Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.


Prasa informuje - maj.




* * *

Prosto do portu.

Po ponad trzech miesiącach przerwy 50-tonowe tiry mogą znów wjeżdżać do szczecińskiego portu przez przeprawę parnicką. Wczoraj most oddano do użytku po naprawie.
Zbudowany za 23 mln zł most trzeba było zamknąć dla ruchu ze względu na wadę konstrukcji. Taką decyzję podjęto pod koniec lutego. Przez kilka tygodni trwało naprawienie skrzyni balastowej podwieszonej do przęsła mostu, w której odkryto pęknięcia. Prawdopodobnie ich przyczyną były drgania. Most został zamknięty, bo istniała groźba oberwania się ważącej ok. 170 ton skrzyni wypełnionej stalą i betonem.
Od wczoraj do portu mogą znów wjeżdżać najcięższe pojazdy. Klasa mostu "A” przewiduje, że jeżdżące po nim tiry mogą ważyć nawet 50 ton. Wkrótce jednak most trzeba będzie jeszcze raz zamknąć. Na szczęście nie na długo.
Aby zdemontować konstrukcję podpierającą skrzynię balastową konieczne będzie zamknięcie ruchu kołowego na moście na ok. 8 godzin - uprzedza Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. O terminie zamknięcia przeprawy parnickiej wcześniej powiadomimy wszystkich zainteresowanych. Prace związane z wyciąganiem potężnych stalowych szyn spod skrzyni balastowej wymagają ustawienia na moście dźwigu. Zakończona wczoraj naprawa nie wymagała rozbierania mostu, ani zrywania asfaltu. Na roboty są trzy lata gwarancji. Całość kosztowała ok. ćwierć miliona zł. Most zbudowano z pomocą pieniędzy z Banku Światowego. Ułatwia dojazd do portu i odciąża ruch, m. in. na ul. Energetyków.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 30 maja 2006 roku.

* * *

Berlińskie tramwaje przyjadą do Szczecina w lipcu.

Za każdy z 23 wagonów trzeba będzie zapłacić około pół miliona złotych.
Szczeciński MZK ustalił właśnie z berlińskim BVG warunki zakupu używanych tatr.
O konkretach mogliśmy rozmawiać z niemieckimi partnerami po ubiegłotygodniowej sesji, na której radni uchwalili poprawkę budżetową, przyznając część pieniędzy na zakup taboru - informuje Jerzy Manduk, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji. Według tej poprawki w budżecie miejskim zapisano 2,5 mln zł na zakup wagonów oraz dostosowanie zajezdni na Pogodnie do garażowania ich. To niecała potrzebna kwota - każdy z 23 wozów będzie nas kosztował ok. 0,5 mln zł. Należność rozłożono na raty, które mamy spłacić do 2013 r. Tatry KT4d już na przełomie kwietnia i maja pomyślnie przeszły testy na naszych torach i wiadomo, że mogą być tu eksploatowane.
Pierwsze wozy powinny dojechać do nas już w lipcu - mówi Manduk. Nie oznacza to wcale, że już w lipcu zaczniemy wozić nimi szczecinian. Prawdopodobny termin premiery to jesień, kiedy do Szczecina dotrą wszystkie wozy. Tatry mają być eksploatowane na liniach 7 i 8. 20-letnie tramwaje z Berlina zastąpią o 10 lat starsze wagony. Kilka lat temu przeszły gruntowny remont i są w dobrym stanie technicznym. Jeśli jednak coś zacznie się psuć, BVG będzie pośredniczyć w dostawie części zamiennych. Umowa przewiduje też, że Niemcy pomogą przeszkolić naszych motorniczych i mechaników.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 29 maja 2006 roku.

* * *

Są umowy na dzienne linie autobusowe .

Koniec prowizorki. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisze roczne umowy z przewoźnikami na obsługę linii autobusowych
Pięć poprzednich przetargów ZDiTM unieważniał i dlatego przez półtora roku spółki autobusowe musiały jeździć na mocy umów krótkoterminowych. To dla nich niekorzystne, bo bez stałych kontraktów nie mogą zaciągać kredytów na zakup nowego taboru.
Szósty przetarg udało się rozstrzygnąć, bo miasto przekazało ZDiTM-owi 1,5 mln zł dotacji. ZDiTM mógł więc przystać na propozycje cenowe spółek autobusowych. SPA Klonowica, obsługująca najbardziej kosztochłonne linie w centrum miasta, za każdy przejechany kilometr będzie otrzymywać 4,61 zł, a SPA Dąbie 4,17 zł. Umowy będą obowiązywały przez rok, począwszy od 1 czerwca. Dzięki temu spółki będą mogły kupić lepsze autobusy.
Być może nie nowe, tylko używane, i dopiero po wakacjach, bo w czasie wakacji jeździmy według mocno uszczuplonego rozkładu i wcale dużo nie zarobimy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie. Obie szczecińskie firmy chcą kupić przynajmniej kilka autobusów, by móc wycofać najbardziej zniszczone 20-letnie wozy.
Ciągle nierozstrzygnięta jest kwestia obsługi linii, na których jeździ Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Autobusowe. SPPK domaga się podpisania umowy na dziesięć lat według oferty, jaką spółka złożyła w listopadzie 2005 r. Wówczas ZDiTM unieważnił przetarg, mimo że oferta SPPK spełniała wszystkie warunki. Potwierdził to wyrok Sądu Rejonowego w Szczecinie, nakazując ZDiTM-owi podpisanie długoterminowej umowy.
W poniedziałek poinformujemy o decyzji komisji przetargowej w tej sprawie - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 28 maja 2006 roku.

* * *

Badania na półkę?.

Przez kilka miesięcy pasażerowie autobusów i tramwajów odpowiadali na pytania ankieterów. Miasto za pośrednictwem Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zapłaciło za nie ponad 185 tys. zł. Wyniki zajęły kilka tysięcy stron maszynopisu. I na razie trafią prawdopodobnie na półkę.
Wstępna analiza sieci komunikacji miejskiej i oczekiwań pasażerów sprowadza się do tego, że autobusy częściej są wykorzystywane w tygodniu niż w weekendy. Niektóre linie są przepełnione, inne "wożą powietrze". Autobusy, które w jedną stronę wiozą tłumy, w przeciwną jadą puste. A niektóre tramwaje mogłyby mieć krótsze trasy, tylko nie mają gdzie zawrócić. Do takich wniosków doszli naukowcy ze Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji z Krakowa.
Pasażerowie, którzy jeżdżą codziennie, wiedzą o tym, ZDiTM też. Badania jednak zlecił i musi brnąć przez tomy opracowań. Na pewno ich nie odłożymy broni inicjatywy Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyr. ZDiTM. Musimy je skonfrontować z naszymi obserwacjami. Tam, gdzie rozbieżności będą duże, sami zrobimy dodatkowe badania. Dobrze, że są, bo jeszcze nigdy w Szczecinie nikt na taką skalę nie badał potrzeb pasażerów.
Co z tego wynika? Na razie nic. Badania bowiem ograniczono do tego, ilu pasażerów w danym dniu korzysta z danej linii i jakie bilety kupują. Brakuje tzw. więźby, która pozwoli ustalić, gdzie najchętniej się przesiadają, jak często i dlaczego. Wiemy, że brakuje np. połączeń z Bezrzeczem czy os. Kasztanowym, że za często tramwaje kursują między dworcem PKP a Pomorzanami. Badania mają podpowiedzieć, jak poprawić sytuację.
Wyniki badań na razie będą przeglądane. Pasażerowie nie powinni się bać, że nagle zniknie 25 proc. autobusów i tramwajów, bo i takie sugestie się w nich przewijają. Bez badań więźby nie ma sensu wdrażać zmian. A te można przeprowadzić, gdy ruch wróci do normy tłumaczy Paweł Ogrodnik, koordynator badań. Odeszli maturzyści, jeździ już mniej studentów. Badania więźby rozpoczną się więc najwcześniej w październiku. O ile miasto do tego czasu zabezpieczy środki na kolejne ankiety. Przepytać trzeba ok. 200 tys. osób, co potrwa ok. 2 tygodni. Na razie wyniki badań mają poznać szczecińscy radni. Pierwsza prezentacja odbędzie się prawdopodobnie 7 czerwca.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 26 maja 2006 roku.

* * *

Został tylko kantor. Ostatnie dni grzybka.

Obiekt w pobliżu Bramy Portowej, popularnie zwany "grzybkiem", dożywa swoich dni. W jego miejscu ma powstać galeria handlowa. Kasy biletowe Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, które były w "grzybku", zostały kilka tygodni temu przeniesione gdzie indziej. Jak się dowiedzieliśmy od inwestora, hiszpańskiej spółki CR, ma on ważne pozwolenie na budowę i niedługo powinna się zacząć rozbiórka budynku. To od niej i od przesunięcia łącz Telekomunikacji Polskiej rozpoczną się prace.
Teren z "grzybkiem" został przez firmę CR kupiony w grudniu 2000 r. Nabyła ona wówczas dwa z czterech wystawionych na przetarg placów przy Bramie Portowej. Oprócz działki z "grzybkiem" Hiszpanie kupili grunt po drugiej stronie al. Niepodległości, obok poczty. W sumie dostali wówczas w użytkowanie wieczyste 3421 m kw., za które na początek musieli wyłożyć nieco ponad 2,9 mln zł. Do tej pory na żadnej z tych działek nie udało im się rozpocząć budowy. Obiekt, który ma powstać na placu pomiędzy ulicami Tkacką, Wyszyńskiego, Niepodległości i Zgodną, został zaprojektowany przez szczecińskie studio AB. Na pięciu kondygnacjach będzie w sumie około 3,8 tys. m kw. powierzchni handlowej, podzielonej na kilkudziesięciometrowe boksy. Pod ziemią znajdą się stanowiska postojowe. W intencji projektantów jego wygląd ma się kojarzyć z żaglowcem.
***
Hiszpanie już kilka razy zapowiadali, że budowa galerii na miejscu "grzybka" rozpocznie się wkrótce. Zawsze jednak pojawiał się jakiś problem, który to uniemożliwiał. Czy tym razem będzie inaczej? Zobaczymy.

Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 24 maja 2006 roku.

* * *

Przyjadą "berlińczyki".

W budżecie miejskim jest już 2,5 mln na sprowadzenie do Szczecina 23 berlińskich tramwajów. Pierwsze tatry mogą jeździć już w czerwcu.
2,5 mln zł to kwota przyjęta przez radnych w poprawkach budżetowych. W tym roku ma to wystarczyć na pierwszą ratę za tramwaje kupione z Niemiec i przystosowanie zajezdni Pogodno, by tatry w nich garażować. Do końca miesiąca miasto chce załatwić formalności z berlińskim przedsiębiorstwem komunikacyjnym BVG, tak, by na początku czerwca podpisać umowę na zakup 23 używanych przegubowych wagonów tatra KT4Dt.
Przed sesją wykonaliśmy analizę efektywności tego zakupu, by radni mogli się zapoznać z korzyściami - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Dokument pokazał, że transakcja jest uzasadniona zarówno ekonomicznie, jak i technicznie. Berlińskie wagony mają swój wiek (nawet 20 lat), ale kilka lat temu przechodziły gruntowne modernizacje w zakładach Siemensa. W Szczecinie mają odsłużyć kilkanaście lat, zastąpią wysłużone przegubowe wagony 102 N.
Płacenie za tatry ma zacząć się w tym roku i trwać do 2013 roku. Dwa lata przed spłatą będą już własnością Szczecina. Raty nie będą wysokie i nieoprocentowane. Średnio jeden wagon będzie kosztował ok. 500 tys. zł. Mamy już zgodę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych na zakup taboru z tzw. wolnej ręki, czyli bez konieczności ogłaszania przetargu - zapewnia Michał Przepiera. Teraz do berlińskiego BVG wyślemy zapytanie o możliwość zakupu. Oni nam odpowiedzą i będzie to podstawą do zawarcia umowy. Nie jest wykluczone, że już w czerwcu w mieście mogą się pojawić pierwsze tatry.
Wstępne warunki zostały wynegocjowane kilka tygodni temu. Oprócz dostawy tramwajów, BVG m. in. przeszkoli pracowników, zapewni urządzenia do ich utrzymania i pomoże kupować części zamienne. Najpóźniej w październiku wszystkie wozy powinny jeździć już po Szczecinie.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 24 maja 2006 roku.

* * *

Hiszpan buduje.

W ciągu najbliższego miesiąca rozebrany ma być budynek "grzybka” na Bramie Portowej. Z obiektu zniknęły już kasy biletowe oraz kiosk. Latem hiszpańska spółka CR chce w tym miejscu rozpocząć budowę centrum handlowego.
O inwestycji na Bramie Portowej mówi się od dawna. Na miejscu grzybka ma powstać pięciokondygnacyjny budynek. Mieścić się w nim będzie centrum handlowe z butikami, punktami usługowymi, apteką itp. Na ostatnim piętrze zaplanowano lokale gastronomiczne. Swoje miejsce znajdzie tu też kawiarnia z tarasem wychodzącym na ul. Wyszyńskiego.
Chętni na lokale
Hiszpańska spółka CR, która jest inwestorem, rozpoczęła już sprzedaż i wynajem lokali, które mają powstać w obiekcie na Bramie Portowej. Mamy bardzo dużo chętnych, w tym firmy markowe również spoza Szczecina. Są to firmy ogólnopolskie, brytyjskie, a także hiszpańskie - informuje Carlos Roizner, prezes spółki CR.
Inwestycja na dobre ruszyć ma latem tego roku. Prace rozpoczną się od wyburzenia "grzybka”. Jeszcze w tym miesiącu teren zostanie ogrodzony. Rozbiórka obiektu ma potrwać nie więcej niż 30 dni. Inwestor wypowiedział już umowy najmu pomieszczeń Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego. Mieszczące się tu od lat kasy biletowe przeniesiono na ul. Wyszyńskiego. Z "grzybka” zniknął też kiosk. W obiekcie działa jeszcze kantor, ale i jego dni są już policzone.
Morskie centrum
Na Bramie Portowej hiszpański inwestor będzie budował w dwóch etapach. W pierwszym powstanie obiekt na placu przed KFC. Zakończenie prac przewidziane jest na koniec 2007. W drugim etapie zbudowany ma być budynek przy budynku Poczcie Polskiej. Hiszpańska spółka, która jest właścicielem także tej działki, czeka na plan zagospodarowania przestrzennego terenu. Koszt budowy gmachu przy KFC, to około 10 mln euro. Projekt obiektu wykonało Studio Projektowe AB. Centrum ma nawiązywać swoją architekturą do portowego charakteru miasta.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 23 maja 2006 roku.

* * *

Radni dyskutowali o pieniądzach.

Po trzygodzinnej debacie zdecydowali, że miasto nie wyda w tym roku 412 tys. zł na zagospodarowanie Jasnych Błoni.
Jako pierwszy celowość takiego wydatku (formalnie na "Oświetlenie pomnika Papieża Jana Pawła II w Szczecinie wraz z bezpośrednim otoczeniem") zakwestionował na wczorajszej sesji budżetowej radny Jędrzej Wijas (SLD). Widziałem koncepcję zagospodarowania tego terenu. Ona nie przystaje do tego, jak dziś wygląda park Kasprowicza - stwierdził.
Wystąpienie Wijasa wzburzyło Artura Szałabawkę (PiS): - SLD, jak słyszy Jan Paweł II, to od razu neguje wszystko, cokolwiek jest z nim związane. A przecież wokół pomnika strasznie się kurzy. Należy uporządkować ten teren.
Piotr Kęsik (SLD) odparł: - PiS nie ma monopolu na tematy związane z wiarą. Ja też jestem wierzący, tyle że my rozsądnie chcemy wydawać pieniądze.
Nieoczekiwanie po trzech godzinach wiceprezydent Andrzej Grabiec zaproponował znaczne ograniczenie wydatków: Niech zostanie 210 tys. zł. Ograniczymy planowane oświetlenie z 58 punktów, jakie planowaliśmy, do minimum i uporządkujemy alejki. Radni SLD nadal byli przeciwni. Nie chcieli granitowych płyt na alejkach. Sprawę rozstrzygnął prezydent Marian Jurczyk, który zaproponował, by nie realizować koncepcji zagospodarowania placu w tym roku i rozpisać konkurs na zagospodarowanie i uporządkowanie Jasnych Błoni. Radni zgodzili się i zapisali na ten cel 50 tys. zł.
Kontrowersje wzbudziło też 550 tys. zł na "programy telewizyjne". Wiceprezydent Zbigniew Zalewski wyjaśnił, że za te pieniądze miasto chce wyprodukować półgodzinne spoty promujące The Tall Ships Races, tematykę morską i miasto. Miały być emitowane na antenie ogólnopolskiej od lipca 2006 do lipca 2007, ale w związku z tym, że nie zdążymy wystartować z tymi programami w lipcu tego roku, możemy zmniejszyć wydatki o 50 tys. zł - mówił Zalewski. Tak też się stało. Zaoszczędzoną kwotę przekazano na zakup fortepianu koncertowego dla Zespołu Szkół Muzycznych.
Nie wiadomo, na co dokładnie pójdzie 13,5 mln zł (w tym 10 mln otrzymane z budżetu państwa) zapisane pod pozycją: Organizacja finału regat The Tall Ships Races. Zalewski poinformował radnych, że jest w trakcie ustalania z Ministerstwem Skarbu, jak Szczecin może wydawać te pieniądze. Chcielibyśmy za nie dofinansować pogłębianie nabrzeży, oświetlić Wały Chrobrego i uporządkować na nich ciągi piesze, przebudować węzeł przy ul. Energetyków, poprawić marinę przy ul. Przestrzennej - wyliczał wiceprezydent.
Kwoty związane z komunikacją miejską nie wywołały wielu emocji: przegłosowano 2,5 mln zł na zakup używanych tramwajów z Berlina oraz 1,5 mln na dopłatę do komunikacji. Dzięki tej ostatniej kwocie będą pieniądze na zapłatę przewoźnikom za obsługę dziennych linii autobusowych - nie trzeba będzie unieważniać kolejnego przetargu w tej sprawie.
Głosowanie nad poprawkami poszło szybciej, niżby wynikało z dyskusji (15 radnych było za, 10 wstrzymało się, nikt nie głosował przeciw). Po zmianach tegoroczny deficyt budżetowy wzrasta o 36 mln zł (do 146 mln).

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 22 maja 2006 roku.

* * *

Droga jak szwajcarski ser.

Ulica Łukasińskiego w Szczecinie, nie dość, że dziurawa, to na długim odcinku nie ma ani chodników, ani oświetlenia. Mieszkańcy z niecierpliwością czekają na modernizację drogi, o którą starali się kilka lat.
Na stan ul. Łukasińskiego od kilku lat narzekają nie tylko mieszkańcy pobliskich ulic. O problemie powiadomił nas mieszkaniec zupełnie innej dzielnicy Szczecina, który tą ulicą przejeżdżał zupełnie przypadkowo.
Kilka dni temu, jadąc ul. Łukasińskiego musiałem jechać slalomem, żeby omijać dziury, a tych było przynajmniej kilkadziesiąt - twierdzi oburzony Czytelnik. - W tym miejscu trzeba bardzo uważać na auto. Najgorszy jest odcinek od ul. Topolowej do ul. Taczaka. Sami mieszkańcy zwracają uwagę nie tylko na fatalny stan nawierzchni. Brakuje też oświetlenia - mówi Tomasz Pietrzak. A to może doprowadzić, zwłaszcza po zmroku, do wielu niebezpiecznych sytuacji. Tą ulicą dojeżdżam do działki. Jadąc samochodem muszę uważać na dziury, a idąc piechotą trzeba z kolei zwracać szczególną uwagę na samochody, bo tutaj nie ma chodnika.
Komitet mieszkańców
Już kilka miesięcy temu mieszkańcy Bezrzecza powołali kilkuosobowy komitet, który zajmuje się ul. Łukasińskiego. Prowadzą dokładną dokumentację i w imieniu wszystkich mieszkańców kontaktują się z Urzędem Miasta. W kontaktach pomaga przewodniczący Rady Osiedla Bezrzecze.
Przez długi czas walczyliśmy o modernizację tej drogi i w wielkich bólach pojawiło się światełko w tunelu - mówi Wojciech Braciszewski, przewodniczący RO Bezrzecze. Już w zeszłym roku zażądaliśmy spotkanie z prezydentem Marianem Jurczykiem. Doszło ono do skutku, spotkał się z nami również pan Andrzej Grabiec. Zostaliśmy zapewnieni o tym, że pieniądze na ten cel się znajdą. A znaleźć się muszą, bo droga jest w stanie katastrofalnym.
Znają problem
Mieszkańcy wielokrotnie zwracali się z problemem do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wciąż mamy sygnały od mieszkańców o fatalnym stanie drogi - mówi Marta Kwiecień- Zwierzyńska z ZDiTM. Nawet wczoraj prowadziliśmy tutaj naprawę cząstkową drogi. "Łatamy dziury” zawsze, gdy zaistnieje taka potrzeba. Jeśli chodzi o ul. Łukasińskiego, to trzeba to robić wyjątkowo często.
Prace mają się rozpocząć w przyszłym roku, najpierw potrzebna jest jednak specjalistyczna dokumentacja. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego rozpoczął już procedurę przetargową na aktualizację dokumentacji na remont ul. Łukasińskiego - mówi Monika Streich z biura prasowego Urzędu Miasta. Będzie to koszt ok. 50 tys. zł. Trudno jeszcze określić koszt całego przedsięwzięcia, w chwili obecnej szacuje się, że będzie to kwota 3-4 mln zł.
Zakres przyszłych prac obejmie modernizację ulicy, wykonanie chodników, sieci deszczowej i oświetlenia. Prace mają się rozpocząć w przyszłym roku. Nie wiadomo jednak, kiedy będzie można przejechać odremontowaną ul. Łukasińskiego.

Opracowanie Natalia Geldner, "Głos Szczeciński" 20 maja 2006 roku.

* * *

Autobusy w rękach radnych.

Szósty przetarg na obsługę linii autobusowych w Szczecinie zakończy się fiaskiem, jeśli radni nie zgodzą się na wydanie dodatkowego półtora miliona złotych na komunikację
W piątek otwarto oferty. Przewoźnicy zaproponowali, że przez najbliższy rok będą wozić pasażerów autobusami w cenie od 3,98 zł (SPA Dąbie) do 5,78 zł (SPPK Police) za 1 km. Miasto w budżecie założyło mniej. Jeśli radni w poniedziałek nie przegłosują przesunięcia półtora kilometra na komunikację, przetarg trzeba będzie unieważnić.
A ja nie podpiszę kolejnej umowy na płacenie z wolnej z ręki [od dwóch spółki autobusowe są zmuszone podpisywać z ZDiTM-em niekorzystne kilkumiesięczne umowy - red.], bo muszę wreszcie kupić nowe autobusy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie. Średni wiek autobusów w trzech spółkach, które wożą pasażerów po Szczecinie, waha się od 10 do 13 lat. Każda ma przynajmniej kilka pojazdów 20-letnich, które nadają się do natychmiastowej wymiany. Jeśli i ten przetarg nie wyjdzie, to o zakupach możemy w tym roku zapomnieć - przestrzega Krzysztof Putiatycki, szef SPA Klonowica.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec twierdzi, że brakujące1,5 mln zł można wyjąć z rezerwy na nieaktualny już zakup budynku Odry. Jeśli na poniedziałkowej sesji uda się wprowadzić poprawkę do budżetu, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego będzie mógł podpisać umowy z dwoma spółkami: Dąbiem i Klonowica.
W innej sytuacji jest SPPK Police, która zażądała najwyższą cenę. SPPK w kwietniu wygrała z ZDiTM-em sprawę w sądzie i ma prawomocny wyrok, że poprzedni przetarg - na dziesięcioletnią obsługę wybranych tras - został unieważniony bezprawnie. Markowski jest przekonany, że ZDiTM zgodnie z zaleceniem sądu podpisze z nim dziesięcioletnią umowę (4,20 zł za 1 km). W przetargu rocznym wystartował "na wszelki wypadek".
Dlaczego długoterminowe umowy z miastem są dla przewoźników tak ważne? Bo dają gwarancję stałych przychodów, co ma podstawowe znaczenie dla banków. Umowy dziesięcioletnie (takie, jak przewidywał poprzedni, unieważniony przetarg) ułatwiłyby zaciągnięcie korzystnych kredytów na nowe autobusy. Przy umowach rocznych - takich, jakie mogą być podpisane, jeśli radni zwiększą wydatki na komunikację - o kredyty będzie trudniej, a banki udzielą ich zapewne na gorszych warunkach.
Komunikacyjny pat trwa już dwa lata. Obecny przetarg na linie autobusowe jest już szóstym z kolei. Poprzednie pięć unieważniono.
Mówi Andrzej Mickiewicz z komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta
Dla gazety
Andrzej Mickiewicz, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta
Te 1,5 mln jest w obecnej chwili ratunkiem dla funkcjonowania komunikacji miejskiej w Szczecinie i powinniśmy się zgodzić na tę poprawkę budżetową. SPA Dąbie i SPA Klonowica są spółkami w 100 proc. miejskimi i jako miasto ponosimy odpowiedzialność za ich działanie. W ciągu ostatnich kilku lat ogromnie podrożało paliwo, a bilety komunikacji miejskiej nie drożały. Koszty funkcjonowania spółek rosną więc niewspółmiernie do dochodów. W tej sytuacji można ratować sytuację na dwa sposoby: dołożyć z budżetu pieniądze na opłacenie wyższych stawek za kilometry lub podnieść ceny biletów. Zdecydowanie przychylam się do pierwszego rozwiązania.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 19 maja 2006 roku.

* * *

Rozlewiska przy tramwajowej pętli. Woda stoi.

Teren zabagniony niemal w sercu Szczecina? Tak w części Lasu Arkońskiego, sąsiadującego z pętlą tramwajową "trójki", stoi woda. Nawet leśnicy nie mają pewności, skąd tu się wzięła. Dość, że w niespełna dekadę kompletnie zniszczyła jesionowo-olchowy las. Woda zajmuje już około 2,5 ha ziemi.
Zzabagniony teren leży poniżej lustra wody w istniejącym opodal rowie oraz działających w sąsiedztwie przepustach melioracyjnych. Stąd niemożność jej grawitacyjnego odprowadzenia mówi Wojciech Tomczak, kierownik Wydziału Lasów Miejskich w Zakładzie Usług Komunalnych. Zastanawiające, że nawet leśnicy nie mają pewności, tylko przypuszczają, dlaczego w tej części Lasu Arkońskiego woda pojawiła się i stoi. Jest tam bowiem od ok. 6 lat. Wcześniej rósł las, głównie jesiony i olchy, ale zabrała go właśnie woda.
W latach 70. w pobliżu pętli "trójki" była kopalnia torfu. Gdy ją zamknięto, na jej teren nawieziono mnóstwo budowlanego gruzu i betonowych płyt. Z upływem czasu ciężki materiał doprowadził do takiego zagęszczenia gruntu, że stał się nieprzepuszczalny. Woda nie ma możliwości naturalnego podskórnego odpływu. Ale to tylko hipoteza opowiada Wojciech Tomczak.
Woda zatem przy tramwajowej pętli stoi i chyba cud musiałby się zdarzyć, by stamtąd zniknęła. Jej poziom obniża się wyłącznie przez parowanie, czyli bagnisko przysycha tylko w upalne dni. Gdy natomiast jest deszczowo i nurt wody płynącej rowami melioracyjnymi od strony Syrenich Stawów staje się wartki, to teren jest dodatkowo podtapiany. Tymczasem zalewane przez wodę drzewa giną. Jaka jest skala zjawiska? Ponad 2 hektary lasu już umarły w zaledwie kilka lat. Ile jeszcze ziemi i drzew pochłonie bagnisko?

Opracowanie A.Nalewajko, "Kurier Szczeciński" 19 maja 2006 roku.

* * *

Rozpoczęła się budowa kolejnego fragmentu obwodnicy śródmiejskiej.

Jeszcze w tym roku cała ul. Przyjaciół Żołnierza zamieni się w szeroką magistralę. Ma stanowić część obwodnicy śródmiejskiej. Właśnie rozpoczęła się budowa.
Nowa droga zaczynać się będzie tuż przy łączniku pomiędzy ul. Bandurskiego a Przyjaciół Żołnierza i doprowadzona zostanie do skrzyżowania z ul. Warcisława. Łącznie drogowcy mają do zbudowania 1,2 km nowej drogi. Składać się ma z dwóch jezdni (po dwa pasy ruchu), chodników, oświetlenia, całej infrastruktury podziemnej oraz ścieżki rowerowej. Wszystko będzie kosztować 10 mln zł. Ponad 8 mln zł miasto dostało ze środków unijnych.
Budowę już rozpoczęliśmy - mówi Mirosław Górniak, kierownik budowy. Wytyczamy pas pod nową jezdnię. Wycinamy drzewa i krzaki. Zaczynamy wywozić ziemię. Prace muszą być prowadzone w bardzo szybkim tempie, bo już w sierpniu wykonawca chce przerzucić ruch na nową jezdnię i zabrać się za remont istniejącej ul. Przyjaciół Żołnierza, która w przyszłości ma być jednokierunkową drogą, którą będziemy jeździli od Warcisława w stronę Wilczej. Cała przebudowa ma być prowadzona bez wstrzymywania ruchu.
Procedura przetargowa przeciągnęła się o dwa miesiące dłużej niż planowano, przez to my mamy dwa miesiące mniej na budowę - wyjaśnia Górniak. Musimy skończyć prace w tym roku, czyli do położenia asfaltu została nam pół roku. Miasto ma już projekt i pozwolenie na budowę kolejnego odcinka obwodnicy pomiędzy ulicami Warcisława i Krasińskiego. Chcielibyśmy nie robić przerw pomiędzy budową kolejnych etapów i dociągnąć obwodnicę do ul. Krasińskiego w przyszłym roku - mówi Tadeusz Żabiński z wydziału inwestycji miejskich. - Będziemy potrzebować na to kolejnych 10 mln zł.
Obwodnica śródmiejska
Potrzebna jest, aby ograniczyć ruch aut w centrum miasta. Będzie miała 9,2 km długości. Koszt - ponad 100 mln zł. Jej koncepcja została opracowana dziesięć lat temu. Dotychczas wykonano dwa fragmenty: przebudowę wiaduktu w ciągu ul. Rugiańskiej i przebudowę krzyżówki ulic Wilczej, Obotryckiej, Komuny Paryskiej i Przyjaciół Żołnierza wraz z przebudową fragmentu Przyjaciół Żołnierza i łącznikiem ul. Bandurskiego. Te dwie inwestycje kosztowały prawie 15 mln zł.
Dalej jeszcze tylko na długości około 2 km obwodnica jest prowadzona po śladzie istniejących ulic. Od połowy ul. Wszystkich Świętych (na wysokości skrzyżowania z ul. Rydzewskiej) budowana będzie od podstaw. Jej przebieg wyznaczono w sąsiedztwie torów kolejowych. Najważniejszymi punktami obwodnicy są węzły: Łękno (łączy obwodnicę z al. Wojska Polskiego), Turzyn (połączenie z ul. 26 Kwietnia), Mieszka I i Zapadła. Od węzła Zapadła planowane jest połączenie obwodnicy z Autostradą Poznańską. Kiedy powstanie całość? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Na razie nie ma na to pieniędzy.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 maja 2006 roku.

* * *

Przenieśli kasy.

Z budynku "grzybka” na Bramie Portowej w Szczecinie zniknęły kasy biletowe komunikacji miejskiej.
Z datą 30 kwietnia spółka CR wypowiedziała nam umowę i musieliśmy wyprowadzić się z "grzybka” - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Szukaliśmy miejsca na kasy w pobliżu Bramy Portowej. Udało się je znaleźć przy ul. Wyszyńskiego. ZDiTM dzierżawi pomieszczenia od firmy Handlowo-Usługowej "Mega 2”. Na razie umowa została podpisana do końca roku.
Mam nadzieję, że uda nam się ją później przedłużyć i zostaniemy w tym miejscu do czasu wybudowania przez spółkę CR nowego obiektu na Bramie Portowej - mówi Kwiecień-Zwierzyńska. W nowym obiekcie, który ma powstać na miejscu "grzybka”, ZDiTM ma zagwarantowane miejsce na urządzenie kas.
Na razie pasażerowie mogą kupować bilety i sieciówki przy ul. Wyszyńskiego. Znajdują się tu 3 stanowiska. Kasy czynne są od przez cały tydzień od godz. 6 do 20. Na "grzybku” umieszczono kartki oraz tablicę informacyjną, wskazujące, gdzie mieszczą się nowe kasy. Pasażerowie już wiedzą o zmianie i przychodzą kupować biletu do nowego punktu - stwierdziła Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 18 maja 2006 roku.

* * *

Nietykalny dyrektor ZDiTM-u.

Chociaż do pracy ZDiTM-u jest wiele zastrzeżeń, posada dyrektora Pawła Tarczyńskiego jest niezagrożona. - On jest nie do ruszenia - mówi nasz informator. Czy dlatego, że za prawie 270 tys. zł poprawił ulicę prowadzącą do altanki, w której mieszka prezydent Jurczyk?
Najnowszy fakt: dyrektor Tarczyński znów nie dotrzymał terminu przedstawienia propozycji zmian w szczecińskiej komunikacji miejskiej. Miały być gotowe do 15 maja. Tarczyńskiego zobligował do tego ponad miesiąc temu wiceprezydent Andrzej Grabiec po tym, jak nagłośniliśmy, że ZDiTM bezproduktywnie wydał 180 tys. zł na zewnętrzne badania tzw. potoków ruchu (czyli tego, jakimi liniami autobusowymi i tramwajowymi szczecinianie jeżdżą najczęściej).
Propozycje zmian w komunikacji miejskiej odnoszące się do struktury taboru, czasu kursowania linii częstotliwości oraz zmian tras zostaną przedstawione panu prezydentowi do końca miesiąca - zadeklarował nam wczoraj na piśmie Tarczyński. Dyrektor przekłada termin kolejny raz. Badania zlecono jesienią. Początkowo wyniki miały być znane już 28 lutego.
Lista uchybień
Zastrzeżeń do efektów pracy szefa ZDiTM jest więcej:
* Od półtora roku nie potrafi skutecznie zorganizować i przeprowadzić przetargu na dzienne linie autobusowe; pięć kolejnych prób skończyło się unieważnieniem przetargów. Z tego powodu przewoźnicy nie mogą kupować nowych autobusów, bo nie mogą przedstawić stałych dochodów.
* Przegrał z SPPK Police sprawę sądową dotyczącą unieważnienia poprzedniego przetargu. Unieważnienie było nieprawne. ZDiTM będzie musiał podpisać umowę z tym przewoźnikiem na dziesięć lat bądź zapłacić mu odszkodowanie.
* Nie przestrzega dyscypliny finansowej. W latach 2005 i 2006 ZDiTM nieterminowo płacił faktury za obsługę linii autobusowych, przez co przewoźnicy naliczali karne odsetki. Kwoty za ub.r. łącznie sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych.
* Od stycznia nie przeprowadza konkursu na swego zastępcę zajmującego się m.in. remontami i utrzymaniem dróg. Sam przejął kompetencje zastępcy, mimo że jest ekonomistą, a nie inżynierem.
* Związki zawodowe od wielu miesięcy są w konflikcie z dyrektorem, zarzucają mu m.in., że nie informuje ich o bieżącej sytuacji finansowej firmy, do czego jest prawnie zobligowany.
* Brał w poprzednich latach dni wolne za nadgodziny, mimo że mu nie przysługiwały.
Źle się dzieje w ZDiTM-ie - przyznał miesiąc temu wiceprezydent Grabiec. Mimo to Paweł Tarczyński wciąż tkwi na posadzie. Co więcej, na koniec ubiegłego roku Jurczyk dał mu 6 tys. zł nagrody. Tak będzie, do końca tej prezydentury - mówi osoba dobrze znająca personalne zależności w miagistracie. Tarczyński jest nie do ruszenia.
Droga droga przy działkach
Wtajemniczeni twierdzą, że powodem owej nietykalności jest... ubiegłoroczny remont ul. Pokoju na Golęcinie, który na zlecenie ZDiTM-u wykonała firma Cestar. W sąsiedztwie właśnie tej ulicy mieszka w nielegalnej altance prezydent Jurczyk. Co ciekawe, ZDiTM kazał wyremontować tylko kawałek drogi w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania prezydenta. Chodzi o mało uczęszczany odcinek między hospicjum a przejazdem kolejowym przy stacji Golęcin.
Jarosław Ościłowski, doradca Jurczyka, przekonuje, że prezydent nie wnioskował o wykonanie żadnych prac w swym sąsiedztwie. Remont ulicy był w planie rocznym na 2005 r. - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM-u. Zatwierdził go kierownik jednostki organizacyjnej [Tarczyński - red.] na wniosek rady osiedla.
Po co jednak było przebudowywać peryferyjną ulicę, niemającą żadnego znaczenia komunikacyjnego? Korzystają z niej nie tylko działkowicze, ale też ludzie chodzący do kościoła, hospicjum i szpitala - argumentuje Kwiecień-Zwierzyńska.
ZDiTM wydał na remont 269,3 tys. zł. Za te pieniądze powstał nowy, polbrukowy chodnik, zmodernizowano też uliczne oświetlenie. Na skarpie wybudowano ścianki oporowe zabezpieczające przed osuwaniem się ziemi. Utwardzono podjazd na działki. Zgodnie z dokumentacją przetargową Cestar miał na ul. Pokoju wykonać prace za 181 tys. zł. Jednak w trakcie budowy zakres robót znacznie rozszerzono. Trzeba było zbudować dodatkowe wzmocnienia skarpy, by się nie osuwała. Kosztowało to miasto nieplanowane 64,5 tys. zł. Za kolejne 24,3 tys. zł wyremontowano oświetlenie. Na te dodatkowe prace nie ogłoszono nowego przetargu, chociaż, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, zwiększenie zakresu prac nie może przekraczać 20 proc. wartości całego przetargu. A w tym wypadku ostateczny koszt prac był o 48 proc. wyższy, niż wynikało z przetargowej oferty.
"W trakcie budowy chodnika nastąpiło osunięcie się skarpy - wyjaśnia to Tarczyński. Groziło to zawaleniem się ulicy (...), zablokowaniem ruchu kołowego i pieszego (...). Prace związane ze wzmocnieniem skarpy należało wykonać natychmiast. Ogłoszenie procedury przetargowej wiązałoby się z wydłużonym czasem, co mogłoby doprowadzić do katastrofy budowlanej".
Pieniądze na dodatkowe umocnienie skarpy i wymianę oświetlenia wzięto z budżetu na bieżące utrzymanie dróg. To znaczy, że z powodu skarpy przy działkach na Golęcinie w zeszłym roku ZDiTM wydał o 88,8 tys. zł mniej np. na łatanie dziur w jezdniach.
Chroni go czy nie chroni?
Wiceprezydent Grabiec zaprzecza temu, że dzięki zaangażowaniu w przebudowę ul. Pokoju Tarczyński ma specjalne względy u Jurczyka. - Nie odczuwam, żeby prezydent go chronił - mówi. - W piątek zamierzam z dyrektorem ZDiTM-u odbyć poważną rozmowę. Nasz informator mówi co innego: - Jurczyk Tarczyńskiego nie da skrzywdzić.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Jak Tarczyński został dyrektorem.

Paweł Tarczyński został dyrektorem ZDiTM-u w kwietniu 2003 r. Zastąpił na stanowisku Marka Banaszka. 10 miesięcy później wiceprezydent Marcin Gdakowicz zwolnił go z posady, zarzucając opieszałość w podejmowaniu decyzji. Na sposób zarządzania firmą skarżyli się pracownicy, a na cały ZDiTM - mieszkańcy. Przez cztery miesiące obowiązki dyrektora pełnił Tadeusz Świderski. W maju 2004 r. odbył się konkurs na nowego dyrektora. Wygrał go Tarczyński.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Komentarz redakcyjny.

Dobrze znam okolice ul. Pokoju. Dlatego wiem, że nowy chodnik w tym miejscu nie był najważniejszą rzeczą, której potrzebowało to miasto. Pieniądze wydane na Golęcinie można było przeznaczyć na lepsze cele. Niewiele więcej kosztowałoby np. postawienie sygnalizacji świetlnej na niebezpiecznym skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Pułaskiego, o co bezskutecznie walczą od trzech lat okoliczni mieszkańcy (tam giną ludzie!). Nowy chodnik bardziej przydałby się na "betonce" łączącej ul. Warcisława z Wilczą (tamtędy dzieci chodzą do szkoły!). Można by też poprawić ul. Wiejską na Wyspie Puckiej czy ul. Chopina (tam z kolei po każdym deszczu ludzie brodzą w kałużach). Podaję tylko przykłady, które ostatnio opisywaliśmy w "Gazecie". Odpowiedź ZDiTM-u w tych konkretnych sprawach była zawsze taka sama: nie ma pieniędzy.
Zastanawiające, że większą siłę przebicia miał właśnie wniosek tej, a nie innej rady osiedla. I to akurat w sprawie wzmocnienia skarpy przy działce Jurczyka.

Opracowanie Jerzy Połowniak, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Do końca roku.

Rozpoczęła się budowa 600-metrowego odcinka drogi na odcinku od Bandurskiego do Warcisława. To kolejny etap budowy obwodnicy śródmiejskiej.
Odcinek dwupasmowej drogi z pasem rozdziału, chodnikami, ścieżką rowerową, dobrze oświetlonej powstanie z pomocą pieniędzy z Unii Europejskiej. Ma kosztować ok. 12 mln zł. W poniedziałek rozpoczęło się jej budowanie.
Na razie wykonawca wytycza oś jezdni - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta. - W tym tygodniu mamy spotkanie, na którym ma być przedstawiony harmonogram robót. Możliwe jest wykonanie prac w tym roku. Niewykluczone, że na przyszły rok trzeba będzie zostawić sadzenie drzew i wysianie trawy. Z tym w tym roku może być problem, tak jak było na Krzywoustego - zastrzega Tadeusz Żabiński.
Na razie trzeba przygotować plac pod budowę drogi, wyciąć rosnące drzewa, wybrać ziemię. Do zbudowania będzie w sumie 1,2 km nowej drogi w obu kierunkach, o dwóch pasach ruchu, każdy po 3,5 metra szerokości. Budowa tego odcinka to kontynuacja rozpoczętej jeszcze w latach dziewięćdziesiątych obwodnicy śródmiejskiej, która od ul. Rugiańskiej ma biec przez kilka ważnych węzłów komunikacyjnych (m. in. Wiłcza, Łękno, Rondo Szyrockiego, Zapadła). Kolejny etap to doprowadzenie obwodnicy do ul. Krasińskiego.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 17 maja 2006 roku.

* * *

Po przebudowie ul. Krzywoustego Do poprawki!.

Ulica Krzywoustego, oddana do użytku kilka miesięcy temu, przestaje być placem budowy. Wykonawca nadal poprawia usterki, a miasto wciąż zgłasza zastrzeżenia, ale już wiadomo, że za wykonane prace zapłaci.
Obiekt przyjęto do eksploatacji, co nie znaczy, że wszystko jest w porządku zastrzega Piotr Landowski z biura prasowego UM. Mamy pewne zastrzeżenia, ale w naszej ocenie są to usterki, które mogą wystąpić na każdej budowie. Przypomnę, że w tym roku zima była surowa i wiele prac trzeba było zawiesić z winy aury, a nie wykonawcy. Chodzi m.in. o zagęszczenie gruntu i poprawienie kostki brukowej na całym wyremontowanym odcinku. Poprawek wymaga też kilka wjazdów prowadzących na posesje. Gołym okiem jednak usterek nie widać. Chodniki, choć ułożone z różnych materiałów, są równe. Dziur w jezdni także nie widać. Kosze na śmieci stoją, murki chroniące zieleń są całe, a drzewa i krzewy kilka dni temu się zazieleniły.
Nadal jednak nie odebraliśmy tych prac zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kolejny wyznaczony termin to koniec maja. Również według ZDiTM usterki są drobne, ale istotne. Należy poprawić kostkę brukową, uzupełnić ubytki między płytami na nowych chodnikach i przebudować wjazdy przy pl. Kościuszki, a to sporo. Wykonawca ma jeszcze wiele do zrobienia. Kierowcom i pieszym pozostaje mieć nadzieję, że poprawki nie utrudnią im życia. Co dalej? Czas pokaże. Korki, mimo zwężenia jezdni, na razie się nie tworzą, bo wielu kierowców przyzwyczaiło się do objazdu ul. Kopernika przez pl. Dziecka do ul. Narutowicza. Pozostają jedynie narzekania pieszych. Ich zdaniem, przystanek autobusowy w kierunku Turzyna zlokalizowano w niefortunnym miejscu. Tam akurat chodnik jest najwęższy, a pasażerowie oczekujący na autobusy utrudniają innym przejście. Uroda ulicy w znacznej mierze zależy zaś od tego, czy zieleń będzie należycie pielęgnowana. Czy innych uwag krytycznych nie będzie, dowiemy się za jakiś czas. Wykonawca, zgodnie z umową, daje na wykonane roboty trzyletnią gwarancję. Za prace na ul. Krzywoustego otrzyma ok. 18 mln zł zapłaty.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 17 maja 2006 roku.

* * *

Odebrana do poprawki.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przejął przebudowaną miejską arterię. Jest jeszcze kilka rzeczy na Krzywoustego, które wykonawca ma zrobić na swój koszt.
Odbiór ostateczny odbył się wczoraj. Do usunięcia pozostało kilka drobnych usterek - informuje Piotr Landowski z biura prezydenta miasta. Usterki wykonawca musi usunąć na własny koszt. Tego typu usterki zdarzają się na wszystkich tego typu inwestycjach. Do poprawienia jest m. in. utwardzenie wjazdów do posesji, uszczelnienie i utwardzenie kostki na chodniku na całym odcinku objętym pracami. Termin naprawienia usterek mija z końcem maja - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
W miniony piątek dokonano przeglądu oznakowania i sygnalizacji na ul. Krzywostego oraz ulicach Królowej Jadwigi i Bogusława. Pionowe i poziome oznakowanie jest kompletne - poinformował nas Wojciech Ignalewski z Urzędu Miasta. Miejsca do parkowania na Bogusława i Królowej Jadwigi zostały uporządkowane. Niestety zauważyłem, że kierowcy parkują również na wyraźnie wymalowanych martwych polach świadomie łamiąc przepisy.
Przypomnijmy, że termin zakończenia prac wynikający z podpisanej z miastem umowy minął z końcem stycznia. Odbiór robót zasadniczych nastąpił 31 marca. Ważne jest sformułowanie "roboty zasadnicze”. Jest ono określone w procedurach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Właśnie w ramach tego programu była dofinansowana przebudowa ul. Krzywoustego. Przypomnę, że termin zakończenia prac został przesunięty o trzy miesiące, ze względu na złe warunki pogodowe - informuje Piotr Landowski. - Nie ma więc podstaw, by mówić o karach dla wykonawcy.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 16 maja 2006 roku.

* * *

Ratunek zza kółka.

Na liniach obsługiwanych przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" pasażerowie będą mogli czuć się bezpieczniej. Firma przeszkoli kierowców z udzielania pierwszej pomocy medycznej. Ćwiczenie ratowania ludzkiego życia w dramatycznych sytuacjach, do których może dojść w autobusie, rozpocznie się w sobotę. Przez kilka tygodni wszyscy pracownicy SPAK, ale szczególnie kierowcy, będą mogli z tej okazji skorzystać.
To nic obowiązkowego, ja kierowców tylko zapraszam - mówi Krzysztof Putiatycki, szef SPAK. Mówię jednak do kierowców: to może przydać ci się przecież w domu, na ulicy. W SPAK zapewniają, że również w sytuacji, kiedy kierowca będzie świadkiem wypadku na drodze powinien się zatrzymać i udzielić pomocy. Akcja możliwa jest dzięki pomocy firmy ubezpieczeniowej, która ją współfinansuje.
To dobrze, że sporo wzrośnie w mieście liczba ludzi, którzy będą umieli w ten sposób pomóc - uważa Mariusz Cyrulewski, instruktor ratownictwa i szef Harcerskiej Grupy Ratowniczej "Pomorze". Odsetek ludzi, którzy udzielają pomocy jest zatrważająco niski. Jeżeli kierowcy będą fachowo przeszkoleni, to z pomysłu bardzo się cieszę. Do dyspozycji kierowców będą fachowcy od ratownictwa, manekiny. Kurs zakończy się certyfikatem.
W autobusach zdarzają się zasłabnięcia, ataki padaczki, również potłuczenia w wyniku kolizji. Chcielibyśmy, żeby kierowca w takiej sytuacji po powiadomieniu pogotowia pomagał poszkodowanemu do czasu przyjazdu fachowców - tłumaczy Putiatycki. Będą ćwiczone różne umiejętności łącznie ze sztucznym oddychaniem i masażem serca. Kilka tygodni temu na osiedlu Kaliny kierowca autobusu gaśnicą ze swojej kabiny gasił pożar auta. Później pojechał z pasażerami dalej.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 11 maja 2006 roku.

* * *

Zakupy potrzebne od zaraz. Tramwaje na krawędzi.

Stan szczecińskiej komunikacji pozostawia wiele do życzenia. Mszczą się lata zaniedbań, których nie da się nadrobić z dnia na dzień czy w perspektywie kilku miesięcy. Powinniśmy inwestować tyle, by wykonać zadania planowane na każdy rok i jednocześnie nadrabiać zaległości mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Szansą dla Szczecina był Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego, do którego złożyliśmy dwa wnioski. I jeśli chodzi o transport zbiorowy, praktycznie konkurowaliśmy ze sobą przyznaje M. Przepiera.
Jeden wniosek dotyczył zakupu nowych autobusów i rozwoju tej sieci, ale nie zyskał akceptacji. Udało się natomiast z zakupem nowych tramwajów i remontem torowisk. Uzyskamy sześć doczep do wa- gonów, kursujących po mieście od 2001 roku, a remont obejmie... 180 metrów torów w ul. Ku Słońcu. I z tego musimy się cieszyć przekonuje dyr. Przepiera. Na więcej na razie nas nie stać. Zakup tych sześciu wagonów dowodzi, że nawet gdyby miasto nagle znalazło więcej pieniędzy, sytuacja nie poprawiłaby się szybko. Ogłoszony niedawno przetarg przewiduje, że dostawy mogą nastąpić do 2008 roku. Szybciej nowych tramwajów wytworzyć się nie da. Dlatego należy myśleć i o innych rozwiązaniach.
Nowe, używane, modernizowane
Szansą będą kolejne unijne programy na naprawdę dużą skalę przekonuje Michał Przepiera. Jeśli dobrze przygotujemy wnioski, może będą nowe tramwaje, i to niskopodłogowe. Równolegle trzeba myśleć o rozwoju sieci. W ocenie naszego wydziału w pierwszej kolejności należy się starać o budowę trasy tramwajowej w kierunku cmentarza przy ul. Bronowickiej. Już teraz w przegubowych autobusach panuje tam ścisk. Po otwarciu nekropolii będzie tylko gorzej.
Zakorkować się mogą ul. Mieszka I i Europejska. Drugi priorytet dla WGKiOŚ to remont ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej wraz z wydłużeniem istniejącej trasy tramwajowej przynajmniej do al. Wojska Polskiego. Jednak z programów, o których mowa, będzie można korzystać dopiero w latach 2007-2013.
Ale tabor odmłodzić trzeba natychmiast. Dlatego jednocześnie prowadzimy modernizacje i rewitalizacje wagonów z rodziny 105N tłumaczy dyr. Przepiera. Niektóre jeszcze posłużą, ale modernizacja przegubowych 102Na czy poniemieckich "helmutów" nie opłaca się. Stąd pomysł sprowadzenia używanego taboru.
Po kilkumiesięcznych negocjacjach oraz testach, prowadzonych w drugiej połowie kwietnia, zdecydowano, że mają to być czeskie tatry wycofywane z Berlina. Mają dodatkowy atut: w latach 90. ich gruntowny remont przeprowadził "Siemens". Wagony spodobały się władzom miasta, pracownikom MZK i przede wszystkim pasażerom. Jest szansa, że Szczecin kupi 23 takie pojazdy. Robimy wszystko, by tak się stało zapewnia M. Przepiera. Projekt uchwały w sprawie korekty budżetu miasta jest już gotowy. Mamy nadzieję, że będzie przyjęta na sesji 15 maja.
Na raty korzystniej
Wagony z Berlina mogłyby kursować po Szczecinie już w trzy miesiące od podpisania umowy, czyli tuż po wakacjach. Pod warunkiem, że uda się pokonać kilka przeszkód. Uchwała w sprawie budżetu to tylko jedna sprawa. Tramwaje mamy spłacać w korzystnych dla nas ratach do 2013 roku, ale zgodnie z przepisami w takim przypadku plan finansowania tej inwestycji musi zaakceptować Regionalna Izba Obrachunkowa. Nie mamy jeszcze dokumentu z RIO przyznaje Andrzej Grabiec, z-ca prezydenta Szczecina. Nie wiemy nawet, czy otrzymamy go do poniedziałkowej sesji. Ale to nie krzyżuje naszych planów. Ze strony RIO miasto przeszkód się nie spodziewa. Nie przewiduje ich też, mimo że na zakup nawet używanych tramwajów powinien być ogłoszony przetarg. Można z niego zrezygnować, o ile Prezes Urzędu Zamówień Publicznych zgodzi się na tzw. zakup z wolnej ręki. Takiej zgody też jeszcze brak. To nie problem uspokaja A. Grabiec.
Znowelizowana ustawa o zamówieniach publicznych czeka na podpis prezydenta Kaczyńskiego, a potem zacznie obowiązywać w ciągu 14 dni. Nowa wersja przewiduje, że to zamawiający, czyli w tym przypadku miasto, decyduje o przetargu, konkursie ofert czy zakupie z wolnej ręki. Do UZP należy wysłać tylko odpowiednią informację. Te korzystne dla miasta okoliczności mogą się opóźnić bądź nie wystąpić. Lepiej nie myśleć, co by się stało, gdyby się pojawiły nieprzewidziane przeszkody. Wtedy zamiast solidnych wagonów będziemy mieć głośne i niewygodne polskie "przeguby", które wkrótce obchodzić będą 35-lecie "pobytu" w Szczecinie.
Jeśli nie uda nam się teraz kupić wagonów upatrzonych w Berlinie, poszukamy innych form finansowania. Jeśli na "nasze" tatry wcześniej znajdzie się inny kupiec, poszukamy kolejnych wagonów. Musimy wymienić sporą część taboru. Alternatywą jest zamknięcie kilku tramwajowych linii przekonuje dyr. Przepiera.

Opracowanie T.Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Czerwone na Giedroycia.

Chciałbym pokazać po raz kolejny feler w sygnalizacji na rondzie Giedroycia - podkreśla Czytelnik. - Czerwone światło jest źle zaprogramowane, świeci się długo po tym jak tramwaj opuścił rondo. Co się wtedy dzieje? Jedni czekają, aż sygnalizator zacznie pulsować. Inni, wiedząc, że światła są źle ustawione, ruszają do przodu. Robi się ogromny galimatias.
Kolejny Czytelnik zwrócił uwagę na mankamenty ul. Ku Słońcu. Chodzi o skrzyżowanie z ul. Kwiatową. Aż się prosi, by dla jadących od strony Lubieszyna w kierunku centrum wprowadzić sygnalizację świetlną najazdową - podpowiada. To znacznie poprawi bezpieczeństwo kierowców. Już po śladach na asfalcie przed skrętem tramwaju z Ku Słońcu w Kwiatową, widać jak często gwałtownie hamują w tym miejscu. Ja nie mam sygnałów w sprawie sygnalizacji na rondzie Giedroycia - stwierdza Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK w Szczecinie. Jeśli dostane na piśmie stanowisko, solidnie i rzetelnie opisujące konkretne przypadki, podparte datami,+ to wtedy mogę wystąpić do projektanta. My nie możemy ingerować w program sygnalizacji, jedynie konserwujemy urządzenia. Wiem, że światło jest opóźnione, ale tak założył projektant i zostało to zaakceptowane.
Jeśli chodzi o sygnalizację najazdową, na pewno nie powstanie w tym roku. Planujemy się tym zająć w roku przyszłym - dodał dyrektor.
ZDANIEM EKSPERTA
Jacek Pok, dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie
W przypadku oznakowania poziomego i sygnalizacji świetlnej nie może działać zasada ograniczonego zaufania. Te oznakowania muszą być jednoznaczne, a sygnalizacja bezbłędna. W momencie, kiedy tramwaj opuści rondo, automatycznie powinno nastąpić wyłączenie czerwonego światła. W przeciwnym razie system stwarza zagrożenie, jedni bowiem czekają dalej, inni ruszają. Może dochodzić do kolizji.
Najazdówka przy skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu i Kwiatowej, to bardzo rozsądne rozwiązanie. Nie wymaga dużych pieniędzy, a znacznie może zwiększyć bezpieczeństwo. Znak, który ostrzega przed przejazdem tramwajowym, jak widać, nie tego bezpieczeństwa nie zapewnia.
***
"Głos Szczeciński" i Akademia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego prowadzą wspólną akcję skierowaną do kierowców.
Zwróć uwagę, że w Szczecinie ruch pojazdów mógłby się odbywać sprawnie, gdyby usunięte zostały błahe przeszkody, źle ustawione znaki, źle namalowane linie, a nawet zwykłe dziury w jezdni. Zwróć uwagę na wszystkie takie niebezpieczne miejsca.
W "Głosie Szczecińskim" i Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego czekamy na sygnały od uczestników ruchu drogowego w mieście. Każde takie miejsce pokażemy i opiszemy. W Twoim imieniu zwrócimy na nie uwagę urzędnikom i zrobimy wszystko, by doprowadzić do usunięcia wskazanych zagrożeń.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Na łobuzów.

Czy w Szczecinie powstanie kompleksowy program podnoszący bezpieczeństwo pasażerów w środkach komunikacji miejskiej? Taki pomysł pojawił się wczoraj. Przewoźnicy go popierają, a policja obiecuje pomóc.
Problem bezpieczeństwa w szczecińskich środkach transportu pojawia się co pewien czas. "Głos" pisał w sobotę o bijatyce, do której doszło kilka dni wcześniej w tramwaju linii 1. Pasażerowie twierdzą, że motornicza nie reagowała, kiedy pijani awanturnicy zaczepiali pasażerów. Również o tej sprawie wspominali wczoraj radni na posiedzeniu komisji poświęconej bezpieczeństwu w komunikacji miejskiej.
Z informacji policji wynika, że do końca kwietnia tego roku w tramwajach i autobusach doszło do dwóch rozbojów, pobicia, 52 kradzieży oraz zdewastowania pojazdu. To dwa procent wszystkich zdarzeń o charakterze kryminalnym w mieście. Żaden sprawca kradzieży nie został zatrzymany. Zatrzymani zostali jedynie pijani sprawcy pobicia kierowcy autobusu linii 532 - mówi mł. inspektor Szczepan Stempiński, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Szczecinie.
W ubiegłym roku przedsiębiorstwo autobusowe "Dąbie" odnotowało 12 przypadków wandalizmu. Naprawa zniszczeń kosztowała ponad 23 tys. zł. W tym roku wandale zrobili szkód już na 6,6 tys. zł. Zginęły cztery kasowniki. W porównaniu z inną firmą autobusową statystyka jest "skromna". Takie niszczenie to nie jest problem, który w moim przedsiębiorstwie urastałby do wielkiej rangi. Jednak nie wiem, po co komu kasownik, czy siedzenie - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Większym problemem są porysowane szyby.
O pladze wandalizmu i kradzieży mówi za to szef przedsiębiorstwa "Klonowica". W zeszłym roku było tam 108 takich przypadków, do marca tego roku kilkanaście. Giną głównie kasowniki, wybijane są szyby. Kiedy zrobił się popyt na złom fotele dosłownie wychodziły z autobusów - tłumaczy Krzysztof Potiatycki, szef SPAK. Trzeba było zastosować dodatkowe mocowania. Do dewastacji dochodzi na różnych liniach, najwięcej po południu i w nocy.
Z kolei w tramwajach głupota wandali kosztowała w ubiegłym roku 47 tys. zł. Kamera w tramwaju to wydatek 20 tys. zł. Nakłady na walkę z wandalizmem są bardzo wysokie - uważa Jerzy Manduk, dyrektor MZK.
Zdaniem szefów firm autobusowych to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jako organizator przewozów ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów. To radnych zainteresowało.
Pasażerowie chcą bezpiecznie jeździć - tłumaczy Piotr Jania, radny z komisji bezpieczeństwa publicznego i samorządności. Trzeba zrobić coś, żeby bandyci bali się. Trzeba wspólnie coś wykombinować. Pojawił się pomysł, aby stworzyć system walki z bandytami i chuliganami w komunikacji, który mógłby koordynować ZDiTM. Niestety na wczorajsze posiedzenie nikogo z ZDiTM nie zaproszono. Radni z komisji postanowili, że o sprawie będą jeszcze dyskutowali.
Policja z przyjemnością pospieszy z pomocą. Deklarujemy, że jeżeli będzie taka chęć, to włączymy się do tworzenia takiego programu - obiecał mł. insp. Stempiński. Od kilku miesięcy porządku w komunikacji pilnują policjanci i strażnicy miejscy. Jeżdżą ubrani po cywilnemu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Przetarg na kładkę przy rondzie Giedroycia.

Miasto ogłosiło przetarg na budowę kładki dla pieszych nad ul. Staszica. To znaczy, że pomysł "Gazety" na rozładowanie korków na rondzie zostanie zrealizowany jeszcze w tym roku.
Przetarg na wykonawcę robót został ogłoszony w Biuletynie Zamówień Publicznych w zeszłym tygodniu. Termin składania ofert - do 20 czerwca. Wykonawca może być wyłoniony jeszcze przed wakacjami. Jeśli nie będzie odwołań, w połowie wakacji moglibyśmy rozpocząć budowę - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Do końca roku kładka powinna być gotowa. Na przyszły rok zostaną nam prace kosmetyczne, czyli nasadzenia zieleni.
W budżecie miasta na budowę kładki i przebudowanie układu drogowego w jej sąsiedztwie zarezerwowano 2,5 mln zł. Co zmieni się po zakończeniu budowy?
* przejścia dla pieszych przez al. Wyzwolenia i ul. Staszica tuż przy rondzie Giedroycia zostaną zlikwidowane (przechodzenie "na dziko" utrudnią płotki);
* ruch pieszych przez ul. Staszica będzie przeniesiony na kładkę nad jezdnią;
* zjazd z ronda w al. Wyzwolenia będzie poszerzony do dwóch pasów ruchu, co zwiększy przepustowość ronda;
*przejście dla pieszych na al. Wyzwolenia będzie oddalone od ronda o kilkadziesiąt metrów (piesi wysiadający z tramwaju będą przechodzić przez jezdnię z oddalonego od ronda krańca wysepki) i wyposażone we wzbudzaną ręcznie sygnalizację świetlną.
Oprócz budowy samej kładki trzeba też będzie m.in. przełożyć instalację gazową, przebudować oświetlenie jezdni tak, by lampy oświetlały także samą kładkę, zbudować instalacje odwadniające pomost, przebudować kilkudziesięciometrowy odcinek al. Wyzwolenia. Najbardziej kosztowne prace będą związane z budową samej kładki - mówi inż. Ryszard Jastrzębski, autor projektu budowlanego. - Niezbędne będzie palowanie gruntu pod budowę podpór. Same przęsła można zbudować z boku. Ich montaż na podporach będzie możliwy w ciągu jednej nocy.
Jak walczyliśmy o kładkę
• 19 lutego 2005 r. w artykule „Bez kładki ani rusz” przedstawiliśmy pomysł na zlikwidowanie korków na rondzie Giedroycia. Koncepcję wybudowania kładki - według naszego pomysłu - pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Dzięki niemu już przy pierwszej publikacji przedstawiliśmy jej wizualizację. Nasz pomysł poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców.
• Już w marcu komisja bezpieczeństwa Rady Miasta wpisała kładkę do budżetu. Dzięki temu latem wyłoniono biuro, które opracowało projekt budowlany.
• Projekt powstawał do grudnia. W kwietniu 2006 r. miasto uzyskało pozwolenie na budowę.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 8 maja 2006 roku.

* * *

Przeprowadzka.

Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej opuszcza swoją dotychczasową siedzibę. Wkrótce tablica z nazwą Towarzystwa zawiśnie na budynku przy ulicy Niemierzyńskiej 18a.
Nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem - tłumaczy Robert Łubiński, prezes STMKM - Wydaje się być naturalnym, że nasze Towarzystwo swoją siedzibę będzie miało w Muzeum Techniki i Komunikacji, o którego powstanie przez cały ubiegły rok zabiegaliśmy.
Wyprowadzka z zajezdni Pogodno coraz częściej przewijała się w rozmowach w czasie zebrań klubowych, bowiem Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu zaczął doskwierać brak miejsca. Po zamknięciu zajezdni Niemierzyn większosć jej pracowników przeszła do zajezdni Pogodno. O ile pomieszczenia dla motorniczych zostały powiększone, to zaplecze administracyjne musiało zmieścić się na piętrze niewielkiego budynku. Teraz ma się to zmienić.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że największe zmiany czekają właśnie Towarzystwo. Faktycznie na początku możemy mieć drobne trudności. Ale trudno jest ich uniknąć przy takich przeprowadzkach. Sytuację dodatkowo komplikuje remont byłej zajezdni Niemierzyn, który przecież prędzej czy później się zacznie. Jesteśmy jednak dobrej myśli - komentuje prezes Łubiński. Już w dniu dziesiejszym spotkanie Towarzystwa odbyło się w dawnej zajezdni Niemierzyn.

Opracowanie Marcin Stefanowicz, "Portal Komis" 7 maja 2006 roku.

* * *

Wielkie zmiany przy magistracie.

Duże zmiany czekają kierowców na odcinku pomiędzy pl. Grunwaldzkim a Urzędem Miasta w Szczecinie. Porządkowanie drogowego nieładu to efekt publikacji "Głosu".
Dziś dojeżdżając samochodem do skrzyżowania al. Jedności Narodowej z ul. Felczaka brakuje znaku informującego, jak ustawić się na pasach ruchu do jazdy w którymkolwiek z kierunków. Dwa pasy za skrzyżowaniem schodzą się nagle w jeden. Tędy bezpośrednio podjeżdża się pod Urząd Miasta. O problemie pisaliśmy w październiku ubiegłego roku. Urzędnicy obiecywali sprawie się przyjrzeć. Efektem tego jest decyzja o uporządkowaniu ruchu i to na całym odcinku al. Jedności Narodowej.
Jest gotowy projekt organizacji ruchu, teraz trafi do zaopiniowania przez policję i zarządcę drogi - tłumaczy Wojciech Ignalewski, z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Opinie powinniśmy mieć do połowy maja. Fizyczne wprowadzenie zmian powinno odbyć się w czerwcu - lipcu. To jest duża organizacja ruchu.
Zmian jest sporo. Przede wszystkim ulice w obu kierunkach będą miały po dwa pasy ruchu w każda stronę. Dziś jest tam jedynie tak szeroko, że dwa auta mogą jechać obok siebie. Latem pasy rozdzielą namalowane linie. Ważne jest, że wymalowane w końcu zostaną miejsca parkingowe. W obie strony parkowało będzie się przy krawężniku. Jedynie na odcinku od komisariatu policji do pl. Grunwaldzkiego parkować będzie się pod kątem.
Wyznaczenie pasów ruchu wymaga odpowiedniego oznakowania na jezdniach. Parkowania ma nie być jedynie na odcinku Wielkopolska - Niedziałkowskiego. Na wszystkich dziś niewymalowanych skrzyżowaniach pojawią się linie zatrzymania.
Przy rektoracie Uniwersytetu Szczecińskiego w stronę urzędu pojawią się dwa pasy do jazdy w różnych kierunkach: z prawego pojedziemy tylko w Niedziałkowskiego, z lewego na wprost i w lewo. Tak samo będzie na kierunku powrotnym. Podobne rozwiązanie będzie na wskazywanym przez "Głos” kłopotliwym skrzyżowaniu z ul. Felczaka. Z prawego pasa pojedzie się tylko w prawo. Z lewego do urzędu lub w lewo. Całe skrzyżowanie ma być wyraźnie oznakowane i wymalowane.
Obecne rozwiązanie jest mało czytelne, w ogóle nie współgra z geometrią skrzyżowania - tłumaczy Wojciech Ignalewski. Będzie teraz oznakowanie, które wskaże kierowcom jak jechać.
Przeniesiony ma zostać przystanek końcowy autobusu lini nr 70. Będzie stał kilkadziesiąt metrów wcześniej, by nie utrudniać ruchu na skrzyżowaniu. WGKiOŚ chce również dodatkowego przystanku na pl. Grunwaldzkim, na wysokości istniejącego.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 6 maja 2006 roku.

* * *

Strach pasażerów.

Szarpanina, wyzwiska i w końcu bijatyka - do takiej groźnej sytuacji doszło w środę w tramwaju linii nr 1 w Szczecinie. Motornicza, mimo próśb pasażerów, zignorowała zajście i nie chciała wezwać policji.
Do zdarzenia doszło w środę, trzeciego maja, w tramwaju linii nr 1, odjeżdżającym z pętli przy Głębokim o godz. 19.00.
Podczas jazdy, dwóch młodych, pijanych młodzieńców zachowywało się głośno i agresywnie, atakując pasażerów znajdujących się w pobliżu, w tym kobietę z wózkiem - tak opisuje zajście Romualda Kędziora, która jechała "jedynką". Kiedy jeden z pasażerów ujął się za nią, młodzi mężczyźni skierowali się przeciwko niemu, zaczęli go szarpać i poszturchiwać.
Nie może zadzwonić
Według relacji naszej Czytelniczki, zaatakowany pasażer zwrócił się do motorniczej z prośbą o powiadomienie policji. W odpowiedzi usłyszał, że ma ona połączenie tylko z dyspozytorem i nie ma jak zadzwonić na policję, a jak pan się czuje poszkodowany, to niech sam zadzwoni - twierdzi pani Romualda.
Motornicza nie podjęła żadnej interwencji, a młodzi ludzie stawali się coraz bardziej agresywni. Na najbliższym przystanku, przez drzwi obok kabiny motorniczego, zaczęli wyciągać pasażera z tramwaju. Przewrócili go i zaczęli bić. I tym razem kobieta kierująca tramwajem nie zareagowała. Tragedii zapobiegł młody mężczyzna, który stanął w obronie ofiary.
Trzeba chcieć
Tramwaj ruszył, a kiedy poszkodowany pasażer zaczął głośno komentować fakt, że tylko jeden z pasażerów przepełnionego po brzegi tramwaju ujął się za nim usłyszał od motorniczej, że ma się uspokoić, bo powiadomi policję - opowiada Czytelniczka. Na pytanie, czy teraz może zawiadomić policję, pani motornicza odpowiedziała "znajdę na to sposób". Pani Romualda, zbulwersowana zaistniałą sytuacją, zastanawia się, czy musi dojść do tragedii, aby zajęto się sprawą bezpieczeństwa pasażerów.
Od tego zdarzenia będę miała poważne opory przed jazdą tramwajem czy autobusem. Nie rozumiem, dlaczego przeciętny, normalnie zachowujący się i płacący za bilety pasażer nie może czuć się bezpiecznie w publicznym miejskim środku lokomocji? Dlaczego motorniczy nie może powiadomić policji o incydencie zagrażającym bezpieczeństwu pasażerów? - pyta nasza Czytelniczka.
To obowiązek!
Okazuje się, że motorniczy może zawiadomić policję, a nawet ma taki obowiązek. Wynika on z "Regulaminu przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami lokalnego transportu zbiorowego organizowanego przez miasto Szczecin".
Motorniczy czy kierowca mają obowiązek reagowania w takich sytuacjach - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Jeśli prowadzący pojazd nie jest wyposażony w telefon komórkowy, z którego mógłby zadzwonić, to wystarczy, że powiadomi o sytuacji dyspozytora. Ten wezwie zaś policję. Opisana przez naszą Czytelniczkę sprawa zostanie szczegółowo zbadana. Skarga, którą napisała pani Romualda, trafi do MZK, ponieważ jest on pracodawcą motorniczej.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 6 maja 2006 roku.

* * *

Wandale w autobusach.

Pijaństwo, agresja nastolatków, rozboje, wandalizm - to coraz częstsze obrazki w autobusach. Przewoźników nie stać na zatrudnianie ochrony. Muszą polegać na policji, straży miejskiej i rozsądku kierowców.
Grupa młodych ludzi urządziła sobie libację w autobusie nr 107 w godzinach popołudniowych. Kierowca wysiadł na przystanku, poszedł ich uspokoić. Wsiadaj i jedź dalej, bo ci rozp... autobus - usłyszał w odpowiedzi. I dostaniesz jeszcze w dziób!
W autobusie linii 63, również w biały dzień, trzech pijanych nastolatków zaczęło dobijać się do kabiny kierowcy. Ten zatrzasnął się wewnątrz i wezwał dyspozytora. Zanim przyjechała pomoc, napastnicy zbiegli.
Inny pijany mężczyzna rozbił szybę w autobusie kursującym na tej samej linii przez Skolwin. Kierowca puścił się za nim w pogoń. Złapał go na łące. Powiadomił policję i przekazał w ich ręce pijaka.
Wczoraj rano, w autobusie linii samorządowej, na pętli w Trzebieży, trzech pijanych nastolatków zaczęło się zachowywać bardzo agresywnie, szarpać konduktora, kląć. Dopiero, kiedy kierowca odpalił silnik i zagroził, że zawiezie ich wprost na komisariat, wystraszyli się i uciekli.
W autobusie nr 101 dwóch nastolatków rozpijało sobie flaszkę na tylnym siedzeniu. Wysiadając na przystanku przy ul. Komuny Paryskiej rzucili flaszką w jednego z pasażerów, który im zwrócił uwagę. Kierowca wezwał policję. Funkcjonariusze zjawili się bardzo szybko. Niestety, ofiara nie chciała złożyć skargi na sprawców. Całe zajście zarejestrowała kamera zainstalowana w autobusie.
Kamery, policja i strażnicy
Podobnych zdarzeń, niestety jest coraz więcej. Co robią przewoźnicy, by ludzie czuli się bezpieczniej?
Zaczynamy instalować kamery w autobusach, co roku po kilka sztuk - informuje Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozu Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Policach. Działają raczej prewencyjnie ale już w kilku przypadkach nagrania posłużyły jako materiał dowodowy policji i żandarmerii przy identyfikacji sprawców rozbojów i aktów wandalizmu. Nasz rozmówca podkreśla też procedury, jakie obowiązują kierowców w sytuacjach zagrożenia.
Kiedy coś się dzieje, kierowca zatrzymuje autobus, informuje dyspozytora, a ten natychmiast powiadamia policję czy straż miejską - kontynuuje szef działu przewozu SPPK. Polickie służby reagują natychmiast, w kilka minut są na miejscu. Kierowcy mają też zamontowane przyciski bezpieczeństwa. Kiedy dyspozytor otrzymuje sygnał, wie już co ma robić. Lokalizacja autobusu zajmuje mu klika sekund. Zaraz też dzwoni na policję.
Ochroniarze zbyt kosztowni
Przewoźnik przymierzał się do ochrony w autobusach. Niestety, zatrudnianie ochroniarzy jest ponad nasze finansowe możliwości - przyznaje Ufniarz. Musimy radzić sobie w inny sposób, liczyć na pomoc policji i innych służb mundurowych.
Miałem już sygnał w sprawie spożywania alkoholu i agresji w autobusach - przyznaje podkom. Andrzej Zakrzewski, nowo mianowany komendant KPP w Policach. Zamierzamy prowadzić od czasu działania kontrolne. W autobusach pojawią się po cywilnemu funkcjonariusze. Będą asekurowani patrolem. Ale takie działania możemy prowadzić w ograniczonym stopniu.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 4 maja 2006 roku.

* * *

Nad Autostradą Poznańską. Budujemy mosty.

Rusza przebudowa Autostrady Poznańskiej w Szczecinie. W piątek podpisano umowę z wykonawcą Płockim Przedsiębiorstwem Robót Mostowych S.A. W I i II etapie mają powstać mosty nad Odrą i Regalicą wraz z wiaduktami dojazdowymi. Inwestycja jest dofinansowana w ramach unijnego Sektorowego Programu Operacyjnego Transport. Otrzymaliśmy na ten cel 44 mln zł informuje Piotr Landowski z biura prasowego UM.
Pierwsze dwa etapy to budowa mostu nad Odrą, długości 206 m, wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 256 m oraz budowa mostu nad Regalicą o długości 228 m wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 230 m.
Szacunkowa wartość inwestycji to 80 mln zł. W tegorocznym budżecie miasta Szczecina zarezerwowano na ten cel 39,58 mln zł. Resztę przewidziano na rok przyszły. Dopiero po wykonaniu całości przepraw, z funduszy unijnych Szczecin odzyska około 44 mln zł.
Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych S.A., które wygrało przetarg na wykonanie tej inwestycji, ma 27 miesięcy na zakończenie prac.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Będą dwa autobusy.

Do nowej pętli będą podjeżdżały dwa autobusy. Spełnią się zatem oczekiwania mieszkańców na lepsze połączenie z centrum Szczecina.
Na tę informacje mieszkańcy Wielgowa czekali od początku kwietnia. Wtedy oficjalnie oddano do użytku nowa pętlę autobusową, o która walczyli od lat. Od 1 maja z pętli jeżdżą autobusy i to aż dwóch linii: 62 i 73.
Autobusy 62 jadąc w kierunku pętli Wielgowo z ul. Tczewskiej wjeżdżały będą w ulicę Bryczkowskiego i jechały do nowej pętli „Wielgowo-Borsucza”, gdzie autobus będzie zawracał do ulicy Bałtyckiej. Na trasie przejazdu pojawią się przystanki „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo - Borsucza”, „Fiołkowa nż”. W kierunku do Basenu Górniczego autobusy wjeżdżały będą z ul. Bałtyckiej w ulicę Bryczkowskiego do nowej pętli na trasie przejazdu zlokalizowane będą przystanki „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo- Borsucza”, „Fiołkowa nż”. Jednocześnie zmieniona będzie nazwa przystanku „Autostrada Las” na „Wielgowo - Autostrada”.
Autobusy pojadą według nowych rozkładów jazdy z ok. 35 - minutową częstotliwością we wszystkie dni tygodnia z wyjątkiem rozkładów specjalnych na święta i Nowy Rok - tłumaczy Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Z kolei autobusy linii 73 pojadą wydłużoną trasą od pętli „Zdunowo-Szpital” do nowej pętli ulicami Bałtycką i Bryczkowskiego. Na nowym odcinku obowiązywać będą przystanki „Wielgowo”, „Wiślana”, „Bałtycka”, „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo - Borsucza” oraz „Fiołkowa nż” „Bryczkowskiego”, „Bałtycka”, „Wiślana”, „Wielgowo” w przeciwnym kierunku dotychczas obowiązującą trasą. Autobusy jeździły będą według nowych rozkładów jazdy z 30 - minutową częstotliwością w szczycie i co 40 min po nim we wszystkie dni tygodnia.
Nowa pętla kosztowała ponad 120 tys. zł. Budowę zakończono na przełomie marca i kwietnia. Oddano do użytku kilka dni później. Jest brukowana, stoi przy niej wiata przystankowa.
Budowa pętli oznacza, że droga do komunikacji miejskiej dużej części mieszkańców skróci się. Z półtora kilometra do kilkuset metrów - tłumaczył podczas otwarcia pętli Wojciech Żerebecki, przewodniczący Rady Osiedla Wielgowo - Sławociesze.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Arteria zamiera.

Przywrócenia parkingów domagają się właściciele sklepów, lokali gastronomicznych i usługowych. Twierdzą, że po remoncie ich dochody spadły.
Likwidacja miejsc parkingowych spowodowała paraliż handlowy w lokalach przy tej ulicy - napisali szczecińscy handlowcy w petycji wysłanej do prezydenta i radnych. - Krąży plotka, że za likwidacją parkingów przy tej ulicy stoi lobby właścicieli lokali przy ul. Jagiellońskiej i al. Wojska Polskiego, które stoją puste, bo brak chętnych do ich wynajmu.
Po co takie chodniki?
Po remoncie ulicy chodniki są znacznie szersze. Pojawiły się na nich klomby, a obok miały być ławeczki. Handlowcy żądają ich likwidacji. Twierdzą, że odpoczywanie w atmosferze świeżych spalin samochodowych do zdrowych nie należy.
Jestem właścicielem kilku lokali przy ul. Krzywoustego - mówi pan Piotr. - W czasie remontu miasto obniżyło nam podatek od nieruchomości. Myśleliśmy, że jak ulica zostanie otwarta, wszystko wróci do normy. Nic podobnego. Musiałem już najemcom czynsz o połowę opuścić.
Kłopot jest z dostawą towaru. Do większości sklepów nie można dojechać od zaplecza. Właściciele lokali twierdzą, że na dużo węższej ulicy Jagiellońskiej można parkować bez problemów. Sugerują, że komuś musiało zależeć, by obroty w ich placówkach spadły. Tu nie dość, że nie ma gdzie samochodu zostawić, to jeszcze przeniesiono przystanek autobusowy.
Mam kancelarię na ul. Krzywoustego - mówi Włodzimierz Łyczywek, adwokat a zarazem senator. - Patrzę, jak ta ulica umiera. Po chodnikach chodzą nieliczni. Ulica w centrum miasta zrobiła się drogą przelotową.
Narzekają też mieszkańcy sąsiednich ulic, na których szczecinianie parkują samochody. Najgorzej jest na Bogusława.
Ślą petycje
Właśnie wymalowali nam nowe pasy na jezdni. Uważam, że to zwykłe marnowanie pieniędzy - mówi pan Kazimierz Winnicki. - Nikt nie zwraca na nie uwagi. Samochody parkują gdzie tylko się da. Zastawiają postój taksówek i wjazdy do bramy. Za chwilę wjadą nam do mieszkań.
Miasto przyznaje, że przy planowaniu remontu nie wszystko do końca było przemyślane. Chodniki przy ul. Krzywoustego planowane były jako deptaki. Teraz są puste.
Zastanawiamy się nad likwidacja niektórych klombów, by umożliwić dostawy towaru do sklepów - przyznaje wiceprezydent Andrzej Grabiec. - Zleciłem zrobienie opracowań, które muszą być wykonane w uzgodnieniu z projektantami. Miasto skupiło się nad utrzymaniem płynności ruchu samochodów, a nie nad funkcjonowaniem handlu.
Wiceprezydent przyznaje, że to nie jest jedyna petycja, która trafiła do jego rąk. Zaprotestowali także taksówkarze. Na ulicy obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Klienci zamawiając taksówkę, chcą, by podjechała pod dom, a nie na najbliższe skrzyżowanie.
Na najbliższym spotkaniu zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu w mieście zastanowimy się jak rozwiązać ten problem - dodaje Grabiec.

Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Tramwaje na pokaz.

Dwie zajezdnie tramwajowe - Pogodno i Golęcin - można było zwiedzać w niedzielę.
Szczecinianie mogli zobaczyć cztery rodzaje wagonów - wszystkie, które kursują na liniach 7, 8, 9, i używane tatry z Berlina, których zakupienie rozważa miasto. Dookoła zajezdni woził też pasażerów najstarszy muzealny szczeciński tramwaj Bremen z 1926 r. Na zwiedzanie przychodziły całe rodziny. Dla dzieci największą atrakcją okazała się wizyta w kabinie motorniczego - każde mogło usiąść na jego miejscu, zadzwonić dzwonkiem, otwierać i zamykać drzwi.
Bardzo interesuję się tramwajami i w ogóle komunikacją - mówił Marcin Mazurkiewicz, który na wycieczkę przyjechał ze swoją 15-letnią siostrą. A tu możemy do każdego wejść, porównać, zapytać o szczegóły.

Opracowanie syl, "Gazeta Wyborcza" 1 maja 2006 roku.

* * *

Rusza budowa nowych mostów na Autostradzie Poznańskiej.

Po 236 dniach od rozstrzygnięcia przetargu podpisano umowę z firmą, która zbuduje mosty w ciągu Autostrady Poznańskiej. To początek budowy drugiej drogi wyjazdowej ze Szczecina w głąb kraju.
Budowa rozpocznie się za dwa-trzy tygodnie. Budowlańcy zaczną od palowania dna Odry pod przyczółki nowych mostów.
Pierwszy etap inwestycji będzie kosztować 80 mln zł. Za te pieniądze w ciągu 27 miesięcy Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych zbuduje dwa nowe mosty i estakady dojazdowe. W piątek miasto podpisało umowę z wykonawcą - po ośmiu miesiącach od otwarcia ofert. Tyle czasu trwały przepychanki oferentów.
Najpierw nasz konkurent zażądał unieważnienia oferty, bo rzekomo kierownik części robót nie posiadał stosownych uprawnień. Złożyliśmy odwołanie, zarzut oddalono, potem przywrócono przetarg - mówi Marek Roszak, dyrektor poznańskiego oddziału Mostów Płock. W końcu przyznano nam rację i można było podpisać umowę.
Mosty na Autostradzie Poznańskiej będą zbudowane dzięki dofinansowaniu z UE. Pieniądze dzieliło Ministerstwo Infrastruktury. Szczecin dostał pieniądze dzięki temu, że wiosną 2004 r. radni przegłosowali zmianę przebiegu drogi krajowej. Dotychczas była nią ul. Batalionów Chłopskich, obecnie zaś - Autostrada Poznańska. Docelowo ulica ma mieć parametry zbliżone do prawdziwej autostrady. Pomiędzy rondem Hakena i krzyżówką w Podjuchach powstaną dwie jednokierunkowe jezdnie szerokości siedmiu metrów, każda z dwoma pasami ruchu. Na Odrze i Regalicy będą po dwa mosty, każdy dla jezdni w przeciwnym kierunku ruchu. Przejście dla pieszych na wysokości Dziewoklicza poprowadzone zostanie pod jezdnią.
W pierwszym etapie, który ma się zakończyć w 2008 r., mają być zbudowane nowe mosty. Zastąpią wysłużone i planowane w 1945 r. jako tymczasowe przeprawy im. I Armii Wojska Polskiego i Karola Świerczewskiego. Potem chcemy przebudować stare mosty, zbudować nową jezdnię i wyremontować istniejącą - planuje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Na kolejne etapy będziemy składać aplikacje o środki unijne z rozdania na lata 2007-13.
Nowe przeprawy mostowe zaczną "wychodzić z wody" za siedem miesięcy, potem będą rosły w oczach - zapowiada Marek Roszak.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 1 maja 2006 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07,



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0