Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku.


Prasa informuje - maj







* * *

Trwają prace nad kartą turystyczną

Pracownicy Urzędu Miasta pracują nad przygotowaniem Szczecińskiej Karty Turystycznej.
Będzie miała wymiary karty kredytowej, wizualnie będzie nawiązywała do nowej marki Szczecina, a do sprzedaży trafi najwcześniej w marcu przyszłego roku. Podobne karty mają już m.in. Warszawa i Poznań.
Prace nad opracowaniem karty są na półmetku - zapewnia Małgorzata Borzuchowska, kierownik Referatu Turystyki. Karta ma udostępnić rabaty w miejscach atrakcyjnych turystycznie. Dzięki karcie taniej będzie można zwiedzać m.in. schron pod Dworcem PKP, wystawę eksperymentów "Eureka", Zamek Książąt Pomorskich. Mniej kosztować będzie też nocleg w schronisku PTTK. - Do zakupu karty zachęcać ma cena - mówi Justyna Dutka z magistratu. Jednodniowa karta ma kosztować 10-15 zł, trzydniowa to koszt 20-25 złotych. Karta ma być biletem na autobusy i tramwaje. Negocjacje z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego trwają.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin" 30 maja 2008 rok

* * *

Mieszkańcy Reduty Ordona poskarżą się premierowi

Prawie kwadrans trwała we wtorek blokada ul. Reduty Ordona w Szczecinie. Ale w przeciwieństwie do poprzednich protestów w tym wzięło udział tylko około 30 mieszkańców. Do protestujących nie przybył nikt z władz miasta.
Poprzednio wywalczyliśmy o ograniczenie prędkości do 40 km na godz. - przypomina Włodzimierz Sarna, jeden z protestujących. - Gdyby jeszcze policja lub straż miejska były w stanie go wyegzekwować i gdyby wprowadzono na naszej ulicy zakaz jazdy ciężarówek, nie mielibyśmy powodów do narzekań.
Spora część lokatorów z budynków przy ul. Reduty Ordona uważa, że z ich ulicy powinny zniknąć także miejskie autobusy. Autobus, który zatrzymuje się na przystanku, powoduje olbrzymie korki - tłumaczy Jolanta Prusakowska. Poza tym - w naszej ocenie - 80-90 proc. pasażerów to mieszkańcy pobliskich osiedli. Linie autobusowe skierowano na naszą ulicę 30 lat temu, osiedla się rozrosły, więc pora na zmiany.
Mieszkańcy protestują od kilku lat. Liczyli na zainteresowanie prezydenta Szczecina, ale się przeliczyli. Pismo informujące o proteście, wysłane do władz kilka tygodni temu, zignorowano w ratuszu. Napiszemy do wojewody, potem do premiera Tuska - zapewnia Józef Nowak. I nie chodzi o to, że nie widać końca naszych problemów. Ale boli nas, że prezydent z PO ignoruje mieszkańców swojego miasta.
Ul. Reduty Ordona jest jednokierunkowa, ruch powrotny - o identycznym natężeniu i uciążliwości - odbywa się równoległą ul. Czorsztyńską. Ale mieszkańcy tej ulicy nie protestują. Wcześniej mieszkańcy Reduty Ordona żalili się "Kurierowi", że ich "gehenna trwa od lat".
Kilka lat temu miasto obiecało zmianę organizacji ruchu i przeniesienie części ruchu na sąsiednie ulice. Skończyło się na zmianie trasy jednej linii, bo mieszkańcy ul. Grota Roweckiego, na którą ją skierowano, też zaczęli protestować. Tymczasem Reduty Ordona, choć jest ulicą jednokierunkową, jest też dość szeroka. Wielu kierowców odnosi złudne wrażenie, że można tam bezpiecznie rozwinąć większą prędkość. Tymczasem ulica przebiega w bliskiej odległości od starych budynków, które drżą i pękają, co kawałek przecinają ją też przejścia dla pieszych i wloty w boczne uliczki. Dlatego ograniczono tam prędkość, choć na niewiele się to zdaje. Mieszkańcy chcą jednak, by ktoś w końcu przejął się ich losem i sprawił, że ruch zostanie ograniczony.
Nie satysfakcjonują nas obietnice, że sytuacja się poprawi, gdy miasto zakończy inwestycje w rejonie ul. Taczaka i Brackiej - pisali w swoim proteście. - To może jeszcze potrwać, a my już nie chcemy czekać.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 26 maja 2008 rok

* * *

We wtorek od piątej mają blokować ul. Reduty Ordona

Wraca sprawa autobusów kursujących na Pogodnie. Zniecierpliwieni mieszkańcy ul. Reduty Ordona zapowiedzieli na wtorek blokadę.
Mieszkańcy ulicy, po której kursują (w jednym kierunku) autobusy linii 60 i 75, zapowiedzieli protest już pod koniec kwietnia. W piśmie wysłanym do Urzędu Miejskiego napisali, że zablokowane mogą być ul. Reduty Ordona i Łukasińskiego. Początek protestu o godz. 17. Nie wiadomo, jak długo potrwa.
Jeśli ulice będą zablokowane, to autobusy puścimy przez ul. Grota Roweckiego lub Taczaka - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Pierwszy raz 60 mieszkańców Pogodna przez pół godziny blokowało ul. Reduty Ordona w kwietniu ub.r. Zmian w rozkładzie jazdy tamten protest nie spowodował.
We wrześniu 2006 r. część mieszkańców ul. Reduty Ordona zaczęła słać petycje do ZDiTM i prezydenta miasta. Żądali przeniesienia autobusów z ich ulicy na ul. Grota Roweckiego lub Taczaka. Gdy część linii przeniesiono na ul. Grota Roweckiego, oburzyli się jej mieszkańcy, twierdząc, że konstrukcja jezdni nie wytrzyma obciążeń ciężkimi wozami. Jednocześnie część mieszkańców os. Horeszków zażądała, by autobus jeździł bliżej ich osiedla - czyli najlepiej ul. Taczaka.
By pogodzić wszystkie komitety protestacyjne, miasto zdecydowało się na podzielenie linii autobusowych na dwie trasy. 60 i 75 - jeżdżą przez ul. Reduty Ordona, a 53 przez ul. Grota Roweckiego. Z tego rozwiązania nie są zadowoleni przedstawiciele komitetów protestacyjnych z obu ulic.
Mieszkańcy, którzy w środę chcą protestować, są za przeniesieniem autobusów na ul. Taczaka: - Skoro mieszkańcy ul. Reduty Ordona i Grota Roweckiego nie chcą autobusów na swoich ulicach, a ci z Krzekowa [os. Horeszków - red.] chcą, to czemu miasto nie zmieni tras autobusów, tak jak tego oczekują mieszkańcy? - piszą w liście do redakcji. Pismo, które dostaliśmy, to jedna strona sporu, ale do ZDiTM też przychodzą listy od mieszkańców ul. Reduty Ordona, którzy są przeciwni przenoszeniu autobusów, bo teraz mają blisko na przystanek, a po zmianach mieliby bardzo daleko - mówi Sebastian Wypych z biura prasowego Urzędu Miasta.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 26 maja 2008 rok

* * *

Mateusz wywalczył nocny na Warszewo

Mieszkańcy Warszewa od października będą mieli do dyspozycji dodatkową, nocną linię autobusową. Zawdzięczają to obywatelskiej postawie Mateusza Jakubowskiego.
Od kilku miesięcy na Warszewie już nie mieszkam, ale podjąłem się walki o autobus nocny na ul. Podbórzańską i wiele wskazuje na to, że się uda - cieszy się Mariusz.
Właśnie otrzymał pismo z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, w którym zastępca dyrektora firmy, Grzegorz Augustowski informuje, że przygotowywany jest nowy przetarg na obsługę linii nocnych. W założeniach do przetargu uwzględniono dodatkową linię nocną na trasie plac Rodła przez ulicę Duńską do Podbórzańskiej.
Trochę szkoda, że tak późno mi odpowiedzieli - mówi Jakubowski. Podpisy zbierałem rok temu [pisaliśmy o tym na łamach "Gazety" - red.], wysłałem petycję i nie było żadnego odzewu. Odezwali się teraz.
Mateusz to tegoroczny maturzysta. Przed rokiem wynajmował stancję przy ul. Duńskiej. Dużo działa społecznie i wiele razy zdarzało mu się wracać z centrum po godz. 23. Często na piechotę. - Wysłuchiwałem wtedy skarg ludzi mieszkających na Warszewie. Narzekali, że ostatni autobus [522 - red.] dojeżdża tu o godz. 0.30, a następny trzy godziny później - mówi Jakubowski.
Zaczął więc zbierać podpisy pod petycją w sprawie zwiększenia częstotliwości kursów autobusów. Pod petycją podpisało się ponad pół tysiąca ludzi.
Dla mnie to jest konkret, zwłaszcza że podpisy zostały zebrane w ciągu krótkiego czasu. Zastanowimy się, jak problem rozwiązać - mówił w czerwcu 2007 Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM.
Ja jednak żadnej odpowiedzi wtedy nie dostałem. Nie zmienił się też rozkład jazdy. Byłem zniesmaczony - wspomina Jakubowski. Mateusz miał dość nocnych spacerów i kilka miesięcy temu wyprowadził się z ul. Duńskiej. Znalazł nowe mieszkanie w centrum miasta. O sprawie jednak nie zapomniał.
Nie zbierałem już podpisów, tylko od początku maja zacząłem bombardować ZDiTM e-mailami - opowiada. - Podjąłem się tego zadania i, mimo że już nie mieszkam na Warszewie, chciałem załatwić sprawę do końca. Dla tamtych ludzi.
Tym razem na efekty nie musiał czekać długo. Po dwóch tygodniach dostał odpowiedź, że ZDiTM chce utworzyć nową linię nocną jeżdżącą z centrum przez ul. Duńską do pętli, która ma być zbudowana na ul. Podbórzańskiej.
Do czasu jej powstania planowana linia może tymczasowo kursować do istniejących pętli Warszawo lub Kormoranów - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 26 maja 2008 rok

* * *

Wysiadka w środku trasy. Autobus zmienił plany

Pasażerowie pospiesznego "F" zostali wyproszeni z autobusu gdzieś między Policami a Szczecinem. Kierowca musiał zawieźć na lekcje uczniów szkoły w Loecknitz. Wybraliśmy mniejsze zło - twierdzi szefostwo SPPK.
Sytuacja trochę jak z filmu Stanisława Barei wydarzyła się w środę rano. Autobus linii F wyjechał z os. Chemik o godz. 7.11. Po przejechaniu pięciu przystanków, zatrzymał się na postoju Mścięcino-Krzyżówka. Kierowca poinformował pasażerów, że muszą wysiąść.
Powiedział, że dyspozytor kazał mu pojechać z młodzieżą do Niemiec. Pasażerowie, choć oburzeni, karnie opuścili autobus - pisze do "Gazety" pani Katarzyna. Rozumiem sytuację, gdy autobus zepsuje się i nie ma fizycznej możliwości by odjechał. Ale coś takiego zdarzyło się chyba pierwszy raz. Śmiem twierdzić, że nawet w "minionej epoce" takie przypadki nie miały miejsca.
Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, jest za granicą. Gdy wczoraj opowiedzieliśmy mu tę historię, też był zdumiony: - jakaś strasznie dziwna sytuacja. Nikt mnie o czymś podobnym nie informował.
Pani Katarzyna: - To brak szacunku dla pasażerów, którzy płacą podwójną stawkę za bilet w autobusie pospiesznym.
Jak wytłumaczyć przygodę, która spotkała pasażerów "F"? SPPK codziennie rano wysyła z Polic do niemiecko-polskiej szkoły w Loecknitz trzy autobusy, które po drodze zabierają w sumie około setki uczniów. Każdy autobus jedzie inną trasą. W środę jeden z nich się zepsuł. Nie wyjechał nawet z Polic. W tej sytuacji, w trybie awaryjnym musieliśmy zdjąć autobus z linii i wysłać z młodzieżą do szkoły w Loecknitz. To nie był żaden kurs komercyjny - podkreśla Grzegorz Ufniarz, kierownik działu eksploatacji SPPK. Na liniach międzynarodowych mamy zarejestrowanych tylko pięć autobusów. Żaden inny nie może w taką trasę pojechać, bo w razie kontroli dostalibyśmy wysoką karę. Ściągnięcie "F" gwarantowało, że 30 uczniów z zepsutego autobusu nie spóźni się do szkoły. Autobus pospieszny ściągnęliśmy z przystanku, gdzie co kilka minut jeżdżą do Szczecina 101 i 107. Pasażerowie czekali ledwie 3-4 min.
Prezes Markowski: - Przepraszam pasażerów, których naraziliśmy na nieprzyjemności. Jeśli ktokolwiek ma wobec nas roszczenia, nie uchylamy się od odpowiedzialności. Wybraliśmy mniejsze zło, to była taka sytuacja, że ktoś musiał ucierpieć.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 23 maja 2008 rok

* * *

W szczecińsko - polickiej spółce kierowca bez autobusu

Do braku kierowców czy motorniczych pasażerowie już przywykli. Wielu też wie, że jeśli tramwaj lub autobus wypadł z kursu, można wziąć taksówkę, napisać roszczenie i po załączeniu rachunku liczyć na zwrot kosztów. Jednak historia, która wydarzyła się w środę w Policach, do zwykłych nie należy. Jeden z kierowców przyszedł do pracy i dowiedział się, że... brakuje autobusów.
Faktycznie takie zdarzenie miało miejsce, dotyczyło to linii 107 - przyznaje Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Kierowca musiał dwie godziny poczekać w zajezdni. Gdy pojawił się wolny wóz, przystąpił do pracy.
Linia 107 jest specyficzna, a umowa, jaką SPPK ma podpisaną ze szczecińskim Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego, jest mało elastyczna. Na linii 107 kursują autobusy przegubowe albo żadne. Gdyby spółka wypuściła na tę linię mniej pojemny tabor, nie otrzymałaby za to ani grosza.
A kłopoty z taborem mamy i pewnych przesunięć na liniach się dokonuje - przyznaje G. Ufniarz. Niestety, autobusów przegubowych nam zabrakło. W polickiej, bazie jest niespełna 60 pojazdów. Średni ich wiek to około 9 lat. Na tle podobnych firm w kraju SPPK poradziło sobie znakomicie. Poradziło sobie też z brakiem kierowców, bo choć chętni do pracy nie walą drzwiami i oknami, to braków też nie ma.
Najstarsze wozy jednak coraz częściej wymagają napraw i nie można z nich korzystać. Są dni, kiedy na linie nie wyjeżdża nawet 12 autobusów, a wtedy kierowcy są, a pojazdów dla nich brak.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 23-25 maja 2008 rok

* * *

Co się dzieje za tą blachą!

Czy blaszany parkan obwieszony plakatami, zniknie z centrum Szczecina? W lipcu ub. r., gdy z ziemią był zrównywany popularny „grzybek”, przy płocie ogradzającym inwestycję stanęła tablica informacyjna ogłaszająca początek prac. I od tego czasu nic się nie zmieniło. Być może teraz coś drgnie - nieruchomością zainteresowała się duża firma deweloperska.
Atrakcyjny grunt przy Bramie Portowej miasto przekazało w wieczyste użytkowanie spółce CR siedem lat temu. Hiszpański inwestor obiecywał wówczas budowę galerii handlowo-usługowej. Słowa nie dotrzymał. Miasto kilkakrotnie zgadzało się na przedłużenie terminu zagospodarowania terenu.
Dopiero w grudniu 2007 roku postawiono ultimatum: albo spółka CR zacznie budować, albo będzie musiała pożegnać się z gruntem. Finał robót (stan surowy zamknięty) ustalono na 31 marca 2010 r. Ostatnie przedłużenie kosztowało firmę z Hiszpanii milion złotych. Z końcem maja upływa z kolei termin przedstawienia przez CR gwarancji bankowej. Tymczasem na placu budowy nic się nie dzieje. Wciąż na płocie wisi tablica informująca o zakończeniu prac w... sierpniu 2007 r. Za blaszakiem leży sterta gruzu, stoi budka. Żałosne szczątki „grzybka” są bowiem przez całą dobę doglądane.
Chcielibyśmy się dowiedzieć, kiedy ruszy inwestycja - mówi p. Sabina, przedstawicielka Wspólnoty Mieszkaniowej. Na razie mieszkańcy okolicznych bloków są narażeni na oglądanie... gołego tyłka dozorcy, który nawet nie ma gdzie się załatwiać. Skarg na to mamy naprawdę wiele. Sprawa nas bulwersuje.
Wiele wskazuje na to, że sytuacja w centrum miasta może się zmienić jeśli... zmieni się właściciel nieruchomości. Po wielu nieudanych zabiegach wreszcie pojawił się kolejny inwestor zainteresowany przejęciem gruntu przy Bramie Portowej. Manhattan Real Estate Management, grupa kapitałowa wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych, a będąca właścicielem centrów handlowych m.in. w Czechach, Rosji, Słowacji i Turcji chce rozmawiać na temat inwestycji w miejscu „grzybka”.
Zaprosiłem ich już w poniedziałek na rozmowy do Szczecina - zapewnia Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Chcę przedstawicieli firmy poinformować o wszystkich uwarunkowaniach.
Owe uwarunkowania to m.in. wymóg przedstawienia do końca maja gwarancji bankowej na milion euro. Jeśli by tego nie zrobiła firma CR władze Szczecina gotowe są iść do sądu, by grunt odzyskać. Jeśli MREM wykupi nieruchomość przejmie też zobowiązania wobec miasta.

Opracowanie: "Anna Choroszko, Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński" 20 maja 2008 rok

* * *

Brakuje motorniczych w Szczecinie

Codziennie na trasach tramwajowych w Szczecinie brakuje kliku motorniczych.
Są podwyżki, ale motorniczych wciąż brakuje. Szczecinianie mają już dość niepunktualnych tramwajów. Trudno się dziwić. Dziś rano 3 tramwaje nie wyjechały na trasy, bo nie miał ich kto kierować i takie braki są od kilkunastu tygodni. Nie pomogły zmiany w rozkładach. Choć dalej zawieszona jest linia 6bis, to dalej nie ma motorniczych.
Zbigniew Dąbrowski z MZK zapowiada, że w najbliższych dniach zmieni się sytuacja, właśnie skończył się kurs dla nowych motorniczych, a teraz trwają egzaminy. Za kilka dni będą przyjęcia do pracy. Na 10 osób, 6 zdało. Drugi egzamin dla pozostałych 13 osób będzie między 16, a 20 maja.
Wszystko jednak zależy od patrona. To osoba, która decyduje, kiedy nowy motorniczy sam poprowadzi tramwaj. Trzeba zobaczyć jak zachowują się w normalnym ruchu - mówi Zbigniew Dąbrowski.
Dla motorniczych przygotowano etaty. MZK organizuje już kolejny kurs, który ma rozpocząć się za kilka dni.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 15 maja 2008 rok

* * *

Załoga nie chce strajkować - spór zbiorowy u tramwajarzy

Prośbę o zakończenie pogotowia strajkowego i powrócenie do rozmów skierowali do związkowców pracownicy szczecińskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji. Tylko w zajezdni Pogodno podpisało się pod nią ok. 100 osób. Spór zbiorowy u tramwajarzy trwa od grudnia, a rozmowy zerwano kilka tygodni temu.
To inicjatywa 3 osób i nawet się im nie dziwię. Powiem więcej: popieram, bo w końcu spór nie powinien trwać w nieskończoność - tłumaczy Bogdan Rojek z „Solidarności ”. Prośba o podjęcie rozmów jest zrozumiała, tyle że niczego nie zmieni.
Związkowcy twierdzą, że nowych propozycji płacowych się nie spodziewają. Dyrekcja podniosła od kwietnia płace 90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników. Kolejne 90 zł firma „dołoży ” od października. Związkowcy chcą, by dodatkowo pensje wzrosły o 100 zł od czerwca.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma wzrost płac o ok. 300 zł, tak samo jest w spółkach autobusowych - przypomina Bogdan Rojek. Dlaczego mamy być gorsi?
Ale dyrekcja MZK uważa, że na więcej firmy w tym roku nie stać. Trzeba inwestować w modernizację tramwajów, remonty torów, wymianę torowisk i sieci. W firmie miał być wdrożony system motywacyjny i premie kwartalne, ale wobec sprzeciwu związkowców nie ma o tym na razie mowy.
Dyrekcja akcji pracowników, proszących związkowców o przerwanie pogotowia strajkowego, komentować nie chce. Władze miasta w spór się nie mieszają. MZK jest zakładem budżetowym i według oficjalnych danych jego pracownicy są jednymi z najlepiej zarabiających w tego typu firmach. Jednocześnie układ zbiorowy premiuje pracowników z wieloletnim stażem, a nie pozwala zaproponować godziwych zarobków krócej pracującym. To powoduje, że chętnych do pracy brak, a motorniczowie wyjeżdżają do Irlandii i Norwegii. Zdecydowana większość tych, co zostali, przyjmie jednak propozycje podwyżek w wersji proponowanej przez dyrekcję i konfliktu nie chce. Mimo że w referendum na początku roku zdecydowała inaczej.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 14 maja 2008 rok

* * *

Na przystanku szybciej doczekamy się metra niż zakazu palenia

Projekt zakazu palenia na przystankach leży w radzie miasta nietknięty od prawie półtora roku. Radni mają ważniejsze sprawy, a podobno zdrowie jest najważniejsze.
W styczniu 2007 r. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował projekt uchwały zakazującej palenia na przystankach komunikacji miejskiej. Zakaz miał obowiązywać na terenie całej wydzielonej zatoki, jeżeli takiej nie ma, to w odległości 15 m w obie strony od znaku przystanku oraz 5 m od linii krawężnika. Niepalący mieszkańcy w całości, a nawet część palących, cieszyła się, że na autobus będą mogli czekać bez konieczności wdychania rakotwórczego dymu. W kwietniu projekt trafił do rady miasta. Trzykrotnie spadł z obrad i sprawa ucichła. W sierpniu przewodniczący rady Bazyli Baran mówił: "Ostatecznie stanęło na tym, że skoro Sejm pracuje nad ustawą zakazującą palenia na przystankach komunikacji miejskiej w całej Polsce, to nie ma sensu, byśmy ten zakaz wprowadzali prawem lokalnym". Tymczasem losy projektu ustawy zakazującej palenie w miejscach publicznych (ponadpartyjnego, sygnowanego przez komisję zdrowia) są nadal niepewne. Zachodniopomorski poseł PiS Czesław Hoc, członek sejmowej komisji zdrowia: - W ostatnich dniach komisja zdrowia przekazała projekt do laski marszałkowskiej. Teraz marszałek musi nadać jej dalszy bieg. Kiedy ustawa będzie czytana w Sejmie? Zależy to od marszałka, może to być za miesiąc albo pięć.
Ponadto posłowie chcą przegłosować długie vacatio legis, w czasie którego właściciele lokali mieliby przygotować spełniające normy palarnie. Niedługo do wprowadzenia zakazu posłów mają przekonywać przedstawiciele WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) i fundacji Bloomberga. Tymczasem tysiące mieszkańców (także dzieci i kobiety w ciąży) "the most visionary city in Europe" musi czekać na autobusy i tramwaje, wdychając papierosowy dym. Nijak ma się to do wizji nowoczesnego Szczecina promowanego jako miasto zieleni, wody i ekologii. Promocja zdrowia i zdrowego stylu życia wpisywałaby się w to idealnie, ale po raz kolejny nie ma spójności w działaniu naszych władz. Prawda, że marka miasta została przedstawiona dopiero w kwietniu, ale w programie ostatniej i najbliższej sesji nie ma projektu uchwały o zakazie palenia. Od ponad roku radni, którzy nas reprezentują, ignorują nasze zdrowie, zajmując się innymi tematami np. zmianą nazwy al. Jedności Narodowej na Jana Pawła II. Czy to już nie dość? Myślę, że w czasie najbliższych wyborów samorządowych będę o tym pamiętał i zachęcam do tego wszystkich przymusowych biernych palaczy.
Oczywiście pojawia się wiele głosów podważających sens wprowadzania zakazu, np. że będzie to martwy przepis. Jakoś nie ma z tym problemu w kilkunastu miastach, które zakaz wprowadziły m.in. w Krakowie, gdzie nie można palić także w trzech największych parkach i Toruniu, który zakaz wprowadził już 10 lat temu. Poza tym każdy, kto próbuje przekonać osobę palącą, żeby wyszła spod wiaty, miałby wreszcie jakiś argument.
Jestem również za wprowadzaniem zakazu palenia w parkach. Każdy, kto po nich biega, ucieszy się, że nie będzie musiał wdychać papierosowego dymu w rozszerzone wysiłkiem płuca.

Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza" 14 maja 2008 rok

* * *

Nowe autobusy w Szczecinie

Jeszcze przed wakacjami na ulice Szczecina wyjadą 4 kolejne niskopodłogowe autobusy przegubowe. Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Klonowica ogłosiło także przetarg na zakup kolejnych 10 nowych autobusów.
W przyszłym roku przybędzie więc pięć kolejnych przegubowych i pięć krótkich wozów, wszystkie niskopodłogowe. Miasto nie informuje na razie o kosztach zakupu pojazdów.
W tym samym czasie także Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Dąbie kupi 8 autobusów przegubowych, w pełni klimatyzowanych, spełniających najwyższą normę spalin EEV.
Na trasy w tym roku wyjechały już 4 nowe Solarisy spełniające normę spalin EURO 4. W ostatnim czasie podniesiono kapitał zakładowy spółek autobusowych, co pozwoliło na zakup nowych autobusów. Do 2010 roku miasto zamierza wymienić 25 procent taboru. Po Szczecinie obecnie kursuje blisko 200 autobusów.

Opracowanie: "Rafał Molenda ", "Polskie Radio Szczecin" 13 maja 2008 rok

* * *

Przebudują zajezdnię i Muzeum Techniki i Komunikacji

Jesienią rozpocznie się przebudowa zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej. Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki zostanie otwarte dla zwiedzających 5 lipca 2010 roku. W dniu otwarcia muzeum przypadać będzie 65-rocznica przejęcia Szczecina przez polską administrację. To będzie za ponad dwa lata. Za kilka miesięcy ruszy przebudowa zabytkowej zajezdni Niemierzyn, w której działa MTiKZS.
Zwiedzanie z "Głosem" już dziś
Po przekroczeniu bramy zajezdni wchodzimy na brukowany dziedziniec. Będzie nieznacznie zmieniony, ponieważ chcemy zachować historyczny układ trakcyjny i torowy - wyjaśnia Stanisław Horoszko, szef muzeum. Ma on opinię najtrudniejszego wśród szczecińskich zajezdni. Tory zostają, żeby od czasu do czasu z muzeum mógł wyjechać tramwaj.
Po lewej stronie dziedzińca powstanie mały skansen techniki militarnej. Tam ma trafić m. in. wieżyczka czołgu Pantera wykopana koło Dziewoklicza.
Mała hala bez torów
W pobliżu mniejszej hali zajezdni, na tarasie, powstanie kawiarenka. Z wnętrza hali znikną tory tramwajowe. Ich przebieg ma być jedynie zaznaczony na posadzce. Hala zostanie podzielona na części. Tu będą kasy, szatnia, toalety i sklepik. Dalej trzy sale wystawowe różnej wielkości.
Do końca jeszcze nie wiemy, co w nich będzie, ale są pewne założenia - mówi dyrektor Horoszko. W pierwszej może powstać wystawa interaktywna poświęcona ruchowi. W kolejnej prezentacja jednośladów, czyli rowerów i motocykli. W trzeciej ekspozycja poświęcona infrastrukturze miasta, np. przekrój przez wszystkie warstwy gruntu pod Szczecinem z pokazaniem rur i kabli.
Hala taka jak dziś tylko nowa
Największa hala na terenie zajezdni, zwieńczona zabytkowym zegarem, który w końcu zacznie działać, przejdzie niewielkie zmiany. Zachowane zostaną tory, pod którymi są kanały. Te będą jednak przykryte szklaną podłogą. W hali zachowane zostanie ukrycie przeciwlotnicze, które może być sporą atrakcją dla zwiedzających muzeum. Powstało tylko dla jednego członka załogi zajezdni. Stoi w takim miejscu, by nie ucierpiało podczas bombardowań.
Reszta pracowników kryła się w schronie pod zajezdnią - tłumaczy dyrektor. Ta jedna osoba zostawała, by potem organizować akcję ratowniczą.
Z hali nie zniknie jej wyposażenie, np. suwnice. Tam wystawiane będą tramwaje, autobusy, wóz strażacki, auta osobowe. Odtworzony może zostać również dawny warsztat ze starymi narzędziami, olejami i smarami. Prawdziwy warsztat na użytek konserwacji i naprawy muzealnych eksponatów powstanie z lewej strony hali głównej. Będzie tam też pomieszczenie socjalne. Na tyłach zajezdni miejsce znajdzie administracja. W bunkrze, pod zajezdnią, mają być zbiory militariów, wykopanych przez miłośników spędzania czasu z wykrywaczem metalu.
Chcemy ich przyciągnąć do muzeum - zapowiada Stanisław Horoszko. I pokazywać, co znaleźli w ziemi.
Na przebudowę zajezdni muzeum dostanie wsparcie ponad 9 mln zł ze środków europejskich. Nie wiadomo, ile będzie do tego musiało dołożyć miasto, bo potrzebny jest aktualny kosztorys prac.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 12 maja 2008 rok

* * *

Zacznijcie przy torach przycinać krzaki

Wagony w Szczecinie brudzą się w szybkim tempie. Z tego powodu przemalowuje się je w ciemniejsze barwy. Jednak czy to coś pomoże, jeśli nie zacznie się przycinać żywopłotów przy torach?
Przy wielu miejskich alejach, gdzie kursują tramwaje rosną żywopłoty i różnego rodzaju krzewy. Nic w tym dziwnego, wkońcu Szczecin to piękne, słynące z zieleni miasto. Powinny być one jednak przycinane. Najszersze, poruszające się po szczecinskich torowiskach tramwaje ocierają się o nie, co prowadzi do wielu zabrudzeń i niszczenia lakieru.
Jak się okazuje Szczecin kolejny raz wyrzucił dużo pieniędzy "w błoto". Niespełna dwa lata temu rozpoczęto akcję przemalowywania wagonów tramwajowych w nowe czerwono - kremowo - granatowe barwy. Celem tych działań była poprawa wizualna, ponieważ na białych wagonach według MZK brud był bardziej widoczny. Inna sprawa, że w tamtych czasach MZK Szczecin nie posiadało nawet porządnej myjni dla tramwajów. Nic więc dziwnego, że brud ciągle było widać, gdy nie myto wagonów w należyty sposób.
Od czasu wdrożenia czerwonych barw zakładowych MZK przemalowano już około 40 wagonów. Teraz polityka miejska w zakresie wizerunku doprowadzi do powstania jeszcze większego "magla". Po mieście będą przez długi czas poruszały się tramwaje w niemal pięciu wersjach różnych malowań. Jak się okazuje, trzeba znowu zmienić sposób malowania wagonów, a podstawowym kolorem będzie nielubiany przez tego przewoźnika biały!
Nieustannie od kilku lat mówi się o tym, iż przytorowe krzewy muszą być przycinane. Na wiosnę znów odrastają i niszczą malowanie na pojazdach. Przemalowywanie tramwajów na biało bez wycięcia krzewów będzie więc stratą pieniędzy. Nowopomalowane wagony w ciagu kilku dni będą całe porysowane i zabrudzone, a tyczy się to szczególnie najszerszych i najliczniej występujących tramwajów typu 105N.

Opracowanie: "lex", "Moje miasto" 9 maja 2008 rok

* * *

Kary bez zmian

Nie będzie wyższych kar za przejazd bez ważnego biletu komunikacji miejskiej. Wojewoda unieważnił uchwałę rady miasta podnoszącą opłaty. Jest ona niezgodna z prawem.
Rada miasta podniosła kary 7 kwietnia. Stawki były drastyczne. Ich wysokość - w zależności od terminu zapłacenia - wahała się od 125 złotych do 250 zł. Kara miała odstraszać od jeżdżenia na gapę.
Wojewoda uznał, że radni złamali prawo i uchwałę wczoraj unieważnił. Rada miasta ma bowiem prawo jedynie określać sposób ustalania wysokości opłat, a nie konkretne kwoty. Powinna wskazać, czym ma kierować się Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przy ustalaniu kar i jak naliczać opłaty manipulacyjne, która są pobierane, gdy np. akurat przy sobie nie mamy sieciówki. Tego jednak nie zrobiono.
Decyzja wojewody oznacza jedno. Obecnie obowiązują stawki dotychczasowe. Za przejazd bez ważnego biletu zapłacimy u kontrolera albo w terminie do 7 dni - 77 zł. Jeśli się spóźnimy - stawka urośnie do 110 zł. Jeżeli pasażer udowodni, że posiada ważną sieciówkę, opłata manipulacyjna wynosi 10 proc. nałożonej kary.

Opracowanie: "ika", "Głos Szczeciński" 9 maja 2008 rok

* * *

Kłopoty z autobusami miejskimi

Szczecińsko - Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma kłopoty z taborem. Trzy z pięciu autobusów MAN w ciągu niespełna miesiąca uległo poważnym awariom.
MAN-y zapaliły się podczas jazdy z pasażerami. Nikomu nic się nie stało, ale pojazdy są unieruchomione. Teraz choć znana jest już przyczyna, to nie ma winnych. A pasażerowie już odczuwają skutki tych zdarzeń.
Dziś rano na trasach brakowało dwóch autobusów 107 i F, bo choć byli kierowcy to nie było czym jechać. Fama o palących się autobusach szybko rozeszła się po Policach. Teraz pasażerowie z lękiem wsiadają do wozów.
Prezes SPPK Andrzej Markowski uspokaja, że takich sytuacji więcej nie będzie. Zawiodła stara technologia i zbyt długo eksploatowany tabor - dodaje. Działanie, które wdrożyliśmy, wyeliminowały możliwość powstania kolejnych zdarzeń tego typu.
Bogdan Leśniewski z zakładowej Solidarności jest zdania, że winę ponosi zarząd. Nie inwestuje w części, ani w nowe pojazdy. Są to zaniedbania lat ubiegłych. Według Leśniewskiego, karę już wymierzono, ale nie tym co trzeba. Prezes zabrał premię brygadzistom - dodaje.
Prezes Markowski podkreśla, że nie ma pieniędzy na inwestycje. Związki zawodowe twierdzą, że pasażerowie nie mogą czuć się bezpiecznie, podobnie jak pracownicy SPPK. Dyrektor Markowski przytacza dane, z których wynika, że średnia wieku taboru to osiem lat i jest to jeden z lepszych wyników w spółkach komunikacyjnych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 8 maja 2008 rok

* * *

Autobusy są już bezpieczne

Kilka tygodni temu Internauta lex poinformował nas o pożarach w autobusach SPPK Police. Mamy dla pasażerów dobre wiadomości - usterki zostały naprawione.
Przedsiębiorstwo komunikacyjne z Polic otrzymało ekspertyzę, która wyjaśnia przyczyny pożarów. Okazało się, że zawinił układ powietrzny - mówi Bogusław Woźniak, dyspozytor ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wszystkie usterki zostały naprawione i pasażerowie mogą czuć się bezpieczni. Dodatkowe przeglądy zostały przeprowadzone we wszystkich autobusach.
Pierwszy raz do pożaru w komorze silnika doszło 27 marca. W autobusie linii 101 zapaliła się tylna część pojazdu. Kolejny raz ogień pojawił się 8 kwietnia, a następnie 25 kwietnia.

Opracowanie: "Magda_Ratajczak", "Moje Miasto" 6 maja 2008 rok

* * *

A motorniczy trafi do klatki

Trzydziestoletnie wagony mają wyglądać jak nowe. Otrzymają nie tylko nowe mechanizmy i urządzenia, ale także odmienny, unowocześniony wygląd. Szczeciński MZK przymierza się właśnie do modernizacji jednego składu - w sposób, jakiego jeszcze nie praktykowano.
Powołane zostały dwie komisje przetargowe - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy szczecińskiego MZK. Jedna wybierze dostawcę układu rozruchu i hamowania, druga firmę, która wyprodukuje nowe nadwozia.
I to będzie dla pasażerów największy wyróżnik. Trzydziestoletnie wagony otrzymają nowe pudła. Zamiast czterech par drzwi będą tylko trzy. Zmieni się też kanciasta bryła nadwozia - przód i tył mają być wykonane z laminatów, a ostateczny kształt zaproponuje firma, która wygra przetarg.
Zmieni się też to, co dla pasażerów jest niewidoczne, nie ma dla nich także żadnego znaczenia - tłumaczy Z. Dąbrowski. Ale chcemy, by nasi elektrycy i pracownicy warsztatów mieli łatwiejszy dostęp do poszczególnych podzespołów.
Nowością będzie też tzw. klatka bezpieczeństwa dla motorniczego. W tramwajach przy zderzeniu z większym pojazdem motorniczy jest szczególnie narażony, a w pewnych okolicznościach bywa bez szans. Rzadko ma czas, by opuścić kabinę i uniknąć groźnych urazów. Klatka ma mu zapewnić bezpieczeństwo podczas wypadków drogowych, których na naszych ulicach nie brakuje.
Modernizacja wagonów ma być zakończona do listopada br. To swoisty eksperyment i nowe wyzwanie dla pracowników szczecińskiego przewoźnika. Jeśli zadanie się powiedzie, a firma będzie miała fundusze, w przyszłym roku takich modernizacji może być więcej.
Odnowione tramwaje będą już pomalowane w nowe szczecińskie barwy, zgodne z marką miasta. Są to: biel, zieleń i granat. Pasażerowie odnowionymi wagonami pojadą prawdopodobnie w grudniu.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 6 maja 2008 rok

* * *

Szczecin w bieli, zieleni i granacie

Granatowo-czerwone pasy na dole i wyżej biel lub czerwień, sama biel, a może żółć? Patrząc na szczecińskie autobusy i tramwaje, można dostać zawrotu głowy, bo malowane są na wiele sposobów. To się ma w końcu zmienić, a pierwsze pojazdy w nowych barwach zobaczymy już wkrótce.
Na pewno będą to 4 nowe przegubowe autobusy, zamówione przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Spodziewamy się ich w czerwcu.
Nie jest wykluczone, że wcześniej w nowych barwach wyjadą tramwaje. Trzy wagony przechodzą właśnie remont, a ostateczne uzgodnienia między MZK i magistratem, który wdraża nową markę Szczecina, dobiegają podobno końca.
Po zaprezentowaniu nowej marki, logo miasta i barw nie ma mowy, by jakiś autobus czy tramwaj został pomalowany jak dawniej - tłumaczy M. Przepiera. Wszystkie szczecińskie autobusy i tramwaje mają wyglądać tak samo.
Nie będzie masowego przemalowywania i wyrzucania pieniędzy w błoto. Nowe barwy pojazdy mają otrzymywać tylko podczas większych napraw, remontów czy modernizacji. Dostaną je również wszystkie nowo zamawiane autobusy. W fabryce Solarisa pod Poznaniem trwa właśnie nakładanie nowych kolorów na autobusy, które wkrótce zasilą tabor spółki z ul. Klonowica. Także SPA "Dąbie" właśnie ogłosiło przetarg na zakup nowych pojazdów, których dostawy oczekuje na początku przyszłego roku - zleca już malowanie ich w nowych barwach. Dominująca będzie biel z zielonymi i granatowymi wstawkami. Czy nowy sposób malowania przypadnie do gustu pasażerom - przekonamy się niebawem.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 5 maja 2008 rok

* * *

Zdemolowali przystanek autobusowy

Od 3 miesięcy do 5 lat grozi młodemu szczecinianinowi za zniszczenie przystanku autobusowego.
Wczesnym rankiem policja dostała informację, że dwóch młodych ludzi demoluje przystanek przy ul. Bałtyckiej. Na miejscu funkcjonariusze zatrzymali dwóch młodzieńców 17 i 21-latka, którzy według świadków kopniakami uszkodzili dwie szyby. Straty oszacowano na około 500 złotych. Jak się okazało, młodzi ludzie wracali z imprezy.
Starszy z nich, Norbert B. miał we krwi prawie 1,5 promila alkoholu. Został przewieziony do Izby Wytrzeźwień. Po wytrzeźwieniu Norbert B. usłyszał zarzut uszkodzenia mienia. Grozi za to kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do 5 lat.

Opracowanie: "Anna Kafel-Dalecka ", "Polskie Radio Szczecin" 2 maja 2008 rok

* * *

Komunikacja kursuje normalnie

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapewnia, że szczecińscy pasażerowie komunikacji miejskiej dojadą dziś do pracy bez przeszkód. 2 maja po raz pierwszy od dwóch lat będzie bowiem dla kierowców i motorniczych zwykłym dniem pracy.
W ubiegłym roku pasażerowie nie kryli oburzenia czytając informację na przystankach o świątecznych rozkładach. W tym roku takich problemów nie będzie - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM-u. Komunikacja jeździ według powszedniego rozkładu jazdy.
Bez problemu też kupimy dziś bilety - dodaje Marzena Pszczoła. Wszystkie kasy, poza okienkiem przy ul. Jasnej, będą dziś czynne. Zmiany w rozkładach obowiązują tylko na liniach szkolnych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 2 maja 2008 rok

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07
1/08, 2/08, 3/08, 4/08



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0