



|
Wydarzenia w komunikacji 2010 roku
Prasa informuje - styczeń
  
  
* * *
"Porządki" w komunikacji zacznijmy od przyczyn
Czy znamy potrzeby przewozowe mieszkańców Szczecina? Taką wiedzę posiadać winien organizator i zarządca sieci - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Czy ją posiada? Wątpliwe
Szczeciński system transportu publicznego jest wynikiem uwarunkowań historycznych. Sieć tramwajowa praktycznie uformowała się w okresie międzywojennym i poza modyfikacjami jak przesunięcie torów z jezdni na pasy zieleni (np. al. Piastów) czy wydłużeniami (np. od Toru Kolarskiego do Głębokiego), nieszczęśliwą z punktu widzenia obsługi komunikacyjnej śródmieścia likwidacją torów w ul. Jagiellońskiej, Obrońców Stalingradu i al. Wojska Polskiego, niewiele się zmieniła. Linie autobusowe kształtowały się od początku lat sześćdziesiątych, z momentem ruszenia budowy dużych osiedli mieszkaniowych i wielkich zakładów pracy.
W tym czasie tworzenie sieci było proste. Ludzi trzeba było dowieźć z domu do pracy, a po pracy do domu. Czy ktoś jeszcze pamięta linię 76 z Kaliny do Elewatora Ewa, gdzie w szczycie kursowały 22 autobusy co 2 minuty, aby przewieźć w ciągu godziny 4 tys. pasażerów? Dzisiaj z tej największej linii w Szczecinie zostały dwa autobusy w szczycie kursujące z ul. Tkackiej na "Ewę".
Kto wie, jakie są potrzeby mieszkańców?
Zmienił się charakter miasta, potrzeby przewozowe mieszkańców, struktura przewozów, oczekiwania dotyczące prędkości przejazdu, cen i komfortu podróżowania. Wyrosła też poważna konkurencja w postaci prywatnych samochodów w liczbie prawie 400 na 1000 mieszkańców.
Czy znamy potrzeby przewozowe mieszkańców, natężenie ruchu (potoki), ich strukturę czasową i kierunkową, wielkość wymiany pasażerów na poszczególnych przystankach, a co najważniejsze - cele podróży? Taką wiedzę posiadać winien organizator i zarządca sieci - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Czy ją posiada? Wątpliwe.
Ostatnie kompleksowe pomiary sieci zostały przeprowadzone w 2003 roku (poprzednie w 1994). Na ich podstawie, na zlecenie miasta "popełniłem" opracowanie "Ocena funkcjonowania miejskiej komunikacji zbiorowej w Szczecinie". Wnioski tam przedstawione nadal są aktualne, ale wynikami fachowych analiz nikt się nie interesuje. A ponad sześć lat to w życiu miasta, przy tak dynamicznych zmianach, to bardzo dużo.
13 marca 2006 roku po wielu latach dyskusji, (pierwsze opracowanie powstało w 1993 roku w MZK), Rada Miasta uchwałą nr LII/978/06 przyjęła "POLITYKĘ TRANSPORTOWĄ". Cały rozdział poświęcony jest "Poprawie atrakcyjności komunikacji zbiorowej". Mówi się w nim o sukcesywnej wymianie taboru (to punkt do realizacji dla przewoźników i budżetu miasta), maksymalnym wykorzystaniu środków komunikacji zbiorowej dzięki racjonalizacji marszrutyzacji i rozkładów jazdy, przeprowadzaniu kompleksowych badań będących podstawą racjonalizacji sieci transportu zbiorowego.
Czy przez trzy lata ZDiTM zrealizował swoje zadania w tym zakresie? Niestety nie. A stąd wynikają fatalne skutki dla całego systemu transportowego miasta, w tym m.in.:
- brak koncepcji kształtowania sieci i jej rozwoju,
- brak informacji o faktycznym zapotrzebowaniu na przewozy,
- brak polityki pozyskiwania pasażerów,
- brak polityki taborowej i remontowej u przewoźników,
- niespójna koncepcja rozwoju sieci drogowej,
- olbrzymie utrudnienia w ruchu dla wszystkich jego uczestników.
Nie dziwmy się więc, że ZDiTM nie może rozpisać przetargu na przewozy, bo nie wie, na co ten przetarg ma opiewać. Zarządca sieci nie wie, które linie mają znaczenie pierwszorzędne, a które wspomagają system. Nie wie, gdzie tak naprawdę znajdują się punkty krytyczne i dlaczego ludzie wolą jechać swoim samochodem mimo wyższych kosztów własnych (paliwo, koszty parkowania w strefie) oraz innych utrudnień, niż korzystać z komunikacji publicznej.
Do dziś nie ma koncepcji, na jakim obszarze dominować ma miejska komunikacja, a gdzie winna spełniać funkcję wspomagającą, czyli uzupełniać transport indywidualny.
Najpierw cele, potem działanie
Mieliśmy w Szczecinie jeden z lepszych w kraju systemów rozwiązań w zakresie skuteczności funkcjonowania komunikacji publicznej. Systemy sterowania ruchem, koordynacja rozkładów jazdy czy dynamika zmian na sieci stanowiła wzór dla wielu firm nie tylko polskich. Pogoń za obniżaniem kosztów pogorszyła sprawność zarządzania ruchem i likwidacji awarii. Dzisiaj cofnęliśmy się, a inni poszli daleko do przodu. Organizacja i terminy remontów głównych ciągów komunikacyjnych w tym tramwajowych pokazują brak poszanowania pasażerów i mieszkańców, ale też stosunek władz do uchwalonego dokumentu.
Przykładem na brak wyobraźni obecnych decydentów jest SPPK w Policach, jeszcze parę lat temu spółka stawiana za wzór, a dzisiaj krytykowana. Tylko że władze Szczecina zapominają, iż na polickim taborze "wiszą" połączenia północnej części miasta, a przepływ pasażerów pomiędzy Szczecinem a Policami ma istotne znaczenie dla życia kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Na ul. Wilczej w roku 2003 potok wynosił 17,6 tys. pasażerów na dobę w jednym kierunku. Większość tych przewozów obsługiwały autobusy polickie. Czy dzisiaj ZDiTM ma realną wiedzę o występujących tu przewozach?
Dyskusja o kosztach szczecińskiego transportu zbiorowego zaczęła się od skutków, a nie przyczyn. Najpierw trzeba wyznaczyć długoterminowe cele, potem stworzyć zoptymalizowaną sieć zaspokajającą potrzeby mieszkańców, obliczyć koszty społeczne (nie tylko budżetowe) funkcjonowania systemu transportowego miasta, a dopiero wówczas określić, kto i za jakie pieniądze będzie woził na terenie Szczecina oraz aglomeracji szczecińskiej jej mieszkańców. To winien zrobić Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Dlaczego dotąd nie realizuje swoich celów statutowych?
Transport publiczny to w Szczecinie w ruchu w godzinie szczytu komunikacyjnego 86 pociągów tramwajowych (153 wagony różnych typów), 203 autobusy. Prawie 100 km linii tramwajowych i 590 km linii autobusowych. Jest to potencjał, którym trzeba odpowiedzialnie zarządzać dzisiaj i w przyszłości.
Prywatny transport nie załatwi wszystkich problemów
Na zakończenie jeszcze jedno. Zawsze różniliśmy się z Panem prof. Bąkowskim w zakresie struktury własnościowej firm komunikacji publicznej. Sprawne zarządzanie przedsiębiorstwem zależy od ludzi nim kierujących oraz zachowań właściciela (tu miasta), a nie tylko od systemu własności. Każdej firmie trzeba uczciwie płacić za jej pracę. Jednakże istnieją linie i połączenia, gdzie przewoźnik komunalny, tak ze względu na strukturę taboru, jak i wymogi rozkładu jazdy będzie zbyt drogi. Z doświadczenia wielu innych miast nie tylko polskich wynika, że małe linie wspomagające, gdzie wymagany jest tabor niskopojemny, często dostosowany dla osób nie w pełni sprawnych, obsługujący linie przebiegające przez wąskie ulice dojazdowe czy osiedlowe, mogą zostać powierzone prywatnym przewoźnikom. Zawsze jednak wymogi stawiane wykonawcom usług przewozowych zarówno w zakresie praw i obowiązków muszą być jasne, czytelne i uczciwe, a sposób realizacji podróży komunikacją publiczną przyjazny dla pasażera.
Opracowanie "Jerzy Barański", "Gazeta Wyborcza", 28 stycznia 2010 roku
* * *
Opóźnienia na liniach
Pasażerowie komunikacji miejskiej powinni wyjść dziś wcześniej z domów. Wprawdzie na razie większych opóźnień na liniach nie ma, ale z każdą godziną aut na ulicach będzie przybywać, a korki będą rosły
Autobusy kursują niemal zgodnie z rozkładem, opóźnienia są niewielkie - mówi Tomasz Piórkowski, dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na liniach tramwajowych mogą być nieco większe.
Wszystko przez zasypane zwrotnice, których przełożenie zajmuje czasem 5-10 min. Druga przyczyna utrudnień to źle zaparkowane pojazdy. Od ok. 6.40 wstrzymany jest ruch tramwajów na ul. Ludowej. Pozostawione auto blokuje przejazd tramwajom, kierowcy jak na razie nie udało się znaleźć. Kłopoty były też rano z wyjazdem na linie. Wyjazd z zajezdni Pogodno uniemożliwiał ciągnik siodłowy. Pierwsze tramwaje, zamiast o 4.14, na linie wyruszyły dziś o 4.37.
Nic jednak chyba nie pobije niechlubnego rekordu z wczorajszego wieczoru. Tramwaje, które od 18.45 stały w al. Wojska Polskiego (na zdj.), do zajezdni zjechały o... 2.40 w nocy. W tym czasie nikomu nie udało się odholować składu, który zablokował ruch na skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego z ul. Unii Lubelskiej.
Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 28 stycznia 2010 roku
* * *
Zima unieruchamia tramwaje
8 tramwajów nie wyjechało rano z zajezdni na Pogodnie. Sukcesywnie naprawiamy kolejne składy, ostatni tramwaj linii 7 włączy się do ruchu o 10:50 – zapowiada Grzegorz Stasiński, kierownik zajezdni
Planowy wyjazd tramwajów uniemożliwiła niska temperatura, która w nocy dochodziła do -20 stopni. Problemy pojawiły się na liniach 1, 2, 4, 7, 8, 9 i 12. Jak zapewniają pracownicy Tramwajów Szczecińskich, w tej chwili wszystkie tramwaje powinny jeździć zgodnie z planem.
Zdarza się, że wagony ulegają zniszczeniu na ulicy Potulickiej, gdzie mróz wybił kamienie z jezdni – tłumaczy Stasiński – urywają się tam hamulce szynowe i zepsute tramwaje muszą natychmiast wrócić do zajezdni.
Kłopoty są również na trasie 3 na ul. Dworcowej, gdzie wagony ślizgają się i nie mogą odjechać z przystanku. Tramwaje próbując ruszyć pobierają za dużo prądu, przez co psują się układy rozrusznikowe. Dla ułatwienia ustawiliśmy tam skrzynkę z piaskiem – zapewniają pracownicy TS.
Są również przypadki wypadnięcia tramwajów z torów. Dzieje się tak najczęściej na zwrotnicach, gdzie przejazd utrudniają grudki zmrożonego śniegu. Na dziś wieczór zapowiadane jest ocieplenie, będzie za to padał śnieg, co może utrudnić ruch komunikacji miejskiej.
Opracowanie "mb", "stetinum.pl", 27 stycznia 2010 roku
* * *
Śnieg znów nas zasypie
Zacznie padać dziś wieczorem. Przestanie w sobotę. Śnieg znów może sparaliżować miasto. ZDiTM szykuje 700 tys. zł na jego wywożenie. - To strata pieniędzy - twierdzi jednak szef zarządu dróg Paweł Tarczyński
Prognozy są fatalne. Mróz w granicach minus sześciu stopni, silne podmuchy wiatru i zmasowane opady śniegu. Pierwszych opadów spodziewamy się w nocy ze środy na czwartek - mówi dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Paweł Tarczyński. Pierwszej nocy spadnie 8 litrów śniegu na metr kwadratowy. To w praktyce oznacza około 8 cm śniegu. Na tym nie koniec. Opady według prognoz mogą potrwać do soboty rano. Mamy więc w perspektywie co najmniej powtórkę wydarzeń z 9, 10 i 11 stycznia, kiedy przez trzy dni napadało łącznie około 27 cm śniegu.
"Nie potrafimy oczyścić parkingów"
Po tamtych sążnistych opadach ulice zostały dość sprawnie oczyszczone, ale chodniki i miejsca parkingowe zatonęły w brejach śniegu. Do dziś nie udało się opanować sytuacji. Z tego też powodu na poniedziałkowej sesji, i to już po godzinie 22, raport przed radnymi musiał składać Paweł Tarczyński. Nie miał dobrych wiadomości.
Nie potrafimy opracować formuły sprawnego oczyszczania miejsc parkingowych - przyznał Tarczyński. Według niego udałoby się to zrobić, gdyby na miejsca postojowe mogły wjechać pługi. Nie mogą, bo parkingi są zastawione autami. Trzeba więc usuwać śnieg ręcznie. W ramach robót publicznych rzucono do tego zajęcia 135 ludzi i 40 więźniów. Skutki są mizerne: odśnieżone jest 10 procent SPP, a robotnicy są wykończeni.
Śnieg zmienił się w lód, w ruch poszły kilofy, część ludzi jest na chorobowym, bo mają już poranione od odcisków dłonie - opisywał sytuację Tarczyński. Trudno jest też wydobyć śnieg spomiędzy aut. ZDiTM musi nawet wypłacić kilka odszkodowań za przypadkowo uszkodzone lusterka i karoserię. Próby zablokowania miejsc parkingowych, by spokojnie usunąć śnieg, kończyły się według ZDiTM awanturami z kierowcami. Rozmowy są niekiedy drastyczne, można nakręcić niezły film - przekonywał Tarczyński.
Argumenty szefa ZDiTM części radnych nie przekonują. Według Artura Szałabawki (PiS) np. przed Dworcem Głównym PKP w nocy aut nie ma i można oczyszczać, a śnieg wciąż leży.
Wywożenie śniegu to strata pieniędzy
Tarczyński przekonuje, że cała akcja wywożenia śniegu (zorganizowana na żądanie wiceprezydenta Szczecinia Beniamina Chochulskiego) tak naprawdę nie ma sensu. - Szkoda mi pieniędzy - mówi dyrektor. Koszty rzeczywiście są spore. Teraz ZDiTM podpisuje umowę na wywożenie śniegu wartą 700 tys. zł. Niewielką ilość zalegającej na ulicach zmarzliny już wywieziono na Dziewoklicz - za 60 tys. Kolejne transporty będą kursować na teren przyszłego cmentarza przy ul. Bronowickiej.
Nie wiem jednak, czy 2 tysiące kursów ciężarówek mieszczących po 20 metrów sześciennych [tyle zaplanowano w ramach tych 700 tys. zł - red.] coś da; z mojego punktu widzenia to strata pieniędzy - twierdzi szef ZDiTM. Mogłoby to przecież pójść na przykład na remonty chodników.
Problem na pewno sam się szybko nie roztopi. Według prognoz, które zdobył ZDiTM, ostra zima może przeciągnąć się nawet do początku marca.
PiS: Zimę trzeba przeczekać
Radni w sprawie polityki wobec śniegu są podzieleni. Jerzy Serdyński (PO) uważa, że szef ZDiTM nie radzi sobie na stanowisku. Radny Jerzy Sieńko (także z PO) bronił Tarczyńskiego: W ciągu godziny od mojego telefonu dojazd do szpitala na Pomorzanach został oczyszczony.
Radni PiS uważają, że najlepszym wyjściem jest zwolnienie kierowców z opłat w zasypanej strefie płatnego parkowania i przeczekanie zimy. Mieliśmy największy opad śniegu od słynnej zimy stulecia w 1979 roku - tłumaczy radny Leszek Duklanowski (PiS), który hobbystycznie, od 50 lat interesuje się meteorologią. Mi śnieg nie przeszkadza. Nie domagam się, by go wywożono. Można sobie z nim poradzić. Miasto ma poważniejsze problemy.
W poniedziałek radni przegłosowali uchwałę umożliwiającą prezydentowi zawieszenie pobierania opłat w SPP. Wiceprezydent Beniamim Chochulski zapowiedział, że z tego skorzysta. Ale nie teraz. Dziś sytuacja nie wygląda już tak dramatycznie, jak wcześniej - mówi Chochulski. W przypadku kolejnych opadów będziemy działać na bieżąco i nie będziemy się ani chwili wahać.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 27 stycznia 2010 roku
* * *
Jedenaście tramwajów nie wyjechało na tory
Powodem jest siarczysty mróz, który unieruchomił pojazdy. Opóźnienia wynoszą około kwadransa
Składów brakuje na liniach 2, 4, 8 i 11. Nie wiadomo, czy dziś uda się uruchomić zamarznięte tramwaje. Jeśli nie chcemy się spóźnić, warto wyjść z domu kilka minut wcześniej lub przesiąść się na autobus.
Opracowanie "mp", "24gs.pl", 27 stycznia 2010 roku
* * *
Pasażerów wyzywali od oszustów
„Bileciki do kontroli!” - zdanie to podnosi ciśnienie. Okazuje się, że jest się czego bać. Kontrolerzy zdarzają się agresywni, którym wydaje się, że są poza prawem. Tak było i tym razem
Jechałem tramwajem nr 2 z dworca na Niebuszewie w stronę Bramy Portowej – opowiada Krzysztof Śliwa ze Śródmieścia. Około godziny 18.10, na przystanku przy ulicy Odzieżowej, wsiedli kontrolerzy i zaczęli sprawdzać bilety. Okazało się, że jedna z młodych kobiet nie miała go. Poproszono ją o dokument. Kobieta miała przy sobie tylko legitymację ubezpieczeniową, którą dała kontrolującym. Po chwili powiedziała, że musi wysiąść.
Kontroler zabrał legitymację i nie pozwolił wychodzić z tramwaju – relacjonuje oburzony pan Krzysztof. Przetrzymał ją jeden przystanek, wtedy zapytała czy może wysiąść na pl. Rodła, bardzo się spieszy. Rzucił w jej stronę: „To niech pani sobie wysiada”. Gdy opuściła tramwaj poprosiła o zwrot legitymacji, kontrolerzy nic nie odpowiedzieli. Drzwi się zamknęły a tramwaj odjechał.
"Kanar" usiadł spokojnie na miejscu dla pasażera i zaczął przepisywać na kolanie dane z legitymacji. Wtedy zwróciłem mu uwagę, że zatrzymanie dokumentów jest bezprawne – dodaje zdenerwowany Krzysztof Śliwa. Odpowiedzieli mi, był z kolegą, żebym wezwał „sobie policję”. Ciekawe, co zrobili z legitymacją i kto pokwitował wypisany mandat? Może podrobili podpis? Powinni wysiąść z dziewczyną, nie wolno im zatrzymywać dokumentów.
Takie zachowanie jest bezprawne – mówi Marcin Gruca, prawnik. Poszkodowana powinna zawiadomić policję. Za przywłaszczenie dokumentu stwierdzającego tożsamość grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, zaś za podrobienie podpisu na mandacie grozi kara od 3 miesięcy do 2 lat więzienia.
Wyzywała i przyciskała do ściany
Piątek 22 stycznia, tramwaj nr 2 trasa – Kołłątaja – Odzieżowa.
Rafał, 22 letni student kasuje bilet, gdy pojazd rusza.
W tym samym momencie kontrolerka zarządziła blokadę kasowników – opowiada mężczyzna. Zarzuca mi od razu, że mój bilet jest nieważny, bo skasowałem go dopiero, gdy była zakładana blokada. Kobieta zażądała okazania dokumentu. Student miał skasowany bilet i ważną legitymację studencką, więc odmówił. Wtedy poinformowała, że wezwie policję. Zdenerwowana odeszła kierując w moją stronę: „W d… sobie wsadź ten bilet, oszuście!”. Powiedziała to tak wyraźnie, że słyszeli to także inni pasażerowie – dodaje oburzony.
Rafał zbulwersowany zachowaniem kobiety zapowiedział, że złoży skargę i zażądał podania numeru służbowego. Kontrolerka odmówiła i nie przestawała go wyzywać. Poprosiłem drugiego z kontrolerów o okazanie legitymacji, ale wtedy kobieta zasłoniła jego identyfikator. Znieważyła mnie, więc chciałem zrobić jej zdjęcie, aby wizerunek w razie potrzeby przekazać policji, ale wyrwała mi telefon. Kiedy mężczyzna zabrał swoją własność przycisnęła go do ściany i blokując ciałem uniemożliwiła wyjście z tramwaju. Drugi "kanar" przyduszał mnie i nadeptywał – przypomina sobie mężczyzna. Na Bramie Portowej czekał patrol policji.
Rzeczywiście około godz. 18.40 na miejsce pojechał patrol wezwany przez kontrolerów – mówi sierż. Łukasz Famulski z komendy wojewódzkiej policji. Spisano dane uczestników sprzeczki oraz świadków. Policjanci dali pouczenie.
Rafał złożył skargę na przebieg kontroli w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Dowodem tego, że mówi prawdę miałoby być nagranie z monitoringu w tramwaju, jednak jak się dowiedzieliśmy kamery nie działały, bo tego dnia monitoring był uszkodzony.
Nie wierzę, że to prawda, ale na szczęście mam nagranie z telefonu komórkowego – kończy Rafał. Na filmie widać całą sytuację. Jak kobieta siłą przyciska mnie do ściany, nie chce wypuścić z tramwaju.
Film wkrótce znajdziecie na www.mmszczecin.pl
Pracownik ZDiTM wykonał swoje obowiązki prawidłowo – odpowiedziała nam Marta Kwiecień - Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Zawsze kasuję bilety – mówi Krzysztof Śliwa ze Śródmieścia. Rozumiem, że ktoś może tego nie zrobić i wtedy należy się mandat. Jednak nie rozumiem, dlaczego kontrolerzy łamią prawo i zachowują się bezczelnie.
Opracowanie "Anna M", "Moje miasto", 27 stycznia 2010 roku
* * *
Przetargi na nowe autobusy
Szczecińskie spółki autobusowe ogłosiły przetarg na zakup kolejnych 18 nowych autobusów
Szczecińskie Przedsiębiorstwa Autobusowe: „Klonowica” i Dąbie ogłoszeniem w Dzienniku Urzędowym UE rozpoczęły procedurę zakupu kolejnych autobusów przegubowych, niskopodłogowych. SPA „Dąbie” zamierza kupić 10 autobusów, SPA „Klonowica” - 8.
Autobusy mają spełniać wysokie normy ekologiczne. Pojazdy będą wyposażone w silnik spełniający normę emisji spalin EEV (wyższą niż obecnie dopuszczalna EURO 4). Pojazdy będą posiadały m.in.: klimatyzację, monitoring wewnętrzny, tablice elektroniczne zewnętrzne i wewnętrzne, automatyczny system gaszenia pożaru w komorze silnika, rampę w drugich drzwiach ułatwiająca wejście i wyjście, automat do zakupu biletu, nową, zgodną z marką Szczecin kolorystykę siedzeń pasażerskich i poręczy. Nowe autobusy trafią do Szczecina w drugiej połowie 2010 roku.
A już na przełomie lutego i marca do Szczecina trafi 20 nowych Solarisów (16 długich, 18-metrowych i 4 krótkie 12-metrowe). W 2008 i 2009 roku szczecińskie spółki autobusowe (SPA „Dąbie” i SPA „Klonowica”) zakupiły już 30 nowoczesnych autobusów typu Soliaris.
Do końca 2010 roku po Szczecinie będzie jeździć w sumie 68 nowoczesnych autobusów niskopodłogowych.
Zakupy szczecińskich spółek autobusowych są realizowane z środków pochodzących z podniesienia kapitału zakładowego spółek przez właściciela - Gminę Miasto Szczecin.
Opracowanie "c", "24Kurier.pl", 26 stycznia 2010 roku
* * *
Przetarg jak pętla tramwajowa
Nie jedna, jak się spodziewano, ale dwie firmy nie zgadzają się z wynikiem przetargu na zakup niskopodłogowych tramwajów
To, że przetarg, który rozstrzygnięty został na korzyść bydgoskiej firmy Pesa, zostanie oprotestowany, nie jest niespodzianką. Konkurencyjna Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania od kilku dni dawała do zrozumienia, że to uczyni. W piątek protest dotarł do Tramwajów Szczecińskich.
FPS nie zgadza się z odrzuceniem jej oferty. W skrócie chodzi o wysokość podłogi, która w "strefie drzwiowej" ma mieć maksymalnie 350 mm. Tramwaj FPS ma tyle jedynie przy samej krawędzi drzwi, od której podłoga od razu wznosi się na 370 mm.
Tymczasem ponownego rozpatrzenia swojej oferty domaga się także Solaris, który uznał, że trzecie podejście do przetargu to jak rozpoczęcie procedury od zera. W obu przypadkach spółka Tramwaje Szczecińskie (organizator przetargu) ma 10 dni na odpowiedź.
Niezależnie od werdyktu sprawa zapewne trafi do Krajowej Izby Odwoławczej przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Potem zapewne do sądu. To oznacza odwleczenie rozstrzygnięcia nawet o pół roku.
Szczecin chce kupić sześć niskopodłogowych tramwajów. Sprawa ciągnie się już od wiosny ubiegłego roku. Za każdym razem rozstrzygnięcia były przez przegranych torpedowane i sprawa miała swój finał w sądzie, który cofał ją do punktu wyjścia.
Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza", 25 stycznia 2010 roku
* * *
Plan rozwoju komunikacji pełen błędów
Plan rozwoju transportu publicznego, który w poniedziałek ma trafić na obrady sesji rady miasta, to najeżony błędami bubel, w którym na dodatek brak sensownej wizji polityki transportowej - pisze Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza"
Dokument "Zintegrowany plan rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" powstał w szczecińskim magistracie pod okiem zastępcy prezydenta Beniamina Chochulskiego. Jak tłumaczy Urząd Miasta, "dokument przygotowano w celu przedstawienia Radzie Miasta kierunków rozwoju transportu w Szczecinie, aby zgodnie z praktyką wielu miast Unii Europejskiej, polityka i strategia transportowa była dokumentem wysokiej rangi, zbudowanym na trwałych podstawach oraz wytyczającym kierunki działań w okresie wieloletnim". Radni nie powinni go jednak uchwalić. Dlaczego?
Błędy i niechlujstwo
O tym, że ów "dokument wysokiej rangi" tonie w zupełnie nieistotnych informacjach, już w "Gazecie" pisaliśmy. "Do zasobów naturalnych miasta, poza kopalinami (złoża ceramiki budowlanej - kreda jeziorna, iły septariowe, gliny zwałowe), należą: akweny wodne, plaże" - czytamy m.in. w dokumencie o polityce transportowej.
To lanie wody pogrubiające plan (im grubszy tym poważniejszy?) można jeszcze znieść. Ale niechlujstwo i błędy dokument dyskwalifikują. Oto kilka przykładów.
W jednym akapicie autorzy używają poprawnej nazwy spółki tramwajowej czyli "Tramwaje Szczecińskie". W innym miejscu czytamy już jednak o "zajezdniach MZK". Dla przypomnienia: MZK, czyli Miejski Zakład Komunikacyjny, został rok temu przekształcony w spółkę Tramwaje Szczecińskie. Czytelnik planu spoza Szczecina zrozumie jednak, że oto mamy w mieście dwie firmy tramwajowe.
Na jakiej trasie jeździ tramwajowa "ósemka"? Od lat z Gumieniec na Basen Górniczy. Ale nie według planu. Z niego dowiemy się, że zamiast na Gumieńce jedzie na Krzekowo.
Plan zakłada dostawy gorszych autobusów niż obecnie. Tak wynika z listy kryteriów, jakie stawiane są przed nowymi, miejskimi autobusami. Są więc m.in. "ponadstandardowe normy ekologiczne", monitoring, platforma dla niepełnosprawnych, nawet automaty do sprzedaży biletów. Nie ma ani słowa o klimatyzacji. Dziwne, bo przecież po uwagach pasażerów i interwencji władz miasta spółka SPA Klonowica zapewniła, że będzie jednak kupować klimatyzowane wozy. Najwyraźniej ten element wyposażenia w planie po prostu przegapiono.
Szczyt chaosu mamy na stronie 48., gdzie wymieniane są inwestycje drogowe. Przebudowa "ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej do al. Wojska Polskiego" oraz budowa Trasy Północnej (od ulicy Warcisława w kierunku Warszewa) mają ten sam (!) rozszerzony opis. W obu przypadkach czytamy więc, że chodzi o przebudowę ulicy Niemierzyńskiej i Arkońskiej do pętli tramwajowej "Las Arkoński". Tu rodzi się zresztą kolejna wątpliwość. Bo skoro w tytule mowa jest o przebudowie sięgającej al. Wojska Polskiego, to dlaczego z opisu wynika, że inwestycja kończy się dwa kilometry wcześniej przy tramwajowej pętli?
Podobnych błędów i wpadek jest więcej. Nie do zaakceptowania jest to, że dokument, który ma być podkładką do wniosków o fundusze unijne, myli inwestycje i linie tramwajowe. I proszę nie podejrzewać, że posługuję się brudnopisem. Dokument w formacie PDF, który do mnie (i radnych) trafił, nosi w nazwie sformułowanie "plan_ostateczna_wersja.pdf".
Od lat te same życzenia
Załóżmy teraz, że magistrat w końcu te niedoróbki wyłowi i poprawi. Czy dokument stanie się czymś "wytyczającym kierunki działań w okresie wieloletnim"? Nie. Dokument to w sumie spis wielu pobożnych życzeń miasta, które powtarzane są od lat. Jest więc mowa m.in. o nowych torowiskach w ciągu ul. Mieszka I czy 26 Kwietnia, nowym dojeździe do portu i szybkim tramwaju. Na próżno szukać w planie rozwiązań nowych, pomysłów idących z duchem czasu. Nie ma pomysłu na system park&ride (same propozycje lokalizacji dużych parkingów to jeszcze nie system), nie próbuje się wprowadzić sprawdzonych w innych miastach wspólnych pasów dla tramwajów i autobusów. I to mimo że autorzy planu słusznie zauważają, że "wewnętrzny układ uliczny miasta nie jest w stanie sprostać w pełni potrzebom wzrastającego ruchu samochodowego, jak i zapewnić sprawnego funkcjonowania komunikacji zbiorowej". Zamiast tego dowiadujemy się, że nawet priorytetowa w planie budowa szybkiego tramwaju odsuwana jest w czasie. Tymczasem Gdańsk ogłasza właśnie przetarg, a Kraków podpisuje umowę na budowę nowych linii tramwajowych wartych po 150 mln zł. Nam pozostanie chyba tylko cieszyć się z zapisanej w planie do 2015 roku nowej linii autobusowej z placu Rodła na ulicę Studzienną.
Przystanek Szczecin
Jak powinna rozwinąć się szczecińska komunikacja? Jakie nowoczesne rozwiązania komunikacyjne warto wykorzystać w Szczecinie? Jak przebudować układ komunikacyjny? Czy warto np. po latach przywrócić tramwaj na śródmiejski odcinek al. Wojska Polskiego tramwajów? Czekamy na opinie: listy@szczecin.agora.pl
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 24 stycznia 2010 roku
* * *
Fatum nad tramwajami
Zgodnie z oczekiwaniami Fabryka Pojazdów Szynowych „Cegielski” oprotestowała wybór „Tramwajów Szczecińskich” - przewoźnik zdecydował, że 6 niskopodłogowych tramwajów kupi od bydgoskiej „Pesy”
Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok Krajowej Izby Odwoławczej i nakazał rozpatrzenie oferty FPS. Wcześniej odrzuciliśmy ją, bo naszym zdaniem producent nie ma wystarczających gwarancji finansowych, by wywiązać się z zamówienia - przypomina Krystian Wawrzyniak, prezes „TS”.
Po rozpatrzeniu oferty komisja przetargowa uznała, że tramwaj „Cegielskiego” nie spełnia oczekiwań. W strefie drzwi wagon ma podłogę na wysokości 350-370 mm., choć Szczecin oczekuje, by było to dokładnie 350 mm.
Otrzymaliśmy też rysunek, z którego wynika, że tramwaj spełnia określone wymogi. Problem w tym, że w ofercie takiego rysunku nie było - mówi K. Wawrzyniak. Były załączniki, z których wynikało zupełnie co innego.
W rzeczywistości wysokości podłogi zweryfikować się nie da, bo tramwaj „Cegielskiego” wciąż istnieje tylko w planach i projektach. Nie powstał nawet prototyp. I nie ma pewności, czy powstanie, bo firma ma kłopoty finansowe.
To jednak jeszcze nie koniec złych wieści. Do Szczecina wpłynął także protest podpoznańskiego „Solarisa”. Ta firma wygrała pierwsze, unieważnione rok temu postępowanie. W obecnym została szybko wykluczona, bo jej oferta nie spełniała wymogów specyfikacji przetargowej. Producent uznał jednak, że skoro sąd nakazał „TS” ponowne rozpatrzenie oferty FPS, także oferta „Solarisa” musi być po raz drugi oceniona.
Na odpowiedzi „Tramwaje Szczecińskie” mają 10 dni roboczych. Ale już wiadomo, że nim będzie można podpisać ostateczną umowę, upłynie jeszcze sporo czasu.
Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 22 stycznia 2010 roku
* * *
Nagana dla Pawła Tarczyńskiego za "Akcję Zima"
Prezydent Szczecina ukarał dwóch dyrektorów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, którzy są odpowiedzialni za odśnieżanie ulic i chodników
Nagany dostali dyrektor ZDiTM Paweł Tarczyński oraz jego zastępca Włodzimierz Szarafiński. Piotr Krzystek ogłosił wczoraj na konferencji prasowej, że nie jest zadowolony z tego, w jaki sposób miejskie służby i zatrudnione przez nie firmy radziły sobie z odśnieżaniem dróg, chodników i miejsc parkingowych. Znaczna część działań była spóźniona - ocenił prezydent.
Dziennikarze pytali, czy ukarał także swojego zastępcę Beniamina Chochulskiego, który ma bezpośredni nadzór nad akcją "Zima". Z prezydentem Chochulskim odbyłem rozmowę - powiedział Krzystek. Mam nadzieję, że to wystarczy, aby działania związane z odśnieżaniem były lepiej prowadzone.
Prezydent Szczecina zaznaczył, że zobowiązał Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego do wyegzekwowania kar od firm, które mają z miastem podpisane umowy na odśnieżanie, a z tego obowiązku się nie wywiązały. Miejskie służby mają także skorygować harmonogram działań akcji "Zima". Chodzi o to, by usprawnić czas reakcji - zaznaczył Krzystek.
Na pytanie "Gazety", dlaczego to on zabrał się za akcję "Zima", a nie odpowiedzialny za tę "działkę" jego zastępca Beniamin Chochulski, Krzystek odpowiedział: Mam możliwość spojrzenia z dystansu na prowadzenie tej akcji, moim obowiązkiem jako prezydenta jest koordynowanie tych działań.
Opracowanie "kov", "Gazeta Wyborcza", 22 stycznia 2010 roku
* * *
Dwa centymetry do nowych tramwajów
Czy próg w drzwiach tramwaju niskopodłogowego to "strefa drzwiowa"? Rozstrzygnięcie sporu o dostawę dla Szczecina sześciu nowoczesnych pojazdów zależy teraz dosłownie od milimetrów
Według pierwotnych planów pierwsze niskopodłogowe tramwaje miały dotrzeć do Szczecina w styczniu tego roku. Nie dotrą. Przed miastem kilka miesięcy batalii z niezadowolonym przegranym przetargu, czyli poznańską Fabryką Pojazdów Szynowych.
Jak już pisaliśmy, przetarg na dostawę sześciu tramwajów wartych 50 mln zł wygrała bydgoska Pesa. Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, której oferta została odrzucona, nie zamierza jednak odpuścić. Dowodzi, że jej tramwaj (gotowy tylko "na papierze" prototyp) spełnia warunki postawione w specyfikacji przetargu. Sprawa trafi do Krajowej Izby Odwoławczej, a potem pewnie do sądu. O co chodzi?
Tramwaje Szczecińskie odrzuciły ofertę FPS tłumacząc, że poznański pojazd nie spełnia podstawowego wymogu dotyczącego wysokości podłogi. Warunki określone zostały w trzech punktach. Poziom "niskiej podłogi" liczony od szyny w "strefach drzwiowych" ma mieć maksymalnie 350 mm wysokości. W części nad kołami maksymalnie 480 mm, a w pozostałej części maksymalnie 370 mm. Różnice wysokości wewnątrz pojazdu muszą być zniwelowane łagodnymi pochylniami o nachyleniu nie większym niż 15 proc. W praktyce wnętrze takiego tramwaju wygląda tak: podłoga najniższa jest przy drzwiach i nieco w głąb pojazdu. Potem łagodnie podnosi się do poziomu 370 mm, a w miejscach, gdzie są koła (fachowo mówiąc - wózki z napędem) tworzą się również łagodne garby o wysokości 480 mm.
Oferta FPS została odrzucona, bo zdaniem komisji przetargowej firma nie spełniła warunku wysokości 350 mm w strefie drzwiowej. Taka wysokość jest tylko na krawędzi wejścia, od którego podłoga od razu idzie w górę, tworząc pochylnię do wysokości 370 mm - opisuje problem Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich.
Co na to FPS? "Tramwaje Szczecińskie odrzucają ofertę FPS z uwagi na wysokość podłogi w strefie drzwi, ale nigdzie nie zdefiniowały, jaki obszar ta strefa obejmuje" - czytamy w oświadczeniu spółki.
Dla Krystiana Wawrzyniaka sprawa jest jednak prosta. Prezes przytacza fragment uzasadnienia komisji przetargowej, która odrzucając projekt FPS napisała, że "podłogę należy rozumieć jako płaszczyznę (powierzchnię), a krawędź podłogi tylko jako linię, i jedynie na tej linii wykonawca zachował żądaną wysokość 350 mm".
Czy pochylona podłoga przy wejściu ma w praktyce znaczenie? Według Krystiana Wawrzyniaka - tak. Proszę sobie wyobrazić osobę niepełnosprawną na wózku, która przed przystankiem podjeżdża do drzwi - mówi Wawrzyniak. Będzie zmuszona utrzymać wózek na niewielkiej, ale jednak pochyłości.
FPS jest innego zdania. "Argumentacja komisji przetargowej, mówiąca że 2-centymetrowa łagodna zmiana wysokości od drzwi do środka wagonu będzie utrudnieniem dla pasażerów, brzmi nieprzekonywująco i nie może być przez FPS zaakceptowana" - oświadczyła spółka. Poznaniacy upierają się też, że Tramwaje Szczecińskie jeszcze w lipcu 2009 roku nie miały zastrzeżeń, co do walorów technicznych pojazdów. Dowodem miało być to, że komisja przetargowa dopytywała o szczegóły, a skoro tak, to z góry oferty nie odrzuciła. Zdaniem Krystiana Wawrzyniaka chodziło tylko o ocenę formalną dokumentów (o to, czy są wszystkie załączniki, wyjaśnienia itp.).
FPS to spółka, która obecnie należy do Agencji Rozwoju Przemysłu. Jak sama przyznaje, "firma przechodzi przejściowe problemy z płynnością finansową".
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 stycznia 2010 roku
* * *
Lodowisko na Potulickiej
Do pętli przy ul. Potulickiej nie kursują tramwaje. Linie 1, 4 i 9 od Bramy Portowej kierowane są przez ul. Wyszyńskiego i Dworcową. Wszystko przez wczorajszą awarię wodociągu - woda, która zalała jezdnię i torowisko, w nocy zamarzła
Od samego rana, gdy tylko okazało się, że pierwszy tramwaj nie jest w stanie przejechać po zamarzniętych torach, na miejscu pracuje ekipa pogotowia torowego "Tramwajów Szczecińskich" - informuje dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Trwa próba ręcznego usunięcia lodu, na miejsce wysłaliśmy też piaskarkę "Remondisu".
Nie wiadomo jednak, kiedy uda się zapewnić tramwajom bezpieczny przejazd. Od Bramy Portowej (przystanek przy budynku poczty) do ul. Potulickiej (przy Piekary) kursują zastępcze autobusy.
* * * *
Torowisko w ul. Potulickiej udało się udrożnić. Linie 1, 4 i 9 wracają już na swoje trasy.
Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 22 stycznia 2010 roku
* * *
Ministerstwo ostrzega: Szczecin może stracić 106 mln zł
Opóźnienie budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju wskazuje na duże trudności w realizacji projektu i skutkować może rozwiązaniem umowy o unijne dofinansowanie - ostrzega Ministerstwo Rozwoju Regionalnego
"Realizacja przedsięwzięcia nie jest zagrożona" - twierdzi z kolei biuro prasowe szczecińskiego magistratu.
Sprawę ujawniliśmy we wczorajszej "Gazecie". Miasto bez rozgłosu wycofało się z planów rozpoczęcia jeszcze w 2010 roku budowy linii szybkiego tramwaju z Basenu Górniczego do Zdrojów i ukończenia prac w 2013 roku. Tymczasem na podstawie tych deklaracji Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wpisało rok temu projekt na listę inwestycji kluczowych, które nie muszą rywalizować o unijną dotację w konkursach. Dla Szczecina zaplanowano 106 mln zł dotacji (koszt budowy to 220 mln). W połowie grudnia 2009 miasto przesunęło inwestycję na lata 2014-2015. To ryzykowne, bo unijne dotacje muszą być rozliczone do końca grudnia 2015 roku.
W rozmowie z "Gazetą" prezydent Piotr Krzystek tłumaczył, że "inwestycja nie jest wstrzymywana".
Trwają prace nad poprawieniem dokumentacji - stwierdził prezydent i przyznał, że wcześniejszy harmonogram, który był ogłaszany m.in. na konferencji prasowej, okazał się "nierealny". Według Krzystka inwestycja jest opóźniona, bo gotową już dokumentację trzeba poprawiać, bo w międzyczasie zmieniło się prawo. Prace nad tym ruszyły jednak dopiero w połowie grudnia 2009. Miasto musi jeszcze zlecić "opracowanie modelu ruchu i prognozy ruchu". Dokumentacja ma być gotowa w listopadzie tego roku, wtedy też złożony zostanie wniosek o dofinansowanie. "Ocena złożonej dokumentacji aplikacyjnej (...) trwać będzie w roku 2011" - prorokuje biuro prasowe. Robimy wszystko najszybciej jak możemy i ministerstwo o tym wie - zapewnia Krzystek.
Sprawdziliśmy. Według biura prasowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Szczecin powinien o przełożeniu rozpoczęcia inwestycji poinformować Ministerstwo Infrastruktury, które pośredniczy w przekazywaniu unijnych dotacji na projekty komunikacyjne. To z działającym przy Ministerstwie Infrastruktury Centrum Unijnych Projektów Transportowych Szczecin podpisał w sierpniu 2009 roku preumowę (rodzaj promesy) dotyczącą finansowania szybkiego tramwaju.
"Zgodnie z posiadanymi przez MRR informacjami, podczas trwającego obecnie procesu aktualizacji listy [projektów kluczowych - red.], Szczecin nie zgłosił MI żadnych zmian w projekcie" - poinformował nas resort rozwoju. Miasto ma tymczasem taki obowiązek. "Wynika to z faktu, iż oznaczałoby to opóźnienie w realizacji projektu o więcej niż 3 miesiące względem zawartych w preumowie ustaleń".
Naprawienie błędów może być jednak początkiem kłopotów. Przesunięcie terminu musi być uzgodnione z MRR, które bardzo rygorystycznie podchodzi do odsuwania w czasie projektów kluczowych (bo grozi to niewykorzystaniem na czas funduszy unijnych).
Resort już zapala ostrzegawczą lampkę. W informacji dla "Gazety" czytamy, że opóźnienie w budowie SST "wskazuje na duże trudności w realizacji projektu i skutkować może nawet rozwiązaniem umowy" [o dofinansowanie - red.].
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 21 stycznia 2010 roku
* * *
Możemy stracić 106 mln zł na szybki tramwaj
Budowa linii tramwajowej na prawobrzeże - wbrew obietnicom prezydenta - nie ruszy w 2010 r. Najnowszy plan przewiduje jej realizację w latach 2014-2015. To grozi utratą unijnej dotacji. I może być końcem marzeń o inwestycji
A przecież tak niedawno, w grudniu 2008 r., prezydent Szczecina Piotr Krzystek zwołał konferencję prasową w tej sprawie. Na wielkim monitorze pokazywał wówczas, jak tramwaj połączy lewobrzeże ze Zdrojami. Po kończącym się projekcie ISPA [budowa oczyszczalni - przyp. red.] to największy projekt unijny, jaki naszemu miastu się przydarzył - mówił zadowolony.
Budowa rozpocznie się w 2010 r., w 2014 linia powinna być gotowa - deklarował w tym samym czasie Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Te obietnice wygłosili, gdy okazało się, że projekt budowy szczecińskiego szybkiego tramwaju (SST) znajdzie się na tzw. liście projektów kluczowych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Chodzi o listę inwestycji, które mają niemal stuprocentową gwarancję otrzymania unijnej dotacji. Nie muszą rywalizować w konkursie. Wystarczy złożyć wniosek i dokumentację.
Szczecin miał się z czego cieszyć. Koszt budowy nowej linii tramwajowej z Basenu Górniczego do Zdrojów (a docelowo nawet do Kijewa) szacowany jest na 220 mln zł. Z funduszy unijnych mieliśmy dostać 106 mln zł. W ówczesnym Wieloletnim Planie Inwestycyjnym miasta inwestycja została rozplanowana na lata 2010-2013. Ten zapis był podstawą starań Szczecina o wpisanie SST na listę projektów kluczowych.
Teraz te plany można już wrzucić do kosza. Zupełnie bez rozgłosu, w połowie grudnia, WPI został przez radę miasta zmieniony. Kluczowych zmian nikt z władz miasta nie nagłaśniał. Teraz na jaw wychodzą niespodzianki. Tydzień temu ujawniliśmy, że z WPI wypadła kontynuacja budowy obwodnicy śródmiejskiej do al. Wojska Polskiego.
Zasadniczo zmieniły się też plany wobec SST. W rubryce wydatków planowanych na 2010 r. jest przygotowane 5,5 mln zł na wykupy gruntów i 2 mln na dokumentację. W kolejnych rubrykach - na lata 2011, 2012 i 2013 widnieje już jednak tylko zero. Inwestycja ma ruszyć na dobre dopiero w 2014 roku! Planowane jest wówczas wydanie 120 mln zł, z czego 60 mln ma pochodzić z eurofunduszy. Prace mają się zakończyć rok później wydaniem kolejnych 100 mln zł (53 mln z UE).
Odsunięcie w czasie realizacji inwestycji, choć rozczarowuje, nie jest jednak najgorszym problemem.
Szczecin może stracić unijne dofinansowanie - tłumaczy nam jeden z urzędników zajmujących się eurofunduszami (prosi o anonimowość).
Obiecane pieniądze pochodzą z puli przyznanej Polsce na lata 2007-2013. Muszą być wydane i rozliczone do końca 2015 r. Przesunięcie tak ogromnej inwestycji na sam koniec okresu rozliczeniowego to karkołomna konstrukcja. Wystarczy opóźnienie spowodowane np. protestami przy rozstrzyganiu przetargów, by cały harmonogram legł w gruzach. Samo rozliczenie ponad stu milionów złotych w 2015 r., tuż po tym, jak inwestycja ma być skończona, jest techniczne trudne.
Cierpliwość może też stracić Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Minister Elżbieta Bieńkowska bardzo pilnuje, by eurofundusze nie przepadły. Projekty, które się ślimaczą, z list kluczowych wypadają, a ich miejsce zajmują te, które mają większe szanse terminowej realizacji. Weryfikacja odbywa się co pół roku. Najbliższa może być jeszcze w styczniu.
Projekty, które nie gwarantują dotrzymania terminów realizacji, będą usuwane - ostrzegała wielokrotnie minister Bieńkowska. Nawet podpisania preumowa (rodzaj promesy) nie chroni przed taką decyzją.
W środę próbowaliśmy ustalić, czy miasto uzgodniło z MRR przesunięcie terminu realizacji szybkiego tramwaju. Na pytania nie dostaliśmy odpowiedzi. W resorcie trwało wczoraj sprawdzanie, czy tak się stało. Zaskoczeni są radni. Jestem tą sprawą bardzo zaniepokojony - mówi radny PO Marek Goc.
Wygląda na to, że prezydent rzucił wszystkie siły do budowy hali sportowej, a szybki tramwaj pozostanie mitem - zauważa szef klubu SLD Jędrzej Wijas.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 21 stycznia 2010 roku
* * *
Szczecin buduje drogi
Wkrótce ruszy ważna inwestycja drogowa – budowa ronda u zbiegu ulic Dąbskiej, Chłopskiej i Handlowej. Rozpoczął się też przetarg na firmę, która nadzorować będzie budowę V etapu obwodnicy śródmiejskiej
Rondo wykona firma MUSING. Trwają czynności związane z przekazaniem firmie placu budowy. Zakłada się, że inwestycja potrwa około 12 miesięcy. W tym czasie na dotychczasowym skrzyżowaniu ulic Dąbskiej, Handlowej, Pszennej i Chłopskiej powstanie rondo z dwoma pasami ruchu. Przebudowany będzie także odcinek ulicy Dąbskiej (o długości 570m) do skrzyżowania z ulicą Gwarną (dwa pasy ruchu w każdym kierunku). Nowe rondo znacznie poprawi warunki ruchu w kierunku osiedla Zdroje i Kijewo oraz będzie też wykorzystywane do przejęcia ruchu pojazdów w czasie przebudowy ulicy Andrzeja Struga. Inwestycja kosztować będzie ok. 11,2 mln zł.
Dziś rozpoczął się przetarg na inżyniera kontraktu przy budowie V etapu obwodnicy śródmieścia Szczecina. Zadaniem inżyniera będzie zarządzanie, koordynacja, kontrola i nadzór nad realizacją inwestycji. Oferty złożyło sześć firm. Są to (w nawiasie oferowana cena usługi):>br>
1.Lafrentz – Polska sp. z o.o., Poznań (2592880,00 zł)
2.DHV Polska sp. z o.o., Warszawa (1610400,00 zł)
3.Arcadis sp. z o.o., Warszawa (1264619,06 zł)
4.Konsorcjum firm: Aecom sp. z o.o., Warszawa oraz Aecom Ltd, Wielka Brytania (1217015,25 zł)
5.Przedsiębiorstwo Usług Inwestycyjnych Eko – Inwest S.A., Szczecin (976000,00 zł)
6.Przedsiębiorstwo Budowy Tras Komunikacyjnych Trakt w Szczecinie sp. z o.o. (889990,00 zł)
V etap Obwodnicy Śródmieścia Szczecina obejmuje budowę nowego odcinka o długości około 1200 m od ulicy Duńskiej – Krasińskiego do ulicy Arkońskiej. Koszt inwestycji szacuje się na blisko 112 mln z czego miasto pozyska ok. 74 mln dofinansowania środków unijnych.
Zakres projektu obejmuje:
· Budowę ulicy dwujezdniowej,
· Przebudowę skrzyżowania z ulicą Chopina wraz z odcinkiem około 470 m tej ulicy,
· Podłączenie skrzyżowania ulic Niny Rydzewskiej i Wszystkich Świętych,
· Przebudowę skrzyżowania z ulicami Arkońską i Niemierzyńską wraz z odcinkiem około 530 m ciągu tych ulic oraz skrzyżowaniem z ulicą Papieża Pawła VI,
· Przebudowę istniejącego wiaduktu kolejowego nad ulicą Niemierzyńską,
· Dostosowanie istniejącego układu drogowego do nowoprojektowanej drogi tj. zapewnienie dojazdów do terenów przyległych, wykonanie parkingów, zatok autobusowych,
· Budowę przejścia podziemnego pod obwodnicą w rejonie ul. Łabędziej,
· Budowę chodników i ścieżek rowerowych,
· Budowę kanalizacji deszczowej,
· Wykonanie sygnalizacji świetlnej,
· Wykonanie oświetlenia ulicznego,
· Wykonanie murów oporowych,
· Usuniecie kolizji z istniejącymi sieciami,
· Rozbiórkę kolizyjnych obiektów: pięciu budynków mieszkalnych, obiektów gospodarczych, garaży, altanek działkowych,
· Wycinkę kolidujących drzew i krzewów,
· Nasadzenia zieleni,
· Wykonanie niezbędnych zabezpieczeń dla obszarów wymagających ochrony przed emisją hałasu (ekranów akustycznych),
· Wykonanie oznakowania pionowego oraz poziomego,
· Przebudowa infrastruktury teletechnicznej oraz sieci: kanalizacji sanitarnej, wodociągowej, gazowej, ciepłowniczej, energetycznych,
· Przebudowa infrastruktury technicznej kolejowej: układu torowego, kolejowej sieci trakcyjnej, kabli telekomunikacyjnych,
· Przebudowa trakcji tramwajowej w obszarze przebudowy ul. Arkońskiej/Niemierzyńskiej
Opracowanie "aktualności", "strona UM", 20 stycznia 2010 roku
* * *
Tarczyński odmawia komentarza, Chochulski zasłania się biurem prasowym
Zalegające od ponad tygodnia pryzmy śniegu na parkingach szczecińskiej Strefy Płatnego Parkowania stały się przyczyną nawoływania do pociągnięcia do odpowiedzialności dyrektora ZDiTM i zastępcy Prezydenta Miasta
Podczas dzisiejszych Rozmów pod Krawatem poseł Platformy Obywatelskiej - Michał Marcinkiewicz winą za tragiczny stan parkingów obarczył Beniamina Chochulskiego:
Przydałoby się, jeszcze w zeszłym tygodniu, z jego strony, troszkę więcej takich aktywnych działań w tym zakresie. Śnieg leży od około 9 dni w Szczecinie i myślę, że to jest czas, w którym można byłoby chociaż znaczną część ze Strefy Płatnego Parkowania ten śnieg usunąć.
Zastępca Prezydenta nie miał dziś czasu się z nami spotkać - odpowiedziało biuro prasowe pisząc, że: "Problemy wynikające z obfitych opadów śniegu dotyczą nie tylko mieszkańców Szczecina, ale także Warszawy i Berlina."
Uzasadnienie to nie spodobało się także działaczom SLD. Radny Piotr Kęsik chce głowy dyrektora ZDiTM:
Ja rozumiem, że jeśli ja jestem za coś odpowiedzialny, to podaję się do dymisji, albo jest odpowiedzialny Pan Prezydent, albo Pan Tarczyński. Jeżeli Pan Tarczyński, to proszę niech się poda do dymisji.
Odpowiedz Tarczyńskiego była krótka: brak komentarza w sprawie zarzutów polityków.
Przypomnijmy, w ciągu 9 dni udało się wywieźć śnieg zalegający na 1/5 ulic i placów objętych Strefa Płatnego Parkowania.
Opracowanie "Miłosz Gocłowski", "Polskie Radio Szczecin", 20 stycznia 2010 roku
* * *
Dymisji dyrektora ZDiTM w Szczecinie domaga się SLD
Ich zdaniem, Prezydent Piotr Krzystek powinien pociągnąć do odpowiedzialności, albo dyrektora albo swojego zastępcę Beniamina Chochulskiego. Wszystko za sprawą paraliżu komunikacyjnego, jaki wywołują nieodśnieżone od półtora tygodnia parkingi szczecińskiej Strefy Płatnego Parkowania
Nie może być sytuacji, w której cierpią wszyscy Szczecinianie, a osoby za to odpowiedzialne nic nie robią mówi radny SLD Piotr Kęsik:
Ja rozumiem, że jeśli ja jestem za coś odpowiedzialny, to podaję się do dymisji, albo ktoś robi ze mnie głupka. No to albo jest odpowiedzialny Pan Prezydent, albo Pan Tarczyński. Jeżeli Pan Tarczyński, to proszę niech się poda do dymisji i wtedy zobaczymy co zrobi Pan Chochulski. Jeżeli nie Pan Tarczyński, a Pan Chochulski, to niech on się poda do dymisji, wtedy zobaczymy co zrobi Pan Prezydent.
Jak dodaje radny Jędrzej Wijas, Prezydent musi w końcu nauczyć się sam podejmować pewne decyzje:
Nie wyobrażam sobie żeby zarządzanie miastem polegało na tym, że o wszystko trzeba się pytać Radę Miasta, i że pytać się musi o zgodę Rady Miasta Pan Prezydent czy Pan Dyrektor Strefy Płatnego Parkowania, od czego jest Prezydent Miasta? Jeżeli to Rada ma podejmować decyzje wykonawcze, to w takim razie te instancje nie są potrzebne.
Politycy SLD liczą na to, że temat opłat za strefę, zostanie podjęty na poniedziałkowej sesji rady miasta. Choć, jak dodają, cały czas nie ma tego punktu w porządku obrad.
Opracowanie "Miłosz Gocłowski", "Polskie Radio Szczecin", 20 stycznia 2010 roku
* * *
Plan rozwoju transportu publicznego a kopaliny
Lista mniej lub bardziej pożytecznych inwestycji i zaleceń, które nie są i nie będą szybko realizowane - oto, co jest w ważnym dokumencie, który dostaną do uchwalenia radni
Liczący 57 stron dokument o urzędowej nazwie "Zintegrowany plan rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" pokazał na czwartkowym spotkaniu z radnymi wiceprezydent Beniamin Chochulski. Odpowiedzialny za komunikację zastępca Piotra Krzystka tłumaczył, że to właśnie w tym pliku radni dostaną odpowiedź na to, jaką miasto ma politykę transportową. Dokument jest też niezbędny do sięgania po unijne pieniądze. Wnioski o dofinansowanie inwestycji komunikacyjnych muszą mieć wsparcie w tego rodzaju strategicznym, uchwalonym przez radnych planie. Otrzymają go oni prawdopodobnie na najbliższej, poniedziałkowej sesji. "Gazeta" już sprawdziła, co się w nim kryje.
Co krok to sprzeczność
Przygotowany w urzędzie plan podkreśla znaczenie Autostrady Poznańskiej, która powinna odgrywać "zdecydowanie większą rolę", zwłaszcza po oddaniu do eksploatacji drogi ekspresowej S3. Niezbędne do tego jest nowe połączenie tej ulicy z węzłem przy autostradzie A6 (która dalej łączy się z S3). W miejskim "planie rozwoju" tę inwestycję wymienia się nawet wśród priorytetów do 2015 r. Praktyka jest jednak inna: władze miasta tak naprawdę nie mają pojęcia, kiedy rozbudowa tej trasy ruszy, co stało się jasne m.in. podczas październikowej dyskusji na ten temat na łamach "Gazety".
Plany rozmijają się z rzeczywistością także w wypadku obwodnicy śródmiejskiej. W dokumencie czytamy m.in., że "to ważny element układu ulicznego" i że "znaczące efekty mające wpływ na rozkład ruchu będzie można uzyskać dopiero po połączeniu obwodnicy z al. Wojska Polskiego". Tydzień temu okazało się, że miasto budowę obwodnicy zatrzymuje etap wcześniej, bo już przy ul. Arkońskiej.
Podobnych niekonsekwencji jest więcej. "Zintegrowany plan" głosi np. konieczność budowy dróg rowerowych po dwóch stronach dwujezdniowych arterii. W praktyce szczecińscy rowerzyści nie mogą się o takie rozwiązania doprosić (jest z tym problem np. w planach budowy Trasy Północnej, która ma połączyć ul. Warcisława z trasą do Polic.
Bez rewolucji
W dokumencie znalazły się plany dotyczące rozwoju sieci tramwajowej i autobusowej. Na liście jest m.in. torowisko wzdłuż ul. Mieszka I do ul. Bronowickiej (na nowy cmentarz). Jest też tramwaj od ul. Ku Słońcu do granic miasta, linia wzdłuż ul. 26 Kwietnia na os. Zawadzkiego, trasa od Lasku Arkońskiego do al. Wojska Polskiego. Obecny "układ nie przystaje do dzisiejszych potrzeb przewozowych mieszkańców miasta" - czytamy w programie. Tyle że tych inwestycji nie wymienia się w priorytetach miasta do 2015 r. Szansą na pewne uelastycznienie sieci jest zapis o tym, że "planuje się" wykonanie dodatkowych skrętów na skrzyżowaniach tramwajowych.
Rewolucji nie będzie też na liniach autobusowych. W planie jest m.in. linia z pl. Rodła na ul. Studzienną (nie ma za to żadnego bezpośredniego połączenia Warszewa z centrum, o co od dawna walczymy), wzdłuż ul. Okulickiego do granic miasta, połączenie os. Arkońskiego przez Osów na Głębokie. Nie doczekamy się też systemu Park&Ride. Nie ma go w priorytetach na najbliższe lata, chociaż wspomina się o lokalizacjach dużych parkingów na obrzeżach centrum.
Zbędne wypełniacze
"Zintegrowany plan" pełen jest zbędnych sloganów i całych akapitów. "Do zasobów naturalnych miasta, poza kopalinami (złoża ceramiki budowlanej - kreda jeziorna, iły septariowe, gliny zwałowe), należą: akweny wodne, plaże" - czytamy w dokumencie o polityce transportowej. W innym miejscu autorzy mocno przybliżyli nas do morza, pisząc: "Mieszkańcy Szczecina w zasięgu ok. jednej godziny jazdy samochodem mają do dyspozycji plaże nadmorskie". Zastanawia też sens umieszczenia informacji o tym, że "do najwyższych wzniesień w mieście zalicza się Bukowiec - o wysokości 148 m n.p.m." (zwłaszcza że to wzgórze w Puszczy Bukowej jest kilka kilometrów za granicami miasta).
Komentarz
Julian Tuwim miał kiedyś zdefiniować, co to jest "plan". To "coś, co potem wygląda absolutnie inaczej". W przypadku "Zintegrowanego planu rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" już na wstępie mamy do czynienia z czymś, co odstaje od realizowanej praktyki. Miasto co innego planuje, co innego robi. Trudno w dokumencie doszukać się sensownej polityki, można za to pogłębić wiedzę o kopalinach. Tylko czy o to w tej lekturze chodzi?
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 19 stycznia 2010 roku
* * *
Czy FPS odpuści przetarg na tramwaje?
Bunt załogi i opóźnienie w budowie wagonów dla PKP Intercity. Czy targana kłopotami poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych po raz trzeci spróbuje zablokować przetarg na dostawę tramwajów do Szczecina?
Zwycięzcą przetargu na sześć niskopodłogowych tramwajów została bydgoska Pesa. O takiej decyzji komisji przetargowej Tramwajów Szczecińskich poinformowaliśmy w piątek. Pesa wygrała, bo tańsza oferta poznańskiej FPS nie spełniła warunków technicznych. Poszło o wysokość podłogi w strefie drzwi. Wymagana przez TSW wysokość to 350 mm. W tramwaju FPS taka wysokość jest tylko w wąskim pasie przy wejściu. Dalej podłoga unosi się do 370 mm. Z powodu dwucentymetrowej różnicy oferta prototypowej konstrukcji poznaniaków została odrzucona.
Fabryka ma jednak 10 dni na zaskarżenie tej decyzji. Czy to zrobi? Informacja o rozstrzygnięciu przetargu została do FPS przefaksowana w czwartek. Jak do tej pory bezskutecznie próbujemy uzyskać w firmie komentarz czy też zapowiedź ewentualnego kolejnego protestu. Prezes ma spotkanie ze związkami zawodowymi - usłyszeliśmy wczoraj od sekretarki. Nie wiadomo kiedy się skończy.
Prezes FPS ma bowiem poważniejsze kłopoty niż szczeciński przetarg. Załoga jego spółki buntuje się. 350 ludzi nie dostało wynagrodzenia za grudzień. To m.in. wina opóźnienia w realizacji kontraktu dla PKP Intercity. Trzy wagony są gotowe, ale dokumentacja - nie. A bez niej PKP ich nie odbiera i tym samym nie płaci. Wcześniej chce mieć m.in. wyniki prób prędkościowych, zatwierdzonych przez Urząd Transportu Kolejowego.
To właśnie wątpliwości co do możliwości realizacji kontaktu przez poznaniaków były przyczyną niechęci Tramwajów Szczecińskich do współpracy z FPS, mimo że firma oferowała dostawę wagonów za 41 mln zł (Pesa chce 55 mln). Za FPS ciągnie się też zła sława wyprodukowanego przez tę firmę częściowo niskopodłogowego tramwaju Puma, który jest zmorą poznańskich tramwajarzy.
Z Pesą takich kłopotów nie ma. Bydgoska spółka to krajowy lider w produkcji pojazdów szynowych. Szczecinowi zaproponowała sprawdzony już w m.in. w Warszawie model 120N. Długi na prawie 32 m pojazd składa się z pięciu połączonych przegubami członów.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 17 stycznia 2010 roku
* * *
Pomorzany bez tramwajów
Uszkodzenie sieci na pętli Pomorzany spowodowało poważne utrudnienia w kursowaniu tramwajów linii 3, 4, 6, 11 i 12
Tramwaje linii 3 kursują od Bramy Portowej przez ul. Wyszyńskiego przez ul. Dworcową ponownie do Bramy Portowej, linia 6 kierowana jest przez Dworcową, Bramę Portową, pl. Żołnierza Polskiego i ul. Dubois ponownie do Gocławia - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Linie, 11 i 12 z al. Piastów zawracają przez ul. Jagiellońską, Wawrzyniaka i al. Wojska Polskiego. Od Stoczni Szczecińskiej do Pomorzan i od al. Piastów do Pomorzan kursuje 8 zastępczych autobusów. Utrudnienia w ruchu mogą potrwać nawet do godz. 18.
Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 15 stycznia 2010 roku
* * *
Linia 75 – mamy tego dość!
Niektóre autobusy mają opóźnienie sięgające 20 minut, zdarza się też, że jadą po dwa, jeden za drugim. Po skargach naszych czytelników postanowiliśmy wyjaśnić dlaczego tak się dzieje
Liczni pasażerowie tej linii mogą potwierdzić: w godzinach popołudniowych, między godzinami 15 a 18 , czyli w okresie powrotów mieszkańców (także mojego) z pracy żadne rozkłady jazdy dla tej linii nie obowiązują – pisze w liście do nas pani Agnieszka. Aktualnie, przy stanie aury jaki mamy za oknem jest to zupełnie zrozumiałe. Jednak ten problem trwa już od kilku miesięcy i aura może być wytłumaczeniem tylko w tej chwili.
List takiej treści otrzymaliśmy od jednej z czytelniczek, która korzysta z linii 75. Według pani Agnieszki autobus linii 75 w wymienionych godzinach zgodnie z rozkładem powinien kursować średnio, co 6-7minut.
Co ile kursuje rzeczywiście? Wszyscy mieszkańcy Szczecina, którzy są zmuszeni tą linią jeździć wiedzą doskonale - jest to 15, 20 i więcej (!) minut – mówi pani Agnieszka. Linia biegnąca przez centrum miasta... Zwykle przyjeżdżają dwa, standardem są już trzy razem jeżdżące autobusy. Może warto przemyśleć problem i spróbować jakoś go rozwiązać. Pas dla autobusów? Czy jest to wina zakorkowanego miasta? Być może, ale czasem jakiś niewielki zabieg może pomóc zażegnać problem. Może ktoś powinien się przejechać tą linią i ustalić w czym tkwi problem?
Z żalami naszej czytelniczki udaliśmy się Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Urzędnicy zrzucają winę na panujące warunki atmosferyczne.
Ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe jakie występują od kilku dni (opady śniegu, śliska nawierzchnia) na linii 75, jak i na pozostałych liniach autobusowych odnotowaliśmy odchylenia od realizacji rozkładu jazdy – mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W grudniu ze względu na przebudowę torowiska na pl. Kościuszki na linii 75 wystąpiły również odchylenia w realizacji rozkładu jazdy. Szczegółową kontrolę linii 75 pod względem punktualności realizacji rozkładu jazdy będziemy mogli przeprowadzić po zakończeniu ,,Akcji Zima" na terenie miasta Szczecina.
Opracowanie "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 15 stycznia 2010 roku
* * *
Tramwaje kupimy w Bydgoszczy?
Czy będzie to finał ciągnącego się niemal rok przetargu, okaże się w ciągu siedmiu dni. Tyle czasu ma przegrany, czyli poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, na złożenie odwołania. Wczoraj nie udało nam się uzyskać jej komentarza. Członkowie komisji przetargowej mają nadzieję, że FPS złoży broń. Ich tramwaj po prostu nie spełnia podstawowego wymogu, jaki postawiliśmy - tłumaczy Marek Goc, radny PO i członek komisji
Ten wymóg to maksymalna wysokość podłogi w tzw. strefie drzwiowej. To część podłogi tramwaju od krawędzi drzwi do przeciwległej ściany. Tramwaje Szczecińskie zażyczyły sobie, by strefa miała maksymalnie 350 mm wysokości. Tymczasem konstrukcja FPS ma 370 mm, a tylko wąski pasek tuż przy samym progu - 350 mm wysokości. Zaraz za drzwiami podłoga się wznosi, co według komisji byłoby utrudnieniem dla pasażerów.
350 mm to standard europejski, który spełniają wszyscy znani producenci tramwajów niskopodłogowych - podkreśla Goc.
Po odrzuceniu oferty FPS na placu boju pozostała tylko bydgoska Pesa. Jeśli obejdzie się bez protestów, umowa z producentem zostanie podpisana jeszcze w lutym. Firma z Bydgoszczy zapowiedziała już, że pierwsze dwa pojazdy może dostarczyć w ciągu sześciu miesięcy. Kolejne dwa po siedmiu i ostatnie dwa w ósmym miesiącu od podpisania kontraktu.
Pesa jest o tyle "bezpieczna", że jej tramwaje jeżdżą już m.in. w Warszawie i Bydgoszczy. FPS proponowała Szczecinowi prototyp będący tylko na deskach kreślarskich, oparty na awaryjnym, tylko częściowo niskopodłogowym istniejącym egzemplarzu. Poznaniacy zażarcie walczyli jednak o kontrakt. Najpierw obalili w sądzie wymóg posiadania doświadczenia w budowie tramwajów całkowicie niskopodłogowych. Potem, także w sądzie, dowiedli, że mają gwarancje kredytowe na realizację kontraktu. To dlatego ostatecznie Tramwaje Szczecińskie musiały wziąć pod uwagę oferty FPS i Pesy.
W dalszej perspektywie jest zakup 24 kolejnych niskopodłogowych tramwajów. Inwestycja ma być dofinansowana z funduszy unijnych. Problemem jest wysokość wkładu własnego. Nowe wozy to koszt od 150 do 190 mln zł. Unia zwróci jedynie połowę wszystkich wydatków. Prawdopodobnie jeszcze przed wiosną Tramwaje Szczecińskie rozpoczną rozmowy z Bankiem Rady Europy w sprawie udzielenia kredytu, który pokryje wkład własny spółki. Poręczycielem będzie miasto. Spółka ma spłacać kredyt do roku 2014. Potem przejęłoby go miasto, które właśnie na lata 2014 i 2015 zaplanowało wydatki na zakup nowych tramwajów. Po zapewnieniu finansowania Tramwaje Szczecińskie mogłyby ogłosić przetarg. To realne najwcześniej w 2011 roku.
Więcej tatr
Jeszcze wiosną na tory wyjadą kolejne używane tramwaje z Berlina - znane już szczecinianom zmodernizowane tatry. Tramwaje Szczecińskie porozumiały się już z berlińskim przewoźnikiem BVG. Kupimy 20 wozów T6 (pojedyncze wagony, którą łączone są w składy) z lat 1988-1991 za 150 tys. zł za sztukę oraz 11 przegubowych z lat 1985-1987 po 190 tys. zł za sztukę. Tramwaje były w latach 90. modernizowane. Zakup pozwoli wysłać na złom od 30 do 40 wagonów typu 105 z lat 1975-1979.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2010 roku
* * *
O czym powinni dyskutować radni w czwartek
Zostawić tak jak jest, czy próbować dokonać radykalnego zwrotu? Szczecińscy radni będą się dziś zastanawiać nad polityką transportową miasta. Oto, o czym nie powinni zapomnieć podczas dyskusji
Najpilniejsze jest zdecydowanie, co dalej ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym. O kłopotach tej międzygminnej spółki pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie. Zapewniająca połączenie między miastami firma podała do sądu swego współwłaściciela - gminę Szczecin. Domaga się podwyższenia stawek za kursy. Spór może zakończyć się komunikacyjnym paraliżem na liniach między Szczecinem a Policami. Szczeciński ZDiTM płaci firmie zbyt mało, by mogła ona normalnie funkcjonować i inwestować w tabor. Na domiar złego właściciele nie kwapią się do jej dalszego dokapitalizowania na poziomie, który chroniłby spółkę przed upadkiem. Na pewno tolerowanie obecnego stanu jest niedopuszczalne. I władze Szczecina muszą jasno zadeklarować, jaką widzą przyszłość spółki i tym samym komunikacji z Policami. 40 procent udziałów i aspiracje do roli metropolii zobowiązuje do czegoś więcej niż zbywania problemu stwierdzeniem, że "Police mają więcej udziałów".
Problem SPPK to pilna sprawa bieżąca. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy Szczecin ma w ogóle jakąś sensowną politykę transportową? Śmiem twierdzić, że nie, bo samo odnawianie taboru to rzecz zbyt oczywista, by nazwać to polityką.
Czy komunikacja nadąża za rozbudowującym się, także poza administracyjne granice, miastem? Proszę przypomnieć sobie, jakim problemem było zwykłe wydłużenie linii autobusowej w głąb rozbudowującego się Warszewa. Komunikacja miejska z ogromnymi osiedlami na zachód od Krzekowa i Głębokiego (Dobra, Bezrzecze i okolice) praktycznie nie istnieje. Wiem, że to już nie Szczecin. Ale czy nie rolą Szczecina, w porozumieniu z sąsiednimi gminami, jest organizacja przewozu osób, które w znakomitej większości pracują w Szczecinie i korzystają z usług zlokalizowanych w mieście? Taka jest przecież rola metropolii. Szczecin we własnym interesie powinien zadbać o taką komunikację także z innego powodu: jeszcze kilka lat i wszyscy samochodami do centrum nie wjadą. Bo nie będzie gdzie zaparkować (co już odczuwamy), a ulice się w końcu na dobre zakorkują. Zresztą to wielki osobny temat: system parkowania w mieście, a właściwie jego brak.
Czy szczecińska komunikacja miejska w obecnym kształcie jest chociażby częściowo przygotowana do tego, by stać się elementem systemu Park&Ride? (tworzenie tego systemu to osobny problem). Co z rozbudową sieci tramwajowej? Tak by dotarła do innych części miasta i pięć linii nie dojeżdżało z pustymi wagonami do jednej pętli. Dlaczego nie szuka się rozwiązań, które zakładają wykorzystanie prywatnego kapitału? Na jakiej podstawie miasto twierdzi, że wszystkiemu podoła przy pomocy własnych spółek i własnego budżetu?
Nie sądzę, by radnym z komisji gospodarki komunalnej udało się w ciągu jednego popołudniowego spotkania dojść do jakichś przełomowych wniosków i koncepcji. Niech to będzie jednak początek dyskusji, która przełamie pogląd, że z komunikacją miejską w Szczecinie jest dobrze, bo kupujemy nowe autobusy, a nawet sześć tramwajów.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2010 roku
* * *
Tramwajowy ping-pong
„Tramwaje Szczecińskie" dostosowały się do wyroku Sądu Okręgowego z 8 stycznia. Po raz kolejny przyjrzały się ofertom, złożonym przez bydgoską "Pesę" i poznańskiego „Cegielskiego". Te firmy chcą wyprodukować 6 niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina. Komisja przetargowa ponownie wybrała "Pesę"
Poprzednio ofertę "Cegielskiego" odrzuciliśmy, ponieważ naszym zdaniem sytuacja finansowa firmy nie daje gwarancji, że będzie ona w stanie wywiązać się z zamówienia - przypomina Krystian Wawrzyniak, prezes "TS". Sąd uznał inaczej i nakazał nam ocenę poznańskiej oferty.
Analiza dokumentów wykazała jednak, że jest ona niezgodna z oczekiwaniami. Podczas oceny merytorycznej okazało się, że w strefach drzwiowych pojazd tej firmy ma wysokość podłogi do 370 mm. Tymczasem "Tramwaje Szczecińskie" wyraźnie określiły, że ma to być 350 mm.
Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 14 stycznia 2010 roku
* * *
Zatrzymana komunikacja na Niebuszewie
O bezmyślnym parkowania czytamy niemal codziennie. Ale to co dzieje się w tym tygodniu na ulicy Asnyka przeszło najśmielsze wyobrażenia zarówno motorniczych, jak i stróżów prawa.
W środę na Asnyka doszło trzeci raz z rzędu do zatrzymania tramwajów i autobusów kursujących od ronda Giedroycia. Trasa torowiska wiedzie tam dookoła kwartału budynków, a parking jest po lewej stronie torowiska, prostopadle do osi jezdni. Kierowcy parkują tam tyłem do torowiska. Niestety, nie wszyscy mają na tyle wyobraźni aby pamiętać, że tramwaj zajmuje więcej miejsca niż same szyny wtopione w jezdnię. Powoduje to, że tramwaje które na zakręcie zajmują jeszcze więcej miejsca (poszerza się tzw. skrajnia) i kiedy zbyt blisko stoi zaparkowany pojazd - nie przejadą.
Tak było w ciągu ostatnich trzech dni. Za każdym razem policja wystawiała mandat zgodny z taryfikatorem - 200 zł, zaś ZDiTM obciążał karą ok. 500 zł za zatrzymanie środka transportu.
Dziś Policja dość szybko ustaliła właściciela mercedesa, który poinformował, że pojazdem po mieście porusza się jego małżonka, i że już idzie do auta. Kiedy się pojawiła została poproszona o dojechanie pojazdem do krawężnika, aby udrożnić tory tramwajowe, a następnie zaproszona do radiowozu. Mieszkańcy okolicznych budynków nie zostawili suchej nitki na pani kierowcy. Zaś funkcjonariusz drogówki zwrócił kierującej uwagę, ze należy mieć nieco więcej wyobraźni, kiedy się parkuje w takim miejscu.
Motorniczy, na którego trafiło dziś to zdarzenie, okazał się być tym samym, który również wczoraj stał na Asnyka, dokładnie 2 miejsca parkingowe dalej.
Policja apeluje do parkujących, żeby przed pozostawieniem pojazdu upewnić się, że zostawiamy wystarczająco dużo miejsca innym użytkownikom drogi. Bezmyślność może kosztować bardzo dużo, w powyższym przypadku nawet około 700 zł.
Opracowanie "Tomasz Lam", "Moje Miasto", 13 stycznia 2010 roku
* * *
Tarczyński dziwi się Nitrasowi
Nie mam niczego do ukrycia. Jeśli Sławomir Nitras chce znać nasze plany, niech zerknie do budżetu. Wszystko jest tam napisane - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego
W ubiegłym tygodniu na konferencji Platformy Obywatelskiej europoseł Sławomir Nitras i szczeciński radny Jerzy Serdyński stwierdzili, że źle się dzieje w szczecińskim ZDiTM. Według nich miasto nie wie, jakie plany inwestycyjne i remontowe ma podlegająca mu instytucja Nitras zapowiedział, że jeśli sytuacja się nie zmieni, „sam będzie miotem na ZDiTM-owski beton".
Rozmowa z Pawłem Tarczyńskim
MARIUSZ RABENDA: Obawia się pan europosła Nitrasa?
PAWEŁ TARCZYŃSKI: Nie obawiam się i nie traktuję tych wypowiedzi jako próby straszenia mnie. Wydaje mi się, że to, o czym Sławomir Nitras oraz radny Serdyński mówili na konferencji, wynikało z braku wiedzy. I dziwię się temu.
Dlaczego?
Bo wszystko, co dotyczy naszych planów inwestycyjnych i remontowych, jest zapisane w budżecie. Mamy budżet zadaniowy. Cała kwota jaką mamy do dyspozycji, jest rozpisana na poszczególne zadania, z dokładnie określonymi ulicami, gdzie będą prowadzone remonty. W dużej mierze te plany wynikają zarówno z naszej oceny, jaki spotkań z mieszkańcami, petycji rad osiedlowych. Radni mają dostęp do tego budżetu, dlatego dziwi mnie ta niewiedza. Jeśli europoseł chce to sprawdzić, zapraszani do siebie - nie mam niczego do ukrycia.
Co pan sądzi o „betonie ZDiTM-owskim"?
Nie uważam, żeby tu był beton. Od siedmiu lat jakoś dajemy sobie radę. Struktura zakładu się zmieniała w tym czasie. Wyniki finansowe za ostatnie lata są zadowalające. Uważam więc, że pan europoseł nie ma powodów do wypowiadania takich stów.
Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 13 stycznia 2010 roku
* * *
Budowa kładek rozpocznie się później
Wiosną miała ruszyć budowa kładek dla pieszych na Basenie Górniczym, ale wykonawca poprosił o przedłużenie terminu o 50 dni
Dwie kładki mają powstać w rejonie Basenu Górniczego i przystanku tramwajowego przy ul. Merkatora. Opracowywanie dokumentacji zakończyło się pod koniec ubiegłego roku. Wykonawca miał rozpocząć roboty na wiosnę tego roku. Jednak na kładki poczekamy trochę dłużej.
29 grudnia 2009 r. wykonawca zawnioskował o przedłużenie terminu o 50 dni. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował stosowny projekt aneksu – informuje Marta Kwiecień – Zwierzyńska.
Kładki dla pieszych umożliwią przejście z pętli autobusowo-tramwajowej na drugą stronę ulicy. Wprowadzenie takiego rozwiązania od wielu lat sugerowali policjanci ze szczecińskiej drogówki, którzy mieli okazję być świadkami wielu wypadków w tamtych rejonach.
Przejazd przez ulicę Gdańską każdego ranka w stronę centrum miasta i po południu w stronę Prawobrzeża jest dużym problemem dla kierowców. Piesi korzystający z przejścia dla pieszych z obu stron Basenu Górniczego blokują samochody na wszystkich pasach. Projekty kładek muszą być zgodne z projektami dotyczącymi Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. W tym roku Urząd Miasta przeznaczył na budowę kładek 6 mln zł. Budowa może potrwać dwa lata.
Opracowanie "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 12 stycznia 2010 roku
* * *
Zielono-drogowe porządki
Ponad 120 tys. zł kosztował ciągnik rolniczy, przystosowany m.in. do pielęgnacji zieleni, który kupił pod koniec minionego roku szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Tyle że z początkiem nowego roku zielenią w mieście ma zajmować się głównie Zakład Usług Komunalnych. Od 4 stycznia czterech pracowników odpowiedzialnych za zieleń w zarządzie w dodatku zostało przeniesionych do ZUK. W ZDiTM jednak utrzymują, że był to wydatek uzasadniony. Po co więc te zakupy i zmiany?
Od 2003 roku ZDiTM zatrudnia osoby do prac interwencyjnych przy porządkowaniu terenów miejskich, które nie mają zarządcy. W ramach tych prac likwidują dzikie wysypiska śmieci, koszą tereny zielone i usuwają zwierzęce odchody z placów i chodników, a także sprzątają miejsca po organizowanych w plenerze imprezach masowych. Dodatkowo od kilku lat osoby te również zatrudniane są w okresie zimowym do odśnieżania i posypywania chodników w rejonach, które nie są ujęte w planie Akcji Zima.
Rzeczniczka ZDiTM Marta Kwiecień-Zwierzyńska tłumaczy, że ciągnik, który wyposażony jest w kosiarkę, ssawę do liści, pług i piaskarkę, został zakupiony do prac interwencyjnych. Jej zdaniem, ta inwestycja w sprzęt ułatwi pracę osobom, które do tych prac zostały zatrudnione. Ponadto dzięki niemu będzie można przeprowadzić więcej prac porządkowych nie tylko za pomocą ludzkich rąk.
Ciągnik został zakupiony za kwotę 123 471, 32 zł Wiosną i latem ciągnik z kosiarką będą wykorzystywane do koszenia traw tam, gdzie nie ma zarządcy terenu, a jesienią będą nim za pomocą ssawy zbierane liście z ulic i chodników. W sezonach zimowych pług i piaskarka służyć będą do usuwania śniegu i błota pośniegowego oraz do posypywania ulic i chodników, których nie obejmuje Akcja Zima - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska.
Warto przy tym przypomnieć, że jednocześnie z początkiem tego roku ZDiTM przekazał ZUK-owi zadania związane z utrzymaniem zieleni w pasach drogowych. To on teraz odpowiada m.in. za cięcia techniczne drzew i ich pielęgnację, cięcia krzewów i żywopłotów, odchwaszczanie skupisk krzewów, wymiany nasadzeń, pielęgnację rabat w pasie drogowym, obsadzanie donic i gazonów, koszenie trawników, ocenę stanu zdrowotnego zieleni oraz utrzymanie porządku na terenach zielonych w granicach pasa drogowego.
Czy te zmiany i zakupy spowodują, że w mieście na dobre zagości porządek i zyska na nich przyroda? Praktyka działania służb komunalnych przekona nas w najbliższych miesiącach na ile przyniosą korzyści. Oby nie chaosu i kompetencyjnego galimatiasu.
Opracowanie "mir", "24Kurier.pl", 12 stycznia 2010 roku
* * *
Linia tramwajowa za prywatne pieniądze?
Poznań tak jak i Szczecin nie ma pieniędzy na budowę nowej, potrzebnej linii tramwajowej. Tamtejsze władze miasta przygotowują więc ofertę dla prywatnych inwestorów, którzy wyłożą na to pieniądze
Tego, że szczecińska sieć linii tramwajowych nie nadążyła za rozwojem miasta, nie trzeba udowadniać. Ostatnią wielką reformą było wycięcie części śródmiejskich odcinków w latach 70., co było krokiem wstecz. O planach rozwoju sieci świadczą jedynie szerokie pasy zieleni między jezdniami, pozostawione na tory. Tak jest na ul. 26 Kwietnia, ul. Mieszka I, części obwodnicy śródmiejskiej (trasa na Warszewo). Kiedy powstaną? Nie wiadomo. Najbardziej realna wydaje się budowa linii tzw. szybkiego tramwaju, który zakończy swój bieg na peryferiach Zdrojów. Kiedy dojedzie do Kijewa? To też wielka niewiadoma. Problemem są oczywiście pieniądze.
W innych miastach też nie mają pieniędzy na takie inwestycje, ale próbują ten problem obejść. Poznań zamierza zaangażować w przedsięwzięcie prywatny kapitał. Pomysły są dwa. W pierwszym wariancie mogłaby zostać wykorzystana nowa ustawa o koncesjach na roboty budowlane lub usługi. Inwestor wybudowałby potrzebną Poznaniowi trasę, a potem przez czas trwania koncesji (np. 30 lat) zarabiał na przewożeniu pasażerów na tej linii. Po upływie koncesji trasa przeszłaby na własność miasta. Drugi wariant zakłada partnerstwo publicznoprawne. Inwestor wybudowałby linię, którą poznańskie MPK by wydzierżawiło.
W obu przypadkach miasto chce skusić inwestorów dodatkowymi profitami w postaci atrakcyjnie położonych terenów w sąsiedztwie planowanej pętli. Mogłoby tam powstać centrum handlowe (w okolicy mieszka około 16 tys. poznaniaków, kolejne 30 tys. zamieszka na nowych osiedlach). Ich wartość znacznie wzrośnie, jeśli uzyskają bezpośrednie połączenie tramwajowe. Swój udział w inwestycji mogą więc mieć m.in. firmy deweloperskie.
Poznański pomysł ma być sprawdzony jeszcze w tym roku. Jeśli plan się powiedzie, stolica Wielkopolski byłaby pierwszym miastem w Polsce z prywatną linią tramwajową.
Czy w Szczecinie można spróbować pójść podobnym tropem? Potrzebna jest solidna analiza. Na naszą niekorzyść przemawia to, że miasto najpierw pozwoliło w niekontrolowany sposób rozbudować się nowym dzielnicom (np. Warszewo), a dopiero teraz zastanawia się jak je skomunikować.
Przystanek Szczecin
Rozmową z prof. Wojciechem Bąkowskim rozpoczęliśmy dyskusję na temat przyszłości szczecińskiej komunikacji miejskiej. Jaka powinna być? Czy mamy szansę doczekać się nowych linii tramwajowych i autobusowych? Czy skazani jesteśmy obecne mizerię i zastój? Piszcie na: listy@szczecin.agora.pl.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 12 stycznia 2010 roku
* * *
Kosztowny monopol spółek autobusowych
Współczesne systemy komunikacyjne są żywe, reagują na to jak miasta się rozwijają. A u nas? Problemem staje się wydłużenie jednej linii autobusowej na Warszewie - mówi prof. Wojciech Bąkowski
Andrzej Kraśnicki jr: Czy miasto powinno wycofać się z monopolu swoich spółek na obsługę komunikacji miejskiej?
prof. Wojciech Bąkowski z Wydziału Ekonomiki i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego: Doświadczenia z 64 polskich miast różnej wielkości wskazują, że tak. Takie rozwiązanie sprawia, że miasto przestaje interesować tysiąc różnych spraw, z obsadą stanowisk w zarządach i radach nadzorczych na czele.
Taka utrata wpływów nie jest najwyraźniej mile widziana.
Spójrzmy na to przez pryzmat tych, którzy mają w tym interes. Zatrudnieni w spółkach komunalnych nie są zwolennikami wprowadzenia konkurencyjnej firmy przewozowej, bo narusza to ich interesy osobiste. Konkurencja wymaga wysiłku intelektualnego, nowej wiedzy i umiejętności wprowadzania w sposób ciągły innowacji i restrukturyzacji. Ewentualny wzrost udziału konkurenta może doprowadzić do pomniejszenia udziału w rynku spółki. Decyzja o wprowadzeniu przewoźnika zewnętrznego musiałaby być decyzją podjętą przez polityczne władze miasta. Te zaś kierują się interesami partyjnymi. Interesem partyjnym jest wygrać wybory do władz miasta w następnej kadencji. Partie wychodzą z założenia, że nie należy podejmować decyzji, które mogą zrazić potencjalnych wyborców. Znaczącą ich grupą są pracownicy i związkowcy ze spółek komunalnych, którzy wprowadzenie zewnętrznego przewoźnika odebraliby jako "odbieranie pracy ludziom". Efekt: w czysto politycznym interesie władze w Szczecinie nie podjęły i nie podejmą decyzji skutkującej zwiększeniem liczby nowych autobusów przy jednoczesnym zmniejszeniu obciążenia budżetu miejskiego.
Miasto próbuje przekonać, że własne spółki mogą wozić pasażerów za mniejsze pieniądze niż podyktowane przez rynek. I że to pewni, solidni przewoźnicy.
Pewni i solidni są także prywatni przewoźnicy. Nie mogą pozwolić sobie na jakieś perturbacje, bo przecież żyją z usług, które świadczą. Podobny pogląd był kiedyś w Warszawie. I kiedy ogłoszono przetarg, okazało się, że Miejski Zakład Autobusowy wcale nie zaoferował najniższych cen. Teraz Warszawa nie tylko płaci mniej za przewozy, ale też w znacznej części została odciążona od modernizacji taboru. Bo jest to już problem prywatnych przewoźników, którym stawia się, zresztą rygorystyczne, warunki odnośnie wieku, malowania pojazdu, a ostatnio także reklam na autobusach. I co z tego, że Szczecin mniej zapłaci za przejechany kilometr, skoro i tak wykłada miliony w formie dokapitalizowania?
W ostatnim przetargu na obsługę szczecińskich linii dziennych poza dwoma miejskimi spółkami pojawił się przewoźnik z Wrocławia, ale ostatecznie oferty nie złożył. Może jednak nie jesteśmy atrakcyjnym rynkiem?
Są firmy, także w Szczecinie, które byłyby liniami autobusowymi zainteresowane. Gdyby tylko przetarg był zorganizowany tak, jak powinien, czyli dużo wcześniej. Przewoźnicy muszą mieć czas na przygotowanie się, zawarcie umów przedwstępnych z dostawcami autobusów i opracowanie całej logistyki. Nikt z dnia na dzień nie sprowadzi przecież do miasta 50 autobusów, nie zdąży zatrudnić kierowców itp., jeśli tak jak u nas przetarg rozstrzygany jest pod koniec grudnia. Nie będzie też chętnych, jeśli umowy będą krótsze niż pięcioletnie. Bo to minimalny okres amortyzacji autobusu.
Trudno sobie jednak wyobrazić, że z dnia na dzień jedna miejsca spółka w wyniku przegranej traci rację bytu.
Miasto może regulować konkurencję. Na początek może przecież wystawić na przetarg np. 4 proc. wszystkich linii. Szczecin musi powoli wycofać się z kosztownego dokapitalizowywania spółek autobusowych, bo i tak nie zdoła samodzielnie zmodernizować ich taboru. Tym bardziej że zbliża się kres 80 autobusów volvo kupionych w połowie lat 90. [jeden z nich, ze względu na koszty naprawy, został właśnie przeznaczony na złomowanie - przyp. red.]. Nowe autobusy są coraz droższe i nie da się ich już eksploatować bez końca, bo przestaje się to w pewnym momencie kalkulować. To nie ikarusy, z którymi mechanik poradził sobie kluczem, suwmiarką i podręcznym warsztatem. Stąd kłopoty z kupowanymi niedawno używanymi autobusami. Bo chociaż cena była atrakcyjna, to okazuje się, że sterownik do drzwi czy też sprzęgło do starego modelu, kosztuje dwa razy więcej niż do nowego autobusu. Takich części nie ma bowiem w magazynie. Firma musi je na zamówienie wyprodukować. To pochłania nie tylko pieniądze, ale i czas. W efekcie ma pan flotę autobusów, która jest dużo większa od potrzeb, ale tylko dlatego, że pewna część jest zawsze odstawiona i czeka na remont i części. Spotkałem się już z przypadkiem, gdy część do kupionego okazyjnie za 100 tys. zł autobusu miała kosztować 80 tys. zł.
A co liniami tramwajowymi? Można tu liczyć na kapitał zewnętrzny?
Taka szansa pojawiła się w 2001 r., kiedy eksploatacją szczecińskich tramwajów był zainteresowany Siemens. Wszystko tak naprawdę zależy od strategii miasta. Ja jej nie widzę. To znaczy jest: kupić ile się da, żeby można było pokazać nowy autobus. Ale i tak tabor się tylko odnawia, nie rozbudowuje. Współczesne systemy komunikacyjne są żywe, reagują na to, jak miasta się rozwijają. A u nas? Problemem staje się wydłużenie jednej linii autobusowej na Warszewie [najpierw przez lata budowano nową pętlę, teraz niewykorzystany dla komunikacji pozostaje zbudowany już kawałek obwodnicy śródmiejskiej - przyp. red.]. Nie mamy strategii jak i gdzie nasza sieć komunikacyjna ma sięgać. Nie dostrzega się czegoś, co pojawia się już w dyskusjach w branży: stworzenia nowych wartości dla pasażera. By miał klimatyzację, dostęp do aktualnej informacji na przystanku, nie mówiąc już o biletach. Niestety, Szczecin nie odwołuje się do dobrych doświadczeń innych miast.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 11 stycznia 2010 roku
* * *
Nim przebudują Bramę Portową - program na początek
Władze Szczecina zawarły umowę na opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego, w oparciu o który ma powstać projekt przebudowy torowisk tramwajowych i sieci trakcyjnej w rejonie Bramy Portowej. Wyłonione w przetargu polsko-hiszpańskie konsorcjum biur projektowych na jego wykonanie ma czas do i początku marca 2010 roku
23 grudnia 2009 roku miasto podpisało umowę w tej sprawie. Koszt opracowania to 145 058 zł. Powinno być gotowe do 3 marca br. - informuje Tomasz Klęk z biura prasowego Urzędu Miasta. Program określi założenia do wykonania dokumentacji projektowej na przebudowę układu torowego, sieci trakcyjnej, wybudowania zintegrowanych przystanków autobusowo-tramwajowych, a także orientacyjny harmonogram realizacji robót budowlanych.
Opracowanie, którego wykonanie miasto zleciło Pracowni Projektowej Macieja Kochanowskiego ze Szczecina, Pracowni Projektowej Macieja Kasprzyka z Gryfina i firmie AGUA Y ESTRUCTURAS, S.A.U (AYESA) z siedzibą w Sewilli, stanie się jednocześnie podstawą do ogłoszenia kolejnego przetargu na wyłonienie wykonawcy, który zaprojektuje, a następnie zrealizuje całą inwestycje na tym najważniejszym z węzłów komunikacyjnych miasta. Modernizacja ma być skoordynowana z planowaną także przebudową układu drogowego od pl. Żołnierza w al. Niepodległości aż do Bramy Portowej.
Plan zakłada między innymi demontaż starego i ułożenie w jego miejsce nowego torowiska z szynami tramwajowymi obudowanymi elementami gumowymi, wykonanie pełnego odwodnienia z odprowadzaniem wody do kanalizacji deszczowej, wykonanie podsypki tłuczniowej oraz montaż podbudowy betonowej ciągłej, montaż zespołu 16 krzyżownic, dwóch rozjazdów jednotorowych pojedynczych z napędem elektrycznym i czterech rozjazdów z mechanizmem ręcznym, regulację samego toru, zabudowę torowiska i rozjazdów, wymianę słupów, a jeśli będzie taka konieczność, zmianę ich lokalizacji, a także wymianę samej sieci zasilającej.
Remont samego torowiska, podobnie jak inwestycja, która z początkiem grudnia tego roku zakończyła się na pi. Kościuszki, będzie najprawdopodobniej podzielony przynajmniej na pięć etapów. Jego realny termin zakończenia i koszty są znane tylko wstępnie. Z pewnością na całe przedsięwzięcie trzeba będzie jednak wydać minimum pięć milionów złotych. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, inwestycja ruszy jeszcze w drugiej połowie 2010 roku.
To może być koszt zbliżony do tego, jaki ponieśliśmy na remont torowiska na pi. Kościuszki, ewentualnie nawet nieco wyższy. To są wciąż bardzo wstępne szacunki. Wszystko zależeć będzie od rozwiązań, jakie zostaną zastosowane do przebudowy - zaznacza Krystian Wawrzyniak, prezes spółki „Tramwaje Szczecińskie". Takie roboty wymagają specjalnego reżimu organizacyjnego. Zakładamy, że prawdopodobnie na Bramie Portowej utrzymamy ruch, a taki wymóg, niestety, także podnosi koszt inwestycji.
Opracowanie "Mirosław Winconek", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2010 roku
* * *
Miasto inwestuje w komunikację - wygodniej i bezpieczniej
W 2010 roku na unowocześnianie autobusów Szczecin wyda 35 milionów złotych. Za te pieniądze w części pojazdów pojawi się klimatyzacja oraz dodatkowe kamery. Spółki komunikacyjne planują też wprowadzenie do autobusów automatów sprzedających bilety
Zaczniemy od 12 pojazdów - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Urządzenia zaczniemy montować już w lutym. Dodatkowo w całym taborze SPA "Dąbie" zostaną zamontowane z tyłu pojazdów kamery (obecnie są w środku i na przedzie). Przedsiębiorstwo kupi również 10 nowych pojazdów.
Gmina Szczecin podnosi udziały we wszystkich spółkach, na naszą przypadły 24 miliony złotych - dodaje Sołtysiak.Całość tej kwoty idzie na modernizację. Dodatkowo 11 milionów przedsiębiorstwo dodaje z funduszy własnych.
Firma finansuje też patrole interwencyjne, które obejmują linie autobusowe na terenie Szczecina. Porządku pilnuje Biuro Ochrony Osób i Mienia IZOMAR. Rozrabiająca młodzież oraz hałaśliwi i nietrzeźwi pasażerowie to wypadki, do których jesteśmy wzywani najczęściej - mówi rzecznik biura IZOMAR. Natychmiast po wezwaniu z autobusu wysyłamy grupę interwencyjną. Często już na następnym przystanku zgarniamy delikwentów. Patrole są praktykowane już od kilku lat, ale pasażerowie rzadko z nich korzystają, najczęściej dzwonią kierowcy. Co noc zdarza się po kilka interwencji.
By poprawić bezpieczeństwo w pojazdach, pojawiły się naklejki z informacją o numerze alarmowym. Wystarczy wybrać numer 601640767, podać numer autobusu i do jakiego przystanku się zbliża. Ochroniarze i pojawią się niezwłocznie.
Opracowanie "kmw", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2010 roku
* * *
Opóźnienia tramwajów i autobusów
Pasażerowie komunikacji miejskiej powinni uzbroić się w cierpliwość. Z powodu opadów śniegu tramwaje i autobusy nie kursują według rozkładów jazdy. Są opóźnienia. Jak się dowiedzieliśmy wszystkie tramwaje i autobusy są obecnie na trasach, z rozkładu jazdy wypadł jedynie jeden autobus linii 70.
Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 11 stycznia 2010 roku
* * *
Nowe tramwaje w tym roku nie przyjadą
Nie ma szans, by w 2010 roku w Szczecinie zaczęły w końcu kursować niskopodłogowe tramwaje. Co gorsza - Szczecin być może będzie musiał kupić nie te pojazdy, które by chciał. Takie są efekty piątkowego wyroku sądu
Zaczynamy niemal od zera - przyznał po wyjściu z sądowej sali Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. Na dodatek znaleźliśmy się w prawnym klinczu. Kwadrans wcześniej była jeszcze nadzieja, że druga już próba rozstrzygnięcia przetargu na dostawę sześciu niskopodłogowych tramwajów wartych około 50 mln zł w końcu dobrnie do finału, czyli podpisania umowy z bydgoską Pesą. To tę firmę wybrała w swojej procedurze przetargowej spółka Tramwaje Szczecińskie. Konkurenci zaprotestowali. Firma Solaris złożyła jednak odwołanie po określonym w przepisach terminie, więc na polu bitwy pozostała tylko poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych. Tramwaje Szczecińskie w ogóle nie rozpatrzyły oferty tego producenta, dowodząc, że nie przedstawił wiarygodnych gwarancji finansowych pozwalających zrealizować kontrakt. FPS zaskarżyła tę decyzję do Krajowej Izby Odwoławczej (eksperci przy Urzędzie Zamówień Publicznych). KIO stanęła po stronie FPS. Tramwaje Szczecińskie zaskarżyły tę decyzję do sądu. Ten wczoraj podtrzymał orzeczenie KIO.
Zamawiający nie mógł wykluczyć z przetargu podmiotu, który spełnił postawione w nim warunki - mówił przewodniczący składu orzekającego sędzia Piotr Sałamaj. Zdaniem sądu FPS spełniło warunek, jakim było wykazanie przez spółkę zdolności kredytowej na 25 mln zł. Bo firma miała deklarację z BRE Banku, że dostanie kredyt, jeśli zdobędzie szczeciński kontrakt. Co innego - dowodził sąd - gdyby TS żądały od oferentów wykazania linii kredytowej (czyli udowodnienia, że bank gotów jest przyznać firmie pieniądze bez względu na kontrakty). Takiego warunku jednak nie było. Sąd nie dopatrzył się też w dokumentach złożonych przez FPS żadnych braków ani uchybień.
Zdecyduje cena
Wyrok sądu jest prawomocny. Oznacza to, że komisja przetargowa Tramwajów Szczecińskich musi postawić obok siebie ofertę FPS i Pesy. Ta pierwsza jest korzystniejsza. Poznaniacy chcą za sześć tramwajów 41,5 mln zł brutto, a Pesa 55,2 zł. Cena to najważniejsze kryterium szczecińskiego przetargu. Ma wpływ na 70 proc. ogólnej punktacji. Pozostałe 30 procent to termin dostarczenia wozów. Im krótszy, tym punktów więcej. W praktyce nie ma znaczenia, bo wszyscy (także Solaris, który odpadł wcześniej) zaoferowali ten sam czas - 240 dni (osiem miesięcy). Tu zaczynają się jednak schody. Oferty, które złożyły firmy, mają zgodnie z prawem o zamówieniach publicznych coś, co można określić jako "termin ważności". Upływa on z końcem stycznia. Według Krystiana Wawrzyniaka to za mało czasu, by móc poprawnie ocenić obie oferty. Wprawdzie Pesa była już prześwietlona, ale oferta FPS - wcale. Komisja musi więc sprawdzić, czy poznaniacy oferują taki tramwaj, jaki sobie życzymy. O skali szczegółowości świadczy przykład odrzuconego wcześniej Solarisa, w którego pojeździe dopatrzono się minimalnie większego kąta nachylenia podłogi. Sytuację musimy skonsultować z naszymi prawnikami - mówi Wawrzyniak.
Nawet jeśli komisja upora się z tym do końca stycznia, nie oznacza to końca przetargu. Przegrany będzie mógł jej każdą decyzję zaskarżyć do Krajowej Izby Odwoławczej, a potem do sądu. W najlepszym razie wydłuży to procedurę o pół roku. Żaden producent nie zdoła do końca 2010 r. dostarczyć nawet jednego pojazdu.
Czemu nie FPS?
Spółka Tramwaje Szczecińskie broni się przed FPS z dwóch powodów. Po pierwsze, przyszłość fabryki, należącej do balansującej na krawędzi upadku grupy Cegielski, jest niepewna. Po drugie firma wyprodukowała do tej pory tylko jeden i tylko częściowo niskopodłogowy tramwaj puma. Pojazd, które dzierżawi poznański MPK, wiecznie się psuje, a FPS nie potrafi się z tym uporać.
Tramwaje Szczecińskie mają w perspektywie ogłoszenie przetargu na 24 kolejne niskopodłogowe tramwaje (zakup ma być wsparty eurofunduszami, ale na razie nie ma pieniędzy na wkład własny). Prezes Wawrzyniak przyznał, że biorąc pod uwagę obecne doświadczenia, nowy przetarg będzie ogłoszony "w innym trybie".
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2010 roku
* * *
Nawet tramwaje nie dają rady
Zima daje się we znaki nie tylko kierowcom, ale także komunikacji miejskiej. W Szczecinie sypiący od wielu godzin śnieg doprowadził do wykolejenia trzech tramwajów. W zwrotnice dostaje się ubity śnieg, który uniemożliwia zmianę toru jazdy. Na torowiska wyjechały nawet specjalne tramwaje z pługami. Opóźnienia mają autobusy. Służby odpowiedzialne za odśnieżanie miasta robią co mogą, ale opady śniegu są zbyt obfite.
Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 9 stycznia 2010 roku
* * *
ZDiTM nie ugnie się przed europosłem
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie nie ugnie się przed europosłem Sławomirem Nitrasem
Eurodeputowany domaga się, aby ZDiTM pod koniec każdego roku przedstawiał mapkę planowanych robót. Jak powiedział Nitras, jeśli Zarząd jako skostniała instytucja nie wprowadzi takich zmian, on sam przy pomocy mieszkańców miasta będzie młotem na jak to określił beton w ZDiTM-ie.
Nie jest prawdą to, że mieszkańcy nie wiedzą, kiedy zaczną się poszczególne prace, bo ZDiTM informuje z wyprzedzeniem mieszkańców przez lokalne media o rozpoczynających się robotach, które mają znaczący wpływ na ruch pieszy i samochodowy - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska.
Jak mówi Marta Kwiecień Zwierzyńska, opinie mieszkańców są także przekazywane przez rady osiedli, które mają wpływ na budżet zarządu.
Opracowanie "Miłosz Gocłowski ", "Polskie Radio Szczecin", 8 stycznia 2010 roku
* * *
Nie dla nas niskopodłogowe tramwaje?
"Tramwaje Szczecińskie" muszą ponownie rozpatrzyć oferty, złożone rok temu przez 3 producentów tramwajów. Tak nakazał dziś szczeciński sąd, niwecząc nadzieję na dostawę niskopodłogowych wagonów jeszcze w tym roku
Pierwszy przetarg wygrał podpoznański Solaris, ale wyniki postępowania unieważniono. Protest złożył poznański Cegielski, który wtedy nawet nie złożył oferty! Mimo to sądy przyznały firmie rację, a Szczecin zmuszony był ogłosić drugi przetarg.
Rok temu wybrano ofertę bydgoskiej Pesy, odrzucając zarówno ofertę Solarisa (zdaniem komisji przetargowej nie spełniała wymogów), jak i Cegielskiego (komisja uznała, że firma nie ma wystarczających gwarancji bankowych). Cegielski, który faktycznie ma kłopoty, wybrał ponownie drogę sądową, bo zlecenie ze Szczecina może uratować firmę.
Dziś sąd uznał, że "Tramwaje Szczecińskie" nie miały podstaw, by ofertę Cegielskiego odrzucić. Wszystkie złożone rok temu oferty mają być ponownie rozpatrzone.
Opracowanie "mir", "24Kurier.pl", 8 stycznia 2010 roku
* * *
Przebudowa Bramy Portowej pod koniec przyszłego roku
To musiało nastąpić. Już w czasie, gdy wiele lat temu kończono przebudowe ówczesnej ulicy Wielkiej (dziś Kardynała Wyszyńskiego). Następnym etapem miała być modernizacja skrzyżowania przy Bramie Portowej. Nie nastąpiła, bo zmieniły się władze Szczecina
Dopiero teraz skrzyżowanie zmieni się, ale nie całkowicie. Przebudowane zostanie tylko torowisko tramwajowe. Ci, którzy pamiętają jeszcze plany, że ulica Krzywoustego miała zostać poprowadzona pod skrzyżowaniem, gdzie łączyłaby się bezpośrednio z ulicą Wielką, mogą o tym zapomnieć. Przebudowane zostanie jedynie stare torowisko tramwajowe, które w obecnym stanie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu na trasę ósemki niskopodłogowych tramwajów.
Miasto podpisało umowę na wykonanie programu funkcjonalno - użytkowego dotyczącego przebudowy tego torowiska, jak również sieci trakcyjnej. Koszt - 145 tys. zł. Termin wykonania - 3 marca br. Program określi założenia, na podstawie których zostanie dopiero sporządzona dokumentacja projektowa. Ta zaś obejmie już konkretne plany przebudowy układu torowego, sieci trakcyjnej, wybudowania zintegrowanych przystanków autobusowo-tramwajowych, a także orientacyjny harmonogram realizacji robót budowlanych.
Dopiero po tym miasto ogłosi przetarg, w którym zostanie wyłoniony wykonawca prac. Przebudowa ma być skoordynowana z przebudową całego układu drogowego od placu Żołnierza do Bramy Portowej. Przetarg na program wygrało konsorcjum firm Pracownia Projektowa Maciej Kochanowski ze Szczecina, Pracownia Projektowa Maciej Kasprzyk z Gryfina oraz AGUA Y ESTRUCTURAS S.A.U z Sewilli.
Kiedy nastąpi wbicie pierwszej łopaty? Jeśli wszystko pójdzie szybko i obejdzie się bez prostestów, charakterystycznych dla przetargów, to być może nawet pod koniec przyszłego roku. Jeśli jednak nastąpią opóźnienia, inwestycja przejdzie na kadencję nowych władz Szczecina i wówczas być może nastąpi kolejne przesunięcie w czasie. Wypada sobie życzyć, oby tak się nie stało.
Opracowanie "mdr", "gs24.pl", 8 stycznia 2010 roku
* * *
Sądowy finał przetargu na niskopodłogowce
Kto wyprodukuje dla Szczecina sześć tramwajów niskopodłogowych? Odpowiedź może być jasna w piątek o godz. 15
Los największej od lat inwestycji w szczecińską komunikację leży w rękach Sądu Okręgowego. Tu znalazł finał ogłoszony przez miejską spółkę Tramwaje Szczecińskie przetarg na dostawę sześciu niskopodłogowych tramwajów wartych około 40 mln zł. O co chodzi w tej zawiłej sprawie?
Kłopoty zaczęły się w maju 2009 r. Spółka Tramwaje Szczecińskie ogłosiła wówczas pierwszy przetarg na dostawę sześciu tramwajów niskopodłogowych. Dostawcom postawiono warunek: muszą wykazać się wyprodukowaniem co najmniej dwóch niskopodłogowców. Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych należąca do HCP Cegielski uznała, że taki zapis ogranicza konkurencję i jest sprzeczny z ustawą o zamówieniach publicznych. FPS nie ma w swoim dorobku tramwaju w pełni niskopodłogowego. Firma może się pochwalić jedynie projektem takiego pojazdu. Jest też gotowy, niskopodłogowy w 67 procentach tramwaj puma, na podstawie którego ma powstać całkowicie niskopodłogowa konstrukcja. Pumę poznaniacy wyprodukowali w jednym egzemplarzu. Jest zmorą MPK Poznań - wiecznie się psuje.
Tramwaje Szczecińskie postawiły na swoim i wybrały ofertę solarisa. FPS odwołała się jednak. Sprawa trafiła do Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Szczecinie. Ten zaś orzekł, że TS nie mogły domagać się od potencjalnych wykonawców doświadczenia w budowie tramwajów niskopodłogowych. A to dlatego, że w tzw. słowniku zamówień publicznych nie ma mowy o tramwajach niskopodłogowych, ale po prostu o tramwajach. To dość zaskakujące orzeczenie, bo inne sądy (Kraków, Gdańsk) w identycznych przypadkach (także dotyczących FPS) orzekały odwrotnie, przyznając rację zamawiającemu.
Przetarg został unieważniony. Tramwaje Szczecińskie rozpisały drugi. W nim wybrana została oferta bydgoskiej Pesy. Solaris próbował się odwoływać, ale popełnił błąd: odwołanie zostało złożone już po terminie i sąd pretensje spółki oddalił. O kontrakt postanowiła jednak dalej walczyć FPS. Tramwaje Szczecińskie oferty poznaniaków nie wzięły pod uwagę. Komisja przetargowa uznała, że FPS nie spełniła warunku, że o "udzielenie zamówienia mogą ubiegać się wykonawcy, którzy posiadają środki finansowe lub zdolność kredytową w wysokości minimum dwadzieścia pięć milionów złotych".
Banki, według TS, przedstawiły coś co można streścić tak: FPS pieniądze na realizację zamówienia dostanie, jak owe zamówienie dostanie. Argument TS jest zaś mniej więcej taki: przyjmując takie założenie, każdy Kowalski dostanie kredyt, jeśli zdobędzie kontrakt wart majątek.
Krajowa Izba Odwoławcza (forum ekspertów przy UZP) stanęło po stronie FPS i nakazała Tramwajom Szczecińskim rozpatrzyć ofertę poznaniaków. TS skierowały sprawę do sądu. Dziś zapadnie prawomocny wyrok. Jeśli sąd stanie po stronie TS, droga do popisania umowy z Pesą stoi otworem. A co, jeśli wygra FPS? Wówczas Tramwaje Szczecińskie będą musiały postawić obok siebie dwie oferty: Pesy i FPS. Oferta tej ostatniej firmy jest tańsza. Powinna więc zostać wybrana. Cóż więc robić? Można unieważnić przetarg. Ale FPS może to zakwestionować. Znów przed sądem. I wywalczyć umowę, tak jak np. kiedyś Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wywalczyło przed sądem dziesięcioletnią umowę z ZDiTM.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2010 roku
* * *
Nitras jako młot?
Politycy Platformy Obywatelskiej mają zastrzeżenia do funkcjonowania szczecińskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wedle nich, działania tej instytucji nie są do końca przejrzyste - i dla¬tego powinna ona stworzyć „mapę inwestycji"
Wedle europosła PO Sławomira Nitrasa ZDiTM udziela zbyt skąpych informacji na temat planowanych remontów chodników i ulic, które często zaskakują mieszkańców, a czasami budzą ich sprzeciw. Według Nitrasa, rozwiązaniem tego problemu byłoby powstanie „mapy inwestycji".
ZDiTM powinien udostępniać taką mapę pod koniec każdego roku - mówi polityk. Dzięki niej wszyscy wiedzielibyśmy, co i za ile będzie remontowane. A potem moglibyśmy rozliczać instytucję z tych planów. Teraz jest to trudne, bo Zarząd nie informuje szczegółowo o swoich zamiarach, więc nie wiadomo, w jakim stopniu je zrealizował.
Ale to nie wszystko. Według polityka PO, powstaniu i takiej mapy powinny towarzyszyć konsultacje społeczne. Na adres mailowy ZDiTM-u spływałyby uwagi od mieszkańców. Byłyby one brane pod uwagę przez radnych, którzy mogliby plany inwestycyjne przyjąć w kształcie proponowanym przez ZDiTM lub modyfikować je. Według polityka, propozycja PO to „tylko dłuto", które ma skruszyć opór materii w ZDiTM-ie. A gdyby dłuto nie wystarczyło, zostanie użyty „młot". Aten młot to... Ja! - stwierdził europoseł Nitras.
Chwilę potem oświadczył, że to tylko żart i powiedział, że młotem mogliby być na przykład mieszkańcy.
Co na to ZDiTM? Wczoraj nie był w stanie odnieść się do pomysłu PO. Ma to zrobić dziś.
Opracowanie "as", "Kurier Szczeciński", 7 stycznia 2010 roku
* * *
Niemierzyńska i Arkońska za obwodnicę
Zamiast szóstego etapu obwodnicy śródmiejskiej miasto chce remontować ulice Niemierzyńską, Arkońską i Spacerową, którymi też można dojechać do al. Wojska Polskiego. - To tańsze i możliwe do sfinansowania rozwiązanie - uważa prezydent Piotr Krzystek
Prezydent Szczecina zorganizował specjalną konferencję prasowym po tym, jak we wtorkowej "Gazecie" opublikowaliśmy tekst "Obwodnica zatrzymana". Ujawniliśmy w nim, że miasto poleciło projektantom szóstego odcinka obwodnicy śródmiejskiej (od krzyżówki z ul. Arkońską do al. Wojska Polskiego w sąsiedztwie stacji Łękno) przerwanie prac nad projektem. Oznacza to wstrzymanie budowy obwodnicy w dotychczas planowanym kształcie przynajmniej na kilka lat.
Wybraliśmy tańsze i korzystniejsze rozwiązanie - tłumaczył wczoraj Krzystek. Na czym ma ono polegać? W dwa lata miasto chce zbudować piąty odcinek obwodnicy śródmiejskiej (od ul. Krasińskiego - Duńskiej do ul. Arkońskiej). W tym samym czasie ma być wyremontowany ciąg ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej wraz z przebudową skrzyżowania z ul. Papieża Pawła VI.
Wszystkie dostępne pieniądze unijne na dofinansowanie dróg w mieście wykorzystamy na zbudowanie piątego etapu - dowodzi Krzystek. Na kolejny odcinek już nie dostaniemy. Ale z uwagi na to, że po Arkońskiej i Niemierzyńskiej jeździ tramwaj, możemy się starać o dotację w ramach pieniędzy na rozwój transportu publicznego w metropoliach.
Przebudowa tego ciągu ulic wraz z torowiskiem ma kosztować 80 mln zł. Miasto liczy na to, że połowę potrzebnej kwoty da nam Unia, ale tego, niestety, nie można być pewnym.
Krzystek tak zachwalał nową koncepcję:
Dzięki temu jednocześnie wyremontujemy dojazd do Szpitala Wojewódzkiego i tory, które od lat wymagają naprawy, a także [poprzez ul. Spacerową, której koszt przebudowy szacowany jest na 50 mln zł, a termin zakończenia prac na 2013 r - przyp. red.] będzie można dojechać do al. Wojska Polskiego w rejon przyszłej hali widowiskowo-sportowej.
Długoplanowe założenia miasta są takie, że dalej poprzez ulice Szafera i Nowoszeroką (przedłużenie ul. Sosabowskiego) będzie można dojechać do Ku Słońcu. Krzystek przyznał wczoraj, że mówiąc dwa i pół roku temu o planach zbudowania całej obwodnicy śródmiejskiej do 2012 r. pomylił się.
Wynikało to głównie z tego, że w tym czasie ceny zdecydowanie się zmieniły - mówi. Kiedyś obwodnica miała kosztować 400 mln zł, teraz wiemy, że będzie kosztować ponad miliard. Na dziś jej zbudowanie jest nierealne.
Mimo rozwiązania umowy z konsorcjum projektującym VI etap prezydent zapewnia, że obwodnica będzie zbudowana. - Odkładamy ją tylko w czasie. Nie rezygnujemy - przekonuje.
Komentarz
Remont ulic Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Spacerowej jest słuszny. Zdecydowanie słuszniejszy byłby jednak jako uzupełnienie obwodnicy śródmiejskiej, a nie jej ersatz. Bo taka nowa "obwodnica" nie będzie śródmiejska a zwyczajnie peryferyjna. Przypomnę, że celem nie było dojechanie "gdzieś" do al. Wojska Polskiego, a szybki transport między dzielnicami z pominięciem centrum.
Jak ogłoszoną właśnie jako świetny pomysł trasą dojechać np. z os. Książąt Pomorskich do Turzyna czy na Pomorzany? Kto będzie robił pętlę pod Głębokie, by potem wracać al. Wojska Polskiego w rejon Śródmieścia? To jasne: komu nie po drodze będzie w rejon os. Zawadzkiego, dalej pojedzie w korkach po staremu.
Zresztą "nowy" pomysł miasta wcale nie jest nowatorski (o konieczności remontu Arkońskiej pisaliśmy w "Gazecie" co najmniej od 2000 r.). Zmiana koncepcji to nie sukces, jak próbuje nas mamić władza, tylko porzucenie na nieokreślony czas niezbędnej Szczecinowi inwestycji.
Jerzy Połowniak
Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2010 roku
* * *
Rośnie napięcie wokół SPPK
Problemem są niekorzystne dla Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego opłaty za usługi, które zleca Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie
W ostatnich dniach oliwy do ognia dodali także policcy radni Platformy Obywatelskiej, którzy za fatalną kondycję przedsiębiorstwa obwinili Burmistrza Władysława Diakuna i byłego prezesa SPPK-a Andrzeja Markowskiego. Czy spółce, która zatrudnia 160 osób grozi bankructwo?
Podstawowym problemem polickiej spółki jest niekorzystna umowa z ZDiTM-em - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w SPPK. Ta umowa powoduje, że spółka ponosi starty na przewozach. Pieniądze, które otrzymujemy od Zarządu Dróg nie wystarczają na zakup nowych autobusów.
Spółka do każdego wozokilometra dokłada prawie złotówkę, co powoduje ogromne straty, Tylko w ubiegłym roku wyniosły blisko 4 miliony złotych. Ale to SPPK zależało na podpisaniu długoterminowej umowy - twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Spółce polickiej zależało na podpisaniu 10-letniej umowy.
Zdaniem byłego prezesa SPPK Andrzeja Markowskiego, to nie spółka jest winna złej sytuacji firmy. Udziałowcy, czyli gmina Szczecin i gmina Police o wszystkim wiedziały i popełniły grzech zaniechania - uważa Markowski.
Opracowanie "Krzysztof Zajdel ", "Polskie Radio Szczecin", 6 stycznia 2010 roku
* * *
Zawieszony priorytet
Miasto nie rezygnuje z budowy VI etapu obwodnicy śródmiejskiej. Wstrzymanie robót jest tylko tymczasowe. To jedynie odsunięcie w czasie jej kontynuacji - zapewnił prezydent Piotr Krzystek na specjalnie w tym celu zorganizowanym briefingu
Spotkanie dziennikarzy z prezydentem sprowokował artykuł: „Obwodnica zatrzymana” zamieszczony we wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej”. Miasto nie wycofuje się z budowy obwodnicy! - zapewnił wczoraj prezydent Krzystek odnosząc się do treści artykułu. Ta inwestycja jest dla nas wciąż priorytetowa. Ale mimo to zostanie wstrzymana. Powód? Nie ma na nią pieniędzy. Wystarczy natomiast na modernizację ciągu ulic Arkońska-Niemierzyńska i, później, przedłużenie ul. Sosabowskiego.
Zmiany planów wymusiły rosnące koszty budowy - stwierdził prezydent. Pierwotnie myśleliśmy, że dzięki środkom unijnym „pociągniemy” obwodnicę aż do skrzyżowania z al. Wojska Polskiego. Teraz się okazuje, że wystarczy jedynie na wybudowanie V etapu budowy: od ul. Krasińskiego do ul. Arkońskiej.
Mimo kłopotów finansowych, zdaniem władz miasta, cel częściowo jednak zostanie osiągnięty. Wciąż możliwe jest w miarę płynne skomunikowanie północnych dzielnic Szczecina z autostradą S3. Trzeba tylko przedłużyć ul. Sosabowskiego do al. Wojska Polskiego i odremontować ulice: Niemierzyńską, Arkońską i Spacerową. Co to da?
Połączenie obwodnicy z odremontowaną ul. Arkońską umożliwi kierowcom dojazd do al. Wojska Polskiego - tłumaczył wczoraj Piotr Krzystek. Efekt jest ten sam. VI etap obwodnicy również miał się zakończyć węzłem przy al. Wojska Polskiego. Różnica jest tylko taka, że samochody wjadą w nią w innym miejscu.
Z al. Wojska Polskiego nowym odcinkiem ul. Sosabowskiego dojedziemy do ul. Taczaka, potem do ul. Europejskiej i pl. Hakena. Stąd już blisko do autostrady. Trzeba będzie tylko przeskoczyć ul. Autostrada Poznańska. Z tym, że to nie jest łatwe. Ulica jest w bardzo złym stanie. A pieniędzy na jej remont wciąż nie ma.
Nowa koncepcja ma jednak podstawowy plus - jest tańsza o około 50 mln zł. A niezbędne do jej realizacji pieniądze łatwiej będzie pozyskać z funduszy unijnych. Plan jest taki. Pieniądze, które pierwotnie przeznaczone były na budowę VI etapu obwodnicy śródmiejskiej, a które nie wystarczą na jej wykonanie, wyda się na budowę V odcinka obwodnicy. To co zostanie i obiecane już przez marszałka województwa dofinansowanie z innych źródeł (również zewnętrznych) przeznaczy się na modernizację ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej. Wyjdzie taniej, a jeszcze przy okazji zostanie zmodernizowana ul. Arkońska, która obecnie jest w takim stanie, że i tak trzeba byłoby ją odremontować - wyjaśnił Krzystek.
Budowa dalszego ciągu obwodnicy śródmiejskiej (V etapu) rozpocznie się w połowie 2010 r. Modernizacja ulicy Arkońskiej (łącznie z przebudową wiaduktu kolejowego) ruszy na początku 2011 r. Obie inwestycje potrwają do końca 2012 r. A VI etap obwodnicy? Na niego trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Opracowanie "Leszek Wójcik", "24Kurier.pl", 6 stycznia 2010 roku
* * *
Obwodnica zatrzymana
Prezydent Szczecina wstrzymał prace nad kolejnymi odcinkami obwodnicy śródmiejskiej. Budowa zostanie zamrożona na kilka lat. Nie stać nas na nią teraz. Ruszamy z innymi inwestycjami - tłumaczy miasto
Obwodnica śródmiejska to najważniejsza inwestycja drogowa prowadzona w Szczecinie od 1998 r. Bez niej niemożliwe jest odkorkowanie centrum miasta i ograniczenie ruchu samochodowego w śródmieściu. Dlatego jeszcze w lipcu 2007 r. Piotr Krzystek, już wtedy prezydent, pytany o priorytety obwodnicę śródmiejską wymieniał na pierwszym miejscu: Uważam, że to kluczowa droga dla Szczecina. Jeżeli powstanie, będziemy mieli jeden z najnowocześniejszych układów komunikacyjnych w Polsce - mówił dodając: Planujemy, że ostatni odcinek, dochodzący do ul. Mieszka I, oddamy w roku 2012 ["Gazeta Wyborcza", 5 lipca 2007 - red].
Już wiadomo, że tak się nie stanie. Pod koniec ubiegłego roku prezydent Krzystek polecił szefowi inwestycji miejskich wstrzymanie prac projektowych dla kolejnego szóstego odcinka drogi. Powód? Nie stać nas na nią teraz - wyjaśnia Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. - Startujemy w tym roku z kilkoma bardzo kosztownymi inwestycjami: hala widowiskowo-sportowa, filharmonia, przebudowa ul. Struga. To powód wstrzymania prac.
Piąty etap i stop
Budowę obwodnicy rozpoczęto od przebudowy wiaduktu na ul. Rugiańskiej. Potem przebudowano skrzyżowanie ulic Wilcza - Przyjaciół Żołnierza - Obotryckiej - Komuny Paryskiej. Od tego skrzyżowania obwodnica ma dwie jezdnie po dwa pasy ruchu każda. W połowie ubiegłego roku "dociągnięto" ją do ul. Krasińskiego - Duńskiej. Niebawem rozpocznie się budowa piątego etapu (do ul. Arkońskiej przy wiadukcie) - będzie gotowy do 2012 r. I na tym na razie koniec. Kolejne etapy miały się kończyć na al. Wojska Polskiego w okolicy dworca Łękno (VI), 26 Kwietnia przy Turzynie (VII), Mieszka I w rejonie pl. Szyrockiego (VIII). W pierwotnych planach był także odcinek od Mieszka I do ul. Zapadłej, by stąd połączyć się z Autostradą Poznańską.
Ostatnio inwestycja prowadzona była w ten sposób, że podczas budowy danego odcinka projektowano następny. Dlatego już rok temu miasto zorganizowało przetarg na koncepcję i projekt szóstej części obwodnicy. Wygrało go konsorcjum pracowni projektowych Macieja Kasprzyka i DiM Ryszarda Kowalskiego. Projekt miał kosztować 2,6 mln zł.
Wykonaliśmy trzy koncepcje. Najkorzystniejsza - naszym zdaniem - jest ta, która zakłada przejście obwodnicy pod obecną al. Wojska Polskiego. Porozumieliśmy się nawet z koleją w sprawie przesunięcia torowiska, by w miejscu gdzie obecnie są tory, puścić drogi. To ograniczyłoby koszt inwestycji - mówi Kasprzyk. Koncepcja to ledwie 10 proc. naszego zadania. Dalszych prac mamy jednak nie robić.
Będziemy stać w korkach
Zakładaliśmy, że budowę piątego odcinka rozpoczniemy wcześniej. Liczyliśmy też, że będzie tańszy. Miał kosztować około 70 mln zł, będzie kosztował ponad 100 mln. To też powód odłożenia w czasie prac nad szóstym etapem - tłumaczy Sikorski. Dofinansowanie unijne wystarczy nam na zakończenie piątego odcinka.
Można było zrobić projekt, uzyskać pozwolenie na budowę i starać się o pieniądze - uważa Kasprzyk. Gdyby "się znalazły", można by było z marszu rozpocząć budowę. Sikorski przyznaje, że obwodnica przerwana na piątym etapie będzie swoistym kikutem, niewiele wnoszącym dla układu komunikacyjnego miasta. Mieszkańcy północnych dzielnic dojadą do skrzyżowania z ul. Niemierzyńską i dalej będą mieli w perspektywie korek na ul. Papieża Pawła VI i Zaleskiego, nim dojadą do al. Wojska Polskiego.
Nawet zbudowanie szóstego etapu nie załatwia w pełni sprawy - twierdzi jednak Sikorski. Mając jego koncepcję, możemy natomiast zastanowić się, jak projektować dalsze odcinki. Jeśli tylko będziemy mieli pieniądze, obwodnica śródmiejska dalej będzie priorytetem. Kiedy?
Może uda się uzyskać dofinansowanie na kontynuację obwodnicy w następnym okresie finansowania unijnego [2014-2020 - red.] - mówi Paweł Sikorski. To oznacza "zamrożenie" obwodnicy śródmiejskiej na pięć-sześć lat.
Komentarz
Niewiele ponad dwa lata temu prezydent Piotr Krzystek mówił nam, że obwodnica śródmiejska jest jego priorytetem inwestycyjnym i chce, byśmy dojechali nią aż do Mieszka I już w 2012 roku. Droga miała być budowana jednocześnie z dwóch stron - jedynie takie prowadzenie inwestycji gwarantowało jej powstanie w zakładanym przez prezydenta terminie. Minęły dwa lata i okazuje się, że w 2012 r. nie będziemy mieli nawet połowy obwodnicy, przydatność tego co powstanie będzie znikoma, a projektowanie reszty zawieszone. Co się stało? Czy prezydent - już wtedy z półrocznym stażem - nie wiedział, co obiecuje?
Zmieniły się przede wszystkim priorytety inwestycyjne prezydenta. Miejsce obwodnicy zajęły nowa filharmonia i hala widowiskowo-sportowa. Inwestycje warte pół miliarda, które w sporej części trzeba będzie pokryć z miejskich pieniędzy. Filharmonię zaprojektowano już w czasie urzędowania Krzystka, a hala pierwotnie miała być finansowana z funduszy unijnych, których miasto jednak nie dostało. Zwyciężyły więc igrzyska. Na drogi zabrakło kasy.
Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 5 stycznia 2010 roku
* * *
Szybki tramwaj kontra Dom Grueneberga cd.
Do 26 lutego poczekamy na decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie w sprawie domu przy ul. Batalionów Chłopskich, który stoi na trasie Szybkiego Tramwaju
Dom Grueneberga miał być przeznaczony do rozbiórki, ale jego mieszkańcy niespodziewanie złożyli wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie o wpisanie domu do rejestru zabytków. Jeśli tak się stanie, urzędnicy będą mieli spory problem.
Dom stoi na trasie szybkiego tramwaju. Jeśli zostanie zabytkiem, nie będzie można go zlikwidować. Którędy pojedzie wtedy szybki tramwaj?
Miasto przygotowuje się do tej ważnej dla wszystkich mieszkańców inwestycji. 3 sierpnia 2009 roku podpisano pre-umowę o dofinansowanie budowy szybkiego tramwaju w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Tymczasem wciąż nie ma decyzji WKZ czy dom zostanie wpisany do rejestru zabytków.
Dokumenty zostały wysłane do ekspertów w Poznaniu pod koniec ubiegłego roku. Konserwatorowi zależało na fachowej i niezależnej opinii, która by pomogła podjąć decyzję w tej sprawie. Decyzja miała być do końca roku 2009, ale jej nie będzie. Przedłużono czas wydania decyzji do 26 lutego 2010 – mówi Agnieszka Rychlicka z działu rejestru zabytków WKZ. Cały czas pracujemy nad dokumentacją. Na ostateczne rozstrzygnięcie poczekamy do lutego.
Mieszkańcy domu także się niecierpliwią. Dla nich to kwestia czy będą mieli dach nad głową. To trudna sprawa, dlatego jest badana tak długo i szczegółowo – mówi Elżbieta Kępińska, mieszkanka domu. Nam najbardziej zależy, żeby ten dom pozostał. Wiem, że są techniczne możliwości przesunięcia budynku, ale czy miasto będzie brało taką możliwość pod uwagę?
Jeśli zapadnie decyzja, że dom Grueneberga jest zabytkiem, miastu przysługuje odwołanie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego opinia będzie ostateczna i nieodwołalna.
Budowa szybkiego tramwaju ma być realizowana w terminie: grudzień 2010 - grudzień 2013. Całkowita wartość inwestycji to ponad 223 mln zł.
Opracowanie "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 5 stycznia 2010 roku
* * *
Autobusy upolitycznione? Policka PO o SPPK
Winą za fatalną kondycję spółki autobusowej SPPK Platforma Obywatelska obarcza byłego prezesa firmy i burmistrza Polic. Policcy radni PO nie przyjmują do wiadomości, że sami przyczynili się do pogorszenia sytuacji międzygminnego przewoźnika
Wojna o Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wyszła zza kulis lokalnej polityki po tym, gdy konflikt o przyszłość spółki opisaliśmy w "Gazecie" [28 grudnia w artykule "50 tys. pasażerów nie jest argumentem?"] Firma zapewniająca komunikację między miastami podała do sądu swego współwłaściciela - gminę Szczecin. Domaga się podwyższenia stawek za kursy. Szczeciński ZDiTM płaci firmie zbyt mało, by mogła normalnie funkcjonować i inwestować w tabor. Decyzję o dokapitalizowaniu spółki 1,7 mln zł z budżetu Polic zablokowali tamtejsi radni PO. Zgodzili się tylko na milion. Przy takiej polityce władz Szczecina (PO) i opozycji w Policach (także PO) los SPPK wisi na włosku.
Ale policka Platforma nie czuje się współodpowiedzialna za obecną sytuację międzygminnego przewoźnika. W poniedziałek po południu zarząd powiatowy PO wystosował oświadczenie, w którym stawianie pytań o słuszność decyzji tamtejszych radnych określone zostało jako "sugestie fałszywe, mające odwrócić uwagę opinii publicznej od rzeczywistych przyczyn problemów, w jakie popadła SPPK".
Według Platformy "do stanu zapaści finansowej Spółki doprowadziły chybione i kosztowne zakupy przestarzałego taboru w latach ubiegłych za prawie 19 mln zł oraz stosowanie tzw. leasingu wtórnego przez ówczesnego prezesa SPPK Andrzeja Markowskiego". Radni PO określili go jako "nieudolnego", "protegowanego kolegę Burmistrza Polic". Nie zgadzają się na "nadmierne obciążenie gminnej kasy". Sugerują, że dobrym rozwiązaniem obecnych problemów byłoby przejęcie SPPK przez jedną ze szczecińskich spółek autobusowych.
To stanowisko to zwykły zabieg propagandowy - komentuje Władysław Diakun, burmistrz Polic. Mnie po prostu zależy na tym, by utrzymać sprawne połączenie ze Szczecinem i SPPK ze swoją załogą.
Były prezes Andrzej Markowski uważa, że stanowisko PO to efekt politycznej bitwy, jaka trwa w Policach między Platformą, a burmistrzem (na początku kadencji PO współrządziła gminą, potem znalazła się w opozycji). Markowski jest oburzony zarzutami pod swoim adresem.
W 2003 r. dwie trzecie taboru SPPK było do wymiany, pojazdy miały po kilkanaście, nawet ponad 20 lat - mówi. - Wielokrotnie prosiłem właścicieli, a są na to dowody, o pomoc. Ci jakby udali, że nie wiedzą, o co chodzi. Przy minimalnym zysku SPPK mogła pozwolić sobie tylko na używany tabor. Ponad dwudziestoletnie wozy zastąpiliśmy siedmioletnimi. Zastosowałem leasing zwrotny. Oprocentowany w skali roku na 3 proc. To było najtańsze rozwiązanie dostępne na rynku. W 2007 r. znów bezskutecznie prosiłem o pomoc. 30 proc. kierowców wyjechało na Zachód, musiałem im zacząć więcej płacić, paliwo poszło o 30 proc. w górę. Z posiedzeń udziałowców temat był zrzucany!
Były prezes ma dla polickich radnych PO propozycję: Korepetycje z podstaw funkcjonowania spółek. Mogę podjąć się tego zadania, ale - ze względu na trudny materiał ludzki, jaki jest do obrobienia - moja stawka to 200 zł za godzinę.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 5 stycznia 2010 roku
* * *
Radni PO kontra burmistrz w sprawie SPPK
To fałszywe sugestie które mają odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów, w jakie popadło Szczecińsko Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne - takie oświadczenie przesłali do mediów radni polickiej Platformy Obywatelskiej
Zdaniem polickich radnych PO, informacje, które pojawiły się w ostatnich dniach w regionalnych mediach są nieprawdziwe. A chodzi między innymi o to, że radni PO mieli przyczynić się do fatalnej kondycji finansowej spółki przez brak zgody na jej dokapitalizowanie.
"Do stanu zapaści finansowej spółki doprowadziły chybione i kosztowne zakupy przestarzałego taboru za prawie 19 mln zł oraz stosowanie tzw. leasingu wtórnego" - czytamy w liście otwartym skierowanym do mediów. Za ten stan rzeczy wg radnych PO są odpowiedzialni burmistrz Polic Władysław Diakun i ówczesny prezes SPPK Andrzej Markowski.
Burmistrz Polic na razie sprawy nie chce komentować. Najpierw muszę sprawdzić czy to jest aktualne wszystko i prawdziwe - mówi. Politycy PO przypominają również, że podczas grudniowej sesji Rady Miejskiej przeznaczono w polickim budżecie kolejny milion złotych na dokapitalizowanie SPPK bez żadnej gwarancji, że jakikolwiek program naprawczy zostanie wdrożony.
Opracowanie "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 4 stycznia 2010 roku
* * *
Na osiedlowym rozdrożu - rondo za 11 min zł
Znany jest już wykonawca, który wybuduje nowe rondo na skrzyżowaniu ulic Dąbskiej, Handlowej i Chłopskiej w Szczecinie. Miasto zakończyło właśnie procedurę przetargową na to zadanie. Spośród dziewięciu firm, które zabiegały o zlecenie, najkorzystniejszą z ofert złożyła szczecińska spółka Musing. Inwestycja powinna ruszyć w przyszłym roku
Rondo ułatwi przejazd przez to bardzo ruchliwe i trudne dla kierowców skrzyżowanie. Tu właśnie znajduje się rozjazd między największymi osiedlami prawobrzeżnego Szczecina
- Majowym, Słonecznym i Bukowym, który pozwala na przejazd dalej także w kierunku Zdrojów, Klęskowa, Osiedla nad Rudzianką i Kijewa. Jego powstanie będzie elementem większego zadania, jakim jest przebudowa ulic Zoologicznej, Niedźwiedziej i Dąbskiej, którego pierwszy etap już się zakończył. Mieszkańcom prawobrzeża i pozostałym kierowcom przybędzie też alternatywna droga, która będzie wykorzystywana podczas planowanej przebudowy ul. Struga.
Na tym skrzyżowaniu nie ma żadnego przejścia dla pieszych, a jego układ sprawia, że kierowcy jeżdżą stwarzając zagrożenie dla przechodniów. Rondo powinno uporządkować tę sytuację. Przebudowa zakłada też budowę obustronnych chodników po prawej i lewej stronie ulic, ścieżek rowerowych, zatok autobusowych dla autobusów miejskich, wykonanie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ulic Dąbskiej i Gwarnej, przebudowę oświetlenia ulicznego, ustawienie poręczy ochronnych przy szkole podstawowej, budowę odcinków kanalizacji deszczowej i sanitarnej, przebudowę w tym rejonie sieci wodociągowej, gazowej, energetycznej i teletechnicznej oraz nasadzenia drzew i krzewów. Dwupasmowy odcinek w każdym kierunku ul. Dąbskiej, który został włączony do inwestycji, będzie miał długość 570 m i skończy się przy skrzyżowaniu z ul. Gwarną.
Roboty planowano rozpocząć już wczesną jesienią ubiegłego roku. Okazało się jednak, że ich zakres poszerzy się również o modernizację fragmentu ulicy Dąbskiej, co wymagało wprowadzenia zmian do projektu. Potem inwestycja została oprotestowana przez jednego z mieszkańców ul. Dąbskiej i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Wszystko to opóźniło budowę ronda o ponad rok.
Opóźnienie w realizacji inwestycji wynikało z przedłużającego się postępowania o wydanie pozwolenia na budowę (wnoszone odwołania, zażalenia, skargi). Wniosek został złożony 14.08.2008 r, decyzja była wydana 18 sierpnia i stała się ostateczna 22 września 2009 roku - wyjaśnia Tomasz Klęk z biura prasowego Urzędu Miasta.
W tej chwili już nie ma żadnych przeszkód w realizacji inwestycji. Na całe zadanie wykonawca będzie miał
12 miesięcy. Całkowity jego koszt wyniesie 11 min 252 tys. zł.
Opracowanie "mir", "Kurier Szczeciński", 4 stycznia 2010 roku * * *
Wiata doczeka remontu - po latach dewastacji
Jest szansa, że niszczejąca od lat przedwo¬jenna wiata nieopodal pętli tramwajowej „trójki" w Lasku Arkońskim nie zawali się, nim dojdzie do jej remontu. Konserwator zabytków zażądał od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, by przedstawi! harmonogram zabezpieczeń obiektu i jego gruntownego remontu
Jeszcze kilka lat temu ZDiTM nosił się z zamiarem, by ją wyburzyć. O leciwej wiacie popadającej w ruinę, do której na peryferia miasta dojeżdżało się niegdyś tramwajem ciągniętym przez konie, wpisanej już zresztą do rejestru zabytków, pisaliśmy na naszych łamach w lipcu tego roku. Alarmowaliśmy o ratunek dla obiektu, który we współczesnym Szczecinie jest jednym z ostatnich śladów przedwojennej historii miasta i wart ocalenia. Na pewno jedynym w mieście zachowanym w oryginalnej formie przedwojennym przystankiem tramwajowym i w niczym nie przypomina obecni stawianych konstrukcji z metalu i plastiku. Jest duży, przestronny, ze spadzistym dachem wspartym na czterech murowanych kolumnach.
Sugerowaliśmy nawet zmianę lokalizacji wiaty, przeniesienie jej po renowacji, by n przykład mogła z powodzeniem służyć pasażerom jeszcze długie lata. Nie ma bowiem gwarancji, że w tym odludnym miejscu nie będzie narażona nawet po jej odnowieniu nadal na dewastacje. Tak jak dzieje się to teraz i dokładnie od czasu, kiedy to w specyficzny sposób niechcianym zabytkiem „zaopiekował się", przymuszony do tego po reakcji konserwatora, ZDiTM. A mianowicie, skoro nie wolno było jej zburzyć i nie wolno ruszać, to wiatę pozostawiono na pastwę wandali, nie licząc ustawienia zapory z drewnianych belek i przybicia dwóch tabliczek z ostrzeżeniem „Uwaga! Zakaz wejścia na obiekt". Na pewno nie przyczynią się one do położenia kresu dewastacji wiaty ani nie uchronią przed amatorami „dekorowania" je murów bohomazami.
Obecnie czekamy na wydanie decyzji zezwalającej na prowadzenie prac zabezpieczających przez konserwatora zabytków. Po jej otrzymani złożymy odpowiedni wniosek do WUiAB UM oraz Powiatowego Nadzoru Budowlanego.
Następnie przystąpimy do prac. Po wykonaniu prac zabezpieczających przygotowany zostanie projekt remontu generalnego. Dopiero wtedy też znane będą koszty - poinformowała nas Katarzyna Stachowska z ZDiTM.
Opracowanie "mir", "Kurier Szczeciński", 4 stycznia 2010 roku * * *
Szczecińsko-Polickiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu grozi likwidacja
Radni zabrali z tegorocznego budżetu 700 tys. zł z planowanej kwoty dla Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Bez pomocy udziałowców spółka nie przetrwa
Spółka wdraża program naprawczy. Wyniki za miniony rok są zdecydowanie lepsze, niż za 2008. Problemem cały czas są niekorzystne dla spółki opłaty za usługi, które zleca Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Teraz radni Polic stworzyli kolejne zagrożenie dla SPPK. Zmniejszyli dofinansowanie spółki.
Kazimierz Trzciński, prezes SPPK nie ukrywa, że w obecnej sytuacji dokapitalizowanie spółki jest warunkiem koniecznym, by móc realizować program naprawczy i utrzymać pracę dla 160 osób. Spółka jest nadal w trudnej sytuacji, ale lepszej niż przed rokiem.
2008 rok zamknęliśmy ze stratą ok. 4 mln zł, ale w 2009 roku na minusie będzie już o ponad 2 mln zł mniej – podkreśla prezes SPPK. To efekt ograniczenia kosztów i konsekwentnego realizowania programu naprawczego. Nie zalegamy z płatnościami, utrzymujemy płynność finansową. Dopóki jednak nie zostanie zmieniona umowa dotycząca opłat za usługi z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, nasza spółka musi być wspierana finansowo przez udziałowców. Prezes po raz kolejny przypomina, iż stawka brutto poniżej 5 zł za 1 wozokilometr nie pokrywa kosztów i spółka musi do każdego wozokilometra dokładać.
Gdyby miasto Szczecin przystało na stawkę w granicach 6,12 zł brutto, w ogóle nie trzeba by było już zwiększać kapitału SPPK – przyznaje Trzciński. Przy obecnych opłatach za nasze usługi jest to jednak konieczne.
Na razie jednak sprawą umowy i stawek zajmuje się sąd. Biegły właśnie zakończył kontrolę sytuacji finansowej SPPK. Niebawem powinniśmy poznać wyrok. Niekorzystna umowa obowiązuje do 2016 roku. A ponad 80 procent wpływów SPPK, to pieniądze właśnie od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za obsługę wspólnej komunikacji Polic i Szczecina.
Póki co, spółka ma nowy problem. I to nie za sprawą Szczecina (gmina obok Polic jest udziałowcem SPPK), tylko swoich radnych. Opozycyjni radni Polic wraz z tzw. niezależnymi z planowanej w tegorocznym budżecie kwoty 1,7 mln zł dla polickiej spółki zabrali 700 tys. zł.
Jakie mogą być skutki takiej decyzji? Bardzo poważne – nie ukrywa prezes Trzciński. Liczyliśmy na 1,7 mln zł z gminy Police, i tyleż od drugiego udziałowca, miasta Szczecin. W tej chwili do natychmiastowej wymiany mamy 5 autobusów. Spłacamy ciągle zobowiązania leasingowe. Jeśli spółka nie otrzyma finansowego wsparcia, wysiłek załogi, program naprawczy, wszystko legnie w gruzach i staniemy ponownie przed widmem likwidacji.
Spółka nie będzie też mogła skorzystać z funduszy Regionalnego Programu Operacyjnego. A marszałek w ramach programu może dofinansować nawet do 80 proc. kosztów zakupu nowych autobusów. Miałem nadzieję, że w ciągu 3 lat w ramach programu zakupimy 15 pojazdów – dodaje Trzciński. Ale bez wkładu własnego nie będziemy mogli ubiegać się o te fundusze.
Stan taboru prezes ocenia jako bardzo zły. To nie tylko kwestia wspomnianych autobusów, które powinny być natychmiast wycofane. Awaryjność dużej części pozostałych też jest duża. SPPK posiada obecnie 56 pojazdów. O nowych zakupach, jak widzimy, nie mam mowy.
Opracowanie "Piotr Jasina", "gs24.pl", 4 stycznia 2010 roku
* * *
44 nowe autobusy w tym roku
Rekordowe od lat zakupy taboru planują dwie spółki w stu procentach należące do miasta: SPA Klonowica i SPA Dąbie. Trzecia spółka, Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, walczy o przetrwanie
Skąd tak różna kondycja spółek? Stawki płacone SPPK (w 40 proc. należącego do Szczecina) przez ZDiTM nie pokrywają kosztów. Sprawę kilkakrotnie poruszaliśmy w ostatnich dniach w "Gazecie".
Miasto z opinią o nierównym traktowaniu SPPK w porównaniu do SPA Klonowica i SPA Dąbie się nie zgadza. W przesłanym do redakcji stanowisku magistrat podkreślił, że w roku 2010 "Gmina Miasto Szczecin przewiduje podwyższenie kapitału o 700 tys. zł w SPPK (podczas gdy w spółkach autobusowych 100 proc. szczecińskich żadnego podwyższenia się nie przewiduje)".
Z informacji zebranych przez "Gazetę" wynika, że gorsza pozycja obu SPA w 2010 roku jest tylko pozorna. Miasto planowało bowiem na przyszły rok dokapitalizowanie każdej ze spółek w wysokości po 9 mln zł. Projekty odpowiednich uchwał były gotowe na grudniową sesję rady miasta. Ostatecznie jednak gotówka planowana na rok 2010 została przelana na konta przewoźników jeszcze w końcu 2009 r. Z przeznaczeniem właśnie na tegoroczne zakupy.
Mogą być rekordowe - mówi radny Marek Goc (PO). Tym bardziej, że na początku roku rozpisany zostanie konkurs na dofinansowanie zakupu autobusów ze środków unijnych. W efekcie w 2010 r. na ulicach Szczecina mogą pojawić się 44 nowe autobusy.
Pierwszych 20 jest już zamówionych. Mają dotrzeć w styczniu i lutym. Mechanizm unijnego dofinansowania jest przy tym na tyle elastyczny, że spółki mogą otrzymać fundusze UE za już jeżdżące po Szczecinie autobusy. Fundusze mogą być więc w praktyce szybko rozdysponowane i posłużyć do zakupu bądź leasingu kolejnych wozów. Unijne dofinansowanie jest przy tym spore - nawet do 85 proc. wydatków na nowy tabor. Może się okazać, że w ciągu roku wymienimy 20 procent szczecińskich autobusów - mówi Goc.
Jeśli spółki mają funkcjonować na dotychczasowych zasadach, mając w praktyce monopol na obsługę szczecińskich linii autobusowych, takie duże inwestycje są niezbędne. Aby średnia wieku taboru nie wzrosła powyżej 20 lat, do 2013 trzeba wymienić 39 przegubowców volvo z SPA Klonowica, a do 2016 czterdzieści sztuk tych wozów z SPA Dąbie. W tym czasie barierę 20 lat przekroczą dziesiątki innych autobusów kupowanych jako używane w ostatnich kilku latach. Przed takim problemem stoi właśnie SPPK. Pieniądze z dokapitalizowania (milion od gminy Police i 700 tys. ze Szczecina) mogą nie wystarczyć nawet na pokrycie strat spowodowanych niskimi stawkami za przejechany kilometr.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", " Gazeta Wyborcza", 2 stycznia 2010 roku
* * *
* * *
|



|