Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.


Prasa informuje - kwiecień




* * *

Wolne w strefie i rozkładach - nie wszyscy świętują

Zaczyna się długie majowe świętowanie. Kto mógł, wziął 3 dni urlopu, by odpocząć przez ponad tydzień. Nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia. W dodatku - jak co roku - na tych, co w tym okresie pracują, czyhają przykre niespodzianki.
Mimo licznych protestów pasażerowie miejskiej komunikacji w środę, 2 maja będą dłużej czekać na przystankach. W autobusie czy tramwaju może panować tłok, bo cala komunikacja pracuje w tym dniu według świątecznych rozkładów. Przewoźnicy też nie są zadowoleni, bo mniej zarobią. Ale takie odgórne wytyczne co roku daje szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
Sobotnie rozkłady będą obowiązywać także dla autobusów PKS Szczecin i to nie tylko w środę (2 maja). Tak samo autobusy będą kursować także dziś (30 bm.) i w przyszły piątek (4 maja). Wyjątek stanowią pojedyncze kursy do Gorzowa, Barlinka, Pyrzyc, Dobropola, Wałcza, Chojny, Gryfina i Schwedt. Mamy też wiadomość, która powinna ucieszyć kierowców. W środę (2 maja) nie będą pobierane opłaty za postój w strefie płatnego parkowania.

Opracowanie "ToT" "Głos Szczeciński", 30 kwietnia 2007 roku.

* * *

Tatr na razie nie będzie - rozmowy trwają

Testy kolejnych tramwajów z Berlina opóźniają się. „Kurier" jako pierwszy donosił, że zakup 29 wagonów, identycznych jak te sprowadzone w ub. roku, stał się nierealny. MZK negocjuje jednak zakup innego modelu. Zapowiadane przez niektóre media testy na początku maja się nie odbędą.
Nim do nich dojdzie, musimy uzgodnić pewne szczegóły techniczne i sprawy ewentualnego finansowania. Dopiero wtedy można myśleć o podjęciu wiążących decyzji, poprzedzonych testami -tłumaczy Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Przypomnijmy: Niemcy początkowo proponowali 29 przegubowych wagonów. Takich jak sprowadzone do Szczecina w ub. roku. Kilka miesięcy temu poinformowali, że ten typ taboru jest im potrzebny jeszcze przez 2-3 lata. W zamian proponują wagony tej klasy, ale nieprzegubowe.
Trzeba je łączyć w składy. Ale mają za słabe silniki, by na naszych górkach i wzniesieniach wagon silnikowy pojechał z doczepą - tłumaczą fachowcy. Z kolei łączenie trzech wagonów: dwóch silnikowych i doczepy może sprawić, że podjadą pod Wyszyńskiego czy Piastów, ale będą puste, bo aż tylu pasażerów nie jeździ. MZK musi się poważnie zastanowić przed zakupem. Tym bardziej że tabor musi odnawiać. Na nowy firmy nie stać, a i na używany nie zawsze były środki w budżecie miasta. Tym razem są i z tej szansy MZK powinno skorzystać. Jeśli wagony z Berlina nie spełnią naszych oczekiwań, należy szybko rozejrzeć się za inną możliwością. Zakupy powinny się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Opracowanie "ToT" "Głos Szczeciński", 30 kwietnia 2007 roku.

* * *

Drożeje komunikacja

Od 1 maja obowiązywać będą nowe, znacznie wyższe ceny biletów komunikacji miejskiej. Dlatego większość korzystających z tego środka transportu domaga się powrotu biletów 10-minutowych.
Po 1 maja najtańszy bilet ma kosztować 2,20 zł. Tyle zapłacimy niezależnie do tego, czy jedziemy przez pół miasta, czy tylko 2-3 przystanki.

Opracowanie Głos Szczeciński", 29 kwietnia 2007 roku.

* * *

Wciąż można palić na przystankach

Szczecińscy palacze póki co mogą odetchnąć z ulgą. Na czwartkowej sesji Rady Miasta, radni odłożyli decyzję o zakazie palenia na przystankach komunikacji miejskiej.
Projekt uchwały w tej sprawie radni skierowali ponownie do komisji. Przeciwnicy zapisu tłumaczyli, że nowe prawo jest źle sformułowane, że nie będzie przestrzegane - tak jak uchwała dotycząca obowiązku kagańca dla psa.
Przy opracowywaniu uchwały pomagali urzędnicy z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zdaniem Pawła Tarczyńskiego dyrektora ZDiTM nowe prawo mogłoby pomóc w utrzymaniu czystości na przystankach tramwajowych, byłoby też korzystne dla tak zwanych biernych palaczy.
Radny Paweł Bartnik, który namiętnie pali papierosy twierdzi, że prędzej czy później zakaz i tak zostanie wprowadzony. Uchwała przewiduje, że za palenie na przystanku tramwajowym będzie mandat do 500 złotych. Za odesłaniem projektu do komisji głosowało 12 radnych, ośmiu było przeciw.

Opracowanie "Grzegorz Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 28 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kasa na komunikację

Po raz pierwszy od kilku lat udało się dzisiaj rozstrzygnąć przetarg na wożenie szczecinian autobusami komunikacji miejskiej.
Zgodnie z przewidywaniami, mieszkańców na lewobrzeżu chce wozić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Druga część miasta będzie obsługiwało SPA "Dąbie". SPAK zaoferował w zakończonym właśnie przetargu na dzienne autobusy 4,98 zł brutto za jeden przejechany kilometr. SPAD będzie wozić pasażerów za 4,44 zl. brutto.
Taka cena daje nam możliwość funkcjonowania przez 19 miesięcy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Nadal jest jedną z najniższych lub najniższa pośród miast tej rangi co Szczecin.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma na wożenie szczecinian od czerwca do końca 2008 roku prawie 101 mln zł brutto. Gmina Miasto Szczecin zagwarantowała zabezpieczenie pokrycia brakujących środków, w związku z tym przetarg został rozstrzygnięty - informuje Irena Starosta z ZDiTM.
Na razie wciąż nie wiadomo, jakie będą i od kiedy zaczną obowiązywać zmiany w komunikacji miejskiej. Przypomnijmy, że od dawna mówi się o cięciach i oszczędnościach przy wożeniu pasażerów.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 27 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kto nas będzie woził?

Dziś będzie wiadomo, ile pieniędzy za wożenie szczecinian chcą przedsiębiorstwa autobusowe i ile jest w stanie dać za to miasto.
Zgodnie z założeniami przetargu koperty z ofertami na wożenie pasażerów autobusami na prawo- i lewobrzeżu miały być otwarte ponad tydzień temu. Nie zostały, bo w międzyczasie do warunków zamówienia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadził zmiany.
Umowa, która ma być zawarta z firmami autobusowymi będzie obowiązywała od 1 czerwca do końca 2008 roku. Trasy podzielono tak jak dotychczas, na dwa pakiety, czyli obsługę prawo- i lewobrzeża oraz połączenia obu części miasta.
Do przejechania będzie prawie 20 mln kilometrów. ZDiTM nie zdradza na razie, ile pieniędzy jest w stanie na to wydać, zapewnia jednak, że przetarg został tak skonstruowany, by sieć komunikacyjną można było restrukturyzować bez ogłaszania kolejnego przetargu.
W tej chwili za jeden kilometr SPA "Dąbie" dostaje 4,21 zł brutto, a SPA "Klonowica" 4,66 zł. Od dawna w przypadku przetargów możliwości finansowe i wymagania przewoźników rozmijały się.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 26 kwietnia 2007 roku.

* * *

Sieciówka tylko z kolejki

Bilety miesięczne czy kwartalne, ważne od 1 maja, będzie można kupić dopiero po odstaniu w kolejce. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie tylko zafundował pasażerom wątpliwą podwyżkę, ale także stres i stratę czasu.
Mam bilet kwartalny - alarmuję Czytelniczka. Nauczona przykrym doświadczeniem, zawsze kupuję go z wyprzedzeniem. Niestety, znaczek ważny od 1 maja jest w Szczecinie nieosiągalny.
Pasażerowie, którzy z kwitkiem odchodzą od kas, dowiadują się jedynie, że biletów nie ma. ZDiTM jeszcze ich nie wydrukował, ale chyba niezbyt tym się przejmuje. Zatem kolejki przed kasami będą się ustawiać w następnym tygodniu i nic się na to nie poradzi.
Bilety miesięczne wprowadzane były zawsze do sprzedaży pomiędzy 23 a 25 dniem każdego miesiąca - tłymaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM-u. Brak biletów na maj spowodowany jest faktem, że nie ma możliwości sprzedaży biletów według nowej taryfy, uchwalonej przez Radę Miasta Szczecina, przed jej uprawomocnieniem.
Zgodnie z przepisami nowy cennik biletów, obowiązujący od 1 maja, mocy prawnej nabiera dopiero 30.04.2007 r. Dopiero wtedy w kasach ZDiTM pojawią się bilety i znaczki do sieciówek o nowych nominałach. Niestety, dla pasażerów to żadne pocieszenie. Bo ZDiTM od lat namawia do kupowania znaczków ze znacznym wyprzedzeniem. Tym rzem jest to niemożliwe, więc kolejek przed kasami nie unikniemy.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 25 kwietnia 2007 roku.

* * *

Stop gapowiczom - wyroki za brak biletu

Jazda bez biletu to zwykła kradzież. Do gapowiczów dopłacają osoby uczciwie kupujące bilety. W szczecińskim sądzie zapadły właśnie pierwsze wyroki skazujące komunikacyjnych naciągaczy.
To zwykłe wyłudzenie i nie ma żadnych wątpliwości - przyznaje Elżbieta Zywar, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie. Od miesiąca otrzymujemy wnioski o ukaranie osób, które uchylają się od płacenia za przejazd tramwajami i autobusami.
Każdy gapowicz dostaje wcześniej wezwania do zapłaty. Może też trafić do Krajowego Rejestru Długów. Jeśli jednak dwukrotnie nie chciał zapłacić, przy trzeciej wpadce sprawa może trafić do sądu. To właśnie spotkało dwoje szczecinian.
Sąd Grodzki wydał pierwsze wyroki. Marcin W. musi zapłacić 300 zł grzywny, Sylwia G. została skazana na miesiąc ograniczenia wolności. Musi też odpracować 20 godzin społecznie na cel wskazany przez sąd. Obydwoje będą też widnieć w rejestrze skazanych. O tym powinni pamiętać wszyscy, zanim pojadą na gapę, bo osoby z wyrokiem mogą mieć problemy np. ze znalezieniem pracy lub z jej utrzymaniem.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 25 kwietnia 2007 roku.

* * *

Czy będą bilety 10 minutowe?

Czy w kioskach w Szczecinie znów pojawią się bilety 10 minutowe? Wprowadzenia krótszych biletów czasowych chcą szczecińscy radni Prawa i Sprawiedliwości.
Projekt uchwały ma wkrótce stanąć na obradach komisji gospodarki komunalnej, jednak dyrektor wydziału Gospodarki komunalnej i ochrony środowiska Michał Przepiera pomysłem radnych nie jest zachwycony. A co za tym idzie mieszkańcy miasta mogliby notorycznie oszukiwać i żeby zaoszczędzić specjalnie opóźniać kasowanie. Krótsze, a więc i tańsze bilety to też mniejsze wpływy do miejskiego budżetu.
Według dyrektora Przepiery lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie tzw. taryfy mieszanej. Jednak zamiast zmiany taryfy, w pierwszej kolejności mieszkańców Szczecina czeka podwyżka cen biletów. Od 1 maja za normalny bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska" "Polskie Radio Szczecin", 23 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nowe tramwaje i autobusy

Nowe autobusy i tramwaje wyjadą niebawem na ulice Szczecina. Miasto chce odnowić tabor, ale również poprawić stan torowisk.
Do zakupu tramwajów i remontów dołoży się prawdopodobnie Unia Europejska. Pierwsze nowe tramwaje przyjadą do Szczecina już w maju. Na razie jedynie na testy, ale jeśli krótsze wagony jeżdżących już po mieście Tatr się sprawdzą, miasto po wakacjach sprowadzi kilkadziesiąt sztuk z Berlina na stałe.
6 zupełnie nowych wagonów na tory wyjedzie w grudniu - na Mikołaja. Kosztować będą aż 15 mln złotych.Tatra 108 koło Galaxy. Foto: PR Szczecin [ŁSz] Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Michał Przepiera liczy na to, że do zakupu połowę dołoży Unia Europejska. Nie z pieniędzy unijnych ale z zysków z planowanej podwyżki biletów miasto chce kupić 8 nowych autobusów.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska " "Polskie Radio Szczecin", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Protesty i kontrola - "Autobusy niezgody cd"

Dwa tygodnie temu w artykule „Autobusy niezgody" opisaliśmy problemy mieszkańców ulicy Reduty Ordona w Szczecinie, którzy protestują przeciwko kursowaniu po tej arterii zbyt dużej ilości autobusów. Ich zdaniem linia nr 75 (145 kursów dziennie) powinna jeździć przez równoległą ulicę Grota-Roweckiego. Przeciwko temu z kolei protestują niektórzy tamtejsi mieszkańcy.
Przypomnę, że w połowie ub. roku władze Szczecina zmieniły trasę linii 75 i przez kilka tygodni prowadziła ona przez Grota-Roweckiego. Mieszkańcy jednak zablokowali ulicę i zmusili władze Szczecina do zmiany decyzji. Autobusy wróciły na starą trasę. W ubiegłym tygodniu mieszkańcy Reduty Ordona na znak protestu zablokowali skrzyżowanie ulic Reduty Ordona i Łukasińskiego. Po 15 minutach blokada zniknęła, ale protestujący zapowiadają, że w przyszłości takie akcje się powtórzą, jeśli władze miasta nie zechcą z nimi poważnie rozmawiać.
Kilkadziesiąt autobusów w ub. tygodniu na zablokowanej ul.Reduty Ordona. Foto: M.Kwiatkowski Fundacja na rzecz Rozwoju Politechniki Szczecińskiej wykonała na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego - badania jakości nawierzchni ulic Reduty Ordona i Grota-Roweckiego. W sprawozdaniu (nie była to żadna ekspertyza) z badań, które wykonał pracownik naukowy PS dr inż. Stanisław Majer, znalazły się zalecenia: „Zdaniem autora, działania związane z organizacją ruchu komunikacji miejskiej na ulicach Reduty Ordona i Grota-Roweckiego powinny obejmować: w pierwszej kolejności przywrócenie ruchu autobusów 53 i 75 (bezwzględnie 75) na starą trasę. W przypadku decyzji o pozostawieniu linii autobusowych na Grota-Roweckiego (zostały wykonane zatoki autobusowe) - preferowane linie 53 lub 60 albo łącznie, należy przebudować konstrukcje nawierzchni ul. Grota-Roweckiego w najbliższym czasie. Należy wykonać niezbędny remont na ul. Reduty Ordona".
Prezydent obiecuje...
27 marca br. wojewoda szczeciński Robert Krupowicz w piśmie do mieszkańców Reduty Ordona, którzy zwrócili się do niego o interwencję, stwierdził, że wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski poinformował go, iż w tym roku przewidziany jest remont obu ulic, dzięki czemu będzie można równomiernie rozłożyć obciążenie wynikające z kursowania linii autobusowych.
Wojewoda w swoim piśmie stwierdził, że najpierw należało wykonać takie badania, a dopiero później wprowadzić nową organizację ruchu. W tym przypadku było odwrotnie. Przypomnę, że poprzedni prezydent miasta zlecił - w lutym ub. roku - Zakładowi Usługowo-Handlowemu TO-MAX ze Szczecina opracowanie projektu zmian organizacji ruchu na tychże ulicach. Dlaczego nie wykonali tego urzędnicy ZDiTM? Tego nie wiadomo, ale być może niebawem się to wyjaśni. Wiceprezydent Chochulski poinformował, że Wydział Kontroli i Audytu Wewnętrznegu UM przeprowadzi w tej sprawie kontrolę.
Pęknięta miska
Jeden z naszych Czytelników przysłał nam zdjęcie, jakie wykonał tydzień temu na ulicy Grota-Roweckiego na przystanku u zbiegu z ulicą Berlinga. Jedna z płyt zamontowanych w zatoce autobusowej - pod wpływem nacisku autobusu - wyskoczyła i uszkodziła miskę olejową, co spowodowało wylanie oleju.Wyrwała płyta uszkodziła miskę olejową. Foto: M.Kwiatkowski
Można zadać pytanie: dlaczego przed skierowaniem na tę ulicę autobusu nr 53 nie pomyślano nad solidnym wykonaniem zatoki? Nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić, że wiele płyt jest nadal luźnych i niebawem podobna historia się powtórzy.

Brak oznakowania
Wojewoda Krupowicz w swoim piśmie do mieszkańców Reduty Ordona stwierdził również: „Upoważniony pracownik Wydziału Infrastruktury Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie przeprowadził kontrolę doraźną zarządzania ruchem drogowym w Urzędzie Miejskim w Szczecinie. W toku kontroli stwierdzono, że na ulicy Grota-Roweckiego dla obydwu kierunków brak znaków D-l „droga z pierw- szeństwem przejazdu" przed skrzyżowaniami z ulicami Kutrzeby, Hubala, Chłopickiego i Berlinga.
Na ulicy Reduty Ordona brak dla obydwu kierunków znaków D-l droga z pierwszeństwem przejazdu przed skrzyżowaniem z ul. Łukasińskiego".

Opracowanie "Mirosław Kwiatkowski" "Kurier Szczeciński", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Autobus do Norwegii - jak zatrzymać kierowców?

Kolejna fala kierowców autobusów wyjeżdża na Zachód. Mimo, że warunki pracy w Szczecinie czy Policach nieznacznie zaczynają się poprawiać. O sprawie ucieczki tych pracowników „Kurier" pisze od ponad roku. Tym razem najbardziej popularny kierunek wybierany przez kierowców to Norwegia.Oczekujący pasażerowie bardzo niecierpliwią się z powodu braku autobusu. Foto: R.Stachnik Ten problem sygnalizowaliśmy od dawna - przypomina Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica". Kolejna większa fala odejść właśnie za nami, następna będzie prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami.
To już stały cykl od kilku lat. Kierowcy proszą o dłuższe urlopy, albo wręcz nawet porzucają pracę w komunikacji miejskiej. Większość twierdzi, że chce wyjechać tylko na miesiąc-dwa, ale do macierzystej firmy już nie wracają. Ze SPAK tylko pod koniec marca odeszło 6 osób.
Nie mamy ich jak zatrzymać - przyznaje prezes. Podwyżka pensji o 100 zł to dla nich żadna atrakcja, a my nawet na to nie możemy sobie pozwolić. Dlatego każdy, kto ma uprawnienia i chce u nas pracować, może liczyć na wolne miejsce.
I to nie tak, jak jeszcze rok temu, kiedy proponowano pracę wyłącznie „na działalność gospodarczą". Dziś, jeśli chcą, kierowcy mogą otrzymać od razu etaty. Podobnie jest w bliźniaczej spółce - SPA „Dąbie".
Udaje nam się jeszcze zachowywać równowagę. W miejsce odchodzących kierowców zatrudniamy kolejnych - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki. Na początek dostają 7-dniową umowę. Jeżeli się sprawdzą, przyjmujemy ich na dłużej.
Grupa, która rozpoczęła pracę jesienią ub. roku, wkrótce dostanie pierwszą podwyżkę. Spółce jeszcze udaje się realizować wszystkie planowe kursy, pasażerowie nie stoją na darmo na przystankach. Najgorzej jest w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Ta firma najczęściej spośród obsługujących Szczecin nie wywiązuje się z umowy. W tym tygodniu jest lepiej, w ostatnich dniach realizujemy wszystkie kursy - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów. - Ale ludzi nam brak, od ręki przyjmiemy do pracy 10 osób.
SPPK zatrudnia 94 kierowców. Ale w pracy co dnia jest ich przeciętnie o 20 mniej. Firma znalazła nawet fundusze na kursy dla chętnych do pracy, chociaż ma w tej dziedzinie złe doświadczenia. Proponuje darmowy kurs (wart ok. 3800 zł) i umowę o pracę na 2 lata. Jej wcześniejsze zerwanie miałoby oznaczać konieczność zwrotu nakładów na wyszkolenie. Zdarzało się bowiem, że osoby kierowane na kursy w porozumieniu z Urzędem Pracy wiedziały, że czeka na nie etat w SPPK, ale do pracy się nie stawiały albo porzucały ją po kilku dniach. Zdobyte uprawnienia wykorzystują dziś za granicą lub u prywatnych przewoźników.
I trudno im się dziwić. W Szczecinie na początek zarobią w granicach 1800-1900 zł, w Policach - ok. 1600 zł miesięcznie, za granicą kilkakrotnie więcej. To m. in. efekt polityki, jaką władze miasta prowadzą od lat. Niedofinansowana komunikacja miejska to dziś: stary tabor - kilkunastoletnie autobusy, lub sprowadzone z Zachodu również stare, używane wozy i kierowcy pracujący często po kilkanaście godzin na dobę za niewielkie pieniądze.

Opracowanie "T.Tokarzewski" "Kurier Szczeciński", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Grysu już nie będzie - nie tylko o ul. Przelotowej

Śmiało można powiedzieć, że przed kilkoma dniami wyszło szydło z worka, Okazało się, że rację mieli mieszkańcy, a nie urzędnicy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie reprezentowany przez kierowniczkę działu DANUTĘ HURYŃ oraz starszych specjalistów GRZEGORZA PSZCZOLIŃSKIEGO i ZBIGNIEWA SZUDARSKIEGO oświadczył publicznie, iż technologia natryskiwania jezdni grysem zastosowana przy remoncie ulicy Przelotowej przed dwoma laty okazała się niewłaściwa. Stwierdzili, iż zbudowana z czerwonego kruszywa stara nawierzchnia nie przyjmuje asfaltowej emulsji.
 Foto: net - Panorama 7 Zatem słuszność mieli wszyscy, którzy wbrew opiniom fachowców mówili, że zastosowana metoda nie sprawdzi się w praktyce. A mimo to pracownicy ZDiTM, którzy (przynajmniej w teorii) z racji pełnionych funkcji świetnie powinni znać stan naszych ulic, tę niewłaściwą technologię zatwierdzili. Co gorsza, z uporem maniaka dwu— albo i trzykrotnie zmuszali wykonawcę do wykonywania tą samą metodą poprawek. Które — rzecz jasna - pomogły jezdni jak nie przymierzając umarłemu kadzidło. Za co — mówiąc między nami — ktoś chyba powinien ponieść odpowiedzialność.
W roku ubiegłym nawierzchnia tej jezdni została — jak to się fachowo mówi — sfrezowana. Skutkiem czego wygląda dziś jak rozpadająca się ze starości koronka. Na płytkich dziurach ugina się zawieszenie samochodów, a spod kół jadących tędy autobusów komunikacji miejskiej wydobywa się głuche rzężenie. Ten stan trwa już prawie rok cały. I trwać będzie nadal, bo ZDiTM dopiero się do naprawy tej ulicy przymierza. Jest tylko ogłoszenie o przetargu na wykonanie robót, co oznacza, że będą się one mogły rozpocząć dopiero w przyszłości. A my nadal będziemy musieli się męczyć. Za grzechy, które popełnił ktoś inny.
Ulica Przelotowa to bardzo ważny trakt komunikacyjny Prawobrzeża. Niestety, nie jedyny, który wymaga remontu. Jest także uczęszczany odcinek ulicy Lnianej pomiędzy ul. ul. Pszenną i Przelotową.Zlikwidowano tu ostatnio spowalniacz ruchu jako niepotrzebny. I rzeczywiście jedna smołowa łata goni drugą tak gęsto, że szarego asfaltu jezdni w ogóle nie widać, co najlepiej nakłania do zdjęcia nogi z gazu.
W tym roku — powiedziała nam MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego — na Prawobrzeżu zrealizujemy bardzo dużo przedsięwzięć. Z ich wyliczenia wynika, że w rejonie, który nas interesuje, remontu doczekała się nareszcie ulica Batalionów Chłopskich, gdzie oddano do użytku nowy chodnik, zostanie naprawiona jezdnia ul. Gdańskiej sfrezowanych będzie też szereg jezdni w Podjuchach i Zdrojach, naprawione zostaną chodniki ul.Wczasowej i Przodowników, ponadto ogłoszono już szereg przetargów na budowę zatok autobusowych przy ul. Kolorowych Domów i Goleniowskiej, montaż sygnalizacji świetlnej na ul.Pomorskiej i Więckowskiego oraz oświetlenia ul. Goleniowskiej.

Opracowanie "net" "Panorama 7", 19 kwietnia 2007 roku.

* * *

Pożegnanie z "Grzybkiem"

Połowa szczecinian przynajmniej raz umówiła się pod "Grzybkiem". Ten kultowy obiekt ma zostać zrównany z ziemią.
Architekt Tadeusz Szklarski proponuje, by wpisać go na listę zabytków. "Głos" zaprasza Czytelników, by podzielili się wspomnieniami związanymi z tym miejscem.
Czy umawiałem się pod "Grzybkiem"? Wciąż to robię. Nie ma drugiego takiego miejsca - mówi 18-letni Aleksander Warski. Mój ojciec umawiał się tu z moją mamą. To już rodzinna tradycja.
Gdzie jest "Grzybek", nie trzeba szczecinianom wyjaśniać. W okolicy krzyżują się linie autobusowe i tramwajowe, każdemu jest po drodze.
Z narzeczonymi i kolegami
To tu spotykaliśmy się, jak chcieliśmy iść na wagary - przyznaje radna Judyta Lemm. Radny Arkadiusz Pawlak wspomina, że często biegał wokół "Grzybka", bo nigdy nie pamiętał, z której strony się umówił. Z żoną też się tam spotykałem - zapewnia radny Artur Szałabawka. Jak się poznało dziewczynę na prywatce, to najłatwiej było się z nią umówić nazajutrz pod Grzybkiem. Jędrzejowi Wijasowi "Grzybek" się nie podoba. Uważa, że to brzydka architektura, choć tu właśnie umawiał się ze znajomymi, gdy szedł na koncerty metalowe do Słowianina.Charakterystyczny budynek w centrum miasta długo służył szczecinianom i tramwajarzom. Jeszcze rok temu można było tu kupić bilety komunikacji miejskiej, a raz w miesiącu ustawiały się tu potężne kolejki po znaczki do sieciówek. . Foto: Andrzej Szkocki To jest szkaradztwo w centrum miasta. Nigdy tam się nie umawiałam - zapewnia Renata Zaremba. Jest jedną z niewielu osób, od której "Głos" usłyszał taką odpowiedź.
Wiceprezydent Krzysztof Nowak robi tajemniczą minę i twierdzi, że "Grzybek" owszem pamięta, umawiał się tam, ale na ten temat ani pary z ust nie puści.
"Grzybek" może i jest kultowym miejscem, ale to co się wokół niego dzieje jest skandaliczne - dodaje Szałabawka. Gdyby plac odnowić, posadzić zieleń, to może nabrałoby to uroku. Teraz jest tu po prostu brudno.
Radny Michał Marcinkiewicz przyznaje, że nie raz umawiał się pod "Grzybkiem", ale czas najwyższy się z nim rozstać. Galeria handlowa, którą chce wybudować hiszpański inwestor, ma ładną architekturę i z pewnością będzie bardziej pasowało do centrum nowoczesnego miasta.
A może zabytek?
Proponuję akcję dla założenia białej karty i uznanie "Grzybka" za zabytek. To jest niszczejący obiekt. Szkoda będzie, gdyby CR Group nie liczyło się z tradycją miasta i miejsca - napisał do redakcji arch. Tadeusz Szklarski.
CR Group kilka lat temu kupiło plac i zamierza zbudować tu dom towarowy. Prace mają rozpocząć się za dwa miesiące. "Grzybek" wówczas zostanie zrównany z ziemią. Żeby jakiś wybudowany po wojnie obiekt został wpisany na listę zabytków musi wyróżniać się szczególnymi walorami historycznymi, architektonicznymi lub konstrukcyjnymi - mówi Ewa Kulasza-Szerniewicz, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ale istnieje taka kategoria jak "dobra kultury współczesnej" i "Grzybek", jako miejsce kultowe dla wielu szczecinian, mógłby zostać tu ujęty. Pojawiła się propozycja, by "Grzybek" przenieść w inne miejsce, ale nie wszystkim ta propozycja odpowiada.
Tu nie chodzi tylko o budowlę, ale o samo miejsce. "Grzybek" przeniesiony gdzie indziej, nie byłby już sobą - twierdzi Andrzej Zawada.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka" "Głos Szczeciński", 18 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nierozwiązywalny prawoskręt w ul. Zaleskiego

Być może za miesiąc z zakrętu z al. Wojska Polskiego w Zaleskiego znikną szykany. Nie zakończy to jednak konfliktu mieszkańców z miastem.
Miasto chce sprawdzić, czy po zamknięciu prawoskrętu normy hałasu na skrzyżowaniu nie są przekroczone. Jeśli okaże się, że hałas przekracza dopuszczalne 80 dB uzyska mocny argument za ponownym otwarciem pasa jezdni. Choć brzmi to zaskakująco, to tak właśnie jest.
Spór toczy się o 200-metrowy pas jezdni o szerokości trzech metrów, który wybudowano w 2002 r. na al. Wojska Polskiego. Dzięki niemu łatwiej skręcać w ul. Zaleskiego (w stronę seminarium), sprawniejszy jest też ruch na wprost. Tak było do 3 stycznia tego roku. Wtedy to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zablokował prawoskręt.
Zamieszanie z tym zakrętem trwa już 10 lat. Budowę rozpoczęto w 1997 r., na zlecenie ówczesnego Wydziału Inżyniera Miasta. Miasto rozpoczęło roboty bez pozwolenia na budowę. Zakres prac był niewielki, więc zgodnie z prawem wystarczyło je zgłosić - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZdiTM, który problemem zajmuje się po likwidacji WIM.
Zaraz potem inspekcja nadzoru budowlanego wstrzymała inwestycję. Powód - protest mieszkańców. Nikt z nami nie rozmawiał - mówi Barbara Rzepecka, mieszkająca w jednym z budynków przy spornym zakręcie. O tym, że coś tu chcą przebudować, dowiedzieliśmy się, gdy prace rozpoczęto.
Po trzech latach miasto dostało decyzję umożliwiającą wznowienie prac. Miało wykonać nasadzenia wzdłuż ogrodzeń, co miało ograniczyć uciążliwości, na jakie narażeni są mieszkańcy w związku z jeżdżącymi im pod oknami samochodami. Budowę zakończono pod koniec 2002 r. Potem miasto musiało dostać pozwolenie na użytkowanie. Zgodzili się wszyscy, oprócz Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Okazało się, że w posesjach sąsiadujących z zakrętem przekroczone są normy hałasu: w dzień o 8,6 dB, a w nocy - o 14,9 dB (jaki wcześniej był tam hałas - nikt nie wie).
Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego pozwolenia na użytkowanie nie wydał. Mimo to nowo zbudowany prawoskręt cały czas był czynny. Odwołaliśmy się od tej decyzji, a w czasie trwania procedury mógł być użytkowany - mówi Tarczyński.
Sprawa trafiła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który podtrzymał decyzję WINB. Na początku stycznia ZDiTM zastawił sporny pas ruchu barierami. Moim zdaniem mieszkańcy mają teraz gorzej, bo pod oknami ustawia się im długa kolejka aut, które kopcą i smrodzą. Gdy zakręt był, ta uciążliwość była mniejsza - mówi Tarczyński. A ja uważam, że jest ciszej, niż było - twierdzi z kolei Barbara Rzepecka.
Jak długo jeszcze będą trwać przepychanki? Być może tylko miesiąc. To zależy od wyników kolejnych badań hałasu, które zlecił ZDiTM. Jeśli okaże się, że normy nadal są przekroczone (mimo zamkniętego pasa), to miasto zyska argument za uruchomieniem zakrętu. Wtedy nadzór budowlany będzie musiał się zgodzić na odstępstwo od przepisów, zezwalając na dopuszczenie inwestycji mimo przekroczonych norm.
Mieszkańcy dają miastu jeszcze inną możliwość: twierdzą, że nie będą robili problemów, jeśli miasto wymieni im okna na wyciszające hałas oraz sfinansuje ocieplenie (a zarazem wytłumienie) budynków. Miasto do czasu wykonania nowych pomiarów hałasu nie bierze tego pod uwagę.

Opracowanie "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza", 18 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kierowcy uciekają

W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym brakuje kierowców, bo masowo wyjeżdżają do pracy za granicą.
Zenon Ratajczyk jest kierowcą autobusów z prawie 20-letnim stażem. Zarabia na rękę niespełna 2 tysiące złotych. To stanowczo za mało jak na tak odpowiedzialną i ciężką pracę - uważa pracownik Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Nie myślę o pracy za granicą - wyznaje. Nie dlatego, że nie chcę. Nie znam języka i tylko to mnie powstrzymuje. Dla 45-letniego faceta, to jest bariera trudna do pokonania.
Młodsi wyjeżdżają
Zbigniew Turzyński autobusem jeździ od dwóch lat. Do SPPK trafił z powiatowego urzędu pracy. Ma 23 lata. Lubi jeździć, ale w polickiej spółce raczej nie zagrzeje miejsca. Mam kobietę, dziecko, muszę mieć jakieś perspektywy. A co mogę zaplanować zarabiając 1200 zł miesięcznie? - pyta retorycznie. Już podjął decyzję. Stara się uprawnienia kierowcy ciężarówki. W tym miesiącu czeka go pierwszy egzamin, w następnym końcowy. Już w tej chwili mam 50 ofert za granicą dla kierowców ciężarówek - mówi. Pracodawcy proponują po 12 tys. zł brutto. Angielski znam na tyle, aby się dogadać. Jak będzie trzeba, to się poduczę. Nie ma na co czekać.
Exodus trwa
Pan Zbigniew nie jest jedyny. Koledzy też zdobywają uprawnienia i zamierzają wyjechać za pracą na Zachód. Wielu już to zrobiło. W ostatnim roku ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego odeszło 26 kierowców. Aż 15 z nich podjęło pracę zawodowego kierowcy za granicą. Do firmy w tym czasie przyjęto zaledwie 7 kierowców. Spółka obawia się, że niebawem nie będzie komu jeździć. Zresztą, nie tylko o kierowców chodzi, bo z tego samego powodu zwalniają się mechanicy i elektromechanicy. SPPK nie jest tu wyjątkiem, ponieważ podobnie dzieje się u szczecińskich przewoźników z Dąbia. Stamtąd pracownicy też uciekają.
Szkolenia gratis!
Problem jest - przyznaje Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów SPPK w Policach. Opracowaliśmy program szkolenia przyszłych kierowców za pieniądze firmy. Warunkiem udziału jest podpisanie umowy o pracę na minimum 2 lata.
Program ruszy na przełomie kwietnia i maja. W tej chwili już przyjmujemy zgłoszenia zainteresowanych. Chętnych prosimy o kontakt pod nr tel. 091 317 65 65 wew. 218. Przewoźnik rozważa też ewentualność zatrudniania kierowców spoza Unii Europejskiej, m.in. z Ukrainy i Białorusi.
Trudno nam zatrzymać ludzi, którym w Anglii, Danii, Norwegii czy Niemczech proponuje się 3-4 razy wyższe zarobki - dodaje nasz rozmówca. Przy obecnych, bardzo niskich stawkach wozokilometra, jakie płaci nam Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, nie mamy już pola manewru. Koszty pracy stanowią u nas 39 proc. wszystkich kosztów. Mamy jednak nadzieję, że wspomniany program przyniesie spodziewane efekty. W tej chwili z miejsca zatrudnilibyśmy co najmniej 10 kierowców.
Ile chcą?
Oczekiwania kierowców SPPK nie są zbyt wygórowane. Trzy tysiące złotych na rękę i byłbym zadowolony - mówi Ratajczyk. Czułbym się doceniony. Wiem jednak, iż nasze płace, to nie jest widzimisię spółki, decydują o tym radni.
Turzyński, jego młodszy kolega zapewnia, iż gdyby otrzymał 2500 zł do kieszeni, nigdzie z Polic by się nie ruszał. Ale za 1200 nie jest w stanie wyżyć. Trudno jednak będzie przewoźnikom przyciągnąć do pracy kierowców proponując im niespełna 1600 zł brutto.
Nasz komentarz
1600 złotych brutto proponuje się kierowcy autobusu w SPPK w Policach. Wyjeżdża skoro świt. Popołudniowe zmiany kończą się w nocy. Odpowiada za tysiące ludzi, których wozi. Często ma do czynienia z pijanymi lub będącymi pod wpływem narkotyków wyrostkami.
Dla porównania, radny Szczecina, który współdecyduje o zarobkach w SPPK, bierze co miesiąc ponad 2400 zł nieopodatkowanej diety.

Opracowanie "Piotr Jasina" "Głos Szczeciński", 16 kwietnia 2007 roku.

* * *

Znów blokada Reduty Ordona

Około 60 mieszkańców tej ulicy przez prawie pół godziny chodziło w kółko przez przejście dla pieszych. Zablokowali jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań: Reduty Ordona - Łukasińskiego.
Kierowcy klęli. Pasażerowie też. W korku stały auta osobowe i autobusy. Blokada trwała od godz. 17 do około 17.30. Protestujący organizowali ją w konspiracji. Nie informowaliśmy dziennikarzy, żeby nie dowiedział się prezydent i magistraccy urzędnicy, bo wtedy pokrzyżowaliby nasze plany - powiedział "Gazecie" jeden z protestujących.
Mieszkańcy ul. Reduty Ordona blokady urządzają od ubiegłego roku. Powód: Nie chcą, żeby ich ulicą jeździły ciężkie pojazdy. W piątek rozwinęli transparent: "Stop autobusom, tirom i cysternom".
Kością niezgody jest zwłaszcza linia autobusowa 75. Mieszkańcy Reduty nie chcą jej pod swoimi oknami. Alarmują, że jest straszny hałas i pękają ściany domów. W ub. roku miasto zmieniło nieco trasę tej linii - autobus przejeżdżał przez ul. Grota-Roweckiego, ale wtedy z kolei mieszkańcy tej ulicy zaczęli protestować i także urządzali blokady. Autobus wrócił na starą trasę.
Protestujący z ul. Reduty Ordona grożą: Jeżeli prezydent nas nie wysłucha i nadal autobusy będą jeździć pod naszymi oknami, to znowu będziemy blokować skrzyżowanie. Do skutku - zapowiadają.

Opracowanie "kov, mpr " "Gazeta Wyborcza", 13 kwietnia 2007 roku.

* * *

Związkowcy z ZDiTM ostrzegają przed cięciami w firmie

Jeżeli spadną wynagrodzenia, to pracownicy uciekną do prywatnych firm, nie będzie nawet komu zorganizować przetargu na remonty dróg - przestrzegają związkowcy z ZDiTM. To ich odpowiedź na plany radnych, by w miejskiej firmie poobcinać lub zamrozić etaty i płace.
W naszej firmie pracują specjaliści z odpowiednimi uprawnieniami: budowlańcy, elektrycy. Na nich tylko czekają prywatne firmy, zwłaszcza te, które mają związek z unijnymi funduszami - mówi Jacek Drabkowski, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników ZDiTM. Jeżeli płace u nas spadną, to załoga zmieni pracodawcę. I kto będzie zarządzał komunikacją miejską?
W ZDiTM pracuje około 220 osób. Firma odpowiada za organizowanie przetargów na remonty dróg, ma pilnować, by przystanki były czyste, sygnalizacja świetlna działała prawidłowo. Zarząd Dróg odpowiada też za dystrybucję biletów, układ autobusowej i tramwajowej sieci, zajmuje się inżynierią ruchu. Koszty administracyjne z płacami, zakupem biurowych materiałów, służbowymi wyjazdami to 17,5 mln zł. Według danych magistratu średnia płaca w firmie to 3,5 tys. zł. To jakieś mylne dane - uważa Drabkowski. Średnia płaca u nas wynosi ok. 3 tys. zł.
Pomysł wprowadzenia oszczędności w ZDiTM padł na ostatniej sesji. Redukcji kosztów domagali się radni. Część z nich zwracała uwagę, że zamiast podnosić ceny biletów - prezydent powinien przyjrzeć się Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego, bo ta firma zatrudnia zbyt dużo osób, a płace są wysokie - w związku z tym na utrzymanie komunikacji idzie za dużo pieniędzy, a koszty złego funkcjonowania tej firmy ponoszą mieszkańcy, którym funduje się podwyżki.
Nad oszczędnościami i usprawnieniem pracy ZDiTM ma pracować wiceprezydent Beniamin Chochulski. Jeszcze nie wiadomo, czy obniżanie kosztów będzie wiązało się ze zwalnianiem załogi i obcinaniem płac. Wzrost płac w firmach komunalnych na pewno nie powinien wyprzedzać sytuacji na rynku - mówi Chochulski. Nie jest to społecznie dobrze postrzegane. Te tendencje możemy najwyżej gonić.
Chochulski zapowiada, że plan restrukturyzacji ZDiTM będzie konsultował ze związkowcami. Przedstawi go najwcześniej w trzecim kwartale tego roku. Najłatwiej zrobić tu ciach, tam ciach i do przodu, ale wtedy bardzo łatwo o błędy - mówi Chochulski.

Opracowanie "Jolanta Kowalewska" "Gazeta Wyborcza", 11 kwietnia 2007 roku.

* * *

Opóźnienia na Ludowej

Najprawdopodobniej dopiero w sobotę zostanie otwarta dla ruchu samochodowego, w stronę centrum, ul. Ludowa. Szczeciński Zarząd Dróg obiecywał, że stanie się to już w najbliższy czwartek, ale... nic z tego.
Do końca tygodnia zmotoryzowanych czekają więc korki na ul. Obotryckiej i Wilczej. Termin 15 kwietnia jest ponoć ostateczny.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 11 kwietnia 2007 roku.

* * *

Zamykają Europejską

Ulica Europejska będzie nieprzejezdna od strony ul. Ku Słońcu. Zmiana zacznie obowiązywać od jutra na budowie nowego ronda.
Ten etap będzie wyjątkowo uciążliwy dla kierowców. Ledwo kierowcy zdążyli się przyzwyczaić do obowiązującej od kilku tygodni organizacji ruchu, a drogowcy przyszykowali dla nich kolejne utrudnienia. W terminie udało się zakończyć obecny etap robót i już w czwartek kierowcy będą musieli się od nowa uczyć jeździć po i wokół największego placu budowy na Gumieńcach.
Szlaban na Europejskiej
Jak już sobie człowiek wymyśli trasę, żeby w korkach nie stać, to mu znów coś zafundują - denerwuje się pani Iwona, kierująca hondą. Z tego co słyszałam, teraz ma być jeszcze gorzej. A ja muszę na Gumieńcach być kilka razy w tygodniu.
Kolejne kłopoty będą wynikały z zamknięcia ul. Europejskiej od strony budowanego ronda. Nie będzie można w nią wjechać i z niej wyjechać. Drożne zostają ul. Ku Słońcu i Derdowskiego - mówi Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim. Reszta ulic, przy skrzyżowaniu, będzie zamknięta.
Gorzej na Wrocławskiej
Trudno przewidywać, czy skrzyżowanie będzie się blokowało. Wiadomo, że wyłączona zostanie na nim sygnalizacja świetlna. Gorzej może być na skrzyżowaniu ulic Europejska - Wrocławska - Okulickiego. Tu będzie jednak zmiana programu sygnalizacji w relacji Wrocławska - Okulickiego - tłumaczy Ignalewski. Światło zielone ma trwać aż 38 sekund, żeby utrzymać wysoką przepustowość skrzyżowania. Szczecińska drogówka tu spodziewa się jednak utrudnień.
Drugie newralgiczne miejsce, to skrzyżowanie ulic Mieszka I i Wierzbowej - wyjaśnia podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef drogówki. Kierowcy nie słuchają naszych zaleceń, żeby z Gumieniec jechać przez rondo Uniwersyteckie i wybierają lewoskręt Wierzbowa - Mieszka, który nie przejmuje obciążenia.
Niedogodności czekają mieszkańców ulicy Różanej, która będzie dwukierunkowa. Możliwy będzie przejazd z ul. Dworskiej w Europejską. Kierowcy, którzy przegapią znaki i wjadą w Europejską w kierunku ronda na Ku Słońcu, będą mogli zawrócić jedynie przez ul. Dworską.
Niebawem pół ronda
Kierowcom pozostaje już dziś zwracać uwagę na żółte tablice z wytyczonymi objazdami, które zostały ustawione na wielu ulicach dojazdowych. Kłopoty mają potrwać do 27 kwietnia. W tym czasie Energopol będzie prowadził kolejne roboty drogowe.
Zbudujemy nitkę południową ronda z warstwą wiążąca asfaltu - tłumaczy Jerzy Geniusz, dyrektor kontraktu. Będzie gotowa półkula ronda do linii torów tramwajowych. Ruch samochodów po całym nowym rondzie ma być możliwy z końcem lipca. Będzie miało ono wyspę centralną o średnicy 30 metrów i dwa pasy ruchu po 5 m szerokości.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kierowca pan

Podróżowanie nocnymi autobusami po Szczecinie nigdy nie było przyjemne. Pijani, wulgarni pasażerowie byli i są udręką dla "normalnych" osób, spokojnie wracających do domów. Tym razem widzieliśmy, jak kierowca stał się negatywnym "bohaterem" opowieści.
Noc z soboty na niedzielę. Dwie minuty po pierwszej, z placu Rodła odjeżdża w kierunku os. Bukowego autobus linii 532. Zdezelowany i pełen pasażerów. Z przodu wozu jest bardzo brudno, na podłogę ktoś zwymiotował, wszyscy z obrzydzeniem odwracają głowy.
Obowiązkiem prowadzących środki komunikacji miejskiej jest sprawdzenie, czy wnętrze zostało zabrudzone i ewentualne usunięcie zanieczyszczenia - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Na Basenie Górniczym wsiada około 50-letni, podpity mężczyzna. Jego zachowanie nie wzbudza zastrzeżeń - nie zaczepia jadących, nie jest głośny. Większość ludzi wysiada na os. Słonecznym. Na końcowy przystanek dojeżdżają tylko trzy osoby - wspomniany mężczyzna i dwie młode kobiety. W pewnym momencie kierowca "532", wychodząc ze swojej kabiny, daje popis wulgarnego języka i znajomości sztuk walki. Oskarża podpitego pasażera o zabrudzenie podłogi i wymyślając od najgorszych każe mu natychmiast opuścić autobus. Mężczyzna nie reaguje, a kierowca nie daje za wygraną, wreszcie siłą wyrzuca, wręcz wykopuje pijaczka.
W przypadku odmowy opuszczenia pojazdu przez podróżującego zagrażającego bezpieczeństwu, uciążliwego lub zachowującego się agresywnie, kierowca powinien zwrócić się o interwencję policji lub straży miejskiej - twierdzi M. Kwiecień-Zwierzyńska.
Zadowolony z siebie szofer rusza w powrotną drogę i z emocji... zapomina o czekających na przystanku os. Słoneczne. Jest prawie druga w nocy! Po kilku minutach nie zatrzymuje się przy Parnicy. Tutaj autobus zwalnia, ale nie otwiera drzwi, a stojący na przystanku ze zdziwieniem patrzy, jak "532" odjeżdża. Do Osowa, punktu docelowego, autobus nie dociera. Na ul. Wyszyńskiego kierowca mówi, że musi zjechać do bazy i wróci, ale nie wie, ile mu zajmie czyszczenie wozu. Radzi szukać alternatywnego połączenia. A co mają zrobić ci, którzy na "532" czekają np. na Bramie Portowej? Skąd mają wiedzieć, czy autobus się zjawi? Według ZDiTM-u, w takiej sytuacji powinien przyjechać zastępczy środek transportu.
Od 1996 roku linie nocne obsługiwane są przez PKS i do dyrekcji tego przedsiębiorstwa zwróciliśmy się o wyjaśnienie.
Rozmawialiśmy już z kierowcą na temat zdarzenia. Wyjaśnił, że nie otworzył drzwi na Parnicy, bo potencjalny pasażer po pierwsze nie wzbudzał zaufania swym wyglądem, a po drugie próbował wejść tylnymi drzwiami. Według naszych zasad, w nocy można wchodzić tylko "przodem". Na os. Słonecznym autobus nie musiał stanąć, bo linia 532 nie obsługuje tego przystanku - mówi Stanisław Szymański, dyr. ds. przewozu w PKS.
Sprawdziliśmy. W dostępnym na stronie internetowej rozkładzie jazdy os. Słoneczne widnieje jako jeden z przystanków. Dziennikarki "Kuriera" spróbowały też wejść tylnymi drzwiami do innego autobusu. Nie było z tym problemów.
Co czeka krewkiego kierowcę?
Zastanawiamy się, czy wyciągniemy jakieś konsekwencje. Kierowca przedstawił logiczne uzasadnienie swego zachowania. Jedyne przewinienie to - według mnie - zbyt impulsywna reakcja w stosunku do mężczyzny. Częściowo ją rozumiem. Prowadzący pojazdy komunikacji miejskiej mają "skaranie boskie" z pasażerami pijanymi i agresywnymi. Niedawno nasz pracownik musiał wezwać na pomoc mundurowych. Najpierw otrzymał cios w tył głowy, a potem sprawcy wybili szybę i zniszczyli kasowniki - podkreśla S. Szymański. "Kurier" próbował porozmawiać z głównym bohaterem zajścia, ale dyrekcja PKS-u nie chciała podać jego nazwiska ani numeru telefonu.
Od początku tego roku do ZDiTM wpłynęło 121 skarg od szczecinian dotyczących m.in. opóźnionych przyjazdów, odmowy sprzedaży biletów, niewłaściwego zachowania kierowców, palenia przez nich papierosów. I co? Jak się okazuje - nic.

* * *
Autorki jechały tym autobusem i obserwowały opisane sytuacje. I dziwi je, że dyrekcja broni kierowcy na wszelkie sposoby. Niepokoi, że jednym z najważniejszych kryteriów wpuszczenia do autobusu jest subiektywna ocena pasażera przez kierowcę. Drażni, że klient jest w szczecińskich autobusach znów - jak za PRL-u - żałosnym petentem, który zyska łaskę pana i władcy za kierownicą lub też nie.

Opracowanie "Anna Choroszko, Ewelina Kolanowska" "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

ul. Ludowa - dwa kierunki od czwartku

Do 12 kwietnia ma być przebudowany ostry łuk ul. Ludowej. Wtedy możliwe będzie puszczenie tędy ruchu w dwóch kierunkach.
Tym samym powinny skończyć się kłopoty kierowców stojących w korkach w związku z objazdem ul. Druckiego-Lubeckiego.
Od dwóch tygodni kierowcy, którzy jada z północnych dzielnic Szczecina, stoją w korkach. Powodem jest remont wiaduktu na ul. Druckiego-Lubeckiego i objazd wyznaczony przez skrzyżowanie ulic Hożej i Obotryckiej. Przejazd przez ul. Robotniczą i włączenie się w ul. Obotrycką zajmuje wciąż kilkanaście minut.
Zacząłem kombinować jak inni - przyznaje kierowca hundaia. Jadę przy komisariacie, potem wjeżdżam w Studzienną, wyjeżdżam przy wiadukcie i tam mnie zawsze ktoś wpuści. Ale to i tak kupę czasu zabiera.
Od czwartku koszmar kierowców ma się skończyć. Tak twierdzą policjanci, pomysłodawcy wprowadzenie dwukierunkowego ruchu na ul. Ludowej. Zmian nie da się wprowadzić natychmiast, bo jeden z zakrętów jest zbyt wąski i ma ostry kąt. Trzeba go przebudować. Zajmuje się tym Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Prace związane z korektą łuku potrwają do 11 kwietnia włącznie - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
Czwartek, to przewidywany termin wprowadzenia zmian. Drogówka, która bardzo stanowczo domagała się wprowadzenia dwóch kierunków ruchu na ul. Ludowej, obejmie ją nadzorem. To nasz pomysł, wszyscy mówili, że się nie da - mówi nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa drogówki. Zrobiliśmy pomiary, symulacje i będziemy się temu przyglądać.
Kierunki ruchu mają być od siebie oddzielone. Tiry pojada ul. Ludową tylko w stronę Polic. W druga stronę wciąż obowiązuje je objazd przez ul. Hożą. Kłopot z parkowaniem będą niestety mieli stoczniowcy. Mogą zostawiać auta na ul. Blizińskiego i Konarskiego.

Opracowanie "Maciej Janiak "Głos Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Niszczyciel autobusowej wiaty

Szczecińscy wywiadowcy zatrzymali 23-letniego Jakuba S, który pod wpływem alkoholu zniszczył wiatę autobusową na jednym z osiedli.
Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na ul. Przyjaciół Żołnierza dwóch nietrzeźwych mężczyzn niszczy wiatę autobusową. Na miejscu zastali 22-letniego Rafała K. i Jakuba S., który oświadczył, że to on wybił szybę w wiacie przystanku. Miał prawie 2,5 promila alkoholu we krwi.
ZDTiM wstępnie oszacował straty na około 400- 500 zł. Sprawcy wandalizmu grozi do lat 5 więzienia.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Unikatowa kolekcja dla Szczecina? - Junaki, Sokoły i promy czołgowe

Jest szansa, aby opisywana przez „Kurier" wyjątkowa kolekcja motoryzacyjna trafiła do Szczecina. W ubiegłą środę z właścicielem ponad setki pojazdów spotkał się wiceprezydent miasta Tomasz Jarmoliński. Rozmawiano o warunkach zakupu eksponatów.
A te nie są najmniejsze. Leszek Liszewski, właściciel kolekcji, chce półtora miliona złotych. Miasto w tej chwili ma na ten cel 350 tys. zł. Sprzedawca jest elastyczny, na początek zadowoli się wstępną umową kupna i zaliczką. Wiem, że taki zakup to poważna sprawa – mówił L. Liszewski. Kolekcję zbierałem przez ponad 20 lat. Poczekam więc jakiś czas na pieniądze. Nie ukrywam, że chciałbym, aby moje zbiory trafiły do powstającego szczecińskiego muzeum. Jestem związany z miastem, a pomieszczenia byłej zajezdni doskonale nadają dla tego typu eksponatów.
Kolekcjoner zgromadził 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, dwa traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów, w tym kilka przedwojennych. Na liście są takie rarytasy, jak prototypy samochodów Sawa, Beskid, Pimot, Smyk, które nigdy nie weszły do produkcji i są tylko ich pojedyncze egzemplarze. Według ekspertyzy Zespołu Rzeczoznawców Samochodowych Automobilklub Nowy Świat, kolekcja zgromadzona przez L. Liszewskiego należy do rzadkości. Jest to wyjątkowy dokument rozwoju polskiej myśli motoryzacyjnej i technicznej w okresie przedwojennym i powojennym.
Większość pojazdów jest w świetnym stanie. Prawie wszystkie na chodzie. Właściciel chce sprzedać zbiory, bo nie może ich szeroko prezentować. Oprócz Szczecina zakupem interesują się prywatni kolekcjonerzy i muzeum w Skarżysku-Kamiennej. Wiceprezydent Jarmoliński jest jednak dobrej myśli.
Mamy świadomość unikalności zbiorów - podkreśla. Na razie udało się ustalić dalszą procedurę, która - mam nadzieję - doprowadzi do zakupu. Pojazdy muszą być ocenione przez rzeczoznawców, będziemy też chcieli ustalić najlepsze warunki transakcji. Na pytanie dziennikarzy, czy Szczecin stać na kolekcję, prezydent odpowiedział, że jest to pytanie szersze – czy w ogóle stać nas na kulturę?

Opracowanie "bin", "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Szybkiego tramwaju nie będzie

Szczecin praktycznie nie ma szans na budowę szybkiego tramwaju. Pieniądze z Unii Europejskiej, które moglibyśmy dostać na budowę linii zabierze nam Warszawa. Budowa metra pochłonie prawie wszystkie środki.
Na budowę szybkiego tramwaju potrzeba co najmniej pół miliarda złotych. Bez pomocy Unii Europejskiej nie mamy szansy ruszyć z inwestycją. Miasto wyliczyło, że powinniśmy dostać nieco ponad 111 mln euro dotacji. I tak z kasy Szczecina należałoby wówczas wyłożyć niebagatelną sumę około 60 mln złotych.
Szczeciński szybki tramwaj - ma jeździć jak pociąg pospieszny. Na całej długości przewidziano tylko 5 przystanków: przystanek Lotnisko, Gryfińska, Lniana, Handlowa i Dąbska. Między nimi pojazdy mogą jeździć z prędkością 70 km na godzinę. Z Basenu Górniczego do Kijewa nie powinniśmy jechać dłużej niż 10 minut. Codziennie z szybkiego tramwaju ma korzystać 25 tysięcy mieszkańców.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 9 kwietnia 2007 roku.

* * *

Autobusy niezgody - domy pękają sąsiedzi protestują

Mieszkańcy ul. Reduty Ordona w Szczecinie są niezadowoleni z faktu, że przez ich ulicę przebiegają trasy autobusowe aż dwóch regularnych linii (60 i 75) oraz kilku bezpłatnych, które dowożą klientów do hipermarketów. Jeżeli dodać do tego samochody ciężarowe, w tym cysterny (sporo na niemieckich numerach)przewożące niebezpieczne substancje z Polic do Niemiec, to przyznać trzeba, że pretensje mieszkańców do władz miasta są uzasadnione.
W ubiegłym roku władze Szczecina zmieniły trasy autobusów, przejeżdżających przez ul. Reduty Ordona. Kiedy jednak te pojawiły się na ul. Grota-Roweckiego - wywołało to oburzenie części tamtejszych mieszkańców, którzy słali protesty i zorganizowali blokadę drogi. Twierdzili, że ich ulica jest złej jakości i szybko ulegnie zniszczeniu. Wymogli powrót do poprzedniego stanu. Na Grota-Roweckiego pozostała jedynie linia 53 (67 kursów dziennie). W przeciwną stronę autobusy jadą ul. Czorsztyńską. Autobusy na ulicy Reduty Ordona - niekiedy jeżdżą stadami. Foto: Mirosław KwiatkowskiPozostawienie jednej linii na Grota-Roweckiego nie rozwiązało jednak sytuacji, gdyż mieszkańcy ul. Reduty Ordona nadal protestują i domagają się wycofania linii autobusowych z ich ulicy. Każdego dnia autobusy linii 75 pokonują ulicę 145 razy (niekiedy jeżdżą „stadami" - co widać na zdjęciu), a linii 60 - 48 razy. Dochodzi do tego codzienny przejazd autobusów wyjeżdżających na trasę z pobliskiej zajezdni na Klonowica oraz wielu ciężarówek i wspomnianych cystern. Pękają poniemieckie domy, a jezdnia także nie wytrzymuje takiego natężenia ruchu.
Z blokady na radnego
Przeniesienie na krótki czas autobusów na Grota-Roweckiego wywołało protesty części tamtejszych miesz kańców. Nie wszystkich jednak. Wiele osób ucieszyło się, że już nie muszą dreptać na ulicę Reduty Ordona czy też Czorsztyńską.
Na czele protestów stanął 44-letni Adam Ruciński, działacz PiS, który wykorzystał tę okazję do prowa dzenia swojej kampanii wyborczej do Rady Miasta Szczecina. Zdobył zaledwie 639 głosów (mniej spośród wybranych uzyskał jedynie Marek Gos - także PiS), ale radnym został. Ruciński, co wynika z jego oświadczenia majątkowego zamieszczonego w internecie, jest człowiekiem dość zamożnym, chociaż jeździ 11-letnim oplem. Z komunikacji autobusowej zapewne zbyt często nie korzysta. Nic dziwnego zatem, że „przegonił" autobusy z osiedla. Nie wszystkim to się podoba, bo przecież protestowali głównie mieszkańcy właśnie Grota-Roweckiego, których okna wychodzą na ulicę. Inni - mieszkający w głębi osiedla - cieszyli się, że mają blisko do autobusu. Radość trwała krótko, bo autobusy - po protestach - wróciły na Reduty Ordona.
To nie ekspertyza
Adam Ruciński był w przeszłości asystentem w Katedrze Dróg, Mostów i Materiałów Budowlanych Politechniki Szczecińskiej. Na stronie internetowej Rady Miasta jest informacja o jego pracy naukowo-dydaktycznej, nie ma zaś informacji, gdzie dzisiaj pracuje. Wiemy jednak, że żona pracuje tam nadal. Nie wyciągamy zbyt daleko idących wniosków. Warto zwrócić uwagę na fakt, że badania nośności nawierzchni ulic Reduty Ordona i Grota-Roweckiego wykonała Fundacja na rzecz Rozwoju Politechniki Szczecińskiej.
W sprawozdaniu z badań, które wykonał pracownik naukowy PS dr inż. Stanisław Majer, czytamy: „Działania związane z organizacją ruchu komunikacji miejskiej na ulicach Reduty Ordona i Grota -Roweckiego powinny obejmować: w pierwszej kolejności przywrócenie ruchu autobusów 53 i 75 (bezwzględnie 75) na starą trasę. W przypadku decyzji o pozostawieniu linii autobusowych na Grota-Roweckiego (zostały wykonane zatoki autobusowe) - preferowane linie 53 lub 60 albo łącznie, należy przebudować konstrukcje nawierzchni ul. Grota-Roweckiego w najbliższym czasie. Należy wykonać niezbędny remont na ul. Reduty Ordona".
Nieco wcześniej w swoim sprawozdaniu Majer stwierdził, że Grota-Roweckiego ma mniejszą nośność od nawierzchni Reduty Ordona i - jego zdaniem - należałoby tę drugą ulicę wzmocnić za pomocą warstwy ścieralnej i zastosować siatki wzmacniające na przystankach. Grota-Roweckiego wymaga nowej konstrukcji od podstaw. Faktem jest, że została ona wykonana na podbudowie płyt betonowych, które położono na czas budowy osiedla.
Komitet protestacyjny mieszkańców Reduty Ordona wystosował pismo do NIK twierdząc, że są nieprawidłowości w dokonanej ocenie. Zdaniem mieszkańców, badań nie wykonano, a sporządzono jedynie sprawozdanie. Kiedy zadzwoniłem do dra Majera, na powitanie usłyszałem: „ Znowu coś pan kombinuje". Potem usłyszałem, że wystąpi na drogę sądową przeciwko mieszkańcom.
Dr Majer w rozmowie ze mną nie używał słowa „ ekspertyza", a „ sprawozdanie". Przyznał, że nie ma uprawnień rzeczoznawcy czy też biegłego. Jest adiunktem na Wydziale Budownictwa PS i pracuje na rzecz fundacji. Dodał, że żadnego wpływu na wyniki badań nie ma to, że tu pracuje żona radnego Rucińskiego.
Jakie pomiary?
Dr Majer stwierdził, że badania wykonał osobiście i zajęło mu to 90 minut Wykonał 73 pomiary, które są nieco pracochłonne. Badanie polega na najechaniu ciężarówki (załadowanej 10 tonami ładunku) tyłem na belkę pomiarową, potem auto odjeżdża 6 m i po chwili dokonuje się odczytu na przyrządzie pomiarowym. Takich pomiarów dokonuje się co 25 metrów. Potem sporządza się zestawienie według zamieszczonego w normie wzoru.
Jak nas poinformował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, który badania zlecił (zawarł z fundacją w 2005 roku umowę na trzy lata), zapłacił za to 875,02 zł. Kwota niewielka, ale...
Zlecenia gonią zlecenia...
Nie po raz pierwszy ZDiTM zleca wykonanie badań firmie z zewnątrz. Takich ekspertyz w ostatnim czasie było sporo, a wiele z nich trafiło do kosza, chociaż sporo kosztowały. ZDiTM to firma licząca 220 pracowników. Czyżby najprostszych badań nie można było wykonać we własnym zakresie? Czyżby prezydent miasta nie miał do ZDiTM zaufania, skoro projekt zmian organizacji ruchu na tychże ulicach zlecił - w lutym ubiegłego roku - Zakładowi Usługowo-Handlowemu TO-MAX ze Szczecina. Prywatna spółka skasowała pieniądze i stwierdziła, że nowa organizacja ruchu będzie wspaniała, by po jej wprowadzeniu - pod wpływem protestów mieszkańców Grota-Roweckiego - wycofać autobusy na Reduty Ordona. Dopiero potem dokonano pomiaru nośności ulic. Jednym słowem, błąd za błędem, za co płacą podatnicy.

Opracowanie "Mirosław Kwiatkowski", "Kurier Szczeciński", 6 kwietnia 2007 roku.

* * *

Próba odchudzenia MZK i ZDiTM

Za cięcie kosztów w firmach odpowiedzialnych za funkcjonowanie miejskiej komunikacji zabiera się magistrat. Ile osób i kto straci pracę, jeszcze nie wiadomo.
Wprowadzenia oszczędności na ostatniej wtorkowej sesji domagali się radni. Część z nich zwracała uwagę, że zamiast podnosić ceny biletów (od mają będą droższe średnio o 15 proc.) prezydent powinien przyjrzeć się Miejskiemu Zakładowi Komunikacji, a zwłaszcza Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego. Dlaczego? Bo te firmy zatrudniają zbyt dużo osób, a płace są tam bardzo wysokie. Przez to na utrzymanie komunikacji idzie za dużo pieniędzy, a koszty złego funkcjonowania tych firm ponoszą mieszkańcy, którym funduje się podwyżki.
Temu, co się dzieje w MZK i ZDiTM, prezydent już się przygląda. Średnia płaca w ZDiTM wynosi 3,5 tys. zł brutto - powiedział "Gazecie" Piotr Krzystek. To efekt porozumienia ze związkowcami podpisanego przez Mariana Jurczyka. Będziemy musieli się z tym problemem zmierzyć.
Zawarte z poprzednim prezydentem Szczecina porozumienie gwarantuje pracownikom zakładów komunalnych wzrost wynagrodzenia ponad inflację i chroni przed zwolnieniami - w razie cięć załoga ma zagwarantowane nawet roczne odprawy. Czasami warto wydać na odprawy, by w długoletniej perspektywie obniżyć koszty - mówi radny PO Michał Marcinkiewicz, jeden z inicjatorów zamierzonej reformy MZK i ZDiTM.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego, który odpowiada za dystrybucję biletów, sieć autobusową i tramwajową oraz inżynierię ruchu, pracuje 220 osób. Koszty administracyjne z płacami, zakupem biurowych materiałów, służbowymi wyjazdami - to 17,5 mln zł rocznie. W MZK pracuje 715 osób - wydatki administracyjne pochłaniają 68 mln zł, z czego płace i nagrody - 28,4 mln zł. Średnia płaca w MZK - ok. 3 tys. zł brutto.
Wpływy ze sprzedaży biletów wynoszą w ciągu roku ok. 80 mln zł. To za mało, by komunikacja sama się utrzymała. 50 mln zł musi dołożyć miasto.
Jeżeli przynajmniej część zarządu dróg byłaby wydziałem w magistracie, to nad firmą byłaby lepsza kontrola - uważa Marcinkiewicz.
Nad oszczędnościami w firmach odpowiadających za szczecińską komunikację miejską ma pracować wiceprezydent Beniamin Chochulski. Za trzy miesiące ma poinformować radnych, jak można obniżyć koszty i usprawnić funkcjonowanie obu firm, w tym m.in. dystrybucję biletów.

Opracowanie "Jolanta Kowalewska", "Gazeta Wyborcza", 5 kwietnia 2007 roku.

* * *

Ludowa dwukierunkowa - za tydzień

Policja i urzędnicy wreszcie doszli do porozumienia. By poprawić komunikację w północnych dzielnicach miasta, wprowadzą dwukierunkowy ruch na ul. Ludowej.
Będzie to możliwe dopiero po poszerzeniu jezdni - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Zbyt ostry zakręt na początku odcinka od stoczni Gryfia do ul. Stelmacha sprawia, że większe samochody w tej chwili nie mieszczą się na połowie jezdni. Musimy jej dodać metr na odcinku około 15 metrów.
Roboty mają rozpocząć się w czwartek. Konieczne będzie także uzupełnienie oznakowania. Gdyby nie święta, to we wtorek bylibyśmy gotowi do wprowadzenia zmian - mówi Grabiec. W związku z przerwą prace powinny być zakończone w przyszły czwartek.
Korki na ulicach Grzymińskiej, Robotniczej, Hożej, Studziennej i Obotryckiej zaczęły się tworzyć 26 marca, gdy zamknięto wiadukt w ciągu ulicy Druckiego-Lubeckiego. Ulice, którymi wyznaczono objazdy, nie były w stanie przejąć zwiększonej ilości aut. Policja od początku postulowała wprowadzenie dwukierunkowego ruchu na ul. Ludowej, ale miasto niż zgadzało się na to ze względu na zbyt wąskie jezdnie. Wypracowany w końcu konsensus nie wszystkich zadowoli.
W obu kierunkach będą mogły jeździć jedynie samochody osobowe - mówi Grabiec. Ciężarówki będą mogły tamtędy jechać tylko w stronę Golęcina. W przeciwnym kierunku duże samochody muszą nadal korzystać z wyznaczonego objazdu.
Remont wiaduktu ma potrwać cztery miesiące.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kolekcja dla muzeum na wyciągnięcie ręki

Miasto rozmawia z prywatnym kolekcjonerem na temat zakupu jego zbiorów motoryzacyjnych dla Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki.
Kolekcja składa się z samochodów, motocykli, rowerów i przedmiotów związanych z historią polskiej motoryzacji. Są w niej m. in. dwie prototypowe syrenki i małe fiaty w wersji terenowej i Wszędołaz. Jest też bmw 500, Meserschmit 200 i promy czołgowe. To wszystko miasto może kupić dla tworzącego swoje zbiory muzeum techniki.
Dla naszego młodego muzeum taki zakup to 10 lat do przodu w rozwoju - mówi Stanisław Horoszko, szef muzeum.
Kolekcja powstawała ponad 20 lat. Należy do Leszka Liszewskiego, który mówi, że interesują się nią również inni kolekcjonerzy. Mam kilka pojazdów polskiej produkcji, które są jedynymi - mówi właściciel. Chciałbym, żeby kolekcja znalazła się w Szczecinie.
Miasto ma na razie 350 tys. zł, żeby zarezerwować sobie prawo do zakupu zbioru. Zdaniem ekspertów, którzy oceniali kolekcję jest ona "niepowtarzalna i wyjątkowa dla wzbogacenia muzealnictwa technicznego".

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nowa kolekcja w Muzeum Techniki?

Prototyp Syreny, Smyka i Mikrusa, terenowa wersja Fiata 126p, a także motocykle Komar i Sokół i Junak - to wszystko znajdzie się w szczecińskim Muzeum Techniki i Komunikacji. Stanie się tak jednak, jeżeli miasto znajdzie 1,5 milion złotych.
Swoją kolekcję starych motocykli, samochodów i autobusów chce sprzedać prywatny kolekcjoner Leszek Liszewski. Przez ponad 20 lat zgromadził on ponad 100 eksponatów w tym wiele unikatów. Jesteśmy tym zainteresowani, w tym roku mamy na ten cel zarezerwowane 350 tysięcy złotych mówi zastępca prezydenta Szczecina Tomasz Jarmolński. Rozmowy będą kontynuowane.

Opracowanie "Sławomir Orlik ", "Polskie Radio Szczecin", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Droższe bilety na autobus i tramwaj

Ceny skoczą od 1 maja. Najtańszy - na 20 minut - ma kosztować 2,2 zł. Czteroosobowa rodzina za korzystanie z komunikacji miejskiej może teraz rocznie wydawać nawet 600 zł więcej.
Większość biletów - czasowych i sieciowych drożeje o 14-17 proc. Trzymiesięczne sieciówki - od 2,6 do 8,3 proc.
Nowe ceny radni uchwalili na wtorkowej sesji. Podwyżkę cen zaproponował prezydent Szczecina Piotr Krzystek (PO). Powód: od czterech lat ceny biletów stoją w miejscu, a koszty utrzymania komunikacji miejskiej rosną - zdrożało paliwo, trzeba kupować nowe autobusy i tramwaje. Wpływy z biletów są za małe - 80 mln zł rocznie. Miasto musi dokładać do komunikacji - w tym roku ok. 50 mln zł.
Podwyżka ma zwiększyć te wpływy o 4,5 mln zł . O ile wzrosną wydatki szczecinian? Policzyliśmy. Najpopularniejsza jest sieciówka na wszystkie linie. Od maja trzeba będzie za nią zapłacić 11 zł więcej. W ciągu roku to już 132 zł więcej. Jeżeli z takich biletów korzysta czteroosobowa rodzina, (przy założeniu, że dwie osoby mają bilety ulgowe) - to miesięcznie na komunikację będzie musiała przeznaczyć o 33 zł więcej. W ciągu roku koszty wzrosną o 400 zł. Najbardziej podwyżkę odczują mieszkańcy Prawobrzeża, którzy muszą korzystać i z linii pospiesznych, i zwykłych. Czteroosobowa rodzina na sieciówki w takim wypadku musi teraz miesięcznie rezerwować o 50 zł więcej. Rocznie na jazdę autobusami i tramwajami wyda 600 zł więcej.
Uchwała w sprawie podwyżek przeszła jednym głosem. Za głosowali wszyscy rajcy z PO, przeciw - PiS oraz Lewica i Demokraci. Radni z LiD oskarżali prezydenta, że szuka najprostszych sposobów na zwiększenie wpływów - podnosi ceny biletów, zamiast poszukać oszczędności lub znaleźć inne metody.
Sięgamy do kieszeni biedniejszych szczecinian po to, żeby uleczyć budżetowy deficyt - mówił szef klubu radnych LiD Jędrzej Wijas. Należy ciąć koszty w kierującym komunikacją Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Prezydent idzie po najmniejszej linii oporu. LiD zarzuca prezydentowi, że podnosi ceny biletów, a nie myśli o jakości usług.
To, jak funkcjonuje komunikacja miejska, jest wynikiem rządów ostatnich ośmiu lat - odpowiedział prezydent Krzystek. To nie ta rada i nie ten prezydent podejmowali takie decyzje, które spowodowały, że koszty utrzymania komunikacji rosły. Prezydent zapowiedział, że teraz zajmie się wprowadzaniem oszczędności i podnoszeniem jakości.
To, że prezydenckiej podwyżki cen nie poparli radni PiS, wzbudziło zdumienie. Wcześniej zgodzili się bowiem na wzrost cen biletów zapisany w projekcie budżetu na ten rok. Bilety drożeją zbyt drastycznie - oświadczył szef klubu radnych PiS Leszek Duklanowski. Zdaniem radnych Platformy, PiS nie troszczy się wcale o mieszkańców a daje sygnały, że PO powinna się z nimi liczyć i przystać na propozycję zawarcia koalicji (w poniedziałek ogłosił ją Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS).
Ale jak widać nie były nam potrzebne głosy PiS do zrealizowania planu - powiedział "Gazecie" radny PO Michał Marcinkiewicz.
Jak drożeją bilety *
do 20 minut - z 1,9 zł - na - 2,2 zł
do 60 minut - z 2,9 zł - na - 3,4 zł
do 120 minut - z 3,8 zł - na - 4,4 zł
imienny na jedną linię zwykłą - z 52 zł - na 60 zł
imienny na linie zwykłe - z 73 - na - 84 zł
imienny na jedną linię pospieszną - z 82 zł na 90 zł
imienny na wszystkie linie - ze 121 zł na 138 zł
na wszystkie linie, na okaziciela - ze 135 zł na 150 zł
* bilet ulgowy połowa ceny, na linie pospieszne podwójna opłata

Opracowanie "Jolanta Kowalewska", "Gazeta Wyborcza", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Radni zdecydowali: będą droższe bilety

I tak najtańszy bilet komunikacji miejskiej 20-minutowy zdrożeje o 30 groszy. Będzie kosztował już nie 1,90 ale 2,20. Najtańszy bilet na linie pospieszne od maja będzie droższy o 60 groszy i ma kosztować 4,40. Zdrożeją też sieciówki. Za podwyżką opowiedziało się 15 radnych Platformy, przeciwko byli radni PiS-u oraz Lewicy i Demokratów. Podwyżki zostaną wprowadzone od maja.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Lepiej jedzić na gapę... - podwyżka od maja?

Od maja prawdopodobnie więcej zapłacimy za przejazdy tramwajami i autobusami. Chce tego Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, potrzebuje jednak zgody radnych. Projekt uchwały ma być głosowany na dzisiejszej sesji.
Ostatnia podwyżka była w lutym 2002 r. Wzrost cen jest więc uzasadniony. W tym czasie znacznie wzrosły ceny paliwa i części, wielu kierowców wybrało pracę za euro. ZDiTM przyznaje też, że w kieszeniach pasażerów szuka środków na pokrycie deficytu. Za bilet 20-minutowy zapłacimy prawdopodobnie 2,20 zł (dziś 1,90), godzinny - 3,40 (obecnie 2,90), a dwugodzinny 4,40 (3,80).
Komunikacja miejska na całym świecie jest deficytowa i trzeba do niej dopłacać. Oprócz dotacji niezbędne są jednak także rozsądne wpływy ze sprzedaży biletów. A z tym w Szczecinie jest chyba największy problem. Ceny biletów są bowiem nieporozumieniem. Bilet sieciowy kosztuje znacznie więcej, niż jazda na gapę. Pasażerowie często więc wychodzą z założenia, że lepiej zaryzykować, bo tak będzie znacznie taniej. I ryzyko się opłaca, bo kontrolerów jest około 50. Osoby jeżdżące codziennie, sprawdzane są przeciętnie raz na kilka miesięcy. Dodatkowe wpływy do budżetu łatwiej więc byłoby pozyskać, uszczelniając system kontroli.
Radni mogą też pomóc komunikacji w inny sposób. W poprzedniej kadencji wysokość mandatów za jazdę bez biletu została... zmniejszona. Zgodnie z przepisami, które jedynie sugerują cenę kary dla gapowiczów, ale nie ustalają odgórnie ich wysokości. Gdyby więc kara była wyższa, być może więcej osób zdecydowałoby się płacić jazdę.
Mimo to nadal będziemy miastem biednym, w którym miejskie spółki - mając pusto w kasie - sprowadzają z Niemiec nawet kilkunastoletnie autobusy. MZK sprowadza jeszcze starsze tramwaje, bo tylko na takie nas stać. Tymczasem system ulg i zwolnień z opłat jest mocno rozbudowany. Gdyby każdą z ulg budżet miasta rekompensował wpłatą na rzecz komunikacji, na pensje dla kierowców, nowy tabor i budowę torowisk, mielibyśmy dodatkowo ponad 30 mln zł rocznie. Na to się jednak nie zanosi, więc za niewydolny system i olbrzymią grupę gapowiczów znów więcej zapłacą ci, którzy uczciwie kasują bilety.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Zamkną ul. Europejską - jest źle, będzie gorzej

Mieszkańców szczecińskich Pomorzan czeka po świętach kolejna rewolucja związana ze zmianą organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu - Derdowskiego - Europejska - Okulickiego. Przynajmniej na 2 tygodnie zostanie zamknięta ul. Europejska.
Już dziś przejechanie przez skrzyżowanie nie jest łatwe. W szczycie (i nie tylko wtedy) tworzą się korki praktycznie we wszystkich kierunkach. Prawdopodobnie w połowie przyszłego tygodnia sytuacja na krzyżówce jeszcze się pogorszy. Drogowcy muszą bowiem zamknąć wylot ul. Europejskiej na przebudowywane rondo. Po co? By wykończyć całą jego południową część, łącznie z wylaniem asfaltu - oprócz ostatniej, tzw. ścieralnej, warstwy nawierzchni. Prace na ulicach Europejskiej, Okulickiego i Ku Słońcu (południowa nitka na odcinku od Mierzyna do Cmentarza Centralnego) trwać będą przez najbliższe 2, a może nawet 3 tygodnie.
Zmiany na rondzie miały obowiązywać już od wczoraj. Wykonawca jednak do dzisiaj nie otrzymał zgody na wdrożenie tymczasowej organizacji ruchu od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (a w tym przypadku zgoda ta jest niezbędna, bowiem objazdy obowiązywać będą również poza granicami miasta). Dopiero wtedy, kiedy ją dostanie, może się zwrócić o akceptację nowej organizacji ruchu do wydziału Gospodarki Komunalnej szczecińskiego Urzędu Miasta. Zgodnie z przepisami, dopiero tydzień po jej otrzymaniu można zamknąć ulicę. Wygląda więc na to, że (jeśli nie będzie innych przeszkód) ul. Europejska zostanie zamknięta najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia.
Remont ronda jest gruntowny. Oprócz placu przebudowuje się również torowisko i chodniki. Poza tym powstaną tu ścieżki rowerowe i tzw. mała architektura. Przy okazji będą również wyremontowane wloty ulic dochodzących do skrzyżowania. Rondo będzie miało 60 metrów średnicy. Na jezdni o szerokości 10 metrów wytyczone zostaną trzy pasy ruchu.
Koszt przebudowy krzyżówki oszacowano na 14 mln zł. Ponad 11 mln zł miasto otrzymało jako dofinansowanie z ZPORR, funduszu z Unii Europejskiej. Koniec remontu zaplanowano na sierpień 2007 r.

Opracowanie "L.Wójcik", "Kurier Szczeciński", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kolekcja do wzięcia - przyszłość muzeum techniki w Szczecinie

Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki istnieje już w Szczecinie od półtora roku. Na razie przy ul. Niemierzyńskiej niewiele się jednak dzieje. Obiekt ma być ostatecznie gotowy na 2010 rok, ale jeśli ma w nim być atrakcyjna wystawa, to już dziś trzeba zbierać eksponaty - dyrektor instytucji twierdzi, że znalazł idealną kolekcję pojazdów transportowych. Trzeba tylko ją kupić. Oczywiście problemem są pieniądze.
Półtora miliona złotych - tyle chce prywatny właściciel imponującej kolekcji motocykli, samochodów, pojazdów wojskowych, akcesoriów, dokumentacji.Budynek dawnej zajezdni od listopada 2005 roku jest wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. Foto: bin Lista liczy ponad 100 pozycji - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum - 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, 2 traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów, w tym kilka przedwojennych. Na liście są też takie rarytasy, jak: promy czołgowe, stare autobusy i kilka wojskowych terenówek.
W zbiorach jest też motocykl Sokół 200 (drugi istniejący egzemplarz jest w zbiorach Muzeum Techniki w Warszawie) lub jedyny z oryginalnym przedwojennym malowaniem Sokół 1000. W kolekcji znajdują się także junaki wyprodukowane w Szczecinie. Większość pojazdów jest w idealnym stanie - są odrestaurowane i na chodzie. Tylko niektóre wymagają kosmetycznych poprawek. Właściciel Leszek Liszewski z Warszawy zbierał pojazdy przez 20 lat.
W budżecie miasta mamy zagwarantowane ńa ten cel 350 tys. zł. - wyjaśnia S. Horoszko. O brakujące środki zwróciliśmy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z takich możliwości korzystają inne miasta, jak Wrocław, Kraków czy Łódź. Musimy się jednak liczyć z tym, że dotacja może być mniejsza, wtedy trzeba byłoby dodatkowo obciążyć budżet miasta lub poszukać sponsorów, a z tym ostatnim w Szczecinie nie jest najlepiej.Unikalne jednoślady z pewnością przyciągną wielu miłośników starych pojazdów. Foto: bin Dyrektor twierdzi, że kolekcja zmieści się w budynku dawnej zajezdni, mimo że już dziś stoi w niej między innymi kilka tramwajów, autobusy, samochód strażacki.
Zbiory motoryzacyjne, o które zabiegamy, nie muszą być natychmiast wystawione - uważa dyrektor. Ekspozycja, aby była atrakcyjna, musi być stale przebudowywana. Można też wypożyczać pojazdy od innych muzeów. Dzięki temu wzbogacać własne zbiory.
Decyzja o zakupie musi zapaść jednak w miarę szybko. Kolekcją L. Liszewskiego interesuje się między innymi muzeum w Lęborku.

Opracowanie "bin", "Kurier Szczeciński", 2 kwietnia 2007 roku.

* * *

Tramwaj i park - miasta o inwestycjach

Gryfino. Czy Szczecin i Gryfino powinny ze sobą współpracować? – na to pytanie próbowano odpowiedzieć podczas wizyty prezydenta stolicy województwa Piotra Krzystka w mieście nad Regalicą. Władze obu miast dyskutowały m.in. o planach utworzenia w okolicy Gardna parku przemysłowego oraz tzw. szybkim tramwaju mogącym połączyć Szczecin z Gryfinem.
Tak naprawdę, to nie wiadomo, czy oba miasta współpracują ze sobą, czy rywalizują. Obecnie nie ma widocznych efektów wspólnych działań, natomiast w Gryfinie słychać czasami głosy mówiące o macoszym traktowaniu przez Szczecin. Przyjazd P. Krzystka miał zapoczątkować zmiany w relacjach między samorządami.
Jednym z ważniejszych tematów poruszanych podczas spotkania był plan utworzenia w okolicy Gardna parku przemysłowego. W strategii gminy Gryfino mówi się o centrum produkcyjno-usługowym, które powstałoby w sąsiedztwie węzła drogi ekspresowej S-3.
Lokalizacja parku w bezpośrednim sąsiedztwie granic Szczecina daje szansę na realizację tej inwestycji, jako wspólnego projektu. Obecność takiego partnera jak Szczecin, znacznie podniesie rangę i szansę na dofinansowanie przedsięwzięcia ze środków zewnętrznych. Prezydent Krzystek otrzyma w tej sprawie stosowną dokumentację – mówi wiceburmistrz Gryfina Maciej Szabałkin.
Nie mniej ciekawym tematem, jaki poruszono, był pomysł uruchomienia tzw. szybkiego tramwaju między miastami. Władze Gryfina przyznają, że skorzystaliby na tym mieszkańcy obu gmin. Ale nie tylko. Padły nawet słowa o przystanku na wysokości Centrum Wodnego „Laguna”, co mogłoby wpłynąć na zwiększenie liczby klientów na pływalni. Czy te plany są realne? Z pewnością wymagają dużego zaangażowania władz obu miast. Jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka radni stolicy województwa przyjęli Zintegrowany Plan Rozwoju Transportu Publicznego w Szczecinie na lata 2004-2013, który zakładał budowę szybkich tramwajów. W owym dokumencie napisano, że koszt budowy odcinka od Basenu Górniczego do Zdrojów szacowany jest na 361 mln zł.
Jak więc widać inwestycja pod hasłem szybki tramwaj Szczecin-Gryfino byłaby przedsięwzięciem wielce kosztownym. - Musimy udowodnić, że Szczecin jest ośrodkiem, ku któremu ciążą Gryfino, Stargard, Goleniów i Police - mówił kilka lat temu wiceprezydent Szczecina Andrzej Grabiec. Czy tak będzie w istocie?

Opracowanie "raj", "Kurier Szczeciński", 2 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kupimy krótkie tatry

Na początku maja do Szczecina mają przyjechać na testy trzy tramwaje z Berlina. Tym razem będą to krótkie wozy motorowe.
W piątek przedstawiciele BVG, berlińskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, byli w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. Trwają właśnie negocjacje, których finałem ma być zakup kolejnej partii używanych tramwajów z Berlina.
Na razie badamy możliwości techniczne, eksploatacyjne i finansowe zakupu - zastrzega Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Zaczęliśmy rozmowy na temat wagonów takich samych, jakie w Szczecinie już jeżdżą. Pojawiły się jednak nowe okoliczności.
BVG wycofało się ze sprzedaży przegubowych "żółtków". Właśnie takich 29 wagonów miasto miało kupić w tym roku. Negocjacje jednak się nie zakończyły, bo jest możliwość kupienia kilkudziesięciu wozów pojedynczych, tatr T6 i B6. Wyglądem są podobne do przegubowych - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Jakością i stanem technicznym przewyższają nieco wagony, które już kupiliśmy. Krótkimi tatrami interesowaliśmy się od początku, bo wpisują się w strategię wymiany taboru w Szczecinie.
Wiadomo już, że krótkie tatry powinny "pasować" do szczecińskich torów. Tak wynika z badań przeprowadzonych w Berlinie. Prawdopodobnie tramwaje, które zamierza kupić MZK, wkrótce obejrzą szczecinianie.
Na początku maja będą jazdy testowe na naszych torach - zapowiada Krzysztof Turczym. Przyjadą prawdopodobnie trzy wagony, tak by sprawdzić, jak jeżdżą w składzie podwójnym i potrójnym. Nowe tatry zastępowałyby w mieście te wagony 105N, które są w katastrofalnym stanie. Mogłyby zacząć wozić pasażerów już po wakacjach.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 1 kwietnia 2007 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07,



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0