



|
Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.
Prasa informuje - kwiecień.
  
* * *
Pokażą tramwaje
Wagony tramwajowe, z których Miejski Zakład Komunikacyjny jest dumny, będzie można obejrzeć w zajezdniach na Pogodnie i Golęcinie.
Zajezdnie będą otwarte dla mieszkańców w niedzielę od godz. 10 do 13.
Chodzi nie tyle o zaprezentowanie ich zaplecza, ale o pokazanie taboru, którym szczecinianie będą jeździć w niedalekiej przyszłości, bo standardem ma to być za ok. 2 lata - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
W każdej z zajezdni będzie prezentowany wagon przegubowy tatra. Aż 23 tego typu pojazdy mogą na jesieni trafić do Szczecina. Będzie też wystawiona zmodernizowana „105”, czyli jeden z najpopularniejszych w mieście tramwajów oraz najnowsze „bulwy”. Atrakcją na Pogodnie będzie na pewno zabytkowy bremen. Niemieckim wagonem będzie można się przejechać wokół zajezdni. Na Golęcin przyciągnąć ma przemalowany na kremowo - czerwono „helmut”.
Opracowanie Mago, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.
* * * Byle do przebudowy.
Trwa naprawa zapadającej sie jezdni ul. Ku Słońcu. To roboty, które mają powstrzymać proces samoczynnego opadania nawierzchni. Ulica potrzebuje gruntownej przebudowy, wtedy problem by znikł.
Nawierzchnia drogowa na jezdni w kierunku centrum zaczęła opadać kilka lat temu. O tym „Głos” pisał kilkakrotnie. Przyczyny nie były znane. W 2004 roku specjalną ekspertyzę przygotowała Politechnika Szczecińska. Okazało się, że na postępującą degradację drogi wpływa kilka czynników. Po pierwsze ruch samochodów, który zdecydowanie powiększył się w ostatnich latach. Do tego dochodzi fakt, że pod nawierzchnią nie ma podbudowy. Wskutek drgań jezdnia pęka, najpierw przełamuje się, z później powstają kolejne pęknięcia. Przez nie do gruntu, słabej zresztą jakości, dostaje się woda. Ta rozmiękcza podłoże, spływa dalej, grunt mięknie, a jezdnia się zapada.
Naprawą zniszczonych fragmentów, w ramach bieżącego utrzymania dróg, zajmuje się firma NCC Roads. Usterki usuwa zgodnie z fachowymi zaleceniami. Kostka jest rozbierana, później wykonujemy podsypkę, wszystko stabilizujemy. Na to idzie betonowa ława i dopiero kostka. Szczeliny zalewamy asfaltowym uszczelnieniem, tak by woda nie miała dostępu pod spód - tłumaczy Artur Kubacki z NCC.
Drogowcy przyznają, że po rozebraniu jezdni nie znajdują, żadnych ubytków w podłożu, które mogłyby powodować opadanie. Prace są prowadzone na całej długości, tam gdzie jezdnia jest zniszczona - mówi Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. To tylko doraźne naprawy, nie ma sensu ponosić poważnych nakładów bo jezdnia kwalifikuje się do całkowitej przebudowy.
Nie wiadomo, kiedy kierowcy jej się doczekają. Jest wniosek by taką inwestycje wpisać do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na kolejne trzy lata. W tej chwili wnioski są oceniane pod kątem ważności i możliwości finansowych miasta. Trudno w tej chwili powiedzieć jak ten wniosek zostanie oceniony - mówi Piotr Landowski z Biura Prezydenta Miasta.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.
* * * Umowa na mosty.
Cztery mosty nad Regalicą i Odrą zbuduje Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych. Wczoraj miasto podpisało umowę z wykonawcą. Spółka musi zdecydowanie skrócić czas robót, bo przepadną nam pieniądze z Unii Europejskiej.
Całe przedsięwzięcie obejmuje zbudowanie drugiej nitki Autostrady Poznańskiej na odcinku od wiaduktu drogowego nad ul. Poznańską do ul. Granitowej wraz z budową mostów nad Odrą oraz nad Regalicą. Do tego dochodzi jeszcze modernizacja obecnego układu drogowego oraz przebudowa istniejących mostów.
Płocka firma wykona tylko I i II etap prac, czyli zbuduje mosty i włączy je w obecną drogę.
Szczecin na te roboty dostał pieniądze z Unii Europejskiej - 44 mln złotych. Żeby wykorzystać tę sumę należy zakończyć prace i dokładnie je rozliczyć do czerwca 2008 roku. Z tym może być duży problem. Nie jestem wróżką - mówił radnym szef inwestycji miejskich, Tadeusz Żabiński pytany o możliwość wykorzystania pieniędzy z Unii Europejskiej.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, umowa przewiduje, że płocka firma ma 27 miesięcy na wykonanie prac. To oznacza, że mosty gotowe będą dopiero we wrześniu 2008 roku i Szczecin straci szanse na gotówkę z Unii Europejskiej. Możemy nieco skrócić termin wykonawcy, do powiedzmy, 24 miesięcy - przekonuje Tadeusz Żabiński. Dla nich to też korzystne, każdy miesiąc prowadzenia budowy, to kolejne wydatki. Nie ma obawy, że stracimy unijne pieniądze.
Obawy mają radni, którzy podejmowali na ostatniej sesji decyzję o wydłużeniu czasu trwania budowy, która w pierwszej wersji miała trwać tylko do końca przyszłego roku. Jaka jest pewność, że chociażby ze względu na pogodę, wykonawca zmieści się w czasie? Ulica Krzywoustego miała być gotowa do końca stycznia - dopytywali. Ale Europejską zrobiliśmy przed czasem - odpowiada Żabiński. Modernizacja całej Autostrady Poznańskiej kosztować ma 220 mln zł.
Opracowanie Ynona Husaim-Sobecka, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.
* * * Źle się dzieje w ZDiTM.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie źle się dzieje. I to na różnych polach firma zbiera kiepskie opinie. Prokuratorskie śledztwo w sprawie o korupcję, odwoływane przetargi z braku pieniędzy, konflikty pracowników i związków zawodowych z dyrekcją nie mogą dawać pozytywnego obrazu ZDiTM. Interwencji prezydenta domagają się związkowcy z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Chcą, by szef firmy Paweł Tarczyński, zmienił swoje postępowanie lub... przestał być dyrektorem. Takie próby są podejmowane co kilka miesięcy.
Nie może być tak, że jesteśmy ignorowani, nie mamy na nic wpływu, a dyrektor nie chce z nami współpracować - tłumaczy Jacek Drabkowski z NSZZ Pracowników ZDiTM. Związkowcy twierdzą, że dyrektor firmy utrudnia im dostęp do dokumentów. Nie chce współdziałać, na kontakty wyznaczył tylko jeden dzień w miesiącu. W dodatku skarżą się na niego pracownicy, którzy od jakiegoś czasu mówią o mobbingu. Takie rzeczy odbywają się w cztery oczy, trudno nam to ocenić. Ale sygnały są - potwierdza J. Drabkowski. Na ten temat pracownicy mają się wypowiedzieć anonimowo w ankietach, podobnie jak działo się to w MOPR-ze. Sprawie przygląda się też Państwowa Inspekcja Pracy. Którą sam powiadomiłem - podkreśla Paweł Tarczyński.
Ale lista zarzutów jest dłuższa. Dyrektor podobno się nie spieszy. Decyzje podejmuje miesiącami albo składa obietnice, których nie spełnia. Gdy inne firmy miejskie mają kłopoty, dyrekcja i związkowcy razem obserwują obrady Rady Miasta, rozmawiają z radnymi, szukają rozwiązań. My na placu boju zostajemy sami - mówią w ZDiTM.
ZDiTM po raz kolejny "przewinął" się przez prokuraturę. Tym razem z powodu 70 tys. zł łapówki, którą rzekomo dyrektor miał przyjąć.
Takie doniesienie było - przyznaje Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Ale śledztwo jak na razie niczego nie potwierdziło, więc zarzutów korupcji nikomu nie postawiono. Plotka się jednak rozniosła, co z pewnością chluby ZDiTM-owi nie przynosi. Podobnie jak wewnętrzne konflikty, które regularnie wstrząsają firmą. Dyrektor odpiera wszystkie zarzuty. Jest często wzywany do prezydenta i pewnie w najbliższym czasie również pójdzie do Jurczyka. Dziś swoje racje będą znów przedstawiać związkowcy.
Chcemy, by zastępca prezydenta, Andrzej Grabiec, zajął stanowisko - mówi J. Drabkowski. Mamy nadzieję, że współpraca z dyrektorem zacznie się jednak układać.
Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 kwietnia 2006 roku.
* * * Dwa kierunki.
Do maja będą wprowadzone rewolucyjne zmiany na miejskim odcinku krajowej "dziesiątki” od ul. Kopernika do Narutowicza. Roboty już się zaczęły.
To czego nie udało się zrobić przez mroźną zimę na czas otwarcia ulicy Krzywoustego jest właśnie wprowadzane. Stała organizacja ruchu zmieni radykalnie sposób jazdy w tym rejonie miasta.
Inaczej na pl. Dziecka
Tu zmiany będą największe. Na ul. Kopernika wzdłuż placu Dziecka będą zlikwidowane miejsca parkingowe. Powstanie ich kosztem pas do jazdy od pl. Zwycięstwa w ul. Narutowicza. Teraz trwa "łagodzenie” łuku przy skręcie w lewo w Narutowicza. W przeciwnym kierunku pozostaną dwa pasy.
Miejsca parkingowe zostaną przeniesione na analogiczny odcinek ul. Bogusława - tłumaczy Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Chodzi o takie uporządkowanie ciągu komunikacyjnego pl. Zwycięstwa - Piastów na krajowej "dziesiątce”, żeby auta ciężarowe nie musiały jechać przez Krzywoustego, żeby nie dochodziło do korkowania przez nie pl. Kościuszki.
Dwa stopy, trzy pasy
Pozostaje znak stop przed pl. Dziecka dla jadących ul. Narutowicza do al. Piastów. "Dziesiątka” będzie wciąż z pierwszeństwem. Stop przy ul. Bogusława będzie przeniesiony na wylot z Bogusława w Narutowicza. Na Kopernika wzdłuż pl. Dziecka po stronie szkół staną bariery.
Aż trzema pasami ruchu będzie się jeździło od al. Piastów w stronę ul. Potulickiej na odcinku do Kopernika. Zmiany będą namalowane na asfalcie przed skrzyżowaniem. Pojawią się bariery, które mają zapobiegać przechodzeniu przez jezdnię. Z prawego pasa pojedziemy w Kusocińskiego, ze środkowego na wprost do Potulickiej, z lewego tylko w Kopernika.
Więcej i krócej razy dwa
Zmiany dotkną skrzyżowania ulic Kopernika - Sambora - Jagiełły. Na Sambora zostanie uporządkowane parkowanie, będzie stawało się ukośnie do krawężnika, a nie wzdłuż niego. Przejścia dla pieszych wzdłuż Kopernika przez Sambora i Jagiełły będą krótsze. Szerokie wyloty z ulic będą zwężone. Pojawi się bruk i zieleńce.
Na Sambora zrobi się dwa razy więcej miejsca do parkowania. Na obu przejściach dla pieszych droga będzie dwa razy krótsza - ocenia Ignalewski. Zdaniem szczecińskiej drogówki zmiany są wskazane. Policja pozytywnie je zaopiniowała.
Przed przebudową ul. Krzywoustego droga krajowa była podporządkowana miejskiej, takich rzeczy nie zobaczy się w Polsce i Europie. To w tej chwili jest zmienione - tłumaczy st. post. Adam Szefler, policyjny inżynier ruchu drogowego. - Poprawi się oczywiście bezpieczeństwo placu, który jak nazwa wskazuje jest dla dzieci. Teraz pl. Dziecka auta okrążają z czterech stron. Po zmianach będzie właściwie jeden ciąg z dużym natężeniem ruchu ogrodzony barierkami.
Te zmiany to dopiero pierwszy etap. Jest szansa, że jesienią na skrzyżowaniu Kopernika - Narutowicza pojawi się sygnalizacja oraz powstanie drugi pas ruchu na Kopernika do Narutowicza. Na to potrzebne są pieniądze z miejskich inwestycji.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 26 kwietnia 2006 roku.
* * * Tramwajowa linia "ósemki" będzie jak nowa.
W wakacje kolejny rok z rzędu mają nie jeździć tramwaje na Gumieńce. Ponoć ostatni raz. Dokończona zostanie przebudowa torów. W przyszłości będą mogły tam jeździć niskopodłogowce.
Przez ostatnie lata na kilku odcinkach wymieniano torowisko linii 8. W ub.r. oprócz budowy nowych torów na Krzywoustego przebudowana została część torowiska pomiędzy pierwszą i drugą bramą cmentarną. Kolejny etap przebudowy pozostawiliśmy na ten rok - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM. Tym razem mają zostać połączone dwa remonty.
Zawieszenie kursowania tramwajów planowane jest także w związku z budową ronda na skrzyżowaniu ul. Derdowskiego i Ku Słońcu - wyjaśnia Przepiera. Wykorzystamy ten czas na dokończenie budowy torowiska przy cmentarzu. Miasto dostało na ten cel pieniądze z Unii Europejskiej (z programu ZPORR). Na inwestycje w infrastrukturę tramwajową jest 15 mln zł (75 proc. z funduszy unijnych), które przeznaczono na dwa cele: zakup sześciu wozów doczepnych do tramwajów 105 N oraz właśnie przebudowę torowiska "ósemki". W tym tygodniu ogłoszono przetarg na przebudowę. Wykonawca będzie musiał uporać się z robotą w czasie wakacji. Wymienione zostanie 400 m toru na obu nitkach linii.
Pozostanie jeszcze do wymiany niedługi odcinek torowiska wzdłuż ul. Sikorskiego i będziemy mieć tę linię w całości wyremontowaną - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. technicznych MZK. Tory na odcinku Basen Górniczy - most Długi są w stanie dość dobrym.
Po wymianie ostatnich odcinków tory będą przygotowane do tego, byśmy najpierw puścili tam berlińskie tatry (jeśli je kupimy), a w przyszłości tramwaje niskopodłogowe - mówi Przepiera. Ósemka będzie więc linią modelową. W długoletnich planach miasta jest ona przeznaczona do kursowania szybkiego tramwaju.
Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 25 kwietnia 2006 roku.
* * * Wzięli się za usterki.
Wczoraj pod nieczynną dla ruchu częścią przeprawy parnickiej pojawili się drogowcy. Będą naprawiali prawie nowy most.
24 lutego zapadła decyzja, że część wjazdową przeprawy w kierunku portu trzeba natychmiast zamknąć, bo może zagrażać bezpieczeństwu osób korzystających z niego. Na konstrukcji podczas kontroli odkryto pęknięcia. Uszkodzenia oceniali eksperci z Politechniki Szczecińskiej.
Okazało się, że awarii uległ balast przęsła mostu, a przyczyną mogły być drgania. Konstrukcja poddała się po niecałych czterech latach użytkowania. Gwarancja obejmowała zaledwie rok eksploatacji. Podjęta została decyzja, że do czasu naprawienia usterek z mosty nie można korzystać. Wczoraj pod mostem pojawił się ciężki sprzęt, potężne stalowe elementy i ekipa drogowców. Teraz będą naprawiali most.
Termin zakończenia prac przewidywany jest na koniec maja - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Zakres robót obejmuje rekonstrukcję balastu skrzyni dociążającej. Prace mogły się rozpocząć dopiero po dwóch miesiącach od wykrycia uszkodzeń, bo oprócz ekspertyzy trzeba było znaleźć firmę, która zaprojektuje naprawę, a później kogoś, kto ją wykona.
Sama naprawa nie wymaga rozbierania mostu do fundamentów, ani zrywania asfaltu. Pieniądze na roboty wykłada Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z funduszy na naprawy i bieżące utrzymanie tego typu obiektów. Szacowany koszt to ok. ćwierć miliona zł.
Konstrukcja zbudowana z pomocą pieniędzy z Banku Światowego za 23 mln zł ułatwiała dojazd do Portu i odciążała ruch, m. in. na ul. Energetyków. Po naprawie znów będą mogły jeździć nią 50 - tonowe ciężarówki.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 25 kwietnia 2006 roku.
* * * Łapówka dla dyrektora?.
Policja i prokuratura sprawdzają czy Paweł T., dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, wziął 70 tys. łapówki za ustawienie przetargu. Miał mu ją wręczyć poprzedni szef szczecińskiej spółki PRiNŻ Pomerania.
Dzięki łapówce Pomerania miała w połowie 2004 r. wygrać przetarg na ustawienie w mieście znaków drogowych. Zawiadomienie o korupcyjnej propozycji złożyły w prokuraturze obecne władze Pomeranii. Sprawa wyszła na jaw dopiero teraz, choć śledztwo trwa od listopada ub.r.
W wątku korupcyjnym śledztwa nikomu nie postawiono żadnych zarzutów - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Paweł T. nie przyznaje się do wzięcia łapówki. Kategorycznie zaprzeczam. Co więcej ten przetarg był profesjonalnie przygotowany, co potwierdzili arbitrzy w Warszawie. Rozumiem, że komuś bardzo zależy, abym podał się do dymisji - powiedział „Głosowi”.
W ubiegłym tygodniu część pracowników ZDiTM oskarżyła dyrektora o mobbing. Temu też dyrektor zaprzecza.
Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 25 kwietnia 2006 roku.
* * * Trzeźwi jak należy.
W nocy z czwartku na piątek drogówka badała trzeźwość motorniczych i kierowców komunikacji miejskiej. Wszyscy kontrolowani byli trzeźwi.
Co jakiś czas policjanci sprawdzają, jak jest z trzeźwością u osób wożących szczecinian. Wczoraj trzy załogi ruszyły o godz. 3 do kilku zajezdni. W sumie skontrolowano czterdziestu prowadzących pojazdy komunikacji miejskiej.
Pudło, wszyscy byli trzeźwi - mówi komisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa drogówki. Pudło z punktu widzenia ujawnienia nietrzeźwych. Ale to dobrze i kierujących trzeba pochwalić. Cieszyć nie ma się z czego, bo tak ma być. W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, jak nas zapewniono, wszyscy są uczuleni na ewentualną jazdę po alkoholu. Zakład ma m.in. alkomaty, którymi prowadzi wyrywkowe kontrole. Wszyscy motorniczy wiedzą, że wożą ludzi. Gdyby zdarzył się taki przypadek, czego nigdy wykluczyć nie można, pracownik żegna się z pracą - zapewnia Jerzy Manduk, dyrektor MZK.
Jak przypomina Manduk były w historii przypadki, że motorniczy wyjeżdżał na miasto trzeźwy, a wracał pijany. Dyrektor przypomina historię motorniczej, która we wstanie wskazującym spowodowała śmiertelny wypadek.
Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 22 kwietnia 2006 roku.
* * * Jazda przez 10 lat?.
Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma szansę na 10-letnią umowę na wożenie pasażerów. Sąd przyznał racje SPPK, które twierdziło, że nie było podstaw do unieważnienia przetargu, co zrobił Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
Przypomnijmy, że chodzi o trzeci z kolei przetarg na obsługę komunikacji autobusowej w Szczecinie i Policach, który został unieważniony w połowie grudnia przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Powodem był brakiem pieniędzy. SPPK oprotestowało unieważnienie w Urzędzie Zamówień Publicznych. Tamtejsi arbitrzy wydali wyrok, który uchylał unieważnienie. Arbitrzy zobowiązywali ZDiTM do do ponownej oceny ofert i wybrania najlepszej. Oferta polickiego przewoźnika była jedyną na pakiet tzw. linii polickich.
Z wyrokiem nie zgodził się ZDiTM. Sprawa trafiła do sądu. Wczoraj ten orzekł, że to UZP miał rację. Tym samy przed SPPK staje otwarta droga do podpisania 10 - letniej umowy.
Ogromnie się cieszę. Jest wyrok, który nie podlega odwołaniu i kasacji - informuje Andrzej Markowski, prezes polickiej spółki. - Teraz piłka jest po stronie miasta. Ja chcę umowy na 10 - lat i oczekuję jedynie wykonania wyroku sądu w dobrym interesie Szczecina, który ma udziały w tej spółce. Paradoksalnie działam w imieniu Szczecina.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego komentować sprawy nie chciał: Czekamy na uzasadnienie wyroku - stwierdziła Magdalena Michalska z ZDiTM. Podobnie uzasadnienie chce poznać wiceprezydent odpowiadający m. in. za komunikację. Chce wiedzieć, czym kierował się sąd, ale zapowiada znalezienie wyjścia zgodnego z wyrokiem sądu.
Trudno, to komentować. Będziemy mieli pewien precedens. Najpierw potrzebna jest stosowna uchwała do zaciągania zobowiązań dłuższych niż dwa lata. Jeżeli będzie akceptacja, to taka umowa będzie podpisana. Trzeba rozpocząć przygotowania do rozstrzygnięcia tego przetargu - mówił wczoraj wiceprezydent Andrzej Grabiec.
Z możliwości jaką miało SPPK nie mogły skorzystać dwie pozostałe spółki autobusowe „Dabie” i „Klonowica”.
Byliśmy w innej sytuacji, nasze ceny przewyższały wartość zamówienia - tłumaczy Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Mamy teraz obraz pewnej sytuacji panującej w komunikacji autobusowej w mieście - podsumowuje Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPAD.
W przetargu SPPK położyło ceny netto 3,89 zł i 3,99 zł za jeden przejechany kilometr. Średnio dawało to 3,93 zł.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 21 kwietnia 2006 roku.
* * * Chcą je kupić.
Przynajmniej piątka szczecińskich radnych zagłosuje za kupieniem tramwajów tatra z Berlina. Tak deklarowali wczoraj, bo wagony są estetyczne, ciche i można je korzystnie kupić.
Wczoraj odbyła się runda z zajezdni na Pogodnie do Głębokiego przywiezionymi z Berlina na testy tramwajami tatra. Pasażerami tym razem byli ludzie mający wpływ na ich zakup.
Tramwaje wyglądają jak nowe (mają jednak 20 lat, 10 lat temu były gruntownie przebudowane), wewnątrz jest czysto, estetycznie, wszystko jest dobrze wykończone. Nic nie jest zniszczone, szyby nie są porysowane, a okna z łatwością się uchylają. Zaletą jest niski poziom hałasu i stabilna, komfortowa jazda. Fotele umieszczone są po trzy w rzędzie, obite miękką tkaniną. Drzwi nie przytrzasną nikomu nogi, czy ręki. Jest system głośnomówiący i są tablice świetlne. To rzuca się w oczy pasażerów.
Ale wygodniej ma i motorniczy, bo kabina jest klimatyzowana, fotel ma amortyzacje, a komputer pokładowy czytelny wyświetlacz.
Jest wygodniej i ciszej niż w naszych wagonach przegubowych, które maja zastąpić - tłumaczy Jerzy Meyna, motorniczy prowadzący wczoraj skład. Na dobrych torach spisuje się zupełnie dobrze.
Decyzja o wygospodarowaniu środków z budżetu miasta i przeznaczenia odpowiedniej kwoty na zakup 23 identycznych tramwajów ma szansę połączyć radnych ponad politycznymi podziałami. Ci, którzy jeździli tatrami wczoraj, deklarowali poparcie.
Gażyna Kochańska: Rzadko jeżdżę na co dzień tramwajem. Ten jest cichy, wygodny. Będę głosowała, żeby je kupić. Choćby z racji ekonomicznej, bo wiem ile kosztują nowe tramwaje i że na taką ilość nowych miasta na pewno nie stać.
Bohdan Trzos: Zdecydowanie mówię "tak”. Wątpiących będę przekonywał, gdyby tacy się pojawili. gwarantuje, że wszyscy radni będą na”tak”.
Edmund Trokowski: Podobała mi się jazda. Jestem za kupieniem ich. Mieszkańcy będą wiedzieli skąd moje poparcie, jeżeli przejada się tym tramwajem.
Jerzy Skarżyński: Zagłosuję na "tak”, bo jestem za odnową taboru, jeżeli będę wiedzieć, gdzie znaleźć na to pieniądze. Na jakiś czas sprawa komunikacji tramwajowej byłaby załatwiona.
Henryk Jerzyk: Kupić. Oczywiście, że kupić, tym bardziej, że właściwie pieniędzy nie trzeba szukać. Mój głos jest na "tak”.
Umowa z przedsiębiorstwem BVG, do którego należą tramwaje jest korzystna. Zakup na zasadzie zbliżonej do leasingu - tłumaczy Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. - Całość rozłożona w ratach na kilka rat, z opcja wykupu. Miasto stać, żeby wygospodarować te pieniądze. Jeden przegubowy wagon to koszt ok. pół miliona złotych. Raty są nieprocentowane. Niemcy pomogą załatwiać części zamienne bez swojej prowizji. W 2013 roku tatry byłyby już własnością miasta. Wczoraj można było usłyszeć, że rocznie z budżetu potrzeba by ok. 800 tys. zł. Czy pieniądze będą, radni zadecydują w maju.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 20 kwietnia 2006 roku.
* * * Tatry zachwala szef BVG Berlin.
Mariusz Rabenda: To całkiem dobre wozy, a wy chcecie się ich pozbyć. Dlaczego?
Klaus-Dietrich Matschke, dyrektor BVG Berlin: Dostaliśmy pieniądze na zakup 50 nowych niskopodłogowców. Dlatego jesteśmy zmuszeniu do wycofania z eksploatacji 300 tatr. Nie chcemy jednak, by poszły na złom, bo są w dobrym stanie i jeszcze długo mogą służyć pasażerom w innym mieście. W Niemczech odsprzedawanie używanego taboru to sprawdzona praktyka. Myślę, że nowe kraje Unii Europejskiej skorzystają na tym.
Dlaczego chcecie je sprzedać do Szczecina?
Bo Szczecin potrzebuje takiego taboru, a my mamy go w ofercie. Interesy są więc zbieżne. Do was jest z Berlina niespełna 200 km drogi, którą pokonuje się w niecałe dwie godziny. To dodatkowy plus. Z innymi potencjalnymi kupcami też rozmawiamy. Odkupieniem naszego taboru zainteresowane są miasta w Rumunii, Serbii, Turcji, Rosji.
Czy po wycofaniu z eksploatacji tatr, cały tabor berliński będzie niskopodłogowy?
Tak. U nas w Niemczech duży nacisk kładzie się obecnie na konieczność umożliwienia podróżowania osobom niepełnosprawnym.
Czy planujecie dłuższą współpracę ze Szczecinem?
Mam nadzieję, że zakup 23 tatr to początek kooperacji. Już za cztery, pięć lat będziemy mogli wam zaoferować jeszcze nowocześniejsze tramwaje. Możemy też pomóc w lepszym zarządzaniu - w latach 90. przeszliśmy restrukturyzację firmy. Mamy doświadczenie, z którego może skorzystać MZK.
Opracowanie not mpr, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.
* * *
Tatry zachwala motorniczy.
Mariusz Rabenda: Jeździł Pan tatrami w Berlinie i u nas. Jakie wrażenia?
Michał Margoński (motorniczy z dziesięcioletnim stażem): Trudno to porównać. Tory w Berlinie są jak marzenie. Równiutkie, aż miło jechać. Tramwaj cichutko się po nich przesuwa. U nas jest dużo gorzej. Na "ósemce" torowisko jest niezłe, poza jednym odcinkiem przy cmentarzu. Na "siódemce" fatalnie jest wzdłuż całej al. Boh. Warszawy. To ma wpływ na komfort jazdy.
Dwie połączone tatry mają 38 m długości, a niektóre przystanki w Szczecinie zaledwie po 35 m. To problem?
Przy głównej bramie cmentarza i na Bramie Portowej, jadąc w stronę pl. Kościuszki, zestaw się nie mieści. Trzeba coś z tym zrobić.
Jak wyposażona jest kabina motorniczego?
Nowocześnie. Podgrzewany, hydrauliczny fotel. Podgrzewane lusterka i szyba przednia, klimatyzacja. Jazdę jesienią czy zimą ułatwiają urządzenia, które sypią piach pod koła, gdy tylko tramwaj zaczyna się ślizgać.
Na słupkach przy drzwiach środkowych i tylnych zamontowany jest interkom umożliwiający porozumiewanie się pasażerów z motorniczym.
W Berlinie interkom jest wykorzystywany choćby do tego, by poinformować motorniczego o tym, że na najbliższym przystanku chce wysiąść kobieta z wózkiem dziecinnym lub osoba niepełnosprawna.
Czy tatry są najlepszymi tramwajami, jakie Pan prowadził?
Nie. Pięć lat temu były u nas testowane niskopodłogowce. Były lepsze. Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy po Szczecinie będą jeździły takie wozy. Wcześniej jednak trzeba wymienić prawie wszystkie torowiska.
Opracowanie not mpr, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.
* * * Mkną po szynach berlińskie tramwaje.
Żółta berlińska tatra na próbę pojechała wczoraj po szczecińskich szynach. Radni, którzy uczestniczyli w przejażdżce, są przekonani, że warto je kupić.
Żółto-czarny, 38-metrowy zestaw dwóch wozów typu KT4Dt wyruszył przed południem spod bramy zajezdni przy al. Wojska Polskiego w stronę Głębokiego. Pasażerami byli radni, miejscy urzędnicy, dziennikarze, pracownicy tramwajowej firmy BVG z Berlina i naszego MZK. Po wyjeździe z zajezdni większość gości wygodnie rozsiadła się na krzesełkach. Wykonane są z miękkiej tkaniny, względnie odpornej na wandali - zachwala Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK ds. technicznych.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec i dyrektor BVG Klaus-Dietrich Matschke wolą jechać na stojąco. To nie pierwsza moja podróż tym tramwajem - mówi Grabiec. W poniedziałek skład testowano na trasie "ósemki".
Na (kiepskim) torowisku wiodącym na os. Głębokie tramwaj jedzie równo i cicho. Po drodze Turczyn opowiada o niuansach technicznych testowanej tatry: Pasuje ona dość dobrze do naszych torów, a komfort jazdy podnoszą zamontowane amortyzatory - zachwala. Tramwaje, które chcemy kupić od BVG Berlin, wyprodukowano w latach 1985-86, ale dziesięć lat temu przeszły gruntowny remont. Wymieniono poszycie, zmodernizowano silniki i układ jezdny.
W porównaniu z innymi tramwajami jeżdżącymi po Szczecinie, berlińskie tatry mają więcej miejsc siedzących (z lewej strony siedzenia sa podwójne), za to węższy korytarz pomiędzy nimi. Z tyłu wagonu jest dostatecznie dużo miejsca, by przewieźć nawet rowery.
Na pętli przy jeziorze Głębokie tramwaj się zatrzymuje. Goście wysiadają, dzielą się uwagami. Czuję się mniej więcej tak jak wtedy, gdy przesiadłem się z poloneza na toyotę - mówi Edmund Trokowski, radny SLD. Wtedy też byłem zdziwiony, że wewnątrz wozu jest tak cicho. Będę namawiał innych radnych, żeby poparli zakup tych wozów.
Berliński tramwaj z zewnątrz prezentuje się dobrze. W przeciwieństwie do szczecińskich nie jest oklejony reklamami. Na boku jest tylko napis na białym tle: "BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina."
Decyzja o ewentualnym zakupie (w formie leasingu) 23 tramwajów od BVG zapadnie na majowej sesji. Jeśli uchwałę w tej sprawie przegłosują radni, jeszcze przed wakacjami pierwsze tatry mogą przyjechać do Szczecina. Najpewniej jeździć będą na liniach 7 i 8 - tam torowiska są w najlepszym stanie. Cenę jednej berlińskiej tatry wynegocjowano na 120 tys. euro (ok. 500 tys. zł). Szczecin ma spłacać leasing do 2013 r. Pierwsza rata - jeszcze w tym roku.
Czym teraz jeździmy po Szczecinie
Obecnie MZK ma 205 tramwajów. Średni wiek wozów - 24 lata. Najnowsze z nich to 14 wagonów 105Nks kupione pięć lat temu. Jeśli MZK otrzymałoby 23 berlińskie tatry, wycofa z eksploatacji tramwaje typu 102 (tzw. przegubowce) zbudowane w latach 1971-1972.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.
* * * Przetarg na linie autobusowe znów się nie uda?.
Od ponad roku ZDiTM nie potrafi skutecznie przeprowadzić przetargu na obsługę dziennych linii autobusowych. Szefowie spółek przewozowych są przekonani, że szóste podejście, w maju, też zakończy się porażką.
Od marca 2005 r. autobusy jeżdżą w Szczecinie na zasadzie krótkotrwałych umów na płacenie z ręki. Kolejne przetargi są unieważniane, bo Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie jest w stanie płacić za tzw. wozokilometr takich stawek, jakich oczekują przewoźnicy. Wiele wskazuje na to, że w maju będzie podobnie. Koszty obsługi linii zawyżają bowiem rosnące ceny paliw, co trzeba uwzględnić w zaproponowanych miastu stawkach.
Nie możemy pozwolić sobie, by przetarg udał się naszym kosztem - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Dziwię się, że ZDiTM wydaje pieniądze na nagrody [tydzień temu radni przegłosowali uchwałę gwarantującą 230 pracownikom ZDiTM-u podwyżki płac i wysokie "jubileuszówki" - red.], zamiast przeznaczyć te środki na komunikację.
Szefowie spółek autobusowych zarzucają miastu, że z powodu braku stałych długoletnich umów nie mogą kupować nowych autobusów. - Żaden bank nie udzieli mi kredytu, nie mając gwarancji, że moja spółka ma stałe dochody - wyjaśnia Andrzej Markowski ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Oferty w obecnym przetargu mają być otwarte 19 maja. Pięć wcześniejszych unieważniono. Za każdym razem ZDiTM wyliczał, że na stawki proponowane przez spółki miasta nie stać. Czy tym razem spółki spuszczą z tonu? Nic z tego. Nie będzie sentymentów. Postawię ceny wysokie, wyliczone racjonalnie - zapowiada Sołtysiak. Markowski wtóruje: - Uważam, że naszym ofertom zamawiający znów nie będzie w stanie sprostać.
Kwoty, jakie miasto zaplanowało na obsługę komunikacji, są formalnie utajnione, ale spółki potrafią je określić, bo wadium wynosi 0,5 proc.tej kwoty. Co będzie, jeśli kolejny przetarg się nie uda?
Zakładamy, że się uda - mówi Magdalena Michalska, rzeczniczka ZDiTM-u.
Ratunek może nadejść tuż przed otwarciem ofert. W połowie maja zaproponujemy radnym dodatkową dopłatę 1,5 mln zł do komunikacji - zapowiada zastępca prezydenta Szczecina Andrzej Grabiec. Pieniądze zostały z ubiegłego roku. Deficyt budżetowy mieliśmy niższy od planowanego, bo wydaliśmy mniej na inwestycje. Chcemy część niewykorzystanych środków przeznaczyć na dopłaty do kilometrów.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 kwietnia 2006 roku.
* * * Winna zwrotnica?.
Kilka dni temu na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z al. Piastów wykoleiła się "piątka”. To kolejny taki przypadek w tym roku.
Usłyszałam przerażający huk, zatrzęsło tramwajem, później okazało się, że "piątka", którą jechałam, wykoleiła się - relacjonuje nasza Czytelniczka. Ludzie byli przestraszeni. Tramwaj zostawił ślady na jezdni.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego dowiedzieliśmy się, że w tym roku to trzecie tego typu zdarzenie w tym miejscu. Było sześć wstrzymań ruchu z czego trzy to wykolejenia - informuje Magdalena Michalska z ZDiTM.
Na tym skrzyżowaniu jest sygnalizacja, znajdują się wszyscy uczestnicy ruchu, skutki takiego zdarzenia mogą być różne. Wszystko zależy od prędkości i jak daleko pojazd wyjedzie z szyn - mówi st. post. Adam Szefler, inżynier ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Do wykolejeń tramwajów w ogóle nie powinno dochodzić. Jedno jest pewne - tramwaj ma być na torach. Pamiętam, że w zeszłym roku w tym miejscu też były takie zdarzenia.
Wykolejenie sprzed kilku dni jest oceniane w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym jako nietypowe. Wypadły z torów dwa i to ostatnie wózki wagonów. Podejrzewamy, że przyczyną była zła współpraca wózków z rozjazdem - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Po tych doświadczeniach podjęliśmy decyzję, że trzeba w tym miejscu coś zrobić.
W MZK zapewniano nas, że do świąt część zwrotnicy, która może być odpowiedzialna za wykolejenia, zostanie wymieniona na zupełnie nową. Słowa dotrzymano. W nocy, po tym, jak "Głos" zainteresował się sprawą, fachowcy wymienili tzw. iglicę, wyregulowali profil nawierzchni i poprawili położenie zwrotnicy. Czy to zapobiegnie kolejnym wykolejeniom? Wszystko wskazuje na to, że z winy torowiska nie będzie już tam wykolejeń. Cały układ będziemy dalej obserwować - zapewnia Krzysztof Turczyn.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 15 kwietnia 2006 roku.
* * * Rondo lekko opóźnione.
Znani są już chętni do budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu i Derdowskiego. Prace mają się rozpocząć jeszcze w czerwcu.
Termin składania ofert przez firmy, które chciały budować rondo mijał 4 kwietnia - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji. - Było jednak bardzo dużo pytań od firm, musieliśmy więc zmienić nieco specyfikację przetargową i wydłużyliśmy czas przyjmowania zgłoszeń do poniedziałku, 10 kwietnia.
Prace budowlane powinny rozpocząć się na przełomie czerwca i lipca. Trwać będą dwa lata. Kosztować mają około 14 mln złotych, ponad 11 miasto otrzymało z funduszy Unii Europejskiej.
Wykonawca będzie musiał wybudować rondo o średnicy 60 metrów (nieco mniejsze niż Uniwersyteckie), wokół którego będą trzy pasy jezdni o szerokości 10 metrów. Do tego przebudowa torowiska tramwajowego, chodników, ścieżek rowerowych i infrastruktury technicznej (wodno - kanalizacyjnej, ciepłowniczej, gazowej, elektrycznej, oświetlenie ulic, sygnalizacji świetlnej, elektrotrakcyjnej, telekomunikacyjnej).
Nie możemy zamknąć skrzyżowania na czas prowadzenia prac, co niestety wydłuży czas budowy - mówi dyrektor Zabiński. Trzeba liczyć się z utrudnieniami, choć zdaję sobie sprawę, że wielu kierowców będzie kląć.
Wykonawca, który zostanie wyłoniony w przetargu, będzie musiał przedstawić harmonogram robót. Wiadomo już że na czas przebudowy torowiska, trzeba będzie zawiesić kursowanie tramwaju linii 8 co najmniej na pół roku.
Czterech do ronda
Rondo budować chcą cztery firmy. Najdroższą ofertę złożyło konsorcjum firm NCC Roads i MPK Łódź. Przebudowę skrzyżowania wyceniło na ok. 18 mln 160 tys. zł. Najtańsza oferta wpłynęła od firmy Energopol Szczecin, które oceniło zakres robót na ok. 13 mln 850 tys. zł. Teraz trwa sprawdzanie ofert.
Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 15 kwietnia 2006 roku.
* * * Będą wozić nas za darmo.
Dopiero co przyjechały, a już jutro berlińskie tramwaje będą woziły szczecinian. Na razie w ramach testów.
Według wcześniejszych zapowiedzi tatry miały być w Szczecinie dwa dni wcześniej. Dopiero wczoraj stanęły jednak na szynach w zajezdni tramwajowej na Pogodnie. Dotarły w środę ok. godz. 23. Ze zdjęciem ich z tirów trzeba było poczekać do rana.
Teraz tatry będą w Szczecinie testowane. Wczoraj planowano pierwsze jazdy. Pasażerowie będą mogli sami ocenić, jak się nimi jeździ i w jakim są stanie. Już jutro berlińskie tramwaje pojadą trasą "ósemki". Rzucające się w oczy, żółte tramwaje będą woziły szczecinian za darmo w godzinach od 14 do 17. Tak zapowiada Miejski Zakład Komunikacyjny.
Tramwaje pierwsze jazdy już wykonały, działają w naszych warunkach jak należy - mówił wczoraj rano Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Dziś rozpoczną się jazdy techniczne i instruktażowe pod okiem przedstawicieli BVG, berlińskiego przedsiębiorstwa, od którego miasto planuje kupić 23 identyczne, przegubowe tramwaje. Choć są to dwudziestoletnie pojazdy, niedawno przeszły remonty modernizacyjne wykonane przez Siemensa. Będą testowane w jeździe pojedynczej i podwójnej z drugim wozem, jako doczepnym. Prawdopodobnie w sobotę wyjadą jako zespolone - prognozują pracownicy MZK.
W Szczecinie tatry będą do 4 maja. Później trzeba je zwrócić.
Technologicznie są na tym samym poziomie, co najnowsze tramwaje w mieście, tzw. bulwy. A przecież są o wiele starsze - ocenia Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Wewnątrz: miękkie siedzenia - u nas rzadkość, bardzo wysoki poziom wykończenia - iście niemiecka precyzja. Przy tym są ciche, dobrze resorowane. Nie są zniszczone, nie są przestarzałe.
Ciekawostką jest to, że na tyle wagonu jest stanowisko do sterowania. Zatem motorniczy cofając przy manewrach, może z niego korzystać.
W Berlinie je wycofują z użytku, a dla nas to wciąż więcej niż przeciętny poziom - kończy Łubiński. Mam nadzieję, że na naszych tragicznych torach, jednych z najgorszych w Polsce, nie rozsypią się.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 14 kwietnia 2006 roku.
* * * Potrzebne nowe oznakowanie.
Kierowcy korzystający z ul. Krakowskiej w Szczecinie skarżą się na złą organizację ruchu przy skrzyżowaniu z ul. Europejską.
Jadąc ul. Krakowską, tuż za światłami są dwa pasy ruchu. Ten po prawej dla jazdy na wprost i skrętu w prawo. Ten po lewej - tylko do skrętu w lewo. Przez kilka dni obserwowaliśmy natężenie ruchu w tym miejscu. Okazuje się, że lewoskręt jest niemal nieobciążony, podczas gdy prawy pas, tak.
Uważam, że powinny być zamienione funkcje, tj. prawy tylko do skrętu w prawo, a lewy - do jazdy na wprost i do skrętu w lewo - proponuje Jacek Pok, dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie.
Wydziałowi Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, który zajmuje się w Szczecinie organizacją ruchu, nie jest znany problem.
Zazwyczaj jest odwrotnie, tj. lewy pas jest do jazdy na wprost i do skrętu w lewo - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału. - Bywa jednak tak z nowymi drogami, że projekt organizacji ruchu był opracowany na podstawie starych przepisów, a my go nie odbieraliśmy. Przyjrzymy się więc, który z pasów jest bardziej wykorzystywany przez kierowców i będziemy interweniować.
Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 14 kwietnia 2006 roku.
* * * Tramwaje z Berlina już są testowane w Szczecinie.
W Wielką Sobotę i lany poniedziałek pasażerowie linii 7 i 8 będą mogli za darmo jeździć tramwajami, które Szczecin chce kupić z Berlina
Dwie żółte tatry KT4Dt dotarły do naszego miasta w nocy ze środy na czwartek. Operacja rozładunku w zajezdni Pogodno mogła się odbyć tylko wówczas, gdy panował tam całkowity bezruch. Było to możliwe do godz. 4 nad ranem. W dzień oba wagony stały w halach zajezdni. Oglądali je technicy ze szczecińskiego MZK.
Jak twierdzą, pod spodem wszystko jest takie samo jak w tramwajach, które eksploatujemy - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Motorniczy za to będzie miał znacznie większy komfort jazdy: hydraulicznie podnoszony i podgrzewany fotel, klimatyzowana kabina.
Pulpit sterowniczy jest trochę bardziej rozbudowany niż w tramwajach, jakie dotychczas jeździły po Szczecinie. Zupełną nowością jest interkom, dzięki któremu pasażerowie będą mogli rozmawiać z motorniczym.
Mam nadzieję, że gdy na stałe kupimy te wagony, interkom nie będzie nadużywany przez pasażerów - mówi Turczyn. W sytuacjach nagłych może być jednak pomocny. Berlińskie tatry będą w Szczecinie testowane do 4 maja. Pierwsze jazdy próbne zaplanowano na noc z czwartku na piątek.
Dla nas te nocne jazdy testowe są najważniejsze, bo dzięki nim sprawdzimy, czy pojazdy mogą być eksploatowane w naszych warunkach - wyjaśnia Turczyn. Jeśli chodzi o mijanie się, to problemów na pewno nie będzie, bo wagony są o siedem centymetrów węższe od naszych.
Dla pasażerów z kolei ważniejsze będą jazdy otwarte. Pierwsze zaplanowano na Wielką Sobotę i poniedziałek wielkanocny. W oba dni od godz. 14 do 17 za darmo będzie można podróżować nimi na liniach 7 i 8.Wewnątrz jest 35 miejsc siedzących (z lewej strony fotele są dwumiejscowe), co ogranicza powierzchnię dla pasażerów stojących. Łącznie może takim wagonem podróżować 99 osób.
Gdy testowe tatry były w drodze z Berlina do Szczecina, z magistratu wysłano pismo do dyrektora BVG potwierdzające chęć zakupu serii 23 wozów. Na bezprzetargowy zakup tramwajów miasto musi jeszcze uzyskać zgodę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
Testowe tatry wrócą do Berlina 4 maja. Cały czas są eksploatowane przez BVG. Mają 20 lat, ale 10 lat temu w zakładach Siemens przeszły gruntowną przebudowę. Jeśli MZK dostanie te wozy, wycofa z eksploatacji ponad trzydziestoletnie wagony typu 102.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 13 kwietnia 2006 roku.
* * * Wyniki badani komunikacji miejskiej będą znane dopiero 15 maja.
Zmiany na liniach autobusowych nie będą możliwe przed 2007 r., a za badania komunikacji miejskiej zapłacimy nie 150, a 185 tys. zł. Dyrektor ZDiTM-u tłumaczył się wczoraj przed wiceprezydentem, dlaczego ciągle nie ma wyników badań komunikacji miejskiej.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec wezwał do siebie dyrektora Pawła Tarczyńskiego po naszym wczorajszym artykule "ZDiTM wyrzucił w błoto 150 tys. zł". Miał wyjaśnić, dlaczego mimo upływu pięciu miesięcy od przeprowadzenia badań komunikacji miejskiej nadal nie ma ich wyników, a co za tym idzie - propozycji zmian w funkcjonowaniu komunikacji. Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ZDiTM-u, wyniki miały być znane już 28 lutego.
Teraz okazuje się, że ZDiTM podpisał z wykonawcą badań aneks do umowy, który zakłada, że Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej i Uniwersytet Szczeciński opracują "syntetyczną analizę" wyników do 15 marca. Okazuje się też, że za nią miasto musi dopłacić kolejne 35 tys. zł. Koszt całych badań wzrósł zatem ze 150 do 185 tys. zł. Zdaniem dyrektora Tarczyńskiego wszystkie terminy zostały dotrzymane - mówi Grabiec. Do 28 lutego była wykonana pierwsza część umowy. W tym terminie ZDiTM dostał 3,5 tys. arkuszy wyników.
Tyle tylko, że to opracowanie okazało się dla ZDiTM niezrozumiałe, a tym samym bezużyteczne, co potwierdził nam Zbigniew Wicik, były wicedyrektor ZDiTM odpowiedzialny za sprawę badań.
Analiza była gotowa do 15 marca i tę analizę ZDiTM już ma. Zobowiązałem dyrektora ZDiTM, by do połowy maja przedstawił mi nie tyle wyniki, co propozycje konkretnych zmian w funkcjonowaniu komunikacji - poinformował po wczorajszej rozmowie wiceprezydent Grabiec.
Niestety zgodnie z tym, co napisaliśmy, nie wszystkie zmiany będą możliwe do wprowadzenia w tym roku. Przetarg na dzienną komunikację autobusową jest już ogłoszony, więc jego warunków nie można zmienić. Jeśli zostanie rozstrzygnięty, to do maja 2007 r. zmiany na liniach autobusowych będą prawie niemożliwe. Przepisy pozwalają nam na korygowanie do 2 proc. wielkości zamówienia - potwierdza Grabiec.
Ci, którzy mieli nadzieję, że częściej będą jeździć zatłoczone dziś autobusy 106, 107, 60 czy 61 mogą takie marzenia odłożyć przynajmniej na następny rok. W połowie tego roku będzie można za to zmienić kursy tramwajów. Z badań wynika, że obłożenie niektórych linii jest mniej niż średnie, a tramwaje, których linie nakładają się, często jeżdżą puste - mówi Grabiec. W tych przypadkach będziemy się zastanawiać nad cięciami w rozkładzie. Zmiany mogą być nawet bardzo duże. Chodzi m.in. o kursy w kierunku ul. Ludowej czy Potulickiej.
Na nasze pytanie, czy takie wyjaśnienia zadowalają wiceprezydenta, któremu podlega ZDiTM, Andrzej Grabiec odpowiedział: przyznaję, że koniec lutego to był za krótki termin na wykonanie badań i opracowanie propozycji zmian. Jednak współpraca między ZDiTM-em i magistratem nie jest dobra i to musi się zmienić.
Pytanie o podwyżki dla pracowników ZDiTM-u
Wczorajszy "Głos Szczeciński" poinformował, że radni przyjęli uchwałę zmieniającą układ zbiorowy pracy - w tym system wynagrodzeń - w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. 230 pracowników dostanie w sumie o 140 tys. zł rocznie więcej w formie podwyżek i nagród jubileuszowych. Jak wyliczył "Głos", za taką kwotę można by załatać 2,3 tys. dziur. Czy za te pieniądze naprawdę można by naprawiać drogi?
Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina
Budżet ZDiTM wynosi 160 mln zł. Kwoty na utrzymanie dróg i oświetlenie są nienaruszalne, bo zapisane jako dotacje celowe. Te 140 tys. pochodzi z innej puli. ZDiTM mógł je wykorzystać na wydatki własne - czyli np. remont budynku, zakup sprzętu komputerowego, ale - przyznaję - mógł nimi też dopłacić do funkcjonowania komunikacji miejskiej. Nowy układ zbiorowy jest teraz zbliżony do tego, który obowiązuje w MZK. Not. mpr
Komentarz
Dyrektor ZDiTM-u i wiceprezydent przekonują, że w sprawie badań wszystko jest w porządku, zaś wszelkie terminy zostały dotrzymane. A jednak konkretnych wyników wciąż nie możemy poznać. Spece od komunikacji tak się zapętlili w proceduralnych ustaleniach, że zapomnieli o najważniejszym: o pasażerach, którzy od 2005 r. proszą o zmiany. Ci, którzy jeżdżą autobusami, mieli najpierw czekać do końca lutego 2006 r. Teraz okazuje się, że zmiany będą możliwe dopiero w maju 2007 r. To półtora roku opóźnienia! I oczywiście to też jest w porządku.
Opracowanie Mariusz Rabenda i Piotr Szyliński, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.
* * * Źle się dzieje w ZDITM - mówi zastępca przydenta Andrzej Grabiec.
MARIUSZ RABENDA: Panie wiceprezydencie, od kilkunastu dni próbuję ustalić, co się stało z badaniami komunikacji miejskiej i nikt nie potrafi mi odpowiedzieć.
Andrzej Grabiec (wiceprezydent Szczecina odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską): Też domagałem się tych wyników, dotychczas bezskutecznie. Ciągle mi powtarzano, że jeszcze tydzień i jeszcze tydzień. Muszę to przerwać. Dalej tak nie może być. Co Pan zrobi?
Przez tydzień nie było w pracy dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pana Pawła Tarczyńskiego. Był na zwolnieniu, ale jutro [w środę - red.] wraca. Zażądam od niego wyjaśnień. Wcześniej sprawą zajmował się wicedyrektor Zbigniew Wicik. Po jego odejściu na emeryturę kompetencje powinien przejąć Włodzimierz Szarafiński, ale nie wiadomo, czy to zrobił. Coś złego dzieje się w ZDiTM-ie. Muszą mi to wyjaśnić.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.
* * * Dyrektor musi odejść.
ZDiTM zaśmiał się swoim pasażerom w twarz. Gdy ci prosili o zwiększenie liczby autobusów np. na liniach 106 i 107 ("Gazeta" pisała o tym w grudniu ubiegłego roku), rzeczniczka firmy Marta Kwiecień-Zwierzyńska odpowiadała: "W lutym dostaniemy raport i wtedy zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby poprawić komunikację miejską". Ci sami pasażerowie sfinansowali kosztowne badania. I nic się nie zmieniło. Ta firma jest chora i wymaga zdecydowanych zmian. Wiceprezydent Andrzej Grabiec nie powinien mieć żadnych wątpliwości, zwalniając dyrektora.
Opracowanie Piotr Szyliński, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.
* * * Zamiast łatania dziur będą nagrody.
Ponad 140 tysięcy złotych rocznie kosztować będzie prezent wyborczy szczecińskich radnych dla pracowników Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Za taką kwotę można by załatać 2,3 tysiąca dziur w mieście.
Radni zatwierdzili zmiany do zakładowego układu zborowego pracy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Pieniądze na realizację układu uszczuplą kwotę przeznaczoną na remonty i bieżące utrzymanie dróg.
Drogie jubileusze
Związki zawodowe Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego wynegocjowały ze swoim dyrektorem nowy Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Do urzędu miasta trafił w październiku. Związkowcy mogli być dumni. Osiągnęli znacznie więcej niż zagwarantowała im Rada Ministrów w rozporządzeniach o pracownikach rządowych i samorządowych. Wszyscy, bez względu na jakość swojej pracy, co roku mają zapewnione przeszeregowania. Największa jednak rewolucja dotyczyła nagród jubileuszowych. Pierwszą gratyfikację otrzymuje się już po 10 latach pracy - 80 procent podstawy wynagrodzenia. Potem jubileuszówkę dostaje się systematycznie co 5 lat. Po 20, 25 i 30 latach pracy - 245 procent. Po 35 i 40 latach - 325 procent podstawy pensji.
Radni zmieniają zdanie
Pierwszy raz projekt uchwały stanął na sesji na początku lutego. Wówczas radni byli oburzeni zaproponowanymi rozwiązaniami. Teraz nie mieli już takich wątpliwości. Stawki są za wysokie, ale kto ośmieli się na chwilę przed wyborami zagłosować przeciw - nie owijał w bawełnę radny Piotr Kęsik. Propozycjami zszokowana była nawet radna Elżbieta Krawczak, reprezentująca związki zawodowe w Społem. Stwierdziła, że 10 lat, to przecież żaden jubileusz.
My tu jesteśmy od uchwalania tego co dyrektor wynegocjował ze związkami - krótko zauważył Juliusz Słowacki. Można się zżymać i twierdzić, że firma jest na minusie, ale nam nic do tego. Za wprowadzeniem stawek był prezydent Marian Jurczyk, którego związkowcy w tej sprawie odwiedzili kilkukrotnie. Składali przy tym skargi na opieszałe działanie wiceprezydenta Andrzeja Grabca, który ich zdaniem dopuścił do tego, by radni w lutym skrytykowali zaproponowane rozwiązanie.
W urzędzie też podwyżka
Pieniądze na realizację porozumienia pochodzić będą z remontów i inwestycji - tłumaczył cierpliwie radnym Andrzej Grabiec.
Związkowcy twierdzą, że mówił nieprawdę. Nowa, wyższa kwota była już zaplanowana w funduszu wynagrodzeń.
ZDiTM otrzymuje całą kwotę od miasta na utrzymanie komunikacji miejskiej, na remonty dróg i na oświetlenie - wyjaśnia wiceprezydent. Dyrektor najpierw z tych pieniędzy zabezpiecza wydatki na płace i funkcjonowanie zakładu, a dopiero to co zostanie daje na autobusy i tramwaje oraz łatanie dziur w jezdniach. Jak więcej przeznaczył na wynagrodzenia, to mniej zostało na resztę.
ZDiTM unieważnił cztery z rzędu przetargi na komunikację autobusową w Szczecinie. Oferenci chcą więcej pieniędzy niż miasto ma na ten cel w kasie. Jeździmy wysłużonymi tramwajami i autobusami, płacąc słono za bilety.
W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym też mają taki system - twierdzi Jacek Drabkowski, reprezentujący związki zawodowe ZDiTM. - Urząd przyznał sobie po 100 złotych podwyżki. Też to można przeliczyć na torowiska i wozokilometr.
Ile kosztuje łatanie dziury
Dziura standardowa w jezdni ma głębokość około 6 cm. Załatanie metra kwadratowego takiej wyrwy kosztuje 42 zł. Jeżeli dziura jest głębsza, wówczas stawka rośnie i ustalana jest na podstawie tzw. norm kosztorysowych. Przy głębokości 8-10 cm może sięgać nawet 60 zł. Za 140 tys. zł, które pójdą na podwyżkę nagród jubileuszowych można by załatać 2,3 tysiąca średniej wielkości dziur.
Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 12 kwietnia 2006 roku.
* * * ZDiTM wyrzucił w błoto 150 tys. zł
.
Od badań komunikacji miejskiej minęło pięć miesięcy. Do dziś nie poznaliśmy wyników. ZDiTM wydał na to 150 tys. zł z publicznych pieniędzy. Wiceprezydent Andrzej Grabiec: W środę zażądam wyjaśnień w tej sprawie
Badania zlecił w listopadzie Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Mieliśmy się dowiedzieć, gdzie szczecinianie jeżdżą najczęściej i jak przebudować układ połączeń autobusowych i tramwajowych. By wyniki były miarodajne i profesjonalne, ZDiTM zlecił zadanie Uniwersytetowi Szczecińskiemu oraz Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej.
Takie badania były prowadzone przez tych naukowców także w innych miastach. Oni mają doświadczenie - zapewniał jeszcze w listopadzie ówczesny wicedyrektor ZDiTM-u Zbigniew Wicik.
Do pracy zatrudniono 400 studentów. Przez dwa dni (jeden dzień powszedni i jedna sobota) notowali, ilu pasażerów wsiada i wysiada na poszczególnych przystankach. W sumie wypełnili tysiące ankiet. Minęło pięć miesięcy, a wyników nie ma do dziś. ZDiTM nie może sobie poradzić z ich przeanalizowaniem.
Dostaliśmy całe tomy analiz badań, ale to lektura kompletnie niezrozumiała. Ci, którzy przeprowadzali badania, potraktowali temat zbyt naukowo - uważa Wicik, który dziś jest na emeryturze. W firmie pracuje jeszcze na zlecenie, żeby zamknąć kilka prowadzonych spraw, m.in. właśnie sprawę badań. Prosiliśmy ich, by na podstawie tego, co otrzymaliśmy, sporządzili podsumowanie i rozrysowali proponowaną siatkę połączeń. Potrzebują na to jeszcze trochę czasu.
Wykonujemy syntetyczne opracowanie rezultatów - przyznaje prof. Piotr Niedzielski z Wydziału Zarządzania i Efektywności Usług US. Oddamy je niebawem. Brak wyników już się odbija na pasażerach. To na ich podstawie miały być zmienione trasy autobusów. Nie będą. Pod koniec marca ZDiTM ogłosił przetarg na obsługę komunikacji autobusowej na cały rok. Autobusy nadal będą jeździć według dotychczasowej siatki połączeń! Gdyby wyniki były chociaż w lutym (zgodnie z umową miały być do 28 lutego), udałoby się ją zreorganizować przed przetargiem.
Z badań mieliśmy się też dowiedzieć, czy warto przywrócić tramwajowe połączenie między pl. Rodła i Basenem Górniczym, które obowiązywało tymczasowo podczas przebudowy torowiska na ul. Krzywoustego. "Gazeta" proponowała utrzymanie go. Poparło to wielu pasażerów, lecz ZDiTM twierdził, że bez badań takiej decyzji nie podejmie. Nieoficjalnie wiemy, że ciągle nieopracowane wyniki badań potwierdzają konieczność zmian, że są trasy, na których autobusy rzeczywiście jeżdżą prawie puste, a na innych przepełnione.
Kilkakrotnie próbowaliśmy porozmawiać o tej sprawie z dyrektorem ZDiTM-u Pawłem Tarczyńskim, ale za każdym razem sekretarka odsyłała nas do rzeczniczki, a ta z kolei do Zbigniewa Wicika.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 11 kwietnia 2006 roku.
* * * Tramwajami z Berlina będziemy jeździć za darmo.
"BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina". Taki napis będzie na żółtych tramwajach, które w tym tygodniu przyjadą na testy do Szczecina. W święta pasażerowie linii 7 i 8 będą mogli jeździć nimi za darmo!
Niemiecki przewoźnik BVG sprzedaje tatry, bo z okazji piłkarskiego mundialu zostanie wyposażony w nowe niskopodłogowce. Szczecin prawdopodobnie kupi w Berlinie 23 tramwaje typu Tatra KT4Dt. To wozy wyprodukowane wprawdzie 20 lat temu, ale w połowie lat 90. przeszły gruntowne remonty i znaczną część taboru, który obecnie posiada MZK, biją na łeb pod względem stanu technicznego. Dzięki sprowadzeniu niemieckich tatr możliwa będzie likwidacja 20 najstarszych wagonów typu 102. Pierwsi motorniczowie ze Szczecina jeździli już na trasach w Berlinie.
Dwie tatry we wtorek mają być załadowane w zajezdni BVG i przetransportowane do Szczecina - mówi dyrektor Jerzy Manduk. Potrzebujemy dwu dni na przygotowanie ich do jazdy u nas. Pod koniec tygodnia powinny pojawić się na mieście.
Wraz z tramwajami do Szczecina przyjadą niemieccy motorniczowie oraz serwisanci, którzy będą szkolić pracowników MZK. Szczecinianie będą jeździć niemieckimi tramwajami już w czasie świąt. I to za darmo!
Wstawimy je na linie 7 i 8 poza normalnym rozkładem - mówi Manduk. Będą jeździć po trzy godziny dziennie w święta i weekendy do 4 maja włącznie, kiedy mamy je odtransportować do Berlina.
Dyrektor pionu tramwajowego BVG Klaus Dietrich Matschke zdecydował, że na burtach wozów testowych będą napisy pozdrawiające (po polsku) mieszkańców Szczecina. Niemcy zaoferowali, że sami dostosują koła do naszych torowisk (muszą być o kilka milimetrów mniejsze).
O tym, jak szybko tatry trafią na regularne linie w Szczecinie, zdecydują radni. Jeśli uchwała o zakupie tramwajów zapadnie na sesji majowej, to jest szansa, by przyjechały do nas jeszcze przed wakacjami - mówi Manduk.
Aby doszło do transakcji, oprócz decyzji szczecińskich radnych potrzebna jest także zgoda udzielona BVG przez niemieckiego leasingodawcę na wtórny leasing dla MZK. Zarówno Niemcy, jak i Polacy uważają, że to tylko formalność i z uzyskaniem zgody nie będzie problemów.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 9 kwietnia 2006 roku.
* * * Czekają na autobus.
Po kilkunastu latach starań mieszkańcy Wielgowa mają pętlę autobusową przy ul. Bryczkowskiego. Na razie jednak nie dojeżdża do niej żaden autobus.
Pętla kosztowała ponad 120 tys. zł. Budowę zakończono kilka dni temu. Jest brukowana, stoi przy niej wiata przystankowa, mieszkańcy się cieszą. Budowa pętli oznacza, że droga do komunikacji miejskiej dużej części mieszkańców skróci się. Z półtora kilometra do kilkuset metrów - tłumaczy Wojciech Żerebecki, przewodniczący Rady Osiedla Wielgowo - Sławociesze. Od lat były o nią wnioski mieszkańców do rady, a rada wnioskowała do władz miasta.
Pętlę otwierano zgodnie z pielęgnowaną od kilku miesięcy szczecińską "tradycją”. Było przecinanie wstęgi i gorąca grochówka. Nie było natomiast autobusu, który zabrał by z pętli pasażerów. Kiedy pojedzie? Mieszkańcy chcieliby jak najszybciej, żeby do autobusu nie trzeba było chodzić przez leśne i polne ścieżki.
Planujemy, że autobus będzie tędy jeździł od 1 maja zapewnia Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Musimy się do tego przygotować logistyczne i finansowo. Autobus będzie na pewno, docelowo może dwie linie. Trzeba pomierzyć tzw. potoki pasażerskie, decyzja zapadnie do końca miesiąca.
Mieszkańcom najbardziej byłoby na rękę, żeby na pętlę przyjeżdżały autobusy linii 62 i 73, a jeden z nich miał tu przystanek końcowy.
Wybierzemy wariant najbardziej odpowiedni zarówno pod względem logistycznym, społecznym jak i ekonomicznym - zastrzega Szarafiński.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 6 kwietnia 2006 roku.
* * *
"Berlińczykami" pojeździmy za darmo.
Berlińskie tramwaje, które Szczecin chce kupić, przyjadą 11 kwietnia na testy do Szczecina. Pojadą na liniach, które mają najlepsze tory.
"BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina” - takie napisy będą na dwóch tramwajach tatra, które przyjadą do Szczecina na testy. To ukłon berlińskiego przedsiębiorstwa BVG w stronę szczecinian. Miasto od kilku miesięcy rozmawia z Niemcami o zakupie 23 dwudziestoletnich, przegubowych tramwajów. Teraz szczecinianie będą mogli przekonać się, jak jeżdżą "berlińczyki”. Trafią bowiem do Szczecina we wtorek. Prawdopodobnie przywiozą je specjalne tiry przystosowane do transportu wagonów. Transportem zajmie się BVG.
Będziemy je próbowali do 4 maja - zapowiada Jerzy Manduk, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. - Z tramwajami przyjadą dwaj instruktorzy, którzy będą szkolili motorniczych oraz mechanik i inżynier. Od wtorku dwóch motorniczych jest w BVG na szkoleniu.
Miasto szykuje się na zakup tramwajów jesienią tego roku. MZK będzie je teraz próbowało na liniach nr 7 i 8, tych których torowiska są w najlepszej kondycji. W dni robocze tatry będą jeździły bez pasażerów, jako pojazdy techniczne. W soboty, niedziele i święta po 3 - 4 godziny dziennie będą woziły szczecinian.
Za darmo - mówi Jerzy Manduk. W sumie przez dziesięć dni będą jeździły z pasażerami. Niemcy zadbali, by tatry, które trafią na jazdy próbne, były technicznie odszykowane już pod szczecińskie torowiska. W grę wchodziła m.in. zmiana obręczy kół.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 5 kwietnia 2006 roku.
* * *
Musi być dojazd.
Szersze ulice, nowe sygnalizacje świetlne, węzeł komunikacyjny, a może nawet wiadukt. Tak może wyglądać układ drogowy wokół stadionu Pogoni.
Wczoraj z koncepcją rozwiązań komunikacyjnych zapoznali się radni z komisji rozwoju, promocji i gospodarki morskiej. Przygotował ją Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta.
Na potrzeby nowego stadionu
Właściciel Pogoni, Antoni Ptak chce budować nowy stadion piłkarski obok istniejącego. Projekt zmian komunikacyjnych powstał na bazie koncepcji dostarczonej miejskim urzędnikom, na której stadion zlokalizowany jest bliżej ul. Witkiewicza, na przeciw ul. św. Jana Bosko.
Komunikacja od ul. Karłowicza w ogóle nie powinna się odbywać - mówi Wojciech Ignalewski z WGKiOŚ. - To ma być droga służąca mieszkańcom, bez większego ruchu. Obsługa nowego stadionu odbywałaby się z dwóch kierunków: od ulic Witkiewicza i Twardowskiego. By wszystko miało ręce i nogi trzeba przebudować te dwie ulice. Ulica Twardowskiego wymaga poszerzenia od strony 26 Kwietnia (od Domaru) do skrzyżowania z ul. Mickiewicza. Z kolei od strony Santockiej poszerzyć trzeba ul. Witkiewicza.
Może wiadukt?
Przy Twardowskiego węzłem gordyjskim jest przejazd kolejowy - zauważa radny POPiS Piotr Jania. Tu rozwiązaniem miałby być węzeł komunikacyjny, a być może wiadukt. Na czterech skrzyżowaniach (Twardowskiego - Mickiewicza, Twardowskiego - Witkiewicza, Twardowskiego - 26 Kwietnia oraz Witkiewicza - św. Jana Bosko) rozwiązanie proponuje budowę czterech sygnalizacji świetlnych.
Przedstawiona koncepcja układu komunikacyjnego wokół stadionu jest minimalnie zadowalająca - uważa asp. Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego z KM Policji. To minimum, które powinno powstać. Wiadukt nad przejazdem kolejowym byłby potrzebny.
Pogoń dołoży?
Wiceprezydent Zbigniew Zalewski pytany przez radnych, kto zapłaci za budowę układu komunikacyjnego, odpowiedział:
Wariant pesymistyczny jest taki, że gmina sama, ale może wynegocjować taki układ, żeby pan Ptak w układzie komunikacyjnym partycypował - mówi wiceprezydent Zalewski. Sto procent inwestycji stadionowej ponosi pan Ptak, trzeba zapytać, czy będzie go jeszcze na to stać. Jeżeli nie, to będzie musiało wziąć to na siebie miasto.
Niezależnie od tego, czy stadion postanie, to układ przebudować trzeba jak najszybciej - uważa Michał Przepiera, dyrektor WGKiOŚ.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 5 kwietnia 2006 roku.
* * *
Matołek lepszy od naszego muzeum techniki.
Szczecin nie dostanie 10,5-milionowej dotacji na adaptację starej zajezdni Niemierzyn w Muzeum Techniki i Komunikacji.
Miasto właśnie się o tym dowiedziało.
Nie poddamy się, będziemy dalej zabiegać o dofinansowanie tego projektu - mówi Dawid Brzozowski z biura prasowego magistratu.
Szczecin ubiegał się o dotacje ze źródła ukrywającego się pod długą nazwą: Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweski Mechanizm Finansowy. Wniosek, złożony w listopadzie 2005 r., opiewał prawie na 2,7 mln euro, czyli około 10,5 mln zł. To pozwoliłoby miastu sfinansować szacowane na 12 mln zł prace remontowe i modernizacyjne przekształcające starą zajezdnię w Muzeum Techniki i Komunikacji.
Konkurencja w walce o dotację była spora. W ramach projektu "Ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego" obiegały się o nią 83 samorządy i instytucje kulturalne. Projekty oceniał zespół składający się m.in. z urzędników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, służb konserwatorskich, przedstawicieli Związku Miast Polskich.
Wczoraj poznaliśmy wyniki rywalizacji. Szczeciński projekt znalazł się na 42. pozycji listy rankingowej i tym samym przepadł. Dotacje trafią bowiem jedynie do jedenastu najlepiej ocenionych projektów. Wśród nich jest m.in. renowacja pałacu w Wilanowie, Muzeum Zamkowego w Malborku, starówki w Zamościu, Zamku w Łańcucie. Czy szczecińska zajezdnia w takim wybitnym "towarzystwie" miała w ogóle szansę na pieniądze? Tak. Wystarczy zerknąć na ósmą pozycję rankingu: 2,7 mln zł trafi na konto budowy Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie.
Co więc poszło nie tak?
Nie wiem - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki". Jednym z dziewięciu kryteriów dla zespołu oceniającego projekty miała być "rewitalizacja obiektów poprzemysłowych o wysokiej wartości historycznej na cele kulturalne, w szczególności na muzea nowoczesności". Nasz projekt pasował do tego jak ulał. Komitet nie przyznał jednak dotacji nikomu, kto ubiegał się o środki na ten cel.
Miasto zamierza raz jeszcze wystąpić o dotację. W czerwcu rozpocznie się bowiem druga edycja "mechanizmów finansowych". Gdyby znów się nie udało, Szczecin na początku 2007 r. będzie ubiegał się o pieniądze z regionalnego projektu operacyjnego na lata 2007-2013.
Według dyrektora Horoszko wciąż realne jest otwarcie muzeum na przełomie lat 2008-2009. Z pracami budowlanymi można zdążyć w rok - mówi dyrektor. A do czasu ich rozpoczęcia będą trwały prace przygotowawcze, tak by w chwili gdy pieniądze pojawią się, można je było od razu wykorzystać.
Opracowanie A.Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 4 kwietnia 2006 roku.
* * *
Ul. Przyjaciół Żołnierza w przyszłym roku - niesforne procedury.
CHOĆ od rozpoczęcia przetargu na wybudowanie kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej minęło już ponad dwa miesiące, nadal nie wiadomo, która firma wykona tę inwestycję. Przetarg bowiem nadal trwa.
Budowa trzeciego etapu budowy obwodnicy ma polegać na zmodernizowaniu 600-metrowego fragmentu ul. Przyjaciół Żołnierza od łącznika z ul. Bandurskiego do skrzyżowania z ul. ks. Warcisława. Zgodnie z planem, prace miały się rozpocząć w pierwszym kwartale 2006 r. Mało tego. Projekt zakładał, że droga będzie gotowa jeszcze w tym roku. Jest już prawie pewne, że nie uda się tego zrobić. Rozpoczął się bowiem drugi kwartał, a nadal nie ma wyłonionej firmy, która miałaby wykonać tę część obwodnicy. Prawdopodobnie więc inwestycja ukończona będzie dopiero w przyszłym roku.
Bardzo przeciągają się procedury tłumaczy Piotr Landowski, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Oferenci mają prawo składać wnioski, odwoływać się... I korzystają ze swoich praw. A to trwa.
Przypomnijmy, że przetarg mający wyłonić wykonawcę tej części robót rozpoczął się pod koniec stycznia. Z otwartych wtedy ofert wynikało, że najtańszą propozycję złożyła austriacka firma Strabag, która może wykonać trzeci etap budowy obwodnicy za 8 575 mln zł. Najdroższą ofertę przygotował Polimex Mostostal z Siedlec, który jest gotowy wykonać prace za 11 730 mln zł.
Ale miasto przeznaczyło na tę inwestycję niewiele ponad 10 mln zł (z tego prawie 9 mln zł pochodzi z funduszy unijnych). To trochę porządkuje sytuację, ale cena nie jest jedynym miernikiem przy ocenie atrakcyjności propozycji. Dlatego nadal nie wiadomo, która z firm biorących udział w przetargu otrzyma zlecenie.
Przebudowa tej części ul. Przyjaciół Żołnierza jest trzecim etapem budowy obwodnicy śródmiejskiej. W ramach tej inwestycji miasto wybudowało już: wiadukt na ul. Rugiańskiej i skrzyżowanie ul. Wilczej z ul. ul. Wiosny Ludów i Przyjaciół Żołnierza. W następnej kolejności zostanie wybudowany kolejny odcinek obwodnicy na terenach po byłych ogródkach działkowych. Będzie przedłużeniem ul. Przyjaciół Żołnierza. Ciągnąć się ma aż do skrzyżowania z ul. Duńską.
Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2006 roku.
* * *
Przed Tall Ships' Races 2007.
Miliony na chodnik?.
DZIESIĘĆ milionów złotych z budżetu państwa przyznane senacką poprawką na infrastrukturę Szczecina przed finałem Tall Ships' Races 2007 może być wydane na poprawę chodników, zieleni i oświetlenia Wałów Chrobrego. Jest mało realne, by miasto było w stanie przeprowadzić najbardziej ambitne przedsięwzięcie budowę skrzyżowania na ulicy Energetyków.
W ciągu tygodnia będziemy mieli gotową listę przedsięwzięć, które chcemy sfinansować z budżetowych pieniędzy zapewnia Zbigniew Zalewski, wiceprezydent Szczecina. Chciałbym je przeznaczyć na budowę węzła na Energetyków, ale jeśli nie będzie to możliwe, to poprawimy estetykę Wałów Chrobrego. Powstaną nowe chodniki, zieleń i lepsze oświetlenie.
Skrzyżowanie jest niezbędne obecnie na Łasztownię praktycznie można wjechać tylko od strony prawobrzeża. Tymczasem na budowę jest zwyczajnie za późno. Dokumentacja budowlana będzie gotowa najwcześniej w II połowie 2006 roku. Takie tempo wyłącza inwestycję z finansowania pieniędzmi z poprawki senackiej, które trafiły do kontraktu wojewódzkiego.
Pieniądze przeznaczone na przygotowanie infrastruktury Szczecina przed finałem Tall Ships' Races 2007, tak jak inne w ramach kontraktu wojewódzkiego, powinny być wydane do końca 2006 roku tłumaczy Hanna Galewska, naczelnik w Departamencie Polityki Regionalnej Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. Jeśli nie uda się zakończyć inwestycji do końca roku, można wnioskować do Rady Ministrów o przedłużenie tego terminu. Wówczas beneficjent ma czas do czerwca następnego roku.
Dodatkowo szansę na wykorzystanie pieniędzy opóźniają procedury związane z wnioskiem do kontraktu wojewódzkiego. Zmieniony kontrakt wojewódzki wymaga parafowania nowego oświadczenia między marszałkiem zachodniopomorskim a ministrem infrastruktury (planowane na 5 kwietnia) oraz uchwały sejmiku wojewódzkiego (planowane na sesję 24 kwietnia).
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by Szczecin już zaczął inwestować mówi Elżbieta Redźko z Wydziału Strategii ZUM. Od pierwszego stycznia 2006 roku wszelkie nakłady na wnioskowane inwestycje są traktowane jako wkład własny. A w tym wypadku miasto ma zagwarantowane, że pieniądze dostanie.
Joachim Brudziński, poseł PiS-u, który lobbował na rzecz dofinansowania finału regat w Szczecinie, uważa, że za takie pieniądze powinno powstać coś trwałego, co pozostanie na lata.
Opracowanie A.Ratuszyński, "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2006 roku.
* * *
W przyszłości bez korków. Gruntowny remont ronda.
DOKŁADNIE za tydzień poznamy oferty firm zainteresowanych przebudową skrzyżowania ulic: Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego, Europejska w Szczecinie. Modernizacja ronda ma się rozpocząć w lipcu. Roboty potrwają 14 miesięcy.
Jak się dowiedzieliśmy, remont ronda (o średnicy 60 metrów) będzie gruntowny. Oprócz placu przebudowane zostanie również torowisko tramwajowe i chodniki. Poza tym powstaną ścieżki rowerowe i tzw. mała architektura. Teren wokół skrzyżowania ma być uporządkowany i upiększony nowymi drzewami. Przy okazji część ul. Derdowskiego odcinek około 75 metrów zostanie wybudowana jako dwujezdniowa o dwóch pasach ruchu, z pasem zieleni pośrodku.
Koszt przebudowy krzyżówki oszacowano na 14 mln zł. Ponad 11 mln zł miasto otrzymało jako dofinansowanie ze ZPORR.
Po rondzie przy ul. Ku Słońcu od wielu lat jeździ się źle. Już wkrótce ekipy remontowe jeszcze bardziej utrudnią tam ruch. Przez ponad rok przejazd z ul. Europejskiej np. w ul. Derdowskiego będzie prawdopodobnie horrorem. Ale za to jest nadzieja na poprawę na to, że kłopoty kierowców wreszcie się skończą i znikną kilometrowe korki.
Przypomnijmy, że dzięki temu skrzyżowaniu dwuipółkilometrowa dwupasmowa ul. Europejska po dodatkowym wybudowaniu tzw. ul. Nowoszerokiej (robocza nazwa mającego powstać niebawem przedłużenia ul. Taczaka) utworzy część obwodnicy zachodniej, łączącej os. Reda z al. Wojska Polskiego.
Opracowanie lw, "Kurier Szczeciński" 3 kwietnia 2006 roku.
* * *
"Trójka" wieczorem do dworca Niebuszewo.
W związku z renowacją sieci kanalizacyjnej na ul. Arkońskiej od 4 do 7 kwietnia w godz. 19-5 wstrzymany będzie ruch tramwajowy.
Tramwaje linii 3 kursować będą na zmienionej trasie: Pomorzany - Brama Portowa - Wyzwolenia - Dworzec Niebuszewo według specjalnego rozkładu jazdy. Na trasie wyłączonej z ruchu tramwajowego uruchomiona zostanie autobusowa komunikacja zastępcza. Autobusy DA 803 kursować będą na trasie Las Arkoński - Niemierzyńska - Krasińskiego - Wyzwolenia - Kołłątaja do ronda Sybiraków. W ciągu dnia od godz. 5 do 19 tramwaje będą jeździły na normalnej trasie do Lasku Arkońskiego.
Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 3 kwietnia 2006 roku.
* * *
Umowa na rok.
Piąty raz z rzędu przetarg na wożenie szczecinian autobusami komunikacji miejskiej ogłosił Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Cztery poprzednie zakończyły się fiaskiem.
Próby podpisania umów z przewoźnikami, na podstawie pomyślnie rozstrzygniętego przetargu, ZDiTM podejmuje od końca 2004 roku. Trzech przetargów nie udało się rozstrzygnąć, bo zdaniem miasta zaproponowane przez firmy autobusowe ceny były niemożliwe do zrealizowania, bo brakowało pieniędzy w budżecie. W czwartym przetargu nie otwarto nawet ofert - ogłoszono go z końcem stycznia, a unieważniono w zeszłym tygodniu. Postępowanie obarczone było wadą i musiało zostać unieważnione - tłumaczy Magdalena Michalska z ZDiTM.
Zawiniła nowa ustawa
Na czym polegała „wada”? ZDiTM tłumaczy, że 1 stycznia 2006 r. weszła w życie zmieniona Ustawa o finansach publicznych, która opublikowana została dopiero pod koniec grudnia 2005. Zgodnie z jej zapisami prezydent (w tym przypadku w jego imieniu ZDiTM), nie może wiązać się umową na dłużej niż rok budżetowy bez zgody Rady Miasta.
Przy ogłaszaniu wadliwego przetargu nikt nie zawinił. To wina dostępności do przepisów, a bardziej - terminu ich publikacji - zapewnia Michalska. Tymczasem ogłaszając aktualny przetarg, na podstawie którego umowy miałyby być zawarte na 12 miesięcy, ZDiTM i tak potrzebuje zgody radnych. Sprawa stanie prawdopodobnie na sesji 10 kwietnia.
Do Polic inaczej
Szczecińskie linie znów zostały podzielone na trzy pakiety, tak żeby firmy autobusowe potraktować sprawiedliwie. Dlaczego? W unieważnionym przetargu można było walczyć o każdą linię do Polic z osobna, a tzw. linie szczecińskie były w pakietach. Takie rozwiązanie dyskryminowało Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Zrezygnowaliśmy z przetargu na poszczególne linie ze względu na przepisy prawa, które nakazują nam równe traktowanie wszystkich oferentów - tłumaczy Michalska. Nie mówi natomiast o tym, dlaczego w poprzedniej specyfikacji taki podział się znalazł.
Minął już ponad rok od kiedy autobusy jeżdżą na podstawie umów z tzw. wolnej ręki. Cen, za jakie miasto teraz kupi usługi w spółkach oficjalnie jeszcze nie podano. Właśnie wynegocjowane zostały kolejne warunki wożenia pasażerów na tej zasadzie.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2006 roku.
* * *
Używane Tatry przyjadą do Szczecina.
Decyzja zapadła. 23 żółto-czarne tramwaje z Berlina trafią na szczecińskie tory. Chyba że nie przejdą testów technicznych, co jest mało prawdopodobne.
Wiadomo już, kiedy i ile używanych berlińskich tramwajów kupi Szczecin. Wozy obecnie należą do berlińskiej firmy BVG. Na razie jeżdżą po torach w stolicy Niemiec, ale jesienią mają trafić do Szczecina. To będzie poważne wsparcie dla Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Berlińskie tramwaje typu Tatra KT4d mają co prawda po 20 lat, ale zastąpią o dziesięć lat starsze najgorsze wagony jeżdżące po naszych drogach. W piątek do Berlina pojechali technicy z MZK, by ustalić, w jaki sposób zaadoptować niemiecki tabor do naszych warunków technicznych, oraz ustalić termin przyjazdu pierwszego tramwaju na testy.
Warunki zakupu 23 tramwajów [czyli wszystkich, które oferowali Niemcy - red.] są już ustalone przez zespół ds. finansowych - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w magistracie. Tramwaje kupimy w formie zbliżonej do leasingu, więc nie będziemy musieli wydawać od razu całej kwoty.
Ile miasto będzie musiało zapłacić za berliński tabor, Przepiera nie chciał zdradzić. Przynajmniej do czasu formalnego podpisania umowy. Wiadomo, że niemieckie Tatry kilka lat temu przeszły gruntowny remont i są w dobrym stanie technicznym. Mają też przerobione wnętrza, by zwiększyć pasażerom komfort podróżowania.
Warunki umowy są już uzgodnione, jednak w połowie kwietnia jeden z niemieckich tramwajów przyjedzie do nas i będzie jeździł po szczecińskich torach. Po co zaplanowano przyjazd testowej Tatry, gdy zakup jest praktycznie przesądzony?
Wprawdzie obejrzeliśmy tramwaje dokładnie, ale to mimo wszystko nie to samo, co eksploatować je na naszych torach i przy naszej trakcji - mówi Przepiera. Pewne rzeczy trzeba będzie w nich zmienić. Oprócz dostosowania elektronicznych tablic informacyjnych, m.in. także koła.
Wszystkie kupione od Niemców Tatry przyjadą do Szczecina najpóźniej jesienią. Umowa przewiduje, że BVG będzie także pośredniczyć w dostawie części zamiennych do tych tramwajów oraz współpracy przy szkoleniu motorniczych i mechaników.
BVG jest firmą, która dawnej działała na terenie wschodniego Berlina. Po zjednoczeniu Niemiec została zrestrukturyzowana. Obecnie obsługuje cały Berlin. Sprzedaje używany tabor, bo przy okazji piłkarskich mistrzostw świata zostanie wyposażona w nowe tramwaje. Szczeciński magistrat liczy na wieloletnią współpracę z tym partnerem.
Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 2 kwietnia 2006 roku.
* * *
Jak w Sydney.
Czy jest szansa, żeby w Szczecinie wszystkimi sygnalizacjami sterował jeden system?
Wczoraj taką możliwość prezentowała m.in. urzędnikom i radnym oraz policji firma rozpowzechniająca system SCATS.
Gdyby to ode mnie zależało, to taki system zacząłbym wprowadzać od jutra - mówi Dariusz Matejski, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Każdy kierowca powie, że coś takiego w Szczecinie jest potrzebne. Chcemy pokazać decydentom, że takie systemy są i działają, i że chcielibyśmy mieć to w Szczecinie.
Wczoraj firma Tyco prezentowała system sterowania ruchem SCATS, który powstał w Australii. W Sydney steruje ruchem na 3 tys. skrzyżowań, w Dublinie na 500, a od miesiąca działa w kilku miejscach w Rzeszowie.
I już go sobie bardzo chwalą - zapewnia Mariusz Kołkowski z firmy Tyco. - To system sterowania sygnalizacją świetlną na danym obszarze. Kiedy sygnalizacja działa niezależnie, nie jest brane pod uwagę to, co dzieje się na sąsiednich skrzyżowaniach. Ten system to sprawdza i optymalizuje przepustowość poszczególnych wlotów.
Dzięki takiemu, inteligentnemu systemowi, ruch pojazdów jest płynniejszy i dopasowany do natężenia ruchu, kierowcy nie klną w korkach. W Szczecinie jest 105 sygnalizacji świetlnych.
Włączenie wszystkich w system byłoby możliwe, zajęłoby do 2 lat - szacuje Kołkowski. To jest propozycja dla Szczecina bazująca na istniejącej sygnalizacji i przy wykorzystaniu działających sterowników. Ten system jest w stanie rozwiązać wiele problemów, np. blokowanie się w przyszłości ul. Gdańskiej, jak to wydarzyło się jakiś czas temu.
Oprócz sterowania system również kontroluje kondycję świateł. Wskazuje np. przepalenia się żarówki na którymś z sygnalizatorów. Wczoraj obserwatorzy pokazu mogli przekonać się o tym na własne oczy, gdy przez interenet obserwowali, jak działa system w Rzeszowie.
Informacja o usterce dociera szybciej, można szybciej interweniować, jest bezpieczniej. Można sprawdzić, jakiego rodzaju jest wada, czy trzeba wysyłać ekip, czy wystarczy wcisnąć przełącznik - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex, która buduje i dba o sygnalizacje w Szczecinie. Z technicznego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań, żeby taki system zaczął działać w naszym mieście.
Powinniśmy go wprowadzić póki po ulicach wciąż więcej się jeździ niż stoi w korkach, żeby uniknąć tego co mają inne miasta - uważa Dariusz Matejski. Zacząłbym od ciągu, który opiera się na ul. Gdańskiej do Szosy Stargardzkiej w jedną stronę i ul. Taczaka w drugą.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2006 roku.
* * *
Kupią berlińskie tramwaje?.
Decyzja, czy Szczecin kupi tramwaje z Berlina zapadnie w przyszłym tygodniu. Jest już gotowy projekt umowy z Niemcami.
"Głos” od początku śledzi działania miasta i Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w sprawie zakupu dwudziestoletnich przegubowych tramwajów tatra od berlińskiego koncernu BVG. Okazuje się, że negocjacje z BVG są zakończone. Wiadomo już, że jeżeli pojazdy do Szczecina trafią, to będzie ich 23. To wynika z projektu umowy z niemieckim koncernem, który jest już gotowy i czeka na zaopiniowanie m. in. przez prawników.
Znana jest cena za sztukę, ale tej miasto na razie nie podaje zasłaniając się tajemnica handlową. Wiadomo, że zakup ma nastąpić na raty w formie zbliżonej do leasingu, że Niemcy musza zapewnić dostawę części zamiennych i technicznego zaplecza do utrzymania Tatr. Tramwaje mają stacjonować w zajezdni Pogodno.
Niemiecka strona zapewni szkolenie motorniczych i zaplecza technicznego - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Tramwaje mogłyby trafić do Szczecina już trzy miesiące po podpisaniu umowy.
Decyzja, czy dokument, który mówi też o długiej współpracy między stronami, zostanie podpisany zapadnie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. Wiadomo natomiast, że jest już przygotowany projekt zmian do tegorocznego budżetu, który ma pomóc w znalezieniu pieniędzy na zakup. Radni zmiany będą głosowali w maju.
Przedstawiciele MZK rozmawiają jeszcze w spawie przyjazdu tatr testowych.
Chcemy mieć wcześniej próbny tramwaj - tłumaczy Przepiera. Po to, żeby go sprawdzić i dokładnie wiedzieć, co kupujemy. Zamim tramwaj trafi na testy, musi mieć zmieniony układ kół oraz system elektronicznego powiadamiania pasażerów.
Przypomnijmy, że Tatry wożą teraz berlińczyków. Mają dwadzieścia lat, ale w latach 90 ubiegłego wieku przechodziły gruntowna modernizację przeprowadzona przez firmę Siemens.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2006 roku.
* * *
|



|