



|
Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku.
Prasa informuje - marzec
  
  
* * *
Tramwajarze chyba będą strajkowali
Negocjacje w szczecińskim Zakładzie Komunikacji Miejskiej zostały zerwane. Związkowcy i dyrekcja nie doszli do porozumienia w sprawie podwyżek płac. Szczecinowi grozi strajk tramwajarzy.
Związkowcy domagają się 300 złotych podwyżki dla każdego pracownika, zaś dyrekcja szczecińskich tramwajów deklarowała 170 złotych dla motorniczych i 130 złotych dla pozostałych pracowników.
Podjęcie akcji strajkowej spowoduje całkowitą utratę płynności finansowej firmy. Nie będą płacone składki na ZUS, możliwie jest również, że pracownicy nie dostaną terminowo wypłat, a wynagrodzenia za czas strajku zostaną im odebrane - mówi dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak.
Dwugodzinny strajk ostrzegawczy tramwajarzy miał miejsce już w ubiegłym tygodniu. Wawrzyniak przypomniał, że związkowcy powinni powiadomić o planowanym strajku na pięć dni przed jego rozpoczęciem. Ma to pomóc w zorganizowaniu komunikacji zastępczej.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera poinformował, że magistrat przygotowuje uchwałę o powołaniu spółki tramwajowej, która ma zastąpić MZK. Biuro prasowe magistratu zakomunikowało, że rozmowy między miastem, a związkowcami zakończyły się definitywnie.
Po zerwanych negocjacjach nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami komitetu strajkowego w MZK.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 31 marca 2008 rok
* * *
Nie będzie strajku w komunikacji?
Związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zmniejszyli swoje żądania płacowe. Kolejne rozmowy z szefem i miastem odbędą się w poniedziałek.
Mam nadzieję, że w poniedziałek się dogadamy - wyjawił w rozmowie z "Głosem" Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Zeszliśmy już bardzo nisko z naszymi żądaniami. Zobaczymy, co na to miasto.
Na początku związki chciały 30-procentowych podwyżek. Później, przez kilka tygodni, mówiły o wzroście płac o 300 złotych „na rękę” dla każdego pracownika. Dziś chcą 100 zł, ale przy założeniu, że otrzymają również 80 zł brutto proponowane przez szefa zakładu.
Miasto zapewnia, że podczas ostatnich rozmów ze związkami poszło załodze MZK na rękę. Zaproponowaliśmy wypłatę drugiej transzy tegorocznej podwyżki nie w październiku a już w sierpniu - tłumaczy Sebastian Wypych z urzędu miasta.
Związku zawodowe na razie nie przyjęły tej propozycji. Przypomnijmy, że podwyżki w MZK już zostały wprowadzone, bo od 1 marca dyrektor zakładu dołożył do pensji motorniczych 90 zł i reszty załogi po 50 zł brutto. Szef MZK po raz kolejny zaproponował stworzenie sytemu motywacyjnego z budżetem 200 tys. zł i wliczenie stałej premii w wysokości 92 zł do pensji zasadniczej.
W 2007 roku średnia płaca w MZK wyniosła 3413 zł brutto. Dla porównania motorniczy w Krakowie zarabia 3265 zł brutto. Proponowana przez miasto podwyżka to koszt ponad 900 tys. zł w tym roku i 2 mln w roku przyszłym.
Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 30 marca 2008 rok
* * *
Ranny postój - nie wszyscy tramwajarze byli za strajkiem
Dziś o godz. 14 związkowcy ze szczecińskiego MZK mają się spotkać z dyrekcją firmy. Jednak zamiast 80 zł podwyżki, które mieli dostać we wrześniu lub październiku, usłyszą znacznie niższe kwoty. Wszystko przez strajk, na który zdecydowali się wczoraj rano.
Tramwaje wyjechały z zajezdni dopiero po godz. 5.40. Szczecinianie, którzy o tej porze muszą dotrzeć do pracy, musieli korzystać z zastępczych autobusów lub taksówek.
Jest nam przykro, ale naprawdę nie było innego wyjścia - przekonuje Bogdan Rojek, szef Komitetu Strajkowego. Przepraszamy pasażerów za utrudnienia, zapewniam, że naszym celem nie był paraliż miasta. Strajk dowiódł, że załoga jest skonsolidowana i zdesperowana.
Z naszych informacji wynika jednak, że nie wszyscy byli za strajkiem. Na ponad 700 pracowników MZK w strajku uczestniczyły zaledwie 93 osoby. W tej grupie było 84 motorniczych. Reszta to pracownicy zaplecza. I nawet w tej grupie nie wszyscy byli zadowoleni, bo zdawali sobie sprawę, że ich pensje będą niższe, a i obiecane premie stają pod znakiem zapytania.
Pamiętam strajki ze stoczni w latach 70., potem po 10 latach w całym mieście i w końcu w 2000 r. już w MZK - mówił wczoraj jeden z motorniczych. Ale to, co się właśnie wydarzyło, przypomina stypę. Tak przygnębiającej atmosfery nie było nigdy.
O strajku, który zaczął się o godz. 4, dyrektor MZK dowiedział się kilka minut wcześniej. Po godz. 5 w UM był już zastępca prezydenta, a po mieście zamiast tramwajów, po kilkunastu minutach zaczęły kursować zastępcze autobusy. W pełnej gotowości były także 3 PKS-y i 2 prywatnych przewoźników z terenu województwa. Te firmy są gotowe wozić szczecinian, gdy tramwaje staną na dłużej. Miasto zapłaci im z puli przeznaczonej dla motorniczych.
Początkujący motorniczy ma 1600-1800 zł podstawy pensji. Średnia płaca w MZK wynosi ok. 3400 zł brutto - to kwota z premiami, „trzynastkami" i wynagrodzeniem za nadgodziny czy pracę w weekendy. Związkowcy nalegają, by pensja wzrosła o 300 zł na rękę, czyli ok. 450-500 zł brutto. Dyrektor MZK podniósł płace od 1 marca motorniczym o 90 zł brutto i o 50 zł pozostałym pracownikom. Kolejne podwyżki - po 80 zł dla wszystkich, możliwe są w drugiej połowie roku. Miały być w październiku, ale może uda się je wprowadzić już w lipcu. Przy czym każdy dzień strajku tramwajarzy to dla MZK ok. 180 tys. zł strat. Wczorajszy przestój oznacza straty ponad 30 tys. zł.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 27 marca 2008 rok
* * *
Miasto liczy koszty strajku motorniczych
Miasto podsumowuje 87 minut porannego strajku motorniczych w Szczecinie. Według urzędników koszt tymczasowej komunikacji i m.in. pracy kierowców to 28 tys. złotych. Jedną minutę strajku wyceniono na 327 złotych.
Kto za to zapłaci? Według zastępcy prezydenta Szczecina na pewno nie pasażerowie. Za ponad 70 tramwajów kursowało 17 autobusów - dodaje Janusz Sienkiewicz z ZDiTM-u, który organizował komunikację zastępczą. Byliśmy przygotowani, żeby ściągnąć dodatkowe autobusy.
Nie obyło się bez awaryjnego wstrzymania ruchu. Już po strajku z zajezdni Pogodno wyjechało tak dużo wozów, że przeciążyło to sieć - dodaje Sienkiewicz.
ZDiTM jest przygotowany na kolejne akcje strajkowe tramwajarzy. Dziś protestowały 93 osoby.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 26 marca 2008 rok
* * *
Przez dwie godziny nie jeździły tramwaje
Od godziny 4 do 6 trwał strajk ostrzegawczy motorniczych z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Mieszkańcy byli zdezorientowani.
Wszystkie tramwaje są już na trasach - zapewnia Janusz Sienkiewicz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kilka minut po godzinie 7 ZDiTM zdecydował o wycofaniu autobusowej komunikacji zastępczej. Tramwaje mają jednak opóźnienia. Dotyczy to wszystkich linii.
Będziemy dalej strajkować, jeżeli nie uzyskamy podwyżek; to jedyna droga - powiedział po proteście Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK w Szczecinie. Pracownicy MZK domagają się 300 złotych netto. Dyrekcja MZK proponuje mniejsze podwyżki.
Zarząd Miasta płaci za komunikację zastępczą zamiast dać nam podwyżki płac w MZK - mówi Bogdan Rojek z Solidarności Miejskiego Zakładu Komunikacji w Szczecinie.
Dziś stanęły wszystkie tramwaje. Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz mówi, że załoga chciała dalej strajkować.
Zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski był zdziwiony strajkiem. Przecież przygotowaliśmy propozycję dla związkowców, oni ją jednak odrzucili - mówi Chochulski.
Według nieoficjalnych informacji, jeden dzień strajku szczecińskich tramwajarzy może kosztować miasto nawet 200 tysięcy złotych. Tych pieniędzy na pewno nie zapłacą mieszkańcy - zapewnia Chochulski. Rozważymy obniżenie naszej propozycji, którą przedstawiliśmy związkowcom o koszty strajku.
Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK przeprosił mieszkańców Szczecina za poranne utrudnienia w komunikacji miejskiej.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas, Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 26 marca 2008 rok
* * *
Tramwaje nie staną do piątku. Ale co potem?
Na czwartkowe popołudnie zaplanowano kolejne spotkanie przedstawicieli protestujących szczecińskich tramwajarzy z dyrekcją.
Mam nadzieję, że dojdzie do zbliżenia stanowisk - mówi dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak.
Wcześniej przedstawiciele związków zawodowych zapowiedzieli, że dopóki są rozmowy, dopóty nie ma strajku tramwajów.
Czy kompromis jest możliwy? Podczas poprzedniej rundy negocjacji, w piątek, miasto proponowało załodze podwyżki po ok. 80 zł netto od października (oprócz podwyżki, która była w lutym). Według wyliczeń dyrekcji obiecana podwyżka zwiększyłaby tegoroczne zarobki motorniczych o 8 proc., a pozostałych pracowników zakładu o 6 proc. Związkowcy niezmiennie domagają się wzrostu płac rzędu 15 proc. MZK zatrudnia 709 osób, w tym 220 motorniczych. Średnia płaca to 3,4 tys. zł.
Opracowanie: "pl", "Gazeta Wyborcza" 25 marca 2008 rok
* * *
Kary w górę?
Kasowanie biletów w Szczecinie nie opłaca się. Kontroli jest zbyt mało, a kara - dzięki radnym poprzedniej kadencji - śmiesznie niska. Dlatego osoby, które często korzystają z autobusów i tramwajów, nie raz kalkulują, co się bardziej opłaca. I dochodzą do wniosku, że kasowanie biletów czy kupowanie sieciówek nie opłaca się.
Kara za jazdę bez biletu wynosi 110 zł. To niewiele - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. A jeśli zapłaci się ją od razu u kontrolera lub w ciągu 7 dni, spada do 77 zł.
Tymczasem ryzyko wpadki jest niewielkie, bo osoby jeżdżące codziennie sprawdzane są średnio 3-4 razy w roku. Opłaty z tytułu kar są więc mniejsze od regularnego płacenia za bilety. "Kurier" wielokrotnie wskazywał ten absurd. Nikt nie potrafił wyjaśnić, co pchnęło radnych do podjęcia decyzji o obniżce kar. To sprawiło, że liczba gapowiczów działających na szkodę kierowców, motorniczych oraz osób uczciwie płacących za przejazdy znacznie wzrosła.
Czy może się coś w tej materii zmienić? Wspólnie z ZDiTM opracowaliśmy projekt uchwały - mówi M. Przepiera. Chcemy, by kara za jazdę bez biletu wynosiła 250 zł. To i tak będzie mniej niż w innych miastach. Ale jej wysokość ma odstraszać od jazdy bez biletu. Kara ma być dotkliwa i nieuchronna.
Dlatego ZDiTM ma otrzymać zarazem 20 dodatkowych etatów dla kontrolerów od 1 lipca. Wyższe kary mogłyby obowiązywać już od maja. O ile radni tej kadencji naprawią błąd swoich poprzedników i zajmą się projektem na najbliższej sesji.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 25 marca 2008 rok
* * *
Tramwajarze bez podwyżek - rozmowy zostały przerwane
Fiaskiem zakończyły się piątkowe rozmowy związkowców MZK z dyrekcją firmy i przedstawicielami Urzędu Miejskiego w Szczecinie. Strajk szczecińskich tramwajarzy jest więc w każdej chwili możliwy. Umowy z firmami autobusowymi, które mają obsługiwać komunikację zastępczą, zostały już podpisane.
To właściwie nie były rozmowy, dyrektor MZK przedstawił swoje stanowisko w kilkanaście minut, ja potwierdziłem deklaracje ze strony miasta - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Związkowcy poprosili o przerwę, a potem wrócili tylko po to, by powiedzieć, że nie będą dalej rozmawiać.
Wrócili bez Bogdana Rojka, przewodniczącego zakładowej Solidarności, który źle się poczuł i został odwieziony do lekarza. Nieoficjalnie wiadomo, że dopóki jego stan zdrowia się nie poprawi, związkowcy nie podejmą żadnej decyzji. Niewykluczone, że we wtorek lub środę dojdzie do kolejnej próby porozumienia.
Jesteśmy przygotowani na różne warianty - tłumaczy M. Przepiera. Jeśli będzie wola rozmów ze strony MZK, to oczywiście będziemy rozmawiać.
Gdyby jednak doszło do strajku, na trasy zbliżone do tramwajowych wyjadą zastępcze autobusy. Ze szczecińskich firm, trzech PKS-ów w regionie i od paru mniejszych przewoźników. Umowy już zostały do nich wysłane.
Związkowcy z MZK o podwyżki walczą od grudnia. Chcą 300 zł na osobę. Dyrektor MZK zaproponował od 1 marca po 90 zł dla motorniczego i 50 dla pozostałej załogi. U wszystkich też dotychczasowa premia w wysokości 92 zł ma być włączona do podstawy pensji. Kolejna podwyżka 80 zł brutto może nastąpić we wrześniu lub październiku. Sytuacja skomplikowała się, gdy wyszło na jaw, że 8,6 mln zł, jakie MZK ma zarezerwowane w budżecie na opłacenie rachunków za prąd, to za mało. Zapowiadana od kwietnia podwyżka podniesie koszty o 1,7 mln zł.
Ale miasto zadeklarowało pomoc w tej sprawie, także inwestycje za 20 mln zł, dotyczące remontu sieci, torowisk i taboru mają być realizowane - zapewnia Przepiera. O ile nie dojdzie do strajku.
Każdy dzień przestoju to ok. 180 tys. zł strat. Po tygodniu firma może stracić płynność finansową. A kłopoty już się zaczęły, bo część motorniczych nie chce strajkować. Wiedzą też, że za czas protestu nie dostaną pensji. Uciekli więc na zwolnienia, przez co każdego dnia na tory nie wyjeżdża po kilkanaście składów. Straty MZK z tego tytułu już wynoszą ok. 250 tys zł.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 25 marca 2008 rok
* * *
Strajk tramwajarzy ciągle realny
Dziś odbyło się kolejne spotkanie dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego z przedstawicielami Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Do porozumienia obu stron nie doszło.
Dyrektor MZK, po konsultacjach z prezydentem miasta, podtrzymał propozycje złożone związkowcom 18 marca. Zaproponował wzrost uposażenia każdego pracownika od 1 października br. o 80 zł brutto do wynagrodzenia zasadniczego, co z pochodnymi dałoby podwyżkę ok. 100 zł brutto. Druga transza podwyżki wynagrodzeń, wraz z pierwszą, już zrealizowaną od marca br., dałaby efekt w postaci wzrostu wynagrodzeń zasadniczych o 170 zł brutto (w przypadku motorniczych) i o 130 zł brutto (w przypadku pozostałych pracowników).
Dyrektor MZK zapewnił, że w latach 2008 i 2009 nie będzie zwolnień w Zakładzie (poza odejściami z powodów naturalnych).
Dyrektor po raz kolejny zaproponował stworzenie sytemu motywacyjnego. Na ten cel przeznaczono by 200 tys. zł, które Zakład oszczędził z tytułu przekazania administracji na ośrodkami wypoczynkowymi w Marianowie i Świnoujściu. System motywacyjny umożliwiłby wypłaty premii kwartalnych poczynając od końca marca br. Wprowadzenie systemu motywacyjnego wymagałoby jednak zmian z Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, co wymaga zgody związków zawodowych. Propozycje te nie zostały przyjęte przez przedstawicieli Komitetu Strajkowego.
Opracowanie: "aktulności", "Głos Szczeciński" 21 marca 2008 rok
* * *
Walczą o podwyżki w MZK
Dziś ma dojść do rozmów w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji.
Dyrektor MZK obiecał związkowcom drugą turę podwyżek od 1. października o 100 złotych. Złożył też deklarację, że nie będzie zwolnień w związku z restrukturyzacją firmy. Związkowcy domagają się 15-procentowych podwyżek płac, czyli o około 300 złotych. Dziś mają się wypowiedzieć czy propozycje dyrekcji ich satysfakcjonują.
Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacji są sceptyczni co do wyniku dzisiejszych rozmów. Wielu motorniczych poszło na zwolnienia lekarskie, aby nie wziąć udziału w planowanym strajku.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera mówi, że miasto będzie musiało zwiększyć dotację do MZK. - Dodatkowo będzie trzeba dopłacić do tych podwyżek 900 tys. zł w tym roku, a w skali roku przyszłego 2 mln złotych.
Tymczasem tramwaje i torowiska są w złym stanie technicznym. Na inwestycje potrzeba ogromnych pieniędzy, na podwyżki też. Którego z nas ratuje 60 złotych? - pytają pracownicy.
Rozmowy w MZK mają się rozpocząć o godzinie 10. Cały czas w Miejskim Zakładzie Komunikacji może dojść do strajku. Wszystkie procedury prawne, które trzeba wypełnić przed protestem zostały już wyczerpane. Zajezdnie tramwajowe w Szczecinie są oflagowane.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 21 marca 2008 rok
* * *
Bili motorniczego i nikt nie reagował
Trzej mężczyźni pobili w Szczecinie motorniczego linii nr 9. Żaden z pasażerów nie próbował im przeszkodzić.
Piotr K., Paweł R. i Mirosław W. zachowywali się głośno i wulgarnie oraz zaczepiali innych pasażerów tramwaju. Podczas postoju "dziewiątki" na jednym z przystanków zablokowali pasażerom wyjście z tramwaju. Gdy motorniczy zwrócił im uwagę i poprosił o uspokojenie się, mężczyźni zaczęli go bić. Nikt nie próbował im przeszkodzić.
Gdy napastnicy odeszli, motorniczy poprosił o pomoc dyspozytora. Ten zawiadomił policję. Funkcjonariusze natychmiast przyjechali na miejsce zdarzenia i po chwili zatrzymali mężczyzn. Wszyscy byli pijani. Cała trójka po wytrzeźwieniu usłyszała zarzut pobicia. Ponadto najstarszy z nich 48-letni Mirosław W. był poszukiwany przez policję za inne przestępstwa. Za pobicie grozi kara do trzech lat więzienia.
Opracowanie: "Jarosław Gowin ", "Polskie Radio Szczecin" 19 marca 2008 rok
* * *
Tramwaje kursują - strajk oddalony
Przynajmniej do piątku będą kursować szczecińskie tramwaje. Wierząc jednak w rozsądek związkowców i motorniczych, można przypuszczać, że ewentualny protest rozpocząłby się dopiero po świętach. Na razie jednak wiadomo, że rozmowy zostały zawieszone do piątku.
Dyrektor MZK złożył konkretne obietnice - informuje Michał Przepiera z UM w Szczecinie, który wystąpił w roli negocjatora. Pierwsza rzecz - to kolejne podwyżki od października w wysokości 80 zł brutto. Niezależnie od tego, czy chodzi o pracownika zaplecza czy motorniczego. Druga deklaracja - to gwarancja zatrudnienia do 2009 r. MZK trzeba zrestrukturyzować, ale jeśli ktoś odejdzie z firmy, to tylko na własną prośbę, emeryturę czy rentę.
Zwolnień najbardziej obawia się załoga, w której imieniu od grudnia ub.r. związkowcy walczą o 300 zł podwyżki. Dyrekcja tłumaczy, że to zbyt dużo. Mimo sporu od 1 marca motorniczowie dostali 90 zł podwyżki, pozostała część załogi po 50. Jest też 200 tys. zł na premie kwartalne. Jednak ani te premie, ani podwyżki pod koniec roku nie będą możliwe, jeśli dojdzie do strajku. Po kilku dniach MZK straci płynność finansową. Nie ucierpią związkowcy, tylko pasażerowie i grupa motorniczych, która straci finansowo. A chętni na przejęcie szczecińskich tramwajów do UM już przesłali swoje oferty. Natomiast w okresie przejściowym pasażerów czekają pewne kłopoty. Miasto ma podpisane porozumienia z kilkoma firmami autobusowymi także spoza Szczecina. Są gotowe obsługiwać linie zastępcze w przypadku strajku tramwajarzy.
Strajk ma jednak coraz mniejsze szanse powodzenia. Coraz więcej motorniczych w obawie przed utratą zarobków ucieka na urlopy i zwolnienia lekarskie. W poniedziałek było 7 nagłych absencji, wczoraj już 19.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 19 marca 2008 rok
* * *
Tramwaje na pewno jeżdżą do piątku
Do piątku tramwaje będą jeździć. To jedyny efekt wtorkowych rozmów dyrekcji z protestującą załogą szczecińskiego MZK. Mimo to z rozkładu jazdy codziennie wypada kilka składów
Wtorkowe rozmowy zapowiadane były jako "ostatniej szansy". Potem tramwaje miały stanąć. Obie strony postanowiły dać sobie jednak kolejną szansę i umówiły się na spotkanie w piątek.
Od niedzieli w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym pracownicy są gotowi do strajku. Załoga żąda podwyżek - po 300 zł do pensji zasadniczej. Wczoraj dyrekcja przedstawiła swoją propozycję, skonsultowaną wcześniej z prezydentem.
Każdy z pracowników miałby dostać od 1 października 100 zł więcej do podstawy pensji. Jeszcze w lutym wszyscy motorniczowie dostali po 90 zł podwyżki, a pozostali pracownicy - 50 zł. W sumie więc dyrekcja oferuje odpowiednio 190 zł i 150 zł. Wzrost pensji zasadniczej powoduje także wzrost premii i innych dodatków, które składają się na ostateczną kwotę wypłaty. Według obliczeń zarządu MZK, po wszystkich doliczeniach średnia pensja pod koniec roku na stanowisku niemotorniczego wzrosłaby (w porównaniu do tej ze stycznia 2008) o 194 zł, natomiast wśród motorniczych - o 258 zł. Dla załogi to za mało.
Oprócz tego dyrektor zadeklarował, że do końca 2009 r. nie będzie żadnych zwolnień w firmie. Przypomnijmy, że w MZK pracuje 700 osób (miasto chciałoby, aby w ciągu pięciu lat zatrudnienie spadło do 500).
Związkowcy nie byli usatysfakcjonowani, ale daliśmy sobie czas na przemyślenie i przedyskutowanie tych propozycji. Kolejne spotkanie zaplanowaliśmy na piątek, na godz. 10 - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w Urzędzie Miasta, który w rozmowach pełnił rolę nieformalnego negocjatora.
Według zapewnień szefa Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego (w jego skład wchodzą przedstawiciele sześciu związków zawodowych), do piątku nie musimy drżeć o to, czy tramwaje będą jeździły. Bylibyśmy nie fair, gdybyśmy w trakcie negocjacji rozpoczynali strajk - deklarował jeszcze w poniedziałek.
Ograniczenia w kursowaniu tramwajów jednak są. Część wozów nie wyjeżdża z zajezdni z powodu braku obsady. Wczoraj na przykład na trasach brakowało siedmiu składów, przedwczoraj - sześciu. Podobnie będzie dziś. Motorniczowie poszli akurat teraz na zwolnienia i urlopy - ubolewa Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK.
Jak podaje dyrektor MZK, dotacja miasta na samo funkcjonowanie komunikacji tramwajowej wyniesie w tym roku 54 mln zł. Po zaproponowanych przez dyrekcję podwyżkach musiałaby wzrosnąć w przyszłym roku o dwa miliony.
Spór w MZK trwa od grudnia ubiegłego roku. Wówczas załoga zażądała 30-procentowej podwyżki. Po serii rozmów z dyrekcją, które nie doprowadziły do porozumienia, w zakładzie odbyło się referendum strajkowe. W przeprowadzonym 19 lutego głosowaniu wzięło udział 523 pracowników (na dokładnie 709 zatrudnionych). Tylko 49 głosujących zaznaczyło odpowiedź "nie". Pozostali, czyli 90,6 proc., opowiedzieli się za strajkiem. Na początku marca związki ogłosiły pogotowie strajkowe, zmniejszając jednocześnie o połowę kwotę żądanej podwyżki. Od niedzieli szczecinianie żyją pod presją strajku. Miasto opracowało już komunikację zastępczą.
Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 18 marca 2008 rok
* * *
W Szczecinie brakuje motorniczych
Aż 7 tramwajów brakuje już teraz na szczecińskich trasach. Powodem nie jest akcja protestacyjna MZK, a niedobór motorniczych.
Zgodnie z rozkładami z zajezdni powinno wyjechać dziś 90 składów. Pasażerowie 1, 4, 7, 8 i 11 będą musieli uzbroić się jednak w cierpliwość i dłużej zaczekać na przystankach. Najgorsza sytuacja jest na linii 12, bowiem nie wyjechały dwa wozy. Braków nie udało się uzupełnić.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 18 marca 2008 rok
* * *
Czy MZK upadnie?
Jeden dzień strajku oznacza 180 tys. zł strat dla szczecińskiego MZK. Po trzech dniach przestoju nie ma mowy o podwyżkach w drugiej połowie roku, po tygodniu - firma zacznie tracić płynność finansową. MZK można szybko zastąpić innym podmiotem. A coraz więcej osób jest przeciwnych strajkowi.
Prezydent miasta apeluje do pracowników o niepodejmowanie strajku - informuje w specjalnym oświadczeniu Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie. Protest uderzy w pasażerów, z których MZK się utrzymuje, a strajk przyniesie MZK dotkliwe straty finansowe.
Kurier" dotarł do wyliczeń, z których wynika, że 160 tys. dziennie to opłaty za wykonywane przewozy. Kolejne 20 tys. to kary, które firma będzie musiała zapłacić za niewykonanie przewozów. Mogą się też pojawić roszczenia pasażerów, którzy np. wykupili sieciówki, a w czasie strajku musieli korzystać z taksówek lub zastępczych linii kursujących innymi trasami. A miasto zarobi, bo firmom autobusowym, które obsłużą zastępcze linie, zapłaci znacznie mniej za przejechany kilometr, niż dostaje MZK.
Strajk uniemożliwi też rozmowy o dalszych podwyżkach. Od 1 marca motorniczowie dostają 90 zł więcej brutto, pozostali pracownicy - 50 zł. Jak ustaliliśmy, od 1 października jest szansa na kolejne 100 zł średnio dla pracownika. Aby było to możliwe, firma musi działać. Związkowcy upierają się jednak przy podwyżce o 300 zł.
Coraz więcej motorniczych nie chce strajkować i nie chce uchodzić za łamistrajków. Dlatego od wczoraj proszą o tzw. urlopy na żądanie, więcej osób niż zwykle także zachorowało. Ani załoga MZK, ani pasażerowie nie wiedzą, kiedy strajk może się rozpocząć. Związkowcy nie chcą tego zdradzić, rzadko też odbierają telefony.
Gdyby doszło do protestu, na liniach tramwajowych będą autobusy m.in. z PKS-ów w innych miejscowościach województwa. Będzie to sytuacja przejściowa. Do miasta wpłynęła też oferta firmy Veolia Polska, która zajmuje się m.in. przewozami autobusowymi, tramwajowymi i na liniach metra. W Polsce ma już 11 podmiotów, w które zainwestowała ponad 100 mln zł. Prosi o wyznaczenie terminu spotkania z prezydentem Szczecina i nie wyklucza przejęcia przewozów tramwajowych w mieście.
Kolejne rozmowy związkowców z dyrekcją MZK i przedstawicielami miasta odbędą się dziś po południu.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 18 marca 2008 rok
* * *
MZK ma propozycje dla związkowców
Podwyżki od 1 października i utrzymanie dotychczasowego poziomu zatrudnienia - to propozycje jakie jutro złoży związkowcom z Miejskiego Zakładu Komunikacji dyrekcja tej firmy.
Związkowcy grożą strajkiem i domagają się 300-złotowej podwyżki dla każdego zatrudnionego w firmie. Dyrekcja proponuje natomiast, żeby od października płace zwiększyły się o 100 złotych, policzone wraz z pochodnymi.
Anonimowi przedstawiciele magistratu mówią, że Szczecin jest przygotowany na strajk komunikacji miejskiej. Urzędnicy twierdzą też, że wzrost wynagrodzeń o 300 złotych jest niemożliwy. Wskazują na fatalną strukturę zatrudnienia w MZK, gdzie na 720 zatrudnionych osób tylko jedna trzecia to motorniczowie.
Rozmowy rozpoczną się jutro o godzinie 14.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 17 marca 2008 rok
* * *
Piotr Krzystek do tramwajarzy: Nie strajkujcie
Biuro Promocji i Informacji Urzędu Miasta przesłało do redakcji pismo w związku z groźbą strajku w MZK. Oto jego treść:
W związku z sytuacją w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym i zapowiadaną akcją strajkową Prezydent Miasta apeluje do Pracowników Zakładu o niepodejmowanie strajku. Protest polegający na wstrzymaniu komunikacji tramwajowej uderzy w pasażerów, z których MZK się utrzymuje i podważy ich zaufanie do firmy.
Strajk przyniesie MZK wymierne i dotkliwe straty finansowe. Jeden dzień protestu to ok. 180. tys zł mniej w budżecie Zakładu. Strajk uniemożliwi jakiekolwiek kolejne podwyżki i postawi pod znakiem zapytania funkcjonowanie firmy w obecnej formie. Władze Miasta zwracają uwagę, że dyrekcja Zakładu, jego Załoga oraz związki zawodowe są w pierwszej kolejności odpowiedzialne za zakład. Pomimo trudnej sytuacji, zdecydowano się na podwyżki płac Pracowników i wdrożono je. Motorniczowie otrzymali do pensji zasadniczej 90 zł brutto pozostali Pracownicy 50 zł brutto. Dało to, po doliczeniu dodatków, realny wzrost wynagrodzeń w wysokości ok. 124 zł brutto w przypadku motorniczych oraz ok. 70 zł brutto w przypadku reszty Załogi. Dyrekcja MZK przyznała podwyżki, pomimo braku porozumienia ze związkami zawodowymi uznając, że toczący się spór nie może wpłynąć negatywnie na los Załogi. Dyrekcja zaproponowała także fundusz premiowy w wysokości 200 tys. zł. Dla tego funduszu potrzebna jest jednak akceptacja związków zawodowych.
Do Prezydenta Miasta docierają informacje, że nie wszyscy Pracownicy MZK opowiadają się za strajkiem. Chcą normalnie pracować, licząc na kolejne podwyżki. Zarzuca się Miastu oraz dyrekcji MZK, że zapowiedziane na II połowę roku rozmowy są tylko wybiegiem i podwyżek nie będzie lub nastąpią kosztem Załogi. W związku z tym Prezydent zapewnia, że nie przewiduje się zwolnień w Zakładzie a szacowana na dziś podwyżka to ok. 100 zł brutto z pochodnymi do funduszu płac, która obowiązywałaby od października br. W związku z tym, Prezydent poprosił dyrektora MZK o kolejne rozmowy z przedstawicielami Komitetu Strajkowego, w trakcie których dyrektor szczegółowo przedstawi omówione wyżej propozycje. Do rozmów miałoby dojść jutro tj. 18 marca o godz. 14.00 Władze Miasta jeszcze raz apelują do Pracowników, aby strajk nie stanął na przeszkodzie realizacji tych obietnic.
Jednocześnie władze Miasta informują, że żadna ze spółek autobusowych nie otrzymała z budżetu Gminy pieniędzy na podwyżki płac. Miasto przekazało środki na zakup nowego taboru, a wzrost wynagrodzeń był możliwy dzięki oszczędnościom poczynionym wewnątrz firm i ich zreformowaniu. Takie same pieniądze inwestycyjne są przekazywane do MZK.
Władze Miasta pragną przeprosić Mieszkańców, że są narażeni na ryzyko strajku komunikacji tramwajowej i wynikające z tego utrudnienia. Miasto jest przygotowane do protestu i zorganizuje komunikację zastępczą na takim poziomie, aby maksymalnie ograniczyć trudności. Poza Komitetem Strajkowym nikt, nawet Załoga, nie wie jednak, czy strajk będzie, a jeśli tak, to kiedy i w jakiej formie. Pomimo zapytań, Komitet Strajkowy nie chce udzielić takiej informacji, co znacznie utrudni zorganizowanie komunikacji zastępczej w chwili rozpoczęcia protestu. Komunikacja zastępcza zacznie funkcjonować w pełni w ciągu 4-6 godzin od strajku. Tramwaje zastąpią autobusy prywatnych przewoźników, PKS-ów oraz miejskich spółek komunikacyjnych. Równocześnie konieczne będzie zmniejszenie częstotliwości na stałych liniach autobusowych oraz zawieszenie pewnych linii (głównie "bis"). Szczegółowe informacje podawane będą na stronach internetowych Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, w komunikatach do mediów, bezpośrednio w centrali ruchu ZDiTM. Ponadto, na przystankach tramwajowych pojawią się tymczasowe rozkłady jazdy oraz służby dyspozytorskie ZDiTM, aby pasażerowie byli informowani o funkcjonowaniu komunikacji.
Miasto - choć przygotowane do strajku - nie chce go. Przedstawiciele władz Szczecina podkreślają, że Pracownicy MZK otrzymali już podwyżki wynagrodzeń i deklarują kolejne od października br. Miasto nie może sobie pozwolić na to, aby zarobki Pracowników MZK odbiegały od szczecińskich realiów i były wymuszone groźbą strajku. Władze Szczecina doceniają pracę Załogi i pragną, żeby jej byt się polepszył. Rozumieją też decyzje dyrekcji Zakładu, która przyznała takie podwyżki płac, jakie mogła oferować w danym momencie, bez narażania Zakładu na kłopoty finansowe.
Opracowanie: "Piotr Landowski, Biuro Promocji i Informacji", "Gazeta Wyborcza" 17 marca 2008 rok
* * *
Tramwaje jeżdżą, załoga protestuje. Jak długo?
Dyrektor MZK przedstawi we wtorek protestującej załodze rozwiązania mające zakończyć spór. Bez względu na to, jaki będzie finał rozmów, nie zmieni to sytuacji w MZK.
Zgodnie z prawem związkowcy mogli w niedzielę ogłosić strajk. Minął bowiem 5-dniowy okres pogotowia strajkowego. Miasto było przygotowane na taką ewentualność. Przygotowało schemat komunikacji zastępczej, w stanie gotowości były spółki autobusowe i prywatni przewoźnicy w regionie. Strajku nie ogłoszono w weekend. Tramwaje zgodnie z rozkładami wyjechały w poniedziałek, wyjadą też we wtorek.
Właśnie na wtorek po południu jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie z dyrekcją i przedstawicielami miasta. Nie fair byłoby, gdybyśmy w tej sytuacji ogłosili strajk - mówi Bogdan Rojek, szef Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego w Miejskim Zakładzie Komunikacji i deklaruje otwartość na dyskusje.
Na wtorkowym spotkaniu dyrektor MZK zaoferuje kolejne podwyżki po 100 zł dla każdego od października i zapewni, że przynajmniej przez rok nie będzie zwolnień z pracy. Warunek - żadnych strajków. Według rachunków miejskich każdy dzień strajku będzie kosztował MZK 180 tys. zł straty - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie zapłaci za wozokilometry.
W poniedziałek po południu miasto wysłało do mediów komunikat, informując o propozycjach, jakie padną na wtorkowym spotkaniu ze związkowcami. Jednocześnie pisze w nim, że nie wszyscy pracownicy MZK chcą strajku.
Ja rozmawiałem z ludźmi na zajezdni, gdzie pracuję i nikt jakoś nie sprzeciwiał się strajkowi - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz. Sam wolałbym jednak, by do strajku nie doszło. Lepiej, żebyśmy się dogadali.
Ile zarabia motorniczy
Rozmowa z Krystianem Wawrzyniakiem, dyrektorem MZK.
Mariusz Rabenda: W sobotniej "Gazecie" opublikowaliśmy rozmowę z motorniczym z 20-letnim stażem, który mówi, że zarabia 2 tys. zł miesięcznie. Tymczasem pan podaje, że średnie zarobki w MZK wynoszą 3,4 tys. Jaka jest prawda?
Krystian Wawrzyniak: W ub.r. średnia płaca w MZK wyniosła dokładnie 3413 zł. W grupie motorniczych płaca była wyższa, bo wynosiła 3495 zł. Oczywiście są to płace brutto. Jednak nawet po wszystkich odliczeniach jest ona zapewne wyższa niż 2 tys.
To skąd dysproporcja między tym, co mówi miasto a pracownicy domagający się podwyżek?
Bardzo często, gdy ludzie mówią, że zarabiają 2 tys., zapominają o dodatkach, a u nas tych dodatków jest sporo. Pracownicy otrzymują przecież trzynaste pensje, premie stażowe. Co 5 lat otrzymują dodatkowo nagrody jubileuszowe. Po przepracowaniu 10 lat wynosi ona 80 proc. wypłaty, po 15 latach 165 proc., po 20 latach - 245 proc., a po 35 - 405 proc. To są spore obciążenia naszego budżetu płac, bo trzeba pamiętać, że większość naszej załogi to ludzie z bardzo długim stażem.
Mamy też system odpraw emerytalnych, zgodnie z którym pracownicy przechodzący na emeryturę dostają dodatkową pensję, jeśli w MZK pracowali mniej niż 10 lat, jeśli mniej niż 15 lat - dwie pensje, poniżej 20 lat - trzy pensje, a jeśli nasz emeryt pracował w MZK więcej niż 20 lat, odchodząc, dostaje dodatkowo półroczną wypłatę.
Te wszystkie dodatki i premie mogą świadczyć o sporych dysproporcjach płacowych w MZK.
Taki mamy zakładowy system wynagrodzeń, przyjęty zanim przyszedłem do pracy tutaj. Gwarantuje on większe płace tym, którzy dłużej pracują.
To nie jest zachęcające, by pozyskać nowych motorniczych, na których brak narzeka zakład. Ile zarabia taki pracownik?
Brutto mogę mu zaoferować zaraz po kursie 1850 zł. Wiem, że to jest mało i będę dążył do tego, by jak najszybciej sytuacja się zmieniła.
not. mpr
Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 17 marca 2008 rok
* * *
Jest szansa na porozumienie w MZK
Związki zawodowe otrzymały zaproszenie na rozmowy z przedstawicielami miasta w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie.
Termin negocjacji ustalono na jutrzejsze popołudnie. Strona zapraszająca nie wyznaczyła jednak godziny spotkania. Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK powiedział, że związkowcy wezmą udział w rozmowach. Będziemy rozmawiać, skoro chcą nam dać podwyżki - dodał.
Do czasu rozmów nie będzie akcji strajkowej. Związki zawodowe z MZK domagają się wzrostu wynagrodzeń o 300 złotych. Dyrekcja zaproponowała 90 złotych brutto dla motorniczych i 50 złotych brutto dla pozostałej części załogi. Wielu pracowników odmówiło przyjęcia tych pieniędzy. Uważają, że ich wysokość jest uwłaczająca. Pracownicy MZK mogli zacząć strajk już w niedzielę. Tak się jednak nie stało.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 17 marca 2008 rok
* * *
Czy będą pieniądze na tory i tramwaje?
W ciągu najbliższych lat miasto zamierza wydać kilkaset milionów złotych na gruntowne przebudowy torów i zakup nowych tramwajów.
Najpierw trzeba jednak zdobyć na to przynajmniej połowę pieniędzy z Unii Europejskiej. Wydanie tak wielkich pieniędzy na komunikację zagwarantowałaby pasażerom jazdę nowoczesnymi tramwajami.
Tramwaje są coraz lepsze i trudno temu zaprzeczyć - uważa Piotr Trociński, pasażer. Niestety, to wciąż nie są warunki podróżowania na poziomie europejskim, czy nawet porównywalne do tych, które mają pasażerowie w większych miastach Polski. Obok wyremontowanych, bardzo dobrych niemieckich wagonów jeżdżą stare wysłużone tramwaje, w których latem kaloryfery dogrzewają pasażerów, a zimą jest zimno. W magistracie urzędnicy od gospodarki komunalnej i pozyskiwania funduszy przygotowują właśnie wniosek o unijne pieniądze. Jego wartość, to na razie 240 mln zł. W budżecie miasta na najbliższe lata na potrzeby jego realizacji jest już zabezpieczone ok. 120 mln zł.
Jednak chcemy zwiększyć jego wartość do około 400 milionów - mówi jeden z miejskich urzędników. Trzeba korzystać z szansy, która daje program "Infrastruktura i środowisko”.
O pieniądze, o które Szczecin chce powalczyć, będzie się starała większość miast w Polsce, które mają tramwaje, trolejbusy. Także Warszawa ze swoim metrem. Przy takiej konkurencji trzeba napisać wniosek tak dobry, żeby wygrał konkurs - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w magistracie. Gdybyśmy dostali te pieniądze, to szczecinianie mieliby komunikację tramwajową na bardzo dobrym poziomie. Później zajmowalibyśmy się regularnym odnawianiem taboru.
Wniosek, który powstaje, zakłada przebudowę istniejących torowisk w mieście od podstaw i kupowanie nowych tramwajów, w większości niskopodłogowych. Chodzi o ok. 20 wozów.
Miasto zakłada, że w pierwszej kolejności przebudowane będą tory. Termin rozpoczęcia tych prac przewidziany jest na ten rok. Wszystko powinno być skończone w 2015 roku. Długość nowoczesnych tras ma się wydłużyć o 26,5 km.
Gdy tych pieniędzy nie dostaniemy, będziemy musieli poprawiać komunikację tramwajową w o wiele mniejszym zakresie, korzystając z funduszy budżetu miasta - wyjaśnia Michał Przepiera.
W tym Unia może pomóc
Planowane jest przebudowanie torów i sieci trakcyjnej m. in. w al. Bohaterów Warszawy o długości 2,5 km, od pl. Kościuszki w kierunku Gumieniec (2,5 km), od pl. Sprzymierzonych przez al. Piastów do ul. Narutowicza (3,2 km).
Jako wymagające przebudowy zakwalifikowane zostały odcinki w ulicach: Kolumba, Łady, 3 Maja, Piłsudskiego, Jana z Kolna. W latach 2008-2009 przewiduje się remont pętli Pomorzany z wymianą 809 m torów. W ostatniej kolejności pieniądze mają być przeznaczone na modernizację torowisk w al. Wyzwolenia, na odcinku od ul. Kilińskiego - ul. Odzieżowa - pl. Rodła do pl. Żołnierza (2,8 km), ul. Jana z Kolna. W ramach tego etapu przewiduje się również modernizację sygnalizacji świetlnej tramwajowej na pętli Basen Górniczy oraz ul. Asnyka, ul. Matejki, ul. Kolumba, ul. Bogurodzicy oraz sygnalizacji świetlnej na pętli Gocław.
Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 17 marca 2008 rok
* * *
Tramwajarze wciąż grożą strajkiem
Ciągle nie wiadomo, czy i kiedy staną szczecińskie tramwaje. W niedzielę do strajku nie doszło. Niewykluczone, że protest będzie dzisiaj.
Związkowcy z MZK nie ujawniają daty i formy protestu. Domagają się podwyżek. Ok. 300 zł brutto na rękę. Dyrekcja firmy proponuje 90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników.
Będziemy działać z zaskoczenia - mówi „Głosowi” Ewa Treska, przewodnicząca związku w MZK.
Pasażerowi są podzieleni w opiniach. Rozumiem, że mało zarabiają. Ale ukrywając datę strajku szkodzą nam i sobie - mówiła wczoraj Anna Lambert, która czekała na tramwaj na pl. Grunwaldzkim.
W sobotę minął pięciodniowy okres pogotowia strajkowego. To oznacza, że od niedzieli w każdej chwili tramwaje mogą nie wyjechać na trasy. Jeśli do tego dojdzie pasażerów wozić będą autobusy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie przyznaje, że na niektórych liniach mogą być opóźnienia w kursowaniu autobusów.
Opracowanie: "mp", "Głos Szczeciński", 17 marca 2008 rok
* * *
Niepokój w tramwajach - czy staną?
W każdej chwili mogą stanąć szczecińskie tramwaje. Od wczoraj strajk byłby zgodny z prawem. Ale konkretów nie znamy, bo związkowcy z MZK nie chcą zdradzać szczegółów protestu.
W ocenie pasażerów jest to działanie bezsensowne. Prezydent czy dyrekcja firmy tramwajami nie jeżdżą. Ucierpią pasażerowie i sami motorniczowie.
Mało zarabiam, to fakt, ale podwyżki, które zaproponował dyrektor, są do przyjęcia - twierdzi jeden z pracowników MZK. Poza tym mało kto z moich kolegów zdaje sobie sprawę, że za przestój nikt nam nie zapłaci! Jeśli zarabiam 2 tys. zł na rękę, to po tygodniu strajku w marcu dostanę najwyżej 1500!
Takich głosów jest coraz więcej. Wprawdzie 90 proc. biorących udział w referendum opowiedziało się za strajkiem, ale było to przed podwyżkami. Te wprowadzono od 1 marca. Motorniczowie mają na razie 90 zł brutto więcej, pozostali pracownicy - 50 zł. W drugiej połowie roku mają być dalsze rozmowy, o ile firma będzie wykonywać swoje zadania. W grupie motorniczych jest więc coraz więcej przeciwników strajku. Bo to oni najbardziej ucierpią i na nich najbardziej skupi się niechęć pasażerów. Związkowcy czy mechanicy pozostają w cieniu.
Strajk prawdopodobnie nie rozpocznie się dziś. Dojdzie natomiast do nieplanowanych wcześniej rozmów ostatniej szansy. Jeśli one nie przyniosą efektów, strona związkowa może od jutra ogłosić strajk. Miasto uprzedza, że w takim wypadku nie ma mowy o podwyżkach w drugiej połowie roku ani planowanych już premiach kwartalnych za 200 tys. zł. Wstrzyma też niektóre inwestycje, na które w tym roku chciało przeznaczyć ok. 20 mln zł.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 marca 2008 rok
* * *
Strajk tramwajów w poniedziałek? Na 50 proc.
Rano spotyka się Komitet Strajkowy MZK. Szanse, że strajk zacznie się od razu oceniam 50 na 50 - mówi Andrzej Cielas z ZZ "Tramwajarz".
Pogotowie strajkowe w MZK zakończyło się w sobotę. Zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych od tego czasu tramwajarze mogą strajkować. W niedzielę jednak przyszli normalnie do pracy. Co czeka nas dalej?
Rano spotyka się Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy [jest w nim sześć osób - szefowie wszystkich działających w MZK związków zawodowych - red.]. Wtedy podejmiemy decyzję - mówi Andrzej Cielas. Liczymy, że dyrekcja zaprosi nas na rozmowy.
Nastroje załogi są bojowe. Cielas: - Ludzie pytają mnie, kiedy wreszcie zaczniemy strajkować. Mamy dosyć rozmawiania o wirtualnych pieniądzach, bo takie są obietnice powrotu do rozmów o podwyżkach w drugiej połowie roku. Chcemy konkretów.
Spór w MZK trwa od 11 grudnia. Związkowcy domagali się po ok. 900 zł brutto podwyżki. Potem obniżyli żądania do 300 zł netto dla każdego. Dyrekcja MZK zgodziła się m.in. na 90 zł podwyżki dla motorniczych, 50 zł dla reszty załogi i powrót do rozmów w drugiej połowie roku.
Miasto przygotowało już antystrajkową komunikację zastępczą. Zamiast tramwajów wyjadą (w godz. 5-23) autobusy. Odbędzie się to kosztem innych tras, na które autobusy nie wyjadą lub zmniejszy się częstotliwość kursowania. Szczegóły - na www.szczecin.gazeta.pl lub na www.zditm.szczecin.pl
Opracowanie: "kul", "Gazeta Wyborcza", 16 marca 2008 rok
* * *
Strajku brak- tramwaje kursują
W Szczecinie na razie bez strajku tramwajarzy. Tramwaje kursują normalnie- poinformował Radio Szczecin dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Dziś jest pierwszy termin, w którym związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacji mogą przeprowadzić strajk. W poniedziałek związki zawodowe w zajezdniach tramwajowych przekształciły się w komitet strajkowy.
Tramwajarze domagają się 300 zł podwyżki, dyrekcja firmy zaoferowała 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapowiada, że w razie strajku zorganizuje komunikację zastępczą.
Opracowanie: "Janusz Wilczyński", "Polskie Radio Szczecin", 16 marca 2008 rok, godzina 7:16
* * *
Mogą stanąć tramwaje
Szczecińscy tramwajarze grożą strajkiem. Może się on rozpocząć w niedzielę. Pasażerowie będą musieli przesiąść się do zastępczych autobusów.
O tym, czy strajk się rozpoczął i w jakiej formie jest prowadzony szczecinianie dowiedzą się stojąc na przystankach.
O terminie i formie protestu wiem tyle, co pasażerowie, czyli nic - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, który w Szczecinie obsługuje tramwaje.
Będziemy działać z zaskoczenia - uprzedza Ewa Treska, przewodnicząca Międzyzakładowego Niezależnego Samorządnego Związku zawodowego pracowników MZK. Od niedzieli strajkować możemy. To jednak komitet strajkowy podejmie decyzję o terminie i formie protestu.
Powodem strajku jest brak porozumienia pomiędzy pracownikami MZK a szefostwem zakładu w sprawie podwyżek. Związkowcy walczyli początkowo o 30-procentowe podwyżki. Potem obniżyli swoje żądania do 300 zł dla pracownika. Dyrektor zakładu poinformował ich, że tylu pieniędzy nie ma, ale pracownicy MZK ostatecznie niewielkie pieniądze dostaną (90 zł brutto motorniczy i 50 zł pozostali pracownicy).
Strajk jest bardzo prawdopodobny, bo w referendum strajkowym ponad 90 proc. załogi MZK opowiedziało się za akcją protestacyjną. ZDiTM już opracował plan komunikacji zastępczej. Wszystko jest przygotowane - uspokaja Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Jednocześnie informujemy, że nie posiadamy informacji o dacie rozpoczęcia akcji strajkowej w MZK.
Siedem linii autobusowych o numerach od 801 do 812 ma w chwili strajku zastąpić dwanaście linii tramwajowych. Miasto zapewnia, że jest bardzo dobrze przygotowane na zatrzymanie tramwajów, choć przyznaje, że będą duże utrudnienia dla pasażerów.
Jeżeli tramwaje staną, to autobusy zastępcze będą kursowały od ok. godz. 5 do ok. godz. 23. Szczegółowe rozkłady jazdy umieszczone zostaną na stronie internetowej ZDiTM (www.zditm.szczecin.pl). Szczegółowe informacje o kursowaniu środków transportu miejskiego uzyskać będzie można pod całodobowym numerem telefonu Centrali Ruchu ZDiTM - 091 480 04 03.
Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 15 marca 2008 rok
* * *
Na strajk tramwajów miasto szykuje autobusy
W sobotę kończy się pięciodniowy okres pogotowia strajkowego w MZK. To znaczy, że - zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych - już w niedzielę może być strajk.
Nie mogę powiedzieć, kiedy się zacznie - mówi Bogdan Rojek, szef Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego w MZK. Ale jeśli podwyżki nie będzie, to strajk będzie na pewno. Aż do skutku.
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak: Nie mogę dać oczekiwanych podwyżek, bo nasz budżet na to nie pozwala.
Miasto nie chce dać MZK dodatkowych pieniędzy. Jest nieugięte: już przygotowało komunikację zastępczą na wypadek strajku. Jej schemat ZDiTM rozesłał w piątek do mediów.
Spór w MZK trwa od 11 grudnia. Związkowcy domagali się 30-procentowej podwyżki (po ok. 900 zł brutto dla każdego). Potem MKS (w jego skład wchodzi sześć związków zawodowych) obniżył żądania do 300 zł netto dla każdego z 700 pracowników. Dyrekcja MZK zgodziła się m.in. na 90 zł podwyżki dla motorniczych, 50 zł dla reszty załogi i powrót do rozmów w drugiej połowie roku. Związki się nie zgodziły i w poniedziałek ogłosiły pogotowie strajkowe.
To prywatna wendeta prezydenta Chochulskiego wobec mojej osoby. Spółki autobusowe dostały pieniądze na podwyżki, a MZK nie - twierdzi Bogdan Rojek.
MZK jest samodzielnym zakładem, który decyduje o swoich możliwościach płacowych - odpowiada wiceprezydent Szczecina ds. komunikacji Beniamin Chochulski. Średnia płaca w MZK za 2007 r. to 3,4 tys. zł brutto. Dla porównania, straż miejska zarabia poniżej 2,5 tys. zł brutto. Od 2007 r. w MZK zainwestowaliśmy ponad 26 mln zł. To najlepsza odpowiedź na stwierdzenie pana Rojka.
Średnia 3400 zł brutto została wyliczona w ostatnich trzech miesiącach roku, gdy motorniczy mieli dużo nadgodzin, były święta itd. Płace średnio nie przekraczają 2,6-2,8 tys. zł brutto - ripostuje Andrzej Cielas z ZZ „Tramwajarz". Co z tego, że będę jeździł klimatyzowanym tramwajem, jak będę głodny? [większość pieniędzy miasto zainwestowało w nowy tabor - red]
Dyrektor Wawrzyniak ostrzega, że strajk przyniesie więcej strat niż korzyści. Jeden dzień strajku będzie kosztował MZK 160 tys. zł, bo tyle dostajemy od miasta, plus 16 tys. zł kar umownych i jeszcze ewentualne odszkodowania dla pasażerów - wylicza. Już teraz kiepska sytuacja finansowa MZK, jeszcze się pogorszy. Uprzedza, że pracownicy nie dostaną wynagrodzeń za czas strajku.
Rozmowa z motorniczym
Mam 2 tys. po 20 latach
Andrzej Kulej: Ile pan zarabia?
Dariusz Liberski, 38-letni motorniczy MZK: Moja ostatnia wypłata to 2 tys. zł na rękę. Informacje, że średnio zarabiamy trzy i pół tysiąca, są przesadzone.
Wielu szczecinian chciałoby mieć 2 tys. zł na rękę. Ale ja pracuję już 20 lat i 20 proc. zarobków to wysługa lat. W tych 2 tys. zł są jeszcze kursy nocne, nadgodziny. Podstawowa pensja to jakieś 1000 zł.
Wystarcza panu na życie?
Jestem kawalerem, opłaty mam niewielkie, bo mało czasu spędzam w domu - przecież bez nadgodzin pracujemy po 10 godzin dziennie. Mnie wystarcza. Ale inni koledzy, którzy mają rodziny, mają naprawdę kiepsko. Część z nich pracuje na dwóch - trzech etatach i po pracy jadą do następnej roboty. Dlaczego tak mało zgłasza się nowych osób? Bo początkujący motorniczy dostaje 1200 zł i ma jeszcze z tego potrącane za kurs na motorniczego.
Będziecie strajkować?
Chyba nie ma innego wyjścia. Ludzie są załamani, bo ile można pracować za takie pieniądze. A przecież wszystko drożeje. Zarabiamy chyba najgorzej w Polsce, np. w Poznaniu motorniczy ma 3 tys. zł na rękę.
Opracowanie: "Andrzej Kulej", współpraca: "mpr" "Gazeta Wyborcza", 14 marca 2008 rok
* * *
Bez porozumienia w MZK
Żadna ze stron nie dąży do porozumienia. Mimo zapowiadanego od niedzieli strajku w MZK, przez cały tydzień nie doszło do jakichkolwiek rozmów pomiędzy związkami zawodowymi i dyrekcją firmy.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotowuje komunikację zastępczą w Szczecinie. Na liniach tramwajowych mają jeździć autobusy. Już dziś wiadomo, że nie uda się ściągnąć tylu autobusów, aby ewentualny strajk komunikacji tramwajowej był niezauważony przez mieszkańców miasta. - Do Szczecina przyjadą autobusy z całego województwa - mówi Tarczyński.
Dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Paweł Tarczyński poinformował, że negocjacje z firmami przewozowymi są na ukończeniu. Jesteśmy po rozmowach zarówno z naszymi przewoźnikami jak i prywatnymi.
Pracownicy szczecińskich tramwajów chcą walczyć o większe podwyżki płac. Nie wyjedziemy na linie, nie ma podwyżek od 2000 roku - skarżą się.
Zgodnie w prawem strajk w szczecińskich tramwajach może rozpocząć się najwcześniej w niedzielę. Nie wiadomo jaką przybierze formę, czy będzie to protest ciągły.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 14 marca 2008 rok
* * *
Komunikacją zastępczą? - gdyby strajk był od poniedziałku
Być może już w poniedziałek staną szczecińskie tramwaje. Związkowcy z MZK mają poparcie załogi. Ponad 90 procent osób biorących udział w referendum opowiedziało się za tą formą protestu. Nie wiadomo jednak, kiedy tramwaje zostaną w zajezdniach ani czy pasażerów spotka najpierw dwugodzinny strajk ostrzegawczy, czy od razu generalny.
Prowadzone są rozmowy z różnymi przewoźnikami, aby zapewnić działanie zastępczej komunikacji autobusowej na czas ewentualnego strajku - zapewnia Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Komunikacja autobusowa będzie kursowała według specjalnego rozkładu jazdy na wyznaczonych trasach zastępczych, zbliżonych do tras tramwajów.
Miasto nie ma pewności, jak dotkliwy będzie protest. Część załogi MZK rozumie bowiem sytuację firmy i może nie przystąpić do strajku. Nie wiadomo zatem, jak dużą część sieci tramwajowej trzeba będzie zastąpić autobusami. Wiadomo, że chętni do obsługi tych linii są. Na zwykłych przystankach w razie potrzeby mają się zatrzymywać także autobusy kursujące do hipermarketów. Obsługujące te linie firmy otrzymają pieniądze, które miało zarobić MZK. Załoga MZK w przypadku strajku może zapomnieć o premiach kwartalnych i podwyżce płac w II połowie roku.
Są także chętni do przejęcia linii między Szczecinem a Policami. Tam związkowcy nie mogą się porozumieć z prezesem co do sposobu podziału pieniędzy. Związkowcy ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego nie ogłosili dotąd pogotowia strajkowego. Kolejne rozmowy w poniedziałek. A ZDiTM zapewnia pasażerów, że po ogłoszeniu strajku w tramwajach czy polickich autobusach na uruchomienie komunikacji zastępczej potrzebuje tylko kilku godzin.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 14 marca 2008 rok
* * *
Rozmowy o podwyżkach w komunikacji
Na razie nie ma komitetu strajkowego w polickiej spółce autobusowej. Porozumienie w sprawie podwyżek podpisane zostało wczoraj w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
Pracownicy ZDiTM otrzymają średnio 128 zł brutto podwyżki. Porozumienie pomiędzy związkami a zarządem podpisano wczoraj. W drugiej połowie roku, podobnie jak w innych komunikacyjnych firmach, gdzie porozumienia podpisano, mają być prowadzone kolejne rozmowy o podwyżkach.
Wczoraj prowadzone były również rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Tam porozumienie zostało zawarte kilkanaście dni temu. Pojawił się jednak problem, jak podzielić kwotę przeznaczona na podwyżki.
Nie ma komitetu strajkowego - usłyszeliśmy wczoraj od związkowców w SPPK. My przedstawiliśmy swoje propozycje, szef swoje i mamy się znów spotkać w przyszłym tygodniu.
Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 14 marca 2008 rok
* * *
Kiedy strajk w MZK?
Do szczecińskich mediów docierają na razie tylko nieoficjalne informacje dotyczące ewentualnego strajku motorniczych w MZK. Według tych informacji strajk miał odbyć się dziś, może będzie jutro, w niedzielę lub w poniedziałek.
Tymczasem dziś rano dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, czyli organizator przewozów w mieście przesłał komunikat, w którym m.in. zapewnia, że "w chwili obecnej prowadzone są daleko posunięte rozmowy z różnymi przewoźnikami, mające na celu zapewnienie funkcjonowania komunikacji autobusowej zastępczej na czas trwania strajku".
Ma to być autobusowa komunikacja zastępcza ze specjalnymi trasami i rozkładem. "ZDiTM zdaje sobie sprawę, że ewentualne rozpoczęcie akcji strajkowej spowoduje znaczne utrudnienia dla pasażerów komunikacji miejskiej, jednak dołożymy wszelkich starań, aby zminimalizować jej skutki" - dodaje dyrekcja ZDiTM-u.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 13 marca 2008 rok
* * *
Podwyżki dla pracowników ZDiTM-u
Pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego otrzymają podwyżki średnio 128 zł brutto. Dziś podpisano porozumienie w tej sprawie kończące spór zbiorowy. Podwyżki dostaną wszyscy, w sumie 220 osób.
Przewodniczący Solidarności w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego Wojciech Szczęsnowski powiedział, że wzrost wynagrodzeń jest tak mały, ponieważ pracownicy ZDiTM-u liczą na kolejne podwyżki w połowie roku. Uwierzyłem wiceprezydentowi Chochulskiemu i mam nadzieję, że spełni to w lipcu.
Dyrektor ZDiTM-u Paweł Tarczyński poinformował, że pieniądze na podwyżki będą pochodziły z oszczędności wypracowanych przez ZDiTM. Pracownicy uważają, że powinni dostać co najmniej 300 złotych. To jest kropla w morzu. Te pieniądze starczą na dwa dni zakupów - mówią zatrudnieni w ZDiTM-ie.
Dyrektor zapewnił, że równo podzieli kwotę wśród pracowników. Sam nie dostanie podwyżki, ponieważ porozumienie go nie obejmuje.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 13 marca 2008 rok
* * *
Odliczanie do strajku
Związkowcy ze szczecińskiego MZK ogłosili wczoraj pogotowie strajkowe. Budynki zajezdni tramwajowych zostały oflagowane. Zastrajkować mogą najwcześniej w niedzielę, ale bardziej realny na rozpoczęcie najostrzejszej formy protestu jest dzień powszedni.
Być może zastrajkują też kierowcy ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wprawdzie porozumieli się z właścicielami spółki i mają zwiększony fundusz płac, ale nie mogą dojść do porozumienia z prezesem, jak podzielić pieniądze.
Władze Szczecina uważają, że strajk jest najgorszą formą rozwiązywania sporów w firmie i apelują do załogi MZK o rozsądek.
Przerwanie pracy godzi przede wszystkim w pasażerów, którzy łożą na utrzymanie komunikacji miejskiej - przypomina Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM. Strajk uderzy też w MZK i jego pracowników. Zakład utrzymuje się ze środków przekazywanych przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z tytułu umowy o świadczenie usług przewozowych. Strajk to brak wpływów i może przesunąć w czasie lub nawet uniemożliwić realizację postulatów płacowych.
Nie wszędzie porozumienie płacowe oznacza koniec sporu. Tak jest w szczecińsko-polickiej spółce. Władze obu miast parafowały porozumienie, fundusz płac został podniesiony. Związkowcy przedstawili swoje propozycje: 300 zł podwyżki dla kierowców, po 150 zł dla pracowników biura. Ale zdaniem prezesa tylko 250 tys. z 660 tys. zł można przeznaczyć na podwyżki. Reszta - na odprawy i nagrody jubileuszowe.
Czekamy jeszcze dwa dni - mówi Bogdan Leśniewski, przewodniczący Zakładowej NSZZ Solidarność. Jeśli porozumienia z prezesem nie będzie, również ogłosimy pogotowie strajkowe.
Zdaniem prezesa, nie ma podstaw do strajku. Uważa, że spór zbiorowy w firmie został zakończony.
Związkowcy znali moje propozycje przed podpisaniem porozumienia, a dokument przeczytali - przypomina Andrzej Markowski. Nie rozumiem zatem ich żądań.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 12 marca 2008 rok
* * *
Spór o podwyżki w SPPK
Pracownicy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego dostaną podwyżki, ale mniejsze niż zakładało porozumienie płacowe podpisane na początku marca.
Pieniądze, które miały być przeznaczone na wzrost wynagrodzeń zostaną wydane na odprawy emerytalne i nagrody jubileuszowe. Według danych związków zawodowych zamiast po 300 złotych brutto pracownicy SPPK mają dostać po 150 złotych brutto.
Związki zawodowe oczekiwały innego podziału środków, natomiast inaczej przedstawia to dyrektor, z czym się nie zgadzamy - poinformował Remigiusz Falicki z zakładowej "Solidarności'80".
Prezes SPPK Andrzej Markowski mówi, że o 10 procent "miały wzrosnąć wynagrodzenia, a nie płace". Tu jest pies pogrzebany. Koledzy związkowcy mieli świadomość, że o 10 procent wzrastają wynagrodzenia, a nie płace, ponieważ muszą być pieniądze na należne ludziom odprawy emerytalne - mówi Markowski.
Prezes SPPK dodał, że wyjątkowo dużo musi wydać na odprawy emerytalne i nagrody jubileuszowe ponieważ firma skończyła w ubiegłym roku 10 lat. Nastąpiła kumulacja nagród - powiedział Markowski.
Rozmowy pomiędzy dyrekcją SPPK i związkami zawodowymi są zawieszone. Strona związkowa czeka na opinię prawników czy w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym jest spór zbiorowy, czy też wygasł wraz z podpisaniem porozumienia na początku marca. Dyrekcja SPPK twierdzi, że spór został zakończony.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 11 marca 2008 rok
* * *
Kierowcy jednak zastrajkują?
W Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, nadal nie ma porozumienia płacowego.
Tydzień temu doszło do rozmów pomiędzy prezydentem Szczecina, przewodniczącym Solidarności na Pomorzu Zachodnim i związkami zawodowymi działającymi w SPPK Police. W obecności mediatora podpisano porozumienie, zgodnie z którym fundusz płac w Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym miał wzrosnąć o 10 procent. Władze miasta ogłosiły, że w SPPK doszło do porozumienia płacowego. Dzień później okazało się, że tak nie jest.
Problem pojawił się, gdy związki zawodowe usiadły z prezesem firmy do podziału funduszu płac. Okazało się, że duża część pieniędzy z podwyżek ma pójść na odprawy emerytalne dla pracowników, a nie na podwyżki płac. W SPPK w końcu nie podpisano porozumienia kończącego spór zbiorowy. W firmie może w każdym momencie dojść do strajku.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 11 marca 2008 rok
* * *
Tramwaje staną? - pogotowie strajkowe w MZK
Pogotowie strajkowe rozpoczęło się dziś w szczecińskim MZK. To efekt spotkania wszystkich organizacji związkowych i fiaska negocjacji w sprawie podwyżek. Czarę goryczy przepełniły ulotki, rozrzucone przez nieustaloną osobę w zajezdni Pogodno. To gotowe formularze deklaracji wystąpienia z zakładowych organizacji.
Pojawiły się tylko w zajezdni Pogodno i około 20 osób je podpisało. Byli to członkowie kilku związków, nie „Solidarności" - zapewnia Bogdan Rojek, szef zakładowej NSZZ „Solidarność". Ale ludzie, którzy podpisali i złożyli, po kilku godzinach wycofywali je twierdząc, że zostali zmanipulowani.
Przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych spotkali się wczoraj przed południem. Zdecydowali, że od dziś budynki będą oflagowane. Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, zawiązał się Zakładowy Komitet Strajkowy, a tramwaje mogą stanąć już w niedzielę.
To, co mówi załoga, nie nadaje się do cytowania. Żadne rozmowy nie przyniosły efektu, nie mamy więc innego wyjścia - mówi B. Rojek.
Załoga MZK zaczęła więcej zarabiać. Od 1 marca dotychczasowa premia w wysokości 92 zł została włączona do podstawy pensji, co spowoduje wyższe pochodne. Dodatkowo motorniczowie mają o 90 zł więcej, pozostali pracownicy o 50. Przystąpienie do strajku oznacza, że 200 tys. zł, które firma przygotowała na premie kwartalne, może nie być wypłacone. Pod wielkim znakiem zapytania stają też rozmowy o kolejnych podwyżkach w drugiej połowie roku i o 20 mln zł, które miasto chciało przeznaczyć na remonty wagonów i wymianę torowisk. Związkowcy chcą podwyżki płac o 300 zł netto.
Jestem kolejny raz zaskoczony postawą związkowców - nie ukrywa Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Do porozumienia nie doszliśmy, bo żądania płacowe są wyższe, ale mediator wskazywał jeszcze inne rozwiązania. Nie sądziłem, że dojdzie do pogotowia strajkowego.
Dla pasażerów ta decyzja oznacza tyle, że może już od niedzieli zamiast tramwajów będą na przystankach wypatrywać zastępczych autobusów. Miasto nie ukrywa, że taką komunikację organizuje. Jeśli zda egzamin, pracownicy MZK mogą się znaleźć w nieciekawej sytuacji. Zamiast siąść do świątecznego stołu, będą strajkować, ich marcowe zarobki będą mimo podwyżki niższe, a premie, które miały być wkrótce wypłacane, przestaną być realne, bo MZK nie dostanie pieniędzy za niewykonaną pracę i dodatkowo zapłaci kary umowne.
Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 11 marca 2008 rok
* * *
Staną szczecińskie tramwaje
Tramwajarze będą strajkowali. Dziś 6 związków zawodowych działających w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym utworzyło komitet strajkowy.
Zgodnie z ustawą protest może się rozpocząć w niedzielę rano. Związkowcy i pracownicy MZK domagają się 300 zł podwyżki, dyrekcja firmy zaoferowała 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników. Negocjacje prowadzone w obecności mediatora nie dały rezultatów.
Pracownicy MZK zapowiadają, że tramwaje nie wyjadą z zajezdni. O planowanym strajku szef zakładowej "Solidarności" poinformował już dyrekcję. Jutro ogłoszone zostanie pogotowie strajkowe i w ciągu pięciu dni możemy przeprowadzić protest - dodał Rojek.
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak poinformował, że nie może dać większych podwyżek, ponieważ nie ma ich w planie finansowym firmy. Na strajku stracą wszyscy, zakład i pracownicy. Zarząd Dróg Transportu Miejskiego nie zapłaci nam za kursy, co więcej, naliczy kary - powiedział Wawrzyniak.
Jeszcze nie wiadomo czy strajk tramwajarzy będzie ciągły, czy ostrzegawczy. Decyzje w tej sprawie będą podejmowane tuż przed akcją protestacyjną.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 10 marca 2008 rok
* * *
Prowokacja przeciwko związkowcom z MZK
W Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie pojawiły się ulotki-formularze namawiające pracowników do występowania ze związków zawodowych. Zdaniem związkowców to prowokacja.
Nikt z pracujących w MZK nie chce się przyznać do tej akcji. Zdaniem przewodniczącego zakładowej "Solidarności" Bogdana Rojka to zaplanowane działanie, gdyż dziś ma zapaść decyzja o strajku tramwajarzy. Jest oburzony akcją i podkreśla, że nawet "za głębokiej komuny nie było takich działań skierowanych przeciwko związkom zawodowym".
Czyste druki namawiające do rezygnacji z działalności w organizacji związkowej rozrzucono w zajezdni "Pogodno". Z moich informacji wynika, że zostały podpisane przez dwie osoby - mówi Rojek.
W MZK działa 6 związków zawodowych skupiających 80 procent z 700 zatrudnionych pracowników. Zgodnie z prawem muszą poinformować o planowanym strajku na pięć dni przed jego rozpoczęciem. Dotychczasowe rozmowy o podwyżkach płac zakończyły się fiaskiem, związkowcy podpisali protokół rozbieżności z dyrekcją MZK. Chcą 15-procentowych podwyżek płac, dyrekcja firmy jest w stanie zaoferować ponad 3-procentowy wzrost wynagrodzeń.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 10 marca 2008 rok
* * *
Zdecydują o strajku?
Związkowcy ze szczecińskiego MZK dziś (10 bm.) przed południem będą rozmawiać o planach na najbliższe dni. Tym razem wyłącznie we własnym gronie. Doszli do wniosku, że ani z dyrekcją firmy, ani z władzami miasta nie ma już o czym rozmawiać. Być może jeszcze dziś zapadnie decyzja o strajku. Muszą o jego rozpoczęciu poinformować z 5-dniowym wyprzedzeniem.
Dalsze rozmowy nie mają sensu, znamy stanowisko dyrektora - tłumaczy Bogdan Rojek, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. Władze miasta nam nie pomogą, protokół rozbieżności został więc podpisany.
Dziś przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych zastanowią się, co dalej robić. Strajk jest możliwy i realny. Ok. 90 proc. załogi, która przystąpiła do referendum, opowiedziała się za tą formą protestu. Niezależnie od tego dyrekcja „uruchomiła" podwyżki.
Dotychczasowa premia w wysokości 92 zł, która i tak niemal zawsze była przyznawana, została włączona do podstawy pensji - przypomina Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Dzięki temu wszystkie pochodne będą wyższe. Dodatkowo przyznaliśmy 90 zł podwyżki motorniczym i 50 zł pozostałym pracownikom.
Firma ma także 200 tys. zł na premie kwartalne, a kolejne podwyżki mogą nastąpić w drugiej połowie roku.
Jestem gotów usiąść za kilka miesięcy do kolejnych rozmów i jeśli sytuacja na to pozwoli, ponownie podnieść pensje. Ale podstawowy warunek to zachowanie ciągłości pracy, bez strajku - podkreśla dyrektor.
Przerwa w pracy oznacza dla firmy brak zapłaty za wykonywane usługi i kary umowne. Wzięli to pod uwagę związkowcy z 3 spółek autobusowych, którzy zgodzili się na ok. 10-procentowe podwyżki, a ich firmy będą w tym roku dokapitalizowane. Związkowcy z MZK nie zgadzają się z decyzją dyrekcji tej firmy, oczekują podwyżek w wysokości 300 zł netto. Według oficjalnych danych, średnia płaca w tej firmie to ok. 3,4 tys. zł brutto. Motorniczowie podkreślają jednak, że takie pieniądze otrzymują rzadko. Podstawa ich pensji na początku kariery to 1650-1800 zł. Wszystko ponadto to efekt nadgodzin, pracy w niedzielę i święta lub przychodzenia do pracy na wezwanie w dniu teoretycznie wolnym.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 10 marca 2008 rok
* * *
Wypłacają pensje niezgodnie z prawem?
Zdaniem związkowców z Solidarności w trzech zakładach komunalnych miasta Szczecina pensje są wypłacane niezgodnie z prawem.
W uchwale rady miasta, która określa wynagrodzenie pracowników Zakładu Usług Komunalnych, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych napisano, że pensje liczy się od najniższego miesięcznego wynagrodzenia, które wynosi 800 złotych. Tymczasem od roku najniższa pensja w Polsce to 1126 złotych.
Starej uchwały władze Szczecina nie chcą zmienić, ponieważ spowodowałoby to wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników firm komunalnych, a nie tylko tych najmniej zarabiających. Z wnioskiem o zmianę uchwały wystąpił do prezydenta Szczecina Jerzy Borejszo, przewodniczący Solidarności w ZBiLK-u. Myślę, że radni nie zdają sobie z tego sprawy, dlatego wystąpiliśmy do prezydenta z wnioskiem o poddanie pod obrady zmiany uchwały rady miasta.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej, radna Marzena Kopacka też jest zaskoczona treścią obowiązującej uchwały o najniższych wynagrodzeniach zasadniczych dla pracowników zakładów budżetowych w Szczecinie. Dziwię się temu, bo jak wiemy najniższe wynagrodzenie jest wyższe od 800 złotych - mówi.
Wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Andrzej Grabiec uważa, że wszystko jest zgodnie z prawem. W ZDiTM-ie nikt nie dostaje pensji w wysokości 800 złotych brutto. Uchwała pokazuje, w jaki sposób liczyć wynagrodzenie w poszczególnych zakładach budżetowych. Ponieważ przyjęto w 2004 roku podstawę najniższego wynagrodzenia 800 zł, to nie znaczy, że tyle wynosi najniższe wynagrodzenie w ZDiTM-ie.
Radny Piotr Kęsik twierdzi natomiast, że właściwie nie ma podstawy prawnej, aby wypłacać pensje w tych zakładach budżetowych. Akt prawny niższego rzędu przestaje obowiązywać - uważa.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 7 marca 2008 rok
* * *
Stare tramwaje jeszcze pojeżdżą
Pasażerowie skarżą się na fatalne warunki jazdy liczącymi pół wieku tramwajami. Popularne "helmuty" nie znikną jednak szybko z naszych ulic.
Wagony kupione w Niemczech w latach dziewięćdziesiątych wciąż wożą pasażerów, głównie na liniach 5 oraz 6. "Helmuty” są już mocno wysłużone, mają ponad pięćdziesiąt lat.
Tory w rejonie stoczni są wysłużone, a do tego puszczają tam te tramwaje, które są już trupami i nadają się tylko do muzeum - denerwuje się Lech Mikuła, pasażer "szóstki”. Trzęsie, rzuca, hałas jest nie do zniesienia. Kiedy tramwaj rozpędza się jadąc Wałami Chrobrego mam zawsze wrażenie, że się rozsypie. Nie czuję się w nim bezpiecznie.
"Helmutów” jest w Szczecinie jeszcze dziewięć. Te tramwaje i najbardziej zdezelowane wagony polskiej produkcji, mają być zastąpione kupionymi w Berlinie krótkimi wagonami tatra. Miejski Zakład Komunikacyjny sprowadzając tramwaje obiecywał, że "helmuty” znikną z naszych ulic do końca tego roku. Ich żywot musi zostać przedłużony.
Orientacyjnie wycofamy je z eksploatacji w pierwszym kwartale lub w połowie przyszłego roku - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
Okazuje się, że tatry trafiają do Szczecina z opóźnieniem. MZK dostał dopiero cztery wagony, z których dwa już kursują. Co miesiąc szczeciński przewoźnik miał jednak otrzymywać po 8 sztuk. W końcu stanęło na tym, że od kwietnia Niemcy mają przysyłać po dwie sztuki co dwa tygodnie. To wynika m. in. z konieczności wyprodukowania i założenia nowych obręczy na koła. Koniec dostaw jest planowany na listopad.
Nie wykluczamy, że pierwsze "helmuty” będą kasowane wcześniej. Może nawet już w wakacje - dodaje Krzysztof Turczyn.
Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 7 marca 2008 rok
* * *
W poniedziałek decyzja o strajku w komunikacji
Fiaskiem zakończyły się negocjacje szefostwa Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego ze związkowcami. Pracownicy podwyżki dostaną, ale nie takie, jakich domagały się związki zawodowe.
Przypomnijmy, że związki zawodowe w MZK chciały początkowo 30 proc. podwyżki. Tamtejsi pracownicy opowiedzieli się również za strajkiem w przeprowadzonym referendum. Szefostwo MZK i miasto zaproponowało pracownikom podwyżki po 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników, włączenie premii do podstawy wynagrodzenia, przeznaczenie w 2008 roku 200 tys. zł na premie motywacyjne i kolejne rozmowy o podwyżkach w II połowie tego roku.
Podczas ostatnich negocjacji związkowcy zmniejszyli swoje żądania do 300 zł podwyżki „na rękę” dla każdego pracownika. Dyrektor na to się nie zgodził.
To nie jest tak, że my nie chcielibyśmy podwyższyć o tyle pensji, ale nie mamy pieniędzy na to - mówi Krystian Wawrzyniak, szef MZK. Mamy określony plan finansowy, którego przekroczyć nie można. Od 1 marca wszyscy pracownicy dostali podwyżki, które proponowaliśmy.
Z kolei 90 zł premii wliczyć do podstawy pensji można dopiero po zmianie układu zbiorowego pracy. Podobnie jest z kwotą 200 tys. zł.
My ze swojej strony zrezygnowaliśmy z podwyżek 30-procentowych na rzecz 15 procent - mówi Bogdan Rojek z komunikacyjnej „Solidarności”. To było nie do zaakceptowania dla dyrektora zakładu. Poprosiliśmy o spisanie protokołu rozbieżności. Dokument został podpisany już w czwartek przed południem. Formalnie otwiera związkom zawodowym drogę do strajku. Czy strajk będzie?
W poniedziałek zapadną decyzje, czy podejmiemy akcję strajkową - zapowiada Bogdan Rojek. Nie wiem, jak uważają koledzy z innych związków zawodowych, ale moim zdaniem do strajku jeszcze daleka droga.
W poniedziałek związki zawodowe w MZK mają się również zastanowić nad propozycja mediatora, który uczestniczył w negocjacjach. Jego zdaniem spór może być jeszcze załatwiony po myśli pracowników.
Mediator zaproponował, żebyśmy wspólnie wybrali centralę jednego związku zawodowego, która podejmie w naszym interesie rozmowy z zarządem miasta.
Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 7 marca 2008 rok
* * *
Negocjacje z tramwajarzami bez sukcesu
Nie ma porozumienia w sprawie płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie. Związki zawodowe w obecności mediatora podpisały wraz z dyrekcja firmy protokół rozbieżności.
Strona związkowa domaga się 15-procentowej podwyżki, dyrekcja MZK była w stanie zaoferować 3,3. Ostatecznie ustaliliśmy, że byłaby to kwota 300 złotych netto - powiedział mediator Andrzej Durka.
Przewodniczący "Solidarności" w MZK Bogdan Rojek powiedział, że związkowcy zastanowią się co zrobić dalej. Do tej pory nie groziliśmy i nie grozimy strajkiem, zawsze mówimy, że jest ostatecznością i najgorszym wyjściem z sytuacji - dodał.
Pomimo, że negocjacje zakończyły się fiaskiem, pracownicy MZK dostaną podwyżki - motorniczowie po 90 złotych, pozostali po 50. Podstawowa pensja motorniczego po kursie to 1852 złote brutto plus premia 92 złote. Wychodzi w granicach 1400 złotych "na rękę" - mówi Andrzej Cieluś ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 6 marca 2008 rok
* * *
Związkowcy milczą - bez porozumienia w tramwajach
W Miejskim Zakładzie Komunikacji nie ma spokoju i porozumienia. Związkowcy wciąż żądają podwyżek, na które firmy nie stać. Kolejne spotkanie w obecności mediatora nie doprowadziło do niczego, efektem będzie podpisanie protokołu rozbieżności.
Przykro mi, że tak wyszło, bo strona związkowa wie, na ile sobie możemy pozwolić - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Jedyne co mnie cieszy, to fakt, że ani razu nie padło słowo „strajk". Mam zatem nadzieję, że spór uda się rozwiązać. Od 1 marca w MZK zmienił się system płac. Dotychczasowa premia motywacyjna w wysokości 92 zł została włączona do podstawy pensji. I tak była niemal stałym elementem wynagrodzenia, a dzięki takiemu przesunięciu wszystkie pochodne pensji będą wyższe. Dodatkowo pensje motorniczych wzrosły o 90 zł, a pozostałych pracowników o 50 zł.
Mamy też dodatkowe 200 tys. zł do rozdzielenia na premie kwartalne - przypomina dyrektor MZK.
A na początku drugiej połowy roku jestem gotów znów usiąść do rozmów. Jeśli sytuacja finansowa
firmy będzie dobra, moglibyśmy wtedy wspólnie pomyśleć o kolejnej podwyżce.
Te propozycje znane były związkowcom od przynajmniej kilkunastu dni. Na spotkaniu w ubiegłym tygodniu obiecali się nad nimi zastanowić. Wiele wskazywało na to, że wczoraj mogło dojść do konkretnego porozumienia. Nie wiadomo jednak, dlaczego tak się nie stało.
Nikt ze strony związkowej nie udzielał informacji. Wiadomo jedynie, że prawdopodobnie dziś zostanie podpisany protokół rozbieżności. Pasażerowie nie wiedzą więc, co ich czeka. W MZK odbyło się wcześniej referendum, w którym ok. 90 proc. załogi opowiedziało się za strajkiem. I choć na razie nikt o tym nie mówi, wciąż jest on możliwy. Tym bardziej że oczekiwania związkowców - wzrostu płac o 300 zł - w obecnej sytuacji finansowej przewoźnika są nierealne.
Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 6 marca 2008 rok
* * *
Tramwajarze bliżej strajku
Związkowcy z MZK nie zgodzili się na niewielkie podwyżki oferowane przez miasto.
90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników nie zadowoliło grożących strajkiem pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji. Kolejne spotkanie związkowców, kierownictwa firmy i mediatora nie zbliżyło stron do porozumienia.
Przygotowywany jest protokół rozbieżności - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Jutro ma być gotowy. Związkowcy zmniejszyli swoje żądania. Początkowo chcieli podwyżek w wysokości 30 proc (ok. 1100 zł dla każdego), teraz ich żądania spadły do poziomu 300 zł na osobę, co oznacza ok. 10 proc. podwyżek.
Miasto oferuje nam trzy proc. podwyżki, to znacznie mniej niż wzrost cen - mówi Andrzej Cielas, ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Sporządzenie protokołu rozbieżności pozwala związkom na ogłoszenie strajku. Za strajkiem opowiedziała się też załoga w referendum przeprowadzonym dwa tygodnie temu. Czy tramwaje staną? Nie chcemy tego - zapewnia Cielas. Na czwartek umówiliśmy się na kolejne rozmowy.
Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 5 marca 2008 rok
* * *
Nie ma porozumienia w MZK
Nie ma porozumienia w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie. Związkowcy zrezygnowali z 30-procentowego wzrostu pensji. Teraz zaproponowali 15 procent, czyli około 300 złotych netto dla każdego pracownika. Dyrekcja MZK ma pieniądze na podwyżki w wysokości średnio 60 złotych na osobę.
O większe pieniądze firma musi się zwrócić do miasta. Negocjator Andrzej Durka powiedział, że z propozycją związków zawodowych działających w Miejskim Zakładzie Komunikacji musi zapoznać prezydenta Szczecina.
Jeżeli władze miasta nie zgodzą się na proponowane w MZK podwyżki, jutro dojdzie do podpisania protokołu rozbieżności. Otwiera to drogę do strajku w szczecińskim zakładzie. Podwyżki w MZK to duży problem dla miasta. W firmie pracuje 700 osób. 30-procentowy wzrost wynagrodzeń, jaki proponowały związki zawodowe na początku negocjacji, kosztowałby budżet Szczecina 10 milionów złotych.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego też nie doszło dziś do porozumienia w sprawie podwyżek płac. Negocjator przedstawił propozycje władz miasta dotyczące wzrostu wynagrodzeń w tej firmie. Kolejna tura rozmów w ZDiTM-ie odbędzie się w poniedziałek.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 5 marca 2008 rok
* * *
Rozmowy ostatniej szansy w MZK
Związkowcy z Solidarności MZK zażądali 30-procentowej podwyżki dla wszystkich pracowników zatrudnionych w największym w Szczecinie zakładzie zajmującym się komunikacją zbiorową.
W Miejskim Zakładzie Komunikacji odbyło się już referendum strajkowe. 91 procent uczestników głosowania opowiedziało się za strajkiem. Na razie tramwaje w Szczecinie nie staną, ponieważ muszą zakończyć się rozmowy z dyrekcją firmy, które odbywają się w obecności negocjatora. Dziś strony spotkają się po raz ostatni.
Aby spełnić żądania płacowe, Urząd Miasta musi wygospodarować dodatkowe 10 milionów złotych. W Miejskim Zakładzie Komunikacji pracuje 700 osób.
Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 5 marca 2008 rok
* * *
Motornicza wyszła ze szpitala
Kilkanaście szwów trzeba było założyć motorniczej "trójki", na którą napadł bandyta w Lasku Arkońskim.
Był piątkowy wieczór. Pani Joanna Masło-Jusiuk, motornicza z 10-letnim stażem, zjeżdżała z przedostatniego tego dnia kursu w stronę pętli w Lesie Arkońskim.
Jeden przystanek za szpitalem wysadziłam ludzi, zamknęłam drzwi i ruszyłam - relacjonuje motornicza. Nagle zobaczyłam wybiegającego spośród drzew mężczyznę. Myślałam, że spóźnił się na tramwaj, więc się zatrzymałam, by go też zabrać. Ten jednak stanął przed wozem. Zamachnął się i rzucił. Zobaczyłam jeszcze tylko jak szyba pęka na drobne kawałeczki.
Szyba wypadła z uszczelki i runęła na motorniczą. Wraz z kamieniem przygniotła ją raniąc twarz.
O dziwo pasażerowie obojętnie patrzyli, co się stało. Nikt nie reagował. Usiadłam na schodach i poczułam mrowienie lewej strony ciała. Starszą parę poprosiłam o zadzwonienie na pogotowie - ciągnie poszkodowana.
Karetka pojawiła się bardzo szybko. Motorniczą przewieziono do pobliskiego szpitala, gdzie chirurdzy założyli jej kilkanaście szwów rekonstruując pokiereszowane ucho. Poszkodowana wyszła na własną prośbę ze szpitala, ale pozostaje pod opieka lekarzy. W poniedziałek przyszła nawet do zajezdni. Opowiedziała też policjantom, jak wyglądał sprawca. Młody był, ubrany w jasną kurtkę. Taki luzak, jakich można zobaczyć pod dyskoteką.
Pani Joanna pierwszy raz w życiu przeżyła coś takiego. Jednak jak mówią pracownicy z MZK - to nie pierwszy chuligański napad na tramwaj. Najbardziej niebezpiecznie jest w okolicy pętli: w Lesie Arkońskim, na Pomorzanach, Krzekowie i Gocławiu - wylicza jeden z pracowników MZK. Kilka miesięcy temu pamiętam przypadek, że pasażer wysiadł z tramwaju, wyjął zza pazuchy siekierę i roztrzaskał nią szybę. Jeszcze wcześniej ktoś z siekierą groził pasażerom w tramwajach. Zdaniem motorniczych byłoby bezpieczniej, gdyby były tramwaje były monitorowane.
Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 3 marca 2008 rok
* * *
Są pieniądze, komunikacja nie stanie
Związkowcy oraz Zarząd Szczecińsko – Polickiego Przedsiębiorstwa Autobusowego doszli do porozumienia w sprawie podwyżek.
Fundusz płac w roku 2008 wzrośnie od 1 marca o 10 procent. Jednocześnie ustalono, że po pierwszym półroczu 2008 roku odbędą się rozmowy, co do dalszych ewentualnych regulacji płacowych w przedsiębiorstwie.
Współwłaściciele firmy zadeklarowali, że Gmina Miasto Szczecin przekaże 1 mln zł na podniesienie kapitału zakładowego z przeznaczeniem na inwestycje. Gmina Police w ten sam sposób przekaże 500 tys. zł.
W połowie roku Miasto Szczecin rozważy kolejne podniesienie kapitału spółce o 500 tys. zł także z przeznaczeniem na cele inwestycyjne - poinformował Sebastian Wypych ze szczecińskiego magistratu.
Zgodnie z umową na świadczenie usług przewozowych od 01 marca 2008 w spółce SPPK nastąpił wzrost wozokilometra o 5 procent.
Opracowanie: "Robert Duchowski", "Moje Miasto", 3 marca 2008 rok
* * *
Niszczą sygnalizatory w mieście
Połamane obudowy, pocięte przewody, pęknięte ledy to efekt działania wandali, którzy niszczą szczecińskie sygnalizatory.
Ostatnio było kilkanaście takich przypadków. Każda naprawa to około 500 złotych - mówi Ryszard Brzozowski z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Najwięcej zgłoszeń o zniszczeniach drogowcy otrzymują po weekendzie, dominują Gumieńce. Nie ma tygodnia, żeby nie było takich aktów wandalizmu.
Kolejne częste akty wandalizmu mają miejsce w centrum - dodaje Brzozowski. M.in. na ul. Mieszka I, Staszica, Ofiar Oświęcimia.
W kilku przypadkach policji udało się znaleźć sprawców zniszczeń, ale w zdecydowanej większości są oni bezkarni.
Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie radio Szczecin", 1 marca 2008 rok
* * *
|



|