Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku.


Prasa informuje - styczeń







* * *

Kolejne „żółtki" na liniach

Wszystko wskazuje na to, że już dziś szczecinianie pojadą pierwszym składem wagonów Tatra T6A2D, kupionym przez MZK w Berlinie. Wczoraj przy tramwaju trwały ostatnie prace, związane m.in. z podłączaniem kasowników i wyświetlaczy. Wagony zadebiutują na linii nr 8.
Dwie kolejne tatry są już w Zajezdni Pogodno, po wyposażeniu ich w kasowniki i oprogramowanie także wyjadą na trasy. Łącznie do końca roku w mieście mają być 32 takie tramwaje. Dostawy kolejnych, zgodnie z harmonogramem, rozpoczną się w kwietniu, gdy strona niemiecka wyposaży je w odpowiednie obręcze kół, przystosowane do jazdy po naszych torowiskach. Jeden wagon kosztuje około 90 tys. euro.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 31 stycznia 2008 roku.

* * *

Czy stanie komunikacja miejska?

Nawet 20 mln zł może kosztować budżet Szczecina, jeśli miasto ugnie się pod żądaniami związkowców, którzy chcą podwyżek płac o 30 proc., w przeciwnym razie sugerują, że może dojść do strajku w komunikacji miejskiej.
Te żądania są nierealne, nie stać nas na to - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Jestem umówiony na kolejne spotkanie z organizacjami związkowymi pod koniec lutego. Wstępnie proponuję wzrost pensji o 300 zł w skali roku.
Część załogi i związkowców jest skłonna się na to zgodzić. Firma ze Szczecina Dąbia jest jednak jedyną, w której nie ma jeszcze sporu zbiorowego. Pierwsi przystąpili do niego związkowcy z MZK Szczecin. Jest to jedyny przewoźnik nieprzekształcony w spółkę, który zatrudnia około 700 osób. Ale tylko 255 z nich jest bezpośrednio zatrudnionych przy prowadzeniu tramwajów. Przerost zatrudnienia i koszty są więc znacznie wyższe niż w firmach autobusowych.
Gdyby spełnić postulaty związkowców, dla MZK należałoby wygospodarować ok. 10 mln zł więcej - przyznaje Zbigniew Bil, zastępca dyrektora. Ale żądanie podwyżki o 30 proc., przy średniej pensji około 3200 zł brutto, jest chyba nie na miejscu.
O zbyt wygórowanych oczekiwaniach związkowców mówią także prezesi SPA „Klonowica" i Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wszędzie tam zarobki są na zbliżonym poziomie. Kierowcy i motorniczowie podkreślają jednak, że 3,2 tys. zł brutto to płaca z nadgodzinami i pracą w święta oraz weekendy. Początkujący motorniczy może liczyć na 1600-1900 zł brutto, więc sam zabiega o dodatkowe zlecenia.
I bywa, że pracujemy cały dzień, bez należnych przerw, albo roczny limit nadgodzin wykorzystujemy w kilka miesięcy - przyznają prowadzący tramwaje. Zresztą teraz o nadgodziny coraz trudniej, bo pracodawca niechętnie się na nie zgadza.
Ale przewoźnicy mają inny nie lada kłopot. Od kilku lat sygnalizujemy odpływ kierowców i motorniczych - najpierw do Anglii, potem do Irlandii, ostatnio zaś do Norwegii. Z każdej z firm komunikacyjnych w minionym roku odeszło od kilkunastu do ponad 30 pracowników, a nowych nie zawsze udaje się znaleźć od razu. Efektem tego są braki na liniach. Tylko w pierwszych trzech tygodniach stycznia autobusy z Dąbia nie wyjechały na trasy 7 razy. Police zawiodły w 17 przypadkach, SPAK w 25, a MZK odnotowało aż 88 tzw. niewyjazdów.
Mamy dwa priorytety, oba wiążą się z wydatkami - tłumaczy Andrzej Markowski, prezes SPPK. Pierwszy to odnowa taboru i to w każdej z firm, nie tylko w SPPK. Drugi to podwyżki płac, które pozwolą zahamować odpływ kierowców.
Obecne władze Szczecina pokazały, że problem traktują poważnie. Rok 2007 to czas remontów torowisk i odmładzania taboru na skalę, jakiej nie było przez wiele lat. Miasto planuje też przez najbliższe 3 lata zwiększać kapitał spółek autobusowych w taki sposób, by mogły kupić kilkadziesiąt nowych autobusów. Kontrakt na używane, ale po gruntownej modernizacji, tramwaje jest już realizowany. Kolejna szansa poprawy to posłużenie się środkami unijnymi, które będą do wykorzystania po 2009 r.
Na razie nie wiadomo jednak, czy nowsze autobusy i tramwaje sprowadzone do Szczecina będzie miał kto prowadzić. Nie wiadomo też, czy i w jakiej wielkości będą podwyżki płac dla kierowców i motorniczych. Jeśli bowiem dojdzie do masowego strajku, firmy komunikacyjne będą musiały zapłacić miastu Szczecin wysokie kary i na pewno już na wzrost uposażeń pracowników nie zostanie pieniędzy.
Ucierpią na tym także pasażerowie. W czasie strajku komunikacji miejskiej przyjdzie im liczyć na taksówki lub własne nogi.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 29 stycznia 2008 roku.

* * *

Kierowcy komunikacji miejskiej chcą więcej zarabiać

Kierowcy szczecińskich autobusów i tramwajów chcą zarabiać 1000 złotych więcej. Wszystkie organizacje związkowe Szczecińsko-Polickiego i Dąbskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz MZK i Klonowica weszły w spór zbiorowy.
Odbyło się spotkanie z pracodawcami z którego nic nie wynika - powiedział Bogdan Rojek, przedstawiciel związków zawodowych w MZK. Oczekujemy podwyżki w wysokości 30 procent średniej płacy za ubiegły rok.
Pasażerowie nie dziwią się, że kierowcy żądają podwyżek, ale martwią się co będzie, gdy spór zbiorowy związków zawodowych przerodzi się w strajk lub blokadę dróg. To będzie katastrofa w mieście - uważają.
W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym wybrano mediatora, który ma prowadzić negocjacje płacowe z pracodawcą. W Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym Dąbie natomiast, związki zawodowe się podzieliły: "Solidarność 80" nie wszedł w spór zbiorowy, bo po wczorajszej Sesji Rady Miasta i informacji o tym, że każda ze spółek zostanie dofinansowana 4 milionami złotych rocznie, z przeznaczeniem głównie na nowy tabor, związkowcy oczekują na kolejne rozmowy z dyrektorem. W sporze zbiorowym z pracodawcą trwają natomiast dwa pozostałe związki "Solidarność" i "Wybrzeże 95".

Opracowanie "Barbara Gondek", "Polskie Radio Szczecin", 29 stycznia 2008 roku.

* * *

"3" nie kursuje do Lasu Arkońskiego

Tramwaje linii numer 3 w kierunku do Lasu Arkońskiego dojeżdżają tylko do Dworca Niebuszewo.
Na Krasińskiego tuż przy torowisku zapadła się jezdnia. Nie wiadomo jak długo potrwają utrudnienia. Z pętli Kołątaja podstawiona jest już autobusowa komunikacja zastępcza, którą można dojechać do Lasu Arkońskiego.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2008 roku.

* * *

Czy Szczecin połączy się ze Starym Czarnowem?

Stare Czarnowo i Szczecin mogą połączyć się już 1 stycznia 2009 roku. Prezydent Piotr Krzystek chce wkrótce rozpocząć konsultacje społeczne w mieście.
W sprawie połączenia mają wypowiedzieć się też mieszkańcy gminy Stare Czarnowo. Zdaniem Krzystka zyskają na tym obie strony. Wymierny wynik połączenia to dodatkowe 180 mln zł w budżecie Szczecina. Z tego na inwestycje w Starym Czarnowie ma trafić 55 milionów. Do zrobienia są remonty dróg, rozbudowa sieci wodociągowej, remont szkół i utworzenie nowej linii autobusowej. Na linii Basen Górniczy - Stare Czarnowo trasa miałaby około 12,5 kilometra - mówi prezydent.
Specjalny zespół doradczy prezydenta Szczecina ma czuwać nad integracją obu gmin przez sześć lat. Przez ten czas w Starym Czarnowie działałaby filia Urzędu Miasta. - Połączenie byłoby wydarzeniem, o której mówiłoby się w całej Polsce - mówi Piotr Krzystek. Szczecin dzięki temu połączeniu byłby drugą po Warszawie gminą w Polsce.
Z dziennikarzami nie chciał spotkać się wójt Starego Czarnowa. Jak wyjaśnił Piotr Krzystek, wójt nie był zadowolony ze sposobu, w jaki media relacjonowały do tej pory plany fuzji obu gmin.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2008 roku.

* * *

Problemy z autobusami? Bierz taksówkę!

Często się spóźniają albo w ogóle nie przyjeżdżają - narzeka Andrzej Soliwoda z ul. Bandurskiego. Brakuje nam kierowców - odpowiada ZDiTM.
Andrzej Soliwoda z ul. Bandurskiego do pracy jeździ autobusem linii 68 (Kormoranów - pl. Rodła). Często albo się spóźnia albo w ogóle nie przyjeżdża - narzeka pan Andrzej. Stojąc na przystanku autobusowym nie jestem jedynym, który przeklina pod nosem. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spóźniam się do pracy.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego za taki stan rzeczy wini spółki autobusowe. Tam tłumaczą, że brakuje kierowców. "Niewyjazdy" autobusów zdarzają się na wszystkich liniach - mówi Irena Starosta z ZDiTM. Każdy taki przypadek jest karany.
W 2007 r. ZDiTM naliczył kary za ponad 1,8 tys. zdarzeń. Za każdym razem od sumy kontraktu odejmowana była określona liczba "wozokilometrów". W sumie Zarząd Dróg nie zapłacił przewoźnikom za ok. 400 tys. km (około 630 tys. zł).
W ostatni poniedziałek prawie godzinę nie kursował autobus linii 87. To jedyny jeżdżący z Warszewa! Ludzie nie mogli dojechać do pracy i szkoły - denerwuje się pan Jerzy. Tego dnia mieliśmy przerwę w kursowaniu z przyczyn technicznych - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Co robić, gdy autobus nie przyjeżdża, a nam grozi spóźnienie? Można wziąć taksówkę. Pasażerowie, którzy skorzystali z taksówki, bo przewidziany rozkładem pojazd nie przyjechał, mogą wystąpić pisemnie do ZDiTM z żądaniem zwrotu poniesionych kosztów - zapewnia Starosta. Każde roszczenie jest rozpatrywane.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 23 stycznia 2008 roku.

* * *

Złóż skargę - gdy motorniczy nie ma biletu

Nie zawsze możemy kupić bilet w kiosku czy w kasie biletowej. Dlatego o określonych godzinach mamy możliwość nabyć go u kierujących pojazdami komunikacji miejskiej. Co jednak zrobić, gdy na prośbę o bilet motorniczy odpowiada z prostotą: nie mam?
Bilety w pojazdach można kupić w godzinach od 18 do 6 w dni powszednie oraz przez całą dobę w dni wolne od pracy. Wedle ZDiTM-u, prowadzący pojazd komunikacji miejskiej powinien posiadać tyle biletów, ile jest niezbędne w sprzedaży w czasie pracy. Taka jest teoria. W praktyce bywa różnie.
Byłam świadkiem, jak pewna kobieta próbowała kupić bilet u motorniczej i usłyszała od niej, że biletów nie ma - relacjonuje nasza czytelniczka, pani Maria. Zastanawiałam się, co by się stało, gdyby do pojazdu weszli kontrolerzy. Co by było, gdyby pasażerka oświadczyła, że nie mogła kupić biletu, a jej słowa potwierdziliby świadkowie?
Musiałaby wyjsc? Zapłacie karę? A może mogłaby jechać dalej? Po odmowie sprzedania biletu przez motorniczego pasażer powinien złożyć skargę. Wtedy na przewoźnika zostanie nałożona kara. W takiej skardze należy odnotować numer linii, numer pojazdu, datę i godzinę jazdy - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u.
Zaś jeśli do pojazdu wejdzie kontroler, należy poinformować go o zdarzeniu. Jego obowiązkiem jest sprawdzenie, czy prowadzący pojazd posiada bilety i czy pasażer faktycznie próbował kupić bilet. Jeśli wersja pasażera się potwierdzi - kontroler nie nałoży na niego opłaty dodatkowej.

Opracowanie "as", "Kurier Szczeciński", 11-13 stycznia 2008 roku.

* * *

Szczecińskie tramwaje są źle oznakowane

Nie widać, jakiej linii tramwaj podjeżdża na przystanek. Duży numer ułatwiłby życie pasażerom.
Ósemką dojechałem z Gumieniec na pl. Kościuszki. Stanąłem na rogu ul. Sikorskiego i al. Piastów. Pasuje mi kontynuowanie podróży siódemką lub dziewiątką w stronę Bramy Portowej, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby jedenastka w stronę stoczni. Spieszy mi się, a do tego pada deszcz.
W pewnej chwili widzę tramwaj jadący na wysokości wydziału budownictwa Politechniki. Niemal jednocześnie ul. Krzywoustego od Turzyna też coś jedzie. Ryzykować i przechodzić na przystanek tramwajów jadących w kierunku pl. Grunwaldzkiego, czy wybrać pewny przejazd do Bramy Portowej, ale potem dłuższy odcinek do przejścia pieszo?
Nie miałbym tego dylematu, gdybym z daleka widział numer tramwaju. Tymczasem widoczny jest tylko przedni, z boków prawie wcale. Wyświetlacze zamontowane przy drzwiach są czytelne, ale praktycznie tylko dla tych, którzy stoją na przystanku. Ponadto nie można zapominać o ludziach z wadami wzroku. Dla nich obecne napisy na tramwajach są tym bardziej nieczytelne.
Przyznaję, oznakowanie tramwajów nie jest doskonałe - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Sam korzystałem kiedyś często, teraz może trochę rzadziej - z komunikacji tramwajowej i miałem trudności z odczytaniem numeru. Dyrektor MZK zapewnia, że jest otwarty na propozycje, jak powinny wyglądać i być oznakowane szczecińskie tramwaje.
Można by, na przykład, linie oznaczyć kolorami - zastanawia się dyrektor. Gdyby każda linia miała inny kolor, byłoby to najbardziej czytelne dla pasażerów. Jednak to drogie przedsięwzięcie. Ponadto np. tramwaje sprowadzane z Berlina mają lakier w bardzo dobrym stanie i szkoda byłoby teraz zmieniać ich kolor.
Nasz pomysł jest tańszy i łatwiejszy do wykonania. Wystarczy z każdej strony (zwłaszcza z boków) umieścić blaszane tablice z dużym numerem kontrastującym z kolorem tramwaju. Wprawdzie w innych dużych miastach, np. Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie oznakowanie tramwajów jest podobne jak w Szczecinie - opiera się głównie na wyświetlaczach w górnej części kabiny motorniczego. Nie oznacza to, że my pierwsi nie mamy zmienić oznakowania.
Dobrze byłoby, gdyby tablice z numerami dodatkowo były podświetlone - dodaje Wawrzyniak. Mam nadzieję, że tekst w "Gazecie" rozpocznie dyskusję na ten temat. Być może czytelnicy będą mieli własne pomysły, które moglibyśmy wprowadzić do poprawy oznaczenia linii.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 11 stycznia 2008 roku.

* * *

Wspólny wniosek

Wspólny wniosek trzech rad osiedli: Dąbia, Załomia i Bukowego, został złożony do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Dotyczy on zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów linii „77". We wniosku czytamy:
„Najważniejszym powodem do złożenia tego wspólnego wniosku jest fakt notorycznego zatłoczenia autobusów na tej linii. Zbyt rzadko kursujące pojazdy potęgują dużą ilość pasażerów na jeden kurs. Dla tysięcy mieszkańców z Bukowego, Słonecznego i Załomia jest to jedyne bezpośrednie połączenie z węzłowym dworcem PKP w Dąbiu, a coraz większa liczba rodziców przemieszczających się z wózkami z małymi dziećmi powoduje, że do autobusu nie sposób wsiąść, o wstawieniu kolejnego wózka nie mówiąc".
Zwróciliśmy też uwagę, że często od kursu początkowego na pętli Bukowe autobus jest wypełniony w całości. Ponadto jego częstotliwość jest taka sama jak w latach 80., gdy zarówno w Załomiu, jak i na osiedlu Bukowym nie mieszkało jeszcze tylu mieszkańców co obecnie, mówi ALINA KORDOWSKA, przewodnicząca RO Dąbie.
Na razie wniosek wpłynął do ZDiTM i rady oczekują stanowiska w sprawie zawartych w nim sugestii. Jedno jest pewne: mieszkańcy tych trzech osiedli nie mogą stale podróżować w tłoku i zaduchu. Pora uaktualnić rozkłady stosownie do potrzeb i oczekiwań.

Opracowanie "Leszek B", "Panorama 7", 10 stycznia 2008 roku.

* * *

Strajk w zajezdniach jeszcze nie teraz

Związkowcy przedsiębiorstw autobusowych i Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zapowiadają, że w tym tygodniu do strajku w komunikacji miejskiej nie dojdzie. Kierowcy, motorniczy i inni pracownicy chcą podwyżek.
Do strajku jest dalsza droga - mówi Jan Kochanek, przewodniczący "Solidarności '80" w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Dąbie". Trzeba coś zrobić, żeby zatrzymać kierowców w Szczecinie. Załoga żąda podwyżek. Najpierw trzeba rozmawiać z pracodawcą, miastem, a strajk to ostateczność.
W "Dąbiu" mówi się o podwyżkach rzędu 500 zł - 1 tys. zł. Norwegowie sprzedają nam stare autobusy, a biorą kierowców - mówi Kochanek. Od nas już ze dwudziestu ludzi tam pojechało, ale nie ma się co dziwić: pieniądze i warunki pracy są lepsze. Trudno ich zatrzymać bez podniesienia pensji.
Pracownicy i związkowcy, na wspólnym spotkaniu w zajezdni "Klonowica", dyskutowali o wysokości podwyżek. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że żądania określono na minimum 500 zł. Na taką podwyżkę nas nie stać - nie ukrywa Krzysztof Putiatycki, prezes firmy, który był na spotkaniu. Liczę na to, że uda się nam negocjować, pokazać, jak wygląda sytuacja spółki i przedstawić propozycje. Podwyżki będą.
Dziś kierowcy SPAK zarabiają średnio ok. 2,1 tys. zł na rękę. Krzysztof Putiatycki uważa, że strajk oznaczałby kłopoty finansowe spółki, która żyje z wożenia pasażerów i ma płacone za przejechane kilometry. Gdyby autobusy stanęły, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego naliczałby kary finansowe. To dotyczy wszystkich przewoźników. Strajk, to podcięcie gałęzi, na której wszyscy siedzimy - dodaje prezes SPAK.
Bogdan Rojek, szef NSZZ "Solidarność" Pracowników Komunikacji Miejskiej uspokaja i zapewnia, że na razie pasażerowie nie muszą bać się, że nie dojadą do pracy. Na pewno w bieżącym tygodniu nic się nie wydarzy - zapowiada przewodniczący. Najpierw trzeba rozmawiać. Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego już są w sporze zbiorowym z dyrekcją. Chcą 30 procentowych podwyżek. Od 2001 roku podwyżek tam nie było - uściśla Bogdan Rojek.
ZDiTM nie ukrywa: ewentualny strajk, to utrudnienia w korzystaniu z komunikacji miejskiej. Gdyby stanęła całkiem, to pasażerowie mieliby olbrzymie problemy. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć przewozów w pełnym zakresie - przyznaje otwarcie Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 9 stycznia 2008 roku.

* * *

Kierowcy autobusów chcą po 500 zł podwyżek

Pracownicy dali nam wolną rękę w walce o podwyżki - mówi Zdzisław Cuber, szef Związku Zawodowego Kierowców z SPA "Klonowica"
W poniedziałek związkowcy dwukrotnie spotkali się z załogą, by omówić strategię walki o podwyżki płac. Dotychczas dostawaliśmy po 80-100 zł podwyżek. To pieniądze nieodczuwalne dla nas. Żądamy poważnego wzrostu wynagrodzeń - wyjaśnia Cuber.
Prezes SPA "Klonowica" Krzysztof Putiatycki nie wyklucza zwiększenia wypłat, ale uważa żądania kierowców za zbyt wygórowane. W ciągu tygodnia przygotuję analizy. Przedstawię ludziom, o ile mogę podnieść płace, ale na pewno nie będą to pieniądze tak duże - twierdzi szef spółki.
Żadna ze stron nie potrafi określić, czy i kiedy może dojść do strajków. Najpierw spotkam się w wąskim gronie tylko ze związkowcami na negocjacjach. Mam nadzieję na bardziej konstruktywne spotkanie niż poniedziałkowe - mówi Putiatycki. Na kolejne spotkanie związkowcy chcą zaprosić odpowiedzialnego za komunikację wiceprezydenta Beniamina Chochulskiego.
Potem, jeśli te spotkania będą tak samo bezowocne, jak dotychczasowe, nie wykluczamy sporu zbiorowego - twierdzi Cuber. Skorzystamy z wszystkich prawnie dopuszczalnych metod ubiegania się o podwyżki.
W SPA "Klonowica" pracuje ponad 150 kierowców. Spółka, która obsługuje całe lewobrzeże, boryka się z dużą rotacją kadr. Kierowcy wybierają pracę za granicą. Wczoraj do Norwegii wyjechało kolejnych 17. Jeszcze w grudniu pracowali w szczecińskiej komunikacji miejskiej.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2008 roku.

* * *

Zabytkowy autobus zostanie w Szczecinie

Słynny ogórek, czyli autobus od kilku lat jeżdżący na trasie turystycznej w naszym mieście pozostanie w Szczecinie.
Kupnem pojazdu zainteresowany był Poznań, jednak autokar pozostanie w posiadaniu Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.
Niegdyś ten typ autobusów dominował na naszych drogach, dziś jest unikatem - wspomina Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki" w Szczecinie. Jest to autobus z lat 70. W lecie można go było spotkać jako linię turystyczną.
W Polsce takich pojazdów jest zaledwie około stu egzemplarzy - kontynuuje Horoszko. Był okres, kiedy złomowano je nagminnie. Potem pojawiły się osoby, które chciały ratować te pojazdy. Zawsze w maju jest organizowany zlot "ogórków" w Warszawie. Szczeciński pojazd będzie więc mógł dalej reprezentować nasze miasto na zjazdach.

Opracowanie "Małgorzata Frymus", "Polskie Radio Szczecin", 7 stycznia 2008 roku.

* * *

Opóźnione roboty na ul. Szerokiej

Nie wiadomo, kiedy skończą się komunikacyjne kłopoty na ul. Szerokiej. Sieć wodno-kanalizacyjna została już położona pod zamkniętym odcinkiem drogi, ale brakuje asfaltu.
Prace budowlane trwają na Bezrzeczu od pół roku. Dla mieszkańców oznacza to kłopoty w dojeździe samochodami i komunikacją miejską do Krzekowa, Bezrzecza i dalej do Wołczkowa oraz Dobrej Szczecińskiej.
Na ul. Szerokiej wciąż obowiązująca jest organizacja ruchu z wytyczonym objazdem oraz trasą kursowania linii autobusowych. Obowiązywać będzie do odwołania - informuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Prace na Szerokiej polegają na budowie sieci kanalizacyjnej i wodociągowej w ramach programu „Poprawa jakości wody w Szczecinie”. Na ul. Szerokiej zajęty jest pas drogi o długości ponad 200 metrów. Prace zgodnie z planem miały zakończyć się w październiku, ale budowlańcy mieli kłopoty.
Poślizg wynosi w tym miejscu ok. 2 miesiące - mówi Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Spowodowały go wysokie wody gruntowe, konieczność przekładania sieci energetycznych i innych, które znajdowały się w kolizji z naszymi inwestycjami i problemy wykonawcy z fachową siłą roboczą. Jak przyznaje ZWiK w tej chwili prace budowlane są zakończone, a wszystkie sieci są położone w drodze. Niestety utrudnienia komunikacyjne pozostały, bo nie ma nakładki drogi.
Jest utwardzona podbudowa ulicy, natomiast aby położyć nakładkę asfaltową niezbędne są właściwe warunki pogodowe - tłumaczy Tomasz Makowski. Jak tylko takie będą, wykonawca prac przystąpi do asfaltowania, co ostatecznie zakończy utrudnienia na Szerokiej.

Opracowanie "aktualności", "Głos Szczeciński", 4 stycznia 2008 roku.

* * *

Skargi na komunikację miejską

Blisko 600 skarg na niewłaściwe zachowanie kierowców i na opóźnienia w kursach wpłynęło w 2007 roku do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego od szczecińskich pasażerów.
To o 100 więcej niż rok wcześniej. Były i pochwały, ale tych zdecydowanie mniej, bo zaledwie 6. Najwięcej skarg dotyczyło opóźnień tramwajów - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Skargi były uzasadnione. Ale były też i bezzasadne.
15 pasażerów poza skargą dołączyło do pisma rachunek za taksówkę. Te pieniądze zostały im zwrócone - zapewnia ZDiTM. Pasażerowie jednak nie potwierdzają zwrotu pieniędzy.
Pochwały, co może wydawać się zadziwiające dotyczyły normalności. Były podziękowania za schludny wygląd kierowcy i bezpieczną jazdę. Jedna z pasażerek podziękowała za udzielenie pomocy medycznej.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 3 stycznia 2008 roku.

* * *

Szczecińscy tramwajarze wieszają wandali

Szyba tramwaju pomazana czarnym mazakiem. Obok przyklejona kartka ze zdjęciem chłopaka w jasnej kurtce i odręczny napis: "To dzieło tego artysty". Pracownicy MZK sami zaczęli walczyć z wandalami.
foto Andrzej Kraśnicki jr - Popisane szyby i powieszony obok przez motorniczego wizerunek autora mazideł. W czwartek wandalowi mogli się przyglądać pasażerowie linii 12
To oddolna inicjatywa szczecińskich tramwajarzy. Tłumaczą, że mają dość niszczenia i dewastowania wozów. Będą wywieszać na publiczny widok każdego wandala, którego uwiecznią kamery. Pierwszy już wisi. Od grudnia w części tramwajów działa monitoring.
Miarka przebrała się kilka dni temu. Na trasę wyjechał wówczas skład z nowiutką przyczepą. To była jej pierwsza jazda z pasażerami po mieście. Wieczorem, po zjeździe do zajezdni, motorniczy jak zwykle obszedł swój pojazd. W nowym wagonie spory kawałek szyby i część fotela były pomazane czarnym pisakiem.
Szlag go trafił - mówi Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno. I nie tylko jego. Moi ludzie włożyli wiele wysiłku w to, by nowe przyczepy wyjechały na trasę idealnie czyste. Pracownicy zajezdni zawzięli się. Rozpoczęli własne śledztwo, żmudne, ale skuteczne - w wagonie zamontowane były kamery. Ryszard Tamm wyciągnął z kabiny motorniczego "czarną skrzynkę" z zapisem wydarzeń z 29 grudnia. Zasiadł przed komputerem i przez kilka godzin uważnie wpatrywał się w obraz z ośmiu kamer rozmieszczonych w obu wagonach. I dopatrzył się.
Jest 29 grudnia, kilkanaście minut po godzinie 14. Na Basenie Górniczym do drugiego wagonu wsiada trzech młodych chłopaków. Ten w białej kurtce dziwnie przytula się do okna. Rozgląda się na boki. Potem prawą ręką wykonuje jakieś ruchy. Mija kilka minut, chłopak wysiada na placu Żołnierza. Szyba, przy której siedział chłopak, była czysta. Teraz pomazana jest pisakiem. Ryszard Tamm robi stopklatkę, gdy wandal stoi już przy drzwiach. Jakość kolorowego obrazu na ekranie komputera jest doskonała. Twarz osobnika widać ze szczegółami. Dalej sprawą zajmą się już nasi prawnicy. Chcemy, by ten wandal poniósł konsekwencje tego, co zrobił - zapowiada kierownik zajezdni.
Ale na tym nie koniec. Motorniczy zniszczonego tramwaju wydrukował zdjęcie i powiesił na pomazanej szybie wagonu. Strzałka wskazuje sprawcę i prowadzi do podpisu: "To dzieło tego artysty". Wydruk jest marnej jakości, ale kto zna wandala, rozpozna go bez trudu. Tak ozdobiony tramwaj kursował w czwartek na linii 12, jednej z najbardziej zatłoczonych w mieście.
Pracownicy zajezdni tłumaczą, że to nie tylko kara, ale przede wszystkim "reklama" systemu monitoringu w tramwajach. I ostrzeżenie przed podobnymi występkami. Pomysł nie jest zresztą nowy. W Polsce było już głośno o właścicielach sklepów, którzy wywieszali w witrynach zdjęcia złodziei uchwyconych w akcji przez system monitoringu. Policja ostrzegała wówczas, że naruszane jest w ten sposób prawo do ochrony wizerunku.
Adresu i numeru kołnierzyka nie podajemy - tłumaczy Ryszard Tamm. A jeśli ten wandal ma do nas teraz pretensje, to zapraszam na spotkanie. Chętnie wyliczymy mu nasze straty. W tym przypadku mogą być ocenione na kilkaset złotych (czyszczenie specjalnymi środkami, ewentualna przerwa w kursowaniu). A to i tak wyjątkowo "niegroźny" przypadek. Kiedy w czwartek byliśmy w zajezdni, jej pracownicy pokazali nam kilkanaście kolejnych, świeżo oszpeconych wozów. Jeden miał poplamiony cały bok. To resztki sprayu, którego nie udało się doczyścić - tłumaczył jeden z pracowników zajezdni. W półtorej minuty na pętli w Lesie Arkońskim wandale pomalowali całą burtę wozu. Kilka dni temu to samo spotkało wagon na pętli na Krzekowie.
Dyrekcja MZK nie ingeruje w działania pracowników. Rozumiemy złość naszych pracowników, którzy naprawdę starają się o to, by pasażerowie jeździli w czystych wagonach - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK.
Dla Gazety - Dariusz Niebieszczański - prawnik
Pracownicy MZK w odpowiedzi na bezprawie odpowiedzieli bezprawiem. Niewątpliwie osoba widoczna na zdjęciu wywieszonym w tramwaju mogłaby pozwać firmę za posługiwanie się jej wizerunkiem bez odpowiedniej zgody. Oczywiście w tej sytuacji zasadne jest pytanie, czy odważyłby się to zrobić. Jego roszczenia nie zamykałyby bowiem MZK drogi do dochodzenia przed sądem swoich roszczeń wobec tej osoby. W przyszłości MZK powinno jednak w odpowiedzi na naruszenie swoich dóbr skorzystać z możliwości, jakie daje prawo.
ks. Tadeusz Kłapkowski - proboszcz w parafii w Stargardzie Szczecińskim (w swojej poprzedniej parafii w Zdrojach z ambony ogłosił nagrodę za wskazanie wandali, którzy zniszczyli rzeźbę na placu przy kościele)
Mam wątpliwości co do oceny moralnej takiej akcji tramwajarzy. To co ja zrobiłem, pozwalało przecież zachować anonimowość sprawców, bo ogłosiłem tylko, że poszukujemy ich, a nazwisk z ambony nie podawałem. Tymczasem w tym wypadku mamy do czynienia z napiętnowaniem i skazaniem tych ludzi na społeczną banicję. A grzech pozostaje ukryty, nie jesteśmy od tego, by mówić o nim publicznie. Z drugiej strony rozumiem pracowników zajezdni, że są bezsilni wobec bezkarnego prawie dewastowania pojazdów i być może nie widzą innej możliwości zapobiegania temu procederowi.
not. marc, akr
Czekamy na Wasze opinie
Czy pracownicy MZK postępują słusznie? Czy w obronie naszej, publicznej własności mogą naruszać prawa jednostki? Czy można inaczej skutecznie walczyć z wandalizmem? Jak? Piszcie: listy@szczecin.agora.pl, dzwońcie: Andrzej Kraśnicki jr 091 481 83 18

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 3 stycznia 2008 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07
1/08, 2/08, 3/08, 4/08



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002 - 2008.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 6.0