Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.


Prasa informuje - luty.




Nie chcą jechać!.

Po siedmiu miesiącach można znów pojechać ul. Krzywoustego. Jest węższa niż była, nie można wzdłuż niej parkować, a wczoraj mało kto chciał nią jechać.
Przed godz. 10 wstrzymane zostały tramwaje, które od października jeździły przez Krzywoustego. Pasażerowie czekali, aż zakończy się uroczystość otwarcia arterii. Kilkanaście minut po godz.10 prezydent Jurczyk przeciął wstęgi i ruch ruszył. Pierwszy przejechał autobus komunikacji, auta jechały niemrawo. Kilkadziesiąt minut po otwarciu kierowcy zaczęli kląć na czym świat stoi. Na pl. Zwycięstwa tworzyły się korki, kierowcy zajeżdżali sobie drogę. Policja ustawiła zapory rozdzielające pasy do jazdy w różnych kierunkach.
Bo dochodziło do sytuacji kolizyjnych - mówi aspirant Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego ze szczecińskiej drogówki. Co się stało? kto to wymyślił? znów coś pozmieniali - denerwował się kierowca opla. Całe centrum zawalone, dziesięć minut jadę od Bramy Portowej.
Stała się rzecz przedziwna, o godz. 16 na Krzywoustego w stronę placu Kościuszki widzieliśmy jedynie kilka aut. Wszyscy kierowcy chcieli skręcać w Kopernika, ustawiali się na dwóch lewych pasach. Mało kto decydował się z pl. Zwycięstwa jechać na wprost w stronę pl. Kościuszki.
Kierowcy najwidoczniej nie chcą korzystać z ul. Krzywoustego i uparli się jeździć przez Kopernika - tłumaczy Janusz Mila. To wynika z przyzwyczajeń, które muszą zniknąć. Z doświadczenia wiem, że to potrwa 2 - 3 dni.
Oprócz pl. Zwycięstwa, blokowała się al. Niepodległości, aż do pl. Żołnierza, zablokowana była ul. Obrońców Stalingradu, dochodząca do niej Śląska, a także Jagiellońska. Nawet lewy pas na pl. Żołnierza od Trasy Zamkowej był zastawiony ok. 16 do pl. Hołdu Pruskiego. Pusta była al. Wojska Polskiego.
Wczoraj po raz pierwszy samochody i tramwaje jeździły wspólnie po lewym pasie jezdni.
Przejechałem pierwszy raz od pl. Kościuszki bez problemu - relacjonuje Paweł Pertek, motorniczy z "siódemki”. - Przejechałem bez zatrzymywania się na światłach aż do pl. Kościuszki. Zielona fala działa jak należy. Samochody na torach drogi mi nie zajeżdżały. Nie mogę narzekać.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 lutego 2006 roku.


* * *

Krzywoustego nareszcie czynna Korek z niedowierzania. Polubimy Krzywoustego?.

Dokładnie kwadrans po godz. 10 otwartą chwilę wcześniej ul. Krzywoustego przejechał pierwszy autobus. Za nim pojechały inne samochody, ale niedużo. Jeszcze długo na pl. Zwycięstwa samochody ustawiały się po staremu w kierunku objazdu do ul. Narutowicza. Utworzył się korek. Trudno było przejechać przez Bramę Portową. Minęło dużo czasu, zanim kierowcy zorientowali się, że ul. Krzywoustego po siedmiu miesiącach modernizacji już jest przejezdna.
Po siedmiu miesiącach modernizacji znów można przejechać całą ulicą Krzywoustego! W tę dobrą wiadomość kierowcy długo nie mogli uwierzyć i jeszcze kilka godzin po otwarciu na pl. Zwycięstwa tworzyły się korki w kierunku objazdu do ul. Narutowicza. Ulica Krzywoustego została wczoraj otwarta tuż po godz. 10. Chwilę wcześniej, na pl. Kościuszki wyłączono sygnalizację świetlną. Kierowcy mieli więc spory kłopot z przejechaniem przez skrzyżowanie. Nawet po otwarciu ul. Krzywoustego samochody jadące od strony Turzyna skręcały w prawo (w al. Piastów) najwyraźniej nie dowierzając nowym znakom. Podobnie było na Bramie Portowej i pl. Zwycięstwa.
Mimo udrożnienia ul. Krzywoustego natychmiast utworzył się tam korek. Trudno było wjechać na skrzyżowanie z al. Niepodległości. Kłopoty były również z opuszczeniem placu w okolicach kościoła garnizonowego. A samą Krzywoustego początkowo jeździło niewiele aut. Kierowcy długo omijali odremontowaną i na wczorajszą uroczystość otwarcia, wypucowaną arterię.
Prezydent Szczecina przeciął wczoraj wstęgę na ulicy o godz. 10. Po krótkim przemówieniu, w którym podkreślił, że bardzo mu zależy na budowaniu jak największej liczby dróg w Szczecinie, wydał polecenie włączenia sygnalizacji świetlnej. Chwilę później wjechał na ul. Krzywoustego pierwszy samochód autobus linii 75. Nie zatrzymał się, tak jak zwykle, przy barze RAB. Jego przystanek został przeniesiony w pobliże pl. Kościuszki pojazd zatrzymuje się w specjalnie wybudowanej zatoczce. To nie jedyne udogodnienie dla kierowców. Ruch będzie płynniejszy również dzięki tzw. prawoskrętom, czyli dodatkowym jezdniom przeznaczonym dla samochodów skręcających w prawo i zakazowi skrętu w lewo w ul. Królowej Jadwigi i ul. Bogusława X. Z obu przecznic też nie można skręcać w lewo w ulicę główną.
Modernizacja ulicy od pl. Kościuszki do pl. Zwycięstwa kosztowała ponad 16 mln zł. Jezdnia ma nadal po dwa pasy w obu kierunkach, a tramwaj jeździ środkiem arterii. Na całej długości obowiązuje zakaz zatrzymywania i postoju. Na poszerzonych chodnikach projektanci znaleźli też miejsce na drzewa i krzewy trawa zostanie zasiana dopiero wiosną. Z powodu zimna wykonawca nie zdążył też na czas ułożyć części chodników. Bruk zostanie położony, jak tylko zrobi się cieplej.
Szczecinian czekają zaś kolejne roboty drogowe. W planach miasta jest budowa kolejnych odcinków obwodnicy śródmiejskiej, ulic Dąbskiej i Niedźwiedziej oraz modernizacja Autostrady Poznańskiej.

Opracowanie Artur Ratuszyński, Leszek Wójcik "Kurier Szczeciński"
1 lutego 2006 roku
.

* * *

Nowy od transportu.

Szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego poszukuje wicedyrektora ds. transportu miejskiego. Obecny odchodzi na emeryturę. Chętni na jego fotel mają czas na zgłaszanie swych kandydatur do 13 lutego.
Wieloletni wicedyrektor ZDiTM odpowiedzialny za transport miejski - Zbigniew Wicik żegna się ze swą firmą. Wicik pół życia zajmował się tramwajami i autobusami. Był także ostatnim dyrektorem Zarządu Komunikacji Miejskiej w Szczecinie przed zmianą struktury zarządzania komunikacją, która przyniosła likwidację ZKM-u.
Jego następca będzie odpowiadał za zarządzanie i planowanie transportu miejskiego, nadzorował stan przystanków i pilnował działalności „kanarów". Do jego obowiązków będzie należała organizacja letniego i zimowego oczyszczania ulic.
ZDiTM chce, by nowy zastępca był z wykształcenia ekonomistą lub inżynierem specjalizującym się w transporcie. Musi mieć co najmniej 10 lat stażu pracy, z czego minimum dwa na stanowisku kierowniczym. Oprócz umiejętności organizacji i zarządzania oraz standardowego ostatnio w Szczecinie wymogu wysokiej kultury i taktu nowy wice powinien się wykazać umiejętnością szybkiego i precyzyjnego analizowania sytuacji.

Opracowanie (ArR) "Kurier Szczeciński" 1 lutego 2006 roku.

* * *

Krzywoustego udrożniona.

Trzeba było podokładać czasu przejazdu na głównych ciągach pl. Zwycięstwa, by rozładować korki po włączeniu ulicy do ruchu.
Wczoraj o godz. 15 pl. Zwycięstwa wyglądał całkiem inaczej niż w dniu otwarcia we wtorek. Na czerwonym świetle u zbiegu ulic Krzywoustego, Wojska Polskiego i Kopernika czekało najwyżej po kilka samochodów. Także z al. Niepodległości na Bramę Portową można było wjechać na jednym cyklu świateł.
Co sprawiło, że centrum już się nie korkuje?
Jeszcze we wtorek wydłużyliśmy o osiem sekund zielone światło dla pojazdów jadących z al. Niepodległości w ul. 3 Maja - mówi Janusz Mila, specjalista od inżynierii ruchu w drogówce.
W środę przed południem potwierdziło się, że nie ma to złego wpływu na przepustowość pl. Zwycięstwa. Trzeba było tylko zmienić czasy na sterownikach regulujących ruch przy kościele garnizonowym. Okazało się, że receptą na korek w tym miejscu było wydłużenie czasu przejazdu na lewoskręcie z pl. Zwycięstwa w ul. Kopernika - mówi Mila. Okazuje się, że ten kierunek jazdy zyskał w czasie remontu sporą popularność.
Zielone światło na tym lewoskręcie świeci się dłużej - 25 sekund, a nie jak wcześniej 14. Dodatkowy czas wygospodarowano kosztem skrócenia czasu wjazdu na skrzyżowanie tramwaju.
To był strzał w dziesiątkę. Ruch na krzyżówce stał się płynny. Na samej Krzywoustego i rano, i w popołudniowym szczycie nie było problemów z przejazdem. Dzięki zielonej fali można przejechać wyremontowaną ulicę bez zbytniego pośpiechu.
Uważać muszą tylko jadący lewym pasem od strony pl. Kościuszki, bo tuż za wysepką na jezdnię wjeżdża tramwaj, który zazwyczaj porusza się wolniej niż auta. Problemy pojawiają się także, gdy np. klient chce wysiąść z taksówki. Zatrzymuje się ona wówczas na jezdni, blokując prawy pas ruchu.
Nie wszyscy pamiętają o zakazie skrętu w lewo z bocznych ulic w Krzywoustego. O godz. 9 rano audi jadące od pl. Kościuszki wjechało w podwórko z lewej strony drogi przed barem Rab. Natychmiast ruszył za nim radiowóz z włączonym sygnałem.
Sławomir Pyzio
Mieszkam przy ul. Bogusława, ale przy Krzywoustego mam sklep. Zazwyczaj przed nim parkowałem. Teraz nie mam gdzie. To spora uciążliwość. Poza tym jestem raczej zadowolony. Szersze, wygodniejsze chodniki mogą przyciągnąć klientów. Zastanawiam się tylko, jak będzie z dostawami do sklepów. Nie wszyscy mogą przywozić towar nocą, a w ciągu dnia stawać tu nie wolno.
Grzegorz Czumaj
Pierwszy raz po przebudowie przejechałem tę ulicę i raczej mi się podoba. Jechałem od strony pl. Kościuszki, całą ulicę pokonałem płynnie, nie zatrzymując się na żadnych światłach. Nawierzchni przed i po remoncie nie ma co porównywać. Z oceną nowej ulicy poczekam jednak do czasu, aż więcej aut będzie tędy jeździć.
Elżbieta Kwiatkowska
Kiedyś pracowałam w zakładzie krawieckim przy ul. Krzywoustego. Dla kierowców jest ona teraz na pewno wygodniejsza, bo równa. Nie wiem jak dla pieszych, bo jeszcze nie spacerowałam po niej. Uważam jednak, że umieszczenie przystanków przy Bramie Portowej, a następnych dopiero przy pl. Kościuszki jest błędem. Ludziom nie będzie się chciało chodzić pieszo do usytuowanych pośrodku ulicy sklepów.
Jarosław Kozłowski
Jestem instruktorem nauki jazdy i pierwszy raz - z ciekawości - wybrałem się z kursantką na nową ulicę. Oznakowanie jezdni jest czytelne. Pozytywne jest też to, że nie można parkować. Wcześniej stojące auta blokowały ruch. Było niebezpiecznie. Zaskakująca jest ta sytuacja z lewym pasem, na którym można spotkać tramwaj. Może na nim dochodzić do kolizji.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 1 luty 2006 roku.

* * *

Wojna nerwów?.

Po trzech nieudanych próbach są kolejne przetargi na obsługę miejskich linii autobusowych. Prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego już zapowiada protest.
Właśnie pojawiło się ogłoszenie o przetargu. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce podpisać umowy tylko na rok. Jednym z oficjalnych powodów takiej decyzji jest badanie komunikacji miejskiej w Szczecinie, które trwa od kilku miesięcy. Jego efektem mogą być zmiany w komunikacji.
Nowe postępowanie budzi kontrowersje, bo ZDiTM linie szczecińskie (tak jak to było dotychczas) podzielił na dwa pakiety. Tymczasem linie łączące Szczecin z Policami podzielono na osiem części - dopuszczona została więc możliwość walki o każdą z nich z osobna.
Jest założenie, by spróbować wprowadzić konkurencję - tłumaczył nam wczoraj Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM.
Na pytanie, dlaczego tylko na liniach polickich, dyrektor odpowiedział: - Bo konkurencję trzeba wprowadzać stopniowo.
Przypomnijmy, że poprzedni przetarg unieważniono tłumacząc, że miasto ma za mało pieniędzy.
Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, które złożyło wówczas ofertę na tzw. linie polickie, zaskarżyło tę decyzję do Urzędu Zamówień Publicznych. Arbitrzy UZP nie znaleźli podstaw do unieważnienia, nakazali ponowne rozpatrzenie ofert i wybranie najlepszej. SPPK apelowało, by miasto umowę podpisało. Jednak ZDiTM oddał sprawę do sądu. Andrzej Markowski, prezes SPPK, od początku tłumaczył, że ceny, które zaproponował, zapewniają m. in. kupowanie nowych autobusów.
Spółki autobusowe "Klonowica” i "Dąbie”, które obsługują dziś linie szczecińskie należą w całości do miasta. W SPPK miasto jest mniejszościowym udziałowcem, ma niecałe 31 proc. udziałów.
Andrzej Markowski, prezes SPPK
Podział na poszczególne linie jest dla mnie, delikatnie mówiąc, niezrozumiałym zachowaniem ZDiTM. Dotychczas były trzy grupy linii i układ funkcjonujący od lat stworzony przez miasto. Podział linii policki odbieram jako nieudolną próbę ukarania SPPK za chęć doprowadzenia do normalności w szczecińskiej komunikacji i za przestrzeganie prawa. Miasto i ZDiTM myśli, że się wystraszę. Odwołaliśmy się w przypadku poprzedniego przetargu, ponieważ wierzymy, że prawo jest po naszej stronie. Postępowanie ZDiTM jest, moim zdaniem, niezgodne z prawem o zamówieniach publicznych. Układ obecnych specyfikacji jest taki, że część obsługiwanych przeze mnie kursów linii nr 63 zostało przeniesione do innej grupy. Tymczasem trwa postępowanie odwoławcze, nie jest nawet znana data rozprawy, a do czasu rozstrzygnięcia ZDiTM nie może podpisać umowy. To wynika z art. 182 prawa o zamówieniach publicznych. Oprotestuję ten przetarg.
Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina
Linie zostały podzielone bo jest prawdopodobieństwo, że cena wozokilometra zaoferowana na cały pakiet byłaby zbyt duża. Może przy obecnym rozwiązaniu ceny będą zróżnicowane, może liniami zainteresuje się ktoś nowy, może zostanie wprowadzona odrobina konkurencji. Jako zlecający przewozy mamy ograniczone możliwości finansowe. Spółka policka nie jest spółką, jak dwie pozostałe, które w całości należą do miasta, możliwości wpływania na nią są niewielkie, mogłoby się okazać, że cena byłaby zbyt duża, a kolejny przetarg unieważniony. W innych spółkach są możliwości reagowania i rozmów z zarządem i radą nadzorczą, chociażby dlatego, że należą do miasta i zostały powołane do świadczenia usług na rzecz miasta. Myśleliśmy nad rozbiciem wszystkich szczecińskich linii, ale to mogłoby spowodować zainteresowanie tylko najbardziej atrakcyjnymi spośród nich.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 2 luty 2006 roku.

* * *

Jak ma wyglądać Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki.

Koła zabuksowały, posypały się iskry, wagon wyrwał do przodu, widzowie pierzchli z toru - tak wyglądał pierwszy raz wiceprezydent Anny Nowak za korbami zabytkowego tramwaju. Pretekstem do tramwajowej przejażdżki była prezentacja planów działalności Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki.
Muzeum działa oficjalnie od 1 stycznia, ale pierwszych zwiedzających przyjmie najwcześniej za trzy lata. Do tego czasu stara zajezdnia przy ul. Niemierzyńskiej ma zostać za 12 mln zł przystosowana do potrzeb muzealnych. W dawnym budynku biurowym zajezdni mają z kolei zostać ulokowane organizacje pozarządowe.
To muzeum było naszym marzeniem - mówił podczas wczorajszej prezentacji Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. To właśnie STMKM wpadło na pomysł wykorzystania zamkniętej w 2004 r. zabytkowej zajezdni na potrzeby muzeum.
Jak placówka będzie wyglądać po remoncie? Dyrektor muzeum Stanisław Horoszko zapowiada, że w głównej hali prezentowane będą stare tramwaje i pojazdy. W prawej nawie (patrząc od strony ulicy) znajdą się sale na mniejsze eksponaty. Lewa część przeznaczona zostanie na warsztaty, magazyn i pomieszczenia socjalne. Przed zajezdnią, po lewej stronie placu, pod zadaszeniem ulokowana zostanie ekspozycja największych eksponatów (w tym wieży czołgu Pantera odnalezionej kilka lat temu koło Dziewoklicza).
Na terenie muzeum, w schronie przeciwlotniczym, prezentowane będą militaria zebrane przez szczecińskich archeologów-amatorów na podmiejskich polach bitewnych.
To będzie wyjątkowe miejsce - mówiła wiceprezydent Anna Nowak.
Muzeum Techniki i Komunikacji to na dodatek unikat. Dzięki zachowaniu połączenia z siecią tramwajową sprawne tramwaje-eksponaty będą mogły wyjeżdżać na wycieczki z turystami. Na taką właśnie krótką wyprawę uczestnicy wczorajszego spotkania wybrali się dwoma zabytkowymi tramwajami. Pierwszy z nich - wagon Bremen z 1926 r. - początkowe kilka metrów poprowadziła Anna Nowak. Znany szczeciński motorniczy Roman Mirek (ubrany w historyczny mundur) najpierw wytłumaczył pani prezydent, do czego służą poszczególne korby i jak należy się z nimi obchodzić. Lekcja, choć krótka, dała piorunujący efekt: koła tramwaju zabuksowały, posypały się iskry, wagon wyrwał do przodu, a widzowie pierzchli z toru.
Po tej przygodzie do tramwaju mogli wsiąść pozostali uczestnicy prezentacji (kto się nie zmieścił, wsiadał do liczących pół wieku wagonów typu N). Krótka wycieczka na pętlę w Lasku Arkońskim zakończyła się małym bankietem w siedzibie Officyny przy ul. Lenartowicza. Po remoncie zajezdni kolejne pieniądze mają zostać przeznaczone na połączenie Officyny z zapleczem muzeum. W przyszłości całość ma stanowić jeden kompleks muzealno-kulturalny.
Cały piękny plan może lec w gruzach, jeśli miasto nie dostanie pieniędzy z jednego z norweskich funduszy pomocowych dla nowych krajów Unii. Magistrat ubiega się o sfinansowanie przez fundusz aż 85 proc. inwestycji. Decyzja o przyznaniu (lub nie) pieniędzy zapadnie w połowie roku.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr "Gazeta Wyborcza" 03-02-2006 roku.

* * *

Gdzie staną nowe sygnalizatory świetlne.

2,6 mln zł wyda w tym roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na postawienie sygnalizacji świetlnej na czterech szczecińskich skrzyżowaniach.
Chodzi o nowe światła w następujących miejscach: u zbiegu ul. Łady, Firlika i Dubois; krzyżówce al. Bohaterów Warszawy z ul. Ku Słońcu, skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Pułaskiego; wreszcie - ul. Okulickiego, Wrocławskiej i Spiskiej.
Pieniądze są już zabudżetowane - mówi Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM-u. - Jeśli ich wystarczy i zdążymy wykonać dokumentację, nowe sygnalizatory pojawią się na kolejnych krzyżówkach.
Trwają już bowiem prace projektowe związane z siedmioma kolejnymi skrzyżowaniami. Światła staną tam do końca przyszłego roku. Nowa sygnalizacja zbudowana zostanie także na krzyżówkach będących częścią obwodnicy śródmiejskiej (w przyszłym tygodniu może być rozstrzygnięty przetarg na budowę 800-metrowego odcinka od łącznika ul. Bandurskiego do ul. Warcisława).
Dlaczego miasto uznało, że najpilniejsza jest modernizacja wybranych czterech krzyżówek? Wyjaśnia specjalista ds. inżynierii ruchu w drogówce asp. sztab. Janusz Mila.
Łady - Firlika - Dubois
W 2005 r. zanotowano tam jeden wypadek (jedna osoba ranna) i pięć kolizji. Skrzyżowanie ma sygnalizację, ale przestarzałą. Koszt budowy nowej - 1,2 mln zł.
Mila: - To jedna z najstarszych w mieście sygnalizacji. Obecnie nie tylko działa źle, ale wręcz niezgodnie z przepisami. Zielone światło mają jednocześnie kierowcy skręcający w lewo z Łady w Dubois, jak i ci, którzy jadą z Firlika w górę, w ul Łady. Na tej krzyżówce trzeba wymienić wszystko. Po przebudowie zamontowane zostaną na nim sygnalizatory kierunkowe (ze strzałkami).
Bohaterów Warszawy - Ku Słońcu
W 2005 r. zdarzyły się tam trzy wypadki (trzech rannych) i 31 kolizji. Koszt budowy - 604 tys. zł
Mila: - Tam sygnalizacja powinna stanąć natychmiast po przebudowie al. Bohaterów Warszawy między ul. Ku Słońcu i pl. Szyrockiego. Ten odcinek łączy dwie drogi krajowe: nr 10 prowadzącą do granicy w Lubieszynie i nr 13 do granicy w Kołbaskowie. Okazał się też bardzo wygodnym skrótem dla ludzi jeżdżących do Carrefoura na Turzynie i w stronę ul. 26 Kwietnia czy al. Wojska Polskiego. Problem w tym, że bardzo długo trzeba czekać, by przejechać w poprzek przez ul. Ku Słońcu, a skręt w lewo graniczy z cudem.
Sikorskiego - Pułaskiego
W 2005 r. były tam dwa wypadki (trzy osoby ranne) i 13 kolizji. Rok wcześniej doszło do tragicznego wypadku. W wyniku zderzenia dwóch samochodów jedno z aut wpadło na chodnik i zabiło rocznego chłopca w wózku. W 2002 r. wypadek spowodował tu radiowóz policyjny. Koszt przebudowy - 405 tys.
Mila: - Ruch jest bardzo duży, a widoczność ograniczona przez wydzielone torowisko i jeżdżące tramwaje. Od lat apelujemy o zbudowanie tam sygnalizacji. Może wreszcie się doczekamy.
Okulickiego - Wrocławska - Spiska
W 2005 r. zdarzyło się siedem kolizji. W 2004 r. Niemka nie ustąpiła tam pierwszeństwa przejazdu, w wyniku zderzenia z innym autem poniosła śmierć na miejscu. Dwóch rannych pasażerów - też Niemców - trafiło do szpitala. Po tym wypadku na podporządkowanych wlotach jezdni ustawiono znaki "stop". Koszt przebudowy - 380 tys.
Mila: - Po wybudowaniu ul. Europejskiej obserwujemy zwiększony ruch na tej krzyżówce. To wygodny skrót do Geanta na Gumieńcach. Widoczność utrudniają blisko położone budynki oraz to, że jezdnie nie krzyżują się pod kątem prostym.
Te krzyżówki będą następne w kolejce:
Krasińskiego - Chopina, Ku Słońcu - Santocka, Witkiewicza - Derdowskiego (przebudowa), Goleniowska - Pomorska - Racławicka, Łubinowa - Kostki Napierskiego - Andrzejewskiego, Zwierzyniecka - Niedźwiedzia, Orzeszkowej - Kołłątaja.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 3 luty 2006 roku.

* * *

Jak w Berlinie.

Najstarszy i w pełni odrestaurowany wagon Bremen wyjechał wczoraj z hangaru przy ul. Niemierzyńskiej. To był znak, że muzeum ruszyło.
Wczoraj w Szczecinie zainaugurowała działalność nowa instytucja kulturalna, mieszcząca się na terenie pomiędzy ulicami Lenartowicza i Niemierzyńską.
Muzeum powołano do życia uchwałą Rady Miasta na początku listopada ubiegłego roku, formalnie istnieje od 1 stycznia. Wczoraj zaprezentowany został profil placówki i działalność w przyszłości. Muzeum będzie miejscem wystaw stałych i czasowych. Znajdą się tu tramwaje, autobusy, militaria, będą prezentacje multimedialne.
Z inicjatywą stworzenia muzeum wyszło Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pomysł chwycił. Podobna instytucja działa w Krakowie, a najbliższa w Berlinie.
Gdy kilka lat temu zakładaliśmy stowarzyszenie naszym marzeniem było, żeby w najstarszej zajezdni tramwajowej u zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Piotra Skargi, która pamiętała czasy tramwajów konnych, powstało muzeum komunikacji - przypomina Robert Łubiński, prezes STMKM. Dopiero dwa lata temu, gdy w MZK powstał zamiar wycofania się z zajezdni na Niemierzynie wpadliśmy na pomysł, że zrobienie w niej muzeum byłoby idealnym rozwiązaniem. Powoli marzenie się spełnia.
MTiKZS będzie kompleksem kulturalnym, w jego skład wchodzą także stowarzyszenie OFFicyna oraz Inkubator Organizacji Pozarządowych, który będzie mieścił się w kamienicy przy ul. Niemierzyńskiej.
Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum
Lata 2007 i 2008 to będzie czas remontu zajezdni. Myślę, że wiosną, za trzy lata, pierwsza część robót będzie zakończona. Można powiedzieć, że trzy lata to długo, ale jak na tworzenie muzeum od podstaw, tempo jest błyskawiczne.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 4 luty 2006 roku.

* * *

Jak papiery wartościowe.

Do rąk pasażerów komunikacji miejskiej w Szczecinie trafiają znaczki do sieciówek o zmienionym wyglądzie. Inną szatę graficzną mają też bilety grupowe i dziesięcioprzejazdowe. Znaczki jednomiesięczne i bilety dziesięcioprzejazdowe trafiły do kas Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pod koniec stycznia. Wkrótce pojawią się bilety grupowe o zmienionym wyglądzie i znaczki trzymiesięczne. To wynika ze zmiany producenta biletów - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Wspólnie z nim ustaliliśmy ich wygląd i zabezpieczenia. Tradycyjne bilety nie zmieniły się. ZDiTM w przetargu wybrał firmę, która będzie produkowała i dostarczała bilety okresowe, dziesięcioprzejazdówki i bilety grupowe. Znaczki do sieciówek szatą graficzną przypominają papiery wartościowe. Mają numer seryjny i hologram. Są też na nich inne zabezpieczenia, niewidoczne dla niewtajemniczonych. Zabezpieczenia są te, które były w dotychczasowych znaczkach - tłumaczy Magdalena Michalska. Nie było potrzeby ich zmiany. Nie notujemy prób podrabiania znaczków.

Opracowanie "mago" "Głos Szczeciński" 7 luty 2006 roku.

* * *

Odblokują rondo.

Szczecin. Brak możliwości przechodzenia przez ul. Staszica i przeniesione przejście na ul. Wyzwolenia mają udrożnić rondo Giedroycia. Wczoraj pokazano jak będzie wyglądała kładka dla pieszych w miejscu, które dziś piesi blokują.
Wygląd kładki i założenia oraz zmiany w okolicy związane z jej budową pokazał wczoraj projektant radnym z komisji gospodarki komunalnej.
O potrzebie budowy kładki mówiło się głośno od kiedy rondo Giedroycia zostało ochrzczone "rondem Leppera". Po przebudowie niebezpiecznego skrzyżowania ulic Kołłątaja, Staszica i alei Wyzwolenia, kierowcy otrzymali bezpieczne rondo. Niestety, skutecznie zablokowali je piesi. Newralgiczne są dwa miejsca: wlot i wyloty z al. Wyzwolenia i ul. Staszica.
Kierowcy, którzy przejeżdżają przez rondo, nie stoją w korkach przez auta, tylko przez to, że zjazd uniemożliwiają ciągle przechodzący piesi - uważa radny Andrzej Mickiewicz. - Nie ma takiej regulacji, że piesi idą np. przez 20 sekund, a później jadą samochody.
Dlatego nad ul. Staszica ma do końca roku stanąć kładka. W niej i w kilku związanych z nią zmianach są pokładane nadzieja, że ruch pieszych w ciągu od przystanku tramwajowego na al. Wyzwolenia do pętli na ul. Kołłątaja zostanie skutecznie oddzielony od aut.
Jest szansa, żebyśmy z budową ruszyli latem i skończyli do końca roku. Na taką robotę potrzeba 5 - 6 miesięcy - szacuje Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie.
Kładka stanie 60 metrów od wlotu z ronda w ul. Staszica. Od strony al. Wyzwolenia będzie się na nią wchodziło bezpośrednio z chodnika. Po drugiej stronie wejście lub zejście będzie możliwe dzięki schodom lub podjazdowi z tarasu przed targowiskiem.
Być może kiedyś z tej strony będzie winda. Na przystanek autobusowy na ul. Staszica w stronę stoczni będzie można zejść od strony Wyzwolenia po schodach. Przez Staszica nie będzie innej możliwości przejścia: przy krawężnikach z obu stron staną płotki, dodatkowo pasy ruchu w obie strony zostaną rozdzielone barierami.
Spore zmiany będą na al. Wyzwolenia. Najważniejsze jest przeniesienie przejścia dla pieszych z okolicy ronda o 55 metrów w stronę centrum. Tam stanie sygnalizacja wzbudzana przez pieszych.
Na dwóch pasach za przejściem w stronę ronda zmieści się po osiem aut - tłumaczy Ryszard Jastrzębski, autor projektu. - Na wlocie z ronda al. Wyzwolenia będzie poszerzona do dwóch pasów ruchu.
Dziś najbardziej obciążony zjazd z ronda jest wąski. Po zmianie węższy będzie chodnik. Po obu stronach Wyzwolenia staną przy krawężnikach barierki. U zbiegu al. Wyzwolenia i ul. Staszica ma powstać taras widokowy z ławkami i zielenią. W budżecie na kładkę i zmiany są zapisane 2,5 mln zł .

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Będą nowe tramwaje i tory.

Do końca 2007 roku do Szczecina powinno trafić sześć nowych wagonów tramwajowych. Wyremontowane ma być 180 metrów torów na ul. Ku Słońcu. Większość pieniędzy dołoży Unia Europejska.
Zakupy nowych tramwajów, jakich nie było od kilku lat, są możliwe dzięki dofinansowaniu z UE w ramach Zintegrowanego Programu Rozwoju Regionalnego. Projekt miasta zakwalifikował się na dotacje. Z 15 mln., które będą wydane na wagony i nowe tory, UE da 75 proc.
W tej chwili finalizujemy umowę z wojewodą - mówi Michał Przepiera z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. W marcu chcielibyśmy ogłosić dwa przetargi: na wozy doczepne do wagonów 105N i na gruntowną modernizację 180 metrów torów na ul. Ku Słońcu.
Kontrakt z UE ma być skonsumowany do końca 2007 roku. Cykl produkcji tramwajów może trwać rok, więc szybko do Szczecina nie trafią.
Najwcześniej za półtora roku - uważa Przepiera. Szybciej będziemy mieli nowe torowisko miedzy pierwszą a drugą bramą cmentarza. Chcielibyśmy zrobić to jeszcze w tym roku, najlepiej w okresie wakacyjnym. Torowisko ma być zbudowane od podstaw. W ubiegłym roku MZK, korzystając z wyłączenia ruchu z powodu przebudowy ul. Krzywoustego, wyremontowało spory odcinek torowiska. Plany są takie, żeby cała trasa „ósemki” była najlepszą w mieście. To nią miałby pojechać pierwszy niskopodłogowy tramwaj.
Niewykluczone, że oprócz 180 metrów z pomocą UE miasto własnymi siłami wyremontuje jeszcze inne odcinki torów na Ku Słońcu.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Kładka nad ul. Staszica będzie gotowa do końca roku.

Projekt już jest, trwają uzgodnienia, w marcu może być wydane pozwolenie na budowę. Do końca roku kładka, której budowę wylansowała "Gazeta Wyborcza", ma być gotowa.
Kładka, tak jak zaproponowaliśmy 19 lutego 2005 r., ma łączyć skarpy po dwóch stronach ul. Staszica. Pozwoli to na zlikwidowanie przejścia przez jezdnię tuż przy rondzie Giedroycia. Zmienią się też przejścia dla pieszych na ul. Wyzwolenia. Odsuniemy je od ronda o ok. 55 m - mówi projektant kładki inż. Ryszard Jastrzębski. Poszerzymy też zjazd z ronda w ul. Wyzwolenia do dwóch pełnych pasów.
Przejście dla pieszych na ul. Wyzwolenia będzie mieć sygnalizację świetlną wzbudzaną przez pieszych. Dzięki poszerzeniu ul. Wyzwolenia między przejściem i rondem zmieści się aż 16 samochodów. Sprawi to, że ruch na rondzie będzie bardziej płynny niż obecnie. Teraz wystarczy kilka pojazdów czekających na zjazd z ronda, by całe się zablokowało. Kładka będzie najkrótszą drogą od przystanku tramwajowego na Wyzwolenia do pętli autobusowej na Kołłątaja i targowiska Manhattan.
Projekt już jest w magistracie, jesteśmy w fazie uzgodnień (m.in. dot. ochrony środowiska), gdy będziemy mieć wszystkie zgody, złożymy wniosek o pozwolenie na budowę - przewiduje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. - Jeśli dostaniemy je w marcu, kładka będzie gotowa do końca roku.
Dzięki poparciu radnych z komisji gospodarki (od początku wspierali pomysł "Gazety" na usprawnienie ruchu na najważniejszym niebuszewskim skrzyżowaniu) na realizację projektu miasto zarezerwowało w tegorocznym budżecie 2,5 mln zł.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 8 lutego 2006 roku.

* * *

Może jeszcze w tym roku Rondo znów Giedroycia.

Być może jeszcze w tym roku nad ul. Staszica w Szczecinie pojawi się kładka dla pieszych. Władze miasta mają nadzieję, że nie będzie ona kosztowała więcej niż 2,5 miliona złotych. Dzięki inwestycji pobliskie rondo Giedroycia ma szansę stracić miano ronda Leppera.
Projekt wykonała firma R.M.L. Jastrzębscy Pracownia Projektowa Mostów S.C. Obejmuje on nie tylko kładkę nad ul. Staszica. Zakłada, że przejście dla pieszych przez al. Wyzwolenia zostanie odsunięte od ronda o ok. 55 metrów, a wylotowa nitka jezdni z jednopasmowej zostanie przerobiona na dwupasmową. Zebrę na ul. Staszica zastąpi zaś kładka. Wzdłuż krawężników staną płotki, mające uniemożliwić przechodzenie przez ulicę, przegroda będzie też na środku jezdni. Sama kładka ma być w odległości ok. 60 m od ronda. Dochodzi się nią na taras, z którego można przejść na pętlę autobusową przy ul. Kołłątaja lub na targowisko Manhattan.
Ul. Staszica opada w dół mówi Ryszard Jastrzębski. Odsuwając się z kładką od ronda, zyskujemy więc na wysokości. Mieliśmy nie wprowadzać ruchu na Manhattan, dlatego trzeba było się zmieścić na wąskim pasie chodnika. Taras na końcu kładki jest na poziomie targowiska. Uwzględniliśmy możliwość korzystania z przejścia przez osoby niepełnosprawne. Wejścia na kładkę są przystosowane, albo dublowane przez umieszczone obok podjazdy. Kładka ma 4,5 m szerokości 6 pasm dla ruchu pieszego.
Rozważaliśmy wprowadzenie ruchu na Manhattan mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w szczecińskim magistracie. Okazało się jednak, że zarządcy targowiska nie bardzo tego chcą. Nie będziemy nikogo za publiczne pieniądze uszczęśliwiać na siłę. Dzięki kładce na pewno będzie łatwiej przejechać przez rondo Giedroycia, z powodu częstych korków nazywane rondem Leppera. Zjazd w ul. Staszica przestaną blokować przechodzący przez jezdnię piesi. Dodatkowo przepustowość powinno zwiększyć poszerzenie zjazdu w al. Wyzwolenia jedną z przyczyn obecnego korkowania się ronda jest to, że ma ono dwupasmowe wjazdy, a wyjazdy jednopasmowe. Na zmiany trzeba będzie jednak trochę poczekać.
Obecnie jesteśmy w trakcie niezbędnych uzgodnień mówi Tadeusz Żabiński. Po ich zakończeniu wystąpimy o pozwolenie na budowę. Procedura trwa około miesiąca. Kiedy dostaniemy pozwolenie, ogłosimy przetarg. Jest szansa, żebyśmy zaczęli budowę latem i skończyli jeszcze w tym roku. Jest na to zaplanowane 2,5 miliona złotych i mamy nadzieję, że się w tej kwocie zmieścimy.

Opracowanie "japs" "Kurier Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Zirytowani czekaniem.

Czy tramwaj nr 3 mógłby się nie spóźniać i jeździć częściej? - pyta Czytelniczka. "Trójka" nie trzyma się rozkładów jazdy przez zniszczone tory. Ciągle stoję na przystanku przy Manhattanie i czekam na "trójkę". Tramwaj nie przyjeżdża na czas. Wczoraj to już była przesada. Miał 47 minut opóźnienia - skarży się nasza Czytelniczka. Stałam razem z innymi i tylko patrzyliśmy, jak na Niebuszewo jedzie kilka "dwójek" i "dwunastek", a do Lasku - nic. Czy nikomu nie przyjdzie do głowy, by puścić na tę trasę więcej "trójek"?.
Zdaniem Czytelniczki, odcinek od Manhattanu do Lasku Arkońskiego to najgorsza trasa w mieście.
Czy nasze władze nie potrafią sobie z tym poradzić? - pyta kobieta.
Ryzykowny wtorek
Wtorek był dla nas dniem nietypowym - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. eksploatacji z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Nasze tramwaje nie powinny w ogóle tego dnia jeździć, ale mielibyśmy wtedy w mieście poważny problem komunikacyjny. Naprawdę było ryzykiem puszczać je na trasy. Do samego wieczora mieliśmy kłopoty, bo zalało torowiska. Teraz kilkanaście naszych tramwajów stoi na warsztacie.
Problem z "trójką"
Dyrektor przyznaje, że z tramwajem nr 3 są problemy. Jeśli miasto nie zainwestuje w remont torowiska na tej trasie, nic się nie zmieni. "Trójka" kursuje z podobną częstotliwością, co pozostałe tramwaje, to jest prawie co 12 minut. Niestety ma większą awaryjność - mówi Krzysztof Turczyn.
Winne są zniszczone torowiska i stary tabor. MZK nie chce puścić na tę trasę nowych tramwajów, bo na takich torach tylko by się zniszczyły. Tramwaje, które jeżdżą są sprawne. Mają przeglądy. Bywają jednak zawodne - przyznaje Krzysztof Turczyn. Do tego wszystkiego: na zakrętach za rondem Giedroycia są częste kolizje i stłuczki samochodów.
Gdy z tego powodu zatrzyma się jeden tramwaj, stoją też za nim wszystkie kolejne. Będziemy rozmawiali z miastem o stanie torowisk na odcinku Arkońska - Niemierzyńska.

Opracowanie Anna Miszczyk "Głos Szczeciński" 10 lutego 2006 roku.

* * *

Tramwaje niesprawne i zatłoczone. Pechowa "trójka".

Komunikacja miejska działa coraz mniej sprawnie. Jak twierdzą korzystający z linii tramwajowej nr 3 - opóźnienia tramwajów wzrosły wprost proporcjonalnie do... arogancji motorniczych.
Ludzie spieszący się do pracy lub szkoły niejednokrotnie muszą się uzbroić w cierpliwość. "Trójka" przyjeżdża 15-20 minut później, niż wskazuje rozkład jazdy. Warto przypomnieć, że na trasie przejazdu "trójki" znajdują się m.in.: Wyższe Seminarium Duchowne, Akademia Rolnicza i szpital przy ul. Arkońskiej, co sprawia, że tłumek czekających na przystankach stale się powiększa, a w tramwaju panuje tłok.
Czujemy się jak sardynki w puszce - mówi starsza kobieta. Kolejnym problemem są zacinające się drzwi wejściowe i kasowniki, które nie działają. Kontrolerzy nie zawsze rozumieją, dlaczego bilet nie został skasowany - twierdzi mężczyzna w średnim wieku.
Według ZDiTM, problemy z kursowaniem tramwajów są przejściowe. Spowodowały je ostatnie odwilże. Kasowniki zaś działają tak jak powinny. Jeśli zdarzają się usterki, są niezwłocznie naprawiane. Podobne problemy jak w przypadku tramwajów linii nr 3 spotykają korzystających z autobusów linii nr 61 i 81. Te nr 81 kursują co pół godziny. Mimo protestów studentów Uniwersytetu Szczecińskiego i władz tej uczelni, do tej pory nie zmieniło się wiele.
Usprawniamy komunikację na trasie m.in. przez wprowadzenie linii 61 bis, ale nie mamy pieniędzy na nowe środki transportu - mówi rzeczniczka ZDiTM, Magdalena Michalska. Może w budżecie na 2007 rok uda się więcej zaplanować i zrealizować dodatkowe projekty - dodaje. Każdy, kto ma uwagi dotyczące działania komunikacji miejskiej, może złożyć skargę w siedzibie ZDiTM przy ul. Klonowica 5.

Opracowanie "chór" "Kurier Szczeciński" 10 - 12 lutego 2006 roku.

* * *

Plac Kościuszki nie jest rondem .

Po latach utrudniania życia kierowcom w końcu wyprostowano sytuację na pl. Kościuszki. Teraz jest to skrzyżowanie uprzywilejowanej ul. Krzywoustego z podporządkowaną al. Piastów. Jednak kierowcy cały czas jeżdżą na pamięć.
Z tym placem zawsze był problem - ni to skrzyżowanie z ruchem okrężnym, ni to normalna krzyżówka. Przyczyną było niezgodne z przepisami oznakowanie placu. Co ciekawe - wprowadzone na wniosek Komendy Wojewódzkiej Policji.
Jak było kiedyś
Problem polegał na tym, że przed krzyżówką ustawiono znaki ruch okrężny. - Jednocześnie inne znaki pionowe i poziome przypisały poszczególne pasy ruchu dla konkretnych kierunków - wyjaśnia Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w miejskiej drogówce. - Z tego powodu kierowcy tracili orientację, zajeżdżali sobie drogę. Dochodziło do kolizji. Uczestnikami byli głównie ci, którzy pierwszy raz byli w Szczecinie, także obcokrajowcy.
Do obecnych zmian doprowadził były wiceprezydent Kazimierz Trzciński, który miał w zwyczaju organizowanie objazdów po niebezpiecznych miejscach. Uczestniczyli w nich policjanci, urzędnicy i strażnicy miejscy. Podczas jednego z takich objazdów (jeszcze w 2003 r.) na dłużej zatrzymano się przy pl. Kościuszki. Niedługo potem zapadła decyzja, że sytuację trzeba wyprostować. Z wprowadzeniem zmian wyczekano jednak aż do zakończenia przebudowy Krzywoustego.
Jak jest teraz
Gdy nie działa sygnalizacja świetlna, ulicą uprzywilejowaną jest Krzywoustego, a podporządkowaną - Piastów (jak wykazały badania, natężenie ruchu na obu jest podobne).
To i tak nie ma większego znaczenia, kiedy działa sygnalizacja świetlna - mówi Mila. Jednak gdy jest wyłączona, wtedy nowa organizacja ruchu jest czytelniejsza niż poprzednia.
Jakie są najważniejsze zmiany?
• Skrajny lewy pas jezdni na wszystkich wlotach służy tylko do skrętu w lewo (wcześniej można było jechać nim także na wprost). Niestety kierowcy jeżdżą na pamięć. Codziennie wielu z nich skręca w lewo także ze środkowego, a nawet prawego (!) pasa.
• Gdy nie działają światła, jadący al. Piastów, chcąc skręcić w lewo, muszą zawsze ustąpić pierwszeństwa poruszającym się wzdłuż ul. Krzywoustego.
• Dotychczas tramwaj opuszczający pl. Kościuszki zawsze miał pierwszeństwo (zjeżdżał z ronda), teraz tramwaje jadące wzdłuż al. Piastów traktowane są jak pozostałe pojazdy - ustępują pierwszeństwa jadącym przez Krzywoustego.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 13 lutego 2006 roku.

* * *

Tutaj parkować nie wolno.

Kierowcy zaczęli parkować na przebudowanym odcinku ul. Krzywoustego. Łamią przepisy i tarasują chodniki.
Ulicę oddano do użytku niedawno. Po przebudowie na Krzywoustego nie ma możliwości parkowania. Na jezdni mogą zatrzymywać się dostawcy, ale tylko w określonych godzinach.
Zaplecze dojazdowe jest tak zabezpieczone, że pod znakiem zakazującym zatrzymywania i postoju jest tablica informująca, że od godz. 19 do 6 sklepy mogą się zaopatrywać - mówi Marek Trzciński, inspektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. - W tych godzinach można stanąć, załadować, czy wyładować towar.
Kierowcy łamią przepisy
Niestety, kierowcy do przepisów nie stosują się. Wjeżdżają na chodniki, tam gdzie nie ma wysokich krawężników i murowanych kwietników. Najczęściej zostawiają auta, tam gdzie są wjazdy do bram.
Nie ma jak przejść, czasami trzeba się przecisnąć, bo auta stoją pod samą ścianą - skarży się pan Ryszard. - Miały być szerokie chodniki, tymczasem kierowcy zostawiają zaledwie wąskie gardło. Proszę przyjechać o dowolnej porze.
Rzeczywiście, wczoraj auta stały na chodniku w rejonie przystanku autobusowego na pl. Kościuszki w stronę Bramy Portowej, na dojazdach do bram i na chodniku nieopodal centrum handlowego.
Będą mandaty
Zrobił się taki problem, bo kierowcy mimo zakazu wjeżdżają, głównie na wyjazdy z podwórek, zagradzają chodniki - mówi komisarz Maciej Kordziński, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji. - To jest wykroczenie, nie pozostaje nam nic innego jak karać takich kierowców mandatami. Jest też kłopot z taksówkami, które zatrzymują się na jezdni.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 14 lutego 2006 roku.

* * *

Powrót do przeszłości.

Od ponad pół roku szczecińskie MZK planuje zmianę kolorystyki tramwajów. W czerwcu i lipcu przedstawiono trzy propozycje. W poniedziałek pojawiła się kolejna, prawdopodobnie nieostatnia.
Dyskusja o kolorach tramwajów na dobre rozwinęła się w Internecie. Szczecinianie dość chłodno przyjęli propozycję malowania tramwajów na seledynowo-niebiesko i pomarańczowo-szaro. Najbardziej do gustu pasażerom przypadł kremowy "helmut" z bordowym szerokim pasem w dolnej części wagonu.
Na trasach można też ujrzeć kolejny przemalowany wagon. Wygląda niemal jak tramwaje i autobusy w większości polskich miast w ostatnich dziesięcioleciach. Tylko użyty kolor czerwony jest intensywniejszy, niż ten w przeszłości.
Na kolejnych wagonach kolor czerwony będzie bardziej stonowany - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Pojawią się za kilka tygodni.
MZK skłania się do tej ostatniej propozycji. To powrót do tradycji, a zaproponowane właśnie malowanie podoba się chyba najbardziej. W najbliższym czasie ma dojść do spotkania przedstawicieli MZK i spółek autobusowych z miejskim architektem. Chodzi o wypracowanie stanowiska i przygotowanie uchwały, określającej wygląd szczecińskich tramwajów i autobusów. Każda z firm może mieć swoją kolorystykę, ale na spotkaniu mają być wypracowane elementy wspólne, kojarzące się ze szczecińską komunikacją.
Na razie bowiem większość taboru jest biała, z granatowo-czerwonymi pasami. MZK chce odejść od tej kolorystyki, prawdopodobnie na rzecz czerwieni połączonej z kolorem kremowym. Spółki autobusowe takich planów na razie nie mają.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 15 lutego 2006 roku.

* * *

Zmiany są konieczne.

Szczecińska drogówka chce zmian w rejonie przystanku na żądanie na ul. Zwierzynieckiej, gdzie tydzień temu doszło do tragicznego wypadku. Piesi nadal będą tam łamać przepisy, bo innej możliwości nie mają.
Przypomnijmy, że na wysokości przystanku autobusowego na ul. Zwierzynieckiej osobowa honda nadziała się na rozkręcona barierę energochłonną. Zdaniem policji za niszczeniem bariery stoją pasażerowie, którzy korzystają z przystanku. Przejście na drugą stronę wyjazdowej drogi z miasta w stronę osiedla i zakładów pracy jest możliwe właściwie tylko w tym miejscu.
Samo życie rozkręca tę barierę - usłyszeliśmy od osoby pracującej przy ulicy Zwierzynieckiej. - W tej chwili bariera jest zaspawana. Nikt jej nie rozkręci, ale ludzie będą przez nią przechodzili okrakiem i może dojść do tragedii.
Można wierzyć, że tak będzie. By przejść w miejscu dozwolonym, musieliby cofać się do ul. Niedźwiedziej. Jeżeli tak, mogliby już tam wysiadać z autobusu. Tylko, że wtedy musieliby iść do osiedla nieoświetlonym poboczem.
Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego ze szczecińskiej drogówki proponuje trzy rozwiązania niebezpiecznej sytuacji.
Widzę to tak: zostawiamy przystanek i budujemy kładkę pod wiaduktem nad autostradą, albo likwidujemy przystanek i budujemy oświetlony ciąg pieszych po drugiej stronie. Można też puścić autobus, by robił pętlę pod wiaduktem, wysadzał pasażerów na przystanku w stronę miasta, a później zawracał i jechał dalej - przekonuje aspirant Janusz Mila z Komendy Miejskiej Policji. - Jedno jest pewne, obecnie ten przystanek wymusza przechodzenie w niedozwolonym miejscu. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego musi też zlikwidować schody w pasie rozdziału między jezdniami. Coś musi się zmienić, będziemy prosić dzwonić, pisać, a jeżeli zagrożenie będzie się utrzymywać, to każemy postawić tam wysokie siatki. Szybko musi się coś zmienić.
Propozycje inżyniera przedstawiliśmy ZDiTM.
Na pewno będą szczegółowo omawiane na zespole ds. bezpieczeństwa - deklaruje Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM. Na pewno zajmiemy się tym, by skutecznie doprowadzić do rozwiązania sytuacji.
ZDiTM, tłumacząc się dobrem innych pasażerów, krytykuje jednak wydłużenie jazdy autobusu. Zbudowanie oświetlonego ciągu pieszych wydłużyłoby drogę do osiedla.
Żadnego pomysłu nie skreślam. Wszystko jest do przeanalizowania - zapewnia dyrektor Wicik. Może dobrym rozwiązaniem byłaby budowa kładki nad jezdnią lub tunelu pod jezdnią. Myślimy też o budowie sygnalizacji dla pieszych, wzbudzanej przez przechodniów. Oczywiście dobrze oświetlonej, oznakowanej i zabezpieczonej.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Jeżdżą stare i nowe.

Już dość najeździłem się autobusami z muzeum. Takie jeżdżą na linii autobusowej nr 63 - denerwuje się Czytelnik ze Skolwina. My, mieszkańcy jesteśmy traktowani niesprawiedliwie. Skontaktował się z nami mieszkaniec Skolwina. Skarży się, że linię 63 obsługują stare autobusy.
Autobusy nr 63 jeżdżą stare, nieogrzewane i trzęsą się - przekonuje czytelnik (dane do wiadomości redakcji).
Linię nr 63 obsługuje dwóch przewoźników: Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" i Szczecińsko - Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Jako zleceniodawca przewozów mamy wpływ na wielkość autobusów, wątpliwości nie może budzić również ich stan techniczny - tłumaczy Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wiemy, że autobusy na pewno są sprawne. Nie możemy jednak żądać od przewoźników rzeczy niemożliwych, tzn. żeby puszczali na linie autobusy, jakich nie mają. Po za tym na tej trasie dochodziło do dewastacji.
O dewastacjach mówi prezes SPAK.
Uczciwie mówiąc, rzeczywiście tak jest, że jeździmy tam autobusami starszego typu, marki jelcz - potwierdza Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Jest tak ze względu na to, że po aktach dewastacji łatwiej i taniej naprawić. W zeszłym roku tylko na linii 63 było siedem takich przypadków. Po za tym, jak tłumaczy Putiatycki, jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa kierowców. W starych wozach była tendencja, żeby kierowca miał zabezpieczoną kabinę, w nowszych jest odkryty - mówi Putiatycki. Chuligani potrafią wyjść i skopać autobus, obrzucać kamieniami. Wyrywają kasowniki, siedzenia.
Ze zdaniem czytelnika nie zgadza się kierownik działu przewozów SPPK. Jeżdżą tam autobusy starsze, to prawda, ale na pięć autobusów trzy są nowe, a dwa starsze - tłumaczy Grzegorz Ufniarz z SPPK. Jeżdżą cztery autobusy krótkie, many i jelcze oraz jeden długi Ikarus. Ikarus będzie nadal jeździł, bo trasa linii 63 jest tak zrujnowana i ukształtowana, że próby wysyłania na nią przegubowych manów kończyły się poważnymi uszkodzeniami technicznymi.
Mamy autobusy nowe i stare i takimi jeździmy - wyjaśnia Ufniarz. Natomiast na pewno ze względu na to, że zdarzały się dewastacje nie będziemy karać tamtejszych pasażerów. Na wszystkich liniach traktujemy ich tak samo.
Starsze autobusy po mału wyjdą z użytku i pojawią się nowe - podsumowuje Krzysztof Putiatycki.

Opracowanie "mago" "Głos Szczeciński" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Przetarg w marcu, nowe tramwaje dopiero za rok .

15 mln zł wyda w tym roku miasto na zakup tramwajów i przebudowę torowiska "ósemki". Nowymi tramwajami pojedziemy jednak dopiero w 2007 r.
Miasto nie wyłoży całej sumy z własnej kasy. Obie inwestycje w 75 proc. (11.250 tys.) będą finansowane z unijnego programu ZPORR.
Planowany jest zakup sześciu nowych wozów typu 105 N2K. To te same pojazdy, które kupiono cztery lata temu. Przetarg zostanie ogłoszony na początku marca.
Czekamy na podpis wojewody pod umową dotyczącą przekazania pieniędzy unijnych - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. - Specyfikacja jest już przygotowana, komisja przetargowa powołana. Gdy tylko otrzymamy dokumenty, ogłosimy konkurs ofert.
Jego rozstrzygnięcie nie oznacza natychmiastowego zakupu wagonów. Zwycięzca przetargu zacznie je dopiero budować - wyjaśnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji. Tramwaje to nie autobusy. Nie czekają na nabywcę. Są budowane na zamówienie. Termin dostawy wyniesie minimum 18 miesięcy.
Kupno sześciu nowych pojazdów odmłodzi tabor MZK w niewielkim stopniu.Obecnie średni wiek tramwajów wynosi 24 lata - mówi Krzysztof Turczyn.Z 205 wozów, jakie posiadamy, najstarsze są "helmuty" dobiegające pięćdziesiątki, a polskie 102 N mają po 30 lat.
W ciągu dwóch lat MZK będzie musiał zlikwidować 12 starych przegubowców. W ich miejsce konieczne jest wstawienie nowych wozów, bo w szczycie po mieście jeździ 160 wagonów. Rezerwy nie są więc zbyt duże.
Kondycję taboru ma też wzmocnić trwająca modernizacja czterech wagonów 105 N finansowana z pieniędzy miasta. Remont polega na całkowitej przebudowie, z dawnych wozów pozostaje tylko szkielet - zapewnia Turczyn. Te tramwaje będą wyglądały jak nowe.
W ramach unijnej dotacji zmodernizowane zostanie także torowisko "ósemki" na ul. Ku Słońcu. Ma to być linia modelowa - torowisko będzie tak przebudowane, by w przyszłości mogły po nim jeździć tramwaje niskopodłogowe.
To kontynuacja inwestycji rozpoczętej w ubiegłym roku. Tym razem wyremontowany zostanie odcinek o długości 180 m. W efekcie "ósemka" będzie miała najlepsze torowisko w mieście. Koszt modernizacji nie przekroczy miliona zł.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Dobre serce wiceprezydenta .

Choć ulicą Krzywoustego w Szczecinie jeżdżą już tramwaje i samochody, to remont nie jest skończony. Skoro prac nie odebrano, wykonawca powinien płacić kary.
Leszek Dlouchy, wiceprezydent miasta nie widzi powodów, by ukarać konsorcjum NCC Roads i MPK Łódź za nieterminowe wykonanie remontu ulicy Krzywoustego.
Remont rozpoczął się 1 czerwca 2005 roku. Choć tak na dobre wykonawcy wkroczyli na plac budowy trzy tygodnie później, już po zakończeniu roku szkolnego. Wykonawca miał go zakończyć po 8 miesiącach - dokładnie 31 stycznia br.
Ostatniego dnia stycznia ulicą pojechały pierwsze samochody. Ruch tramwajowy puszczono znacznie wcześniej. Torowisko było gotowe 27 października 2005 r. Tak naprawdę jednak remont nie jest zakończony. W dalszym ciągu nie są gotowe chodniki.
Z uwagi na minusowe temperatury występujące w styczniu, nadzór inwestorski wstrzymał prace przy budowie chodników - twierdzi Leszek Dlouchy, wiceprezydent. Zostaną one wznowione z chwilą nastania temperatur dodatnich utrzymujących się w dłuższym okresie czasu, powodujących odmrożenie gruntu. W przedstawionej sytuacji nie było podstaw do naliczania jakichkolwiek kar.
Chodniki po dzień dzisiejszy nie są skończone. Trzeba jeszcze wykonać opaski z żywicy wokół posadzonych drzew. Jak twierdzi Magdalena Wysznacka z biura prasowego, firma NCC nie wystąpił do tej pory z prośbą o przedłużenie terminu prac.
Ta decyzja jest dla mnie niezrozumiała - mówi radny Andrzej Mickiewicz. W specyfikacji przygotowanej do przetargu, jasno było określone w jakim terminie należy zakończyć prace. Gdyby poinformować wykonawców, że istnieje możliwość wydłużenia czasu - być może zgłosiliby się inni lub tańsi oferenci. To nie jest równe traktowanie firm.
Radny przypomina remont ul. Mickiewicza. Wykonawca, który nie zmieścił się w terminie, zapłacił ogromną karę. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego policzył dokładnie każdy dzień opóźnienia.

Opracowanie Ynona Husaim-Sobecka "Głos Szczeciński" 18 lutego 2006 roku.

* * *

Czekają na śmierć?.

Na ul.Gdańskiej w Szczecinie, gdzie można jeździć "siedemdziesiątką", kierowców samochodów przed ewentualnym uderzeniem w filar mostu chroni... rozbita w drobny mak stalowa bariera. Od grudnia ubiegłego roku nikt jej nie naprawił.
Po wypadku na ul.Zwierzynieckiej, gdzie osobowa honda nadziała się na rozkręconą barierę energochłonną, w wyniku czego zmarła pasażerka auta, bariery cieszą się szczególnym zainteresowaniem policjantów.
Kilka dni temu Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zapewniała nas, że bariery są sprawdzane "na bieżąco".
Tymczasem od miesięcy na ul.Gdańskiej życiu kierowców zagraża roztrzaskana bariera energochłonna okalająca betonowy filar kolejowego wiaduktu, przy drodze dojazdowej do stacji paliw. Z policyjnych informacji wynika, że w tym miejscu w poślizg wpadło auto, które później czołowo uderzyło w barierę. Policja za każdym razem w takich sytuacjach powiadamia właściciela zniszczonego elementu o potrzebie wykonania naprawy.
Zaraz po zdarzeniu powiadomiliśmy o tym ZDiTM - mówi inżynier ruchu drogowego asp. Janusz Mila ze szczecińskiej drogówki. Zawsze w takich sytuacjach wysyłamy tego typu informacje. Taka usterka powinna być naprawiona natychmiast.
Jak się stało, że przez kilka miesięcy na drodze wyjazdowej z miasta element, od którego może zależeć w chwili wypadku ludzkie życie, leży rozbity i nienaprawiony? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie - tłumaczy Magdalena Michalska z ZDiTM. Natomiast trwa kontrola barier i ta bariera już została zgłoszona do naprawy.
Dowiedzieliśmy się, że naprawiona będzie najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Gdyby, ktoś miał pecha i w tej chwili trafił w barierę, to absolutnie nie spełni ona swojego zadania - uważa Janusz Mila. Mogłoby się to zakończyć tragedią. Uderzenie auta zamiast zostać zamortyzowane, zakończyłoby się skutkiem podobnym do zderzenia z murem. Tam auta jeżdżą "siedemdziesiątką". Nie trudno sobie wyobrazić konsekwencje uderzenia przy takiej prędkości. Wypadek na ul.Zwierzynieckiej niestety jest przykładem tego, jak może skończyć się wypadek, gdzie element odpowiedzialny za bezpieczeństwo nie zadziałał.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 18 lutego 2006 roku.

* * *

Drżyjcie, gapowicze!.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie postawił gapowiczów - dłużników pod ścianą: albo zapłacą zaległości, albo trafią do Krajowego Rejestru Długów. Spokojnie nie mogą spać nawet ci, których przyłapano na jeździe bez biletu wiele lat temu.
Trafienie do KRD może poważnie skomplikować życie: taka osoba może mieć kłopot z otrzymaniem kredytu, zakupem lodówki na raty, wzięciem auta w leasing itd., bo instytucje finansowe zanim pożyczą pieniądze zerkają na listy dłużników.
ZDiTM podpisał umowę z KRD, że może w nim umieszczać osoby, które nie zapłaciły na czas kary za jazdę bez biletu. Wystarczy, że pasażer nie uiścił 200 zł, czyli nie zapłacił za dwie jazdy bez biletu, lub po pierwszej jego sprawa trafiła do sądu. Osób, które kwalifikują się na wpisanie do KRD może być w tej chwili kilkanaście tysięcy!

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 20 lutego 2006 roku.

* * *

Przyjadą używane tramwaje.

Potwierdza się informacja, że miasto rozmawia z berlińskim przewoźnikiem BVB o możliwości zakupu używanych tramwajów. Chodzi o przegubowe, dwudziestoletnie wagony Tatra.
Nieoficjalne informacje o rozmowach miasta, by kupić od Niemców wagony typu Tatra KT4Dt, pojawiają się od kilku tygodni.
Nie zaprzeczę, faktycznie takie rozmowy są prowadzone od końca ubiegłego roku - potwierdza Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta.
W Szczecinie były już wizyty przedstawicieli BVB. Były również rewizyty. Niemcy prawdopodobnie przed piłkarskimi mistrzostwami świata chcą odnowić swój tabor. Na tym może skorzystać Szczecin. O cenie na razie się nie mówi, bo to zostanie ustalone podczas końcowych negocjacji. Zanim do nich dojdzie trzeba sprawdzić, czy niemieckie pojazdy nadają się na nasze tory. Tatry teoretycznie odpowiadają parametrom szczecińskiej sieci, nie wiadomo jak będzie to wyglądało w praktyce.
Nieoficjalnie wiemy, że w marcu do Szczecina powinien trafić z Berlina na testy jeden tramwaj lub dwa. Miasto przymierza się do zakupu ok. 20 sztuk przegubowych Tatr. Mowa o pojazdach wyprodukowanych pod koniec lat 80 i na początku lat 90, które kilka lat temu przeszły gruntowną modernizację wykonaną przez Siemensa.
Gdyby Tatry trafiły do miasta, byłyby to kolejne używane tramwaje, jakie sprowadzono z Zachodu. Wcześniejsze zakupy to popularne "helmuty", które trafiając do Szczecina były dwa razy starsze niż Tatry. Czy miasto musi kupować używane pojazdy?
Stan tabory tramwajowego jest zły - tłumaczy dyrektor Przepiera. By to poprawić trzeba działać wielotorowo. Nie jesteśmy w stanie, nawet w ciągu 15 lat wymienić wszystkich pojazdów na nowe. Trzeba kupować nowe, używane i modernizować te, które mamy.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Zabytkowy San jedzie do Szczecina .

Wyremontowany autobus marki San za kilka dni trafi do Muzeum Techniki i Komunikacji. To prawdopodobnie jedyny taki model w kraju.
Cztery lata temu członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej na złomowisku w Krzyżu znaleźli autobus San H-100.
Takie autobusy jeździły w latach 60. i 70. w Szczecinie - mówi Robert Łubiński, prezes STMKM. Żaden w naszym mieście nie ocalał. Postanowiliśmy uratować pojazd odnaleziony w Krzyżu.
Wykupili autobus ze złomowiska i namówili fabrykę Autosan SA w Sanoku, aby za darmo wyremontowała nadwozie i wnętrze. To właśnie tam (wówczas Sanockiej Fabryce Autobusów) w 1970 r. wyprodukowano pojazd. W kwietniu 2005 r. rozpoczął się drugi etap remontu. Tym razem pomogła starachowicka firma Man-Star Trucks & Buses, która wykonała remont kapitalny układu napędowego, również za darmo. Przed laty właśnie w Starachowicach produkowano silniki do sanów.
Właśnie zakończono remont - mówi Robert Łubiński. Udało się także dzięki pomocy Urzędu Miasta, który przekazał nam dotację m.in. na koszty transportu sana.
W autobusie brakuje jeszcze deski rozdzielczej, niektórych elementów oświetlenia, przełączników (trzeba je odszukać na złomowiskach, być może ma je jeszcze jakiś PKS). W przyszłym tygodniu na lawecie przyjedzie do Szczecina.
Mógłby przyjechać o własnych siłach, ale nie chcemy go nadmiernie eksploatować - mówi Łubiński. Jest dla nas zbyt cenny.
W Szczecinie trafi do starej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej, gdzie powstaje Muzeum Techniki i Komunikacji.
Chcemy, by ten eksponat od czasu do czasu wyruszał na trasę z turystami - mówi Łubiński. - Według naszego rozeznania to w tej chwili prawdopodobnie jedyny zachowany i sprawny autobus tej marki w Polsce.
Co to był za san
Autobusy San H-100 zaczęto produkować w Sanoku w 1967 r. Rok później pierwsze pojazdy wyjechały na ulice Szczecina. Kursowały aż do początku lat 80. Były dwie wersje tego autobusu - miejska i międzymiastowa. Ta, którą udało się uratować, to wersja międzymiastowa, ale bardzo podobna do tej, którą jeździli szczecinianie.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr "Gazeta Wyborcza" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Na cudze konto.

Udowodnij, że nie byłeś gapowiczem.
Córka pana Daniela jest uczciwa. Regularnie kupuje sieciówkę, bo dużo jeździ po Szczecinie. Mimo to dostaje wezwania do zapłaty, wystawiane przez kontrolerów biletów. Cierpi cała rodzina, bo gdy dziewczyna jest poza Szczecinem, jej krewni muszą jeździć do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego i udowadniać jej niewinność.
Szczęście, że na razie zawsze się udało mandat anulować mówi pan Daniel. Czasem nawet wozimy rachunki z hoteli w innych miastach czy inne dowody potwierdzające, że to nie córka została złapana przez kontrolerów. Ale to jest jakaś paranoja!
Takich sytuacji jest więcej. Wielu innym pasażerom zdarza się otrzymywać mandaty, bo ktoś się pod nich podszywa. Takich sytuacji jest coraz mniej zapewnia Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Ale nie jesteśmy w stanie ich całkowicie wyeliminować. Jeśli gapowicz oświadczy, że nie ma przy sobie dokumentów, a dobrze wyuczył się danych innej osoby, nie jesteśmy w stanie tego wychwycić.
Nie pomaga także wezwanie policji, bo gapowicz potwierdza dane, które podał kontrolerom. Jeśli zgadza się nie tylko imię, nazwisko i adres, ale także data urodzenia czy nazwisko panieńskie matki, funkcjonariusze potwierdzają tylko zgodność danych.
Zdarza się, że taka osoba jest przeszukiwana i okazuje się, że ma dokumenty na inne nazwisko twierdzą kontrolerzy. Ale takie sytuacje zdarzają się rzadko. To oznacza bowiem poważne kłopoty, notoryczni gapowicze starają się przy sobie nie mieć nic ze zdjęciem, nawet karty z biblioteki.
Tracą na tym wszyscy. Kontrolerzy i policjanci marnują czas. ZDiTM traci czas i pieniądze na postępowanie, które potem trzeba umorzyć. Najbardziej cierpi jednak pasażer, pod którego ktoś się podszywa. Najczęściej są to "dobrzy" koledzy, którzy znają szczegółowe dane pechowca. Ten przeżywa najpierw stres, gdy ujrzy wezwanie do zapłaty. Potem musi dokonać nie lada wysiłku, by zebrać dowody swojej niewinności. W końcu musi je jeszcze dostarczyć do ZDiTM i przekonać, że jest niewinny. Konieczna może się okazać nawet konfrontacja z kontrolerami. Wielu takich pasażerów zastanawia się nieraz, czy nie przestać płacić za przejazdy i nie zastosować metody, którą ich wrobiono. W końcu nieuczciwi gapowicze są bezkarni.
Nie zawsze ostrzega M. Michalska. Jeśli ktoś więcej niż raz udowodni, że inny pasażer się pod niego podszył, jego dane trafiają do specjalnego spisu. Kolejna próba podania tych danych kończy się na komisariacie. Kontrolerzy takiej osobie nie wierzą już na słowo. Jeśli wpadnie, czekają ją poważniejsze konsekwencje niż kara za jazdę bez biletu.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Tramwaje do łaźni.

Być może za kilka dni dowiemy się, kto przez 3 lata będzie sprzątał szczecińskie tramwaje. Wczoraj rozpoczął się przetarg. Poprzednia umowa wygasła z końcem stycznia, a aktualne zlecenie, obowiązujące do 5 marca, przewiduje mycie wagonów... raz w miesiącu. To stanowczo za mało, co zresztą widać.
Na przetarg wpłynęły 3 oferty. Ale tylko jedna spełnia wymogi cenowe, a właśnie cena jest jedynym kryterium wyboru. Jeśli propozycja firmy "Impel Cleaning" spełnia także wszystkie wymogi formalne, to z nią będzie podpisana umowa.
Nie wiemy, jak oni to zrobią - dziwili się oferenci, którzy ofertę skalkulowali wyżej. Za te pieniądze nie ma mowy o solidnym myciu. Życzymy im powodzenia.
MZK chce, by przez 3 lata wagony były codziennie sprzątane, dezynfekowane oraz myte w środku i na zewnątrz. Mycie ma objąć nie tylko siedzenia czy okna, ale także poręcze, stopnie i pulpity motorniczych, a kabiny muszą być dodatkowo odkurzane. Okresowo mają być także myte dachy wagonów. MZK przeznaczyło na to 1 mln 336 tys. zł. "Impel" zaproponował, że podejmie się zadania za 1 mln 267 tys.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 22 lutego 2006 roku.

* * *

Dajcie ludziom popatrzeć.

Nie mogę znieść tych tramwajów i autobusów z oklejonymi reklamą szybami. Czuję się w nich jak w trumnie - żali się szczecinianka. Szczeciniankę drażnią reklamy na szybach tramwajów nr 5 i 7 oraz autobusu 75. Mówi, że przez nie nie widzi, na jakim przystanku zatrzymuje się pojazd.
Trudno polemizować z odczuciami - mówi Krzysztof Putiatycki, prezes szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Klonowica, w którego taborze jest autobus nr 75. Reklamy zakładane na szybach są zrobione z siateczki, przez którą na pewno coś widać, bo to było sprawdzane. Reklamy z siatki wprowadzono po protestach pasażerów. Poprzednie zasłaniały widok całkowicie.
Oklejone siateczką szyby są jednak zaledwie w kilku na blisko sto naszych autobusów. Nie wydaje mi się więc, by to był jakiś poważny problem - mówi prezes. Czy przedsiębiorstwo jest gotowe zrezygnować z takich reklam? Nie. Bo one po prostu przynoszą dochody. Spółka na nich korzysta - mówi jej prezes. Można dzięki nim uzupełnić nasze braki finansowe. Nie jesteśmy dofinasowani, więc ponad 470 tys. zł, jakie zarobiliśmy w ubiegłym roku na reklamie, to niezły grosz.
Dla porównana na ogumienie autobusów wydaje się rocznie 200 tys. zł. Przedsiębiorstwo potrzebuje też pieniędzy na wymianę taboru (nawet jeśli są to używane autobusy). Rezygnacja z dużych reklam, z których dochód jest największy, oznaczałaby, że na jakiś zakup nie będzie pieniędzy. Prezes dodaje jednak, że obecnie odchodzi się od oklejania całych autobusów.
Reklamodawcy wolą zająć go tylko z jednej strony, bo płacą za to mniej - wyjaśnia. Jest to jednak wersja bardziej atrakcyjna od małych reklam, naklejanych pod oknami. Gdyby chodziło o przejazd ze Szczecina do Warszawy, rozumiałbym pretensje pasażerów, ale w autobusie przebywają zaledwie 10-15 minut - mówi Krzysztof Putiatycki.
Próbowaliśmy też porozmawiać o reklamach na tramwajach. Niestety, nikt z Miejskiego Zakładu Komunikacji nie znalazł dla nas czasu. Poinformowano nas tylko, że firma ustosunkowuje się właśnie do pisma prezydenta Andrzeja Grabca, dotyczącego tej sprawy. W biurze prasowym Urzędu Miejskiego obiecano nam szczegółową informację na temat tego pisma. Ale jej nie otrzymaliśmy. Prawdopodobnie chodzi jednak o protesty radnych, którym także nie podobają się reklamy na szybach.

Opracowanie Anna Miszczyk "Głos Szczeciński" 23 lutego 2006 roku.

* * *

"Atrakcje" w tramwaju.

O stan tramwaju i bezpieczeństwo pasażerów teoretycznie powinien dbać motorniczy. Ale to tylko teoria, bo po raz kolejny się okazuje, że czasem o miejskie mienie bardziej się troszczą inni. Kierowca dogonił tramwaj przy dawnym Dworcu Morskim. Wysiadł i o swoich spostrzeżeniach poinformował motorniczego. Wtedy spod kół wydostawały się już iskry.
Odpowiedział jedynie: "daj pan spokój, nic mi się nie pali!". Ręce mi opadły - wspomina Czytelnik. Nawet jeśli okazałoby się, że to nic groźnego, uważam, że motorniczy zbyt lekceważąco podszedł do sprawy. Podobnie uważa kierownik Zajezdni Golęcin, który dopiero dziś będzie miał okazję porozmawiać z motorniczym. Kilka ostatnich dni pracownik miał wolne.
To nie jest w porządku - uważa kierownik zakładu. Sprawdziliśmy - w wagonie był uszkodzony hamulec i doszło do zwarcia. Sygnału nie należało lekceważyć.
Z karty pracy wynika, że motorniczy spokojnie dojechał do Pomorzan i pokonał niemal całą trasę w powrotną stronę. Dopiero przy zajezdni wymienił skład na inny. Pasażerom pozostaje mieć nadzieję, że nie byli narażeni na utratę życia czy zdrowia, o co w wagonie z uszkodzonym hamulcem chyba nietrudno. I że jednak większość motorniczych poważniej traktuje swoje obowiązki.
Dziś motorniczy ma złożyć wyjaśnienia. Wtedy zapadnie decyzja o konsekwencjach, jakie wobec niego wyciągnie pracodawca.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 24 lutego 2006 roku.

* * *

"Popękany" nowy most.

Nie można wjechać przeprawą parnicką do portu. Pracownicy ZDiTM-u zauważyli w piątek pęknięcie na konstrukcji nośnej zbudowanego zaledwie cztery lata temu mostu.
W piątek przed południem dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego poinformował magistrat, że podczas rutynowej kontroli jego pracownicy zauważyli na moście, którym z ul. Gdańskiej jedziemy w stronę Hryniewieckiego i dalej do portu, "pęknięcie podłużne na wierzchniej części skrzyni [mostu] wraz z przemieszczeniem krawędzi".
Wiceprezydent Andrzej Grabiec nakazał zamknięcie przeprawy. Do policji decyzja dotarła po godz. 14.
Osobiście nie zauważyłem tam żadnego pęknięcia, ale ja nie jestem fachowcem. Nie wiedziałem nawet, gdzie szukać - mówi Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w drogówce. - Niemniej wykonaliśmy decyzję. Wjazd na most jest zamknięty. Można jednak wyjeżdżać z portu przeprawą.
Magdalena Michalska, rzecznik ZDiTM-u: - Trudno w tej chwili powiedzieć, co oznacza to pęknięcie. Zleciliśmy ekspertyzę specjalistom z Politechniki Szczecińskiej. Więcej będziemy wiedzieli w poniedziałek.
Przeprawę Parnicką zbudowano w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł i była inwestycją realizowaną przez ówczesną Generalną Dyrekcję Dróg Publicznych. Nowy wjazd do portu zbudowano z myślą o mającym powstać na Ostrowiu Grabowskim nowym terminalu kontenerowym. Wykonawcami przeprawy były Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex.

Opracowanie mpr "Gazeta Wyborcza" 24 lutego 2006 roku.

* * *

Szczecin bez tramwajów?.

Najpierw przestanie kursować linia "3". Albo dojdzie do tragicznego wypadku, albo MZK zdecyduje, że ulicami Arkońską i Niemierzyńską nie da się już jeździć. Likwidacja tej linii oznacza kilka dodatkowych składów, które będzie można skierować na inne trasy.
Jeżeli zaś trasa "3" wytrzyma rok czy półtora, trzeba będzie po kolei likwidować inne linie. To najczarniejszy scenariusz, ale realny. MZK nie ma rezerwowych wagonów, a wszystko, co nadaje się do jazdy, opuszcza zajezdnie. Mimo to pasażerowie zbyt długo czekają na tramwaje, narzekają na zimno i niski komfort jazdy.
Wagony spełniają podstawowe wymogi: mają sprawne hamulce, elektrykę, są bezpieczne. A ogrzewanie czy hałas to sprawy drugorzędne. Jeśli będziemy chcieli zadbać także o nie, większość wagonów nie wyjedzie na trasy - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Przy obecnym poziomie finansowania od lat nie jesteśmy w stanie zainwestować w nowszy tabor. Nieliczne modernizacje także nie poprawiają gruntownie sytuacji.
Jeżeli nic się nie zmieni, za ok. rok trzeba będzie skasować wszystkie wagony przegubowe. Wtedy nie będzie czym wozić pasażerów, bo już dziś nie ma rezerw taboru. Gdy przychodzi odwilż, wagony psują się hurtem. Po ostatnim ociepleniu, choć minęło już kilka tygodni, na linii 11 można ujrzeć pojedyncze wagony. Mimo, że powinny tam kursować składy lub przegubowce.
Mamy do wyboru: puścić mniejszy tramwaj, wiedząc, że będzie w nim tłok, albo nie wypuścić go w ogóle - tłumaczy K. Turczyn. A linia 3. Wiemy, że "dobijamy" tam tabor, zbyt szybko się niszczy. Ale dopóki można tam bezpiecznie jeździć, jeździć będziemy. Bo to jedyny dojazd do szpitala, NFZ i kilku szkół.
MZK liczy, że miastu uda się sfinalizować rozmowy z berlińskim przewoźnikiem. Dzięki temu Szczecin mógłby kupić 20 przegubowych Tatr, które zastąpią część naszych tramwajów. Jedyne, co MZK może na razie robić, to szukać nowej kolorystyki dla wagonów. Za kilkanaście dni na miasto wyjedzie kolejna propozycja. MZK nie chce już bowiem białych wagonów, które zbyt często wymagają ponownego malowania. A to generuje koszty.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 27 lutego 2006 roku. .

* * *

Zamknęli most.

Przynajmniej do następnego poniedziałku most nad Parnicą będzie zamknięty. Powodem są poważne wady konstrukcyjne przeprawy.
Most zamknięto w piątek po tym, jak inspektorzy podczas rutynowej kontroli stwierdzili nieprawidłowości konstrukcji. Eksperci uznali, że dalsza eksploatacja przeprawy może zagrażać bezpieczeństwu kierowców.
Czekają na ekspertyzę
Wczoraj, przeprawę zaczęli badać fachowcy z Politechniki Szczecińskiej. Na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego wykonają oni ekspertyzę. Specjaliści z Politechniki Szczecińskiej mają na to czas do poniedziałku - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Do tego czasu most pozostanie zamknięty. Możliwe jednak, że ekspertyza będzie gotowa już w piątek. Dopiero po otrzymaniu wyników badania mostu, zostanie podjęta decyzja o jego ewentualnym otwarciu. Już wczoraj było jednak wiadomo, że uszkodzeniu uległa tzw. skrzynka obciążeniowa mostu.
ZDiTM powiadomił o wyłączeniu z ruchu przeprawy nad Parnicą Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Inspektorzy sprawdzili, czy most został właściwie zabezpieczony. Byliśmy na miejscu i skontrolowaliśmy sytuację. Na razie nie ma powodów, aby nasi inspektorzy badali sprawę - poinformował nas Andrzej Gałkiewicz z Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
To nowy most
Przeprawę nad Parnicą oddano w listopadzie 2002 roku. Jego budowa finansowana była m.in. ze środków unijnych. Dokładnie rok później skończyła się gwarancja na most. Dlaczego okres gwarancji był tak krótki? Tego nie udało nam się wczoraj dowiedzieć. Urząd Miasta poinformuje nas o tym dzisiaj.
Kierowcy, chcący skorzystać z przeprawy nad Parnicą, muszą uzbroić się w cierpliwość. Do poniedziałku most pozostanie zamknięty. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie wyznaczył żadnych objazdów.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 28 lutego 2006 roku.

* * *

Most nad Parnicą nadal zamknięty - Nowy z usterkami.

Jest niebezpiecznie. Beton nie wytrzymuje. W każdej chwili może runąć ostrzegają naukowcy. Ich zdaniem, trzeba było zamknąć most nad Parnicą. Jeślibyśmy tego nie zrobili, mogłoby dojść do tragedii.
To najlepsza i najnowsza droga do portu i stoczni remontowej. Powstała zaledwie cztery lata temu. Zbudowało ją Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex. Inwestycja kosztowała 60 mln zł. W listopadzie 2003 r. skończyła się roczna gwarancja otrzymana na tę przeprawę. Teraz trzeba się więc liczyć z kosztami naprawy.
Pierwsze pęknięcia zauważono już trzy lata temu. Były doraźnie naprawiane betonowymi wylewkami, ale wciąż się nasilają. Dziś można już powiedzieć, że jest niebezpiecznie. 170-tonowy balast wymaga solidnej naprawy. To jednak wymaga czasu i... zamknięcia przeprawy. Być może nawet na miesiąc. Będę sugerował, by się nie spieszyć z oddaniem mostu do użytku przyznał dr inż. Janusz Hołowaty z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej. Prowizorka tu nic nie da. Most trzeba naprawić tak, by już do tego więcej nie wracać.
Rys na konstrukcji mostu jest kilka. Mają prawie 2 cm szerokości w niektórych miejscach można w nie swobodnie wsadzić palec. Najdłuższa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni balastowej, czyli około 7 metrów. Odpowiedź na pytanie, co się dzieje w środku i jaka jest przyczyna powstania tych rys, będziemy znali po analizie całej sytuacji twierdzi Janusz Hołowaty. Musimy m.in. zapoznać się z dokumentacją. Wiadomo, że były zmiany projektu w czasie budowy.
Rysy w balaście mostu mogą powstawać z powodu błędów popełnionych w fazie projektowania. Jak nas zapewnił dr Hołowaty, równie dobrze jednak wina może leżeć po stronie wykonawcy. Twierdzi wręcz, że cała konstrukcja mostu jest zbyt delikatna. Ale naprawa nie jest skomplikowana uspokaja naukowiec. Ważne tylko, by ją dobrze wykonać.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec nakazał zamknięcie mostu w ubiegły piątek. Jak się dowiedzieliśmy, ruch na moście będzie wstrzymany do czasu, aż naukowcy z Politechniki Szczecińskiej przygotują wyniki ekspertyzy. Mają na to siedem dni. Most będzie więc zamknięty przynajmniej do poniedziałku.
Ile potrwa naprawa i jaki będzie jej koszt dowiemy się z przygotowanych przez naukowców wniosków tłumaczy Magdalena Michalska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na razie nie znamy żadnych konkretów.

Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 28 lutego 2006 roku.

* * *

1/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0