Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.


Prasa informuje - maj







* * *

Autobusy na nowych zasadach - obietnice czy poprawa?

Do dziś obowiązują umowy, na podstawie których pasażerów wożą szczecińskie autobusy. Nowe prawdopodobnie dziś zostaną podpisane i można się spodziewać kilku nowości. To efekt przetargu, który po raz pierwszy w historii szczecińskich dziennych linii autobusowych udało się rozstrzygnąć przy pierwszej próbie.
Umowy z przewoźnikami podpisuje prezydent miasta i na pewno nastąpi to przed 1 czerwca - zapewniała wczoraj Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pasażerowie mogą się spodziewać kilku nowości.
Dotychczas osoby niepełnosprawne lub takie, którym poruszanie się sprawia problem, miały gwarancję, że pojazdy niskopodłogowe kursują na liniach G, 82 i niektórych kursach linii 80. ZDiTM rozszerzył listę linii, na których autobusy niskopodłogowe muszą kursować.
Niskopodłogowe autobusy od 1 czerwca muszą kursować na wybranych kursach linii A, B, 53, 55, 56, 59, 60, 64, 67, 73, 84 i 87 - tłumaczy M. Kwiecień-Zwierzyńska. Oznaczenie tych kursów w rozkładach jazdy na pewno nie zostanie zamieszczone już 1 czerwca, wymiany tabliczek na przystankach dokonywać będziemy sukcesywnie.
Kolejna sprawa to problem, z którym „Kurier" walczył od lat. Nasi Czytelnicy skarżyli się na reklamy naklejane na szybach. Znacznie obniżają one komfort podróży, a pasażerowie często tracą orientację i wysiadają na niewłaściwych przystankach. W nowych umowach zapisano całkowity zakaz umieszczania reklam na szybach bocznych autobusów, po stronie, z której są drzwi.
Natomiast wychodząc naprzeciw potrzebom osób niepełnosprawnych, głównie słabo widzących, wprowadzamy obowiązek wyraźnego oznakowania pojazdów - mówi przedstawicielka ZDiTM. Numery linii mają się pojawić na ścianach bocznych autobusów, przy pierwszych drzwiach. Numer linii musi być dobrze widoczny i znajdować się na dużej tablicy, której wymiary są określone.
Za niestosowanie się do wszystkich zmian ZDiTM chce karać przewoźników. Wysokość kwot, naliczanych za różne przewinienia, także znalazła się w umowach. Pozostaje pytanie, czy ZDiTM zacznie wywiązywać się ze swoich obietnic i będzie w stanie skontrolować spółki autobusowe.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 31 maja 2007 roku.

* * *

Będą nowe autobusy

Kilka dni po opublikowaniu zatrważających wyników kontroli stanu technicznego szczecińskich autobusów - miasto wyciąga wnioski. Twierdzi, że będzie lepiej.
 Foto: TVP3 Szczecin
Inspektorzy Transportu Drogowego stwierdzili w autobusach wiele usterek m.in. niesprawne zawieszenia, zużyte opony, wycieki z silnika czy nieprawidłowości w układzie hamulcowym. Zatrzymano 11 dowodów rejestracyjnych.
Miasto zapewnia, że to się zmieni. Mają pomóc większe nakłady na komunikację miejską. Oprócz tego w ciągu dwóch lat do Szczecina trafi 14 nowych autobusów przegubowych. Zastąpią te najstarsze liczące nawet 25 lat ikarusy czy jelcze.

Opracowanie: "Dariusz Baranik", "TVP3 Szczecin", 30 maja 2007 roku.

* * *

Przyjaciół Żołnierza prawie gotowa

 Foto: PR Szczecin [MB]
To 3 etap budowy obwodnicy śródmiejskiej. Lada dzień inwestycja będzie odbierana -zapewnia Krystyna Bartnik, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji szczecińskiego magistratu.
Są pieniądze w budżecie na realizację kolejnego odcinka drogi w kierunku ulicy Krasińskiego i Duńskiej - dodaje Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji. "Ten odcinek będzie spinką, która unaoczni kierowcom sens i cel budowy obwodnicy" - mówi Żabiński.

Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 30 maja 2007 roku.

* * *

Po kontroli szczecińskiej komunikacji - wraki nie wyjadą

Szczecinianie mogą odetchnąć. Choć wożące ich autobusy są dalekie od ideału, prawdopodobnie nie stanowią zagrożenia dla ich życia czy zdrowia. Lista zastrzeżeń jest długa. Wygląda na to, że wozy w najgorszym stanie trafią na złom.
Pod koniec ub. tygodnia Polska dowiedziała się, że jeździmy „trumnami". Tak Główny Inspektor Transportu Drogowego nazwał szczecińskie i polickie autobusy. Drobiazgowa kontrola trwała tydzień, a jej wyniki są miażdżące. Osiem z 45 skontrolowanych autobusów nie miało prawa wozić ludzi. Dowody rejestracyjne kolejnych 25 zatrzymano.
Usterki można wymieniać długo - stwierdził Paweł Usidus, szef ITD. Najczęstsze to: niesprawne układy hamulcowe i kierownicze, wycieki wszystkich płynów eksploatacyjnych, niesprawne oświetlenie, zużyte ogumienie. W Szczecinie nie jest źle, jest tragicznie!
Rozmawiałem z prezesami, znam ich sytuację i sposoby finansowania spółek - tłumaczy Włodzimierz Paliga, szef Zachodniopomorskiej ITD. Nie unikali kontroli, ułatwiali nam pracę, udostępniali bazy i kanały. Najpierw rozważałem wystąpienie z zawiadomieniem do prokuratury o stanie szczecińskiego taboru, ale na razie się z tym wstrzymam. Pod warunkiem, że żaden ze zdezelowanych pojazdów nie wyjedzie na ulice. Kontrole ITD będą częstsze, bo inne usterki także powinny być usunięte.
Prezesi zadeklarowali wycofanie z ruchu ikarusów do końca I kwartału 2008 r. Jelcze też pomału znikają. Wszystkie spółki będą sukcesywnie odnawiać tabor. Kupując autobusy używane, postarają się znaleźć nie starsze niż 10 lat.
Spółki zastosowały się do pokontrolnych zaleceń. Większość autobusów, których dokumenty w ub. tygodniu zatrzymano, wróciła już do ruchu. Szczecińskie spółki płaciły już w tym roku najwyższe przewidziane przepisami kary - po 30 tys. zł. Kolejnym krokiem mogłoby być odebranie koncesji. A to grozi paraliżem komunikacyjnym miasta.

Opracowanie: "T.Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 30 maja 2007 roku.

* * *

Dąbie walczy z tirami

Jak długo jeszcze tiry będą jeździły przez Dąbie? W mieszkaniu wszystko się trzęsie, ściany pękają - skarżą się mieszkańcy Dąbia.
Mieszkańcy Dąbia mają dość hałasu i smrodu spalin - zażądali wprowadzenia całkowitego zakazu wjazdu ciężkich pojazdów do ich dzielnicy. Przecież strach dzieci posłać na drugą stronę ulicy - mówi Andrzej Jamróz. Sam wiele razy ledwie umknąłem przez takim rozpędzonym kolosem. Wszędzie buduje się obwodnice, tylko nie u nas. Ktoś powinien zadbać o nasze bezpieczeństwo.
Teraz już tylko od podpisu ministra zależy czy mieszkańcy Dąbia pozbędą się ciężarówek i odetchną z ulgą. Foto: Marcin Bielecki
Zakaz jazdy tirów przez Dąbie uchylił wojewoda - był niezgodny z prawem. Ciężarówki, często z niebezpiecznymi ładunkami, jeżdżą nadal. Zaopatrują strefę przemysłową w Trzebuszu i Dominikowie. Z mojej firmy widzę autostradę, wystarczy wybudować 200 metrów drogi - mówi Marcin Majewski, szef firmy InterGaz. Nie musiałbym tirów puszczać przez centrum Wielgowa i Dąbia. Przedsiębiorcy narzekają, że ciężarówki jadące środkiem dzielnic, to też ich problem. Boją się wypadków w ciasnych uliczkach.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planowała zbudowanie węzła Chełszcząca, który miałby połączyć strefę przemysłową z autostradą. Tiry zaczęłyby omijać dzielnice mieszkalne. Problem w tym, że rozmowy na temat inwestycji planowane są dopiero po 2020 roku. A ze względu na wydatki związane z Euro 2012, być może jeszcze później.
Przedsiębiorcy zawiązali więc specjalne stowarzyszenie. Już jako organizacja wielokrotnie próbowali zainteresować swoimi kłopotami władze Szczecina. W końcu udało się. Przekonali prezydenta Piotra Krzystka, że droga dla dzielnicy przemysłowej Szczecina jest ważna.
Dzięki pomocy mediów, a w szczególności Głosu, inicjatywa stowarzyszenia dotarła do władz miasta i dziś już tylko od urzędników wojewody i ministra transportu zależy, jak szybko węzeł drogowy powstanie - mówi Marcin Majewski, szef stowarzyszenia przedsiębiorców.
Milion na drogę
Przedsiębiorcy chcą zbudować węzeł Tczewska. Wiadukty już są, a droga dojazdowa byłaby znaczenie krótsza. Wczoraj Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wielgowa złożyło na ręce wojewody wniosek o odstępstwo od rozporządzenia ministra transportu, które pozwoli zbudować drogę. Propozycja zyskała formalne poparcie prezydenta Piotra Krzystka i wielu innych instytucji. Węzeł będzie posiadał pełne parametry autostradowe.
Węzeł zbudujemy ze środków prywatnych, miasto nie dołoży ani grosza - zapewnia Majewski. Na wykonanie projektu z uzgodnieniami potrzebujemy około 8 miesięcy, a na samą budowę, około trzech. Koszt sięgnąć może około 1 mln złotych.
Miasto zapewnia, że zależy mu na zbudowaniu nawet tymczasowego węzła. W tym rejonie jest ponad 80 hektarów gruntu przygotowanego pod produkcję.
Czekamy na decyzje ministra - dodaje Majewski. Nie tylko my, ale także mieszkańcy Dąbia i Wielgowa.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 29 maja 2007 roku.

* * *

"Trumny" wracają na ulice

Prokuratura sprawdzi, czy szczecińskie autobusy zagrażają życiu pasażerów. Szefowie spółek komunikacyjnych zaprzeczają, że wożą nas złomem.
To reakcje na wyniki kontroli autobusów miejskich w Szczecinie i Policach. W ubiegłym tygodniu przeprowadziła je Inspekcja Transportu Drogowego (ITD). Podsumowanie okazało się miażdżące dla prezesów wszystkich trzech komunikacyjnych spółek. Jeździmy najgorszymi autobusami w Polsce. Dyrektor ITD ukuł nawet specjalny termin na określenie stanu szczecińskich przegubowców - "jeżdżące trumny".
Sprawdzą przeglądy techniczne
Wczoraj prokuratura zdecydowała o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Chcemy sprawdzić, czy doszło do narażenia pasażerów na utratę zdrowia lub życia - mówi Jolanta Śliwińska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Ale to nie koniec. Pod lupę trafią też przeglądy rejestracyjne. Prokuratorzy chcą ustalić, czy wydawano je dla autobusów, które nie spełniały wymagań technicznych. W dwóch (na trzy) spółkach komunikacyjnych stacje kontroli pojazdów znajdują się na terenie tych zakładów. Sprawdzimy, czy doszło do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji - zapowiada prok. Śliwińska.
Prezesi kwestionują wyniki
Szefowie komunikacyjnych spółek nie zgadzają się z wynikami kontroli. Dzisiaj ma być gotowa jej analiza w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie-Komunikacyjnym (SPPK). Na 21 skontrolowanych tam autobusów, 12 straciło dowody rejestracyjne. Trzy pojazdy w ogóle nie mogły dalej jechać.
Na pewno nie wozimy ludzi pojazdami, które zagrażają życiu. Oczywiście wolałbym mieć lepszy tabor, ale to już nie zależy od nas, a od władz Szczecina, które współfinansują komunikację - mówił w poniedziałek Andrzej Markowski, prezes SPPK.
Dziwne protokoły
Zaskoczenia nie ukrywa też Włodzimierz Sołtysiak, dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Na 15 skontrolowanych autobusów 9 straciło dowody rejestracyjne. Najczęstsze usterki, to wycieki płynów eksploatacyjnych, zużyte opony, brak osłon przy układach hamulcowych.
To nie są usterki, które dyskwalifikują autobusy do dalszej jazdy. Wycieki płynów wynikają z normalnej eksploatacji i nie zagrażają życiu - zapewnia. Dziwią go też niektóre protokoły ITD. W kilku napisano, że nie ma zastrzeżeń, ale już w innej rubryce stwierdzono, że trzeba zatrzymać dowód. Nie rozumiem tego - mówi. Zapewnia, że w ciągu najbliższych dni wszystkie autobusy spółki zostaną dodatkowo skontrolowane.
Nie było jeszcze przypadku, żeby stan pojazdu doprowadził do wypadku czy kolizji - tłumaczy Sołtysiak. Wczoraj siedem z dziewięciu autobusów zatrzymanych podczas kontroli wróciło już na trasy. Sołtysiak zapewnia, że są bezpieczne.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 29 maja 2007 roku.

* * *

Komunikacja pomyśli o niepełnosprawnych

Od 1 czerwca na rozkładach jazdy mają być oznakowane kursy autobusów niskopodłogowych. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie chce, by przewoźnicy wprowadzili takie pojazdy na inne trasy. Do tej pory obsługiwały w całości jedynie linie pospieszną G i nr 82 oraz wybrane kursy linii nr 80.
Dotychczasowe umowy z przewoźnikami obligowały ich do obsługi taborem niskopodłogowym jedynie linię pospieszną G i nr 82 oraz wybrane kursy na linii nr 80. Na pozostałych trasach przewoźnicy sami decydowali o tym, które kursy miały być wykonywane przez autobusy niskopodłogowe. Umowy wygasają 31 maja br.
W nowych umowach z przewoźnikami, które mają obowiązywać od 1 czerwca, w całości przyporządkowaliśmy obsługę taborem niskopodłogowym linii pospiesznej G i 82 - informuje Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Na innych trasach wyznaczono konkretne brygady, które będą obsługiwane autobusami niskopodłogowymi. Linie, na których część kursów realizowana będzie takim taborem to m.in.: A, B, 53, 55, 56, 59, 60, 64, 67, 73, 80, 84, 87.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 28 maja 2007 roku.

* * *

"Trumny" wożą pasażerów

Prokuratura sprawdzi czy szczecińskie autobusy zagrażają życiu pasażerów. Szefowie spółek komunikacyjnych zaprzeczają, że wożą nas złomem.
To reakcje na wyniki kontroli autobusów miejskich w Szczecinie i Policach. W ubiegłym tygodniu przeprowadziła je Inspekcja Transportu Drogowego (ITD).
Podsumowanie okazało się miażdżące dla prezesów wszystkich trzech komunikacyjnych spółek. Jeździmy najgorszymi autobusami w Polsce. Dyrektor ITD ukłuł nawet specjalny termin na określenie stanu szczecińskich przegubowców - "jeżdżące trumny".

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 28 maja 2007 roku.

* * *

Zniszczone tory na ul. Jana z Kolna

Jadące tą ulicą tramwaje nie tylko bardzo się kołyszą, ale też wzbijają tumany pyłu. Eksploatujący tramwaje i torowiska Miejski Zakład Komunikacyjny przyznaje, że na ul. Jana z Kolna jest problem. Powód: pod jezdnią budowany jest nowy system kanalizacji prowadzącej do oczyszczalni ścieków.
Na szczęście nie doszło do wstrzymania ruchu, ale torowisko zostało poważnie uszkodzone - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK. W rejonie fontanny zapadł się fragment toru. W kiepskim stanie jest także część nawierzchni wokół torów - to efekt przetaczania ciężkiego sprzętu budowlanego.
Motorniczowie skarżą się zresztą dyrekcji MZK nie tylko na coraz gorszy stan torów, ale także zabrudzenie nawierzchni. Wysuszone resztki ziemi naniesione z placu budowy w czasie przejazdu tramwaju zamieniają się w tumany pyłu. Wdziera się do tramwajów, zakurzeni są pasażerowie oczekujący na przystankach - mówi Dąbrowski. MZK trzy razy interweniował w Hydrobudowie 9.
Wzywaliśmy do napraw torowiska i dopilnowania, by nie było zabrudzone - mówi rzecznik MZK. Przecież nawet twardsza gruda ziemi w torze może spowodować wykolejenie się tramwaju. Hydrobudowa 9 odpowiedziała spłukiwaniem torów wodą, ale przy ciągle świecącym słońcu przynosi to marne efekty. Wzięła też na siebie wyremontowanie uszkodzonego torowiska. Prace, wykonywane przez specjalistyczną firmę zajmującą się m.in. torami, miały się rozpocząć w poniedziałek wieczorem.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 28 maja 2007 roku.

* * *

Rozkłady jazdy czytelniejsze dla niepełnosprawnych

Żeby ułatwić podróżowanie osobom niepełnosprawnym, autobusy niskopodłogowe będą kursowały o wyznaczonych godzinach i na konkretnych trasach, co będzie można sprawdzić w rozkładzie jazdy.
To najważniejsze zmiany, które obowiązywać będą od najbliższego piątku w Szczecinie dzięki nowym umowom Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego z przewoźnikami obsługującymi miejskie linie autobusowe.
Choć do wprowadzenia zapisów z nowych umów pozostały zaledwie 3 dni, w rozkładach jazdy jeszcze nie widać zmian. Mam nadzieję, że 1 czerwca informacje dla niepełnosprawnych pojawią się na przystankach - mówi Irena Starosta z ZDiTM-u. Modyfikujemy program do tworzenia rozkładów jazdy, aby kursy autobusów niskopodłogowych były wyraźnie widoczne w rozkładach.
Szczecińskie linie obsługuje teraz 266 autobusów, 118 z nich to wozy niskopodłogowe. Linie G i 82 będą obsługiwane w całości przez tego typu pojazdy. Nowa umowa trafiła z Zarządu Dróg do prezydenta Szczecina.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 28 maja 2007 roku.

* * *

Mówią, że zdążą

Nadodrzańska arteria ma być równa jak stół na około 3 tygodnie przed regatami. To zapewnienia wykonawcy robót na Wałach Chrobrego.
Ulica Jana z Kolna do 20 lipca ma być w takim stanie, by miasto mogło szykować ją na regaty. Dlatego prace prowadzone są tu na trzy zmiany. Foto: Marcin Bielecki
16 lipca, to data graniczna, którą już w kwietniu ustaliła Hydrobudowa 9 budująca pod ul. Jana z Kolna kanalizację. Wszystko wskazuje na to, że termin zagrożony nie jest i nie będzie blamażu przed turystami, którzy odwiedzą Szczecin na finał regat The Tall Ships' Races.
Roboty przebiegają zgodnie z harmonogramem, wykonawca trzyma się terminów - mówi Piotr Miakoto, inżynier koordynator z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Jestem dobrej myśli.
Z najpoważniejszych robót przy budowie kanalizacji zostało jeszcze ułożenie około 80 metrów rurociągu u podnóża Wałów Chrobrego. To tam obecnie widać najwięcej robotników. Do 10 czerwca wykop powinien być zasypany. Pogoda sprzyja, idziemy zgodnie z planem, pracujemy od tygodnia w trybie trzyzmianowym przy kanalizacji - wyjaśnia Andrzej Klupczyński z Hydrobudowy 9. I na wydłużonym dniu pracy przy robotach drogowych.
Już pod koniec ubiegłego tygodnia od schodów u podnóża Teatru Polskiego w stronę Wałów Chrobrego układane były krawężniki. Niewykluczone, że do końca tego tygodnia zostanie wylany beton pod ulicę na odcinku do ul. Kapitańskiej. Na trzech zmianach pracuje ok. 60 osób.
Do 10 czerwca powinny być również zasypane wykopy pod Trasą Zamkową. Dążymy do tego, żeby roboty zakończyć jak najszybciej - zapewnia Klupczyński. Może w tej chwili to wszystko niepokojąco wygląda, ale za tydzień, kiedy będzie widoczny kształt drogi, to wszyscy będą spokojniejsi. Do regat będzie również zasypana i odtworzona ul. Łady, czyli odcinek od Kapitanatu Portu do ul. Dubois.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 27 maja 2007 roku.

* * *

„Jesteśmy, jak w konserwie”

Przez reklamy nie widzą swojego przystanku. Po skargach mieszkańców, od 1 czerwca szyby w autobusach od strony drzwi będą wolne od reklam.
Na Prawobrzeżu miejskie autobusy często są wyklejone reklamami. Narzekają na to pasażerowie, którzy przez przyciemnione, często szare od naklejek szyby nie widzą przystanków, na których chcieliby wysiąść. Często zbyt późno zauważają, że minęli swój przystanek. Zadzwoniła do nas pani Jadwiga, która codziennie dojeżdża do Dąbia. Pasażerka protestuje przeciw reklamom na autobusach.
Przecież autobusami nie jeździ trzoda chlewna, ale ludzie! – mówi zdenerwowana Jadwiga Narbutt. Każdego dnia jeżdżę do Dąbia i mam problem z dostrzeżeniem przystanku na którym muszę wysiąść. Czasami wydaje mi się, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego czegoś się wstydzi. Przecież powinno im zależeć na komforcie podróży swoich klientów. Może młodym osobom problem ten wydaje się śmieszny. Jednak proszę mi uwierzyć, że ludzie starsi nie wiedzą gdzie mają wysiąść. Przez te bazgroły nie widzą swojego przystanku!
Pani Jadwiga kilkakrotnie interweniowała w tej sprawie w ZDiTM. Ostatni raz, dwa tygodnie temu usłyszała, że nic nie da się z tym zrobić. Szyby muszą być pozaklejane bo jest to główne źródło dochodów Zarządu. Gdyby nie naklejki, nie byłoby ich stać na wożenie pasażerów.
Zapytaliśmy Małgorzatę Sidwę z ZDiTM, czy rzeczywiście nie ma możliwości rozwiązania tego problemu. Zgodnie z obowiązującymi umowami z firmami odpowiadającymi za przewóz ludzi (Szczecińskie Przedsiębiorstwa Autobusowe Klonowica i Dąbie) mogą one wykorzystywać szyby boczne dla celów reklamowych. Nie można jednak zająć więcej niż 10 proc. powierzchni jeżdżących autobusów – odpowiedziała Małgorzata Sidwa. Przy negocjowaniu nowych umów staraliśmy się w tej sprawie wypracować kompromis. Od pierwszego czerwca będą obowiązywały nowe umowy z tymi przewoźnikami. Zapisy, które w nich zostały umieszczone z pewnością rozwiążą wszystkie problemy.
Dowiedzieliśmy się, że zgodnie z nowymi umowami zakazane będzie zasłanianie szyb bocznych autobusów. Dotyczyć to będzie jednak tylko tej strony pojazdu, po której znajdują się drzwi.

Opracowanie: " Andrzej Kus", "Moje Miasto", 27 maja 2007 roku.

* * *

Wożą nas złomem

"Jeżdżącymi trumnami" nazwał szczecińskie autobusy Główny Inspektor Transportu Drogowego. Kilka dni trwały kontrole.
Inspektorzy od kilku dni sprawdzają stan techniczny autobusów, które wożą ludzi w największych miastach województwa, również w Szczecinie. Zdaniem ITD wyniki kontroli w Szczecinie są zatrważające.
Ten man musiał być podmieniony przez autobus zastępczy. Inspektorzy nie zgodzili się, żeby dalej woził pasażerów. Foto: Marcin Bielecki
Jest tragicznie, skoro mieszkańców Szczecina i Polic wożą autobusy, które nadają się na złom - alarmuje Paweł Usidus, Główny Inspektor TD. To jeżdżące trumny, nigdzie w Polsce nie jest tak źle. Aż 60 proc. skontrolowanych pojazdów nie nadaje się do dalszej jazdy.
Wczoraj kontrolowane były autobusy na Basenie Górniczym. Inspektorzy prześwietlali je na wylot. Ten autobus dalej nie jedzie, ze sprężarki na układ wydechowy kapie olej, to grozi pożarem - stwierdził jeden z inspektorów sprawdzający mana linii 73.
Na 19 skontrolowanych autobusów należących do szczecińskich przewoźników "Dąbie" i "Klonowica" zatrzymano dowody rejestracyjne jedenastu pojazdom. Natomiast aż pięć autobusów, zdaniem inspektorów, nie nadawało się do dalszej jazdy. Wycieki płynów, niesprawne układy hamulcowe, łyse opony, dziurawe wydechy - wyliczają usterki inspektorzy.
Podobne błędy wytknięte zostały Szczecińsko-Polickiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu: 21 kontroli, 12 zatrzymanych dowodów, 3 autobusy nie mogły dalej jechać.
W najgorszym stanie są przegubowe ikarusy - ocenia Włodzimierz Paliga z ITD. Do nas trafiają też zgłoszenia od samych pasażerów, którzy piszą, że jechali zdezelowanym autobusem. Stan komunikacji autobusowej jest alarmujący.
Kilka dowodów rejestracyjnych straciły autobusy Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Dąbie. Głównie ikarusy i jelcze, trudno się po tych autobusach spodziewać, żeby były jak nowe - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Autobus to maszyna, która ma prawo się psuć. To nie są usterki, które zagrażają bezpieczeństwu pasażerów. Nie było dotąd przypadku, żeby podczas kolizji, czy wypadku stwierdzono, że wpływ miał na to stan techniczny pojazdu. Cały czas, kiedy mamy pieniądze, wymieniamy autobusy na nowsze i bezpieczniejsze.
Kontrole mają być prowadzone jeszcze w sobotę. Zdaniem Pawła Usidusa usterki w autobusach powodują zagrożenie zdrowia i życia pasażerów. Niewykluczone, że po kontrolach do prokuratury trafi zawiadomienie o tym.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 26 maja 2007 roku.

* * *

Jeździmy trumnami, nie autobusami

Szczecińskie autobusy są najgorsze w kraju, życie pasażerów zagrożone - Inspekcja Transportu Drogowego nie dopuściła do ruchu aż 60 procent skontrolowanych pojazdów.
Kontrole stanu technicznego autobusów komunikacji miejskiej trwały od poniedziałku w całym kraju. Okazało się, że stan szczecińskich pojazdów jest najgorszy w kraju i do kierowców są zastrzeżenia.
Pan nie umie prowadzić tego pojazdu - usłyszał od inspektora kierowca MAN-a z linii 73, bo ten nie wiedział, jak włączyć światła przeciwmgielne. Chwilę potem okazało się, że sprowadzony niedawno z Berlina używany autobus to tykająca bomba. Olej ze sprężarki ciekł na gorącą rurę wydechową. Pojazd mógł się po prostu zapalić. Został odstawiony do zajezdni.
Na 20 skontrolowanych autobusów spółek SPA Klonowica i SPA Dąbie w 12 przypadkach inspektorzy ze względu na zły stan techniczny zabrali kierowcom dowody rejestracyjne. W polickiej spółce SPPK zakwestionowany został stan dwunastu z 21 autobusów. Lista stwierdzonych awarii i uszkodzeń eliminujących z ruchu szczecińskie pojazdy jest długa: wycieki oleju, usterki układów hamulcowych, zużyte lub uszkodzone opony, nieszczelny układ wydechowy, powodujący napływ spalin do wnętrza pojazdu, spawane elementy zawieszenia.
Szczecin, a później Warszawa mają najgorszy tabor w Polsce - podsumował Paweł Usidus, główny inspektor transportu drogowego. To jeżdżące trumny, nadające się na złom. Życie i zdrowie szczecińskich pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego jest zagrożone.
Szefowie szczecińskich spółek autobusowych w rozmowie z "Gazetą" bagatelizowali problem. To były drobne usterki, które szybko usunęliśmy - zapewniał Krzysztof Putiatycki, dyrektor SPA Klonowica. Przy prowadzeniu bazy z ponad stu nie najmłodszymi już autobusami, które w sumie pokonują dziennie kilkanaście tysięcy kilometrów, awarie są rzeczą codzienną.
Podobnie tłumaczy się Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA Dąbie. Jedynie SPPK otwarcie przyznaje, że nie ma co udawać, że nie jest źle. I to mimo że policka spółka może pochwalić się najmłodszym taborem (średnia wieku 8 lat, w Szczecinie to 12-14 lat).
ITD ujawniła niedociągnięcia w kontroli technicznej autobusów - mówi Grzegorz Ufniarz, odpowiedzialny w SPPK za eksploatację pojazdów. Wykonujemy już reorganizację zaplecza technicznego. Ta reorganizacja to efekt braku kadr. To problem nie tylko SPPK. Brakuje doświadczonych kierowców i mechaników. Nie ma jednak wątpliwości, że nawet najlepsi fachowcy nie utrzymają bez końca w dobrym stanie kilkunastoletnich wozów. Spółki ratują się kupnem używanego taboru (ale jak widać i jego stan nie jest najlepszy), bo na nowy nie mają pieniędzy. Przewoźnicy winę zwalają na miasto, które za przejazd jednego kilometra płaci 4,20 zł, podczas gdy w Bydgoszczy stawka sięga 5,90 zł.
Zastępca prezydenta Beniamin Chochulski w trybie pilnym poprosił prezesów szczecińskich spółek autobusowych o złożenie wyjaśnień i sprawdzenie stanu technicznego pojazdów - poinformował Piotr Landowski z biura prasowego magistratu.
Z pieniędzmi na nowe wozy może być kłopot. Jak na razie jedyne większe fundusze na komunikacje to te, które będą dzięki podwyżce cen biletów.

Opracowanie: "Katarzyna Kretschmer, Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 25 maja 2007 roku.

* * *

Autobusy wiozą śmierć

To katastrofa - tak Główny Inspektor Transportu Drogowego ocenił stan techniczny szczecińskich autobusów.
Inspektorzy kontrole przeprowadzali od poniedziałku, w ich wyniku zatrzymano blisko... połowę dowodów rejestracyjnych. Wycieki oleju, niesprawne hamulce, nieszczelne układy wydechowe, pęknięte szyby, zużyte opony - to najczęstsze usterki wymieniane przez inspektorów.
Szczecin i Warszawa mają najgorszy tabor w Polsce - ocenił Główny Inspektor Transportu Drogowego. O wynikach kontroli poinformowano już wojewodę i prezydenta Szczecina. Niewykluczone, że sprawą zainteresuje się też prokuratura. Życie i zdrowie szczecińskich pasażerów jest - zdaniem inspektorów - zagrożone.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 25 maja 2007 roku.

* * *

Kontroler chciał łapówkę

Dziewczyny z Dziwnowa wybrały się do Szczecina. Wsiadły w tramwaj nr "9" by dotrzeć na korty przy al. Wojska Polskiego. O kilka minut przekroczyły czas ważności biletów. Wpadły na kontrolera. - Chciał od nas 70 zł, potem 50 zł łapówki.
Mieszkanki Dziwnowa do Szczecina przyjechały we wtorek, po południu. Kupiły dwa bilety 20-minutowe. Umówiły się na spotkanie na kortach przy al. Wojska Polskiego. Przez pomyłkę jednak dojechały na pętlę przy ul. Potulickiej. Nie znamy miasta - tłumaczyła pani Małgorzata. Dopiero stamtąd ruszyły w dobrym kierunku tramwajem nr 9.
Miało być dobrze
W okolicy ul. Krzywoustego podszedł do nich kontroler i poprosił o bilety. Okazałyśmy je - opowiada dalej. Stwierdził, że są już nieważne. Faktycznie czas był przekroczony o 3-4 minuty. Powiedział, że wysiądziemy na następnym przystanku i spróbujemy załatwić to "tak żeby było dobrze". Zabrał przy tym nasze dokumenty, mój dowód osobisty i legitymację koleżanki. Wysiedliśmy, było ok. godz. 15.40. Powiedział, że nie wypisze mandatu, jeśli zapłacimy po 70 złotych. Potem "zszedł" z ceny, zaproponował po 50 zł. Odmówiłyśmy. Kazałyśmy wypisać mandaty. Wtedy zaproponował, by jedna z nas wzięła na siebie oba bilety, a drugiej wypisze mandat. Ja otrzymałam mandat. Moim zdaniem to była próba wyłudzenia łapówki. Uważam mandat za nieważny. Poza tym pan nie okazał żadnej legitymacji ani dowodu na to, że jest kontrolerem.
Pani Małgorzata żałowała w rozmowie z "Głosem", że nie wezwała policji. Popełniłyśmy błąd - stwierdziła. Jestem pewna, że wielu ludzi płaci im po 50, 70 zł, może więcej, by uniknąć mandatu. To okradanie ludzi i miasta.
Wymyślają historie...
Zadzwoniliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który zatrudnia kontrolerów. Kierownik działu kontroli biletów przebywa na urlopie. Udało nam się jednak skontaktować z pracownikiem tego działu. Prosił o anonimowość.
Przede wszystkim pasażerki powinny złożyć reklamację i dołączyć bilety - podkreślił. Zwykle spotykamy się z podobnymi przypadkami. Pasażerowie jadący na gapę, albo z biletami nieważnymi, nie chcą płacić. Wymyślają różne historie i obwiniają kontrolerów. Kontroler ma prawo przyjąć zapłatę w wysokości 77 zł (z 30-procentową bonifikatą), jeśli pasażer zechce zapłacić od ręki. Jeśli zapłaci w kasie w ciągu 7 dni od chwili ukarania, to będzie to również kwota o 30 proc. niższa. Normalny mandat wynosi bowiem 110 zł.
Nasz rozmówca zapewnia, że okoliczności zdarzenia zostaną obiektywnie sprawdzone. Pasażerki muszą jednak wnieść skargę i reklamację w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Pani Małgorzata zapewniła, że nie omieszka tego uczynić. Sprawdzimy, czy sprawa zostanie rzeczywiście obiektywnie wyjaśniona.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 24 maja 2007 roku.

* * *

W Dąbiu kupują nowe autobusy

Cztery niskopodłogowe pojazdy do wożenia pasażerów planuje kupić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie". Dziś na trasy wyjeżdża z kolei trzeci z czterech kupionych ostatnio używanych manów.
SPAD szuka właśnie firmy, która będzie chciała nowe autobusy dostarczyć. Termin wyznacza na połowę stycznia przyszłego roku. Mają to być niskopodłogowe, 12 - metrowe pojazdy ze stali nierdzewnej, z silnikami spełniającymi wyśrubowane normy ekologiczne oraz... monitoringiem.
Szef SPAD zakłada, że od chwili, w której nowe pojazdy wyjadą na trasy w firmie zostaną tylko cztery ostatnie wysokopodłogowe jelcze. Powodem jest konieczność obsługiwania połączeń na Wyspę Pucką. Autobusy niskopdłogowe nie przejadą pod niewielkim wiaduktem za lokomotywownią.
Dziś na trasy wyjeżdża trzeci z czterech kupionych w tym roku używanych manów. W tej chwili SPAD finalizuje zakup kolejnych trzech lub czterech używanych krótkich pojazdów. Zgłosiliśmy też zapotrzebowanie na autobusy przegubowe - wyjawia Sołtysiak.
Firma myśli o 3-5 sztukach, nie starszych niż 11 lat. Jeżeli tegoroczny wynik finansowy na to pozwoli, to SPAD chciałby kupić również 2 lub 3 fabrycznie nowe "przeguby". Plany są takie, żeby do końca przyszłego roku pozbyć się wszystkich ikarusów. Średni wiek pojazdów, którymi jeździ firma to około 12 lat.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 24 maja 2007 roku.

* * *

Będą nowe autobusy

Cztery niskopodłogowe pojazdy do wożenia pasażerów planuje kupić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie”.
SPAD szuka właśnie firmy, która sprzeda nowe autobusy. Termin zakupu wyznacza na połowę stycznia przyszłego roku. Mają to być niskopodłogowe, 12 - metrowe pojazdy ze stali nierdzewnej, z silnikami spełniającymi wyśrubowane normy ekologiczne oraz... monitoringiem.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 23 maja 2007 roku.

* * *

Komunikacja pod lupą

Po systematycznych kontrolach przewoźników pasażerskich operujących między miastami naszego regionu, Inspekcja Transportu Drogowego w Szczecinie przystąpiła do kontroli przedsiębiorstw komunikacji miejskiej. Od poniedziałku badany jest stan techniczny miejskich autobusów i trzeźwość kierowców w Szczecinie.
Inspekcja Transportu Drogowego z mocy ustawy prowadzi kontrole kompleksowe. Inspektor, który zatrzyma pojazd do kontroli, musi sprawdzić wszystko - od stanu technicznego, poprzez dokumenty, aż po trzeźwość kierowców - powiedział Włodzimierz Paliga, wojewódzki inspektor ITD w Szczecinie. To wymaga czasu, stąd często skargi na długotrwałość kontroli. W przypadku przedsiębiorstw komunikacji miejskiej trudno mówić o braku dokumentów potwierdzających legalność działalności. Koncentrujemy się zatem na kontroli stanu technicznego pojazdów i trzeźwości kierowców.
W ubiegłym roku Inspekcja Transportu Drogowego kontrolowała głównie przewozy pasażerskie międzymiastowe. Stwierdzono wówczas, że część przewoźników działa nielegalnie, bez wymaganych zezwoleń. Niektórzy z nich ponadto nie spełniali wymogów technicznych.

Opracowanie: "r.c.", "Kurier Szczeciński", 23 maja 2007 roku.

* * *

Szczeciński Szybki Tramwaj dostanie pieniądze?

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego: szanse na wsparcie projektu SST w trybie konkursowym są bardzo duże.
SST priorytetową inwestycją
Szybki tramwaj w Szczecinie jest bardzo potrzebny. Zapewni kompleksowe rozwiązanie w kwestii skomunikowania prawobrzeżnego i lewobrzeżnego Szczecina. To z całą pewnością nie będzie zwykły tramwaj, ponieważ wg. założeń Wydziału Inwestycji Miejskich dziennie z usług tramwaju, będzie korzystać prawie 25 tysięcy mieszkańców (przystanek: Basen Górniczy). Po raz pierwszy w Szczecinie powinny pojawić się niskopodłogowe tramwaje, przystosowane dla osób niepełnosprawnych oraz przyjazne np. dla rodzin z wózkiem dziecięcym. Koszt tej inwestycji to ok. 282 mln. złotych. Wsparcie z Unii europejskiej oscyluje w granicach 50-85% wartości inwestycji. Termin realizacji jest uzależniony od pozyskania zewnętrznych środków na finansowanie - wyjaśnia Piotr Landowski (red. rzecznik prasowy prezydenta). Planowana inwestycja została podzielona na pięć etapów: Ia, Ib, Ic, IIa, IIb. Gdy zostanie wykonany ostatni etap, na ul. Turkusowej powstanie tymczasowa pętla. Jak zapewnia Piotr Landowski- Szczeciński Szybki Tramwaj upłynni transport i spowoduje skrócenie czasu przejazdu pomiędzy centrum miasta a Prawobrzeżem o 15%.
Szczeciński Szybki Tramwaj jest też ważną inwestycją, ponieważ będzie dużym atutem miasta podczas starań o organizację ważnych wydarzeń. Szczecin jeszcze może wygrać Euro 2012. Nowy stadion ma powstać w 2010 roku (red. wtedy UEFA będzie ostatecznie wybierać „miasta euro”) na lotnisku w Dąbiu. Będzie to jeden z pierwszych takich stadionów w Polsce. Basen Górniczy jest niedaleko planowanej areny piłkarskiej jak i całego waterfrontu który ma powstać na Prawobrzeżu. Pokażemy wtedy, że stadion w klasie elite jest skomunikowany z całym Szczecinem. To duży atut. Szczeciński Szybki Tramwaj to z całą pewnością strategiczna inwestycja.
Szansa na pieniądze są bardzo duże
SST nie został zapisany w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, ponieważ zgodnie z propozycją Ministerstwa Transportu, poza projektem dotyczącym warszawskiego metra, wszystkie projekty w zakresie transportu publicznego mają być wybierane w trybie konkursowym. Żadne miasto w Polsce wyłączając Warszawę, nie miało szans na takie dofinansowanie. Kronika TVP3 Szczecin przedstawiła błędną tezę: brak szczegółowych planów i pozwolenia na budowę było przyczyną nie otrzymania pieniędzy na realizację Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Beniamin Chochulski potwierdza wersję rzecznika MRR. Wraz z posłem Dobrzyńskim (PiS) byliśmy z wizytą w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Minister Gęsickiej przedstawiliśmy trzy ważne sprawy: właśnie Szczeciński Szybki Tramwaj, autostradę poznańską oraz sprawy związane z gospodarką odpadami- dodaje wiceprezydent.
Monika Niewinowska- rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego odpowiada dlaczego SST nie został zapisany w indykatywnym planie projektów programu Infrastruktura i Środowisko.
Dlaczego SST nie został umieszczony w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko?
Zgodnie z propozycją Ministerstwa Transportu, poza projektem dotyczącym warszawskiego metra, wszystkie projekty w zakresie transportu publicznego mają być wybierane w trybie konkursowym. W związku z tym żaden projekt w tym obszarze nie znalazł się wśród indywidualnych projektów wstępnie zaakceptowanych przez Radę Ministrów.
Czy i jakie są szanse umieszczenia tej inwestycji w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko w ramach konsultacji społecznych? Umieszczenie projektu dotyczącego szczecińskiego szybkiego tramwaju po konsultacjach społecznych wymagałoby zmiany podejścia w tym zakresie i rezygnacji z procedury konkursowej. Jednak należy podkreślić, że nawet w przypadku zastosowania procedury konkursowej, szanse projektu na otrzymanie wsparcia są bardzo duże. W PO Infrastruktura i Środowisko ramach VII osi priorytetowej Transport przyjazny środowisku wsparcie uzyskają wyłącznie projekty dotyczące czystego transportu miejskiego w 9 obszarach metropolitalnych.
Kiedy zostanie przyjęta ostateczna lista inwestycji indykatywnych? Po konsultacjach społecznych. Proces konsultacji indykatywnych wykazów indywidualnych projektów kluczowych rozpoczął się w dniu 1 marca br., w momencie umieszczenia wykazu na stronie internetowej MRR i planuje się, że potrwa do dnia 23 kwietnia br.

Opracowanie: "popek", "wszczecinie.pl", 20 maja 2007 roku.

* * *

Wyprostują tory

Szczecińskie tramwaje będą mniej rzucały pasażerami podczas jazdy. Miejski Zakład Komunikacji planuje remonty, które obejmą wprawdzie krótkie, ale mocno nadwyrężone odcinki.
Pierwsza inwestycja, którą planujemy, to kapitalny remont torowiska w al. Bohaterów Warszawy - informuje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK Szczecin. - Prace obejmą 280 m torów w obu kierunkach. Do wymiany przewidziano szyny na odcinku od ul. Krzywoustego do posesji nr 98 w al. Bohaterów Warszawy. Tam tory są najbardziej pokrzywione, a tramwaje zwalniają maksymalnie. Komisja przetargowa 24 maja otworzy koperty złożone przez firmy, które chcą się podjąć prac.
Remont ma być kompleksowy - zapewnia Z. Dąbrowski. Przewidujemy rozebranie istniejącego torowiska, budowę odwodnienia z drenażami dla każdego toru osobno, ułożenie podbudowy szyn na podkładach i tłucznia, który ustabilizuje całą konstrukcję.
Niestety, w tym czasie tramwaje kursować nie będą. MZK chciałoby, aby remont odbył się między 1 lipca a 30 września, ale prace powinny się zacząć jak najszybciej. Na razie bowiem jazda tramwajem na tym odcinku to niecodzienne przeżycie. Pasażerowie obijają się o ściany pojazdu, a i sam tabor zużywa się nadmiernie.
Podobnie fatalna sytuacja jest także na Pomorzanach, gdzie wykolejenia na pętli stały się już niemal codziennością. Tam także w najbliższych miesiącach ma dojść do poprawy. MZK ogłosił przetarg na projekt i wykonanie remontu kapitalnego rozjazdów.
Być może uda się prace prowadzić przy zachowaniu części kursów lub tylko w nocy, co w ogóle nie spowodowałoby utrudnień w kursowaniu tramwajów - tłumaczy rzecznik MZK. Ale szczegóły poznamy dopiero po otwarciu ofert. A to nastąpi 12 czerwca.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 maja 2007 roku.

* * *

Aż brzęczą szklanki - Wyzwolenia. Tramwaj nie daje żyć

Kiedy ulicą przejeżdża tramwaj (średnio co 3 minuty) blok z numerem 101 cały się trzęsie. Drgania są silne, bo do budynku podłączona jest trakcja tramwajowa.
Na całej ulicy Wyzwolenia stoją specjalne słupy lub lampy, do których są podłączone tramwajowe linie trakcyjne – tłumaczy pani Alicja, mieszkanka ostatniego piętra feralnej kamienicy. Wyjątkiem jest linia, której część jest umocowana na naszym budynku! Skutek takiego rozwiązania technicznego? Oprócz i tak sporych uciążliwości związanych z sąsiedztwem trzech linii tramwajowych i ruchliwej ulicy, w momencie przejeżdżania tramwaju, budynek trzęsie się w posadach.
Ja wyczuwam już z daleka, kiedy zbliża się tramwaj – mówi pani Alicja. A przecież mieszkam na piątym piętrze. Kiedy przejeżdża wszystko się trzęsie. Musiałam rozstawić szklanki w barku, bo jak stały za blisko siebie, to strasznie brzęczały. O brzęczących szklankach usłyszeliśmy jeszcze w kilku innych mieszkaniach w tej samej klatce.
W nocy spać nie mogę, jak tramwaje zjeżdżają do zajezdni – mówi lokatorka mieszkania na parterze, Elżbieta Czerwonka. Nie wiem jak długo jeszcze to wytrzymam. Lokatorzy martwią się również o pogarszający się stan techniczny budynku. Ich zdaniem ciągłe wstrząsy mają na to duży wpływ.
Wspólnota mieszkaniowa podjęła w ubiegłym roku decyzję o podwyższeniu składki na fundusz remontowy – mówi pani Alicja. Jednak dalsze inwestowanie w ten budynek jest pozbawione sensu. Najpierw powinno się chyba zlikwidować przyczynę licznych pęknięć, czyli właśnie stalową linę trakcyjną w ścianie frontowej domu.
Mieszkańcy zwrócili się o pomoc do zarządcy budynku. W spółce „Administrator” zapewniono nas, że na miejsce zostanie wysłany inspektor. Potem zarządca powiadomi Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Uprzedziliśmy działania „Administratora” i sami zwróciliśmy się do ZDiTM. Tam okazało się, że trakcja należy do Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Z podobnym problemami mamy do czynienia w wielu miejscach - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z MZK. To efekt wieloletnich zaniedbań. W miarę możliwości finansowych będziemy to systematycznie likwidować. Pierwszeństwo mają przypadki, w których realne jest zagrożenie np. zawalenia budynku. Dąbrowski przyznaje, że ekspertyza wykonana przez zarządcę budynku mogłaby przyśpieszyć sprawę. Mimo to nie ma dla mieszkańców alei Wyzwolenia dobrych wieści.
Na ten rok wszystkie wydatki są już rozplanowane – mówi. Chyba, że będzie zagrożenie katastrofą budowlaną.
Mieszkańcy załamują ręce. Zdenerwowanie lokatorów jest tym większe, że tuż obok miejsca, w którym trakcja jest zamontowana stoi wolny słup. To jakiś absurd! – mówią zgodnie. Na pewno tak tego nie zostawimy.

Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 17 maja 2007 roku.

* * *

Ul. Taczaka nie będzie kończyć się w polu

Jesienią miasto chce rozpocząć budowę nowej drogi łączącej ul. Łukasińskiego z Szeroką.
To jedno z najbardziej pechowych rozwiązań urbanistycznych w Szczecinie. Wiele lat temu opracowano projekt dwupasmowej drogi będącej przedłużeniem ul. Krzywoustego aż do planowanych dzielnic mieszkaniowych na Krzekowie. Miały być dwie jezdnie i tramwaj pomiędzy nimi.
Najpierw zbudowano ul. 26 Kwietnia. Udało się ją dociągnąć do skrzyżowania z ul. Derdowskiego. Zaczęto budowę ul. Taczaka, ale prace zostały wstrzymane na kilkanaście lat. Droga zarosła i w takim stanie przetrwała do 2000 r. Wtedy miasto postanowiło ją przedłużyć. Nowa ul. Taczaka kosztowała 16 mln zł. Zbudowano ją w ciągu dwóch lat. Powstało połączenie pomiędzy ul. Derdowskiego i Łukasińskiego. Z tym, że skrzyżowanie na Łukasińskiego znów wygląda jak kiepski żart inżynierów: dwie szerokie jezdnie od pięciu lat kończą się bowiem w szczerym polu.
To skrzyżowanie chluby nam nie przynosi, ale w tym roku sytuacja się zmieni - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie. Przygotowujemy przetarg na budowę dalszego ciągu tej drogi. Mamy projekt i obowiązujące pozwolenie na budowę.
Miasto planuje, by w dalszym ciągu droga miała dwie jezdnie. Mają one być doprowadzone do miejsca, w którym ul. Bracka przechodzi w Szeroką. Koszt całej inwestycji szacowany jest na ok. 8 mln zł. Tymczasem w tegorocznym budżecie miasta na tę inwestycję zapisano 0,5 mln zł.
Budowa rozpocznie się jesienią, więc do końca roku dużo zrobić się nie uda - wyjaśnia Żabiński. Gros prac planujemy na rok 2008 i wtedy w budżecie będą musiały być zapisane większe pieniądze. W terminologii urbanistycznej ta droga nazywana jest ul. Nowoszeroką. Faktycznie ma biec niemal równolegle do ul. Brackiej. Na tym etapie inwestycja ma być zakończona w miejscu połączenia ul. Brackiej i Szerokiej. W konsekwencji ma być doprowadzona do al. Wojska Polskiego. Kiedy? Trudno powiedzieć. Jesteśmy na etapie planowania - mówi Żabiński.
Zapotrzebowanie na tę drogę niebawem wzrośnie, bo miasto zdecydowało ostatecznie o zbudowaniu hali widowiskowo-sportowej na os. Zawadzkiego. W jednej z koncepcji w okolicy hali miałaby się znaleźć pętla tramwajowa.
Jednocześnie mamy już koncepcję przebudowy ciągu ulic: Spacerowa - Arkońska - Niemierzyńska, które wraz z przedłużoną ul. Taczaka i Nowoszeroką stanowiłyby kilkukilometrowy układ komunikacyjny na zachodzie miasta - twierdzi Żabiński.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 14 maja 2007 roku.

* * *

Przebudowa w 4 etapach - Niemierzyńska, Arkońska, Spacerowa

Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu rozstrzygnięty zostanie przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej przebudowy ulic: Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Spacerowej. Być może więc w przyszłym roku ruszy wreszcie modernizacja doskonałego skrótu z Niebuszewa do al. Wojska Polskiego.
Na małej mapce w prawym górnym rogu alternatywna wersja I etapu budowy. Foto: Kurier Szczeciński
0 potrzebie naprawy nawierzchni ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej mówiło się od dawna. Obie są w fatalnym stanie. Co rusz wykonywane drobne naprawy nie rozwiązują problemu - przedwojenny bruk się zapada, a torowisko rozsypuje. Mimo to ruch w tym rejonie jest, i zawsze będzie, duży. Tędy przecież jedziemy do szpitala wojewódzkiego, regionalnego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, Lasku Arkońskiego, kilku szkół i uczelni oraz osiedli mieszkaniowych.
W ramach planowanej inwestycji mają być gruntownie przebudowane trzy ulice: Niemierzyńska, Arkońska i Spacerowa oraz torowisko, które zostanie przedłużone aż do al. Wojska Polskiego. Poza tym powstaną tu nowe chodniki i ścieżka rowerowa. Prace wykonywane będą etapami. Wiadomo już, że drugi etap robót polegać będzie na naprawie ul. Niemierzyńskiej. Trzeci etap na modernizacji ul. Arkońskiej, a ostatni, czwarty etap na przebudowie ul. Spacerowej (łącznie ze skrzyżowaniem z al. Wojska Polskiego).
A co z pierwszym etapem? Tego jeszcze nie wiadomo. Są bowiem dwie koncepcje. Pierwsza zakłada przebudowanie ul. Niemcewicza (od ronda Sybiraków do ul. Krasińskiego) i druga - modernizację ul. Krasińskiego (od skrzyżowania z ul. Słowackiego do krzyżówki z ul. Niemierzyńska oraz al. Wyzwolenia (od ronda Giedroycia do ul. Krasińskiego). Jak będzie przebiegać pierwszy etap inwestycji, dowiemy się już wkrótce.
Zgodnie z planem, odnowioną arterią mamy pojechać w 2012 r. Trasa ta w przyszłości będzie naturalnie łączyć trzy najważniejsze szczecińskie inwestycje drogowe. Przy al. Wojska Polskiego stanie się przedłużeniem tzw. obwodnicy zachodniej (czyli ciągiem dalszym ul. Taczaka prowadzącym przez os. Zawadzkiego aż do al. Wojska Polskiego). Na skrzyżowaniu ul. Arkońskiej z ul. Wszystkich Świętych połączy się z obwodnicą śródmiejską (czyli trasą będącą - mówiąc w uproszczeniu - przedłużeniem ul. Przyjaciół Żołnierza). A dzięki odnowieniu ul. Niemcewicza łatwo będzie się z niej dostać na Trasę Północną, która zaczynając się od ul. Warcisława (przy ul. Orzeszkowej) ciągnąć się będzie aż do ul. Szosa Polska.

Opracowanie: "Leszek Wójcik", "Kurier Szczeciński", 14 maja 2007 roku.

* * *

Kolizja na Energetyków

Kilka minut po godzinie 15 doszło do zderzenia volkswagena z tramwajem linii numer 7. Szczęśliwie nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Kierowca auta zagapił się przejeżdżając przez torowisko, którym jechała „siódemka”. Doszło do kolizji – informuje dyżurny ruchu drogowego szczecińskiej policji.
W pojeździe było 10 miesięczne dziecko. Mimo, że podczas tego zdarzenia nie ucierpiało, zostało odwiezione do szpitala na Unii Lubelskiej. Lekarze zdecydowali się na zabranie dziecka na badania profilaktyczne.
Na Prawobrzeże tramwaje nie kursowały godzinę. „Siódemka” i „ósemka” jeździły na pętlę przy ul. Dworcowej. Od ul. Wyszyńskiego uruchomiliśmy komunikację zastępczą. Podstawione autobusy kursowały do Basenu Górniczego – informuje dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Większych utrudnień na drodze nie było. Kolizja nie spowodowała wyłączenia jednego z pasów ruchu. Tramwaje wróciły na swoje trasy o godz. 16:11

Opracowanie: "Marcin Niedziółka", "Moje Miasto", 11 maja 2007 roku.

* * *

Patent ZDiTM na gapowiczów

O ponad 20 procent wzrosła od stycznia ubiegłego roku ściągalność należności za jazdę "na gapę".
Wtedy to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego rozpoczął wpisywanie dłużników do Krajowego Rejestru Długów. Do tej pory taka kara spotkała już ponad 1600 gapowiczów.
Około 700, gdy znalazło się w rejestrze uregulowało należności. To bardzo dobry straszak, gdy to ogłosiliśmy, w naszych kasach ustawiały się kolejki do działu kontroli biletów - mówi Andrzej Kuc z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Długi gapowiczów przekraczają 5 milionów złotych. Rekordzista został złapany 74 razy, winien jest ponad 9 tysięcy złotych.

Opracowanie "Sławomir Orlik", "Polskie Radio Szczecin", 11 maja 2007 roku.

* * *

Chuligani w tramwaju

Byli pijani i agresywni. Wprost z tramwaju trafili do Izby Wytrzeźwień.
Do zdarzenia doszło dziś o godz. 8,30 w tramwaju linii 5 jadącym w stronę Krzekowa. Trzech na jednym z przystanków wsiadło do niego z piwem w rękach. Po chwili zapalili papierosy, zachowywali się głośno i wyzywająco.
Jadący do pracy pasażerowie tramwaju najpierw byli oburzeni i próbowali reagować spokojnie, później kategorycznie zażądali aby mężczyźni opuścili tramwaj. Doszło do awantury, mężczyźni zaczęli wyzywać i obrażać reagujących pasażerów. Jeden z nich zawiadomił policję, która zatrzymała się radiowozem na jednym z przystanków trasy tramwaju i wyprowadziła chuliganów.
Wszyscy mieli około 2 promili alkoholu we krwi i po wytrzeźwieniu jutro zostaną przesłuchani i postawione im będą zarzuty za wykroczenia porządkowe. Jeden z zatrzymanych, 25-letni Łukasz R., był poszukiwany Listem Gończym w związku z tym wróci do więzienia.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 11 maja 2007 roku.

* * *

Przystanki pod specjalnym nadzorem

Warszewo. Nowe wiaty na Rostockiej i Kormoranów zdewastowane. Pasażerowie mają nadzieję, że służby porządkowe zdążą z wymianą szyby zanim spadnie na oczekujących na przystanku przy Rostockiej.
Pasażerowie mają nadzieję, że służby porządkowe zdążą z wymianą szyby zanim spadnie na oczekujących na przystanku przy Rostockiej. Foto: Adam Słomski
Mieszkańcy osiedla od dawna skarżyli się na betonowe budki na przystankach. Osoby znajdujące się w środku były niewidoczne. Często pito tu alkohol lub załatwiano potrzeby fizjologiczne. Oczekujący na autobus bali się wchodzić do budek, dlatego woleli stać pod gołym niebem. Wiaty cuchnęły, a dookoła było mnóstwo nieczystości. Sytuacja miała się poprawić po wymianie starych wiat na nowe, bardziej praktyczne i estetyczne. Tak się stało i na początku tego roku zaczęto przebudowę. Zniknęły betonowe budki np. z przystanków przy ul. Axentowicza i Rostockiej. Na ich miejscu stanęły oszklone wiaty, które na początku prezentowały się bardzo dobrze. Wystarczyło kilka tygodni, żeby zmieniły się w przystanki widmo.
Na Kormoranów ktoś kamieniami powybijał wszystkie szyby – mówi Weronika Kownacka z ulicy Thugutta. Przez jakiś czas szkło leżało pod nogami. Potem posprzątano resztki, ale teraz trzeba stać w przeciągu, bo nie ma z żadnej strony ochrony od wiatru. Mieszkańcy już sami nie wiedzą czy wymiana wiat wyszła na dobre i czy była potrzebna.
Myślę, że chyba lepiej, gdyby zostały betonowe przystanki – twierdzi Jan Zygas, pasażer linii 57. Przynajmniej były wytrzymałe. Może nie wyglądały ładnie, ale zawsze można było się schronić. Skoro już je zburzono, to może zamiast szyb powinno się wstawić blachę, by nie kusić chuliganów.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy, że odchodzi się od ustawiania na przystankach metalowych wiat ze względów bezpieczeństwa, estetyki i funkcjonalności. Wiaty przeszkolone są bezpieczniejsze, bo istnieje możliwość obserwowania tego, co dzieje się w środku – wyjaśnia Irena Starosta z ZDiTM-u. Łatwiej dostrzec czy nie jest dokonywane jakieś przestępstwo lub czy ktoś nie dewastuje wiaty. Szyba ułatwia także pasażerom obserwację drogi i nadjeżdżającego autobusu.
Dowiedzieliśmy się, że uszkodzone szyby zostaną wymienione w najbliższych dniach przez firmę zajmującą się utrzymaniem wiat przystankowych. Uważam, że to wyrzucanie pieniędzy –mówi Michał z Warszewa. Jedni bałaganią a drudzy mają cały czas po nich sprzątać? Przecież to się nie zmieni. Potrzebna jest jakaś kontrola. Myślę tu przede wszystkim o pasażerach, którzy nie powinni być obojętni na chuligańskie wybryki.
Przystanki autobusowe „Kormoranów” były dewastowane już wcześniej kilka razy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego poinformował, że zwróci się do policji i Straży Miejskiej z prośbą o objęcie tego miejsca szczególnym nadzorem.

Opracowanie "Anna Maciejewska", "Moje Miasto", 11 maja 2007 roku.

* * *

Nie staje na pętli

Codziennie porannym kursem z pętli na ul. Szopena jedzie kilkunastu pasażerów. Dla wielu z nich kilkuminutowe spóźnienie autobusu oznacza spore kłopoty.
Przez coś takiego spóźniłem się do pracy. Szef dał mi burę. To już trzeci raz w tym roku. Takie traktowanie pasażerów jest skandalem - oburza się Wiesław Jasiewicz, mieszkaniec ul. Szopena. Chodzi o autobus, który przyjeżdża na pętlę o godz. 4.59 rano. To pierwszy kurs dnia. Według naszego Czytelnika, sytuacja wygląda tak: Autobus spóźnia się o kilka minut. Gdy wreszcie przyjeżdża, pasażerowie wsiadają. Czekając na odjazd widzą, jak na pętlę wjeżdża kolejny man i nie zatrzymując się jedzie dalej. Zabiera pasażerów dopiero z następnego przystanku.
Okazuje się, że autobus, który się nie zatrzymał, to ten spóźniony z godz. 4.59. A pasażerowie z pętli siedzą w autobusie, który odjeżdża dopiero o 5.08. Nikt ich nie informuje o zmianie. To niepoważne traktowanie. Jeżdżę pierwszym kursem, żeby nie spóźnić się do pracy. Niektórzy muszą jeszcze się przesiąść, na inny autobus lub pociąg. Kurs z 5.08 nie zapewnia im tego dlatego jeżdżą wcześniejszym - dodaje nasz Czytelnik.
Za poranne kursy linii B odpowiada Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Po naszej interwencji kierownik ds. eksploatacji sprawdził rozkłady jazdy kierowców z ostatnich trzech miesięcy. Znalazł trzy spóźnienia. 2, 6 i 23 kwietnia. Dwa z nich są naprawdę spore. Jedno pięć, a drugie osiem minut. To oczywiście niedopuszczalne. Będziemy wyjaśniać dlaczego powstały - zapewnia Jacek Remiszewski. Zapowiada też, że porozmawia z kierowcami.
Kierowcy powinni się zatrzymać na pętli. Sprawdzimy to. Zdajemy sobie sprawę, że dla pasażerów kilka minut spóźnienia to duży problem. Postaramy się, aby więcej do takich sytuacji nie dochodziło - mówi.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 9 maja 2007 roku.

* * *

Kładką dopiero po wakacjach

Kolejny raz przesunięty zostanie termin oddania do użytku kładki dla pieszych nad ul. Staszica. Optymistyczny termin zakończenia robót to koniec sierpnia.
Kładka nad ulicą Staszica. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG
Niech mi pan wierzy - żałuję, że wygraliśmy ten przetarg - mówi Wacław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, budującej pomost nad ul. Staszica. - W normalnych warunkach wystarczyłoby nam pięć miesięcy na zbudowanie wszystkiego. Byłoby taniej, szybciej i lepiej. Tymczasem ślimaczymy się już prawie rok i końca nie widać.
Powodem przekładania terminów jest kolizja dwóch inwestycji w jednym miejscu: kładki i kolektora budowanego w ramach "Programu poprawy jakości wody", współfinansowanego z Funduszu Spójności.
Wczoraj w Wydziale Inwestycji Miejskich odbyło się spotkanie przedstawicieli miasta, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Hydrobudowy 9 (budującej kolektor) i Stalmontu. Do spotkania doszło, bo 31 maja mija umowny termin oddania kładki do użytku.
Już wiemy na pewno, że będzie kolejne przesunięcie zakończenia inwestycji [pierwotny termin - koniec 2006 roku został zmieniony w grudniu - przyp. red.] - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor WIM. Realny termin, to koniec sierpnia. Do tego czasu Hydrobudowa 9 zapewniła, że zejdzie z budowy kolektora. Obecnie po raz kolejny pracownicy z tej firmy rozkopują jezdnię na środku ul. Staszica.
Musimy wykonać w tym miejscu połączenie dwóch rurociągów: starego - po stronie Telekomunikacji, i nowego po stronie Manhattanu - wyjaśnia powód tworzenia nowej komory Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Ja przez budowę kładki też straciłem sporo czasu, bo kolidowała z moimi robotami. Najwięcej czasu Hydrobudowa 9 straciła jednak w momencie, gdy pod rondem utknęło jej wiertło wykonujące kanał metodą bezwykopową. Według Majorka ta awaria spowodowała przynajmniej trzymiesięczne opóźnienie prac.
W ostatnim tygodniu kwietnia Stalmont rozebrał tymczasowe rusztowanie, na którym oparta była kładka podczas budowy. Teraz cały pomost - już zabetonowany, pomalowany i wyposażony w barierki, jest opuszczany na podpory. Musi być opuszczony aż dwa metry - mówi Pawluć. To bardzo mozolna praca. Zostało nam jeszcze półtora metra do opuszczenia. Do końca maja wykonawca chce zamontować cztery pale, na których zbudowany będzie pomost dla wózków od strony targowiska. Konstrukcja stalowa zjazdu jest już gotowa. Po zamontowaniu jej trzeba będzie wylać betonowy zjazd. Ponadto Stalmont musi zagospodarować skwer pomiędzy al. Wyzwolenia i ul. Staszica. Stare chodniki znikną, a wzdłuż jezdni będzie płotek uniemożliwiający przechodzenie "na dziko".
Kładka nad ul. Staszica to pomysł "Gazety". Ma usprawnić ruch w rejonie ronda Giedroycia. Obecnie samochody i piesi blokują się wzajemnie na przejściu. Oprócz kładki poszerzone do dwóch pasów zostaną zjazdy z ronda w al. Wyzwolenia i Staszica. Koncepcję kładki pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Zaprezentowaliśmy ją po raz pierwszy 19 stycznia 2005 r. Nasze starania o kładkę poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców. W marcu 2005 uzyskaliśmy przychylną decyzję Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta, która wpisała inwestycję do budżetu. W grudniu 2005 miasto miało już gotowy projekt. Stalmont rozpoczął budowę w lipcu ub. roku. Koszt inwestycji 2,7 mln zł.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 8 maja 2007 roku.

* * *

Kłopoty po podwyżce cen biletów - pasażerowie, radźcie sobie!

Wchodząca w życie w ostatniej chwili nowa taryfa za przejazdy szczecińską komunikacją miejską oraz długi weekend majowy utrudniły życie pasażerom autobusów i tramwajów w Szczecinie. Przez kilka dni trudno było znaleźć w sprzedaży bilety o nowych, wyższych nominałach. Szczecinianie radzili sobie, ale przepłacając.
To jakiś absurd - denerwuje się pan Krzysztof. - W kilku kioskach panie rozkładały bezradnie ręce i proponowały mi bilety w starym nominale. Zamiast płacić za przejazd 2,2 złotego, płaciłem 2 razy po 1,90 zł. Skoro komunikacja zdążyła nakleić informacje o nowej taryfie we wszystkich autobusach i wagonach tramwajowych, to powinna zadbać, aby odpowiednie bilety trafiły również do handlu.
W podobnym tonie wypowiadali się inni czytelnicy „Kuriera". Niektórzy twierdzili nawet, że np. 2 maja nowych nominałów brakowało nawet w kasach Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Przedstawiciele ZDiTM zapewniają, że u nich bilety można było kupować do godz. 22 w każdy dzień od 20 kwietnia do 6 maja.
Pracowały wszystkie nasze kasy, w sumie 24 punkty prowadzone przez nas i naszych ajentów - zapewnia Irena Starosta z ZDiTM. Kasy są ulokowane w najważniejszych punktach miasta, takich jak plac Rodła czy ulica Wyszyńskiego, oraz na końcowych przystankach naszych linii. Dostępny był pełny asortyment biletów. Mamy też podpisane umowy na dystrybucję z 800 kioskami, sklepami i innymi punktami w całym mieście. Handlowcy również mogli się u nas zaopatrzyć.
„Kurier" ostrzegał wcześniej, że wprowadzana pośpiesznie podwyżka opłat za przejazdy komunikacją miejską skończy się chaosem. Najpierw kłopoty miały osoby, które jeszcze przed końcem ubiegłego miesiąca chciały kupić bilety miesięczne. Nie było po prostu odpowiednich nominałów. Potem się okazało, że część handlowców, która chciała się zaopatrzyć jeszcze przed długim weekendem, także odeszła od kas z kwitkiem, bo bilety nie były jeszcze gotowe. Wreszcie - sami sprzedawcy wzięli wolne, a pasażerowie musieli sobie jakoś radzić.
Dziś handlowcy mogą albo rozliczyć się ze starych biletów i wziąć nowe, albo wysprzedawać posiadane zapasy, dodając bilety po 30 i po 50 groszy. Takie bowiem także przygotował Zarząd Dróg i Transportu, choć z powodu kłopotów z drukarnią bilety te są z nadrukiem... nieistniejącego ZKM-u.

Opracowanie "ArR", "Kurier Szczeciński", 8 maja 2007 roku.

* * *

Mamy swoje racje

Ul. Mickiewicza. Mieszkańcy chcą wiaty, drogowcy odmawiają. Do walki emerytki Łucji Klamann o ustawienie wiaty na przystanku tramwajowym przyłączyli się inni mieszkańcy.
O perypetiach Łucji Klamann pisaliśmy przed kilkoma tygodniami. Mieszkanka Pogodna stara się o postawienie wiaty na przystanku tramwajowym „Brzozowskiego”. Jej zdaniem to ułatwi oczekiwanie na tramwaj podczas deszczowych dni.
Jestem osobą, która ma trudności z poruszaniem – mówi pani Łucja. Jeżdżę do przychodni do centrum. W deszczowe i chłodne dni muszę moknąć na przystanku. Uważam, że w tym miejscu powinna stanąć wiata. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego odmówił ustawienia zadaszenia za względu na zbyt wąski peron. Klamann nie zrezygnowała.
Zaproponowałam ustawienie wiaty na przystanku komunikacji nocnej. Kiedyś w tym miejscu stała wiata. Z przystanku mogliby korzystać pasażerowie oczekujący na tramwaj. Przecież podobnie jest na przystanku dla autobusów nocnych „Konopnickiej”. Czy ustawienie wiaty w drugim miejscu nie jest możliwe? – dodaje.
ZDiTM odmówił ustawienia wiaty także w tym miejscu, gdyż kierowcy oczekujący na wyjazd z ulicy Łukasińskiego, mogliby mieć ograniczoną widoczność. Po publikacji otrzymaliśmy sygnał od naszego Czytelnika, który poparł panią Łucję w staraniach o wiatę.
Argumenty na „nie” jakich użyto są niedorzeczne i śmieszne, odpowiedziano tak, żeby nic nie robić – uważa Zbigniew Miedzianowski, mieszkaniec ulicy Mickiewicza. Przez długi okres stała wiata przy chodniku i służyła wiele lat. Nigdy nie było wypadku przy przechodzeniu przez ulicę, bo są pasy. Według niego odpada również argument zagrożenia dla kierowców wyjeżdżających z ulicy Łukasińskiego.
Jest ona podporządkowana w stosunku do ulicy Mickiewicza – tłumaczy. Dziwne, że przy ulicy Konopnickiej, na styku z ulicą Mickiewicza stoi wiata i żaden z urzędników nic na ten temat nie mówi, pomimo że jest demolowana i nieużywana.

Opracowanie "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 6 maja 2007 roku.

* * *

Biletowy skandal

Podwyżek biletów dokonano szybko i sprawnie. Gorzej z informacją i ich dystrybucją. Pasażerowie są zdezorientowani i zdenerwowani.
Nie wiemy po ile są nowe, gdzie je można kupić, co zrobić ze starymi biletami, czy nadal obowiązują ulgi dla emerytów? - pytali oburzeni policzanie. Przez pierwsze trzy dni maja nie mogłem nigdzie kupić nowych biletów - mówi pan Andrzej, emeryt z Polic. Nie wiem nawet, ile teraz kosztują, bo w autobusie były stare cenniki.
Czy pod ostatnich podwyżkach nadal mogę korzystać z ulgi dla emerytów? Co mam zrobić ze starymi biletami? Gdzie mogę kupić tzw. dopłatowe? - pyta kolejny rozmówca. Dlaczego nikt nas nie informuje o tych podwyżkach. Nie można zamieścić jakiś ogłoszeń w prasie, czy podać komunikaty w radiu. To skandal, by tak traktować pasażerów.
Grzegorz Ufniarz, szef Działu Przewozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego powiedział, że spółka o podwyżkach dowiedziała się dopiero pod koniec kwietnia, kiedy otrzymała paczkę z nowymi cennikami, choć uchwałę podjęto 3 kwietnia. Dlaczego tak późno? Przedstawiciel SPPK tego nie skomentował.
Natomiast od kierowców SPPK dowiedzieliśmy się, że kupują bilety w punktach sprzedaży Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Inaczej nie mieliby nowych biletów dla pasażerów. ZDiTM nie dostarczył bowiem nowych biletów samorządowym przewoźnikom.
Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego przekonuje nas, że jej firma zrobiła wszystko, co należy. Zapewnia, że przewoźnicy otrzymali nowe cenniki 25 kwietnia, kioskarze wraz z nowymi biletami także. Bilety o nowych nominałach można nabyć w kasach ZDiTM i ajentów. A lokalizacja tych punktów umieszczona jest na stronie internetowej ZDiTM. Z ulg korzystają te same grupy, co wcześniej.
W Policach, na ul. Chrobrego, znajduje się kasa biletowa, która posiada pełny asortyment biletów komunikacji miejskiej - wyjaśniła Starosta. Ponadto na terenie Polic sprzedaż biletów jednorazowych prowadzi 20 punktów handlowych.
Dodatkowo bilety o wszystkich nominałach dowozimy zgodnie z zapotrzebowaniem również do kiosków. Uwzględniamy również możliwość wymiany biletów dotychczas obowiązujących na nowe. Starosta dodała, że drukarnia od 30 kwietnia do 6 maja nie pracuje, dlatego następne partie biletów będą dostarczone później.
Nasz komentarz
Urzędnicy ciągle nie rozumieją, że to oni świadczą usługi pasażerom. Nie odwrotnie. To ZDiTM ma dbać o to, by pasażerowie wiedzieli o podwyżkach, gdzie mogą kupić bilety, kto może korzystać z ulg itd. Z komunikacji samorządowej najczęściej korzystają ludzie starsi. To jakiś skandaliczne nieporozumienie, by ich odsyłać na strony internetowe.

Opracowanie "Piotr Jasina" "Głos Szczeciński", 6 maja 2007 roku.

* * *

Podwyżka biletów szybsza od informacji

Stare cenniki, brak informacji w kioskach, pasażerowie kasujący bilety po starych cenach - tak wyglądały pierwsze dni komunikacji miejskiej po podwyżce.
Od 1 maja płacimy drożej za bilety w autobusach i tramwajach. Rada Miasta podwyżkę przyjęła na początku kwietnia. ZDiTM miał sporo czasu, by się do zmian przygotować. Mimo to w pierwszych dniach obowiązywania nowych cen panował bałagan.
Dlaczego w środę w autobusach były na szybach naklejki ze starymi cenami biletów? - pyta internauta na forum gazeta.pl/szczecin. Jeszcze w piątek rano autobus jadący z Polic do Szczecina miał stary cennik. Co na to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego?
Niemożliwe. Do mnie takie informacje nie docierały - dziwi się Paweł Tarczyński, dyrektor zarządu.
Według ZDiTM autobusy i tramwaje ekspediowane na linie w długi weekend nowe cenniki miały. Z moich informacji wynika, że tylko w jednym autobusie jeżdżącym w czwartek go nie było - twierdzi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów w ZDiTM.
Przewoźnicy twierdzą, że poprawione cenniki dostali "rzutem na taśmę". Dokładnie w poniedziałek, 30 kwietnia - mówi Włodzimierz Zdulski ze spółki autobusowej Dąbie.
Rzadko się zdarzało, by po 1 maja kontrolerzy spotykali ludzi kasujących bilety po starych cenach - mówi Kuc. W pierwszych dniach nie nakładaliśmy na takich pasażerów kar, tylko pouczaliśmy.
Nominały starych biletów nie mają odpowiedników w nowym cenniku. Jeśli ktoś miał zapas takich biletów, może je wymienić w kasach. ZDiTM sprzedał też 200 tys. tzw. dopłat (np. po 30 gr).
W większości kiosków w piątek sprzedawano już tylko bilety z nowymi nominałami.
Wojciech Gliszczyński, czekający na "dwójkę" na pl. Rodła, narzeka: - Poprzednio wygrzebałem z kieszeni 2 zł i kupiłem bilet, teraz to nie wystarczy. A jak ktoś jedzie dalej, to za bilet godzinny musi zapłacić aż 50 gr więcej.
Ile podrożały bilety
Na linie zwykłe dzienne
20-minutowy - z 1,90 zł do 2,20 zł
60-minutowy - z 2,90 zł do 3,40 zł
2-godzinny (oraz 20-minutowy na linie pospieszne) - z 3,80 zł do 4,40 zł

Opracowanie "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza", 4 maja 2007 roku.

* * *

Światła na Chopina - Krasińskiego w lipcu

Jest już projekt sygnalizacji świetlnej, ustalane są zmiany organizacji ruchu. Za trzy miesiące na korkującej się krzyżówce może być wreszcie porządek.
"Gazeta" od pół roku ponagla Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, by jak najszybciej zbudował sygnalizację świetlną na tym wiecznie zakorkowanym skrzyżowaniu. W godzinach szczytu jedynym drożnym kierunkiem jest skręt z Krasińskiego w Chopina. Najtrudniej wyjechać z Rapackiego. Bywa, że na środek krzyżówki wjeżdżają samochody z wszystkich kierunków, całkiem blokując przejazd. Wymuszenia pierwszeństwa przejazdu są nagminne. W dodatku urzędnicy zgodzili się, by na skrzyżowaniu był wyjazd ze sklepu Lidl.
O konieczności jej budowy urzędnicy mówili od 2002 r., zanim jeszcze otwarto ruchliwą ul. Duńską (przedłużenie Krasińskiego), która generuje ruch z Warszewa. Mimo rosnącego tłoku w tym miejscu nowe sygnalizacje stawiano gdzie indziej: w zeszłym roku np. na ul. Sikorskiego oraz Okulickiego.
Po naszych interwencjach pod koniec 2006 r. ZDiTM zlecił wreszcie wrocławskiej firmie Traffpol opracowanie projektu sygnalizacji na Niebuszewie. Inżynierowie mieli go oddać wraz z pozwoleniem na budowę. Możemy ogłosić przetarg na wykonanie sygnalizacji dzień po tym, jak dostaniemy projekt - deklarował Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM w "Gazecie" 8 stycznia.
Teraz projekt już jest, a przetargu - nie ma. W Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska ustalamy organizację ruchu na czas przebudowy tego skrzyżowania - wyjaśnia Andrzej Grabiec, zastępca Tarczyńskiego. Gdy to dogramy, ogłosimy przetarg. Powinno to nastąpić w połowie maja.
Według wyliczeń Grabca sygnalizacja może działać już w lipcu. Budowę tej sygnalizacji ZDiTM ma sfinansować z bieżących dochodów własnych.

Opracowanie "mpr" "Gazeta Wyborcza", 4 maja 2007 roku.

* * *

Po podwyżce - bilety z archiwum ZDiTM

Po podwyżce cen przejazdów autobusami i tramwajami w Szczecinie pojawiły się bilety wzbudzające podejrzliwość pasażerów. Mają nietypowe nominały i są firmowane nie przez ZDiTM, a przez nieistniejący ZKM.
Nowe ceny w komunikacji miejskiej obowiązują od wtorku. Zwykły bilet 20-minutowy kosztuje 2,20 zł (poprzednio 1,90 zł). Po podwyżce w kioskach pojawiły się podejrzane bilety, różniące się od powszechnie używanych wszystkim, oprócz rozmiaru. Najwięcej wątpliwości budzi napis na bilecie: "ZMK Szczecin - Komunikacja Miejska". Zarząd Komunikacji Miejskiej nie istnieje od 2002 r. i mało kto już o nim pamięta.
Zgodnie z obowiązującym regulaminem przewozów te bilety są nieważne - uważa czytelnik, który w środę skontaktował się z redakcją. Rzeczywiście, paragraf 20 regulaminu mówi wyraźnie: "Ważnymi i uprawniającymi do przejazdu dokumentami przewozowymi są bilety z nadrukiem ZDiTM Szczecin". Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przyznaje, że rzucił na rynek archiwalne bilety. Dlaczego? Bo nawaliła drukarnia, która nie przygotowała odpowiedniej ilości tzw. dopłat.
Wprowadzone do obiegu bilety mają bowiem nietypowe nominały, np. 30 gr. Kupując je i kasując, można dopłacić różnicę między ceną sprzed podwyżki a obecnie obowiązującą. Czy jednak skasowanie biletu niezgodnego z paragrafem 20 nie oznacza przykrości po spotkaniu z kontrolerem? ZDiTM zapewnia, że "dopłaty" są ważne. Powołuje się na załącznik do uchwały Rady Miasta z 2001 r., która zmieniała nazwę ZKM na ZDiTM.
Zapis stanowił, że bilety ZKM zachowują ważność do wyczerpania zapasu u pasażera - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM. Ponieważ nigdy nie była podważana ważność biletów ZKM pozostających w posiadaniu pasażerów, awaryjnie wykorzystaliśmy archiwalny zapas.
Mimo tego manewru "dopłat" brakuje. Najtrudniej kupić te za 15 gr, niezbędne, by wykorzystać bilet ulgowy na 20 minut za 95 gr sprzed podwyżki (nowa cena ulgowego przejazdu wynosi teraz 1,10 zł).

Opracowanie "akr" "Gazeta Wyborcza", 3 maja 2007 roku.

* * *

Mniej autobusów

Pasażerowie, kombinujcie jak 2 maja dojechać do pracy. Zarząd dróg zdecydował: linie C bis, D, E, F, G, 55bis, 61bis, 66, 70, 77bis, 78, 109 i 111 nie będą tego dnia kursowały.
Jestem oburzona, jak tak można, przecież ludzie normalnie pracują - zdenerwowała się Krystyna Szczyrska, której wyjawiliśmy plany zarządu dróg. Trzeba cały poranek wywrócić do góry nogami, żeby na czas być w pracy. Niestety, dla niektórych środa tak właśnie będzie wyglądała, bo Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego postanowił, że komunikacja miejska nie będzie jeździła jak w dzień roboczy, tylko jak w sobotę. Powodem są... oszczędności.
Przewidujemy, że spadek przewozów wyniesie w tym dniu około 50 procent - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM. Ilość kursujących autobusów i tramwajów będzie wystarczająca do przewiezienia zainteresowanych pasażerów.
W środę nie będą kursowały autobusy C bis, D, E, F, G, 55bis, 61bis, 66, 70, 77bis, 78, 109 i 111. Oszczędności wyniosą ok. 144 tys. zł. A co z pasażerami? Pasażerowie jadący do pracy muszą skorzystać z innych linii - odpowiada Irena Starosta.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 2 maja 2007 roku.

* * *

Wystarczy tylko mały daszek

Ul. Warmińska. Mieszkańcy potrzebują wiaty na przystanku. Dopiero interwencja dziennikarza „MM” zmusiła urzędników do odpowiedzi na prośbę mieszkańców. Nie chcą moknąć dlatego żądają ustawienia wiaty na przystanku autobusowym.
Z przystanku autobusowego linii numer 56, 64 i 77 oznaczonego jako „Warmińska” korzysta bardzo dużo mieszkańców. Jadą stąd w kierunki centrum miasta, na osiedle Słoneczne oraz do centrum Dąbia. Niedaleko przystanku, przy ulicy Bośniackiej, znajduje się szkoła podstawowa. Jej uczniowie wracając do domu, każdego dnia spędzają na nim mnóstwo czasu w oczekiwaniu na autobus. Zdarza się, że czekają w deszczu, śniegu czy na wietrze. Dzieje się tak dlatego, bo na przystanku nie ma żadnego zadaszenia.
Rodzice kilkakrotnie próbowali interweniować w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Niestety nie udało nam się uzyskać żadnej konkretnej odpowiedzi –mówi pani Edyta Gącza. Zdajemy sobie sprawę, że przystanek o którym mówimy jest wąski. Istnieją jednak wiaty o mniejszych rozmiarach, które z powodzeniem można w tym miejscu zamontować. Z zazdrością obserwujemy zadaszone przystanki w różnych częściach naszej dzielnicy. Szkoda nam naszych dzieci, które czekając na autobus nie mają gdzie się schować, przez co mokną i narażają się na przeziębienie.
W ostatnim czasie przystanek „Warmińska” został zadaszony. Daszek znalazł się jednak… po drugiej stronie ulicy, w miejscu skąd odjeżdżają autobusy w kierunku Załomia. Z nowej wiaty korzysta bardzo niewiele osób. Większość ludzi jadących w tamtym kierunku, wsiada do autobusu w centrum Dąbia, w pobliżu „Netto”.
Z obserwacji wiemy, że na niektórych przystankach ZDiTM często wymienia wiaty. Stawiają większe zadaszenia, z większą, boczną powierzchnią reklamową. Czy w takim razie nie można umieścić choć malutkiego daszku? Przecież dzięki temu zwiększy się bezpieczeństwo naszych dzieci – przekonuje Gącza.
Zapytaliśmy o to Martę Kwiecień – Zwierzyńską z ZDiTM.
Niestety przystanek autobusowy „Warmińska” jest za wąski i nie można na środku peronu ustawić wiaty – przekonuje Kwiecień – Zwierzyńska. Rozważymy natomiast postawienie jej na początku zatoki. Znajduje się tam wolny teren, który można wykorzystać.

Opracowanie "Andrzej Kus" "Moje Miasto", 1 maja 2007 roku.

* * *

Droższe bilety

O 15% drożeją od dziś bilety za przejazd szczecińskimi tramwajami i autobusami.
Za normalny bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł. Natomiast najtańszy normalny bilet na linie pospieszne to już wydatek rzędu 4,40 zł. Bilety w nowych cenach są już w kasach biletowych Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Można tam też kupić bilety o mniejszych nominałach. Do biletów zakupionych wcześniej trzeba bowiem dopłacić różnicę w cenie. Dotyczy to też pasażerów korzystających z karnetów 10-przejazdowych. Dopłacać nie muszą natomiast ci, którzy jeszcze w kwietniu zaopatrzyli się w sieciówki.
Będą one ważne do końca okresu, na jaki zostały wykupione. Oprócz cen biletów wzrosną też kary za jazdę na gapę - z 95 do 110 zł.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 1 maja 2007 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0