Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.


Prasa informuje - marzec.




* * *

SCATS może zmniejszyć korki w Szczecinie.

Czy Szczecin doczeka się nowoczesnego systemu zarządzania ruchem? Po nieudanej próbie wdrożenia Mieszka, miasto przygląda się systemowi SCATS, który sprawdził się w Sydney, Dublinie i Rzeszowie
Wczoraj w sali sesyjnej odbyła się prezentacja. Szkoda, że nie uczestniczyli w niej decydenci, bo wtedy wiedzielibyśmy, czy Sydney Coordinated Adaptive Traffic System (Sydnejski System Koordynacji Ruchu Drogowego) to tylko ciekawostka, czy coś, co naprawdę może pojawić się w Szczecinie. System kontroluje natężenie ruchu na wszystkich krzyżówkach, wysyła dane do centrum sterowania, w którym następuje przetworzenie danych. Końcowy efekt - zmiana świateł na skrzyżowaniach w cosekundowych odstępach jest dostrajana do aktualnego natężenia ruchu.
SCATS działa w 80 miastach świata na 16 tys. skrzyżowań - zachwala Waldemar Aramowicz, właściciel firmy a-ster, której sterowniki regulujące sygnalizację świetlną współpracują ze SCATS-em. - Szczecin jest w o tyle dobrej sytuacji, że od ręki można go wdrożyć na połowie skrzyżowań. W innych miastach Polski jest znacznie gorzej.
System opracowała firma Tyco, a wzorcowy model działa w Sydney. Był zainstalowany w związku z igrzyskami olimpijskimi, by poradzić sobie ze wzmożonym ruchem - mówi Mariusz Kołkowski, przedstawiciel Tyco w Polsce. - W Szczecinie niebawem ma się odbyć finał The Tall Ships' Races, co też może spowodować problemy drogowe.
W Europie system zarządza ruchem w Dublinie, w Polsce natomiast wprowadził go na jednym ulicznym ciągu Rzeszów. - Czas przejazdu zmniejszył się dzięki niemu średnio o 30-40 proc. - mówi Adam Gajewski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni w Rzeszowie.
Gdzie SCATS mógłby się sprawdzić w Szczecinie? - Dobrze byłoby, gdyby włączyć w niego al. Piastów - mówi Dariusz Matejski, zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Spięcie krzyżówek w ciągu tej ulicy kosztowałoby kilkaset tysięcy złotych.
To drugie podejście do wprowadzenia systemu zarządzania ruchem w Szczecinie. Pierwsze, sprzed pięciu lat, skończyło się fiaskiem. System "Mieszko", który miał kosztować 40 mln zł nigdy nie został wdrożony. Została po nim sterta papierów. Nie kupiono ani komputerów, ani kamer, ani tablic, które miały kierowców informować o zmieniających się warunkach ruchu.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 31 marca 2006 roku.

* * *

Krzywoustego z uwagami - Odbiór rozpoczęty.

STAN ul. Krzywoustego nadal pozostawia wiele do życzenia. Mimo to miasto rozpoczęło odbiór prac. Nim jednak pod protokołem położone będą ostateczne podpisy, upłynie jeszcze sporo czasu. Tramwaje po zmodernizowanej ulicy pojechały pod koniec października. Samochody - pod koniec stycznia. Piesi chodzili po placu budowy cały czas, ale do dziś nie brakuje miejsc, w których mogą sobie skręcić nogę. Prace przy układaniu chodników wstrzymano, bo nie pozwalały na to ujemne temperatury.
Ale odbiór prac trzeba w końcu zacząć, nie można z tym zwlekać - tfuma-czy Piotr Landowski z biura prasowego UM. Dlatego komisja rozpoczęta prace. Będzie je kontynuować także dziś, ale już wiadomo, że protokół odbioru nie zostanie podpisany. Choćby ze względu na brak chodników. Ponadto są uwagi do prac już wykonanych - przyznaje P. Landowski. Wykonawca robót ma czas do końca kwietnia, by usunąć wszelkie usterki i zakończyć prace. Dopiero wtedy możemy zapłacić za modernizację ul. Krzywoustego.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 30 marca 2006 roku.

* * *

Staruszkiem po prawobrzeżu - Święto ikarusów.

W SZCZECINIE pojawiły się 25 lat temu. Z ponad 260, które woziły pasażerów, dziś zostało ok 40. Przegubowe ikarusy w tym roku obchodzą ćwierćwiecze. Nadal można je spotkać na naszych liniach i pewnie nieprędko znikną.
Jubileusz 25-lecia to okazja do świętowania dla Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Jednym z ikarusów z zajezdni przy uL Struga odbyli w minioną sobotę niecodzienną przejażdżkę. Autobus kursował po niemal całym prawobrzeża. Przejechał min. przez Puszczę Bukową i dotarł nawet do Kołowa. Jak zwykle przy takich przejazdach odbyto się wiele fotostopów, a liczne zdjęcia są już dostępne w Intemecie. Autobus rodem z Węgier to jedna z najpopularniejszych konstrukcji, nie tylko na polskich drogach. Mimo, że od początku lat 90. w Szczecinie pomału zanika, jeszcze pewnie długo będziemy nim mogli pojeździć. Wprawdzie po sprowadzeniu używanych autobusów z Niemiec kolejne ikarusy ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie" czeka kasacja, ale nieliczne, mniej wyeksploatowane pojazdy są jeszcze poddawane remontom.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 30 marca 2006 roku.

* * *

Temida ślepa, strażnicy bezradni, a... Wandale bezkarni?.

WYBITE szyby, połamane ławki, zeszpecone elewacje... Wandale w Szczecinie niewiele ryzykują. Wykrywalność ich występków wciąż jest niska. Policja i sądy, straż miejska wszyscy walczą z wandalizmem, ale jak się okazuje, niewiele mogą.
Miejski strażnik widząc niszczyciela praktycznie jest bezradny. Przepisy nie dają mu możliwości ukarania, nawet jeśli złapał sprawcę na gorącym uczynku.
Może go ująć i przekazać policji, w naszych uprawnieniach nie ma nic na temat karania wandali przyznaje Robert Kołodziejczyk ze szczecińskiej Straży Miejskiej. Poza tym większość tego typu zdarzeń odbywa się w godzinach nocnych, a my wtedy nie pracujemy. Strażnikom zdarza się ująć wandala, ale są to pojedyncze przypadki. Większe uprawnienia i możliwości ma policja.
Tylko w styczniu i lutym skierowaliśmy 51 wniosków do sądu w sprawie osób, które dopuściły się niszczenia mienia mówi st. asp. Zenon Butkowski z Zespołu Prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Kolejne trzy osoby ukarano mandatami.
Kara jest nakładana od razu, gdy szkoda nie przekracza wartości 250 zł. Powyżej tej sumy polskie prawo mówi o przestępstwie, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Liczba zgłoszonych aktów wandalizmu w Szczecinie od lat oscyluje na podobnym poziomie. W roku 2000 było ich 1107, w 2005 979. Wykrywalność sprawców zaś wynosi od 18,6 do 23,5 procent. To wciąż mało, bo ogólna wykrywalność wszystkich przestępstw w tym samym czasie wynosi od 37,1 proc. w roku 2000 do 47,8 w roku minionym. Sam fakt złapania przestępcy nie oznacza jeszcze naprawienia szkody. Jeśli ktoś czuje się poszkodowany, roszczeń może dochodzić na drodze cywilnoprawnej. W niektórych przypadkach pomoże mu policja, na niektórych skrzyżowaniach pracują bowiem policyjne kamery. Nagrania dokonane dzięki nim są dobrej jakości i wielokrotnie przydały się już w sądzie.
Kilka razy w miesiącu posiedzenia sądu grodzkiego odbywają się w naszym Centrum Wspomagania Dowodzenia zapewnia kom. Artur Marciniak, oficer prasowy KMP w Szczecinie. Materiały udostępniamy i nieraz doprowadziło to do ukarania sprawców.
* * *
Około tysiąca przypadków wandalizmu rocznie, ogromne straty prywatnych osób, firm, instytucji i miasta; średnio co piąty sprawca ujawniony, daleka droga do ukarania sprawców, jeszcze dalsza do rekompensaty poniesionych strat. Tak można podsumować walkę po szczecińsku z bezkarnym wandalizmem. Za zniszczenia płacimy wszyscy z naszych podatników kieszeni.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

Kończą robotę.

Pogoda się poprawiła i zgodnie z obietnicą miasta oraz wykonawcy, na ul. Krzywoustego drogowcy powinni zabrać się za niedokończoną budowę.
Dziś ma się rozpocząć odbiór końcowy wartej ponad 16 mln zł przebudowy najważniejszej miejskiej arterii.
Komisja odbiorowa dokładnie przejrzy ulicę, spisze wszelkie poprawki i niedoróbki, które wykonawca będzie musiał usunąć - mówi Magdalena Wysznacka z Urzędu Miasta. Zakładamy, że do końca kwietnia w protokołach i na chodnikach wszystko będzie już w porządku i ulica przejdzie przegląd ostateczny.
Z końcem stycznia minął umowny termin, do którego drogowcy powinni byli oddać skończoną robotę. Mroźna zima plany pokrzyżowała, ale ulicę z wielką pompą otwarto w planowanym terminie.
Od tego czasu pieszych na Krzywoustego straszą niedoróbki, szczególnie na odcinku od ul. Królowej do pl. Kościuszki. Tam pozostał niedokończony chodnik, stoją wciąż budowlane ogrodzenia. Początkowo piesi brnęli w tym miejscu w błocie lub po wertepach. Po telefonach od czytelników i interwencji "Głosu” braki zostały zasypane żwirem do czasu, kiedy drogowcy na plac budowy wrócą. Kiedy to nastąpi? Jak się okazało, pierwsi drogowcy pracowali już wczoraj w rejonie pl. Kościuszki.
W przyszłym tygodniu wracamy żeby dokończyć prace - zapowiada Agnieszka Dzik, kierownik budowy z NCC Roads. Powinniśmy uporać się ze wszystkim do końca kwietnia. Chcemy to zrobić jak najszybciej, ale konkretnej daty nie podam, bo to uzależnione będzie jednak wciąż od pogody. Dużo do zrobienia nie zostało.
Oprócz dokończenia braków i usunięcia usterek ekipa będzie musiał jeszcze popracować przy krawężniku i na chodniku przy zatoce autobusowej przy skrzyżowaniu z Królowej Jadwigi, gdzie trzeba zmienić ich wysokość.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

Nie tylko tatra.

Za kilka tygodni jeden lub dwa tramwaje tatra powinny trafić na testy do Szczecina. Berlińskie pojazdy zostały wycenione i przeszły techniczny audyt na zlecenie MZK.
Na audyt techniczny i wycenę zezwoliła niemiecka strona, czyli ich właściciel, firma BVG - mówi Michał Przepiera, dyrektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Niemcy zapoznali się z wyceną. Jej szczegółów nie mogę podać.
Miejski Zakład Komunikacyjny zlecił wykonanie tych czynności firmie zewnętrznej. Tatry pod względem technicznym są takie, jak wcześniej przewidywaliśmy: wszystkie sprawne, względnie nowoczesne, o odpowiednim do dzisiejszych warunków standardzie i przyjazne pasażerom - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Co przejawia się tym, że mają np. lepszy, staranniejszy wystrój wewnętrzny, więcej miejsc siedzących, mniej stojących.
Po pojawieniu się informacji, że miasto rozmawia z BVG o zakupie dwudziestoletnich, przegubowych, zmodernizowanych przez Siemensa wagonów pojawiły się głosy, że cena jednego pojazdu to ok. 1 mln. zł. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że te szacunki były zdecydowanie zawyżone.
O ile współpraca stanie się faktem, w październiku lub listopadzie w mieście powinny pojawić się 20-23 tramwaje, które zajmą miejsce wysłużonych wagonów przegubowych. Natomiast za kilka tygodni do Szczecina berliński tramwaj trafi na testy.
Chciałbym, żeby tatra się u nas sprawdziła mówi Krzysztof Turczyn. Zakup tramwajów byłby widocznym krokiem do przodu. Tak "na oko” pasują do nas, ale wbrew pozorom jest dużo rzeczy do sprawdzenia.
Wykluczone jest, żeby za berlińskie tatry miasto zapłaciło jednorazowo. Chcielibyśmy podpisać umowę długofalową - tłumaczy dyrektor Przepiera. Zależy nam na współpracy z BVG. Inne warunki finansowania zakupu dadzą możliwości szerszego działania.
Miasto chciałoby, żeby ze współpracy wynikało, że BVG będzie dostarczało tramwaje, ich wyposażenie i urządzenia potrzebne do ich odpowiedniej eksploatacji. Mówi się również, że korzystając z doświadczenia BVG można by restrukturyzować Miejski Zakład Komunikacyjny.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

W tym roku powstanie pierwsza część nowej obwodnicy os. Majowego i Słonecznego.

Około pięciu milionów złotych będzie kosztowała budowa nowej ul. Niedźwiedziej. W poniedziałek radni zdecydowali, że miasto zaciągnie kredyt na tę inwestycję.
Pożyczkę miasto chce wziąć w Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o kredyt pomostowy, bo miasto dostało na tę inwestycję dofinansowanie ze środków unijnych - mówi Piotr Landowski, rzecznik Urzędu Miasta. My musimy mieć jednak całą kwotę przed rozpoczęciem budowy, a potem część refundowana przez UE będzie nam zwracana.
Szacunkowy kosztorys modernizacji ul. Niedźwiedziej zakładał wydatek 5,2 mln zł. Jesienią Szczecin otrzymał na ten cel 3,8 mln zł z puli Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Reszta została ujęta w tegorocznych wydatkach budżetowych.
W tej chwili Niedźwiedzia wygląda niemal jak wjazd na budowę. Trochę asfaltu, gdzieniegdzie bruk, w innym miejscu płyty betonowe. Mimo to wciąż jeżdżą po niej m.in. autobusy miejskie (linia 54). Pan Darek z os. Bukowego komentuje: Z tej drogi korzystają tylko ci, którym nie zależy na własnych autach. A mogłaby być doskonałym skrótem umożliwiającym wyjazd z prawobrzeżnych osiedli w stronę Stargardu i węzła na autostradzie.
Koncepcja, jaką wykonaliśmy, dotyczy przebudowy całego ciągu ulic: Niedźwiedzia, Zoologiczna, Dąbska, Pszenna i Walecznych - mówi Ryszard Kowalski, szef biura projektowego DiM. W przyszłości mają one stanowić obwodnicę południową dla osiedli Bukowego, Majowego i Słonecznego. Będą alternatywą dla ul. Struga.
W tym roku zbudowane zostanie 600 m nowej drogi. Ma mieć dwie jednokierunkowe jezdnie po siedem metrów szerokości oddzielone pasem zieleni - mówi Alicja Ratajewska, projektantka drogi. Po obu stronach jezdni powstanie chodnik, po jednej ścieżka rowerowa. Przebudowana będzie cała ul. Niedźwiedzia i 200 m Zoologicznej.
Miasto jest na etapie rozstrzygania przetargu. Chętnych do budowy ulicy było dziewięć firm. Najtańszą ofertę złożył Energopol Szczecin (3 mln 372 tys. zł), najdroższą firma Mazur (7 mln 474 tys. zł). Budowa musi być rozpoczęta wiosną i zakończona jeszcze w tym roku.
Zadłużenie miasta
W ubiegłym roku miasto brało kredyt na : • budowę ronda na Gumieńcach - 10 mln 935 tys.; • przebudowę ul. Przyjaciół Żołnierza - 8 mln 765 tys.; • przebudowę ul. Krzywoustego 10 mln zł (spłata w 2006 r.). W sumie zadłużenie miasta w grudniu 2005 r. wynosiło 260,7 mln zł. Na koniec tego roku ma wynieść 337,7 mln zł (różnica to przede wszystkim zasługa odsetek). Maleć ma dopiero od 2008 r.

Opracowanie Mariusz Rabeda, "Gazeta Wyborcza" 28 marca 2006 roku.

* * *

Wymiana dla pasażerów.

Są bardziej kolorowe i "europejskie” - mowa o nowych tablicach z rozkładami jazdy, których przybywa na przystankach w Szczecinie. Pojawiły się niedawno w niektórych miejscach miasta.
Wiesza je, w ramach umowy na utrzymanie infrastruktury z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego, firma Wirmar. Zarząd je drukuje, a firma umieszcza na tabliczkach.
Czynny udział w opracowaniu wyglądu tabliczek brali miłośnicy komunikacji miejskiej - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Wymieniamy stare na nowe sukcesywnie.
Tam, gdzie inspektorzy zauważą brak lub zniszczony rozkład jazdy, pojawia się nowy o zmienionym wyglądzie. Na tabliczkach są "szczecińskie” kolory, dominuje granatowy. Na rozkładach tramwajowych przy numerze linii w czerwonym kwadracie pojawił się napis TRAM, na autobusowych w ciemnoróżowym kole jest napis BUS. Są na ich oczywiście godziny przyjazdów i tzw. termometr, który pokazuje czas przejazdu do wybranego przystanku.
Po co te zmiany? Wiszące wciąż na większości przystanków stare rozkłady nie zmieniały wyglądu od ponad dziesięciu lat. Po za tym jakiś czas temu na wiatach najważniejszych węzłach komunikacyjnych pojawiły się schematy szczecińskiej sieci.
Z jednej strony nowe rozkłady wyglądem do nich nawiązują, tak, by informacja była ujednolicona - tłumaczy Kwiecień - Zwierzyńska. Głównie chodziło jednak o nawiązanie do trendów europejskich, żeby na naszych przystankach rozkłady były wyglądem zbliżone do tego co jest w Europie.
Zarząd przyznaje, że zmiana szaty graficznej, to własna inicjatywa, bo żadne europejskie przepisy do tego nie zmuszają. ZDiTM zapewnia również, że wymiana nie pociąga za sobą dodatkowych kosztów.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 28 marca 2006 roku.

* * *

Nasze autobusy się sypią!.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego unieważnił przetarg dla przewoźników. ZDiTM tłumaczy, że wartość przetargu przewyższała fundusze z budżetu miasta.
Dla przewoźników, między innymi Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, oznacza to brak możliwości wymiany taboru i ustalenia strategii rozwoju firmy.
Bez szans na rozwój

Przewoźnicy funkcjonują na minimalnych stawkach płaconych im za usługi przez ZDiTM. Umowy, na podstawie których świadczą usługi przewozowe, wygasną z końcem tego miesiąca.
Następne prawdopodobnie będą zawarte znowu na krótki okres, co spółkom komunikacyjnym blokuje rozwój.
Od dwóch lat staramy się przekonać Szczecin do podpisania 10-letnich umów na usługi przewozowe - podkreśla Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach. To pozwoliłoby nam przy niskich - w porównaniu do innych miast - kosztach odnowić tabor autobusowy przy pomocy kredytu lub 8-letniego leasingu. Aby jednak móc skorzystać z finansowania zewnętrznego, musimy mieć zagwarantowane przewozy na co najmniej 10 lat.
Czas kosztuje

Odwlekanie decyzji to kosztowne strata czasu. Autobusy starzeją się, a na ich wymianę nie ma pieniędzy.
Sytuacja przewoźników pogorszyła się także za sprawą wzrostu cen paliw. W ciągu niespełna 3 lat spółka musiała zwiększyć wydatki na olej o 1,5 mln zł. Paliwa stanowią czwartą część kosztów działalności firmy. W 2004 r. SPPK miało zysk ponad 130 tys. zł, w ubiegłym stratę prawie 800 tys. zł. To m.in. skutek skoku cen paliw.
Z linii obsługiwanych przez SPPK korzysta dziennie ponad 52 tysiące pasażerów. 85 procent wpływów SPPK, to pieniądze właśnie od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za obsługę wspólnej komunikacji Polic i Szczecina.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 27 marca 2006 roku.

* * *

Bez mandatów.

Miejscy urzędnicy mają projekt zmian w organizacji ruchu na ul. Europejskiej. Nowości są trzy. Najważniejsza to podniesienie prędkości do 70 km na godz.
Teraz na ul. Europejskiej obowiązuje, jak w całym mieście, „pięćdziesiątka”. Kierowcy na prostej, szerokiej drodze lubią wcisnąć mocniej pedał gazu i płacą za to mandaty. Ta sytuacja ma się zmienić, bo jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to za dwa tygodnie ul. Europejską bezkarnie i zgodnie z przepisami pojedziemy szybciej - z prędkością dopuszczalną 70 km na godz. na odcinku od ronda Uniwersyteckiego do ul. Ku Słońcu. Wczoraj do Urzędu Miasta trafił projekt organizacji ruchu.
Na początku tygodnia projekt trafi do policji i Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego do zaopiniowania - mówi Wojciech Ignalewski, inspektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. - Potem jest zatwierdzany. Wariant optymistyczny zakłada, że zmiany mogą się pojawić już za dwa tygodnie.
Oprócz podniesienia prędkości są jeszcze dwie nowości. Pierwsza, to zmiana sposobu jazdy na skrzyżowaniu z ulicami Krakowską i Wrocławską. Przy obecnym układzie często korkują się prawe pasy tych ulic przed wlotem w Europejską. Teraz kierowcy jeżdżą tylko w lewo z lewego pasa, a na wprost i w prawo z prawego. Kierowcy jadący na wprost blokują możliwość prawoskrętu. Po zmianach to z lewego pasa będzie się jechało również na wprost, a z prawego tylko w prawo.
Z ulgą odetchną zmotoryzowani studenci z ul. Krakowskiej. Nowa organizacja da im możliwość zawracania na skrzyżowaniu ul. Krakowskiej i Bronowickiej. Teraz za taki manewr płaci się mandat. Za kilka tygodni z lewego pasa będzie można zawrócić - będzie odpowiedni znak, sygnalizator i strzałki na asfalcie.
Jest taka możliwość, bo program sygnalizacji pozwala na wprowadzenie nowego rozwiązania i będzie ono bezkolizyjnie - tłumaczy asp. Janusz Mila, spec od inżynierii ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Na pewno po podniesieniu prędkości nie będzie zmiany w oprogramowaniu sygnalizacji na Europejskiej.
Zmiany będą na razie tylko na znakach, odcinki między skrzyżowaniami są na tyle długie, że spokojnie można będzie jechać „siedemdziesiątką” - zapowiada Wojciech Ignalewski. - Najwcześniej zmiany w sygnalizacji, coś na kształt „zielonej fali”, mogłyby być wprowadzone po miesiącu od podniesienia prędkości. Najpierw układ trzeba obserwować, jak będzie działał.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 25 marca 2006 roku.

* * *

Śmierć nad głową.

Na wiadukcie autostrady, nad ulicą Chłopską, trwają prace modernizacyjne. Demontowane są potężne betonowe płyty. Mieszkańcy pobliskiego budynku obawiają się, że płyty mogą spaść na ich dom.
Niemal bezpośrednio przy wiadukcie stoi budynek rodzinny, w którym mieszka 20 osób. Mieszkańcy boją się, że podnoszone dźwigiem płyty urwą się z łańcuchów i spadną na ich dom.
Raz już interweniowaliśmy w tej sprawie. Po naszej informacji, na miejsce przybył zarówno Andrzej Gałkiewicz naczelnik wydziału inspekcji i kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (WINB), jak i Ireneusz Furmański inspektor Państwowej Inspekcji Pracy.
Obu panów zapewniono, że prace prowadzone bezpośrednio nad budynkiem zostaną wstrzymane do czasu, aż firma Budimex Dromex, która prowadzi remont, nie opracuje projektu uwzględniającego wszelkie zabezpieczenia. Chodziło o siatki, zabezpieczające przed gruzem oraz zadaszenie, by pył, gruz i woda używane przy cięciu nie spadały na domostwo i otoczenie.

Znowu robią

Interweniowaliśmy w piątek. W sobotę zadzwonili do "Głosu” zdenerwowani mieszkańcy budynku.
Znowu rozpoczęli prace - mówiła drżącym głosem Ewa Zdunek, mieszkanka budynku. - Gdy tylko wyjechali inspektorzy, wznowili roboty.
W poniedziałek pojechaliśmy sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Ku naszemu zdziwieniu trwało tam cięcie płyt. Sprawdziliśmy, czy zamontowano obiecane zabezpieczenia. Firma rozpięła jedynie siatkę, która zabezpiecza otoczenie przed drobnym gruzem, ale już nie przed pyłem i wodą.

Kpiny z prawa

Skontaktowaliśmy się z WINB.
Podczas naszej inspekcji przedstawiciel firmy powiedział nam, co zamierza zrobić, by zabezpieczyć mieszkańców i posesję - mówi Henryk Świtaj, zastępca wojewódzkiego inspektora WINB. Poleciliśmy uzupełnić projekt. Na tę chwilę firma nie może rozpocząć pracy.
Inspektor był zdziwiony, że wbrew zapewnieniom rozpoczęto prace, a jako zabezpieczenie podwieszono jedynie siatkę.
Czy nikt tam nie ma odrobiny wyobraźni? - mówi zbulwersowana postawą robotników Emilia Zdunek, mieszkanka domu. Zawsze przecież może się zdarzyć, że nastąpi zmęczenie materiału, łańcuch pęknie i płyta urwie się, odbije od wiaduktu i spadnie na dół miażdżąc dom i ludzi.
To, że Budimex Dromex obiecał dobrze zabezpieczyć teren, potwierdza również Ireneusz Furmański z PIP.
Powiedziano mi, że do czasu sporządzenia dokumentacji i zabezpieczenia budynku przed spadającymi gruzem i wodą, prace nie zostaną wznowione. Miejsce powinno też być zabezpieczone przed ewentualnym upadkiem demontowanych płyt i dźwigarów.
Jutro wysyłam inspektorów - obiecuje Henryk Świtaj, wiceszef WINB. - Obiecano projekt zabezpieczeń, to musi być sporządzony. Siatka chroni tylko przed drobnym gruzem i nic więcej.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 23 marca 2006 roku.

* * *

Regulują światła.

Nadal blokują się wyjazdy z ulic Obrońców Stalingradu i Bogusława w al. Wojska Polskiego. Kilka tygodni po otwarciu ulicy Krzywoustego fachowcy od sygnalizacji wciąż pracują przy programach świateł.
Zmiany w programach nie są drastyczne, a dla kierowców niemal niezauważalne. Specjaliści od ruchu drogowego obserwują, co dzieje się w dużym układzie komunikacyjnym wokół otwartej po przebudowie ul. Krzywoustego.
Obserwujemy, zbieramy sygnały od kierowców, patrzymy, jak sytuacja rozwija się w szczycie i wprowadzamy korekty. Tu odejmiemy 2 - 3 sekundy, tu dodamy - tłumaczy Marek Trzciński, inspektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Wszystko po to, aby jak najlepiej usprawnić ruch w Szczecinie.
Wciąż udoskonalenia wymaga sygnalizacja w rejonie placu Zgody. Tu mają być wprowadzone w najbliższym czasie zmiany. Jest kłopot z opuszczaniem przez kierowców ulic Bogusława i Obrońców Stalingradu w stronę al. Wojska Polskiego. Na korki od strony ul. Śląskiej skarżyli się po otwarciu ul. Krzywoustego nasi Czytelnicy. Teraz jest lepiej, ale wciąż kierowcom zdarza czekać się zbyt długo.
Wiemy, że w al. Wojska Polskiego można coś „przyciąć” i dodać większy czas tym wlotom - zapowiada inspektor WGKiOŚ. W całej tej robocie pl. Zgody jest najbardziej pracochłonny.
Właśnie wprowadzone zostały dwie istotne zmiany. Pierwsza z nich, to korekta w sygnalizacji w rejonie Mostu Długiego. Kierowcy sygnalizowali, że skręcając z mostu w prawo do Jana z Kolna, światło dla pieszych włącza się, kiedy auto jest tuż przed pasami. Od poniedziałku piesi na pasy wchodzą szybciej. Co więcej, zamontowany został dodatkowy ostrzegawczy sygnalizator - migający „pomarańczowy ludek”.
Kolizyjną relację samochód - pieszy zlikwidowano również na skrzyżowaniu al. Bohaterów Warszawy i ul. 26 Kwietnia. Tam kierowcy jadący w lewo od strony ronda Ojca Siwka byli narażeni na kolizję z pieszym na pasach.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 23 marca 2006 roku.

* * *

Pusty wiadukt.

Wiadukt otwarto oficjalnie prawie dwa miesiące temu. Zanim można było nim pojechać, kierowcy o tę możliwość dopytywali się. Dziś z obiektu mało kto korzysta.
Zupełnie nie wiem, komu on służy, jak tamtędy jeździć i czy mnie ten wiadukt w czymkolwiek ułatwi dotarcie gdziekolwiek - przyznaje pan Marcin, który większość dnia spędza w samochodzie.
Sprawdziliśmy, czy opinie kierowców są prawdziwe. Rzeczywiście, wiadukt świeci pustkami, kierowcy rzadko się tam zapuszczają. Komu może ułatwić życie? Z takim pytaniem zwróciliśmy się do fachowca od organizacji ruchu.
Można ominąć rondo
To prawda, mało ludzi nim jeździ - mówi Marek Trzciński, specjalista od organizacji ruchu w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. A szkoda, bo niektórzy mogą sobie dzięki niemu ułatwić poruszanie się.
Nasz rozmówca twierdzi, że wiadukt pomaga kierowcom jadącym od strony centrum do ul. Gryfińskiej. Pozwala bowiem omijać obciążone, szczególnie w godzinach szczytu, rondo w Zdrojach i skrzyżowanie ulicy Gryfińskiej ze Struga.
Jadąc od Hangarowej do Gryfińskiej i korzystając z wiaduktu kierowca wykonuje tylko bezpiecznie skręty w prawo - przekonuje inspektor WGKiOŚ. Bezkolizyjny jest wjazd na wiadukt z ul. Struga i zjazd z niego wydzielonym pasem po stronie stacji benzynowej.
Dla kierowców jadących od centrum lub ze Zdrojów to jedyne udogodnienie, bo przez wiadukt nie można wjechać na drogę wspomagająca po przeciwnej stronie hal targowych.
Więcej korzyści mogliby mieć ci, którzy chcą ominąć trudny lewoskręt z ul. Struga w Łubinową - kontynuuje Marek Trzciński. Dla nich dobrym rozwiązaniem jest skręcić w prawo w ul. Wiosenną i dalej drogą pomocniczą dojechać do wiaduktu, z niego można jechać do ul. Jasnej, a także dalej równolegle do głównej jezdni Struga.
Dalej, ale szybciej
Jadąc nową trasą nadkłada się kilkaset metrów drogi, ale szczególnie w szczycie można uniknąć przeciążonego skrzyżowania ulic Struga i Łubinowej oraz świateł.
Wiadukt to element pierwszego etapu przebudowy ul. Struga. Został zbudowany kosztem 3,4 mln euro. Główna droga wjazdowa i wyjazdowa z miasta ma w przyszłości być obniżona. Nad nią stanie kilka wiaduktów, podobnych do tego już istniejącego. Dzięki temu znikną kolizyjne skrzyżowania.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 21 marca 2006 roku.

* * *

Coraz gorzej w autobusach.

Do końca marca obowiązują umowy, na podstawie których kursują autobusy. Firmy ze Szczecina i Polic przygotowują się do kolejnego przetargu na obsługę kilkudziesięciu linii. W piątek okazało się, że nie muszą się spieszyć, bo... postępowanie unieważniono przed otwarciem ofert!
Na podstawie art. 93 ust. 3 Ustawy o zamówieniach publicznych - próbuje tłumaczyć Magdalena Michalska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Jako zakład budżetowy nie możemy zaciągać zobowiązań finansowych, które przewyższają nasze plany budżetowe.
Mówiąc po ludzku - ZDiTM ogłosił przetarg o wartości wyższej, niż zaplanowane finanse. To może być podstawą do unieważnienia postępowania. Ale ustawa obowiązuje od 30 czerwca 2005 r.! W tym czasie ZDiTM unieważnił już jedno postępowanie, podając inne argumenty. Wygląda na to, że przez niemal rok nikt z jego pracowników nie zauważył zmiany ustawy i praca tej instytucji, jak i kilku przewoźników ubiegających się o zlecenia, poszła na marne.
Nie skomentuję tego - twierdzi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Nie dlatego, że nie chcę. Po prostu brak mi słów.
Czekamy - dodaje Andrzej Markowski ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Znowu będą negocjacje, umowy na krótki okres i znowu tracimy czas.
Trudno się dziwić szefom spółek autobusowych. Miasto wymaga, by inwestowali w tabor i płaci za usługi stawki minimalne. W tej sytuacji trudno o inwestycje. Taka sytuacja w Szczecinie trwa ponad 1,5 roku. W tym czasie zaprzepaszczono szansę na podpisanie umów 10-letnich, na co trzeba było uzyskać specjalną zgodę UZP. Kolejny przetarg, który być może ZDiTM uda się w końcu ogłosić, ma doprowadzić do podpisania umów na rok. I to jest jedyna pewna informacja.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 20 marca 2006 roku.

* * *

Wezmą mosty pod lupę.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego szuka specjalistów, którzy przyjrzą się dokładnie m.in. mostom i wiaduktom. Kontrola nie jest jednak efektem wykrycia uszkodzeń mostu nad Parnicą.
W przetargu ZDiTM szuka fachowców, którzy dokonają przeglądów obiektów inżynierskich. Do skontrolowania jest m. in. stan techniczny mostów, wiaduktów, estakad.
ZDiTM zapewnia, że działanie nie jest skutkiem wykrycia uszkodzeń przeprawy nad Parnicą, która od kilku tygodni jest zamknięta. To nie jest z tym związane - zapewnia Magdalena Michalska z ZDiTM.
Prawo wymaga od nas, by co pięć lat wykonywać takie przeglądy. Na bieżąco stan tych obiektów sprawdzają nasi pracownicy. Wiadukty i mosty mają być sprawdzone pod każdym kątem. Dzięki temu poznamy ich aktualny stan techniczny - mówi Magdalena Michalska.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 20 marca 2006 roku.

* * *

Transport i Głębokie. Dyskusja bez dyskusji.

ZAMIAST dyskutować o polityce transportowej Szczecina radni rozmawiali o tym, że o niej nie... dyskutują. Bardziej twórczo było przy decydowaniu o losach kąpieliska Głębokie. Większość polityków była od razu przekonana, że warto poprzeć prezydencki pomysł.
POLITYKA transportowa to dokument, który w Szczecinie powinien być przyjęty już w latach 90. przekonywał zebranych prof. Wojciech Bąkowski, opiniujący miejski dokument. Jesteśmy chyba ostatnim miastem, które nie dysponuje takim opisem planów wobec szeroko rozumianego transportu.
Te zdania, kilka kolejnych ogólnych informacji na temat dokumentu, oraz w zasadzie pochlebna opinia przedstawiciela branżowego stowarzyszenia inżynierów i techników były jedynymi wypowiedzianymi podczas oficjalnej debaty na temat projektu uchwały pt. "Polityka transportowa dla miasta Szczecina". Niespodziewanie bowiem Elżbieta Malanowska, radna niezależna, złożyła wniosek o głosowanie bez dyskusji nad dokumentem twierdząc, że radni od roku rozmawiają na temat tych zapisów. Wniosek przeszedł mimo protestów radnych "Od Nowa", którzy chcieli mieć szansę przedstawienia koreferatu do projektu uchwały.
Pozostałych polityków bardziej jednak od braków w "polityce" wykazanych w opracowaniu zbulwersowała kwota, jaką miasto zapłaciło na wniosek radnej Małgorzaty Jacyny-Witt, za ów koreferat. Zdaniem radnych 5 tysięcy złotych za trzystronicowy dokument to zbyt dużo.
Nie było za to takich konfliktów przy okazji uchwalania zgody na 30-letnią dzierżawę kąpieliska na Głębokim. Wedle pomysłu władz miasta dzierżawiący na tak długo teren miałby w zamian wybudować m.in. nowoczesne pomosty i inne urządzenia rekreacyjne. Zdaniem wiceprezydenta Zbigniewa Zalewskiego niezbędne nakłady wyniosą około miliona złotych. Mimo obaw dotyczących braku w tym rejonie planu zagospodarowania przestrzennego, politycy poparli wniosek prezydencki m.in. za sprawą wystąpienia Jana Nykiela, przewodniczącego Rady Osiedla Głębokie - Pilchowo, który zapewniał, że mieszkańcy chcą podniesienia standardu kąpieliska.

Opracowanie ArR, "Kurier Szczeciński" 14 marca 2006 roku.

* * *

MZK chce połączenia z SPPK.

Dyrekcja MZK w Szczecinie i część związków zawodowych chce, aby doszło do powtórnego połączenia spółek autobusowych i Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w jedno duże przedsiębiorstwo komunikacyjne.
Związkowcy uważają że takie połączenie zmniejszy koszty działaności m.in. mniej będzie się wydawać na utrzymanie kilku zarządów firm autobusowych. Przeciwnicy tej propozycji uważają że to zmiana kosmetyczna i nie da wymiernych korzysći finansowych. Bogdan Rojek przewodniczący Solidarności w MZK powiedział, że bardzo dużo pieniędzy można zaoszczędzić rezygnując z dystrybucji biletów przez pośredników. Andrzej Markowski prezes Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego twierdzi, że takie połączenie nic nie da. Jego zdaniem, dobry model przyjęto w Krakowie gdzie stworzono duży holding komunalny. W najbliższym czasie zostanie wykonana ekspertyza, która ma pokazać wady i zalety utworzenia dużego Miejskiego Zakładu Komunikacji w Szczecinie. Później projekt z popozycją włączenia spółek autobusowych do MZK będzie przedmiotem obrad Rady miasta Szczecina.

Opracowanie Grzegorz Gibas, Polskie Radio Szczecin, 13.03.2006 roku.

* * *

Berliet eksponatem.

Jelcz PR110 jeszcze niedawno woził pasażerów w Stargardzie. Miał iść na złom. Uratowali go członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Wypatrzyli pojazd i przekonali mnie, że warto, by stał się jednym z eksponatów - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor najmłodszego szczecińskiego muzeum.
Muzeum zapłaciło za autobus symboliczne 700 złotych. Pojazd przyjechał do Szczecina o własnych siłach. Od czwartku stoi już w starej zajezdni przy ulicy Niemierzyńskiej.
Jelcz PR110 był przed laty filarem komunikacji miejskiej w Szczecinie i innych miastach regionu. Pierwsze pojazdy tego typu pojawiły się w naszym mieście w 1977 r. Mówiono na nie "berliety". Nie miały dobrej opinii wśród mechaników. Zbudowane na licencji francuskiego Berlieta okazały się knotem. Dość powiedzieć, że niektóre szły na złom po trzech latach eksploatacji.
Jelcz - berliet jest już trzecim autobusem uratowanym przez Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pierwszym był jelcz "ogórek", a na początku marca do Szczecina dotarł san H-100.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 10 marca 2006 roku.

* * *

Rozmowa o kolorach tramwajów.

Biały kolor na tramwajach faktycznie nie jest zbyt dobry. MZK ma zaś bardzo fajne pomysły na nową kolorystykę - mówi Jan Łukaszewski, architekt miasta.
Miejski Zakład Komunikacyjny chce przemalować szczecińskie tramwaje. Operacja miałaby odbywać się stopniowo, w ramach remontu poszczególnych wozów. Dominujący kolor biały ma zostać zastąpiony przez kremowy i czerwony. Do tego dojdzie kolor żółty tramwajów kupionych w Berlinie i biały na najnowszych pojazdach, których w najbliższych latach wielki remont nie czeka. Pomysł wzbudził sprzeciw miłośników szczecińskiej komunikacji, którzy napisali apel, prosząc o zachowanie obecnych barw tramwajów. Sprawę opisaliśmy w piątkowej "Gazecie".
Andrzej Kraśnicki jr: Co Pan sądzi o pomyśle MZK, by zmienić kolorystykę szczecińskich tramwajów?
Jan Łukaszewski: Biały kolor na tramwajach faktycznie nie jest zbyt dobry. Tramwajarze mają kłopot z utrzymaniem go w czystości, a nie da się ukryć, że na białym brud jest lepiej widoczny. MZK ma zaś bardzo fajne pomysły na nową kolorystykę.
Powstanie jednak kolorystyczny chaos. Co typ tramwaju, to inny kolor. Czy to dobrze? W innych miastach pojazdy komunikacji mają jednolitą barwę.
To prawda, ale MZK ma trochę racji w tym, że pewne kolory, które ładnie prezentują się na jednym typie wozu, do innego już nie pasują. Chciałbym, żeby w przyszłości wszystkie pojazdy wyglądały tak samo. Uważam, że najlepiej byłoby wrócić do sposobu malowania tramwajów, jaki pamiętamy sprzed lat. Wozy miały ładny czerwony kolor. Nie mogę jednak niczego narzucać. Na razie ustaliliśmy z przedstawicielami miejskich firm komunikacyjnych, że takim szczecińskim elementem w malowaniu karoserii będą granatowo-czerwone pasy w dolnej części pojazdów. Wprowadzony zostanie także duży herb Szczecina na czele wozów.
Może przy okazji uregulować sprawę reklam, którymi oblepione są pojazdy?
Chcę o tym porozmawiać na następnym spotkaniu z szefami firm komunikacyjnych. Mam pewne propozycje. To pomysły, które sprawdziły się w Berlinie. Tam nie dopuszcza się do całkowitego oklejania wozów. Reklamy zajmują najwyżej jedną trzecią boków karoserii, nie okleja się też drzwi. Dzięki temu pasażerowie mają lepszą widoczność. Ale niestety ja mogę jedynie to zaproponować, ale narzucić takich praktyk już nie.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 10 marca 2006 roku.

* * *

Wiadukt strachu.

Na wiadukcie autostrady nad ulicą Chłopską trwają prace modernizacyjne. Demontowane są potężne betonowe płyty. Pod autostradą mieszkańcy stojącego tu domu drżą ze strachu, że przenoszone dźwigiem płyty urwą się i spadną na nich.
Budynek stojący przy filarach wiaduktu jest bardzo stary. Wybudowano go w 1893 r. Mieszka tu 5 rodzin, łącznie 20 osób.
Życie w strachu
Budzimy się, kładziemy spać i żyjemy w ciągłym strachu - mówi Ewa Zdunek. Dzieci idą do szkoły z głowami podniesionymi do góry, czy przypadkiem coś nie leci im na głowę.
Prace trwają na wysokości około 20 metrów. Podczas cięcia płyt sypią się w dół zarówno pył, jak i odłamki betonowego gruzu. Ścielą się po wszystkim. Właściciele sadu, który znajduje się pod autostradą obawiają się, czy wiosną będą owoce. Te płyty ważą około 20 ton - dodaje Ryszard Kryścio, mieszkaniec. W porcie, gdzie pracowałem, na takich łańcuchach przenosiliśmy ciężary zaledwie do 6 ton.
"Normalne” sypanie
Dom jest kilka metrów od filarów wiaduktu. Może się zdarzyć, że płyta nie trafi na samochód i poszybuje łukiem w dół. Gruz zawsze się sypie przy tego rodzaju pracach - mówi Waldemar Tomaszewski z firmy Budimex Dromex, która prowadzi prace. Nad budynkiem płyty nie będą przemieszczane, nie ma więc żadnego zagrożenia dla ludzi.
Innego zdania są mieszkańcy bloku. Twierdzą, że dźwig przenosi płyty poza obrębem autostrady. A to grozi upadkiem płyty w dół. Jak zaczniecie robić zdjęcia, to od razu dźwig obróci się w drugą stronę - mówi Anna Kryścio.
Pękają ściany
Mieszkańcy dodają, że huk przy demontażu betonowych płyt jest tak duży, że nie można nawet oglądać telewizji. Gorsze jest jednak to, że pękają ściany w domu. Szukali wszędzie pomocy, ale spotykali się z lekceważeniem.
Ci państwo mają pełne prawo wystąpić do sądu cywilnego - dowiedzieliśmy się w Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Pokazują też inne pisma, które kierowali do inwestora. W jednym z nich Budimex Dromex zapewnił, że "roboty będą realizowane z zachowaniem przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy”.
Żaden urzędnik tu się nie pojawił, a odpowiedzi pisali zza biurka - denerwuje się Ryszard Kryścio.
Dopiero po interwencji urzędu miejskiego przyszedł do nas kierownik robót i powiadomił nas o tym, co mieliśmy nad głowami już od dawna i o czym przeczytaliśmy w "Głosie” - ironizuje Ewa Zdunek.
Zbadają sprawę
Zwróciliśmy się do Państwowej Inspekcji Pracy z pytaniem, czy mieszkańcy domu przy ulicy Chłopskiej rzeczywiście są bezpieczni. Zawsze istnieje obowiązek wydzielenia strefy bezpieczeństwa - mówi Marian Szyszko, zastępca okręgowego inspektora PIP. Zbadamy sprawę na miejscu.
Pytaliśmy dlatego czy mieszkańcy nie powinni otrzymać na czas trwania prac lokali zastępczych. To nie wynika z braku wyobraźni firmy, a jedynie oszczędności - komentuje budowlaniec, którego pytaliśmy o opinię. Jak się wygrywa przetarg, trzeba później oszczędzać.
Po naszej interwencji budowę sprawdzał Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. To jest bardzo niebezpieczna i nietypowa budowa - przyznał Andrzej Gałkiewicz naczelnik wydziału inspekcji i kontroli WINB. Do czasu jednak, gdy firma nie opracuje projektu uwzględniającego wszelkie zabezpieczenia, w tym przed sypaniem się na dół gruzu i wody podczas cięcia płyt, rozbiórka została wstrzymana.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 10 marca 2006 roku.

* * *

Walka o kolor szczecińskich tramwajów.

Mają być czerwone, kremowe, a nawet żółte. Powód? Obecny biały kolor tramwajów jest "trudny do estetycznego utrzymania" - twierdzi MZK. Trzeba je po prostu myć, a nie sięgać po kubełek z farbą! - grzmią miłośnicy komunikacji. Przymiarki do tego, jak wozy mają wyglądać, trwały się pół roku. Decyzje w końcu zapadły. Będzie kolorowo.
To jeszcze nieoficjalna decyzja - zastrzega Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK ds. eksploatacji. Tramwaje będą miały różne kolory w zależności od typu pojazdu. Łączyć je będzie tylko jedno: granatowo-czerwone pasy w dolnej części wozu. Ma to być nawiązanie do oficjalnych barw miasta. Na każdym wagonie ma być też umieszczony duży herb Szczecina. Wszystko zostało już ustalone z miejskim architektem - mówi Turczyn.
Brudasy, że aż wstyd
Plany MZK rozsierdziły miłośników komunikacji skupionych wokół internetowego serwisu Komunikacja Miejska Szczecin (Komis) - www.mkm.szczecin.pl. Młodzi szczecinianie przygotowali i rozesłali wczoraj "Apel w sprawie powstrzymania malowania tramwajów".
To, co robi MZK, to niszczenie jednego z symboli miasta, jakim jest barwa pojazdów komunikacji miejskiej - mówi Marcin Stefanowicz, który podpisał się pod apelem w imieniu Komisu. Uważamy, że przemalowywanie tramwajów to jedynie efekt tego, że MZK nie potrafi poradzić sobie z utrzymaniem ich czystości. A to już jest wstyd.
Komis podaje prosty przykład: autobusy z dwóch miejskich spółek - SPA Klonowica i SPA Dąbie. Pojazdy posiadają granatowo-czerwony pas w dolnej części karoserii, ale jej pozostała część jest biała.
I, jak widać, jeżdżą czyste - mówi Stefanowicz. Więc nie taki brud straszny.
Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie: Jak się regularnie myje, to biały kolor nie jest problemem. Ale jak się brudu tygodniami nie zmywa, to nic dziwnego, że później tramwaj wygląda paskudnie i nie da się go doczyścić.
Krzysztof Turczyn przyznaje, że z czystością pojazdów w MZK jest marnie. Nie mamy myjni - tłumaczy. A firma, która dotychczas to robiła, nie sprawdziła się. MZK wyłonił właśnie w przetargu nowego "czyściciela". Ma być lepiej, bo wagony będą myte codziennie, a nie jak do tej pory - raz na miesiąc. Jeśli będą zastrzeżenia co do czystości wozów, umowa zostanie rozwiązana - zapowiada Turczyn.
To jednak nie zmienia decyzji MZK, że kolor biały na tramwaje się nie nadaje. Z ulic znikać będą więc barwy, które 10 lat temu uznane zostały za komunikacyjny symbol Szczecina. Biały kolor z granatowo-czerwonym pasem pozostanie jedynie na autobusach.
Nie zamierzam go zmieniać - mówi Włodzimierz Sołtysiak. W opinii producentów autobusów, którzy dostarczali nam wozy, to jedna z najlepszych kompozycji kolorystycznych w kraju.
Do wyboru, do koloru
Autorów apelu niepokoi jeszcze jedno: kolorystyczny chaos. Koncepcja MZK oznacza bowiem, że w Szczecinie obowiązywać będą cztery różne wersje malowania tramwajów. Jeśli spojrzymy na inne duże miasta, to coś takiego jest nie do pomyślenia - mówi Stefanowicz. - Nawet w Warszawie, gdzie są także prywatni przewoźnicy, miasto wymusiło na wszystkich jednolite kolory.
Nie widzę w tym niczego złego - mówi Krzysztof Turczyn. Mamy różne typy pojazdów i trudno o jeden wariant kolorystyczny, który ładnie prezentowałby się na wszystkich wozach. Tramwaje mają być przemalowywane przy okazji remontów. W 2006 r. jest na to w budżecie 300 tys. zł. To wystarczy na odnowienie 15-20 wozów.
Dlatego jeśli kupimy żółte, berlińskie tramwaje, nie będziemy ich przemalowywać - mówi Turczyn. - Są w świetnym stanie, a nas nie stać na wydawanie pieniędzy na lakier tylko dlatego, że żółty nam nie pasuje.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 9 marca 2006 roku.

* * *

Prokuratura zbada okoliczności. Dlaczego most się sypie?.

SZCZECIŃSKA prokuratura zbada okoliczności związane z budową, eksploatacją i przyczynami uszkodzenia mostu nad Parnicą w Szczecinie. Prokurator zajął się sprawą po publikacjach zamieszczonych w "Kurierze Szczecińskim".
Zleciliśmy już policji skompletowanie dokumentacji technicznej zapewnia Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy Prokuratora Okręgowego w Szczecinie. Po jej analizie zdecydujemy o ewentualnym rozpoczęciu działań sprawdzających.
Zdaniem dr. inż. Janusza Hołowatego z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej, który na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego ocenił stan techniczny przeprawy, uszkodzony jest balast przęsła łącznikowego mostu. Powstałe na nim rysy i pęknięcia mogą w każdej chwili doprowadzić do obsunięcia się całej skrzyni balastowej. To z kolei grozi nawet deformacją mostu.
Na razie trudno powiedzieć, jaka jest przyczyna powstania uszkodzeń. Dziwi jednak, że sypie się most, który ma zaledwie trzy lata. Jak już ustaliliśmy, balast popękał zaraz po oddaniu mostu do użytku. Usterki próbowano doraźnie naprawiać, ale jak twierdzą naukowcy z Politechniki Szczecińskiej, nie dało to oczekiwanych rezultatów. Most ze względów bezpieczeństwa trzeba było zamknąć. Wiceprezydent Andrzej Grabiec podjął tę decyzję 24 lutego. Będzie nieczynny do odwołania. Niezrozumiałe w tej sprawie jest jeszcze to, że most miał zaledwie roczną gwarancję. Urzędnicy miejscy tłumaczą, że tak krótki termin gwarancji narzucił Bank Światowy współfinansujący budowę przeprawy. Żaden z naszych rozmówców w to tłumaczenie jednak nie wierzy. Aby nie doszło do tragedii, miasto musi most wyremontować za własne pieniądze. Koszty naprawy na pewno przekroczą ćwierć miliona złotych.
* * *
I rzeczywiście, prokuratura ma czego szukać w tej sprawie. Po pierwsze warto ustalić, dlaczego budowla warta 60 milionów złotych, która powinna przetrwać przynajmniej dziesięciolecia, jeśli nie wieki, sypie się po trzech latach. Po drugie dlaczego gmina Szczecin ma płacić za błędy powstałe albo na etapie planowania, albo wykonawstwa oraz kto w rzeczywistości odpowiada za przyjęcie kuriozalnego okresu gwarancji dla tej inwestycji 1 rok? Po trzecie czy koniecznie miasto, czyli każdy ze szczecinian tworzących jego budżet ze swoich opłat i podatków, musi ponieść te koszty, czy też odpowiedzialni za te straty?

Opracowanie Lw, "Kurier Szczeciński" 9 marca 2006 roku.

* * *

Zimno w autobusach i tramwajach.

Dlaczego podczas mrozów kierowcy "wietrzą" autobusy na pętlach, a na przystankach otwierają wszystkie drzwi? - pyta nasz czytelnik Marek Huk. Podobnie jest w tramwajach.
Od kilku dni w Szczecinie utrzymują się minusowe temperatury. Zima nie odpuszcza, o czym można się przekonać podczas podróżowania komunikacją miejską. Pani Elżbieta siedzi w autobusie linii 107 i zaciera z zimna dłonie. Jestem przemarznięta, a czekam dopiero pięć minut - skarży się. Gdy autobus ruszy, to włączą ogrzewanie, więc będzie gorąco i przeziębienie gotowe.
Kierowcy często zostawiają wszystkie drzwi otwarte. A w autobusie jest tak zimno, że nie można wysiedzieć - mówi Marcin Szuszczewicz, pasażer spotkany na przystanku. Dlaczego kierowcy to robią? Zazwyczaj zostawiam otwarte tylko jedno wejście, ale ostatnio pewna staruszka tak silnie dobijała się do zamkniętych drzwi, że aż je wygięła - argumentuje Roman Sekuła, kierowca autobusu linii 107, który przy pl. Rodła stał z wszystkimi otwartymi drzwiami. Nigdy nie dogodzi się wszystkim, chociaż sam wolałbym je zamykać, bo wtedy mam cieplej w kabinie. Ale przecież wystarczy podejść do kierowcy i poprosić, a na pewno drzwi zamknie.
W umowach Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zawartych ze spółkami przewozowymi nie ma zapisów regulujących tę kwestię. Jedna ze spółek sama ją rozwiązała - w SPPK Police jest wewnętrzne wskazanie, żeby zimą w czasie postoju na pętli kierowcy otwierali tylko jedno wejście.
U nas nie ma takich przepisów, ale rozum podpowiada, żeby przy mrozach otwierać tylko jedne drzwi - mówi inż. Krzysztof Turczyn, z-ca dyr. ds. eksploatacji MZK. Uczulimy motorniczych, żeby zamykali pozostałe. To samo obiecali przedstawiciele SPA Klonowica i SPA Dąbie.

Opracowanie Andrzej Kulej, "Gazeta Wyborcza" 9 marca 2006 roku.

* * *

Most się wali Szczecin zapłaci. Fuszerka bez gwarancji.

MINIMUM ćwierć miliona złotych kosztować będzie naprawa sypiącego się mostu nad Parnicą w Szczecinie. Przeprawa ma zaledwie trzy lata, a już (ze względów bezpieczeństwa) trzeba było ją zamknąć nie wiadomo na jak długo. Naukowcy z Politechniki Szczecińskiej twierdzą jednak, że przynajmniej na kilka miesięcy.
Z ekspertyzy wykonanej przez dr. inż. Janusza Hołowatego z Katedry Dróg i Mostów PS wynika, że uszkodzona jest skrzynia balastowa przęsła mostu. Jest na niej kilka pęknięć. Mają prawie 2 cm szerokości. Najdłuższa rysa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni, czyli około 7 m. I wciąż się powiększa. Gdyby władze miasta nie zdecydowały się na wstrzymanie ruchu, most mógłby się odkształcić. Nie wiadomo, co by się mogło dalej stać twierdzi dr Hołowaty. W takich sytuacjach uszkodzenia postępują lawinowo.
Dowiedzieliśmy się, że naprawa nie będzie skomplikowana. Problem w tym, że potrwa przynajmniej kilka miesięcy. Wiąże się to z zamknięciem ruchu nitki wjazdowej na przeprawę w kierunku portu i stoczni remontowej. Poza tym remont ten miasto będzie musiało wykonać za własne pieniądze minął już bowiem okres gwarancyjny. Zwykle na takie inwestycje daje się przynajmniej 3 lata gwarancji twierdzi naukowiec Politechniki Szczecińskiej. Moim zdaniem, rok to zdecydowanie za krótko.
Most był współfinansowany przez Bank Światowy, który zażyczył sobie taki, a nie inny czas gwarancyjny tłumaczy powody ustalenia tak krótkiego okresu gwarancyjnego Magdalena Wysznacka z Urzędu Miasta. Choć nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztować naprawa miasto jest na razie w fazie przygotowywania kosztorysu to będzie prawdopodobnie sfinansowana z budżetu miasta. Ocenia się, że całość (łącznie z projektem) będzie kosztować nie mniej niż 250 tys. zł.
Żeby nie doszło do tragedii, prace trzeba wykonać jak najszybciej. Uszkodzony balast 60-metrowego przęsła łącznikowego wciąż się obsuwa. Istnieje niebezpieczeństwo, że w końcu nie wytrzyma, rozkruszy się i spadnie. Trudno powiedzieć, jaka jest przyczyna pęknięcia przyznaje Janusz Hołowaty. Będziemy to wiedzieć dopiero wtedy, gdy rozbiorą balast. Z rysunków, które otrzymaliśmy, trudno coś wyczytać, bo niewiele na nich jest.
Wykonawcy ekspertyzy nie mają pełnej dokumentacji prawdopodobnie z powodu powstałych już w trakcie budowy zmian projektów. Naukowcy zwracają uwagę, że wjazd do portu zbudowano z myślą o mającej później powstać magistrali Nowogdańskiej. Most ma być w przyszłości przebudowany. Z tego powodu, ich zdaniem, konstrukcja jego przęseł jest zbyt lekka.
Wiadomo, że pierwsze pęknięcia na balastach zauważono już 3 lata temu tuż po oddaniu przeprawy do użytku. Były doraźnie naprawiane, ale rysy wciąż się powiększają. Dziś jest tak niebezpiecznie, iż trzeba było most zamknąć. 170-tonowy balast wymaga solidnej naprawy.

Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 8 marca 2006 roku.

* * *

Paraliż!

Zablokowane ulice, TIR-y ślizgające się w miejscu, autobusy z ponad godzinnym opóźnieniem - tak wyglądało wczoraj rano prawobrzeże Szczecina.
Setki mieszkańców Bukowego, Klęskowa pieszo szło w kierunku os. Słonecznego i Majowego na autobus. Dlaczego? Bo zima znowu zaskoczyła firmy, które biorą pieniądze za odśnieżanie.
Wyszłam na przystanek ok. godz. 7 rano - opowiada Marta Rospara, mieszkanka os. Bukowe. Autobusy nie jeździły w ogóle. A w okolicy pl. Kolorowych Domów utworzył się ogromny korek. Ludzie wyrwali w kierunku os. Słonecznego i Majowego - mówi kolejny mieszkaniec Bukowego. Tłum, jak na pielgrzymce. Musieli dojść do pętli na os. Słonecznym, co najmniej 2 km.
Kiedy ludzie zobaczyli wreszcie pierwszą piaskarkę, zaczęli klaskać - dodaje pan Jarosław, mieszkaniec prawobrzeża.
Sytuacja z drugiej strony Odry była mniej dokuczliwa. Komunikacja funkcjonowała z opóźnieniem, ale autobusy jeździły. Jagiellońską było ciężko przyjechać, brnęliśmy w zwałach śniegu i błota - mówi mieszkanka ul. os. Przyjaźni. Witkiewicza również była nie odśnieżona, podobnie jak Jana Bosko.
Drogi były nieodśnieżone, dlatego dochodziło do kolizji - mówi st. asp. Zenon Butkowski z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Wczoraj co prawda odnotowaliśmy już tylko 15 kolizji, ale dzień wcześniej prawie 50, w tym 3 wypadki.
Wiesław Pospieszyński, kierownik działu eksploatacji MPO w rozmowie z "Głosem” przyznał, iż opady śniegu między godziną 24 a 5.30 były tak intensywne, że 7 pługo-piaskarek, którymi dysponuje firma, nie było w stanie odśnieżyć wszystkich miejsc prawej części miasta. Śledziliśmy prognozy z kilku źródeł - dodaje. - Synoptycy nie podawali tak intensywnych opadów. Podobnych nie było już od lat.
Leszek Skibiński, prokurent firmy Remondis odpowiedzialnej za drożność lewej części Szczecina nie chciał wyjaśnić, dlaczego firma na czas nie odśnieżyła ulic. Nie powiem nic, dopóki nie poznam wyników kontroli - powiedział.
Magdalena Michalska, rzecznik ZDTiM
Mamy wiele zastrzeżeń do firm odpowiedzialnych za odśnieżanie, zwłaszcza do Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania odpowiedzialnego za prawobrzeżną część miasta. Zarówno na MPO, jak i Remondis nałożyliśmy kary po 5 tys. zł. Odstąpiliśmy też wczoraj od karania pasażerów, którzy mieli czasowe przekroczenia na biletach w związku z opóźnieniami komunikacji.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 8 marca 2006 roku.

* * *

Most nad Parnicą niebezpieczny. Zamknięty do odwołania.

"USZKODZONY jest balast przęsła mostu" stwierdził w swojej ekspertyzie dr inż. Janusz Hołowaty z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej. Wykonał on opinię na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Badania dotyczyły zamkniętego tydzień temu mostu nad Parnicą prowadzącego do szczecińskiego portu i stoczni remontowej.
Dlaczego na moście wstrzymano ruch? Bo jest niebezpiecznie. Beton nie wytrzymuje i się kruszy. W każdej chwili może runąć w dół dowiedzieliśmy się od naukowców z politechniki. Ich zdaniem, przeprawę trzeba na jakiś czas zamknąć, bo może dojść do tragedii. Będę sugerował, by się nie spieszyć z oddaniem mostu do użytku przyznał dr inż. Hołowaty. Prowizorka tu nic nie da. Most trzeba naprawić tak, by już do sprawy więcej nie wracać.
Rys na konstrukcji mostu jest kilka. Mają prawie 2 cm szerokości w niektórych miejscach można w nie swobodnie wsadzić palec. Najdłuższa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni balastowej, czyli około 7 metrów. Dowiedzieliśmy się jednak, że naprawa nie jest skomplikowana. Miasto jednak będzie ją musiało wykonać za własne pieniądze most miał zaledwie roczną gwarancję!
Nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztować naprawa uszkodzeń. W ZDiTM nie umiano nam również odpowiedzieć na pytanie, jak długo most będzie zamknięty. Teraz bowiem musi powstać projekt naprawy i trzeba wyłonić wykonawcę. Ale to wszystko trwa. Wygląda więc na to, że tą przeprawą szybko kierowcy nie pojadą. To niezbyt pomyślna wiadomość. Most jest bowiem najkrótszą drogą do stoczni remontowej i portu. Korzystały z niej codziennie dziesiątki samochodów w tym ciężki sprzęt. Z ekspertyzy wynika, że uszkodzenie balastu mogło właśnie powstać w wyniku drgań spowodowanych nadmiernym ruchem. Przeprawa nad Parnicą powstała w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł.

Opracowanie lw, "Kurier Szczeciński" 7 marca 2006 roku.

* * *

Bez przejazdu do odwołania.

Uszkodzenie balastu przęsła mostu nad Parnicą stwierdzili eksperci z Politechniki Szczecińskiej. Obiekt pozostanie zamknięty do czasu naprawy. Ze względu na procedury, to może potrwać.
Oddana do użytku w 2002 roku przeprawa została zamknięta w trybie natychmiastowym 24 lutego. Powodem było stwierdzenie pęknięć konstrukcji mostu, które mogłyby zagrażać bezpieczeństwu jego użytkowników. Najdłµższe pęknięcie miało 7 metrów.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zlecił ekspertom z Politechniki Szczecińskiej zbadanie mostu. Wczoraj przedstawili oni swoją ekspertyzę. Okazuje się, że uszkodzeniu uległ balast przęsła mostu. Przyczyną tego mogły być drgania.
Most będzie w dalszym ciągu zamknięty, bo jego eksploatacja mogłaby zagrażać bezpieczeństwu użytkowników - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Most musi zostać naprawiony.
To jednak może potrwać. Najpierw zgodnie z procedurą trzeba znaleźć firmę, która zaprojektuje naprawę, a później kogoś, kto ją wykona. Nie potrafię powiedzieć ile może to potrwać - przyznaje Magdalena Michalska.
Most miał rok gwarancji. Teraz za naprawę będzie musiał zapłacić ZDiTM. Konstrukcja zbudowana z pomocą pieniędzy z Banku Światowego za 23 mln zł miała ułatwiać dojazd do Portu i odciążać ruch.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 7 marca 2006 roku.

* * *

Most Parnicki zamknięty na dłużej.

Przynajmniej kilka miesięcy nie będzie można wjechać do portu nową Przeprawą Parnicką. Zbudowany trzy lata temu most trzeba wyremontować.
Most wjazdowy do portu zamknięto w piątek 25 lutego po tym, jak podczas rutynowego objazdu specjaliści z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zauważyli pęknięcia. W ubiegłym tygodniu inż. Janusz Hołowaty z Politechniki Szczecińskiej przeprowadził ekspertyzę.
Zalecam wykonanie naprawy przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności - mówi Hołowaty. Niestety w trakcie budowy zmieniono nieco projekt mostu i nie mamy pełnej dokumentacji. Dopiero po zdjęciu części konstrukcji będzie można ocenić, co było przyczyną pęknięć.
Jak długo most będzie nieczynny? Musimy rozpisać przetarg na wykonanie dokumentacji remontowej, wyłonić wykonawcę zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Same procedury potrwają kilka miesięcy - mówi Magdalena Michalska, rzecznik ZDiTM-u.
Przeprawę Parnicką zbudowano w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł i była inwestycją realizowaną przez miasto i ówczesną Generalną Dyrekcję Dróg Publicznych. Nowy wjazd do portu zbudowano z myślą o mającym powstać na Ostrowie Grabowskim nowym terminalu kontenerowym. Wykonawcami przeprawy były Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku.

* * *

Szczecin przymierza berlińskie tramwaje.

Stare, 20-letnie tramwaje chce kupić od Niemców szczeciński magistrat. Pierwszy "żółtek" ma przyjechać na testy już w marcu.
Szukamy używanych tramwajów, by zastąpić nimi najstarsze nasze wozy, natomiast Niemcy w związku z piłkarskimi mistrzostwami świata planują wymienić tabor w Berlinie na nowy - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
Chodzi o 20-23 przegubowe tramwaje typu Tatra KT4Dt należące do spółki Berliner Verkehrsbetriebe (BVG). Rozmowy o zakupie pojazdów już trwają. Prowadzone są w dwóch zespołach: technicznym i prawno-finansowym. Pierwszy zajmuje się dostosowaniem niemieckich wozów do szczecińskich realiów technicznych, drugi - sposobem zakupu i formą spłaty (nie wiadomo, ile tabor miałby kosztować; w budżecie Szczecina nie zaplanowano takiego wydatku).
Pierwszy tramwaj na testy może przyjechać jeszcze w marcu, jeśli sprawdzi się u nas, to dalsze kroki będą zależeć od magistratu - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
20-letnie berlińskie Tatry kilka lat temu były zmodernizowane w zakładach Simensa, więc u nas mogą pojeździć jeszcze przynajmniej kilkanaście lat. Obecnie średni wiek tramwajów w Szczecinie wynosi 24 lata. Używane KT4Dt mogłyby nieco poprawić kondycję szczecińskiego taboru.
Dzięki temu zakupowi moglibyśmy wycofać z eksploatacji wozy typu 102N, które mają już po 30 lat i są w bardzo złym stanie technicznym - mówi Turczyn.
W Szczecinie w szczycie jeździ 160 wagonów. Nowy kosztuje ok. 2 mln zł. Miasto dostało co prawda dofinansowanie unijne na zakup sześciu nowych wagonów, ale zostaną one jednak zbudowane dopiero pod koniec 2007 r.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku. .

* * *

Autostrada A6 - Wiadukt potną plasterek po plasterku .

Rozbiórka autostrady rozpoczęła się w październiku. Na pierwszy ogień poszła nitka południowa, którą jedzie się od granicy w Kołbaskowie w stronę morza. Rozbierany jest prawie ośmiokilometrowy odcinek od Klucza do Kijewa. Jest na nim aż 14 mostów i wiaduktów.
12 z nich rozkuto, przedostatni - nad ul. Smoczą, mostowcy wysadzili w powietrze za pomocą ładunków wybuchowych. Do rozbiórki pozostał ostatni, za to największy, nad ul. Chłopską. Ma 240 m długości i 25 m wysokości.
Ze względu na bliskość budynków nie można go rozkuć ani zdetonować - mówi Waldemar Tomaszewski, kierownik robót mostowych z firmy Budimex-Dromex. Tniemy go więc na kawałki o szerokości 2 m i za pomocą dźwigu zdejmujemy kawałek po kawałku. Każdy taki kawałek żelbetowej płyty o grubości 30-45 cm waży ponad 20 ton. W poniedziałek rozpoczęto demontaż.
Wiadukt jest pocięty aż do trzeciego przęsła. Cały powinien być rozebrany do końca marca - mówi Tomaszewski. Oprócz płyty nośnej rozebrana zostanie część filarów - po 2 m od góry. Potem zostanie na nich odbudowany nowy wiadukt.
Operacje jest konieczna, bo stan obecnego wiaduktu jest bardzo zły - mówi Tomaszewski. - Płyta jest popękana, a w przyszłości ma to być droga, po której będzie można jeździć z prędkością 130 km na godz. Będą tędy jeździły ciężkie samochody, a ruch z roku na rok będzie wzrastał.
Obecnie ruch w obie strony odbywa się północną nitką autostrady wcześniej służącą tylko tym, którzy jechali w stronę Kołbaskowa. Tak ma być jeszcze cztery miesiące. W tym czasie - zgodnie z harmonogramem inwestycji - południowa jezdnia powinna być przebudowana wraz z wszystkimi zdemontowanymi wiaduktami i mostami. W sierpniu ruch ma być przerzucony na nowo zbudowaną jezdnię, a do remontu pójdzie ta, po której jeździmy obecnie. Podobnie jak na jezdni południowej nitka północna ma 14 mostów i wiaduktów i wszystkie mają być rozebrane technologią taka samą jak sąsiednie.
Autostrada oznaczona u nas symbolem A6 to tzw. Berlinka zbudowana zgodnie z koncepcją sieci autostrad Adolfa Hitlera. Powstała w latach 1934-1936. Po niemieckiej stronie "Berlinka" też jest od kilkunastu lat remontowana. W najgorszym stanie jest kilkunastokilometrowy fragment tuż przed granicą. My w latach 90. przebudowaliśmy odcinek od granicy w Kołbaskowie do węzła Klucz. Budowa 7,7 km nowej autostrady ma kosztować 114 mln 219 tys. zł i zakończy się w sierpniu 2007 r. Jest już projekt przebudowy kolejnego odcinka: od Kijewa do węzła Rzęśnia, gdzie jest rozjazd na Gdańsk, Świnoujście i Chociwel.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku.

* * *

Tramwaje przyjadą jesienią?.

W Październiku mogą się pojawić w Szczecinie używane tramwaje z Niemiec. To jeden z efektów rozmów na najwyższym szczeblu, które odbyły się w szczecińskim magistracie.
Szefostwo berlińskiej spółki BVG spotkało się z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem, przedstawicielami naszego wydziału i kierownictwem MZK - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Ustaliliśmy, że nie chodzi o jednorazowy zakup używanego taboru, ale o długofalową współpracę.
Prace rozpoczęty już dwa zespoły. Pierwszy - techniczny - ma ocenić wagony, które Szczecinowi chce odstąpić berliński przewoźnik. W tym celu m.in. przynajmniej jeden wagon może jeszcze w marcu przyjedzie na testy. Wstępne analizy prowadzi już także zespół prawno-finansowy. Jeśli zespół techniczny pozytywnie oceni tabor, ta grupa zajmie się finalizowaniem umowy i ustaleniem zasad płatności.
Dziś trudno powiedzieć, czy zapłacimy jednorazowo, czy w ratach - mówi M. Przepiera. Może uda się wynegocjować jakiś inny wariant. Na razie wiadomo, że staramy się o 20-23 przegubowe wagony tatra, które zostały wyremontowane przez „Siemensa".
Współpraca z Niemcami ma też posłużyć wymianie doświadczeń. Podmioty komunikacyjne we wschodnich landach jeszcze kilkanaście lat temu były na podobnym poziomie i zasadach finansowania, jak polskie firmy dziś. Dzięki zjednoczeniu Niemiec wykonały duży krok naprzód. Może w Berlinie właśnie znajdzie się recepta dla szczecińskiego MZK, który samodzielnie nie jest w stanie odnowić taboru i utrzymać całej infrastruktury. Miasto dopuściło się bowiem wieloletnich zaniedbań, które teraz ciężko będzie nadrobić.
Po sprowadzeniu jesienią używanych tatr będzie można rozpocząć rozmowy o kolejnych zakupach - może w 2007 r. uda się sprowadzić kilka używanych wagonów niskopo-dłogowych. Szczecin jest chyba jedynym dużym miastem w Polsce, które nie ma takiego taboru.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 3 marca 2006 roku.

* * *

Poprawki na 103.

W „Kurierze Szczecińskim" z 10 stycznia w rubryce „Od Czytelników" zamieściliśmy skargę mieszkanki gminy Police na funkcjonowanie autobusowej linii 103. Zareagowały na nią władze Polic i ma być lepiej.
Czytelniczka skarżyła się na to, że autobus linii 103, którym dojeżdża z Tanowa do pracy w centrum Szczecina, bardzo często się spóźnia. W efekcie ucieka jej tramwaj linii 1 i nie dociera na czas do firmy. A najgorzej jest w soboty i niedziele.
Zwróciliśmy się w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie - mówi Elżbieta Majdańska, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Gminy w Policach. Odpowiedzieli nam, że podjęli działania zmierzające do usprawnienia połączenia autobusowo-tramwajowego dla linii nr 103, 1 i 9 na pętli Głębokie.
Przeprowadzili badania liczby pasażerów oraz czasów przejazdów dla po szczególnych linii i okazało się, że zmiany są potrzebne. Zostaną wpro wadzone w czerwcu, wraz z letnimi rozkładami jazdy.

Opracowanie (jps), "Kurier Szczeciński" 3 marca 2006 roku.

* * *

Postrach dłużników.

Nie sąd ani komornik, ale Krajowy Rejestr Długów stał się największym postrachem dłużników w Szczecinie.Od wczoraj o groźbie trafienia na "czarną listę” przypominają gapowiczom naklejki w tramwajach i autobusach.
Odkąd ZDiTM ogłosił, że najbardziej oporni w płaceniu kar gapowicze będą trafiać na listę KRD, ściągalność mandatów za jazdę bez biletu wzrosła o 40 proc. W Szczecinie do KRD trafiło już ponad dwudziestu gapowiczów. Rekordzista ma nie zapłacone 33 mandaty na sumę 3 tys.zł. Największa wpłata liczyła 1220 zł - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Ale i tak gapowicze zalegają nam 7 milionów złotych.
Skuteczna broń
Straszak okazał się na tyle skuteczny, że ZDiTM postanowił pójść za ciosem. Od wczoraj w szczecińskich tramwajach i autobusach pojawiły się naklejki informujące, co grozi gapowiczom, gdy nie zapłacą kary.
Od przyszłego tygodnia logo KRD umieszczone będzie także na biletach komunikacji miejskiej. Znajdą się na nich napisy: "Gdy mnie kasujesz lub bilet okresowy kupujesz, w KRD nie figurujesz” oraz "Utrudniamy życie dłużnikom”.
Umieszczenie naklejek w autobusach to inicjatywa KRD, my natomiast wymyśliliśmy nadruki na biletach - stwierdza Michalska.
Lokatorzy w rejestrze
Na listę Krajowego Rejestru Dłużników trafić coraz łatwiej. Umowy z KRD podpisują kolejne szczecińskie spółdzielnie. Wkrótce do rejestru trafią najwięksi dłużnicy Szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
To stanie się lada dzień - mówi Władysław Gadomski, zastępca prezesa ds. nieruchomości i przekształceń własnościowych SSM. Mamy z dłużnikami ogromny problem. Zaległości czynszowe wynoszą około 10 procent wszystkich należności z tego tytułu. Utrata wiarygodności finansowej czy możliwości wzięcia nawet niewielkiego kredytu, powinna być skutecznym narzędziem w walce z dłużnikami.
Kredytu nie dostaniesz
Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów, przyznaje, że upublicznienie danych osób, które są dłużnikami, jest coraz częściej stosowane przez firmy i instytucje.
Niewątpliwie jest to łatwiejszy, wygodniejszy i skuteczniejszy sposób na walkę z dłużnikami niż np. sąd - mówi Kulik. - Wiadomo, jak wygląda procedura sądowa. Ciągnące się latami procesy, które nie wiadomo jak się skończą. Upublicznienie danych dłużnika skutkuje natychmiast. Z naszej bazy korzysta wielu przedsiębiorców. Każdy kto trafi do rejestru ma więc problemy ze skorzystaniem z usług finansowych, telekomunikacyjnych czy wynajmem lokali.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 2 marca 2006 roku.

* * *

Krajowy Rejestr Długów nasila akcję przeciwko gapowiczom.

Wykrywacze gapowiczów pojawiły się wczoraj w szczecińskich autobusach i tramwajach. Mowa nie o zaawansowanych technicznie urządzeniach, lecz o akcji propagandowej Krajowego Rejestru Długów
Rejestr wydrukował na swój koszt pięć tysięcy naklejek, które od wczoraj są rozlepiane przy kasownikach. Głównym ich elementem jest humorystyczny rysunek autorstwa Szczepana Sadurskiego. Przedstawia pasażera autobusu, który przechodzi przez bramkę z logo Krajowego Rejestru Długów i napisem "Wykrywacz gapowiczów". Bramka wydaje sygnał "piiip", a przyglądający się temu uśmiechnięci szeroko kontrolerzy komentują: "Teraz żaden się nie prześlizgnie".
Akcja ma nakłonić do spłaty długu tych, którzy nie płacili mandatów za przejazd bez biletu oraz zwiększyć sprzedaż biletów - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
ZDiTM podpisał umowę z KRD w grudniu ubiegłego roku. Dzięki temu każdy gapowicz, którego zaległości sięgają co najmniej 200 zł, może trafić na publikowaną w internecie listę dłużników. Zanim to nastąpi, ZDiTM informuje dłużnika, że ma zaległości do spłacenia. Jeśli gapowicz nie zareaguje w ciągu 30 dni, może trafić na "czarną listę" KRD. Pierwszych gapowiczów wpisano przed tygodniem. Codziennie lista wydłuża się o kilka lub kilkanaście nazwisk.
Co - poza wstydem - może to oznaczać?
Dostęp do przeglądania listy dłużników mają banki, firmy pośrednictwa ratalnego, firmy leasingowe, operatorzy telefonii komórkowej czy telewizji kablowych - mówi Andrzej Kulik, rzecznik KRD. Osoba znajdująca się w rejestrze może mieć kłopoty z otrzymaniem kredytu, otrzymać większe oprocentowanie, czy stracić możliwość kupna telefonu. Informacje o tym, że za zaległości można trafić do KRD, zazwyczaj mobilizują dłużników.
Liczba opłaconych mandatów wzrosła w tym roku o 40 proc. - mówi Kuc. Jeden z zalegających nam dłużników wpłacił 1200 zł. Mama za syna zapłaciła 550 zł za pięć przejazdów na gapę w ciągu jednego miesiąca.
Kontrolerzy mówią, że coraz częściej zdarza się, że w pełnym tramwaju wszyscy pasażerowie mają bilety. Wcześniej takie przypadki były rzadkością. Są jednak oporni, którym nawet KRD niestraszny. Takich osób od października 2004 do października 2005 r. jest 2611.Rekordzistka 31 razy nie zapłaciła za przejazd. Jej dług wynosi 3400 zł.
Nawet jej nie wpiszemy na listę, jeśli zadeklaruje chęć spłaty w ratach i zacznie je regulować - zapewnia Kuc. Naszym celem nie jest to, by lista była jak najdłuższa, wręcz przeciwnie - dodaje Kulik. Staramy się jednak maksymalnie utrudnić życie tym, którzy uporczywie nie płacą za usługi.
Identyczne ulotki, jakie pojawiły się w szczecińskich autobusach i tramwajach, trafią do kilku innych miast, które podpisały umowy z KRD.
Zaległości za niezapłacone mandaty w latach 2004-2005 wynoszą 7 mln zł. Długi za lata 1996-2001 to kolejne 5 mln zł. W latach 2001-2004 szczecińskich pasażerów kontrolowała zewnętrzna firma Renoma i ZDiTM nie windykuje tych należności.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 1 marca 2006 roku.

* * *

Wojna z gapowiczami.

"Totalna wojna z gapowiczami” - naklejki o takiej treści zawisną dziś w szczecińskich tramwajach i autobusach. Mają skłonić dłużników do zapłaty zaległych mandatów za jazdę bez biletu.
Kilka tygodni temu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisał z Krajowym Rejestrem Długów umowę. Teraz każdy, kto zalega z zapłaceniem mandatów za jazdę na gapę, może trafić do KRD.
Dla gapowiczów oznacza to spore kłopoty. Każdy, kto znajduje się na takiej liście, będzie miał utrudniony dostęp np. do zakupów na raty, wzięcia kredytu, wynajmu lokali. Nazwisko dłużnika istnieje w rejestrze 10 lat, chyba że wcześniej zapłaci on zaległe kary.
ZDiTM wspólnie z KRD chce działać prewencyjnie. Dlatego od dzisiaj w szczecińskich tramwajach i autobusach pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego będą naklejać nalepki.
W Olsztynie akcja przyniosła znakomite efekty. Również w Szczecinie informacje o groźbie wpisania gapowiczów do KRD wywołały masowe wpłacanie zaległych kwot. Niektórzy regulują należności nawet za kilka mandatów.

Opracowanie ste, "Głos Szczeciński" 1 marca 2006 roku.

* * *

Most nadal zamknięty.

Ponad 23 miliony złotych kosztowała budowa przeprawy nad Parnicą. Zaledwie 3 lata po oddaniu mostu do użytku, trzeba było go zamknąć z powodu fatalnego stanu. Połowę sumy na budowę mostu pochodziły ze środków miasta. Na drugą połowę wyłożył Bank Światowy. Budowa trwała 2 lata i zakończyła się w listopadzie 2002 roku.
Mimo iż most jest nowy, w ostatni piątek go zamknięto. Powodem okazały się wady konstrukcyjne przeprawy. Na konstrukcji pojawiło się kilka rys, z których najdłuższa ma 7 metrów. Przeprawa zagrażała bezpieczeństwu korzystających z niej kierowców.
Gwarancja na przeprawę skończyła się w listopadzie 2003 roku, czyli dokładnie rok po oddaniu go do użytku. Jak poinformował nas Urząd Miasta, gwarancję wydano zgodnie z przepisami instytucji finansującej, czyli Banku Światowego.
Mostem zajmują się obecnie naukowcy z Politechniki Szczecińskiej. Badają, jak doszło do wystąpienia wad konstrukcyjnych i jak można je naprawić. Potem trzeba oszacować ile będzie kosztowała remont.

Opracowanie ste, "Głos Szczeciński" 1 marca 2006 roku.


* * *

1/06, 2/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0