Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku.


Prasa informuje - kwiecień







* * *

ZDiTM ze statuetką za kary dla gapowiczów

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie wpisał do Krajowego Rejestru Dłużników aż 2000 osób, pasażerów jeżdżących na gapę i niepłacących kar.
Za tych wpisanych w rejestr dłużników dostał, jedną z jedenastu w Polsce, statuetkę "Skrzydła Krajowego Rejestru".
Wpis do rejestru to wiele kłopotów. Nie można wziąć kredytu, a czasem są problemy przy znalezieniu pracy. To jednak nie powstrzymało urzędników. 5 procent szczecińskich pasażerów jeździ na gapę i trzeba z tym walczyć - mówi Andrzej Kuc z ZDiTM-u. Zdecydowanie wzrosła ściągalność, notujemy mniejszą ilość osób jeżdżących bez biletu.
Jest jeden warunek, aby wpisać pasażera do rejestru musi on mieć minimum 200 złotych kary. Za jazdę bez biletu otrzyma 110 zł, dlatego jak tłumaczy Andrzej Kuc, sprawy oddawaliśmy do sądu. Wraz z jego kosztami dłużnik otrzymywał wymaganą kwotę. To jednak wkrótce się zmieni, a do zmian przyczynili się szczecińscy radni. - Na ostatniej sesji rady miasta podniesiono opłatę podstawową do 250 złotych. Dłużnik będzie spełniał wymogi formalne, żeby być dopisanym do rejestru, bez kierowania sprawy do sądu - tłumaczy Kuc. W ciągu miesiąca ujawnianych jest w Szczecinie 5 tysięcy gapowiczów.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaj ma czekać!

Mieszkańcy Gocławia są poszkodowani. Od tygodnia zamiast tramwaju linii 6 mają zastępczy autobus, który dowozi ich do zajezdni Golęcino. Dopiero tam przesiadają się do tramwaju, którego trasa została skrócona ze względu na prace kanalizacyjne przy ul. Lipowej i Światowida.
I czas dojazdu do pracy czy szkoły znacznie się wydłużył! - alarmują czytelnicy "Kuriera". Co z tego, że rozkład jazdy obu linii teoretycznie ułatwia skomunikowanie, skoro to czysta fikcja?
Problemem są tramwaje. Po kilka razy dziennie zdarza się, że pasażerowie autobusu, który zbliża się do zajezdni Golęcino, widzą tył ruszającego właśnie tramwaju. Mimo, że powinni na niego zdążyć.
Rozkład jazdy został ułożony tak, by na przesiadkę były przynajmniej 2-3 minuty - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Ale nawet jeśli autobus jest nieco spóźniony, motorniczy powinien poczekać.
Tak jednak nie jest. Dlatego ZDiTM przyjrzy się pracy MZK. Jeśli sygnały pasażerów się potwierdzą, będą wyciągane konsekwencje. Niezależnie od tego pasażerowie proszeni są o przekazywanie do ZDiTM sygnałów o takich nieprawidłowościach. Co dziwne - przy podróży w drugą stronę, czyli gdy trzeba się przesiąść z tramwaju do autobusu w kierunku Gocławia, takich kłopotów nie ma. Kierowcy potrafią poczekać na pasażerów wysiadających z "szóstki".

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Będą nowe autobusy

Szczecińscy przewoźnicy rozpoczęli zapowiadane zakupy nowego taboru. Spółka z Dąbia ogłosiła właśnie przetarg, bo chce nabyć 8 nowych pojazdów. Wkrótce na zakupy ruszy też spółka z Klonowica.
Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" chce kupić 8 przegubowych, niskopodłogowych autobusów przyjaznych środowisku, czyli spełniających najbardziej wyśrubowaną dla silników diesla europejską normę EEV. W Polsce nie ma jeszcze pojazdów z takim napędem. Autobusy mają mieć klimatyzację i kamery wewnątrz i na zewnątrz. Zakupy są możliwe dzięki 6 mln zł dofinansowania, które przekazało miasto obu szczecińskim przewoźnikom.
Wkrótce przetarg ogłosi SPA "Klonowica" - zapowiada Michał Przepiera, szef wydziału gospodarki komunalnej w magistracie. Z tym, że ta spółka będzie kupowała długie i krótkie autobusy.
Wszystkie nowe pojazdy będą w kolorach określonych w przedstawionej niedawno wizji rozwoju Szczecina do 2050 roku. Pierwsze biało-zielono-niebieskie pojazdy zobaczymy na naszych ulicach już latem. Wtedy cztery nowe autobusy przegubowe w tych barwach ma odebrać przewoźnik z ul. Klonowica.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Autobusy w płomieniach

Coraz większe kłopoty z taborem ma Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Jeden z 10-letnich autobusów od dłuższego czasu jest wyłączony z eksploatacji z powodu awarii silnika. Trzy inne w ciągu miesiąca się zapaliły i także na razie nie wożą pasażerów.
Faktycznie mamy pewne kłopoty - przyznaje Grzegorz Ufniarz z SPPK. Powołaliśmy biegłych, którzy badają przyczyny, ale ostatecznej opinii jeszcze nie otrzymaliśmy.
Wiadomo natomiast, że wszystkie 3 autobusy, które się zapaliły, to przegubowe wozy marki MAN. Były to pierwsze niskopodłogowce nabyte przez spółkę tuż po jej utworzeniu w 1998 r. Kupiono wtedy 5 pojazdów tego samego typu - w piątek pasażerów woził tylko jeden z nich.
Próbujemy ustalić, dlaczego dochodzi do pożarów. Na szczęście, choć za każdym razem w autobusie byli pasażerowie, nikt nie ucierpiał - mówi G. Ufniarz.
Pierwszy pożar wydarzył się wieczorem 28 marca. W pojeździe spalił się silnik, instalacje, wnętrze komory silnika i otuliny. Prawdopodobnie doszło do wycieku paliwa, które - choć nie powinno - zapaliło się w trakcie normalnej eksploatacji. Tego pojazdu nie da się raczej odbudować. Mniejsze straty stwierdzono w autobusie, który również podczas jazdy z pasażerami zapalił się w połowie kwietnia. Jego powrót na linie jest możliwy, choć naprawa może potrwać miesiące. Najmniejsze straty są w MAN-ie, który zapalił się w miniony piątek. W nim spalił się tylko przewód wysokiego ciśnienia, który prawdopodobnie pękł, powodując pożar. Ten pojazd może uda się uruchomić jeszcze dziś. Ale sam fakt, że w krótkim czasie zapaliły się aż trzy z pięciu autobusów tej samej marki i tego samego typu, jest niepokojący.
Zrobimy wszystko, by ustalić przyczyny i zapobiec podobnym zagrożeniom w przyszłości - zapewnia G. Ufniarz.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaj 6 bis zawieszony do odwołania

Nasz internauta mlody2807 poruszył problem kursowania tramwajów na liniach 6 i 6 bis. Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja.
Pod koniec ubiegłego tygodnia przestał kursować tramwaj linii 6 bis, jeżdżący w godzinach szczytu na trasie Ludowa – Pomorzany. Została skrócona również trasa linii 6. Teraz ma przystanek końcowy przy zajezdni Golęcin. Na odcinku Golęcin – Gocław kursuje komunikacja zastępcza. Pasażerowie skarżą się, że autobusy zastępcze jeżdżą jak chcą i często nie można zdążyć z przesiadką.
Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja z tramwajami w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Do czasu ustabilizowania sytuacji kadrowej w MZK linia 6 bis będzie zawieszona – informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Linia 6 bis została zawieszona, aby uzupełnić brakujące składy na pozostałych liniach tramwajowych. Linia nr 6 od dnia 17 kwietnia do odwołania kursuje na trasie Pomorzany – Zajezdnia Golęcin w związku z przebudową sieci wodno–kanalizacyjnej w ciągu ul. Światowida – Lipowa.
Autobus komunikacji zastępczej 806 jest skomunikowany w obie strony z tramwajem – czas na przesiadkę wynosi 2-3 minuty. Po naszej interwencji ZDiTM sprawdzi czy rzeczywiście jest problem z przesiadką z tramwaju na autobus linii 806.

Opracowanie: " mlody2807 ", "Moje Miasto" 23 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaje na sprzedaż?

Wciąż niepewny jest los szczecińskiego MZK. Wprawdzie związkowcy usunęli się w cień, a pasażerowie zapomnieli o groźbie strajku, ale spór zbiorowy trwa. Strona związkowa domaga się 300 zł netto podwyżek, ale rozmowy zerwała kilka tygodni temu. Miasto wdraża więc swój program zmian, a na horyzoncie zjawił się prywatny inwestor.
Czekam na plan przekształcenia MZK, który, mam nadzieję, dyrektor firmy przedstawi mi jak najszybciej - nie kryje Beniamin Chochulski, z-ca prezydenta. Ta firma musi się zmienić, w obecnej strukturze nie ma racji bytu.
MZK zatrudnia ponad 700 osób, z tego ponad 200 motorniczych. Średnia zarobków - 3,4 tys. zł brutto, przez rozbudowany układ zbiorowy. Układ sprawia, że początkujący motorniczy ma na rękę 1600-1800 zł, musi więc dorabiać kosztem wolnego czasu lub... jechać na saksy.
Firmę trzeba przekształcić. Jedno z rozwiązań zakłada utworzenie kilku spółek. Dwie powstałyby na bazie zajezdni Golęcin i Pogodno, trzecia odpowiadałaby za utrzymanie torowisk i sieci. I ta pozostanie pod pełną kontrolą miasta. Ale nie jest wykluczone, że przynajmniej jedna zajezdnia przejdzie w ręce prywatnego inwestora. Wstępne zainteresowanie wyraziła firma Veolia Polska, która w kraju dotąd działa w branży autobusowej. Pierwsze tramwajowe inwestycje na polskim rynku poczyni w najbliższym czasie w Warszawie.
Zainteresowana jest także naszymi spółkami autobusowymi lub wprowadzeniem własnego taboru na nasze linie - mówi B. Chochulski. Konkretne propozycje jeszcze nie padły.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 23 kwietnia 2008 rok

* * *

Gaz nie dla nas?

Około 60 nowych autobusów chce w najbliższych latach kupić Szczecin. Szansą są fundusze unijne w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jaki napęd ma być stosowany w pojazdach. Wiadomo tylko, że mają mieć zmniejszoną emisję spalin.
Stąd nasze spotkania z przedstawicielami różnych firm - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Poznaliśmy już ofertę Scanii, która proponuje pojazdy napędzane bioetanolem, rozmawialiśmy o autobusach hybrydowych.
Ostatnio w magistracie gościli przedstawiciele firmy CNG Polska, którzy promują jako paliwo do pojazdów zwykły gaz ziemny, pobierany z miejskiej sieci.
Niezbędna jest odpowiednia infrastruktura, stacja sprężania i pojazd dostosowany do takiego paliwa - tłumaczy Zbigniew Sobczyk, członek zarządu CNG Polska. W kraju jest obecnie 28 takich stacji.
Pierwszy autobus na „gaz z kuchenki" wyjechał w Rzeszowie w styczniu 2004 r. Według szacunków CNG Polska, dziś na każdym przejechanym kilometrze właściciel zarabia około 55 groszy. O tyle drożej kosztuje przejechanie kilometra autobusem z silnikiem Diesla.
Ale są też minusy. Budowa stacji ze stanowiskami do tankowania to wydatek rzędu kilku milionów złotych. Odpowiednio doposażony autobus może po pełnym tankowaniu przejechać 460 km, wyposażony standardowo - około 300 km. W Szczecinie nie nadaje się więc do spółki w Dąbiu, a i policka miałaby kłopot.
Nikt też nie wie, jakie za kilka lat będą ceny gazu, nie ma gwarancji, że to się opłaci - mówią szefowie autobusowych spółek. Nie wiadomo też, czy to paliwo zyska popularność, może być kłopot ze zbyciem autobusu po kilku latach eksploatacji.
CNG jako napęd do szczecińskich autobusów jest brany pod uwagę z dużą ostrożnością. Niemal na pewno odpadają autobusy hybrydowe, przynajmniej dwukrotnie droższe niż zwykłe. Minusy ma bioetanol, bo też wymaga większych nakładów.
Jest szansa, że w ramach RPO będzie można pozyskać środki na autobusy z silnikiem przystosowanym do biodiesla. Są niewiele droższe od tradycyjnych i spełniają normy emisji spalin, które we Polsce obowiązywać będą dopiero za kilka lat.

Opracowanie: "Tomek Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 22 kwietnia 2008 rok

* * *

Kolejne tramwaje z Berlina do października

Do końca października mają trafić do Szczecina wszystkie tramwaje typu Tatra, kupione w Berlinie przez szczeciński Miejski Zakład Komunikacyjny.
Więcej zakupów tego typu tramwajów MZK na razie nie przewiduje. Musimy sprawdzić ile kosztuje eksploatacja tych wozów - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK w Szczecinie. Po ostatnim zakupie, jedną czwartą taboru tramwajowego użytkowanego w Szczecinie będą stanowić czeskie Tatry zmodernizowane na początku lat 90. przez Simensa.
Do października na szczecińskich torach ma się pojawić 16 składów, używanych tramwajów typu Tatra. MZK przygotowuje się też do modernizacji zajezdni Pogodno, tam znajdą się m.in. warsztaty, gdzie będzie można naprawiać uszkodzone Tatry.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", " Polskie Radio Szczecin" 22 kwietnia 2008 rok

* * *

Szczecin w nowych barwach. Już niebawem

Przedstawiliśmy wizję marki Szczecin, teraz zaczniemy ją wprowadzać. Miasto będzie się zmieniało. Coraz więcej będzie w nim widać kolorów białego, niebieskiego i zielonego - zapewnia szef promocji miasta Piotr Wachowicz.
Mariusz Rabenda: Specjaliści z agencji BNA twierdzą, że aby marka miejsca była skuteczna, mieszkańcy muszą ją poznać, a jeszcze lepiej - zaakceptować. Jak chcecie z nią zapoznawać szczecinian?
foto: promocja miasta , Takie barwy mają mieć autobusy, tramwaje i wiaty przystankowe
Piotr Wachowicz, p.o. dyrektor Biura Promocji i Informacji Urzędu Miasta: Założyliśmy, że w latach 2008 i 2009 duży nacisk będziemy kłaść na tzw. promocję do wewnątrz. Samą prezentację marki pokazaliśmy już urzędnikom, 600 osobom z kręgów opiniotwórczych, a we wtorek prezydent zapoznał z nią mieszkańców. Pokazaliśmy też prezentację grupom z gimnazjów i liceów.
W nocy z poniedziałku na wtorek rozpoczęliśmy kampanię outdoorową. Nowe logo "Szczecin 2050 - Floating Garden" zawisło na ponad 20 billboardach w mieście.
Prezentacja kończyła się wizualizacją Elewatora Ewa w barwach marki. Naprawdę będzie przemalowany?
Chciałbym, by tak się kiedyś stało. Wcześniej będziemy stopniowo wprowadzać kolejne elementy wizerunku do architektury miejskiej. Zaczną pojawiać się wiaty przystankowe, autobusy, tramwaje czy taksówki pomalowane zgodnie z księgą stylów.
Cóż to takiego?
Jeden z elementów opracowanych przez BNA. Znajdują się w niej wzory tego, jak powinny wyglądać różne miejsca architektury miejskiej, by były spójne wizerunkowo.
Chcecie przemalować wszystkie tramwaje i autobusy?
Będziemy to wprowadzać stopniowo. Celowo w ubiegłym roku, kupując żółte berlińskie tramwaje, nic z nimi nie robiliśmy, by niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy.
Wiaty, tramwaje, autobusy to majątek miasta. Możecie je przemalować. Ale taksówki są przecież prywatne.
Nie będziemy nikomu kazać przemalować niczego na siłę. Ale już podczas prezentacji jeden z przedsiębiorców pytał, czy może wykorzystać nowe logo na swych produktach. Takie rzeczy będziemy ustalali. Nie będziemy szastać tymi znakami na lewo i prawo. Chcemy ich użyczać osobom dobrowolnie się na to godzącym, ale też traktować to jak wyróżnienie.
Co planujcie zrobić, by szczecinianie szybko zżyli się z nowymi barwami?
Prezydent jest zwolennikiem podświetlania ważnych miejsc w mieście światłami białym, zielonym i niebieskim. Jeszcze przed wakacjami chcemy zorganizować w szkołach konkursy plastyczne dla dzieci z wykorzystaniem Floating Garden.
Nowe tablice informacyjne w mieście, tabliczki z nazwami ulic i numerami posesji też będą biało-niebiesko-zielone?
To są wzory Systemu Informacji Miejskiej (SIM). Wyznaczają nam kierunek, w jakim powinniśmy pójść. Nie zrobimy jednak tego od razu. To dopiero kolejny etap.
A co z unowocześnionym gryfem w tradycyjnych barwach?
Wykorzystamy go w celach oficjalnych. Pojawi się np. na imprezach, nad którymi miasto weźmie patronat, czy na koszulkach piłkarzy Pogoni.
Miętowe cukierki, które degustowałem na prezentacji, miały na etykiecie adres internetowy szczecin.eu.
Na razie pod tym adresem jest prezentacja marki. Ale to ma być nowa strona miejska, którą już opracowujemy. Adres ma sugerować, że jesteśmy otwarci na Europę. Z czasem będzie tam coraz więcej informacji o Szczecinie. To ma być strona o mieście, a nie portal Urzędu Miasta. Ten pozostanie pod dotychczasowym adresem [szczecin.pl - przyp. red.]

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Autobusy na gaz?

Po 6 mln zł dostaną w tym roku szczecińskie spółki autobusowe, także Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma być dofinansowane przez władze obu gmin. Środki te przede wszystkim mają pozwolić odnowić tabor, by z ulic zniknęły najbardziej wysłużone autobusy.
Na trasy w tym roku wyjechały już 4 nowe solarisy spełniające normę spalin EURO 4 - przypomina Sebastian Wypych z Biura Promocji i Informacji UM. Kolejne 4 trafią wkrótce do Szczecina. Pod koniec 2008 lub na początku 2009 r. spółki kupią dodatkowe wozy. Szacujemy, że będzie to 12 sztuk.
Zgodnie z programem inwestowania w tabor, miasto do 2010 r. chce wymienić 25 proc. autobusów. Jednocześnie rozważa sięgnięcie po środki unijne. Jednak aby z nich skorzystać, musi zastanowić się nad taborem napędzanym alternatywnie. Nie wiadomo bowiem, czy taki wymóg nie będzie postawiony w programie unijnym.
Dlatego szczecińscy urzędnicy, a także prezesi spółek autobusowych, zapoznają się z ofertami różnych firm. Kilka tygodni temu w magistracie ofertę prezentowali przedstawiciele Scanii, która jako pierwsza w Polsce zaproponowała autobusy napędzane bioetanolem. Dziś zaś w UM zostanie zaprezentowana oferta firmy z Krakowa, która przerabia autobusy tak, by mogły być napędzane CNG, czyli gazem ziemnym. Pod uwagę Szczecin weźmie jeszcze autobusy z napędem hybrydowym. Dopiero wtedy urzędnicy przystąpią do sporządzania wniosku, który może pozwoli pozyskać środki unijne.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Ktoś rozpylił gaz w tramwaju

Jeden z pasażerów linii nr 5 twierdzi, że we wtorkowe popołudnie ktoś rozpylił w wagonie gaz. Pasażerów dopadł atak kaszlu i bóle głowy. Motornicza nie zareagowała, nie udzieliła nam pomocy - skarży się pan Tomasz.
Sprawa brzmi poważnie. Pan Tomasz jechał we wtorek tramwajem linii nr 5. Do dramatycznej sytuacji miało dojść ok. godz. 14.45 w al. Piastów. Tramwaj jechał w kierunku stoczni.
Ktoś z pasażerów wpuścił gaz - relacjonuje pan Tomasz. Otwieraliśmy okna i awaryjnie drzwi. Pani motornicza niczego nie zauważyła, nie zareagowała. Nie udzieliła nam pomocy.
Objawy po rozpyleniu gazu, na które skarży się pasażer, to bóle gardła, ból głowy. Wczoraj wyjaśnialiśmy okoliczności zdarzenia. Okazuje się, że nie wie o nim ani szczecińska policja, ani Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz Miejski Zakład Komunikacyjny.
Ani motornicza ani żaden z pasażerów nie poinformował o rozpyleniu gazu - tłumaczy Krzysztof Wawrzyniak, szef MZK. Jeżeli rzeczywiście było takie wydarzenie, to pasażerowie powinni byli niezwłocznie powiadomić motorniczego, który skupia się na jeździe i nie sposób, żeby wiedział o wszystkim, co dzieje się w pojeździe.
Nie wiadomo, w którym wagonie gaz został rozpylony. Nie ma jednak wątpliwości, że gdyby motorniczy wiedział o zdarzeniu powinien niezwłocznie zaalarmować centralę ruchu.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Niebezpieczna dziura na placu Rodła

Trudno ją wypatrzyć, a co dopiero ominąć. Jak uderza w podwozie, huk jest taki, jakby samochód na minę wjechał. Zasadzka znajduje się na zakręcie, który prowadzi w lewo z pl. Rodła w Matejki. Tuż obok torów tramwajowych leży płyta betonowa, spod której woda wypłukała piach i kamienie. Najeżdżające na nią auto wpada w dziurę, po czym - jeśli ma odpowiednio niskie zawieszenie - dostaje "kopa" w podwozie. Huk może przestraszyć nawet największego twardziela, o czym przekonał się piszący te słowa.
Z wnioskiem o pilną naprawę zwróciłem się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ale okazało się, że ZDiTM takich awarii jezdni nie naprawia. Wszelkie uszkodzenia w odległości do pół metra od główki szyny powinien usuwać Zakład Komunikacji Miejskiej - wyjaśniła mi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK potwierdza: - Rzeczywiście, jeśli awaria jezdni znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie torowiska, do nas należy jej usuwanie. Dodał przy tym, że bieżący monitoring torowisk i dróg jest możliwy dzięki przeglądom wykonywanym przez dyżurnych MZK, motorniczych i dyżurnych technicznych, którzy zgłaszają awarie, i służbom ZDiTM. Zwykli obywatele mogą dzwonić na 9656 do dyżurnego technicznego miasta.
Już informuję nasze brygady naprawiające tory, żeby pojechały na miejsce usunąć usterkę - zapewnił mnie na koniec Krystian Wawrzyniak.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 14 kwietnia 2008 rok

* * *

Chodniki na przystankach są w tragicznym stanie

W Szczecinie stan chodników oraz jezdni jest fatalny. O przystankach komunikacji miejskiej miasto chyba całkowicie zapomniało. Można odnieść wrażenie, że w ogóle się ich nie remontuje.
Przykładów nie trzeba długo szukać: Pętla tramwajowa Pomorzany (od wielu lat starszy okropnym wyglądem), pętla Krzekowo, Las Arkoński (przypominająca raczej Kazachstan, daleką Rosję czy Armenię niż Polskę ), przystanki na placu Rodła i Bramie Portowej, przy alei Piastów, Bohaterów Warszawy - to tylko wybrane przykłady.
Na większości przystanków łatwo skręcić sobie kostkę, wywrócić się. Po dużych opadach deszczu, w dziurach jakie są między płytkami chodnikowymi - głównie z lat 60 - 80-tych tworzą się, nie kałuże, a niekiedy wielkie jeziora. Mało tego kolejnym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa są latarnie (niektóre stoją tylko po to, by straszyć, bo i tak nie świecą ) oraz słupy trakcyjne - znaleźć taki, który stoi prosto jest na prawdę trudno.
Pytanie na co czeka miasto? Od wielu wielu lat przystanki tramwajowe remontuje się tylko przy okazji przebudowy całych skrzyżowań, pętli czy ulic - a tych inwestycji w Szczecinie jest jak na lekarstwo. O ile nie można wymagać od miasta, by w ciągu kilku lat wyremontowało wszystkie drogi czy torowiska tramwajowe, to z chodnikami, przynajmniej na przystankach, nie powinno być dużych problemów, koszt budowy kilku metrów chodnika ogromny przecież nie jest. W 2007 r. w alei Boh. Warszawy oraz Krzywoustego dokonano remontu torowiska tramwajowego - jednak zapomniano zupełnie o peronach tramwajowych, które są w tym samym wieku i stanie co torowisko przed remontem.
Będąc ostatnio w Poznaniu dziwiłem się jak to możliwe, że nasze miasto jest tak zaniedbane. Nadal wielu szczecinian, w tym ja, zadaje sobie pytanie: dlaczego ciągle musimy być gorsi niż Poznań, Wrocław, Kraków czy inne czołowe miasta. W przykładowym Poznaniu stan chodników na przystankach jest nieporównywalnie lepszy, nie mówiąc już o taborze tramwajowym czy poczynionych inwestycjach.
Niezwykła oszczędność
Ostatnio przeglądając dział Zamówienia Publiczne na stronie ZDiTM zauważyłem zapytanie ofertowe w sprawie dokonania "ogromnej" inwestycji: "Wykonanie remontu nawierzchni przystanku tramwajowego pl. Rodła (...)". Odnoszę wrażenie, iż ZDiTM stara się być przesadnie oszczędny. Nie dość, iż remontów dokonuje się tak rzadko, to w dodatku inwestycja ta polegać ma na ułożeniu starych płytek chodnikowych od nowa z wymianą uszkodzonych. Czy w reprezentacyjnym miejscu miasta nie można zrobić przystanku tramwajowego z prawdziwego zdarzenia, z miłego dla oka, estetycznego polbruku (przykład), a nie układać na nowo 30-letnie płytki chodnikowe, które i tak za jakiś czas znowu będą pękać i wyglądać jak wcześniej.
Na zakończenie...
Piszę ten artykuł, ponieważ wydaję mi się, że miasto czy też dokładniej ZDiTM odpowiedzialny za stan przystanków pewnych rzeczy nie dostrzega albo nie chce dostrzegać. Kiedy wreszcie chodniki na przystankach będą w należytym stanie? Mam nadzieję, że odpowiedzią na ten artykuł będą ich remonty. Ostatnio dokonano podwyżek biletów, owszem zgodnie z obietnicami zakupiono nowy tabor autobusowy i nadal się to kontynuuje, ale przecież to nie wszystko. Komunikacja, szczególnie w Szczecinie wymaga dużych inwestycji na szeroką skalę. Część tych potrzeb miasto zdaje się dostrzegać - starania o środku unijne na remonty torowisk czy zakup taboru, ale część rzeczy do których wcale nie potrzeba unijnych pieniędzy niszczeje od wielu lat.
Opisywany przeze mnie problem dla niektórych może okazać się błahy. Przez lata jednak skala degradacji naszego miasta rośnie. Każdy mały szczegół ma przecież wpływ na ogólne wrażenie o okolicy. A przecież tak na prawdę niewiele wystarczy, by nasze zielone, piękne miasto wyglądało należycie :)

Opracowanie: "lex", "Moje Miasto" 11 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk mógłby pogrzebać firmę tramwajową

Związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zapewniają, że do końca tygodnia strajku nie będzie. Dyrektor MZK przekonuje, że straty związane z ewentualnym strajkiem postawiłyby zakład w bardzo trudnej sytuacji.
Związki zawodowe w MZK domagają się podwyżek. Oprócz pieniędzy, które proponuje szef zakładu, chcą dodatkowo 100 zł netto podwyżki dla każdego. W tej chwili negocjacje stanęły w martwym punkcie. Miasto mówi, że pieniędzy na spełnienie żądań nie ma, a związkowcy mówią, że propozycje miasta są dla nich nie do przyjęcia. Strajk w tramwajach w dalszym ciągu jest realny. Tymczasem po wtorkowy braku zasilania MZK poniosło kolejne straty finansowe.
Strata dla MZK za ten dzień, to kwota ponad 100 tysięcy złotych brutto - wylicza Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Z kolei w poniedziałek niektóre linie tramwajowe nie kursowały, bo motorniczowie na znak protestu wzięli urlopy na żądania. Przez to MZK straciło kolejne 60 tys. zł. Od początku roku straty MZK liczone są w setkach tysięcy złotych.
Strajk postawiłby zakład w bardzo trudnej sytuacji finansowej - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Nie stać nas na to. Bardzo ciężko będzie odrobić straty, których już się nazbierało. W tej chwili wszyscy musimy się kierować dobrem zakładu. Strajk postawi jego dalsze istnienie pod znakiem zapytania.
Andrzej Cielas, członek komitetu strajkowego w MZK zapewnia, że do końca tygodnia decyzji o strajku na pewno nie będzie. Liczymy się z tym, że gdyby był strajk, to nasz zakład pracy poniesie straty - mówi związkowiec. Teraz piłeczka leży jednak po stronie miasta. To miasto nęka mieszkańców groźbą strajku. Nadal nie powiemy, czy strajk będzie, czy go nie będzie. My wciąż chcemy rozmawiać. Teraz panuje cisza, ale tak nie zostanie.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 10 kwietnia 2008 rok

* * *

Na ulice Szczecina nie wyjechały tramwaje

We wtorek o 3.40 zadzwonił do mnie dyrektor MZK, że tramwaje nie wyjadą. Gdy przed czwartą byliśmy w firmie, okazało się, że to coś gorszego niż spodziewany strajk - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Szczęście w tym całym nieszczęściu, że na wypadek strajku mieliśmy opracowany schemat komunikacji zastępczej.
Pierwsze autobusy zastępujące tramwaje wyjechały na trasę z półgodzinnym opóźnieniem w porównaniu z normalną komunikacją tramwajową. Rano na trasach zastępczych kursowało 28 autobusów ze szczecińskich spółek autobusowych.
Wszystkie oddałem. Na placu zostały mi trzy zepsute wozy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki SPA Dąbie. SPA Dąbie była w tej korzystnej sytuacji, że dochodził tu prąd, a do tego zajezdnia ma własną stację paliw. W lewobrzeżnym Szczecinie dystrybutory na stacjach były nieczynne. Widzieliśmy nawet, jak na bezobsługowej stacji Neste wściekły kierowca kopał dystrybutor, który nie chciał wydać paliwa.
Przed południem komunikację zastępczą obsługiwało dodatkowo 15 autobusów z PKS Gryfice i Szczecin. Mimo tego, rano w deszczu i chłodzie sporo ludzi czekało na autobus kilkanaście minut albo więcej. W pierwszej chwili podejrzewałem, że to znów strajk tramwajarzy, ale kierowca autobusu powiedział, że to awaria prądu. U mnie w domu też nie było, ale nie spodziewałem się aż tak dużej awarii - mówi Krzysztof Zdunek, jadący spod stoczni na Gumieńce.
Mniej szczęścia miała pani Anna Brylowska: - Czekałam przed 9 z 30 minut na tramwaj i żadnego sygnału nie było. Dopiero jeden z panów mi powiedział, bym nie czekała, bo się nie doczekam.
Zabrakło informacji na przystankach, ale w takich przypadkach ludzie potrafią sobie pomóc - dodaje pan Krzysztof. Dziwnie zachowywali się sami podróżni. Przez trzy godziny przewiozłem dobrze ponad 500 osób. Bilet skasowało 11! - skarżył się kierowca zjeżdżający o godz. 17 z pospiesznej linii C. Nie boją się niczego. Wiedzą, że urzędy nie działają, to i pewnie kanarów nie ma.
Nie lepiej było na kolei. Tylko na linię Kalisz Pomorski-Szczecin spadło 80 drzew i słupów - mówi Andrzej Chańko, dyrektor PKP Przewozy Regionalne. Podobna sytuacja była na trasie Goleniów-Nowogard. Nawet gdyby trasy były przejezdne, to przez kilka godzin nie działał na stacji Szczecin Główny system sterowania ruchem. To uniemożliwiało wysyłanie pociągów w drogę. System zadziałał ok. godz. 14. W drogę wysyłano głównie pociągi dalekobieżne. Te jadące przez Stargard wyciągane są ze Szczecina spalinową lokomotywą i dopiero stamtąd przełączane na elektryczną - mówi Chańko.
Skalę opóźnień obrazuje hotelowy pociąg ze Świnoujścia do Warszawy. Znad morza wyruszył o godz. 23, a do Szczecina dotarł następnego dnia o godz. 11.
Staramy się jak najszybciej odblokować linie lokalne. Niestety - jak na ironię, więcej zawalonych drzew było na trasach niezelektryfikowanych - wyjaśnia Chańko. Tam, gdzie mogliśmy puszczać składy spalinowe, tory były poblokowane. Trasa Szczecin-Kołobrzeg, którą jeżdżą szynobusy, odblokowana została po południu.
Przynajmniej doba minie od przywrócenia prądu, by komunikacja kolejowa w Zachodniopomorskiem wróciła do normy - zapowiada Chańko. Jak dziś będzie zasilanie i odblokowane tory, to w środę do Szczecina wszyscy do pracy powinni dojechać.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 8 kwietnia 2008 rok

* * *

W Szczecinie 250 złotych za jazdę bez biletu

Szczecińscy radni zdecydowali o podwyżce kary za jazdę bez biletu w komunikacji miejskiej ze 110 do 250 złotych.
Za nowym taryfikatorem kar głosowali radni Platformy Obywatelskiej oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od głosu wstrzymało się 7 radnych PiS. Szacuje się, że w Szczecinie 10 procent pasażerów nie kasuje biletów, dlatego chcemy, aby kara była surowa - uzasadniał wzrost opłaty dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera.
Zdaniem radnego PiS Andrzeja Karuta podwyżka może uderzyć w najbiedniejszych mieszkańców. Emeryci i renciści, którzy ze względu na zdrowie nie mogą pójść po leki, liczą że przejadą ten jeden przystanek, a w alternatywie mają kupno biletu - mówił Karut na sesji Rady Miasta. To dobry moment na wprowadzenie biletów 10-minutowych.
Radnym nie spodobało się też wprowadzenie opłaty manipulacyjnej w wysokości 10 zł. Miałyby ją płacić osoby, które zapomną sieciówki lub dokumentu uprawniającego do posługiwania się biletem ulgowym.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Nieudany strajk w MZK?

Komitet Strajkowy działający w Miejskim Zakładzie Komunikacji nie chce się przyznać do zorganizowania akcji protestacyjnej, która rano częściowo sparaliżowała komunikację tramwajową w Szczecinie.
Na trasy nie wyjechało 28 tramwajów ponieważ motorniczowie wzięli urlopy na żądanie. Dyrekcja MZK też uważa, że strajku nie było, choć do pracy nie przyszło prawie 30 motorniczych. Oficjalnie więc nikt nie strajkował.
Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji Krystian Wawrzyniak twierdzi, że była to akcja przygotowywana od soboty. Nigdy nie było tak, że w jednym dniu była tak duża absencja, dlatego nie wierzę w jej przypadkowość - dodaje.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz" też uważa, że strajku nie było. Skoro członek komitetu strajkowego jeździ dziś jako motorniczy, to myśmy tej akcji nie przygotowywali - podkreśla Cielas.
O tym, że nie było strajku, jest również przekonany zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski. To była jakaś nieudana akcja, tylko nie wiem przez kogo zorganizowana, bo żaden związek zawodowy nie chce się do niej przyznać - uważa Chochulski.
Rano nie kursowały tramwaje linii 8, 4 i 6 bis. Szczecinianie stali na przystankach lub w korkach, ponieważ więcej mieszkańców niż zwykle postanowiło dojechać do pracy samochodami.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Będzie rondo w ulicy Energetyków

Miasto zapłaci za budowę ronda w ulicy Energetyków i remont dawnej zajezdni tramwajowej.
Szczecińscy radni przyjęli poprawkę do tegorocznego budżetu. Za ponad 34 mln zł wybudowane zostanie rondo w ulicy Energetyków, a za 1 mln zł wyremontowana dawna zajezdnia tramwajowa przy ul. Piotra Skargi. Budynek po Miejskim Zakładzie Gospodarki Odpadami ma być przeznaczony na biura Strefy Płatnego Parkowania.
Poprawkę budżetową poparli radni PO. Przeciwko byli wszyscy radni SLD oraz Leszek Duklanowski, Artur Szałabawka i Witold Dąbrowski z PiS. Pozostali radni PiS wstrzymali się od głosu.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Związki zawodowe odcinają się od strajku w MZK

Sprawdziły się informacje, które "Kurier" zamieścił w niedzielę na stronach internetowych. Dziś w Szczecinie wielu motorniczych nie przyszło do pracy. Poinformowali o zwolnieniach lekarskich lub prosili o urlopy na żądanie. Pasażerowie mają mieszane uczucia w związku z tą akcją, ale chaosu komunikacyjnego nie było.
Związki zawodowe natomiast odcinają się od wczorajszego protestu pracowników. Nie mamy z tą akcją nic wspólnego - zastrzega Bogdan Rojek, przewodniczący komitetu strajkowego w MZK Szczecin. Ale pokazuje ona, jak zdesperowana jest załoga.
Efekt? Na linie wczoraj rano nie wyjechały 32 tramwaje, czyli nie odbyło się około 30 proc. kursów. Do protestu przystąpiła ponad połowa motorniczych z zajezdni Golęcin. Jej linie ratowała załoga z "Pogodna", gdzie w pracy nie stawiło się około 20 proc. pracowników.
Musieliśmy niestety zawiesić od rana kursowanie linii 4, 6 Bis i 8 - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zabrakło też po dwa składy na liniach 2, 5 i 11, jednego na linii 9 i trzech "dwunastek".
Cztery zastępcze autobusy jeździły zamiast tramwajów linii 8 na trasie Gumieńce - pl. Kościuszki. Tam trzeba się było przesiadać do normalnie kursujących wagonów.
Mam wrażenie, że autobusy kursują częściej niż tramwaje, a jeździ się nimi wygodniej - twierdzi Agnieszka, studentka Politechniki, która po godz. 11 jechała z Gumieniec na zajęcia. Na przystankach są informacje o zmianach, więc nie czekałam niepotrzebnie, od razu wiedziałam, skąd odjeżdża zastępczy autobus.
Także starsi ludzie, odwiedzający cmentarz, także nie narzekali na zmiany. Na pl. Kościuszki dyżurowali pracownicy ZDiTM, którzy podpowiadali pasażerom, jak w tym nietypowym dniu korzystać z komunikacji. Zdenerwowanych było niewielu, chwalących autobusy zamiast tramwaju - więcej.
Przykro nam, że tak się stało - zapewnia B. Rojek. Gdyby to była nasza akcja, strajk byłby generalny. Zapewniam jednak, że w najbliższych dniach nie szykujemy żadnych niespodzianek pasażerom. Jesteśmy gotowi rozmawiać o podwyżkach z dyrekcją firmy lub przedstawicielami miasta.
Problem w tym, że ani dyrekcja, ani "miasto", rozmawiać już nie chcą. Rozmowy zostały definitywnie zerwane, co oficjalnie ogłoszono na specjalnej konferencji, zwołanej przez Urząd Miejski tydzień temu. Miasto zastanawia się nad przekształceniem MZK w inny zakład, gdzie zatrudnienie znajdzie mniej osób, a środki na podwyżki szybko się znajdą. Możliwe jest też wypowiedzenie obowiązującego w MZK układu zbiorowego, który krępuje zmiany w zakresie płac m.in. wynagrodzenie w głównej mierze zależy od stażu pracy a nie od jej jakości czy efektywności danej osoby. W nowym podmiocie te proporcje mają być inne, by przyciągnąć potrzebnych pracowników i zatrzymać ich odpływ za granicę.
Pasażerowie, którzy są niepewni od kilku tygodni jak dotrą rano do pracy, nadal co rano muszą niestety wstawać wcześniej, by zorientować się, czy tramwaje kursują, albo ile z nich jeździ.
Związkowcy liczą na dalsze rozmowy, nie chcą jednak w tej sprawie wystąpić do urzędników. Czekają na sygnał ze strony UM. Tam zaś trwa burza mózgów by znaleźć odpowiedź co dalej ze szczecińskimi tramwajami. Koniec MZK jest bowiem coraz bardziej realny. Wiadomo na razie, że w nowej formule opracowywanej w magistracie ma się znaleźć miejsce dla każdego, kto chce pracować. Służby miejskie mogą zaś być zadowolone z faktu, iż stosunkowo sprawnie zorganizowały komunikację zastępczą.
Tymczasem motorniczowie, którzy dziś masowo nie stawili się w pracy, będą składać wyjaśnienia w dyrekcji MZK i być może poniosą konsekwencje takiego kroku. Dzisiejsza akcja, od której odcięły się związki zawodowe, to kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych, które nie wpłyną do i tak pustej już kasy firmy oraz kary, które trzeba zapłacić za niewykonane kursy. Niedobory, które tylko w marcu wyniosły 250 tys. zł trzeba będzie pokryć z puli przeznaczonej na kwartalne premie lub planowane na drugą połowę roku podwyżki. Ale i ta pula nie wystarczy na długo.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk tramwajarzy. Autobusy zamiast ósemki

32 składy nie wyjechały dziś rano z zajezdni. Miasto minimalizuje skutki strajku wprowadzając zastępczą komunikację autobusową.
Protest polega na pobieraniu przez pracowników urlopów na żądanie. Z tego powodu na porannej zmianie brakuje co trzeciego tramwaju. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego postanowił o zawieszeniu do odwołania - zapewne na cały dzień - tramwajów linii nr 8. Zamiast nich na trasie pl. Kościuszki - Gumieńce kursuje autobus zastępczy 808. W szczycie autobusy jeździły co 10 min. Na placu Kościuszki służby miejskie informują pasażerów o zmianie. Na pozostałych przystankach informację wyklejono na rozkładzie jazdy.
Zawieszono także kursy linii 6 Bis oraz 4. Za pierwszy tramwaj jeździł autobus, ale już został zdjęty - trasę obsługują tylko "szóstki". Na trasie "czwórki" nie ma zastępczych autobusów, bo linia ta pokrywa się z liniami 11 i 12.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

O czym będą decydowali radni na sesji?

Szczecińscy radni będą dziś dyskutowali m.in. o podwyżkach kar za jazdę na gapę autobusami i tramwajami oraz o pierwszych zmianach w budżecie na ten rok. O godzinie 10 rozpoczyna się dwudziesta w tej kadencji sesja Rady Miasta.
Radni zdecydują też, czy dofinansować Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i Port Lotniczy Szczecin-Goleniów. Podwyższenie kapitału zakładowego spółek ma być przeznaczone na inwestycje: rozbudowę terminala pasażerskiego i spłatę rat leasingowych za nowe autobusy. Radni chcą też podnieść i to ponad dwukrotnie kary za jazdę bez biletu: ze 110 na 250 zł.
W porządku obrad znalazł się projekt uchwały zmieniającej Statut Miasta i dającej prawo inicjatywy uchwałodawczej grupie 400 mieszkańców. Na koniec radni zajmą tematem kontroli zasad prywatyzacji mieszkań komunalnych. Radni Platformy Obywatelskiej zgłosili projekt uchwały zlecającej zbadanie prywatyzacji lokali w latach 1994-2007. Radni będą też zastanawiać się nad tym, czy oprócz komisji rewizyjnej prywatyzacji nie powinna zbadać Najwyższa Izba Kontroli.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska", "Polskie Radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk tramwajarzy w Szczecinie

Zamiast 100 z zajezdni na trasy wyjechało 70 tramwajów. Nie jeżdżą 4, 6 bis i 8, składów brakuje też na liniach 12, 9, 7, 5.
Większość motorniczych wzięła dziś urlopy na żądanie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego musiał wprowadzić autobusową komunikację zastępczą.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska szczecińskiego magistratu Michał Przepiera uważa, że sytuacja poprawi się po południu, a jutro nie powinno być już problemów. My chcemy rozmawiać, a takie próby strajków szkodzą samej firmie - dodaje Przepiera.
Na razie nie udało nam się skontaktować ze związkowcami. Pracownicy MZK domagają się 300 złotowej podwyżki płac, miasto na to się nie zgadza.

Opracowanie: "Anna Arabska, Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Protest tramwajarzy - zwolnienia, urlopy i krew

Masowe zwolnienia lekarskie, urlopy „na żądanie” i oddawanie krwi - tak według nieoficjalnych informacji ma wyglądać od dziś strajk szczecińskich tramwajarzy. Oznacza to, że część składów prawdopodobnie wyjedzie na linie, ale chaos na mieście może być spory.
Związkowcy byli na zajezdniach w czwartek i sondowali sytuację - przyznaje jeden z motorniczych. Zorientowali się jednak, że coraz mniej osób jest za strajkiem generalnym. Każdy też liczy, ile może na tym stracić.
Strajk oznacza, że motorniczowie nie dostaną za ten czas pensji. Coraz więcej jest więc przeciwnych. Kadry czy administracja nie wychodzą przed szereg, związkowcy też mają spokój. To na nas skupi się niechęć pasażerów i my dostaniemy po kieszeni - mówią motorniczowie.
Wczoraj na liniach zabrakło 10 składów. Tyle samo osób poinformowało, że w poniedziałek chce skorzystać z tzw. urlopu na żądanie. Po południu liczba ta zwiększyła się do 13. Tak protestowali m.in. celnicy i policjanci.
O godz. 18.30 w UM spotkał się sztab kryzysowy, który uzgodnił z przewoźnikami plan komunikacji zastępczej na wypadek różnych form protestu. Autobusy z całego regionu mogą wozić szczecinian nawet jeśli tylko część tramwajów pozostanie w zajezdniach.
Nie wiadomo jednak, czy zajdzie taka potrzeba. Do późnych godzin wieczornych dyrekcja MZK prowadziła rozmowy z kierownictwem obu zajezdni i motorniczymi. Szefowie firmy tłumaczyli, że nawet taki okrojony protest może pod znakiem zapytania postawić zaplanowane już kwartalne premie i podwyżki w drugiej połowie roku.
Z kolei na dzisiejszej sesji radni mają skorygować budżet i przyznać m.in. 1,7 mln zł na opłacenie rachunków za prąd. Tej kwoty brakuje w kasie MZK po podwyżce cen energii. Miasto chce też przeznaczyć 100 mln więcej, niż pierwotnie planowano na unijne programy związane z rozwojem sieci tramwajowej. W każdej chwili do porządku obrad może być też wprowadzona uchwała w sprawie likwidacji MZK. Miasto chce ją zastąpić miejską spółką lub powołać nowy zakład budżetowy. Strajk tramwajarzy oznacza też wypowiedzenie układu zbiorowego, który pozwala zarabiać w MZK osobom z długim stażem, odstraszając od firmy młodych.
O rozwoju sytuacji - podobnie jak wczoraj - będziemy informować na stronie www.kurier. szczecin.pl. Tam też w razie potrzeby podpowiemy, jak korzystać z zastępczych autobusów.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Jutro strajk w MZK?

Masowe zwolnienia, urlopy „na żądanie” i oddawanie krwi - tak według nieoficjalnych informacji ma wyglądać od jutra strajk szczecińskich tramwajarzy. Oznacza to, że część składów prawdopodobnie wyjedzie na linie, ale chaos na mieście może być spory.
Związkowcy byli na zajezdniach w czwartek i sondowali sytuację - przyznaje jeden z motorniczych. Zorientowali się jednak, że coraz mniej osób jest za strajkiem generalnym. Każdy też liczy, ile może na tym stracić.
Rozmowy z motorniczymi prowadzone były także w sobotę i dziś. Z informacji, do których udało się „Kurierowi” dotrzeć wynika, że zamiast strajku ma być protest, podobny do tego, jaki przeprowadzili pracownicy służb mundurowych. Spora część motorniczych zamiast okupować zajezdnie, pozostanie w domach, mając w zamian zaświadczenia, które na to pozwalają. Z kolei ci, którzy stawią się w pracy, będą prawdopodobnie normalnie pracować. Mimo to pasażerowie muszą się liczyć z poważnymi utrudnieniami w kursowaniu tramwajów.
Niezależnie od tego jeszcze dziś wieczorem w szczecińskim magistracie zbierze się sztab kryzysowy. W jego skład wchodzi m.in. wiceprezydent Beniamin Chochulski, przedstawiciele UM, MZK, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz przewoźników, którzy najpóźniej w ciągu 5-8 godzin deklarują sprowadzenie do Szczecina kilkudziesięciu zastępczych autobusów.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 6 kwietnia 2008 rok

* * *

Taksówka zamiast tramwaju

W każdej chwili mogą stanąć szczecińskie tramwaje. Pasażerowie są już tym znużeni, bo związkowcy od kilku tygodni grożą przerwą w kursowaniu, ale nie podają terminu rozpoczęcia protestu. W obawie przed strajkiem na urlopy i zwolnienia ucieka coraz więcej motorniczych. Dostaną przynajmniej część wynagrodzenia, bo za czas strajku nikt im nie zapłaci.
Jest to spory problem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. - Średnio na pierwszej zmianie brak po blisko 5 składów, po południu - 12.
Są dni, gdy wracający ze szkół i pracy czekają na przystankach coraz dłużej, bo jednocześnie brak nawet 16-19 składów, a rano do 6-8 tramwajów. MZK traci więc coraz więcej pieniędzy za niewykonane kursy i płaci coraz wyższe kary.
Zgodnie z umową, za każdy brak wyjazdu lub wyjazd nieplanowy naliczana jest kara umowna wartości 16 wozokilometrów. Czyli za brak jednego składu MZK musi płacić 90,40 zł brutto. Kara podwaja się, jeśli brak dwóch kursów pod rząd. Ostatnio koszty - wynikające z braku motorniczych - zaczęły dodatkowo rosnąć. Pasażerowie coraz częściej biorą taksówki, rachunki zaś przesyłają do ZDiTM.
Zgodnie z prawem przewozowym, jeśli autobus lub tramwaj odjedzie przed czasem lub nie przyjedzie w ogóle, pasażer, który skorzystał z przejazdu taksówką może wystąpić do ZDiTM o zwrot poniesionych kosztów - przyznaje M. Kwiecień-Zwierzyńska. Każde roszczenie jest rozpatrywane indywidualnie i jeśli uznamy je za zasadne, koszty zwracamy.
Takiej możliwości nie ma tylko wtedy, gdy pojazdu zabraknie z powodu awarii czy wypadku, lub gdy przyjedzie opóźniony. Jeśli odjedzie wcześniej niż przewiduje rozkład, albo nie przyjeżdża z braku motorniczego - zwrot się należy. W roszczeniu trzeba podać: datę i godzinę zdarzenia, przystanek z określeniem kierunku jazdy, nr linii i oczekiwaną formę przekazania pieniędzy (np. nr konta), należy też dołączyć rachunek lub fakturę za przejazd taksówką.
Ostatnio z roszczeniem wystąpiło 9 osób. Pięć otrzymało już zwrot kosztów. Dotąd pasażerowie, którzy zamiast tramwaju pojechali taksówką, dostali 145,84 zł.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2008 rok

* * *

W piątek strajk w komunikacji?

Pasażerowie korzystający z komunikacji tramwajowej powinni być przygotowani na to, ze w każdej chwili mogą być zmuszeni do korzystania z komunikacji zastępczej.
Szanowni pasażerowie, jeżeli dziś jest strajk, to przesiądźcie się do komunikacji zastępczej. Jeżeli dziś strajku nie ma, to może będzie jutro - w ten sposób sytuację w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym komentuje jeden z urzędników, bo związki zawodowe w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym nie wycofują się z twierdzenia, że dojdzie do strajku w tramwajach.
Jak tramwaje staną to wszyscy się dowiedzą - powtarza po raz kolejny Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Decyzję o terminie protestu podejmuje komitet strajkowy zawiązany w MZK, który kilka dni temu przeprowadził akcję ostrzegawczą i na kilkadziesiąt minut wstrzymał z 93 pracownikami MZK poranne wyjazdy tramwajów z zajezdni.
Niepotwierdzone źródła mówią, ze tramwaje mogą nie wyjechać z zajezdni już w piątek rano. Inny scenariusz, który też ma swoich zwolenników to strajk w sobotę lub niedzielę.
Tą tezę mogą potwierdzać informacje, że członkowie komitetu strajkowego dziś rano odwiedzili dwie zajezdnie.
Jeżeli się osobiście pofatygowali, to pewnie coś szykują albo byli wysondować nastroje wśród załogi - uważa nasz anonimowy rozmówca.
Andrzej Cielas przyznaje, że związkowcy odwiedzili zajezdnie.
Przypomnijmy, że ewentualny strajk to wynik braku porozumienia związków z szefem zakładu i przedstawicielami miasta w sprawie podwyżek. W poniedziałek zostały zerwane negocjacje w tej sprawie.
Na stronie internetowej ZDiTM zostały umieszczone rozkłady komunikacji zastępczej w przypadku rozpoczęcia strajku przez MZK.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Więcej pieniędzy na nowe autobusy

Już drugi raz w tym roku miasto sypnie złotówkami szczecińskim i polickiej spółce autobusowej. Jeszcze w tym roku ma się pojawić 20 nowych autobusów.
Po dwa miliony złotych trafią do szczecińskich przedsiębiorstw autobusowych "Klonowica" i "Dąbie", a milion otrzyma Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Szczecin po raz drugi w tym roku dokapitalizowuje firmy przewozowe - wyjaśnia Sebastian Wypych z Urzędu Miasta.
"Głos" informował już o tym, że po perturbacjach związanych z negocjacjami w sprawie podwyżek w autobusach, miasto w końcu podniosło kapitały w SPAD i SPAK o 4 miliony złotych. Taki zastrzyk finansowy miał umożliwić kupienie 12 nowych autobusów, a kolejne 2 mln to szansa na jeszcze 6 pojazdów prosto spod igły. W tym roku, po raz pierwszy od lat, SPAD kupił cztery solarisy, które jeżdżą już na liniach, a na cztery pojazdy czeka spółka z ul. Klonowica.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwajarze biorą zwolnienia albo idą na urlopy

Codziennie na ulice Szczecina nie wyjeżdża kilka tramwajów. Kadry MZK rejestrują większą niż zwykle o tej porze roku ilość podań o urlopy. Sporo jest też zwolnień lekarskich.
Zdaniem dyrektora MZK Krystiana Wawrzyniaka, część załogi nie chce brać udziału w strajku zapowiadanym przez związek zawodowy tramwajarzy. W efekcie na przykład na Basenie Górniczym podróżni często słyszą komunikat, że "kolejny tramwaj nie odjedzie z powodu braku motorniczego".
Pasażerowie cierpliwie czekają, ale coraz częściej buntują się, że muszą dodatkowo płacić za niesolidny rozkład jazdy tramwajów, bo bilet, który kasują zwykle na określony czas, tym razem nie wystarcza.

Opracowanie: "Barbara Gondek", "Polskie Radio Szczecin" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk to koniec MZK?

Nie zabraknie pracy dla motorniczych, którzy nie chcą strajku. Nawet, jeśli ustąpią pod presją. Taką deklarację złożyły wczoraj władze Szczecina na specjalnie zwołanej konferencji. MZK przestanie istnieć po tygodniu protestu, bo zabraknie pieniędzy na bieżące rachunki i wypłaty.
Jestem w niezręcznej sytuacji, bo podobnie jak MZK reprezentuję zakład budżetowy. Ale w przypadku strajku, muszę zapomnieć o sympatiach i będę nakładał kary za niewykonane przewozy - mówił Paweł Tarczyński, dyr. Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Każdy dzień przestoju to 160 tys. zł, których nie przelewamy do MZK. Do tego dochodzą kary umowne i koszt komunikacji zastępczej.
I ewentualne roszczenia pasażerów, którzy korzystają z taksówek. Rachunki zapłaci MZK, bo coraz więcej motorniczych nie przychodzi do pracy.
Szefem firmy zostałem 23 października - mówi Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. Po miesiącu usłyszałem żądania płacowe, krótko potem związki zawodowe poinformowały o sporze zbiorowym. Nie miałem szans na wdrożenie zmian i przedstawienie swoich propozycji.
Rozmowy zerwano w poniedziałek. Mimo że każda ze stron nieco ustąpiła, do porozumienia nie doszło. Związkowcy milczą, przestali odbierać telefony.
Żądania strony związkowej można zrealizować - mówi Stanisław Lipiński, skarbnik miasta. Pod warunkiem, że ktoś wskaże, z której inwestycji w mieście można zrezygnować, ile zabrać z oświaty, ochrony zdrowia. Innej możliwości nie widzę.
Żądania związkowców, którzy - oprócz podwyżek zaproponowanych przez miasto - chcą jeszcze po 100 zł netto dla każdego pracownika od czerwca (niezależnie od zaangażowania w pracę), z budżetu miasta pochłonęłyby tylko w tym roku 1,3 mln zł. W przyszłym już 2,2 mln zł.
Mamy archaiczny układ zbiorowy - nie ukrywa dyr. Wawrzyniak. Premiuje osoby z dłuższym stażem pracy, które otrzymują dodatki funkcyjne, stażowe i premie jubileuszowe. A młody motorniczy nie może dobrze zarabiać, nie pozwolą na to związki zawodowe. Odprawy emerytalne w tym roku pozwoliłyby na zatrudnienie 15 motorniczych, ale tego także nie mogę zrobić.
Reforma w tramwajach zacznie się dopiero wtedy, gdy dojdzie do strajku. W okresie przejściowym na liniach zastępczych kursować będą autobusy, za które miasto zapłaci z puli przeznaczonej m.in. na podwyżki w MZK. Spółkę, która przejmie przewozy tramwajowe można powołać z dnia na dzień. Pracę w niej znajdzie każdy, kto chce pracować. Zatrudni jednak mniej osób, więc środki na podwyżki szybko się znajdą. Na razie motorniczowie uciekają na urlopy i zwolnienia. Z tego m.in. tytułu w kasie MZK w ub.r. zabrakło 6,8 mln zł. Płacą za to wszyscy szczecinianie, nawet jeśli z tramwajów nie korzystają. A średnia płaca w firmie, ze względu na dodatki i przywileje, to ponad 3,4 tys. zł. Dla motorniczych w tym roku ma wzrosnąć o 8 proc.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 2 kwietnia 2008 rok

* * *

Związkowcy nie powiedzą, kiedy tramwaje staną

Strajk będzie. Kiedy? Gdy tramwaje nie wyjadą - tak ironicznie informują związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacji. Jeśli się uprą, taka "zabawa" może trwać tygodniami i miesiącami
Stan niepewności w komunikacji miejskiej trwa od 15 marca. Tego dnia tramwajarze z MZK mogli rozpocząć strajk. Zrobili to raz - 26 marca w godz. od 4 do 5.41 - by wywrzeć nacisk na miasto podczas negocjacji. We wtorek rozmowy zostały zerwane. Strajk wydaje się nieunikniony. Jednak wczoraj tramwaje jeździły. Czy będą jeździć w środę? Związkowcy nie chcą mówić.
Forma i termin strajku są już ustalone, jednak podjęliśmy wspólnie decyzję, że nie będziemy informowali o tym, kiedy i jak zastrajkujemy - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że strajk będzie. Cielas zdradził jedynie, że zaskoczenie nastąpi, tak jak podczas strajku ostrzegawczego, który odbył się 26 marca. Pewnego dnia rano o godz. 4 tramwaje nie wyjadą z zajezdni - mówi.
Miasto jest przekonane, że takim postępowaniem Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy łamie prawo. Celem dezinformacji jest spowodowanie jak największej uciążliwości dla pasażerów, a tym samym wywarcia nacisku na miasto - uważa Beniamin Chochulski, wiceprezydent odpowiadający za komunikację miejską.
Wczoraj miasto zorganizowało konferencję prasową, na której przedstawiło aktualną sytuację i przestrzegało przed skutkami strajku.
Rozmowy zostały zerwane przez związkowców - opowiadał przedstawiciel miasta w negocjacjach Michał Przepiera, szef wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Wstali i wyszli. Nawet wszystkim nie zdążyłem ręki podać.
Spór dotyczy pieniędzy. Związkowcy chcą więcej niż daje miasto. Słowna wymiana opinii trwa. Tymczasem - według wyliczeń miasta - MZK nie stać na strajk.
Dług zakładu wynosi 6,8 mln zł. Każdy dzień strajku to strata kolejnych 160 tys., pomijając koszty organizacji komunikacji zastępczej, którymi miasto mogłoby nas obciążyć - wyliczał Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Sądzę, że po tygodniu strajku zakład przestałby istnieć ze względów finansowych.
Miasto pracuje jednocześnie nad wariantem: co w zamian za MZK. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to zbudowanie nowej firmy tramwajowej na bazie spółki Targowiska i Opłaty Lokalne (TiOL).

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Nie ma pieniędzy na podwyżki w MZK

Nie ma pieniędzy w budżecie Szczecina na podwyżki dla pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji - powiedział na konferencji prasowej skarbnik miasta Stanisław Lipiński. Związkowcy: Strajk jest pewny!
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak poinformował, że w ubiegłym roku firma przyniosła 7 milionów złotych strat. MZK jest firmą archaiczną, w której premiuje się pracowników długo zatrudnionych, a nie ma pieniędzy na specjalistów i motorniczych - twierdzi Wawrzyniak.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz" mówi otwarcie: Będzie strajk! Nie obawia się przerwy w pracy i ewentualnego bankructwa MZK. Przypomina, że w magistracie leży od kilku lat projekt restrukturyzacji firmy, z którym nic się nie dzieje.
Wiadomo, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie zapłaci firmie za okres strajku, a firmia nie poniesie kosztów energii i nie wypłaci pensji - mówi Cielas.
Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta twierdzi, że podwyżki jakich żąda strona związkowa, spowodują zwiększenie dotacji do MZK w przyszłym roku o ponad 6 milionów złotych. To dużo dla budżetu Szczecina.
Dziś do central związkowych w MZK wpłynęło pismo, w którym zażądano powiadomienia o akcji strajkowej 5 dni przed jej rozpoczęciem, inaczej komitet strajkowy ma być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

IPN szuka zdjęć ze strajków

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie apeluje do mieszkańców Szczecina o udostępnienie zdjęć dokumentujących strajki z 5 maja i 22 czerwca 1988 na terenie Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Szczecinie, a także ze strajków na terenie Portu Szczecin-Świnoujście, WPKM oraz innych zakładów w Szczecinie w sierpniu 88’.
Pozyskane materiały będą wykorzystane do przygotowania wystawy na temat strajków sierpniowych ’88 w Szczecinie organizowanej w ramach obchodów 20. rocznicy tych wydarzeń. Szczegółowe informacje można uzyskać w siedzibie Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie przy ul. Janickiego 30, w godzinach 8.15-16.15, bądź u pana Pawła Miedzińskiego z IPN w Szczecinie tel. 091 48 49 863, e-mail: pawel.miedzinski@ipn.gov.pl.

Opracowanie: "aktualności", "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaje mogą stanąć

Rozmowy „ostatniej szansy” w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym zakończyły się fiaskiem. Komunikacja tramwajowa może stanąć w każdej chwili.
Przykro nam, że nie udało się osiągnąć porozumienia - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie miasta. Od tego momentu grozi nam strajk.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma opracowany plan komunikacji zastępczej oparty na autobusach.
Żądanie 30-procentowych podwyżek związki zawodowe w MZK wysunęły pod koniec ubiegłego roku. Później domagały się wzrostu płac o 300 złotych „na rękę”, a ostatnio chciały 100 zł netto dla każdego pracownika. Tymczasem dyrektor MZK już dołożył do pensji motorniczych i reszty załogi kolejno 90 i 50 zł brutto. Kolejna podwyżka, 80 zł miała nastąpić w sierpniu. Szef MZK zaproponował też stworzenie sytemu motywacyjnego z budżetem 200 tys. zł i wliczenie stałej premii w wysokości 92 zł do pensji zasadniczej.
Niestety związki zawodowe nie chciały słyszeć o kolejnych propozycjach, nie przedstawiły także swoich wychodzących na przeciw postulatów - mówi Sebastian Wypych z urzędu miasta. Związki zawodowe zażądały łącznie w tym roku podwyżek, które dla budżetu miasta oznaczałyby wydatek dodatkowych 1,3 mln zł, a w roku przyszłym 2,230 mln zł.
Na razie nie wiadomo, czy strajk będzie i kiedy do niego dojdzie. Wczoraj, po zakończeniu negocjacji, telefony członków komitetu strajkowego milczały.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Związkowcy z MZK milczą - tramwaje mogą stanąć

Już dziś może być problem z dotarciem do pracy czy szkoły? Szczecińscy tramwajarze mogą w każdej chwili zastrajkować. Wczorajsze rozmowy ostatniej szansy zakończyły się fiaskiem, a w przeprowadzonym kilka tygodni temu referendum większość załogi opowiedziała się za strajkiem.
Rozmowy pomiędzy miastem a związkami zawodowymi zakończyły się definitywnie - podkreśla Sebastian Wypych z Biura promocji i Informacji UM w Szczecinie. Strona związkowa nie przyjęła propozycji miasta, zapowiadając tym samym, że w każdej chwili może rozpocząć akcję strajkową.
Od 1 marca pensje motorniczych wzrosły o 90 zł brutto, pozostałych pracowników o 50 zł - przypomina Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Kolejna podwyżka w wysokości 80 zł brutto dla wszystkich jest możliwa od października, o ile tramwaje będą jeździć. To jednak dodatkowy wydatek dla miasta w wysokości 1,3 mln zł.
Trzeba też wspomnieć, że w związku z podwyżką cen prądu miasto zobowiązało się przelać MZK dodatkowo 1,7 mln zł na pokrycie kosztów, mimo że firma tylko w ub.r. przyniosła ok. 6,8 mln zł strat, a w samym marcu - 250 tys. zł. Reforma jest więc w niej konieczna, choć o to nie będzie łatwo. Na ponad 700 pracowników tylko nieco ponad 200 to motorniczowie. Reszta: administracja, mechanicy i pracownicy zaplecza. Wszyscy mają gwarancję zatrudnienia do końca 2009 r. Wszyscy też mogą liczyć na premie kwartalne, na które w tym roku firma ma 200 tys. zł pod warunkiem, że tramwaje nie pozostaną w zajezdniach.
Gdyby tak się stało, miasto zapewni komunikację zastępczą, by zminimalizować skutki protestu pracowników MZK - zapewnia S. Wypych.
Z danych UM wynika, że w 2007 r. średnia płaca w zakładzie wyniosła 3413 zł brutto. Dla porównania w spółkach autobusowych, które nie przynoszą strat, zarobki wynoszą 3151-3183 zł brutto. Motorniczy w Krakowie zarabiał w 2007 r. 3265 zł brutto, w Poznaniu - 3179,46 zł brutto.
Nie wiadomo, kiedy staną tramwaje. Związkowcy skryli się za zasłoną milczenia i nie odbierają telefonów. Strajk ma być kompletnym zaskoczeniem. Zapominają wyraźnie, że ich protest nie uderzy w prezydenta miasta czy dyrektora firmy, a przede wszystkim w pasażerów. Będą musieli korzystać z zastępczych autobusów, które zapewnią szczecińscy przewoźnicy i 5 firm z regionu. Ucierpią też pracownicy MZK, bo za czas strajku nie dostaną pensji, a los firmy stanie pod znakiem zapytania, bo już po tygodniu może stracić płynność finansową.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07
1/08, 2/08, 3/08, 5/08



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0