozwiązanie mogłoby się dla Szczecina okazać najkorzystniejsze. Najtańsze byłyby prawdopodobnie autobusy napędzane bioetanolem. Ale w Polsce nikt jak dotąd nie produkuje takiego paliwa. Problemy z paliwem przekładają się też na małe zainteresowanie tego typu pojazdami. W kraju jest ich 5, wszystkie jeżdżą w Słupsku, a bioetanol do nich sprowadzany jest ze Szwecji. Poza tym do funkcjonowania zajezdni musiałaby powstać stacja tankowania paliw, a to już wymaga sporych nakładów.
Większe doświadczenia polskie przedsiębiorstwa komunikacyjne mają z CNG, czyli gazem ziemnym odpowiednio sprężonym. Pierwszy autobus na „gaz z kuchenki" wyjechał w Rzeszowie w styczniu 2004 r Według szacunków firmy CNG Polska, dziś na każdym przejechanym kilometrze właściciel zarabia około 55 groszy O tyle drożej kosztuje przejechanie kilometra autobusem z silnikiem Diesla.
Niezbędna jest odpowiednia infrastruktura, stacja sprężania i pojazd dostosowany do takiego paliwa - tłumaczył kilkaka tygodni temu szczecińskim urzędnikom Zbigniew Sobczyk, członek zarządu CNG Polska. W kraju jest obecnie 28 takich stacji. Ale to rozwiązanie też ma wady. Budowa stacji ze stanowiskami do tankowania to wydatek rzędu kilku milionów złotych. Odpowiednio doposażony autobus może po pełnym tankowaniu przejechać 460 km, wyposażony standardowo - około 300 km. W Szczecinie nie nadaje się więc do spółki w Dąbiu, bo na niektórych liniach miałby zbyt krótki zasięg. Nie wiadomo też, czy wydatek się zwróci, bo ceny gazu, podobnie jak tradycyjnych paliw, są nieprzewidywalne.
Znaleźli się jednak odważni, jak choćby MPK Tarnów, gdzie ponad 60 proc. taboru to autobusy ekologiczne. Aż 32 napędzane są właśnie CNG, od niedawna natomiast flota przewoźnika powiększyła się o 12 pojazdów o napędzie hybrydowym. Są używane, mają po 7-8 lat i przebieg poniżej 200 tys. km. Wprawdzie taki napęd sprawia, że tabor staje się jeszcze droższy niż ten napędzany CNG lub bioetanolem, ale za to koszty eksploatacji są niższe nawet o 30 proc.
1 to może się okazać przeważającym czynnikiem Zwłaszcza że w przypadku pojazdów hybrydowych nie trzeba ponosić olbrzymich nakładów na dodatkową infrastrukturę, nie powinno też być kłopotów z zasięgiem takich autobusów - mówi M. Przepiera. Korzystając z silnika spalinowego i elektrycznego, nie powinny mieć problemu z przejechaniem kilkuset kilometrów, będziemy się temu przyglądać.
Już dziś jednak mówi się, że Szczecin postawi na hybrydy. Następne 2 lata to zakupy kilkudziesięciu pojazdów o tradycyjnym napędzie. Jeśli jednak w tym czasie nie pojawi się szansa na unijne dofinansowanie, 2 autobusy hybrydowe kupimy eksperymentalnie z własnych środków. Bo nie ma wątpliwości, że trzeba szukać alternatywy nie tylko dla bardziej ekologicznych rozwiązań, ale także dla paliw, których galopujące ceny nie doprowadzą przewoźników na skraj bankructwa.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 6 czerwca 2008 roku

* * *

Sprawa Grzybka może trafić do sądu

Szczecinianie będą musieli przyzwyczaić się do metalowego płotu w centrum miasta. Taki widok czeka nas przez następne kilka lat.
Władze miasta zamierzają dopiero w sądzie odebrać teren Carlosowi Roiznerowi. Hiszpański inwestor nie przedstawił miastu gwarancji bankowych na milion euro. Miało to być zabezpieczenie, że w miejsce "Grzybka” w wyznaczonym terminie powstanie dom towarowy. Carlos Roizner miał dostarczyć dokument do końca maja. Gwarancje do miasta jednak nie trafiły.
Nie wiem, czy przedstawił gwarancje i czy zamierza to zrobić - mówi Katarzyna Kantorska, radca prawny, która reprezentuje interesy Roiznera.
Przedstawiciele jego firmy - CR Group mają jedynie kontakt z właścicielem za pośrednictwem e-maila. Nawet nie wiedzą, kiedy można spodziewać się go w Polsce.
Władze Szczecina wciąż czekają na gwarancje bankowe. Liczą, że inwestor mógł je wysłać pocztą.
Prawdopodobnie do końca tygodnia wstrzymamy się ze wszelkimi działaniami - mówi Sebastian Wypych z urzędu miejskiego. Jeżeli dokument nie dotrze, prawnicy przygotują pismo o rozwiązanie umowy z wieczystym użytkownikiem.
Nieoficjalnie wiadomo, że Carlos Roizner szuka nowego nabywcy terenu. Sam zapłacił za plac przy Bramie Portowej niewiele ponad milion złotych. Teraz ten grunt jest wart wielokrotnie więcej. Dobrowolnie nie będzie chciał umowy rozwiązać, prawdopodobnie miasto będzie musiało oddać sprawę do sądu. A tam - utknie na wiele lat. Podobnie, jak w przypadku działki przy ul. Mickiewicza. Po czterech latach, sprawa nadal jest w pierwszej instancji.
Nowe porozumienie z miastem Roizner podpisał jesienią ub. roku. Zobowiązał się w nim do przedstawienia gwarancji bankowych, które miały być zabezpieczeniem, że we wrześniu 2010 roku obiekt przy Bramie Portowej będzie gotowy. Hiszpański inwestor jest także właścicielem drugiego placu przy Bramie Portowej, na którym obecnie jest bar "Kogucik”. Tutaj gwarancja bankowa jest jedynie na pół mln euro. Ma ona być dostarczona do 1 marca przyszłego roku.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 3 czerwca 2008 roku

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07
1/08, 2/08, 3/08, 4/08, 5/08



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0