Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.


Prasa informuje - czerwiec







* * *

Niskopodłogowiec na żądanie

Dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie" obiecał, że na życzenie osoby niepełnosprawnej spółka podstawi autobus niskopodłogowy na kurs o określonej godzinie. Wystarczy odpowiednio wcześniej to uzgodnić.
Po opublikowaniu we wczorajszym „Kurierze" artykułu na temat zbyt małej liczby autobusów niskopodłogowych w szczecińskiej komunikacji, wskutek czego osoby na wózkach inwalidzkich mają trudności z dotarciem do innych części miasta, zadzwonił do nas dyrektor SPA „Dąbie" Włodzimierz Sołtysiak. Tłumaczył, że jego firma codziennie wysyła na linie ponad dwadzieścia autobusów niskopodłogowych (zgodnie z umową z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego musi co najmniej dziewięć). I że takich pojazdów w taborze SPA „Dąbie" jest coraz więcej, chociaż na nowe zakupy stale jest za mało pieniędzy. Złożył też jedną obietnicę.
Jeśli jakaś osoba niepełnosprawna wie, że w określonym dniu o ustalonej godzinie ma gdzieś jechać, możemy na konkretny kurs wysłać autobus niskopodtogowy - zapowiedział Włodzimierz Sołtysiak. Wystarczy się z nami skontaktować dwa-trzy dni wcześniej. My już wszystko odpowiednio zorganizujemy. Jest tylko jeden wyjątek, linia nr 52 na Wyspę Pucką. Tam autobusu niskopodłogowego nie wyślemy, bo nie zmieści się pod wiaduktem.
Aby zamówić niskopodłogowca, trzeba zadzwonić pod numer 464-36-02 i poprosić o połączenie z dyspozyto rem lub kierownikiem eksploatacyjnym. Obietnica dotyczy oczywiście linii obsługiwanych przez SPA „Dąbie", czyli: 52, 54, 55, 55b, 56, 61, 64, 65, 66, 71, 73d, 73z, 77, 77b, 79, 81, 84, A, B, C, Cbis, D, E, G, 533 i 534.

Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 29 czerwca 2007 roku.

* * *

"Enka" i "ogórek" na trasach turystycznych

Przez całe wakacje, w każdą niedzielę, będą kursowały po ulicach Szczecina.
Liczące sobie ponad pół wieku poczciwe tramwaje typu "N", które jeszcze w 1996 r. królowały na szczecińskich torach, pojadą okrężną trasą przez centrum miasta. Linia 0 ruszać będzie o godz. 14.30 i 16 z Bramy Portowej (przystanek linii 9 w kierunku Głębokiego). Skład wagonów z lat 50. ubiegłego wieku pojedzie przez ul. Krzywoustego i Piastów na Pomorzany. Stamtąd przez ul. Kolumba wróci do centrum, gdzie zatoczy koło i przez Wyszyńskiego i Dworcową wróci na Bramę Portową.
Po centrum miasta będzie też co niedziela kursował poczciwy "ogórek". Linia 50 będzie miała początek na przystanku autobusowym przy ul. Tkackiej. Autobus wyruszy na trasę dwukrotnie: o 14.30 i 16. Jego trasa jest wyjątkowo atrakcyjna dla miłośników Szczecina. Autobus przejedzie m.in. przez Jasne Błonia czy też uroczy plac Jakuba Wujka w centralnej części starego Pogodna.
Kolejny "ogórek" - jako linia 100 - wyjeżdżać będzie z Polic (przystanek "Police-Rynek") o godz. 13.40. Autobus dojedzie do Szczecina, gdzie objedzie centrum miasta po czym wróci do Polic.
Linie turystyczne będą działać w każdą niedzielę do 26 sierpnia. Jedynie tramwajowa "0" będzie miała przerwę 5 sierpnia z uwagi finał The Tall Ships` Races. W historycznych już tramwajach i autobusach obowiązuje specjalna taryfa. Bilet normalny kosztuje 3 zł, a ulgowy 2 zł. Można je kupić bezpośrednio przed odjazdem lub wcześniej w kasie ZDiTM przy ul. Wyszyńskiego (pod arkadami).
Szczecińskie linie turystyczne co roku cieszą się dużym powodzeniem. Stare pojazdy, które je obsługują, ocalały i zostały wyremontowane dzięki zaangażowaniu miłośników komunikacji miejskiej przy wsparciu MZK. Szczegółowy opis tras można znaleźć na stronie www.zditm.szczecin.pl w dziale "komunikaty".
Tramwaj typu "N" w każdą niedzielę o 14.30 i 16 będzie ruszał w trasę z Bramy Portowej

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 29 czerwca 2007 roku.

* * *

Walczy z barierami - matka niepełnosprawnego chłopca skarży się na miejski transport

Dorota Nowakowska czekała godzinę na autobusniskopodłogowy, by wrócić z niepełnosprawnym synem do domu. Na rozkładzie jazdy nie było zaznaczonych autobusów, a kierowcy, których poprosiła o pomoc zbagatelizowali problem.
Dorota Nowakowska wprowadza syna do autobusu. Linia B na przystanku ma od niedawna zaznaczone kursy autobusów niskopodłogowych. Na inne trzeba poczekać. Foto: Gutek
Adrian Nowakowski jest niepełnosprawny. W czwartek wracał z matką od dentysty. Na przystanku oboje czekali ponad godzinę, by dotrzeć do domu. Przejechało 13 autobusów i żaden z nich nie był niskopodłogowy - mówi Dorota Nowakowska. Prosiłam o pomoc kierowców, ale żaden z nich nie przejął się moim problemem. Mówi się o barierach architektonicznych, a transport osób niepełnosprawnych w ogóle nie jest nagłośniony.
Kobieta postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zadzwoniła pod numer telefonu, który widniał na rozkładzie jazdy. Nie można się było tam dodzwonić, musiałam radzić sobie sama - mówi Nowakowska. Jeździmy za darmo, ale to nie powód, by tak nas lekceważyć. W końcu zadzwoniła do męża, by odwiózł ich do domu. To nie była jedyna taka sytuacja. Adrian ma 16 lat i od siedmiu lat jest niepełnosprawny.
Potrącił go samochód. Po wypadku rodzice musieli całkowicie zmienić swoje dotychczasowe życie. Mama zrezygnowała z prowadzenia firmy, a ojciec został taksówkarzem, choć wcześniej jeździł tirami. To był jedyny sposób, byśmy wspólnie pomagali synowi w rehabilitacji - mówi Ireneusz Nowakowski. Chłopiec jeździ na badania i ćwiczenia rehabilitacyjne.
Żeby zdążyć na umówioną wizytę, wychodzę dwie godziny wcześniej - mówi matka. Jestem na miejscu w samą porę. Tyle czasu zajmuje mi czekanie na autobus niskopodłogowy ze Zdrojów na Słoneczne. Przecież można by było zaznaczyć te kursy na rozkładzie jazdy. Trudno jest podnieść szesnastolatka - mówi matka.
W Szczecinie w trasę wyjeżdża ponad 50 autobusów niskopodłogowych dziennie. Na stronie internetowej pasażerowie dowiedzą się, które kursy obsługiwane są taborem niskopodłogowym - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Rozkłady na przystankach są wymieniane sukcesywnie. Dorota Nowakowska sprawdziła rozkład jazdy zamieszczony na stronie internetowej.
Musiał się pojawić po waszej interwencji, bo korzystam z internetu i wiem, że do tej pory nie było takich informacji. Poza tym, nie wszystkie linie są zaznaczone. Nie wiem, kiedy jedzie niskopodłogowy autobus linii nr 71,54. A na linii 65 zaznaczone są tylko dni wolne. Nie wszystkie rozkłady na przystankach zwierają jeszcze takie informacje. Niektóre z tablic zostały wymienione pod koniec maja i na tych zaznaczono informacje niezbędne dla osób niepełnosprawnych. W takiej sytuacji należy dzwonić pod numer Centrali Ruchu ZDiTM 0914800 403.

Opracowanie: "Joanna Piskorowska", "Moje Miasto", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Za wysokie progi

W Szczecinie powinno jeździć 17 niskopodłogowych autobusów komunikacji miejskiej. Kolejne 20 powinno kursować przed końcem roku na liniach obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W praktyce oznacza to, że na niektórych liniach autobusy niskopodłogowe nie pojawiają się w ogóle.
Na przystanku przy sanktuarium czekałam wraz z osobą niepełnosprawną na jakikolwiek autobus niskopodłogowy w kierunku Zdrojów - pisze nasza Czytelniczka. Z 13 autobusów, które przyjechały, ani jeden nie był niskopodłogowy. A z dwóch pytanych kierowców żaden nie potrafił powiedzieć, kiedy taki autobus przyjedzie. Czy na tym polega integracja?
Niestety, wiemy tylko, że było to w dzień powszedni. Czytelniczka nie podała, o jakie godziny chodzi. A bez tego nie da się sprawdzić, czy opisana sytuacja to norma, czy zbieg okoliczności. Na przystanku przy sanktuarium (domyślamy się, że chodzi o ten określany przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego mianem "Wiosenna") zatrzymują się autobusy linii zwykłych nr 66, 71, 73, 77 i 79 oraz pospiesznych B, D i G. Na liniach 66, 71, 77 i D autobusy niskopodłogowe nie jeżdżą w ogóle. Na linii 79 pojawiają się jedynie w dni świąteczne i wówczas, gdy obowiązuje specjalny rozkład. Pozostają linie 73, B i G. Na linii 73 autobus niskopodłogowy w dni powszednie pojawia się co 2 i pół godziny. Na linii B mniej więcej co godzinę i 20 minut. Linię G powinny obsługiwać tylko autobusy niskopodłogowe - ale mają przerwę pomiędzy 9.23 a 13.57. Zaś ostatni kurs jest o 16.57. Z analizy rozkładów tych trzech linii wynika, że jeśli Czytelniczka pojawiła się na przystanku "Wiosenna" np. o godz. 17.00, to na najbliższy autobus niskopodłogowy musiałaby poczekać do godz. 18.23...
Zgodnie z obowiązującymi od 1 czerwca 2007 roku umowami na wykonywanie usług przewozowych w zakresie przewozu osób na liniach autobusowych w komunikacji miejskiej, Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" powinno ekspediować dziewięć autobusów niskopodłogowych dziennie, a Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" osiem - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Autobusy niskopodłogowe przypisane są do linii 55, 56, 59, 64, 65, 73, 79, 80, 82, 84, 87, A, B i G, do określonych kursów.
Nieco inaczej jest w przypadku tras obsługiwanych przez SPPK - czyli tych łączących Szczecin i Police. Tu autobusy niskopodłogowe nie są przypisane do konkretnych kursów i linii, przewoźnik ma w tym zakresie swobodę.
Umowa zawarta ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym określa, iż wykonawca przewozów zobowiązany jest do końca bieżącego roku ekspediować 20 autobusów niskopodłogowych dziennie - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Od roku 2008 na liniach obsługiwanych przez SPPK 70 proc. kursujących pojazdów powinny stanowić autobusy niskopodłogowe.
Ale problemem jest nie tylko brak odpowiednich pojazdów. Sporo do życzenia pozostawia informacja. W przypadku linii obsługiwanych przez SPPK trudno oczekiwać umieszczania adnotacji w rozkładach, skoro przewoźnik nie ma obowiązku do tego się dostosować. Ale skoro na pozostałych trasach autobusy niskopodłogowe są przypisane do konkretnych kursów, informacja o tym powinna być dostępna na przystankach. A tej brakuje. Na szczęście jednak już się to zmienia.
W rozkładach jazdy umieszczonych na stronie internetowej ZDiTM pasażerowie uzyskają pełną informację, które kursy danej linii obsługiwane są taborem niskopodłogowym - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Są one podkreślone. Takie informacje można również uzyskać przez całą dobę pod numerem 091-48-00-403 w Centrali Ruchu ZDiTM. Rozkłady jazdy na słupkach przystankowych z zaznaczonymi szarym kolorem kursami obsługiwanymi taborem niskopodłogowym znajdują się na wszystkich przystankach dla linii autobusowych A, B, 82 i 87. Pozostałe rozkłady jazdy na przystankach wymieniane są sukcesywnie.

Opracowanie: "Jarosław Spirydowicz", "Kurier Szczeciński", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Szklane oko w tramwaju

W jednym ze szczecińskich tramwajów pojawiły się kamery. Monitorują zachowanie pasażerów, ale także to, co dzieje się na drodze przed pojazdem. Dodatkowo ukryty mikrofon rejestruje wszystkie słowa wypowiedziane przez motorniczego w kabinie. Wczoraj skład kursował na linii 12.
System monitoringu wyprodukowała jedna z niemieckich firm. Będziemy go testować ok. 2 tygodni - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy szczecińskiego MZK. Testy odbywają się na zlecenie wrocławskiej firmy "Protram".
Ta firma produkuje dla Szczecina 6 doczep do tramwajów z 2001 r. Zgodnie ze specyfikacją przetargową, zarówno one, jak i wagony, do których doczepy zostaną dołączone, mają być wyposażone w monitoring. "Protram" chce przetestować różne dostępne na rynku systemy. Szczecińskie MZK dzięki temu będzie mogło dokonać wyboru najodpowiedniejszego.
Trzy kamery bez przerwy rejestrują wszystko, co dzieje się we wnętrzu pojazdu. Obraz co kilka sekund zmienia się na monitorze zainstalowanym w kabinie motorniczego. Jest rejestrowany w dwóch kopiach. Mikrofon rejestruje także dźwięk, co pozwoli rozstrzygać ewentualne skargi pasażerów na zachowanie motorniczego. Kolejne ułatwienie to czwarta kamera zainstalowana na przedniej szybie tramwaju. Obraz przekazywany przez nią ułatwi ustalenie winnego w razie wypadków czy kolizji.
Na razie trudno coś o tym systemie powiedzieć, testy dopiero się zaczynają - przyznaje Z. Dąbrowski. - Dopiero za jakiś czas będziemy mogli go ocenić.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Na stojąco czekają na autobus

Większość mieszkańców ulicy Słupskiej to starsi ludzie. Czekając na przystanku na autobus nie mają gdzie usiąść, bo ławkę zniszczyli chuligani.
Aby dostać się do Dąbia, czy centrum Szczecina mieszkańcy ulicy Słupskiej muszą skorzystać z komunikacji miejskiej. Piechotą jest to zbyt duża odległość. Kiedy spóźnią się na autobus, muszą czekać na następny kolejne kilkadziesiąt minut. Na stojąco, bo ławkę zniszczyli wandale.
Ławka kiedyś była. Zrobił ją leśniczy – opowiada Danuta Szołomicka. Później zniszczyli ją chuligani. Dorośli wyprowadzili się, a my dalej musimy się męczyć. W tych okolicach przeważają starsi, schorowani ludzie. Z naszego przystanku korzystają także mieszkańcy ulicy Nowogardzkiej. Kiedy ucieknie nam autobus, musimy czekać na stojąco aż 30 minut na następny. Proszę uwierzyć, że dla starszych ludzi jest to ogromny kłopot. Szukamy wtedy kamieni, bądź siadamy na trawie. Nie da rady ustać tyle czasu.
Słowa te potwierdza Janusz Konarski, mieszkaniec centrum. W tych rejonach mieszka mój kolega. Często do niego przyjeżdżam – mówi. Zdarza się, że rzeczywiście czekam na autobus kilkadziesiąt minut. Najgorzej jest, kiedy pada deszcz, albo jest burza. Naokoło są drzewa i nie ma gdzie się schować. Stoję wtedy na otwartej przestrzeni. Wolę zmoknąć, niż być rażony piorunem. Mieszkańcy nie domagają się krytego przystanku. Jak mówią, nie wierzą, że ich prośby zostaną wysłuchane. Chcieliby tylko, aby zamontowano ławkę. Nie chcą przesiadywać na betonie i trawie.
Zapytaliśmy Martę Kwiecień - Zwierzyńską z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, czy nie ma możliwości spełnienia chociażby jednej z tych próśb.
Wprowadziliśmy to zgłoszenie do naszego harmonogramu – odpowiedziała. W najbliższych dniach przeprowadzimy wizję lokalną. Być może uda się w tamtym miejscu ustawić kryty przystanek. Musimy najpierw sprawdzić, czy znajdzie się tam miejsce. Odpowiedzi udzielimy wkrótce.
O odpowiedzi z ZDiTM poinformujemy w naszym portalu i nałamach gazety.

Opracowanie: "Andrzej Kus", "Moje Miasto", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Złapali demolujących wiatę

Policjanci ujęli dwóch nastolatków, którzy zniszczyli przystanek autobusowy u zbiegu al. Wojska Polskiego i Unii Lubelskiej.
O wandalach policja została powiadomiona przez świadka zdarzenia, do którego doszło o 2.30 w nocy. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce przystankowa wiata miała uszkodzoną boczną szybę, elementy plastikowe i kosz na śmieci. Świadek opisał policjantom osobników, którzy dokonali zniszczeń i wskazał ich wśród innych osób stojących na przystanku. Wandalami okazali się 18 letni Adrian K. i 17 letni Dawid P. Obaj byli pijani. We krwi mieli po dwa promile alkoholu. Trafili do policyjnego aresztu. Straty oszacowano wstępnie na tysiąc złotych.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 27 czerwca 2007 roku.

* * *

Szczecin znów kupuje "bezrlińczyki"

9,5 mln zł wyda miasto na 30 używanych wagonów tramwajowych z Berlina. To zmodernizowane tatry, niemal identyczne jak eksploatowane na naszych torach od pół roku żółte wozy.
Miasto po raz drugi robi tramwajowe zakupy w Berlinie. Jesienią 2006 r. w stolicy Niemiec Szczecin kupił 21 używanych, przegubowych tatr. Charakterystyczne, żółte wozy uchodzą wśród wiekowego szczecińskiego taboru za najwygodniejsze dla pasażerów i motorniczych.
Teraz miasto zdecydowało się na zakup 30 wagonów tramwajów. Są niemal identyczne jak eksploatowane już u nas "berlińczyki". To również tatry, ale nie przegubowe, tylko pojedyncze, nieco krótsze. Każdy ma silnik, ale będziemy je eksploatować w dwuwagonowych składach - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK.
Wprawdzie berliński przewoźnik BVG proponował Szczecinowi zakup do każdego wagonu z silnikiem tańszych doczep bez własnego napędu, specjaliści z MZK uznali jednak, że w naszym mieście takie zestawy będą nieprzydatne. Mamy zbyt strome podjazdy - wyjaśnia Dąbrowski. Wypełniony pasażerami wagon motorowy z przyczepą nie podjechałby chociażby pod ul. Wyszyńskiego.
Wyprodukowane dla BVG czeskie tatry liczą sobie 17 lat. Jednak podobnie jak w przypadku jeżdżących już po Szczecinie "żółtków" wszystkie wozy były w latach 1993-1997 gruntownie modernizowane. Zakres prac był nawet większy niż w przypadku posiadanych już przez nas przegubowców - mówi rzecznik MZK.
Negocjacje z BVG toczyły się od kilku miesięcy. Niemiecki przewoźnik w ubiegłym tygodniu przystał w końcu na ostateczną propozycję szczecińskiego magistratu. I tak za jeden wagon zapłacimy BVG ok. 320 tys. zł, czyli w sumie ok. 9,5 mln zł (w przeliczeniu z euro). Płatność została rozłożona na siedem lat.
Nowe - używane wozy zobaczymy w Szczecinie nieprędko. Transakcja musi bowiem zostać zatwierdzona przez radę nadzorczą BVG, która zbiera się dopiero w październiku. I chociaż akceptacja będzie tylko formalnością, do tego czasu BVG nie będzie mogło przetransportować tramwajów do Szczecina. Przygotuje je jedynie do naszych wymogów, zakładając np. na koła nowe obręcze - wyjaśnia Dąbrowski. Harmonogram zakłada, że pierwsza partia tatr wyjedzie na szczecińskie tory pod koniec października.Zastąpimy nimi liczące sobie już pół wieku "Helmuty" i najstarsze wagony typu 105N - zapowiada rzecznik MZK.
W tym roku na nasze tory trafi też sześć nowych tramwajów, za które miasto zapłaci 15 mln zł. To wszystko, na co na razie stać miasto, które ratuje się też modernizacją starego taboru.
Nierozwiązanym problemem pozostaje teraz modernizacja torowisk. Część tras jest tak zrujnowana, że tatry nie są i nie będą na razie na nie wpuszczane (np. na ul. Arkońską czy też Jana z Kolna). Koszty doprowadzenia torów do porządku szacowane są na astronomiczną kwotę 240 mln zł (jedna czwarta budżetu Szczecina). Miasto zapowiada, że przynajmniej część potrzebnych pieniędzy spróbuje w najbliższych latach pozyskać z Unii Europejskiej w ramach programu infrastruktura i środowisko.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 25 czerwca 2007 roku.

* * *

Kolejne tramwaje z Berlina - będą krótkie tatry

Ze szczecińskich torów znikną niebawem ponad 50-letnie tramwaje, tzw. helmuty. Zastąpią je żółte tatry, które jeszcze są w Berlinie. Zespół, którym od kilku miesięcy kieruje dyrektor szczecińskiego MZK, wynegocjował korzystne warunki. Tramwaje z Niemiec zaczną do Szczecina trafiać może jeszcze w październiku.
Osiągnęliśmy sukces, rozmowy posunęły się znacznie - nie ukrywa Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. Strona niemiecka zgodziła się na wiele naszych warunków, dzięki czemu można myśleć o finalizowaniu umowy.
Teraz wynegocjowane warunki musi zaakceptować prezydent Szczecina i rada nadzorcza berlińskiego przewoźnika. Rada zbiera się 2 razy w roku, najbliższe posiedzenie odbędzie się w październiku. Do tego czasu Niemcy będą już szykować wagony i przede wszystkim obręcze kół, które muszą być dostosowane do jazdy po naszych torowiskach. Tym razem nie będzie testów wagonów.
Kupujemy tatry T6, które mają tę samą szerokość, co jeżdżące już po Szczecinie wagony przegubowe. Nie będzie więc problemów z mijaniem się. Te są krótsze, będziemy je łączyć w składy - tłumaczy Z. Dąbrowski. Mówimy o blisko 30 wagonach, każdy ma silnik i może kursować osobno. Nie ma mowy o doczepach bez silników, które w Szczecinie prawdopodobnie nie zdałyby egzaminu.
Wagony, które chce kupić Szczecin, wyprodukowano w latach 1988-1991. Gruntowną modernizację przeszły w latach 1993-1996. Zakres prac był większy, a nakłady wyższe niż w wagonach, które już mamy u siebie. Harmonogram wstępnie zakłada, że dostawy krótkich tatr mogłyby się rozpocząć pod koniec października. W styczniu wszystkie tramwaje, które spłacać będziemy przez 7 lat, byłyby w Szczecinie. A to oznaczałoby koniec sprowadzonych w 1996 r. tzw. helmutów i najstarszych wagonów 105N.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 25 czerwca 2007 roku.

* * *

Kryzys w SPPK. Nie ma kto wozić pasażerów

Nawet o połowę wzrosły płace kierowców autobusów kursujących między Szczecinem a Policami. To próba powstrzymania ludzi przed emigracją zarobkową.
Kadrowa sytuacja firm wożących ludzi po Szczecinie i Policach jest katastrofalna. Niemal codziennie z powodu braku kierowców z rozkładu jazdy wypada po kilka autobusów i tramwajów.
Przygotowany przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wykaz braków na liniach tylko w tym miesiącu zajmuje półtorej strony. Oto przykłady: 1 czerwca w czasie szczytu komunikacyjnego zabrakło pięciu autobusów SPA "Dąbie" i trzech wozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. 20 czerwca na liniach zabrakło w sumie siedmiu autobusów. 12 czerwca na torach w godzinach szczytu nie było czterech tramwajów.
Zupełna katastrofa nastąpiła w ostatni czwartek. Na rannej i popołudniowej zmianie zabrakło dwóch autobusów, potem w godzinach szczytu wypadło aż dziesięć kolejnych kursów, a na dodatek w zajezdniach pozostały dwa tramwaje.
Kierowców nie ma, bo (co nie jest tajemnicą), wybierają lepiej płatną pracę w zachodniej Europie. Problem zarobkowej emigracji jest znany od ponad roku, do tej pory spółkom autobusowym i MZK jakoś jednak udawało się łatać braki. Teraz jednak luki są tak duże, że firmy chwytają się wszelkich metod, by zdobyć kierowców. Braki na liniach oznaczają bowiem kary naliczane przez ZDiTM.
SPA "Klonowica" kusi na przykład reklamą na autobusach z hasłem "Nie w Oslo, nie w Londynie - zostań kierowcą autobusu w Szczecinie". Ponieważ odzew na tego typu ogłoszenia jest marny, spółki zaczęły nawet nawzajem podbierać sobie pracowników. Zaczęły się też podwyżki. Za czerwiec SPPK zapłaci kierowcom nawet o połowę więcej. Tak duże podwyżki dostaną kierowcy zarabiający najmniej - mówi Grzegorz Ufniarz, odpowiedzialny w SPPK za przewozy. I tak minimalna płaca kierowcy wzrośnie w Policach z tysiąca do 1,5 tys. złotych netto (czyli na rękę). Do tego dochodzi 20-procentowa premia.
Zarobki większości kierowców zbliżą się do prawie 2 tys. zł netto, czyli stawek podobnych do tych w SPA "Dąbie" i "Klonowica". To nie oznacza jednak rewolucji, bo także z tych dwóch ostatnich firm kierowcy odchodzą i firmy nie mają kim obsadzić autobusów. Jednocześnie pieniędzy na większe pensje brakuje.
Za sprawą obowiązującej od 20 czerwca nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców może być jeszcze gorzej. Do tej pory było tak, że kierowca pracujący u przewoźnika na etacie po odpracowaniu swoich ośmiu godzin znów wsiadał do autobusu (czasem w innej autobusowej spółce), świadcząc usługi kierowcy jako jednoosobowa firma. Czas pracy etatowca i "firmy" nie sumował się. Spółki przymykały na to oko, bo dzięki temu udawało się mniejszym kosztem zapewnić obsługę linii. Kierowcy też się specjalnie nie skarżyli, bo mogli sobie dorobić. Nawet 600 zł miesięcznie - twierdzi jeden z kierowców.
Zmiana przepisów takie postępowanie uniemożliwia. Musimy teraz sumować czas pracy kierowcy ze wszystkich miejsc pracy, nawet gdyby przed prowadzeniem autobusu dorabiał sobie jako taksówkarz - mówi Grzegorz Ufniarz.
To dla spółek, jak i kierowców oznacza same kłopoty. Firmy będą musiały zwiększyć zatrudnienie - średnio o 15 proc. W skali trzech przewoźników autobusowych oznacza to zaangażowanie około 80 nowych kierowców. Tylko skąd ich brać, skoro chętnych nie ma? - pytają przewoźnicy. Jednej ze spółek w ciągu ostatniego półtora roku udało się zdobyć tylko siedmiu nowych pracowników.
Dziura może być większa, kiedy z powodu braku możliwości dorobienia "po godzinach" pracę rzucą kolejni kierowcy. W wakacje część linii jest zawieszonych i sytuację można opanować. We wrześniu pasażerowie mogą się jednak autobusu nie doczekać. Nie lepiej jest z motorniczymi. Więcej osób tę pracę porzuca niż podejmuje.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Skąd wziąć miliard na komunikację?

Jak powinna rozwijać się komunikacja miejska w Szczecinie - i jakie powinny być plany miasta dotyczące modernizacji i wymiany taboru tramwajowego oraz torowisk i sieci trakcyjnych?
W szczecińskim magistracie odbyła się prezentacja wyników analizy przygotowanej przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne o/Wojewódzki w Szczecinie. W spotkaniu udział wzięli urzędnicy oraz pracownicy MZK a także radni.
Jak wynika z opracowania, w Szczecinie do wymiany jest blisko 35 % torowisk będących w fatalnym stanie. Potrzeba na to 240 milionów zł. Z analizy wynika także, iż do roku 2020 miasto będzie musiało wymienić 144 wagony tramwajowe z 204 obecnie posiadanych. Na zakup taboru potrzeba 800 milionów zł.
Część pieniędzy można będzie można pozyskać ze środków unijnych w ramach programu "Infrastruktura i środowisko". Opracowanie przygotowane przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne - pomoże w sporządzeniu wniosków aplikacyjnych o środki unijne na modernizację torowisk i zakup nowego taboru tramwajowego w Szczecinie.
W tegorocznym budżecie miasta na modernizację torowisk i zakup nowego taboru zaplanowano 26 milionów zł.

Opracowanie: "win", "Głos Szczeciński", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Śmierć pod tramwajem na Świerczewie

78 - letnia kobieta zginęła pod kołami tramwaju.
Ok. godz. 11 na torach tramwajowych przy ul. Ku Słońcu na wysokości ul. Pięknej doszło do tragicznego wypadku. Tramwaj linii nr 8 jadący w stronę Gumieniec potrącił kobietę 78-letnią. Na miejsce wypadku wezwano dźwig, który musiał unieść tramwaj, by spod niego wydostać potrąconą.
Z naszych ustaleń wynika, że pani ta weszła wprost pod tramwaj zza drzewa. Motorniczy nie miał szansy na uniknięcie wypadku - mówi st. asp. Zenon Butkowski z Biura Prasowego KMP. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zorganizował autobusową komunikację zastępczą z pl. Kościuszki na Gumieńce.
W czasie, gdy policjanci ustalali przyczyny wypadku 60-letnia kobieta przyglądająca się zdarzeniu podeszła do ofiary, podniosła jej torebkę, z której wyciągnęła portfel. Będzie odpowiadała za usiłowanie kradzieży.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Koparka wjechała w „szóstkę”

Wagon przed gmachem MZK na chwilę przed wjazdem na halę remontową ul. Klonowica 5. Foto: Janusz Światowy
Do czołowego zderzenia pojazdów doszło na ul. Jana z Kolna na wysokości Kapitanatu Portu. Żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń.

Groźnie wyglądająca stłuczka miała miejsce o godz. 16.36. Na miejscu pojawiło się pogotowie, ale okazało się, że tylko motorniczy odniósł lekkie obrażenia ręki.
Koparka jechała po torowisku, motorniczy zauważył ją w ostatniej chwili, ale nie udało się uniknąć zderzenia – mówi dyżurny ruchu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W kierunku Gocławia tramwaj nie jedzie. Podstawiliśmy zastępcze autobusy.
Ruch z Gocławia na Pomorzany odbywa się normalnie.

Opracowanie: "Marcin Niedziółka", "Moje Miasto", 20 czerwca 2007 roku.

* * *

Opóźniona budowa kładki

Miała być pod koniec maja, a będzie dopiero jesienią. Poznaliśmy kolejny termin oddania do użytku kładki dla pieszych nad ulicą Staszica.
Szczeciński radny Bartosz Arłukowicz zainteresował się sprawą, dlaczego kładka nie powstała w terminie. Napisał zapytanie do prezydenta i właśnie otrzymał odpowiedź. Termin ukończenia budowy wyznaczono na ostatni dzień października tego roku. Urzędnicy tłumaczą, że wystąpiła kolizja dwóch inwestycji w tym rejonie.
Opóźnienia ma firma Hydrobudowa naprawiająca kanalizacji. Bez zakończenia tych prac nie ma mowy o dokończeniu kładki - tłumaczy Piotr Landowski z magistratu.
W ocenie urzędników Hydrobudowa nie spieszy się z remontem kanalizacji. Nieoficjalnie mówi się, że robotników i maszyny firma przeniosła na podobne prace w rejonie ulicy Jana z Kolna. Tamtejszą inwestycję trzeba skończyć jak najprędzej, by zdążyć jeszcze przed sierpniowym zlotem żaglowców.
Czy zatem ktoś poniesie odpowiedzialność za przedłużające się roboty i utrudnienia? Takie pytanie również zadał prezydentowi Szczecina radny Arłukowicz. "Kwestia ewentualnego wystąpienia z roszczeniami finansowymi z tytułu przedłużenia czasu realizacji inwestycji będzie rozpatrywana przez Wydział Inwestycji Miejskich po zakończeniu robót i podsumowaniu kosztów" czytamy w piśmie do radnego.
Metody kontroli inwestora prowadzone przez prezydenta miasta są przerażające. To niewydolność urzędnicza i niezrozumienie obowiązków, jakie spoczywają na prezydencie - ocenił Arłukowicz.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 20 czerwca 2007 roku.

* * *

Wiata uratowana

Los poniemieckiej wiaty w Lasku Arkońskim jest przesądzony. Wbrew zamiarom Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie można jej rozebrać, nie może też dalej niszczeć. Obiekt już niemal oficjalnie jest zabytkiem. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków finalizuje procedurę, a wiata wejdzie do rejestru zabytków. To ją ratuje.
Na początku 2006 r. wszczęte zostało postępowanie administracyjne w sprawie wpisania wiaty do rejestru zabytków - przypomina Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. - Na bieżąco zaś sprzątamy wiatę i ją zabezpieczamy.
Trochę trudno w to uwierzyć, przyglądając się jej co kilka tygodni. Obiekt coraz bardziej niszczeje i podupada. ZDiTM za bardzo się tym nie przejmuje, bo gdyby nie konserwator zabytków, wiatę dawno by rozebrano. ZDiTM wystąpił z takim wnioskiem do Urzędu Miasta, ale procedurę udało się powstrzymać.
Jednocześnie Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków zawiadamia, że naruszenie stanu wymienionego obiektu pociąga za sobą skutki prawne - tłumaczy M. Kwiecień-Zwierzyńska. To pismo stało się dla ZDiTM zasłoną. Miejski podmiot uznał, że skoro nie może wiaty rozebrać, nie będzie robił nic. Ponad rok temu ustawił barierki i powiesił tablice zakazujące wstępu do wiaty. Tak było najwygodniej.
Na pewno nie zabranialiśmy troski o obiekt i prac, które pomogłyby zachować aktualny stan - tłumaczy Mirosław Opęchowski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Procedura wpisania wiaty do rejestru nieco się przeciągała, ale obiekt będzie zachowany.
Dziś ma oficjalnie zapaść decyzja o wpisaniu wiaty do rejestru. To znaczy także, że ZDiTM będzie musiał wiatę, wybudowaną w latach 1924 - 25, odnowić i przywrócić jej odpowiedni wygląd.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 19 czerwca 2007 roku.

* * *

Pijany awanturnik w autobusie

Pijany pasażer autobusu linii nr 53 zaatakował mężczyznę, który zwrócił uwagę na jego niewłaściwe zachowanie.
Przeliczył się jednak, ponieważ napadnięty okazał się być adeptem wschodnich sztuk walki. - Awantura zaczęła się od tego, że nietrzeźwy wandal zaczął bez powodu kopać i niszczyć siedzenie przed sobą - mówi kom. Artur Marciniak, naczelnik sekcji prewencji komisariatu Szczecin Pogodno. Zwracający uwagę, że nie należy się tak zachowywać został uderzony, ale zaraz obezwładnił napastnika.
Wandal stanie dziś przed sądem w trybie przyspieszonym. Za zniszczenie mienia grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Opracowanie: "Grzegorz Hatylak", "Polskie Radio Szczecin", 15 czerwca 2007 roku.

* * *

Kiedy w końcu zniknie "grzybek"?

Minął kolejny termin rozpoczęcia inwestycji na Bramie Portowej
Dwa miesiące temu Carlos Roizner zapowiedział, że w ciągu 60 dni rozpocznie budowę galerii handlowej w miejscu "grzybka". Czas minął, a na placu dalej nie dzieje się nic.
Od zeszłego tygodnia próbowaliśmy dowiedzieć się, dlaczego należąca do Roiznera firma CR nie rozpoczęła budowy. Agnieszka Suwalska ze szczecińskiego biura spółki poprosiła o przesłanie e-maila z pytaniami. Wysłaliśmy list, ale do dziś nie dostaliśmy odpowiedzi. Wysłałam pytania do Hiszpanii. Proszę jeszcze poczekać, może będą jutro - powiedziała w środę Suwalska. Galerię, wg Carlosa Roiznera, miała zbudować firma Budimex Dromex.
Rozmowy o budowie były prowadzone, ale na pewnym stopniu ogólności. Przedmiot zamówienia nie był nawet do końca określony. Żaden kontrakt nie został podpisany. Teraz w sprawie nic się nie dzieje - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik firmy Budimex Dromex. Wydaje się, że inwestor po prostu nie ma funduszy. Gdyby je miał, to już rozpocząłby budowę, bo teraz im później się zacznie, tym więcej trzeba będzie zapłacić.
Zgonie z ostatnim porozumieniem z miastem budowa galerii handlowej ma się zakończyć do końca listopada tego roku. W przeciwnym razie miasto grozi zerwaniem umowy. Miasto obowiązuje termin do 30 listopada, taka data na zabudowę placu wyznaczona została w aneksie z wieczystym użytkownikiem - informuje Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta. Do tego czasu miasto nie może podejmować żadnych działań. Nadrzędnym celem miasta jest zagospodarowanie terenu wokół "grzybka". Z tego powodu działania miasta nie będą pochopne. Jeśli inwestycja się rozpocznie, będziemy zastanawiać się nad kolejnym przedłużeniem. Pod warunkiem że inwestor precyzyjnie określi harmonogram kolejnych prac.
Należąca do Hiszpana Carlosa Roiznera firma CR Group kupiła od miasta działkę przy Bramie Portowej, na której teraz stoi "grzybek", w grudniu 2001 r. Ma niej zbudować wartą ok. 12 mln euro galerię handlową. Przypominający rozpięty żagiel, pięciopiętrowy obiekt ma mieć 7,2 tys. m kw. powierzchni i 18,5 m wysokości.
Komentarz
Hiszpański inwestor od sześciu lat zwodzi miasto. Nawet już chyba nikt nie pamięta, ile razy budowa miała się rozpocząć, a zapyziałe place ciągle szpecą miasto (Hiszpan jest też właścicielem działki naprzeciw "grzybka" przy budynku poczty i budynku byłej przychodni przy pl. Grunwaldzkim).
Nie wierzę, że uda mu się rozpocząć budowę do końca listopada, skoro firma, która miała ją prowadzić, nic o tym nie wie. Już pół roku temu było ciężko znaleźć wykonawcę. Po tym, jak Polsce przyznano organizację Euro 2012, będzie jeszcze trudniej.
Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Moim zdaniem miasto powinno jak najszybciej odebrać działkę firmie CR i znaleźć inwestora, który będzie naprawdę zdecydowany coś tam zrobić. W przeciwnym wypadku widok "grzybka" w centrum miasta grozi nam jeszcze długie lata.
Carlos Roizner podobno prowadzi wielkie inwestycje w Ameryce Południowej. Dziwne tylko, że nikt tutaj ich nie widział. Gdy ostatnio był w Szczecinie, poprosiłem go o pokazanie zdjęć tych inwestycji, usłyszałem, że nie ma ich w tutejszym biurze... Czy poważny inwestor tak się zachowuje?

Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 14 czerwca 2007 roku.

* * *

Czy przyjadą kolejne tramwaje z Berlina?

Przeciągają się negocjacje w sprawie kupna przez Szczecin kolejnych używanych tramwajów w Berlinie. Podczas rozmów okazało się, że zakup takich samych wozów jak te, które jeżdżą po mieście, jest niemożliwy.
Negocjacji jednak nie przerwano. Strona niemiecka zaproponowała sprzedaż pojedynczych tramwajów, a nie przegubowych. Mamy impas - przyznaje Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej. Ostateczny termin jaki sobie wyznaczyliśmy do określenia warunków to 15 czerwca.
Teraz rozmowy z Niemcami dotyczą zakupu tramwajów pojedynczych, takich jak polskie 105N. Radny Piotr Kęsik uważa, że sposobem na poprawienie jakości komunikacji miejskiej w Szczecinie byłaby jej prywatyzacja. Najlepszym przykładem jest Koszalin - mówi Kęsik.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 14 czerwca 2007 roku.

* * *

Lekcje na torach

Na szczecińskie ulice znów wyjechały tramwaje z tablicami "Nauka jazdy". Szkolenie rozpoczęły 23 osoby, które w drugiej połowie lipca przystąpią do egzaminu. W MZK praca czeka, w wolnych etatów jest więcej niż chętnych.
Na kurs zgłosiło się więcej osób, ale nie wszyscy pozytywnie przeszli przez obowiązkowe badania - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. Egzamin teoretyczny zdało 23 kandydatów na motorniczych. Teraz rozpoczynają jazdy, po których czeka ich egzamin.
Najpierw ok. 20 lipca tzw. wewnętrzny, a po blisko dwóch tygodniach państwowy. Potem kompletują dokumenty i mogą przystąpić do pracy. W MZK czekają na nich wolne etaty. Dziś brakuje przynajmniej 25 motorniczych, ale kolejni wciąż rezygnują z pracy, wybierając np. Niemcy czy Norwegię. Dlatego każdy nowy pracownik jest na wagę złota.
Najpierw jednak muszą zaliczyć przynajmniej 60 godzin jazdy po mieście - tłumaczy Julita Werner, instruktorka. W tym czasie poznają trasy, obsługę wagonu, zwrotnic, muszą się nauczyć zachowań w ruchu miejskim.
Będą się też uczyć łączenia wagonów, usuwania drobnych usterek, poznawać tajniki zawodu. Mimo że w Szczecinie nie ma nocnych tramwajów, przynajmniej cztery godziny lekcji muszą się odbyć w nocy.
Od instruktora zależy, czy kursant zostanie dopuszczony do egzaminu. Po zdobyciu uprawnień przez pierwsze 10 dni świeżo upieczony motorniczy jeździ w towarzystwie tzw. patrona. Bardziej doświadczony kolega to zabezpieczenie na wszelki wypadek. Reaguje w sytuacjach awaryjnych, pomaga też oswajać się z pracą pod presją czasu, dostosowywać się do rozkładów jazdy, a także uczy, jak reagować na róźne zachowania pasażerów.
Zdobycie uprawnień motorniczego nie jest więc proste i nie jest też tanie. Kurs kosztuje ok. 5 tys. zł. W tym roku MZK Szczecin po raz pierwszy finansuje część kosztów. W zamian kursanci podpisują zobowiązanie pracy nawet na 3 lata - dzięki temu MZK ma zapewnioną na pewien okres kadrę.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 czerwca 2007 roku.

* * *

Komunikacja miejska bez łączności

Przekazanie prostej informacji do tramwajów lub autobusów z ZDiTM w Szczecinie może być nie lada problemem. Wiedzą o tym pasażerowie miejskiej komunikacji. W przypadku kolizji czy nagłej zmiany trasy panuje chaos. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie ma bezpośredniej łączności z kierowcami i motorniczymi.
Na ul. Gdańskiej doszło do jakiegoś wypadku, jeden z samochodów zablokował torowisko tramwajowe - dzwonili zdenerwowani Czytelnicy "Kuriera". Od pół godziny stoję na ul. Wyszyńskiego bo do Basenu Górniczego jeżdżą tylko autobusy pospieszne, a ich kierowcy nie chcą się zatrzymywać przy przystankach tramwajowych.
Mimo że w sytuacjach awaryjnych powinni. Ale kierowcy twierdzili, że nic nie wiedzą. Odmawiali zabierania pasażerów czekających na tramwaj. Zlitował się dopiero kierowca linii B, który na przystanek podjechał ok. 11.20. Wprawdzie też nie dostał dyspozycji, ale zobaczył problem i zatrzymał się.
Ludzie byli szczęśliwi, na każdym przystanku słyszał głośne "dziękuję". Nawet jeśli złamał wewnętrzne instrukcje, to powinien dostać pochwałę - uważają Czytelnicy. Nie zmienia to faktu, że do sytuacji awaryjnych miasto jest nieprzygotowane. Instrukcja do kierowców docierała bowiem zbyt długo.
Informację o wypadku otrzymaliśmy o 10.35 - mówi Waldemar Barczuk, dyspozytor z Centrali Ruchu ZDiTM. Natychmiast poinformowaliśmy zajezdnie, że linie 7 i 8 będą zawracały przez ul. Dworcową do Bramy Portowej, a autobusy pospieszne na trasie Wyszyńskiego-Basen Górniczy mają się zatrzymywać na wszystkich przystankach.
Tak w Szczecinie wygląda procedura awaryjna. ZDiTM musi powiadomić dyspozytorów we wszystkich zajezdniach. Ci muszą odnaleźć numery telefonów komórkowych do wszystkich kierowców i motorniczych na danej trasie. Potem dzwonią do każdego informując o objeździe czy zmianie trasy. Często okazuje się, że potrzeba na to za wiele czasu. Miasto problem zna od lat. Mimo to ZDiTM nie dostaje środków na uruchomienie bezpośredniej łączności. Ma ją tylko z kierowcami z Polic. Taki system w całym mieście sprawdzał się przez lata, do 2002 r. Dyspozytor Centrali Ruchu wciskał jeden guzik i komunikat docierał do wszystkich zainteresowanych.
Strach pomyśleć, że brak łączności da się we znaki podczas The Tall Ships' Races. Czy dopiero wstyd przed zagranicznymi turystami sprawi, że o łączności na miarę XXI w. miasto wreszcie pomyśli? Gorzej, gdy zniechęceni chaosem i brakiem informacji turyści nie będą chcieli do Szczecina wrócić. W godzinach szczytu po Szczecinie i Policach kursuje 290 pojazdów komunikacji miejskiej, więc bałagan może być spory.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 12 czerwca 2007 roku.

* * *

Dudnią na szynach szczecińskie tramwaje... (raport)

Prawie 130 lat na torach. Szczecińskie tramwaje wpisały się w krajobraz miasta. Kilkadziesiąt tysięcy szczecinian codziennie jeździ nimi do pracy, do szkoły. Dla jednych to zwykły środek transportu, dla innych pasja.
Teresa Kowalska pracuje w zawodzie od 22 lat. Jest starszym dyspozytorem, motorniczym oraz instruktorem jazdy. Wszystkie trzy funkcje spełnia z powodzeniem. Nie wyobrażam sobie innej pracy – mówi – na pewno nie jest to praca wyłącznie dla mężczyzn. Coraz więcej kobiet chce pracować jako motorniczy. Nie mam ulubionych tras, każdy z nas musi znać je wszystkie, bo zmieniamy się kolejno. Ale niektóre trasy są bardziej przeładowane.
Najbardziej przepełniona w godzinach szczytu jest „trójka” oraz „dwunastka” od placu Rodła w kierunku Manhattanu. Jak sama mówi często spotyka się z dowodami sympatii od pasażerów. Gdy pasażerowie wracają z działek, potrafią nas obdarować owocami czy kwiatami – wyjaśnia. Ale nie wszyscy potrafią się zachować w tramwaju. Awanturują się. Na szczęście nie ma dużo takich przypadków.
Najstarszy tramwaj
Foto: Paweł Dąbrowski
Tramwaje popularnie nazywane helmutami czy cyklopami mają już 50 lat. To przegubowy pojazd produkowany przez niemiecką fabrykę Düwag. Na szczecińskich ulicach jeździ ich 11 sztuk, w ciągu trzech najbliższych lat spodziewana jest likwidacja tych wagonów. Średni wiek szczecińskiego taboru tramwajowego to 24-25 lat.

Czesko-niemieckie żółtki
Foto: Paweł Dąbrowski
Charakterystyczne żółtki pochodzą z serii wyprodukowanej dla Berlina w zakładach ČKD Tatra. Produkcja seryjna trwała od 1983 do 1987 roku. Po raz pierwszy tatry pojawiły się na szczecińskich ulicach w listopadzie 2006 roku. Ciekawostką jest kabina motorniczego, bardzo przestronna z nawiewnym ogrzewaniem i klimatyzacją.

Najnowszy tabor
Foto: Paweł Dąbrowski
Z 2001 roku pochodzą wagony 105N2k/s wyprodukowane w chorzowskim Alstomie. To jednoczłonowy, jednokierunkowy wagon silnikowy, wyposażony w czworo drzwi. Stanowi odmianę wagonu 105Na, ma nowy przód i tył wozu z tworzywa, zakryte wózki i nowy pulpit motorniczego. 8 tych wagonów stacjonuje na Pogodnie, a 6 na Golęcinie.
"Stodwójki" odeszły
Charakterystyczna sylwetka i przegub to cechy słynnych „stodwójek”, czyli wagonów typu 102Na, które skończyły pracę na szczecińskich liniach tramwajowych. Tramwaj 102Na o numerze 601 jako ostatni zjechał z linii 28 lutego 2007 roku. Stoi w zajezdni Pogodno. Ten sam wagon był jednym z pierwszych, które rozpoczęły służbę w latach siedemdziesiątych na ulicach Szczecina. Pojazd trafił do zajezdni na Pogodnie.

Opracowanie: "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Mniej na zakupy, większe remonty

Miasto nie wykorzysta raczej w tym roku 3,5 mln złotych zarezerwowanych na zakup używanych tramwajów. Na dzisiejszej sesji radni być może zdecydują o przesunięciu części kwoty na inne cele. Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, chce by również były one związane z tramwajami.
Rozmowy z Niemcami, od których planujemy zakup używanych wagonów, nieco się przedłużają - przypomina Jakub Kujath, kierownik referatu nadzoru właścicielskiego nad gospodarką komunalną. Liczymy, że zostaną sfinalizowane, ale spłata i tak będzie rozłożona w czasie. Poza tym negocjujemy zakup innych wagonów niż te, które braliśmy pod uwagę, gdy powstawał budżet miasta.
Te wszystkie okoliczności sprawiły, że WGKiOŚ postanowił zgłosić korektę do budżetu. Z kwoty 3,5 mln zł chce przesunąć 860 tys. na modernizację wagonów 105N. Takie modernizacje MZK prowadzi we własnym zakresie, a kwota, którą wydział chce przyznać dodatkowo, pozwoli na gruntowne odnowienie jednego wagonu. Kilka zmodernizowanych składów jeźdźi już po Szczecinie, zapewniając pasażerom całkiem przyzwoity komfort. Ale to nie koniec zmian.
Chcemy także przeznaczyć 540 tys. na modernizację infrastruktury - tłumaczy J. Kujath. MZK będzie mogło pomyśleć o wymianie słupów trakcyjnych, remoncie torowiska czy inwestycjach na terenie zajezdni, by przygotować ją do obsługi wagonów z Niemiec.
To oznacza, że z 3,5 mln zł na zakup używanych tramwajów, w tegorocznym budżecie pozostałoby ok. 2,1 mln zł.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Dziś decyzja w sprawie palenia na przystankach

Rozpoczęła się sesja Rady Miasta
Najważniejszymi punktami obrad będą głosowania uchwał o zakazie palenia na przystankach komunikacji miejskiej oraz zmiany nazwy części al. Jedności Narodowej na Jana Pawła II. Oprócz tego rajcy mają zdecydować m.in. o poniesieniu kapitału zakładowego Portu Lotniczego Szczecin - Goleniów. Lotnisko ma w ten sposób otrzymać 1,8 mln zł.
330 tys. zł z tej kwoty przeznaczamy na promocję lotniska, resztę na rozbudowę płyty postojowej - mówi Maciej Jarmusz, prezes Portu Lotniczego.

Opracowanie: "Gazeta Wyborcza", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Kierownik z wyrokiem

Mimo trzyletniego zakazu pracy, Jerzy S. jest nadal ważną figurą w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Na koncie ma wyrok za branie łapówek. ZDITM nie zamierza go zwalniać.
Jerzy S. dostał rok i dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 4 lata). Przez trzy lata nie może pełnić funkcji kierowniczych. Wyrok zapadł przed sądem rejonowym w Szczecinie. Nie jest prawomocny. ZDITM już zapowiedział, że nie zwolni Jerzego S. W tym roku nabywa prawo do emerytury.
Jest w okresie ochronnym. Dlatego nie można rozwiązać umowy za wypowiedzeniem w związku z utratą zdolności kierowania działem - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska. ZDiTM mógłby go zwolnić dyscyplinarnie. Ale tego nie zrobi. Wyrok nie jest prawomocny, a popełnione przestępstwo nie jest oczywiste. W sądzie pracy moglibyśmy przegrać - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska. Wczoraj Jerzego S. nie było w pracy. Jest na zwolnieniu lekarskim.
Prezenty przed świętami
60-letni Jerzy S. odpowiada w ZDiTM m.in. za sprawy związane z czystością na przystankach. Nadzoruje pracę firmy Wir-Mar, która wygrała przetarg na utrzymywanie porządku na przystankach. Według prokuratury to właśnie od pełnomocnika tej spółki - Marka S. - oskarżony żądał łapówek. Sprawa stała się głośna, gdy wyszło na jaw, że oprócz pieniędzy Jerzy S. miał się domagać ławki do swojego ogrodu.
Pierwsza korupcyjna propozycja to grudzień 2003 r. W biurze oskarżonego pojawił się Marek S. z żoną (jest właścicielką Wir-Maru). Mieliśmy taką zasadę, że przed świętami przychodziliśmy do naszych kontrahentów z życzeniami i prezentami - mówił w sądzie Marek S. Kierownikom daliśmy torby z prezentami. Były w niej firmowe upominki i butelka alkoholu. Oskarżony wyjął butelkę i zapytał, gdzie jest załącznik. Zrozumiałem, że chodzi o pieniądze. Wyszedłem na korytarz i włożyłem do kartki sto euro. Na drugi dzień zadzwonił do mnie i powiedział, że trzeba było tak od razu - opowiadał Marek S.
Pieniądze dla syna
Cztery miesiące później doszło do kolejnego spotkania. Obaj panowie pojechali samochodem Marka S. kontrolować przystanki. W aucie oskarżony miał zapytać "czy jest tu podsłuch". Zaprzeczyłem, a on wtedy zaczął wyliczać ile kosztuje wyjazd jego syna do Niemiec. Obliczyłem, że ok. 500 euro. I na koniec kontroli wręczyłem mu taką kwotę - twierdzi Marek S.
Ławka jaką chciał
Trzecia propozycja korupcyjna dotyczyła ławki ogrodowej, którą Jerzy S., chciał postawić sobie przed domem. Zapytał, czy mam jeszcze ławkę, którą prezentowałem wcześniej w ZDiTM. Gdy potwierdziłem, podał mi wymiary i powiedział, że mam ją dostarczyć do jego domu - twierdzi Marek S.
Dwóch pracowników Wir- Maru przycięło ławkę i zawiozło do ogrodu Jerzego S. Oskarżony twierdzi, że ławkę kupił od Marka S. za 150 zł. Planowałem ją kupić w sklepie i zadzwoniłem do Marka S. po adresy firm. Gdy mi ją zaproponował sprzedać, zgodziłem się - wyjaśniał oskarżony.
Ale dlaczego zrezygnował pan z zakupu w sklepie, skoro to ta sama cena, a kupowanie od kontrahenta jest dwuznaczne - dopytywała się pani prokurator. To był odruch - odpowiedział. Jerzy S. nie przyznał się do winy.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 10 czerwca 2007 roku.

* * *

Demolują przystanki

Informację otrzymaliśmy od naszej Czytelniczki z Zawadzkiego. – Rano postawili nową budkę, a już przed południem nie było w niej jednej szyby – mówi kobieta. - Poza tym jest porysowana i nie wygląda zbyt estetycznie.
Wiata wygląda fatalnie – szyby są potłuczone, odrapane i widać na nich ślady po zerwanych ogłoszeniach. Na początku brakowało tylko jednej, bocznej szyby. Teraz nie ma już dwóch.
Po co stawiać coś, co i tak nie wytrzyma dłużej niż kilka tygodni – zastanawia się Jerzy Gudzowski, pasażer linii 75. Moim zdaniem, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Już chyba wolałem tamtą starą, metalową wiatę. Fakt, że nie należała do najpiękniejszych, ale przynajmniej nie można było jej potłuc. Z taką opinią zgadzają się mieszkańcy osiedla.
Widziałam, że wiata jest zniszczona – mówi Katarzyna Kuwik z ulicy Szafera. Widocznie nie wszystkim zależy na tym, żeby przystanek wyglądał estetycznie. Pod tym względem w naszym mieście chyba przez długi czas nic się nie zmieni i wiata będzie regularnie demolowana. Pasażerowie, którzy często korzystają z przystanku przy ul. Romera uważają, że szyby powinny zostać jak najszybciej wstawione. I dodają, że w tym miejscu przydałyby się częstsze wizyty straży miejskiej. Może to odstraszyłoby wandali i zniechęciło ich do chuligańskich wybryków.
Wiaty wymieniane są na kilkudziesięciu przystankach w Szczecinie. Przeważnie, w miejsce tych starych i zniszczonych, ustawiane są nowe przeszklone wiaty. O to, dlaczego na przystanku przy ul. Romera nie zamontowano takiej wiaty, zapytaliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
ZDiTM nie ma fabrycznie nowych wiat. Nowe ustawiane są w ramach konkursów na zakup, montaż i eksploatację wiat przystankowych, a przystanek Romera nie został ujęty w konkursie – informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik miejskiej spółki. Dlatego na przystanku Romera ustawiona została wiata należąca do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ponieważ poprzednia nie nadawała się do dalszej eksploatacji. Szyby, które zostały zniszczone przez wandali, wymienione zostaną na początku przyszłego tygodnia.

Opracowanie: " Magdalena Ratajczak", "Moje Miasto", 10 czerwca 2007 roku.

* * *

Kładka tuż tuż i ciągle nic

Miała być w maju, a nie wiadomo czy będzie gotowa nawet w sierpniu. Termin zakończenia budowy kładki przez ul. Staszica stał się zagadką. Wczoraj władze miasta milczały na ten temat.
Jesteśmy po negocjacjach z wykonawcą. Mamy aneks do umowy, w którym określamy nowy termin. Dopóki druga strona go nie podpisze, nie możemy podać daty zakończenia - mówi Piotr Landowski z urzędu miejskiego w Szczecinie. Landowski zapewnia, że wykonawca kładki podpisze aneks "na dniach". Może sierpień, może jesień.
Z naszych informacji wynika jednak, że przejście dla pieszych nad ul. Staszica może nie być gotowe nawet w sierpniu. I to mimo, że kładka jest prawie zrobiona. Brakuje jedynie podjazdu dla niepełnosprawnych, ale bez niego nie możemy zmienić organizacji ruchu w tym miejscu - tłumaczy Landowski. Według niego koniec inwestycji zależy od sąsiedniego placu budowy. Na nim trwa modernizacja kanalizacji. Obie ekipy remontowe pracują praktycznie w tym samym miejscu. To poważnie utrudnia roboty.
Gdy skończą się prace przy "kanalizie", wtedy zaczną się ostatnie roboty przy kładce - dodaje Landowski. Ale prace przy kanalizacji zakończą się dopiero w sierpniu. Taki termin został ustalony podczas kilku spotkań z wykonawcami w urzędzie miejskim. Wszyscy przejęli ten termin i on obowiązuje. Na pewno nie uda nam się zejść wcześniej, bo to od nas niezależne - mówi Witold Majorek z Hydrobudowy 9, wykonawcy kanalizacji.
Jedyną szansą na przyspieszenie uruchomienia kładki są jednoczesne prace na obu placach budowy. Nie mamy nic przeciwko temu. Ale prosiliśmy o informowanie nas kiedy prace przy kładce będą kontynuowane. A z tym było ostatnio różnie - mówi Witold Majorek. Władze Szczecina zapewniają jednak, że kładka zostanie oddana w "najbliższym czasie".

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 7 czerwca 2007 roku.

* * *

"Gołe" przystanki

Od pewnego czasu nasi Czytelnicy zwracają uwagę na przystanek autobusowy usytuowany u zbiegu ul. Lnianej i Przelotowej, na którym zatrzymują się pojazdy dowożące pasażerów na Basen Górniczy. Jest on bowiem pozbawiony jakiejkolwiek wiaty. Wprawdzie kiedyś stała tu betonowa ławka, ale ostatnio znikła, więc nie sposób tu ani usiąść, ani schronić się przed kaprysami aury w trakcie oczekiwania na autokar.
Okazało się, że nie jest to jedyny taki przystanek w okolicy naszej redakcji. Pod gołym niebem oczekują pasażerowie przy ul. Pszennej (róg ul. Walecznych) jadący w kierunku Bukowego. Identyczna jest sytuacja na następnym przy tej samej ulicy wiodącym w tym samym kierunku. W podobnych warunkach czekają również mieszkańcy Prawobrzeża chcący z ul. Jasnej (okolice ryneczku) dostać się do centrum, a także ci, którzy z postoju u zbiegu ul. Przelotowej i Lnianej zdążają na Bukowe. A choć w naszym rejonie podobnych przypadków jest znacznie więcej, postanowiliśmy skoncentrować się na wyjaśnieniu przyczyn braku wiat w opisanych wyżej miejscach.
Przeszklone wiaty przystankowe — powiedziała nam MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie — ustawia firma Clear Chanel ANS w miejscach, które im wskazujemy. Aby je ustawić, należy jednak wziąć pod uwagę Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z 2 marca 1999 roku w sprawie warunków technicznych, jakim odpowiadać winny drogi publiczne i ich usytuowanie. Wspomniane wyżej przepisy zawierają także wytyczne mówiące o minimalnej odległości takiej wiaty od krawędzi jezdni. I tak na przystankach nie posiadających zatoki odległość ta nie może być mniejsza niż 2,5 metra, na tych, które taką zatokę posiadają — musi przekraczać 1,5 metra. W większości opisanych przez „Panoramę 7" miejsc takie warunki nie mogą być spełnione i zachowanie wielkości oddalenia nie jest możliwe. Jedynym wyjątkiem jest przystanek przy u zbiegu ul. Lnianej i Przelotowej dla pojazdów zmierzających w kierunku Basenu Górniczego.
ZDiTM rozważy więc możliwość jej ustawienia. Skoro są takie przepisy prawa — nie ma na to rady. Musimy się do nich dostosować. Czas jednak chyba najwyższy, by ZDiTM jak najszybciej podjął decyzję o montażu wiat na tych przystankach Prawobrzeża, gdzie istnieje taka możliwość. Mieszkańcy czekają na to już za długo.

Opracowanie: "net", "Panorama 7", 6 czerwca 2007 roku.

* * *

77-letnia kobieta zginęła pod kołami tramwaju

Do tragicznego wypadku doszło w środę około godz. 09:35 w Szczecinie na skrzyżowaniu ulic Dubois i Parkowej.
Kobieta przechodziła przez wyznaczone przejście dla pieszych. Kiedy znajdowała się na torowisku rozdzielającym pasy ruchu, potrącił ją tramwaj linii 5. W wyniku poniesionych obrażeń kobieta zmarła. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia i przesłuchuje świadków. Motorniczy tramwaju był trzeźwy.

Opracowanie: "red", "Gazeta Wyborcza", 6 czerwca 2007 roku.

* * *

Komunikacja na regaty częściowo darmowa

Nie będzie bezpłatnych wszystkich autobusów i tramwajów w czasie finału zlotu żaglowców. Płacić za dojazd nie będą musieli pasażerowie specjalnych linii kursujących ze zbiorczych parkingów.
 Adaptacja parkingu na potrzeby regat przy Urzędzie Celnym. Foto:  Dariusz GORAJSKI / AG
60 dni pozostało do rozpoczęcia finału regat The Tall Ships' Races. Już praktycznie wiadomo, jak będzie zorganizowana komunikacja miejska w ciągu czterech dni trwania imprezy. Bezpłatna cała komunikacja byłaby możliwa, gdyby Rada Miasta uchwaliła taką uchwałę - uważa Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Mielibyśmy jednak problem z tymi, którzy wykupili sieciówki. Oni bowiem zapłacili za przejazdy we wszystkich dniach obowiązywania biletu. Czemu inni w tym samym czasie mieliby jeździć za darmo?
Mimo tego problemu, Tarczyński uważa, że gdyby radni uchwalili bezpłatną komunikację podczas finału The Tall Ships' Races, ZDiTM poradziłby sobie ze zwrotem części kwot za kupione sieciówki. Byłoby to kłopotliwe, ale wykonalne - zapewnia szef ZDiTM.
Wszystko na to wskazuje, że regularnie kursujące linie będą jednak płatne. Bezpłatne mają być za to linie dodatkowe, dowożące do centrum ludzi, którzy zdecydują się pozostawić auta na zbiorczych parkingach. To o tyle istotne, że część śródmieścia będzie wyłączona z ruchu - mówi Marzena Mila z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Włodzimierz Szarafiński, wicedyrektor ZDiTM, zapewnia jednak, że trudno będzie korzystać z tych autobusów zamiast z normalnych linii. Nie będą one się zatrzymywały na przystankach pośrednich na trasie - wyjaśnia. - Wyruszą z okolic parkingów i dojadą do centrum. Jedynie te, które będą jechać przez ul. Gdańską zatrzymają się kilka razy pod drodze, bo tam też wyznaczyliśmy miejsca, gdzie będzie można pozostawić samochód. Do obsługi tych linii, ZDiTM planuje zarezerwować dziewięć autobusów plus trzy kolejne w przypadku, gdyby istniała konieczność uruchomienia parkingu na lotnisku w Dąbiu.
Parkingi i linie bezpłatne
Parkingi:
Prawobrzeże:
* ul. Gdańska - przy Basenie Górniczym, przy Bulck Cargo oraz pod estakadą, ul. Struga (teren MTS), ul. Pomorska oraz ul. Hryniewickiego przy porcie.
* Lokalizacja rezerwowa - Lotnisko w Dąbiu
Lewobrzeże:
* ul. Bronowicka (parkingi zbudowane dla obsługi przyszłego cmentarza), ul. Twardowskiego (teren Domaru)
Linie bezpłatne:
* 820 - (kursy co 20-25 min) - Pomorska - Basen Górniczy - Energetyków - Izba Celna.
* 821 - (kursy co pół godziny) - Twardowskiego - Wyszyńskiego - Dworcowa.
* 822 - (kursy uzależnione od zapotrzebowania) - Hryniewickiego - Izba Celna
* 823 - (kursy co 20 min.) - Bronowicka - pl. Zwycięstwa - Wyszyńskiego - Dworcowa.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 5 czerwca 2007 roku.

* * *

Warszewianie chcą więcej nocnych autobusów

Pod petycją w tej sprawie podpisało się ponad 500 osób.

Jej pomysłodawcą jest licealista Mateusz Jakubowski, który na własnej skórze odczuwa brak dostatecznej liczby połączeń. Mateusz uczy się w ogólniaku na Pomorzanach. Ma jeszcze rok do matury. Od dwóch tygodni wynajmuje mieszkanie przy ul. Duńskiej. Niemal codziennie zdarza mu się późnym wieczorem na piechotę wędrować z ul. Kołłątaja do domu.
Któregoś razu szedłem z panem mieszkającym tu znacznie dłużej niż ja i tak rozmawialiśmy o tym, że nie można tu w nocy dojechać. Przyzwyczaił się do nocnych spacerów, ale przyznał mi rację, gdy stwierdziłem, że łatwiej byłoby autobusem - wspomina Mateusz. Pomyślałem wtedy, że coś trzeba z tym zrobić i że jak nie ja, to kto?
Pierwszy cel, jaki chce osiągnąć, to zwiększenie częstotliwości kursowania linii nocnej. Teraz owszem jeździ na Warszewo nocny autobus - 522 - ale dojeżdża tutaj jedynie trzy razy o 23,35, 0,35 i 3;55. Podpisy pod petycją w tej sprawie zbierałem tylko w autobusach i na przystankach - mówi inicjator akcji. Nie spodziewałem się takiego poparcia. Ponad 500 podpisów zebrał zaledwie w ciągu trzech dni (czwartek, piątek, poniedziałek). Petycję chce złożyć w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego jeszcze w tym tygodniu.
Dla mnie pół tysiąca zebranych podpisów w ciągu tak krótkiego czasu, to jest pewien konkret - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. Kiedy dostaniemy dokument, będziemy się zastanawiali, jak problem rozwiązać. Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską, martwi się jednak: - Niestety linie nocne są najbardziej deficytowe. Jeździ nimi zwykle po kilka osób. Musimy sprawdzić, czy miasto stać na uruchomienie takiego autobusu.
ZDiTM obiecał nam, że kalkulację funkcjonowania takiej linii otrzymamy najpóźniej za dwa dni. Mieszkańcy Warszewa podpowiadają Jakubowskiemu, by nie poprzestał na zabieganiu o linię nocną. Chcieliby też, aby dzienne autobusy woziły ich do centrum (np. w okolice pl. Rodła), a nie, jak teraz w przypadku autobusów nr 57 i 87, tylko do pętli Kołłątaja.
Komunikacja w Szczecinie musi się zmienić i zmieni się na pewno - zapowiada Chochulski. Obecna więźba połączeń jest nieco archaiczna i nie nadąża za rozwojem miasta. Pracujemy nad opracowaniem nowej więźby. Niektóre zmiany wprowadzane są na bieżąco. Sprawę Warszewa też przeanalizujemy. Komunikacja musi być dla ludzi i docierać tam, gdzie są potrzeby.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 4 czerwca 2007 roku.

* * *

Wodolot popłynie w wakacje

Od lipca ma wozić pasażerów do Świnoujścia. W Szczecinie pojawi się w czerwcu..
 Takie wodoloty pływały dawniej ze Szczecina do Świnoujścia. Były jednym z symboli naszego miasta. Na zdjęciu „Zryw”, pierwszy i ostatni wodolot zaprojektowany i zbudowany w Polsce. Ten, który ruszy w lipcu jest podobny. Foto: Marcin Bielecki
Jak tylko właściciel załatwi wszystkie pozwolenia i certyfikaty, to wodolot zacznie wozić pasażerów - mówi Celina Skrobisz, rzecznik urzędu miasta. Planowany start to początek wakacji.
Wodolot każdorazowo będzie mógł zabrać 122 pasażerów. Codziennie będzie pływał cztery razy do Świnoujścia i z powrotem. Dzięki prędkości 35. węzłów, czyli około 70 km/h, do Świnoujścia dopłynie w około 45 minut. Nieznana jest jeszcze cena biletu.
Jednostka z serii Meteor 059 została zbudowana w 1992 roku w Sankt Petersburgu.
Jak zapowiada właściciel, wodolot jest podobny do tych, które przed laty woziły szczecinian. Dla starszych mieszkańców naszego miasta będzie to na pewno podróż sentymentalna - dodaje Celina Skrobisz.
Wpłynięcie jednostki zapowiadane jest w czerwcu. Właścicielem wodolotu jest Żegluga Szczecin - Wodoloty.

Opracowanie: "Tomasz Kuczyński", "Moje Miasto", 4 czerwca 2007 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0