Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.


Prasa informuje - styczeń




* * *

Kraków chce zmienić Szczecin - badania na półkę?

Szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wie już, jak zmienić sieć miejskiej komunikacji. Jednak wyniki badań, za które zapłacił 70 tys. zł, są raczej nie do przyjęcia. Nowy projekt, opracowany na ich podstawie, w połowie lutego ma trafić do radnych. W tym czasie jednak powinien już być ogłoszony przetarg na obsługę dziennych linii autobusowych. Obecne umowy kończą się bowiem 31 maja.
Nowy przetarg nie przewiduje większych zmian, tzn. linie zostały podzielone na dwa pakiety - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Umowy mają być podpisane na 19 miesięcy, do końca roku budżetowego 2008. A to oznacza, że niemal wszystkie kursy na prawobrzeżu obsługiwać będzie Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie", w lewobrzeżnej części miasta dominować ma SPA „Klonowica". Tylko te dwie firmy startują w miejskich przetargach. Przebieg tras raczej się nie zmieni, ograniczona może zostać częstotliwość kursowania. Tymczasem wciąż nie wiadomo, co zrobić z wynikami badań tzw. więźby. Ankieterzy pytali w ub. roku, w jakich kierunkach i jak często podróżują pasażerowie, gdzie się przesiadają i dlaczego. Badania kosztowały 70 tys. zł i były uzupełnieniem wcześniejszych, za około 180 tys. zł, które leżą w szufladach. Badania prowadziło krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Komunikacji, które proponuje dość drastyczne rozwiązania.
Linia 6 powinna być, zdaniem SITKomu, skrócona do ul. Ludowej, do Gocławia zaś powinna jeździć „11" - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Linia 2 zamiast do Dworcowej powinna jeździć na Basen Górniczy. I te zmiany można wprowadzić dość szybko. Gorzej jednak z autobusami, bo... Opierając się na tych wynikach, linie autobusowe powinny być uzupełnieniem tramwajowych - mówi przedstawicielka ZDiTM. Trasy autobusów powinny się kończyć tam, gdzie można się przesiąść do tramwaju.
I tak, według krakowian, autobusy 75 z Krzekowa powinny dojeżdżać tylko do pl. Kościuszki, 61, 61Bis i 81 od strony os. Reda tylko do pl. Szyrockiego. Linia 60 zaś powinna zawracać już przy Kołłątaja, zamiast docierać do stoczni. Linie pospieszne mają jeździć rzadziej, by od Basenu Górniczego do centrum... nie konkurować z tramwajami. ZDiTM przygotował więc własny projekt zmian, który razem z krakowskimi wynikami w lutym trafi do radnych. Nie wiadomo, który z nich i czy w ogóle zostanie zaakceptowany, więc na razie obsługa linii będzie zachowana w dotychczasowym kształcie. A wyniki kolejnych badań znów - być może - trafią na półkę...

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 31 stycznia 2007 roku.

* * *

Kładka na ul. Staszica będzie gotowa, gdy pozwoli na to pogoda

Na tymczasowym rusztowaniu robotnicy ułożyli już elementy pomostu, którym bezpiecznie przejdziemy nad ruchliwą ulicą. Foto: Dariusz GORAJSKI/ AG Elementy kładki już kilka tygodni temu były gotowe. Nie można ich było montować, bo budowa koliduje z pracami przy budowie kolektora deszczowego pod rondem Giedroycia. Kładkę przywieźliśmy w trzech elementach, ułożyliśmy na tymczasowej konstrukcji i teraz scalamy - mówi Wiesław Pawluć, właściciel Stalmontu. Potem pomost zostanie zabetonowany, a gdy całość będzie gotowa, tymczasowe podpory zostaną usunięte, a kładka opuszczona o półtora metra w dół, na właściwe podpory. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. Budowlańcy twierdzą, że wiele zależy od pogody.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 30 stycznia 2007 roku.

* * *

Będzie więcej tramwajów

Sześć nowych wagonów tramwajowych trafi do Szczecina jeszcze w tym roku. Niewykluczone, że przybędzie także czeskich tatr kupionych znów w Berlinie.
Po czterech miesiącach przepychanek między trzema firmami, które walczyły o kilkanaście milionów złotych, które Szczecin ma na budowę sześciu wagonów tramwajowych, wybrana została oferta firmy Protram. Dzięki temu do końca roku w mieście pojawić się powinny wagony pasujące do kupionych kilka lat temu wozów motorowych. Aż 75 proc. wartości tego kontraktu pokryje dofinansowanie z Unii Europejskiej w ramach ZPORR.
Nowe wagony, to nie wszystko o czym obecnie myśli Miejski Zakład Komunikacyjny. Od początku marca pasażerów powinny wozić wszystkie czeskie tatry, które miasto kupiło od Berlińskiego przedsiębiorstwa BVG. W planach jest też zakup kolejnych 29 sztuk. Jest szansa, ze do końca roku w Szczecinie będzie 50 używanych berlińskich wagonów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 30 stycznia 2007 roku.

* * *

W końcu zmiany w komunikacji miejskiej

Po 12 latach "dwójka" wróci na Basen Górniczy, tak jak postulowali czytelnicy "Gazety". To jedna ze zmian, która zostanie wprowadzona na podstawie przeprowadzonych badań komunikacji miejskiej. Kiedy? Najpóźniej we wrześniu.
Połączenie pl. Rodła z Basenem Górniczym to powrót do starej, sprawdzonej trasy. "Dwójka" kursowała na Basen Górniczy przez 12 lat. Ostatni raz pojechała tam 30 czerwca 1995 r. "Gazeta" proponowała pozostawienie jednego tramwaju na tej trasie po zakończeniu budowy ul. Krzywoustego. ZDiTM wtedy nie zdecydował się na taki ruch. Teraz zmiana jest już praktycznie przesądzona.
Chcemy "dwójkę" puścić na Basen Górniczy - potwierdza Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM. Stanie się to najpóźniej we wrześniu, a być może jeszcze wcześniej. To nie wszystko. Inne niemal pewne zmiany to skrócenie linii nr 6 do stoczni; wydłużenie linii nr 11 do Gocławia; utworzenie nowej linii nr 10 z Gocławia do ul. Potulickiej przez pl. Rodła.
Okazuje się bowiem, że mieszkańcy północnych dzielnic miasta wcale nie potrzebują bezpośredniego połączenia z Dworcem, jakie oferuje im "szóstka". Chcą jeździć do centrum - mówi Marek Kośla, kierownik działu planowania komunikacji miejskiej w ZDiTM. Niemal pewne jest ograniczenie kursowania "ósemki" z Gumieniec na Basen Górniczy. ZDiTM zapewnia jednak, że nie oznacza to rzadszych połączeń Gumieniec z centrum, bo część "ósemek" jeździć będzie na skróconej trasie do dworca.
Autorzy badań proponują także takie rewolucyjne zmiany, jak skrócenie trasy linii 75 do pl. Kościuszki (obecnie jeździ do Dworca, z czego na trasie pl. Zwycięstwa - Dworzec niemal pusta), a linii 61 i 81 do pl. Szyrockiego. Proponowane zmiany powstały na podstawie badań przeprowadzonych jesienią ubiegłego roku (kosztowały ponad 70 tys. zł). Ankieterzy zatrudnieni przez krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej przepytali 100 tys. pasażerów w szczecińskich autobusach i tramwajach. Ankiety wypełniane były w dni powszednie, soboty i niedziele. Opracowanie trafiło już do ZDiTM.
To jest trochę model idealny, bo naukowców z Krakowa nie interesowało np. to, że w rejonie pl. Kościuszki autobusy nie mają gdzie stać, a właśnie w tym miejscu miałaby się kończyć spora część linii - mówi Włodzimierz Szarafiński. Naukowcy z SITK - zgodnie zresztą z wieloletnim planem rozwoju komunikacji miejskiej w Szczecinie - przyjęli założenie, że podstawowym środkiem komunikacji powinny być tramwaje, a autobusy mają uzupełniać sieć i dowozić do tramwaju. Badania dowodzą, że głównym celem podróży pasażerów komunikacji jest centrum miasta skoncentrowane w trzech miejscach: pl. Rodła, Brama Portowa i pl. Kościuszki - dodaje Marek Kośla. Teraz pracujemy nad wymyśleniem rozwiązania będącego kompromisem pomiędzy tym, co wskazują wyniki i naszymi możliwościami. W lutym z propozycjami zmian mają się zapoznać radni.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 28 stycznia 2007 roku.

* * *

Śnieg i paraliż miasta

Przez całą noc odpowiedzialne służby Zarządu dróg i Transportu Miejskiego, Spółki Remondis i MPO starały się opanować niezwykle trudną sytuację z wczorajszego popołudnia i wieczora. Dziś od rana komunikacja miejska jeździ już bez większych przeszkód, ale kierowcy i tak powinni uważać, bo na jezdniach, nawet na głównych trasach zalega zmarznięte błoto pośniegowe. Również piesi powinni zachować ostrożność, bowiem nie wszystkie chodniki są dokładnie oczyszczone. Śnieg znów pada.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 27 stycznia 2007 roku.

* * *

Popołudniowy atak zimy utrudnił ruch w Szczecinie

Spóźnienia autobusów sięgające godziny, tramwaje unieruchomione z powodu zablokowanych przez śnieg zwrotnic, korki na większości głównych tras i skrzyżowań w mieście, przechodnie brodzący w śniegu na chodnikach - to obraz dzisiejszego popołudnia w Szczecinie. Około 18-tej ruch na ulicach znacznie zelżał. Marek Bartkowiak ze szczecińskiego Remondisu poinformował, że na ulice wyjechało 26 pługów w tym 10 posypywarek. Od rana na szczecińskich ulicach zanotowano 17 kolizji. Na ul. Gdańskiej zderzyło się 7 samochodów, w tym autobus komunikacji miejskiej. Na skrzyżowaniu ul. Wawrzyniaka i Mickiewicza wykoleił się tramwaj linii 7.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 26 stycznia 2007 roku.

* * *

NIE dla palenia na przystankach!!!

Po budynkach urzędowych i części restauracji przyszła pora na przystanki. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego proponuje wprowadzenie w Szczecinie całkowitego zakazu palenia papierosów na przystankach i pętlach. Teraz sprawą muszą się zająć radni.
Palenie na przystankach, Foto: PR Szczecin [ŁSz] ZDiTM przygotował projekt uchwały zakazującej palenia. Ten pomysł podyktowany jest opiniami i prośbami pasażerów - wyjaśnia Marta Kwiecień Zwierzyńska z Zarządu Dróg. Urzędnicy opierają się także na badaniach sejmowej komisji zdrowia. W efekcie ewentualnej uchwały na przystankach nie będzie nawet wydzielonych miejsc dla palaczy, a to już nie wszystkim się podoba. Kolejny argument urzędników - czystość. Zakaz palenia na przystankach obowiązuje już w pięciu miastach Polski.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 26 stycznia 2007 roku.

* * *

14 milionów złotych na wagony tramwajowe

Ponad 14 milionów złotych kosztować będzie sześć wagonów tramwajowych, które jeszcze w tym roku kupi Szczecin. Właśnie podpisano umowę w tej sprawie. Pieniądze na ten cel pochodzą z Unii Europejskiej. Nowe wagony to nie samodzielne tramwaje. Wagony, które przyjadą do Szczecina do końca roku, zostaną doczepione do wozów kupionych 6 lat temu. W Szczecinie jest w sumie 200 wagonów tramwajowych. Średni ich wiek to 24 lata. Ostatnio do Szczecina trafiło 21 tramwajów używanych, sprowadzonych z Niemiec. Choć mają po 20 lat, to niedawno przeszły gruntowny remont i dzisiaj stanem technicznym, jak przekonuje wiceszef MZK Krzysztof Turczyn, niczym nie odbiegają od naszych najmłodszych tramwajów. Do tej pory Szczecin na nowe tramwaje nie mógł sobie pozwolić, bo nie było na nie pieniędzy - także z Unii. Pieniądze na tramwaje były, ale tylko dla wielkich miast - tłumaczy dyrektor Wydziału Funduszy Pomocowych Łukasz Pundyk. Obecnie Szczecin przygotowuje wnioski o kolejne środki unijne, na zakup nowego taboru.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

W nurcie życia - podróż w trumnie

Pochmurny, deszczowy dzień, tuż przed szesnastą. Jest szaro - niemal ciemno. Na przystanek podjeżdża autobus pośpieszny, ale nie bardzo wiadomo, jakiej linii, bo cały pojazd jest w ciemnych granatowo-szarych barwach i oznaczenie linii dosłownie utonęło w powodzi ciemnego koloru tudzież innych oznakowań. To pospieszny „B" - informują się nawzajem pasażerowie. Wsiadamy, małe zaskoczenie, bo choć to pora szczytu komunikacyjnego, w autobusie są wolne miejsca. Kiedy zamknęły się drzwi, we wnętrzu pojazdu zapanowały prawdziwe ciemności, bo kierowca nie włączył oświetlenia. Dojechaliśmy do następnego przystanku i wtedy trzy osoby, głośno pomstując, dlaczego w autobusie jest tak ciemno i że nic nie widać przez zaklejone reklamami szyby, zmuszone są wysiąść, gdyż straciły orientację. Panie, to podróż w trumnie, ciemno, nie wiem, gdzie jestem, a kierowca panisko nie ma ochoty włączyć oświetlenia, zagaduje mnie starszy pasażer. Autobus oklejony reklamą na całej powierzchni, Foto: Redaktorek Odpowiedzią na jego słowa była moja decyzja o przerwaniu dalszej podróży, bo też straciłem orientację. Nie wiedziałem, gdzie jestem, czy to jeszcze aleja Wyzwolenia, czy już aleja Niepodległości. Mnie też nie odpowiada podróż w trumnie! Za wcześnie jeszcze. ZDiTM mimo deklaracji złożonej przez tę firmę w ub.r. (we wrześniowym numerze „Panoramy 7"), iż reklam będzie mniej, a przede wszystkim będą mniejsze i nie będą ograniczać widoczności, nadal kpi sobie z pasażerów. Wciąż pozwala na szczelne zaklejanie dosłownie wszystkiego: okien, drzwi, uchylnych okienek wietrznikowych, przodu i tyłu pojazdu. Odnosi się nawet wrażenie, że reklam wielkopowierzchniowych po prostu przybyło! Za wzór przywołuję stołeczną Warszawę, gdzie rajcy zakazali uchwałą zaklejania okien i drzwi wejściowych w pojazdach komunikacji miejskiej.
Reklamy są, ale nikomu nie przeszkadzają i nikt nie pomstuje, że jedzie w trumnie. Szczecinian się dobija zaklejonymi autobusami i tramwajami, choć bilety są niemal w tej samej cenie co w stolicy. Jeśli to dla nas jest jakaś swoista kara, to pytanie, za co?

Opracowanie "Redaktorek", "Panorama 7", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Dymek zabroniony

ZDiTM chce zakazu palenia papierosów na przystankach autobusowych i tramwajowych.
W Gdańsku, Poznaniu, Lublinie i kilku innych miastach na przystankach palić już nie wolno i podobno pasażerowie sobie to chwalą. Tak ma być również w Szczecinie, palaczom z papieroskiem na przystanek wejść nie będzie wolno.
Popieram ten pomysł - cieszy się Iwona Smolec, studentka uniwersytetu. Palenie bierne jest jeszcze gorsze niż palenie papierosów. Jak ktoś chce sobie zapalić, to może to robić gdzie indziej niż na przystanku.
ZDiTM, który przygotował projekt uchwały w tej sprawie, chce trzymać ich z daleka od tych, którzy nie palą. Gdy uchwała zostanie zatwierdzona przez Radę Miasta, zakaz będzie obowiązywał na całej długości przystanków autobusowych i tramwajowych komunikacji miejskiej oraz na terenie pętli - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Zgodnie z pomysłem palić nie będzie wolno w wydzielonych zatokach i na przystankach. Jeżeli miejsce, gdzie czekają pasażerowie nie jest wydzielone, a oznaczone tylko znakiem informującym o przystanku, palenie zakazane będzie w odległości 15 metrów od słupka i w pasie o szerokości pięciu metrów od krawężnika. Tam gdzie słupków przystankowych jest kilka, zakazem będzie objęty cały peron. Oznaczymy obszar przystanków i obręb, w którym nie będzie wolno palić - wyjaśnia ZDiTM.
Po co zakaz? Po pierwsze pasażerowie skarżą się na innych, którzy na przystankach palą. Po za tym, ci, którzy odpowiadają za czystość przystanków twierdzą, że to głównie niedopałki zanieczyszczają perony. W tej chwili Straż Miejska może ukarać i karze osoby, które rzucą niedopałek na chodnik lub przystanek. Palić jednak można do woli. Tak samo jak papierek, trzeba niedopałek wyrzucić do śmietnika, bo rzucenie go gdzie indziej, to zaśmiecanie miejsca publicznego - mówi Andrzej Panecki ze Straży Miejskiej. Natomiast, gdyby była taka uchwała, to mieszkańcy musieliby się do niej stosować, bo w przeciwnym razie palących na przystankach byśmy karali. Projekt zostanie przesłany do Rady Miasta w przyszłym tygodniu.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Koniec palenia na przystankach

Wszystko wskazuje na to, że od maja nie będzie wolno palić na przystankach w Szczecinie. Jest już odpowiedni projekt uchwały, radni są za.
Projekt uchwały zakazującej palenia na przystankach przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Zgodnie z nim nie można będzie palić na terenie całej wydzielonej zatoki, jeżeli takiej nie ma, to palić nie będzie można 15 m w obie strony od znaku przystanku oraz 5 m od linii krawężnika. Tabliczki z zakazem palenia mają być na przystankach dobrze widoczne.
Dlaczego zakaz? Proszą o to pasażerowie - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy ZDiTM. Według sondaży trzy czwarte Polaków popiera wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych. Poza tym to też kwestia czystości. W przyszłym tygodniu projekt uchwały trafi do Rady Miasta.
Przeciwnicy palenia: Rafał Guz i Agnieszka Stryjniak, przystanek na pl. Rodła. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG
Jestem za i myślę, że projekt przejdzie. Najpierw trafi na komisje, m.in. Bezpieczeństwa i Zdrowia, a później możliwie szybko na sesję Rady Miasta. Jak dobrze pójdzie, na przełomie marca i kwietnia będzie głosowany - mówi Bazyli Baran, przewodniczący Rady Miasta, który pali tylko fajkę. Większość naszych radnych nie pali. Przepytaliśmy przewodniczących klubów radnych: PO i PiS (łącznie 21 głosów) są za, Lewica Demokraci muszą się zastanowić.
Sprawę na pewno trzeba przedyskutować. Trzeba sprawdzić, czy nie będzie to martwy przepis - wyjaśnia Jędrzej Wijas, szef klubu radnych LiD (pali). Nad przestrzeganiem uchwały będzie czuwać policja i straż miejska. Za niestosowanie się do tego zakazu będziemy karać 50-złotowym mandatem. Jestem za wprowadzeniem zakazu, bo teraz często się nam zarzuca, że nie reagujemy na takie zgłoszenia - zapowiada Andrzej Panecki ze straży miejskiej, który od dwóch miesięcy nie pali - do niedawna palił 50 papierosów dziennie. Oczywiście będziemy reagować, ale na początek będziemy tylko upominać, żeby ludzi to tego przygotować - mówi Zenon Butkowski, rzecznik prasowy KMP w Szczecinie (zagorzały antypalacz).
Zapytaliśmy pasażerów czekających na przystankach. Zdania są podzielone: palacze są przeciw, niepalący za. To głupi pomysł, ale jak zostanie wprowadzony, to będziemy odchodzić kawałek dalej, trzeba się będzie ukrywać - mówią Agnieszka Stryjniak i Rafał Guz, którzy jeszcze legalnie palą na przystanku linii 101. Super. Bierni palacze przestaną cierpieć, nie będzie petów. Wszędzie na świecie, w normalnych krajach, wprowadza się zakaz palenia. Przecież nie może być u nas jak na Białorusi - uważa niepalący od urodzenia Stefan Buchwald.
Zakaz palenia w innych miastach
Zakaz palenia na przystankach komunikacji miejskiej wprowadziło kilkanaście polskich miast, m.in. Rzeszów, Bielsko-Biała, Poznań, Gdańsk, Lublin i Elbląg. Najwcześniej, bo w 1997 r. wprowadzili go radni Torunia. W Poznaniu obowiązuje od 21 listopada 2006 r., tam palić nie można tylko pod wiatami.
To bez sensu, bo ludzie stojący obok wiaty i tak palą. Poza tym to martwy przepis, bo nikt nic sobie z tego zakazu nie robi - twierdzi Lech Bojarski, dziennikarz poznańskiej "Gazety". Innego zdania jest straż miejska.
Z naszych obserwacji wynika, że zakaz jest przestrzegany. Od czasu wprowadzenia przez około miesiąca upominaliśmy palaczy. Teraz dostają 100 zł mandatu i przez około miesiąca wystawiliśmy ich 120 - mówi Jacek Kubiak z poznańskiej straży miejskiej.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Podwyżki dla pracowników ZDiTM - drożej za bilety

Od kwietnia być może więcej zapłacimy za przejazdy miejską komunikacją. Bilety mają podrożeć o blisko 15 proc. Najpopularniejsze, 20-minutowe ze 1,90 na 2,20 zł, godzinne z 2,90 na 3,40 zł, a dwugodzinne z 3,80 na 4,40 zł. Stanie się tak, o ile Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przeforsuje swoją propozycję.
Brakuje pieniędzy na miejską komunikację - przyznaje Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, któremu ZDiTM podlega. Ale taryfa biletowa to tylko jeden z elementów. Podniesienie cen biletów może spowodować obniżkę wpływów. Te w ostatnich latach wynoszą ok. 80 mln zł rocznie. Coraz mniej pasażerów płaci za przejazd, bo się to... nie kalkuluje. Jeżdżący codziennie, sprawdzani są raz na kilka miesięcy. Kara za jazdę bez biletu to niespełna 70 zł, wg nowej propozycji - 77. A za bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł (dziś 1,90).
Musimy zdać sobie wreszcie sprawę, że pasażer to klient. Za opłatę oczekuje odpowiedniej jakości usługi - mówi M. Przepiera. Trzeba myśleć o tym, jak zyskać nowych pasażerów. Jednym z pomysłów może być nie tyle podwyżka, co zmiana całej taryfy. I uszczelnienie systemu kontroli. W dodatku wprowadzenie podwyżek jest uzasadnione tylko z jednego powodu. Nie było ich od 2002 r. - argumentuje Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyr. ZDiTM.
I nie daje gwarancji, że droższe bilety dadzą większe wpływy do kasy ZDiTM. Co więcej - nawet gdyby były wyższe, niekoniecznie zyskają pasażerowie. Środki są ZDiTM potrzebne, bo w kasie ma deficyt, a planuje podwyżki dla swych pracowników. Obecnie jest ich ok. 220. Z tego 160 ma etaty urzędnicze. Średnia płaca brutto ma wzrosnąć z 3120 zł w 2006 r. do 3248 w obecnym i 3513 w 2009!
Co w zamian otrzymują mieszkańcy? Niewiele. Ostatnie miesiące to pasmo porażek ZDiTM. Firmie nie udaje się rozstrzygnąć większości przetargów: na obsługę linii, sprzątanie przystanków, remonty chodników i oświetlenia ulic. Powód - brak środków, by płacić ze zlecane usługi. Tymczasem firma co roku pochłania miliony. Koszty na utrzymanie ZDiTM w ub. roku to niemal 16 mln zł. W tym ma być niemal 17,5 mln, w 2008 - kolejny milion więcej. Za to zapłacą pasażerowie.
Na droższych biletach nie zyskają przewoźnicy, których nie stać na kupno nowych autobusów czy tramwajów, nie będzie nowych linii. Nic zatem dziwnego, że pomysł ZDiTM budzi wiele wątpliwości wśród radnych.

Opracowanie "T.Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Bilety komunikacji miejskiej droższe?

Drożej za bilety komunikacji miejskiej już niebawem zapłacą mieszkańcy Szczecina. Miasto planuje 15-toprocentową podwyżkę. Według prognoz jednorazowy bilet za przejazd tramwajem czy autobusem kosztować będzie o blisko 30 groszy więcej niż obecnie. Zdrożeją też sieciówki. I tak za bilet 20 minutowy zapłacimy nie 1,90 zł, ale 2,20. Bilet godzinny ma kosztować 3,40, a dwugodzinny oraz 20-minutowy na linie pospieszne 4,40. O tym czy podwyżki będą a jeżeli tak, to w jakiej wysokości, zdecydują radni.
Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej szczecińskiego magistratu zaznacza, że podwyżki to na razie tylko projekt. A skoro nie ma konkretnych korzyści z podwyżek, to radni mają wątpliwości - wyjaśnia Jędrzej Wijas z klubu Lewica i Demokraci. Co do wprowadzenia podwyżek wątpliwości ma również radna Renata Zaremba - szefowa komisji budżetu. Tymczasem podwyżka cen biletów nie jest równoznaczna z tym, że będziemy jeździli nowym i lepszym taborem - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Spółki Autobusowej ‘Dąbie’. Jeśli radni pomysł zaakceptują - bilety w Szczecinie będą droższe od kwietnia.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 24 stycznia 2007 roku.

* * *

Zdrożeją bilety komunikacji miejskiej

2,20 zł zapłacimy za bilet 20-minutowy, 3,40 za godzinny. Kiedy? Być może od 1 kwietnia. Wcześniej podwyżkę muszą zaakceptować radni. Podwyżka ma wynieść średnio 15 proc. Podstawowe bilety miałyby podrożeć:
* 20-minutowy - z 1,90 zł do 2,20 zł,
* 60-minutowy - z 2,90 zł do 3,40 zł,
* 2-godzinny (oraz 20 min. na linie pospieszne) - z 3,80 zł do 4,40 zł.
Z wyliczeń wynika, że o ile zwykły bilet 20-minutowy ma zdrożeć o 15 proc., to 50 gr więcej płacone za bilet godzinny stanowi ponad 17 proc. Nieco łagodniej mają być potraktowane kieszenie pasażerów kupujących bilety okresowe. Miesięczny na jedną linię ma podrożeć z 52 do 60 zł, a na sieć linii zwykłych z 73 na 84 zł. W obu wypadkach podwyżka wynosi 15 proc. Jednak miesięczny na jedną linię pospieszną miałby kosztować po podwyżce 90 zł (teraz 82), więc wzrost byłby mniejszy niż 10 proc. obecnej ceny.
Bilety nie drożały od pięciu lat - tłumaczy Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM. W tym czasie inflacja wyniosła około 10 proc. a ceny paliwa wzrosły jeszcze bardziej. Obecnie obowiązująca taryfa biletowa wprowadzona została w lutym 2002 r. W minionych latach Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego opracowywał kilka koncepcji podwyżek cen biletów. Były także pomysły, aby odejść od biletów czasowych i przywrócić jednorazowe. Żadnego wariantu nie wprowadzono. Tym razem podwyżka wydaje się nieodwołalna.
Zapisana została w projekcie budżetu, opracowanym jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka, wzrost dochodów ze sprzedaży droższych biletów jest też ujęty w planie finansowym ZDiTM na ten rok - mówi Szarafiński. Według naszych szacunków wzrost dochodów z tytułu wyższych cen biletów powinien wynieść 4,5 mln zł. Biorąc pod uwagę, że dotychczas miasto sprzedawało bilety za ok. 80 mln zł rocznie, to wzrost dochodów stanowi ledwie nieco ponad 5,5 proc. Zwiększone przychody nie rekompensują więc wysokości podwyżki. Dlaczego? Bo zwykle jest tak, że każda podwyżka na początku skutkuje zmniejszeniem liczby pasażerów - wyjaśnia Szarafiński. Dopiero z czasem wracają.
Przed projektem zmiany taryfy jeszcze dość długa droga legislacyjna. Muszą go przede wszystkim zatwierdzić rajcy miejscy, a ci jeszcze koncepcji nowych cen nie widzieli. Być może podwyżki są uzasadnione, ale gdy będziemy mieli prezentowaną nową taryfę, chcielibyśmy usłyszeć, jakie jeszcze ZDiTM ma pomysły na zwiększenie efektywności komunikacji miejskiej - mówi Andrzej Mickiewicz z Komisji Gospodarki Komunalnej. Czy zarzucono pomysł wprowadzenia konduktorów do autobusów i tramwajów, który - zdaniem szefów spółek autobusowych - miał spowodować zwiększone wpływy z biletów. Podnoszenie cen - jakkolwiek uzasadnione, choćby inflacją czy cenami paliwa, jest najprostszym zabiegiem.
Ile płacą w innych miastach (ceny biletów normalnych)
Wrocław - obowiązują bilety jednorazowe, cena 2 zł w mieście, 2,60 zł na liniach podmiejskich i 2,80 zł - pospieszny.
Bydgoszcz - obowiązują bilety jednorazowe, cena - 2,20 zł, pospieszne i nocne - 4,40 zł
Poznań - bilety czasowe: do 10 min - 1,30 zł, do 30 min - 2,60, do godziny - 3,90 zł; bilety jednorazowe - do 10 przystanków - 1,90 zł, powyżej 10 przystanków - 3,20 zł

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 23 stycznia 2007 roku.

* * *

7000 naklejek przygotował ZDiTM

"Zdejmij plecak - nie utrudniaj podróży innym" - nalepki tej treści pojawiły się właśnie w szczecińskich autobusach. Choć pomysłodawca - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie notował skarg od pasażerów, to - zdaniem urzędników - zbyt często wypełnione książkami plecaki uczniów, powodują dyskomfort podróży.
Młodzi pasażerowie nie myślą o innych i dlatego takie przypomnienie jest potrzebne - uważa Hanna Suszczyńska ze ZDiTM-u. Problem "groźnych" plecaków dostrzegli nie tylko urzędnicy, sprawą zajęli się również w ubiegłym roku miejscy radni - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg. ZDiTM przygotował 7000 naklejek o plecakach i zakazie spożywania alkoholu w pojazdach komunikacji miejskiej - naklejki kosztowały ponad 6 tys. złotych.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 23 stycznia 2007 roku.

* * *

Kolejny zakup w tym roku?

W Szczecinie jest już 21 tramwajów kupionych w Berlinie. Żółte tatry coraz częściej pojawiają się na liniach 2, 4 i 12, są też codziennością na linii 9. MZK chciałoby jeszcze 29 takich wagonów. Radni popierają pomysł.
To wagony z lat 80. ub. wieku - nie ukrywa Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Ale w latach 1994-96 przeszły gruntowną modernizację i nawet na tabliczkach znamionowych jest data modernizacji, a nie produkcji.
Wagony są o kilka klas lepsze od większości jeżdżących po szczecińskich torach. Posłużą jeszcze kilkanaście lat. Zastosowane w nich rozwiązania to zarówno MZK i dla pasażerów spory krok naprzód. W Berlinie jest jeszcze 29 takich wagonów i z pewnością by się nam przydały - tłumaczy Zbigniew Bil, z-ca dyrektora MZK ds. finansowych. - Gdyby podjąć z Niemcami rozmowy i podpisać umowę w połowie roku, do końca br. moglibyśmy je u siebie mieć.
Tramwaje, które już mamy, spłacamy w ratach. Jeden kosztował niespełna 500 tys. zł, a Niemcy zapewnili szkolenia pierwszych motorniczych, mechaników i pakiet części na rok eksploatacji. Zakup kolejnej transzy mógłby się okazać jeszcze korzystniejszy. W tym roku MZK potrzebowałoby na to ok. 1 mln zł.
Tabor trzeba odnawiać i staramy się to robić w miarę możliwości - zapewnia Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Co roku MZK "odmładza" kilka wagonów. Ale nie można tego robić w nieskończoność, a liczba wagonów, które warto modernizować, maleje. Wagonów z wysoką podłogą nikt już seryjnie nie produkuje, na nowy tabor tej klasy nie można liczyć. Trzeba go zamawiać i czekać. A tabor niskopodłogowy, o który jest łatwiej na rynku, kosztuje 7-9 mln zł za sztukę. Trzeba się więc starać o środki unijne, co wydłuża oczekiwanie. Nowe tramwaje będą w takim przypadku za kilka lat. Ponadto na razie nasze torowiska są w fatalnym stanie i niszczyłyby taki tabor. Pozostaje staranie się o tabor z częściowo obniżoną podłogą. To też spory wydatek i kwestia czasu - tłumaczy M. Przepiera. Dlatego okazją są wagony używane.
Niestety, na takie zakupy UE nie udziela finansowego wsparcia. Miasto musi sobie poradzić samo. Radni problem dostrzegli. Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska chce, by prezydent upoważnił dyrektora MZK do dalszych negocjacji z Niemcami. Jeśli rozmowy się powiodą, pod koniec roku w Szczecinie kursowałoby 50 żółtych przegubowych tramwajów.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 22 stycznia 2007 roku.

* * *

Szyby bez reklam!

Wszystko wskazuje na to, że nie tylko z autobusów, ale także z tramwajów znikną wielkie reklamy naklejane na szyby pojazdów.
Takie działania urzędników są spowodowane protestami mieszkańców Szczecina, na co dzień korzystających z miejskiej komunikacji. Ich opinie wielokrotnie publikowaliśmy na naszych łamach. W autobusie z szybami zaklejonymi reklamami czuję się jak w trumnie - żali się pan Krzysztof, dojeżdżający ze Słonecznego do pracy w centrum. - Pomijam fakt, że nie mogę poczytać sobie "Głosu" ze względu na panujące ciemności, ale nie widząc, co się dzieje na zewnątrz, nie będę mógł w żaden sposób zareagować w przypadku jakiegoś wypadku.
O autobusach oklejonych reklamami pisaliśmy wielokrotnie. Choć do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nie wpłynął żaden oficjalny list czy protest w tej sprawie, to na podstawie licznych publikacji pasowych wprowadzono już ograniczenia w reklamach na autobusach.
Szczecińskie przedsiębiorstwa autobusowe "Dąbie” i "Klonowica”, od nowego roku mogą mieć na trasach tylko 10 proc. autobusów z reklamami na szybach. Rozpisując nowy przetarg na obsługę komunikacji autobusowej w Szczecinie, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce im możliwość naklejania reklam na szyby zabrać całkiem. Dla obu firm to roczna strata w wysokości ok. 900 tys. zł.
Tramwaje też "oskrobią"
Okazuje się, że ZDiTM chce wszystkich przewoźników potraktować "sprawiedliwie" i zabrać taką możliwość również tramwajom, czyli Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu. Dla MZK to ok. pół miliona rocznie mniej w kasie zakładu.
Przychody uzyskiwane w ten sposób, kształtują się od kilku lat na poziomie od 400 do 500 tys. złotych rocznie i pozwalają nam, choć w nieznacznym stopniu uzupełnić wciąż niewystarczający budżet zakładu, niezbędny dla zapewnienia sprawnej i bezpiecznej tramwajowej komunikacji miejskiej - wyjaśnia Małgorzata Dworzyńska z MZK.
Te pieniądze wydawane są m.in. na zakup elementów do wagonów i torowisk. Podobnie jest w firmach autobusowych. Dzięki reklamom mają pieniądze na części zamienne, czy ogumienie. Dlaczego szczecińska komunikacja ma stracić te pieniądze?
Rację mają pasażerowwie
Decyzja o zakazie umieszczania reklam na szybach bocznych i tylnych w nowym przetargu podyktowana jest opiniami mieszkańców, z którymi ZDiTM się zgadza - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W przygotowanej dokumentacji przetargowej całkowity zakaz został wprowadzony. Dokumentacja podlega zatwierdzeniu przez urząd miasta i dopiero po tym fakcie będzie można jednoznacznie powiedzieć, czy ów zakaz będzie obowiązywał.
W MZK nie ukrywają, że zawsze zmierzają do uzyskania jak największej sprzedaży powierzchni na wagonach tramwajowych pod reklamy. Reklama całopojazdowa z gafiką zajmująca również powierzchnię okien w różnym procencie jest w ostatnim czasie najbardziej pożądaną przez klientów formą reklamy - dowiadujemy się w MZK. Prawdopodobnym jest, że klient, który zainteresowany jest reklamą na wagonach z pełnym zajęciem okien, w przypadku odmowy umieszczenia jej w tej formie, zrezygnuje z najmu powierzchni, zatem strata z tego tytułu każdorazowo wynosić może ok.10 tys. zł.
Nasz komentarz
Maciej Baranowski - nie często zdarza się, że urzędnicy reagują na krytykę prasowa, że przyjmują argumenty zwykłych obywateli. W tym przypadku stało się tak, jak być powionno.
Przewoźnicy nie powinni z góry narzekać, że z braku reklam poniosą straty. Może pojazdami bez reklam zacznie jeździć więcej pasażerów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 21 stycznia 2007 roku.

* * *

"Dąbie" kupuje

Coraz mniej ikarusów można spotkać na szczecińskich ulicach. Wycofało je już Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, w pojazdy z Zachodu inwestują też inne spółki.
Podpisaliśmy właśnie umowę na dostawę kolejnych przegubowych autobusów marki MAN - potwierdza Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Powinniśmy je mieć do końca stycznia. Na linie wyruszą wkrótce potem. Podobnie jak w ostatnich latach, są to pojazdy używane, wycofywane z Niemiec. Trzydrzwiowe przegubowce wyprodukowano pod koniec 1993 r., mają na liczniku po około 600 tys. km. SPAD szykuje jednak także inną niespodziankę.
Zamierzamy kupić także dwa autobusy krótkie, ale fabrycznie nowe - mówi prezes Sołtysiak. Kończymy prace nad specyfikacją przetargową, postępowanie powinno być ogłoszone najpóźniej w połowie lutego. A całkiem nowe autobusy mogłyby się w Szczecinie pojawić w połowie roku.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 19 stycznia 2007 roku.

* * *

Przyjadą z Wrocławia - nowe tramwaje?

Do końca roku Szczecinowi może przybyć 6 nowych tramwajów. Będą to doczepy do wagonów kupionych w 2001 r. Wygląda na to, że walka trzech potencjalnych producentów dobiegła końca.
Na nowe tramwaje szczecinianie czekają od kilku lat. Po zakupach w 2001 r., mimo ambitnych planów, kolejne nowe wagony się nie pojawiły. Szansą okazały się fundusze unijne, ale od napisania wniosku do ogłoszenia przetargu minęło około 2 lat. Oferty firm (wpłynęły 3 propozycje) otwarto na początku września 2006 r. Od tej pory Urząd Miejski, a potem także Urząd Zamówień Publicznych zasypywane były protestami firm, których oferty odrzucono. Umowę w końcu udało się podpisać, a jakiekolwiek protesty będą już bezzasadne.
Od początku twierdziliśmy, że jesteśmy jedyną firmą, która ma prawo i licencję do produkcji tego typu wagonów - przypomina Zdzisław Brodawka, prezes wrocławskiego „Protramu". Firma wyliczyła, że 6 wagonów dla Szczecina może wyprodukować za niespełna 11,9 mln zł. Deklaruje też, że wagony będą w Szczecinie jeszcze w tym roku. Nowe wagony będą wyglądać jak te, do których zostaną doczepione. Będą też pomalowane w identyczne barwy (obecnie szczecińskie tramwaje maluje się na czerwono) i wyposażone w monitoring wnętrza. Nie będą tylko miały kabin motorniczego i pantografów.
Wrocławski producent liczy jednak na dłuższą współpracę. Na ulice Wrocławia wyjeżdżają właśnie pierwsze przegubowe wagony z częściowo obniżoną podłogą. Są to nowe modele, oparte na najpopularniejszej w Polsce rodzinie tramwajów 105N. Dzięki temu proponują znacznie wyższy komfort jazdy, są jednak bardziej odporne na krzywe polskie tory niż niskopodłogowe konstrukcje z Zachodu. Są też od nich znacznie tańsze - nowy wagon kosztuje obecnie ok. 3 mln zł. Produkt w pełni niskopodłogowy, zagraniczny - 6-7 mln zł.
Naszą ofertę chcemy zaproponować także Szczecinowi - zapewnia prezes Brodawka. Być może już wkrótce zalety nowego tramwaju przedstawimy także w szczecińskim UM.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Szybciej z prawobrzeża - odkorkować Basen

Na Basenie Górniczym niemal każdego ranka tworzą się korki. Mimo, że most Pionierów i będąca jego przedłużeniem ul. Gdańska mają po 3 pasy. Problem powstaje przy pętli autobusowo-tramwajowej. Wystarczy jeden mieszkaniec prawobrzeża, który na pętli właśnie będzie próbował się dostać na przystanek linii pospiesznych w kierunku centrum.
Jest tam sygnalizacja świetlna, wzbudzana przez pieszych - przyznaje Iwona Lipczyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Cykl ustawiono na 90 sek. I jeśli ktoś uruchomi zielone światło, samochody są wstrzymywane na 11 sek. Na krócej się nie da. Jest to szeroka ulica, piesi potrzebują czas na jej pokonanie, a w tym miejscu często dochodzi do potrąceń, mimo, że obowiązuje ograniczenie prędkości, bo kierowcy je lekceważą. Piesi też nie są bez winy, bo widząc autobus jadący od strony mostu, przebiegają na czerwonym świetle.
Wszyscy wiedzą że jest problem i wszyscy wiedzą z jakiego powodu - mówi radna Stefania Biernat. Ale mieszkańcy pytają, czy nie da się ruchu w tym miejscu usprawnić. Przejścia dla pieszych zlikwidować się nie da. Ale można sprawić, by ludzie korzystali z niego rzadko. W większości przypadków ruch wstrzymują pasażerowie spieszący na autobus pospieszny. Można jednak przenieść jego przystanek.
Kończymy opracowywanie koncepcji, która pozwoliłaby na zmianę organizacji ruchu - zapewnia I. Lipczyńska. Jej realizacja i wprowadzenie w życie zależą od tego, czy w mieście znajdą się pieniądze. A pomysł jest prosty. Pospieszne autobusy, po opuszczeniu mostu Pionierów, zamiast prawego, powinny zajmować lewy pas. Na wysokości pętli tramwajowej mają wjeżdżać na przebudowane torowisko i zatrzymywać się na tym samym przystanku co tramwaje linii 7 i 8. Po zabraniu pasażerów, którzy nie będą już zapalać czerwonego światła dla kierowców, autobusy z torowiska ponownie wjadą na jezdnię. Czy taki pomysł uda się zrealizować, powinno okazać się wkrótce.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Szczecinianie muszą śmiecić - koszy nadal brak

Wbrew zapowiedziom Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, na szczecińskich przystankach wciąż brak koszy na śmieci. W dodatku firma nie może nakładać kar na wykonawcę, w przeciwieństwie do straży miejskiej, która może karać szczecinian za śmiecenie. I taki stan będzie trwał przynajmniej do 22 bm. A problem ponownie może się pojawić w kwietniu.
Umowa z firmą Wir-Mar dotyczyła utrzymania w czystości przystanków komunikacji miejskiej - tłumaczy Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyrektora ZDiTM. Ustawienie koszy i ich regularne opróżnianie jest jej elementem, ale przede wszystkim chodzi o to, by było czysto. I Wir-Mar robi wszystko, by czystość utrzymać. Specjalne ekipy sprawdzają, a w razie potrzeby sprzątają dodatkowo przystanki. Ale pasażer, który nie ma gdzie wyrzucić ogryzka czy papierka, rzuci go na ziemię. I to jego, a nie Wir-Mar albo ZDiTM ukarze straż miejska. Tymczasem koszy nie ma i na razie nie będzie.
Zgodnie z umową 1 stycznia były. Nas nie interesuje, czy była to własność Wir-Maru, czy firma je od kogoś pożyczyła - mówi W. Szarafiński. Były użyczone bezpłatnie przez Remondis. Ta firma zajmowała się utrzymaniem porządku na przystankach do końca października. W listopadzie i grudniu swoje kosze zostawiła bezpłatnie, w pierwszych dniach stycznia zabrała, a Wir-Mar ma swoich za mało. W pierwszych dniach stycznia brakowało ok. 400, obecnie - 200. ZDiTM wprawdzie naliczył ok. 1 tys. zł kary, ale potem zaprzestał. Dał czas Wir-Marowi na uzupełnienie braków. Początkowo do 12 bm., potem do 21 bm.
Jest to termin wynikający z pisemnego zobowiązania. W naszej umowie z Wir-Marem takiego terminu nie ma - przyznaje Szarafiński. Efekt jest taki, że mieszkańcy ryzykują mandaty rzucając śmieci gdzie popadnie. Wir-Mar nie zapłaci kar, bo ZDiTM jest pobłażliwy. A ZDiTM taki będzie, bo nie stać go na firmę, która od ręki zapewni kompleksowe usługi. Ba, sytuacja powtórzy się wkrótce. Umowa z Wir-Marem obowiązuje do końca marca. Jeśli kolejne zlecenie uzyska inna firma, kosze znów znikną.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Brak koszy to wina ZDiTM

Źle skonstruowana umowa to przyczyna zamieszania z brakiem śmietników na przystankach komunikacji miejskiej w Szczecinie. W dalszym ciągu brakuje około dwustu koszy. Do tej pory Zarząd Dróg tłumaczył, że winna jest firma WIR-MAR, która sprząta przystanki. Tymczasem w umowie nie ma mowy o tym, kiedy pojemniki na śmieci na przystankach powinny stanąć. Włodzimierz Szarafiński, wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego przyznaje, że wina w dużej mierze leży po stronie jego firmy. Miasto za brak koszy na przystankach firmy WIR-MAR nie może więc ukarać, skoro warunkiem wykonania umowy jest czystość na przystanku, a nie ustawienie kosza. Teraz WIR-MAR otrzymał kolejny termin na ustawienie koszy - do niedzieli. Prezydent zaś uważa, że to potrwa nieco dłużej, czyli do początku lutego. Tymczasem Zarząd Dróg przygotowuje kolejny przetarg na sprzątanie przystanków i zapewnia, że tym razem nie będzie on budził kontrowersji.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 17 stycznia 2007 roku.

* * *

Obiecują położyć chodnik

Na ul. Gwarnej stoją nowe wiaty przystankowe. Postawiono je w takim miejscu, że pasażerowie czekają na autobus stojąc na piachu. Chodzi o przystanki na ul. Gwarnej, przez którą jeździ autobus komunikacji miejskiej nr 84. Ustawione zostały na nich nowe wiaty przystankowe. Pasażerowie mogą schować się przed deszczem lub wiatrem, ale skazani są na stanie pomiędzy kępami trawy na brudnym piachu.
Niestety, nikt nie poczuwa się do położenia pod wiatami chodników - opisuje sytuację Artur Malicki z osiedla Nad Rudzianką. Autobus linii 84 przejeżdża swoją trasę raz lub dwa razy na godzinę. Zdaniem mieszkańców, nie zmienia to faktu, że jeżeli przystanki ustawiono, to powinny być wykonane porządnie. Może ktoś sobie pomyślał, że dla garstki pasażerów nie ma sensu zrobić to tak jak należy, jak jest na innych przystankach w centrum - denerwuje się inny mieszkaniec ul. Gwarnej.
Wiaty zostały ustawione pod koniec ubiegłego roku. Ustawiła je firma, której Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wskazał miejsce, tak by nie kolidowała z ruchem pieszych i by została zachowana odpowiednia odległość od krawędzi jezdni. W niektórych przypadkach wskazana lokalizacja znajduje się na zieleńcu - wyjaśnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
W takich sytuacjach za położenie w wiacie nawierzchni z prawdziwego zdarzenia odpowiada ZDiTM. I również w tym przypadku nawierzchnia zostanie wykonana z płytek chodnikowych, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych do końca bieżącego miesiąca - obiecuje Kwiecień - Zwierzyńska.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 17 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca już zwolniony

Kierowca autobusu linii 107, który prowadził pojazd z prawie 0,5 promila alkoholu we krwi (pisaliśmy o nim we wtorkowej "Gazecie") został zwolniony. Okazało się też, że od ponad dwóch lat jeździł on bez prawa jazdy, które stracił za jazdę po pijanemu. Dowiedzieliśmy się, że przez ten czas okazywał on prawo jazdy starego typu, którego prawdopodobnie nie oddał przy odbiorze nowego. - Został dyscyplinarnie zwolniony, ale nie dostarczyliśmy mu podpisanej dyscyplinarki, bo bez podania przyczyny nie stawił się w pracy - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym.
SPPK zapowiada zmiany: każdy kierowca przed wyjazdem na trasę będzie badany alkotestem. Do piątku skontrolowane mają być wszystkie prawa jazdy i świadectwa kwalifikacyjne, a do końca przeszłego tygodnia policja ma sprawdzić wszystkich kierowców pod kontem posiadania uprawnień i liczby punktów karnych.

Opracowanie "kul", "Gazeta Wyborcza", 16 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca autobusu linii 107 łamał wszelkie zasady

Przynajmniej dwa razy prowadził po wypiciu alkoholu. Trzy razy nie zdał egzaminu na prawo jazdy kategorii D. Mimo to pracownik SPPK dwa i pół roku wodził za nos szefostwo firmy i dalej woził ludzi miejskimi autobusami.
Wpadł w poniedziałek, podczas policyjnej akcji "Trzeźwy poranek". Policjanci skontrolowali go ok. godz. 7 przy wyjeździe z Polic w kierunku Szczecina. Prowadził pełen ludzi autobus linii 107, mając prawie 0,5 promila alkoholu we krwi. Był to już jego drugi z kolei kurs tego dnia [pracę rozpoczął o godz. 5.07, z bazy wyjechał o 5.12 - przyp. red.]. Poziom alkoholu we krwi miał tendencję spadkową, więc rozpoczynając pracę, musiał mieć więcej - uważa sierżant sztabowy Marek Zajdel z Wydziału Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. 46-letni Zbigniew S. przyznał się, że poprzedniego wieczora pił. Był załamany.
W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pracował jako kierowca autobusu od stycznia 2004 r. Pół roku później - za jazdę prywatnym samochodem pod wpływem alkoholu - sąd na dwa lata odebrał mu prawo jazdy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, po czerwcu 2006 r. trzykrotnie bezskutecznie próbował zdać ponowny egzamin kategorii D (na autobus). Przez cały ten czas jeździł autobusami SPPK, mimo braku uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Jak to możliwe?
Elżbieta Zywar, rzecznik szczecińskiego Sądu Okręgowego, wyjaśnia: - Zatrzymane przez sąd prawo jazdy jest odsyłane do organu wydającego dokument (urząd miasta lub powiatowy). Jednak nawet w wypadku zawodowych kierowców sąd nie musi powiadomić zakładu pracy, bo dla sprawy nie ma to znaczenia. Poza tym oskarżony nie musi mówić nam prawdy odnośnie miejsca zatrudnienia, a my w żaden sposób tego nie weryfikujemy. Również urząd wydający prawo jazdy nie ma takiego obowiązku.
Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Autobusowym, zapewnia, że przy wyjeździe z bazy kierowcy są wyrywkowo kontrolowani pod względem trzeźwości i aktualności niezbędnych do jazdy dokumentów.
W czerwcu 2005 r. [czyli już po odebraniu prawa jazdy - przyp. red.] ten sam kierowca uszkodził autobus, ocierając go o inny pojazd - informuje Ufniarz. Na pewno miał wtedy sprawdzane prawo jazdy. Prawdopodobnie okazał nam podrobiony dokument i staliśmy się ofiarą oszustwa. Firma bije się w pierś. Ta sytuacja obnażyła niedoskonałość naszych procedur - przyznaje Ufniarz. Już zleciłem prace nad opracowaniem systemu kwartalnych kontroli. Będziemy też raz do roku żądać zaświadczeń o niekaralności. Takie zaświadczenia może wydawać policja.
Dziwi mnie, że przedsiębiorstwo autobusowe ich nie wymagało - mówi sierżant sztabowy Marek Zajdel. Wystawienie jednego kosztuje u nas ok. 16 zł. Np. firmy ochroniarskie zamawiają je raz do roku. Za jazdę po spożyciu alkoholu Zbigniewowi S. grozi do 5 tys. zł grzywny, zaś za niestosownie się do wyroku sądowego - do trzech lat więzienia. Z pracy będzie zwolniony dyscyplinarnie. We wtorek ma się stawić w kadrach - mówi Ufniarz.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Woził ludzi bez prawa jazdy

Kierowca autobusu z Polic przez ponad dwa lata przewoził pasażerów, choć miał sądowy zakaz. Stracił prawo jazdy za jazdę po pijaku.
Skandal wybuchł wczoraj. 45-letni Zbigniew S. jak co dzień o czwartej rano wyjechał autobusem z zajezdni w Policach. Stąd wozi pasażerów m.in. do Szczecina. W poniedziałek policjanci zatrzymali go do kontroli. Zbigniew S. miał prawie pół promila alkoholu.
Badania wykonaliśmy kilka godzin po rozpoczęciu przez niego pracy. O czwartej nad ranem mógł mieć nawet promil alkoholu - mówi sierż. szt. Marek Zajdel z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. W takim stanie woził ludzi. To przerażające. Zbigniew S. przyznał, że pił alkohol poprzedniego wieczora.
Ma wyrok i oblany egzamin
Policyjne dane przyniosły jeszcze jedno odkrycie. Zbigniew S. nie ma prawa jazdy od połowy 2004 r. Sąd w Szczecinie zabrał mu je na dwa lata za jazdę po pijanemu osobowym samochodem. Zakaz skończył się pół roku temu, ale nadal nie może legalnie jeździć. Nie zdał ponownego egzaminu na prawo jazdy. Jest obowiązkowy dla skazanych za jazdę po pijaku. Według naszych informacji Zbigniew S. oblał go już trzy razy. Mężczyzna pracuje w Szczecińsko- Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym (SPPK) w Policach. Jest tam zatrudniony od kwietnia 2004 r.
Kto mu pozwolił jechać?
W ciągu dwóch i pół roku od wyroku przewiózł autobusem tysiące pasażerów. Każdy kierowca autobusu powinien być przed wyjazdem skontrolowany przez dyspozytora. Sprawdzana jest trzeźwość oraz dokumenty, m.in prawo jazdy. Kierowcy badani są losowo.
Ze względu na dużą liczbę kierowców dyspozytorzy sprawdzają to wyrywkowo - mówi mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w SPPK. Zaprzecza, aby w spółce wiedziano o problemach Zbigniewa S. Czuję się oszukany, bo zataił przed nami przeszłość - dodaje Ufniarz. Wcześniej był sprawdzany przez dyspozytorów i okazywał dokumenty. Szkoda, że sąd nas o tym nie zawiadomił.
Według naszych informacji SPPK sprawdza, czy kierowca po wyroku posługiwał się starym i nieważnym prawem jazdy. Grozi mu zwolnienie dyscyplinarne i proces za jazdę po pijanemu bez uprawnień.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca autobusu z promilami

Prawie 0,5 promila alkoholu miał kierowca autobusu komunikacji miejskiej. W trakcie kontroli okazało się, że od dwóch lat jeździł bez prawa jazdy. Stracił je za prowadzenie pod wpływem alkoholu.
Kierowca został skontrolowany w ramach akcji "Trzeźwy poranek", która była prowadzona w Policach w godzinach od 6 do 8. Oprócz niego skontrolowano ponad 320 innych kierowców. Dziewięciu kierujących było pod wpływem alkoholu. Pięciu z nich miało ponad 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, co oznacza, że odpowiedzą przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Rekordzista miał prawie 2 promile. Grozi im kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeden z kierujących miał prawie 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Opracowanie "paw", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Autobusowi bokserzy

Dwaj mężczyźni w autobusie linii 70 zachowywali się dzisiaj bardzo agresywnie i zaczepiali pasażerów szukając pretekstu do bójki. Szarpali dwóch pasażerów. Kierowca zawiadomił o tym policję.
Na przystanku autobusowym przy pl.Kościuszki policjanci wyprowadzili z autobusu dwóch wskazanych mężczyzn, 29-letniego Tomasza P., który miał we krwi ponad 2 promile alkoholu i 24 -letniego Karola F., - 0,6 promila. Jednym z dwóch poszkodowanych mężczyzn był obywatel Indii. Sprawcy pobicia zostali przewiezieni do izby wytrzeźwień. Potem grozi im kara do 3 lat więzienia.

Opracowanie "ap", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Bordowy pomost nad ulicą Staszica

Pojawił się w nocy z piątku na sobotę. To konstrukcja, która posłuży do zbudowania kładki.
Nie byliśmy pewni, czy całej operacji nie trzeba będzie odwołać z powodu silnego wiatru - mówi Wiesław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, budującej kładkę w Niecce Niebuszewskiej. Udało się jednak. W nocy z piątku na sobotę nad jezdnią ul. Staszica przerzucono ciężką, metalową konstrukcję. Oparto ją na trzech podporach. Nie wygląda to zbyt estetycznie. Uspokajamy jednak: zarówno bordowy pomost, jak i trzy podpory, na których leży, znikną stąd za kilkanaście tygodni.
Dopiero na tej konstrukcji zmontujemy kładkę, którą w elementach mamy już gotową na bazie pod Szczecinem - mówi Pawluć. Gdy kładka będzie gotowa, czeka nas jeszcze trudniejsza operacja. Ta konstrukcja, która teraz została ustawiona, będzie usunięta, a właściwa kładka opuszczona półtora metra w dół i oparta na właściwych podporach. Kiedy to nastąpi, Pawłuć nie chce prognozować, bo ciągle prace przy powstawaniu kładki kolidują z robotami związanymi z budową kolektora deszczowego wierconego pod rondem Giedroycia.
O kładce na Niebuszewie mówiono od lat. Jednak dopiero inicjatywa "Gazety" doprowadziła do realizacji pomysłu. 19 lutego 2005 opublikowaliśmy koncepcję budowy kładki, którą na naszą prośbę wykonał Ryszard Tomski z biura To-Max. Nasz pomysł poparli radni, policjanci, kierowcy. Dwa miesiące później, dzięki naszym staraniom, kładkę wpisano do budżetu miasta, a pod koniec 2005 r. gotowy był projekt wykonawczy. W sierpniu 2006 rozpoczęła się budowa.
Kładka ma usprawnić ruch w rejonie ronda Giedroycia. Piesi będą bezpiecznie chodzić ponad jezdnią. Dzięki temu nie będą blokowali drogi samochodom na ul. Staszica. Oprócz samego pomostu ma być przebudowana część jezdni al. Wyzwolenia i ul. Staszica, powstały już alejki prowadzące z przystanku tramwajowego na al. Wyzwolenia do kładki. Koszt całej inwestycji to 2,5 mln zł.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2007 roku.

* * *

Problem z koszami na śmieci

Jeśli dzisiaj Wir-Mar nie ustawi koszy na przystankach, zostanie ukarany. Firma ostrzega, że w takim wypadku zerwie umowę z miastem.
Do dzisiaj daliśmy firmie Wir-Mar czas do rozstawienia koszy na śmieci na szczecińskich przystankach - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kosze miały być ustawione już 1 stycznia. Firma nie wywiązała się z umowy i została ukarana kwotą 928,50 zł. Jeśli dzisiaj do godz. 24 na przystankach nie znajdą się wszystkie kosze, zostaną wyciągnięte kolejne konsekwencje. Pełnomocnik firmy Wir-Mar uważa, że prawda jest inna.
29 grudnia, w piątek o godzinie 14 podpisaliśmy 3-miesięczną umowę. Jej wartość to 190 tys. zł. Zapewniono nas, że kosze, które są, pozostaną na swoich miejscach - opowiada Marek Suchański, pełnomocnik firmy Wir-Mar. Tymczasem od 2 stycznia Remondis, firma do której należały pojemniki, zaczęła je zbierać. My wtedy zostaliśmy ukarani za brak koszy w tych miejscach. Remondis nie informował nas skąd je zabiera. My tam gdzie zauważyliśmy wystawialiśmy swoje. One również znikały. 3 stycznia zamówiłem u producenta i przyspieszyłem proces produkcji 400 pojemników. Teraz na hali mamy ich 100. Dzisiaj będziemy je montować.
Jak mówi Suchański, o dzisiejszym terminie firma Wir-Mar dowiedziała się wczoraj z faksu od ZDiTM. To jest niewykonalne, nie zdążymy ustawić tych pojemników. Zostaliśmy oszukani. Nikt by nie podpisał umowy opiewającej na 190 tys. zł, wedle której miałby zakupić kosze za 210 tysięcy! - mówi Suchański. Jeśli znowu zostaniemy ukarani, zerwiemy umowę.

Opracowanie "Andrzej Kus", "Moje Miasto", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Nowy sprzęt tramwajarzy

Fachowcy z MZK, którzy usuwają awarie torów i sieci mają dwa nowoczesne wozy techniczne. Sprzęt kosztował ponad pół miliona zł.
Nowiutki wóz techniczny to chluba MZK. Siedem pozostałych aut, które pracują ma ponad 20 lat. Foto: Marcin Bielecki Nowe zakupy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, to wóz pogotowia technicznego na podwozi renault, wyposażony w najlepszy sprzęt: agregat spawalniczy, młot pneumatyczny, szlifierkę, wiertarkę, czyli wszystko co jest potrzebne do sprawnego usunięcia awarii np. torów. Wyposażenie ful wypas - zachwyca się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. To sprzęt naprawdę profesjonalny, o jakim nam się marzyło.
Drugi sprzęt, wóz do napraw sieci trakcyjnej jest w połowie nowy. Na nowiutkim podwoziu renault została postawiona wieża do napraw, przeniesiona z innego zdezelowanego auta. Cały zamontowany sprzęt jest po remoncie. To nas kosztowało 220 tys. zł. Ceny nowego zestawu zaczynają się od 700 tys. - wyjaśnia Turczyn.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Omijać z daleka! - megakorki na Gumieńcach

Zamknięcie jednej nitki ul. Ku Słońcu za skrzyżowaniem z ul. Europejską spowodowało olbrzymie utrudnienia w ruchu. Kierowcy stoją teraz w olbrzymich korkach, których nie sposób rozładować. Jedyną metodą ich uniknięcia jest wybór alternatywnej trasy. Wszystko spowodowane jest budową ronda na Gumieńcach, koniecznością przełożenia instalacji biegnących pod jezdnią.
Spodziewaliśmy się problemów z zatorami w ruchu i nasze obawy się potwierdziły - mówi podkom. Dariusz Zajdlewicz, naczelnik szczecińskiej drogówki. Policjanci wczoraj przed południem kierowali ruchem, ale kolejka aut dzięki wcale nie malała. Objazd, który wyznaczony został dla biegnącej przez Ku Słońcu drogi krajowej nr 10, przebiega bowiem ulicami: Derdowskiego, 26 Kwietnia, Krzywoustego, al Piastów i dalej ul. Narutowicza. Lepiej jednak szukać bardziej korzystnych rowzwiązań.
Niektórzy korzystają z ul. Okulickiego by przejechać przez przebudowywane skrzyżowanie, jednak i tam tworzą się korki. Policjanci sugerują, aby odbijać do ul. Wrocławskiej i stamtąd Europejską przez Rondo Uniwersyteckie w kierunku centrum. Przejeżdżamy więcej kilometrów, ale znacznie mniej czasu zajmie osiągnięcie celu. Jednocześnie ostrzegają, by nie liczyć na skrót przez ulicę Wierzbową. To, co nadrobimy, możemy stracić w oczekiwaniu na zielone światło na skrzyżowaniu z Mieszka I, gdzie cykl świateł dla skręcających w kierunku centrum jest wyjątkowo niekorzystny.
Dla osób mieszkających w Mierzynie dobrym rozwiązaniem może być skierowanie się ulicami 26 Kwietnia, Taczaka, Łukasińskiego i Topolową - sugeruje podkom. Zajdlewicz. Należy jednak pamiętać, że parametry tej drogi pozwalają na ruch aut poniżej 3,5 tony, a ponadto także ona ma swoją ograniczoną przepustowość.

Opracowanie "G.Hatylak", "Kurier Szczeciński", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Kosze zniknęły

Ponad 600 koszy zniknęło ze szczecińskich przystanków. Należą do firmy "Remondis", która przez 2 miesiące bezpłatnie je użyczała. W tym czasie nie podjęto jednak żadnych kroków, by pasażerowie mieli gdzie wyrzucać śmieci. Firma, która zajęła się sprzątaniem przystanków, dopiero uzupełnia braki. A Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zaczął naliczać kary.
Zgodnie z umową mogliśmy zabrać kosze 1 listopada, od tego czasu już nie my odpowiadamy za utrzymanie przystanków w czystości - przyznaje Leszek Skibiński z firmy "Remondis". Przez listopad i grudzień stały jednak nadal, za darmo.
W tym czasie ZDiTM nerwowo szukał firmy, która przejmie sprzątanie przystanków. Unieważnił 3 przetargi, w tym czasie sprzątaniem zajmowała się firma "Wir-Mar". Umowy podpisywane są na zasadzie zlecenia z wolnej ręki. Obecna umowa obowiązuje do 31 marca - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Obejmuje sprzątanie 675 przystanków i 18 pętli. "Wir-Mar" powinien na nich umieścić 759 koszy. To więcej niż zabrał "Remondis" - było ich 616. Problem w tym, że koszy brakuje. Wg ZDiTM, na razie jest ich ok. 400.
Nakładamy więc kary umowne i sytuacja jest pod kontrolą - zapewnia M. Kwiecień-Zwierzyńska. W czwartek wszystkie braki powinny być uzupełnione. Jeśli "Wir-Mar" nie wywiąże się ze swoich obowiązków, konsekwencją może być nawet rozwiązanie umowy.
* * *
To jednak jest mało prawdopodobne. "Wir-Mar" jest jedyną firmą, która podejmuje się jeszcze zadań zlecanych przez ZDiTM. Pozostałe - albo w ogóle nie odpowiadają na ofertę, albo swoje usługi kalkulują znacznie drożej niż ZDiTM jest w stanie zapłacić. Smutna prawda jest więc taka, że ZDiTM kolejny raz nie ma nic do powiedzenia. Niewielki "Wir-Mar" kosze dopiero zamówił i może je mieć za tydzień-dwa. A ZDiTM, podpisując umowę, nie sprawdził nawet, czy firma będzie w stanie wywiązać się z powierzonego zadania.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2007 roku.

* * *

Zmiany na Ku Słońcu/Derdowskiego

Uwaga kierowcy, będą utrudnieina w ruchu. Drogowcy zamykją ul. Ku Słońcu w stronę centrum. Utrudnienia będą na pewno - nie ukrywa podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Jaka będzie ich skala przekonamy się. My na pewno ten rejon będziemy monitorowali.
Rozpoczyna się kolejny etap budowy ronda. Ulica Ku Słońcu od rana ma być zamknięta na kierunku do centrum za skrzyżowaniem z ul. Europejską, co znaczy, że kierowcy musza sobie znaleźć objazd. Oficjalny został wyznaczony dla przebiegu drogi krajowej nr 10 - tłumaczy Wojciech Ignalewski, specjalista od organizacji ruchu w Urzędzie Miejskim.
Od strony Mierzyna na skrzyżowaniu kierowcy skręca w lewo w Derdowskiego, dalej przez 26 Kwietnia dojadą do Krzywoustego, potem do al. Piastów i ulicy Narutowicza. Ulica Ku Słońcu przed wjazdem na rondo w stronę centrum będzie miała tylko jeden pas - lewy. Prawy będzie zamknięty.
Utrudnień spodziewamy sie na obu kierunkach, nie tylko w stronę centrum - mówi Dariusz Zajdlewicz. Jeżeli kierowcy nie muszą tędy jeździć, niech omijają ten rejon. Zmiany będą również na wlocie z ronda w ulicę Europejską. Prawym pasem pojedziemy w stronę Ronda Uniwersyteckiego lub w lewo w Dworską. Pozostałą częścią jezdni będzie zorganizowany wjazd na rondo od strony Dworskiej i Wrocławskiej. Kierunki zostaną od siebie odgrodzone. Odcinek jezdni w przeciwnym kierunku, przylegający do stacji paliw, będzie wyłączony.
Ta organizacja ruchu ma umożliwić utrzymanie największej liczby ulic dochodzących do ronda pod ruchem - zapewnia Wojciech Ignalewski. Będą też zmiany w komunikacji miejskiej. Autobus linii 53 będzie kursował po stałej trasie, a przystanek "Ku Słońcu" w kierunku Stoczni, zostaje czasowo przeniesiony na ul. Dworską pomiędzy numerami 12 i 14. Nocna linia 523 będzie kursowała w kierunku centrum od skrzyżowania uli Ku Słońcu i Europejskiej przez Derdowskiego, Świerczewską, Santocką do Ku Słońcu, a przystanek "Szkoła Salezjańska" zostaje czasowo przeniesiony na ul. Derdowskiego za skrzyżowanie z ul. Ku Słońcu. Ku Słońcu powinna być znów przejezdna z końcem lutego.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 10 stycznia 2007 roku.

* * *

Strażacki star dla muzeum komunikacji

Powstające w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia sztuki" ma nowy nabytek: ponad czterdziestoletni wóz strażacki, wciąż na chodzie.
To Star 25 z 1964 r. - mówi dyrektor muzeum Stanisław Horoszko. Pojazd jest całkowicie sprawny. Działa nawet syrena i niebieskie koguty. Zabytek pomogli odnaleźć strażacy ze Szczecina. Wóz przyjechał do muzeum o własnych siłach z Połczyna-Zdroju. Tamtejsze władze miasta zgodziły się przekazać go nieodpłatnie.Dyrektor muzeum techniki Stanisław Horoszko i 43-letni strażacki star. Foto: Cezary Aszkiełowicz A/G Star 25 to jeden z najbardziej charakterystycznych pojazdów lat 60. i 70., niegdyś filar polskiego transportu, a do niedawna także wielu remiz ochotniczych straży pożarnych. Był pierwszą ciężarówką rodzimej produkcji, w której zainstalowane były "migacze", a nie ruchome metalowe strzałki, wychylane za pomocą systemu linek z boków kabiny. Star pali 26 l paliwa na 100 km.
W ostatnim czasie szczecińskie muzeum wzbogaciło się też o Skodę 105 L z 1977 r. Ten samochód osobowy, w czasach tzw. małej stabilizacji (za Edwarda Gierka) przedmiot pożądania poszukujących własnych czterech kółek, przekazała muzeum jedna ze szczecińskich rodzin. To auto też jest sprawne. Najnowsze zdobycze wzbogacają zbiory muzeum, które w ciągu roku od powstania stało się właścicielem m.in. cennej kolekcji pojazdów komunikacji miejskiej. W jej skład wchodzi m.in. trzynaście wagonów tramwajowych. Najstarszy z nich - z 1926 r. - woził pasażerów w przedwojennym Szczecinie. Pozostałe to różne odmiany legendarnych wozów typu N, w tym egzemplarze z drzwiami rozsuwanymi nie dzięki silniczkom, a ręcznie przez pasażerów. Wszystkie wozy przekazał do muzeum szczeciński MZK.
W zajezdni stoją też dwa autobusy marki Jelcz, w tym PR110, jeden z symboli gierkowskiej motoryzacji. Produkowane na licencji francuskiego Berlieta autobusy okazały się konstrukcyjnym bublem. Niektóre już po trzech latach trafiały na złom. Tym cenniejszy jest ocalały i wciąż sprawny szczeciński eksponat. Autobusowe zbiory to również legendarny "ogórek" (Jelcz 043), a także San-H100. Większość pojazdów zawdzięcza przetrwanie członkom Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, które własnym sumptem doprowadza do ich renowacji. STMKM było też inicjatorem powstania muzeum.
Do zajezdni trafiają także mniejsze zabytki techniki. Wśród eksponatów jest m.in. przedwojenny magiel. Muzeum, oficjalnie działające od 1 stycznia 2006 r., wciąż niestety jest w powijakach - na co dzień nie jest otwarte dla zwiedzających. Miastu nie udało się na razie uzyskać funduszy unijnych na adaptację starej zajezdni Niemierzyn na profesjonalnie przygotowane miejsce ekspozycji zabytków techniki. Koszty inwestycji szacowane są na 12 mln zł.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", foto Cezary Aszkiełowicz A/G "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Na linii 78 pasażerowie zbędnym balastem

Kierowca autobusu odjechał, ignorując czekających na przystanku pasażerów. Zbadamy sprawę - obiecuje ZDiTM.
W zeszłą środę pan Mariusz chciał jechać autobusem linii 78 z pętli na os. Arkońskim. Stały dwa autobusy linii 78. Jeden otwarty, a drugi z zamkniętymi drzwiami i zgaszonym światłem. Wsiadłem do otwartego. Podobnie zrobiło siedem innych osób. Siedzieliśmy i czekaliśmy na odjazd - opisuje pasażer. Ale to w drugim autobusie pojawił się kierowca.
Wyskoczyłem więc z autobusu i pobiegłem do drugiego. Kierowca otworzył mi drzwi. Poprosiłem go, żeby poczekał chwilę, to zawołam pozostałych czekających - relacjonuje pan Mariusz. Jednak kierowca moją prośbę zignorował i odjechał. Nie pomogło moje machanie rękami. Zdenerwowani pasażerowie musieli czekać 15 minut na kolejny kurs.
Przez to nie zdążyłem na przesiadkę na pętli Kołłątaja i tam znów straciłem czas. Czy to komunikacja jest dla pasażerów czy odwrotnie - pyta pan Mariusz. Następnego dnia pan Mariusz napisał do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego skargę na zachowanie kierowcy. Na jej rozpatrzenie mamy 30 dni - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Na razie znamy relację jednej strony. Trzeba ją skonfrontować z tym, co powie kierowca. Jeżeli nasz kierowca jest winny, najprawdopodobniej straci premię - mówi Jacek Remiszewski, kierownik kierowców w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Klonowica". Decyzja zapadnie w poniedziałek.

Opracowanie "kul", "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Obiecanki cacanki - reklamy nie znikają

Od 1 stycznia ze szczecińskich autobusów miały zniknąć reklamy. Pasażerowie wielokrotnie się skarżyli na półmrok panujący we wnętrzu pojazdów. Zdarza się, że jadący nie wiedzą nawet, na jakim przystanku się znajdują. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego obiecał poprawę. Nie pierwszy raz się jednak okazało, że są to nic nie warte obietnice.
Czytelnicy „Kuriera" skarżą się na reklamy od lat. Sytuacji nie poprawiły nawet półprzeźroczyste folie, bo patrzenie przez nie powoduje ból oczu. ZDiTM obiecał kilka miesięcy temu, że z początkiem 2007 r. reklamy znikną z autobusów i tramwajów. Zmieniło się niewiele.
Spółki autobusowe podpisały aneksy do umów. Na ich podstawie 10 proc. autobusów, będących na liniach, może być oklejone reklamami - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Aneksy podpisano poza ZDiTM. Jak ustalił „Kurier", taki „prezent" pasażerom zrobił były już prezydent Marian Jurczyk. Jego podpis sprawił, że przynajmniej do końca maja na części autobusów nadal reklamy będą ograniczać widoczność.
Z propozycją wystąpiliśmy we wrześniu - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Pismo skierowaliśmy do prezydenta miasta, bo umowę na wykonywanie przewozów mamy podpisaną z gminą, a nie ZDiTM.
Okazuje się, że ZDiTM nie jest w stanie nawet nałożyć kary na przewoźnika, jeśli ten wypuści na trasy więcej niż 10 proc. autobusów oklejonych reklamami. Teoretycznie można taki pojazd wycofać z ruchu i żądać podstawienia w jego miejsce autobusu bez reklam. Powinien to robić od 1 bm, ale tego nie robi! Nie ograniczył też MZK (rozmowy dopiero trwają), więc tramwaje można oklejać do woli. ZDiTM składa za to kolejne obietnice. W kolejnych przetargach ma być zakaz oklejania pojazdów.
Możemy pójść na pewne ustępstwa - zapewnia W. Sołtysiak. Można okleić tylko część szyby albo tylko jeden bok. O całkowitej rezygnacji z reklam nie ma mowy.
Chyba że miasto zacznie wreszcie finansować komunikację. W minionym roku SPAD z samych reklam miał 400 tys. zł. To części zamienne na 2,5-3 miesiąca albo pół nowego autobusu. Kwotę tę spółka zarobiła sama, odciążając budżet miasta. Podobnie robią inne spółki i MZK. ZDiTM nie ma pieniędzy, by więcej płacić za obsługę linii. Nie jest też w stanie wyegzekwować przepisów ani nawet zrealizować własnych obietnic. W całym tym zamieszaniu gdzieś zaginął pasażer, który nadal narzeka na komfort jazdy.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Światła na krzyżówce Chopina - Krasińskiego - Rapackiego potrzebne od zaraz

Mówi się o nich od trzech lat. Tymczasem ruch na krzyżówce z dnia na dzień coraz większy, a sygnalizacja jest raptem w fazie projektowania. Jeśli wszystkim będzie zależało na ich zbudowaniu, mogą stanąć do wakacji.
Gdy pod koniec minionego roku zapytaliśmy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jakie sygnalizacje planuje zbudować w 2007 r., usłyszeliśmy, że na pewno planowana jest tylko przebudowa starych świateł na skrzyżowaniu ulic Dubois - Firlika i Łady.
Skrzyżowanie Chopina-Krasińskiego-Rapackiego. Kierowcy codziennie mają kłopot z jego pokonaniem. Foto: Dariusz Gorajski A/G Inne będą w fazie tworzenia dokumentacji projektowej - poinformowała Irena Starosta z ZDiTM. W praktyce oznacza to, że kolejny rok minie, a świateł na Chopina - Krasińskiego - Rapackiego nadal nie będzie. Krzyżówka jest węzłem gordyjskim od dawna. Jedynym kierunkiem w miarę drożnym jest uprzywilejowany skręt z ul. Krasińskiego (od strony wiaduktu) w ul. Chopina. Ta krzyżówka powinna być potraktowana priorytetowo przy planowaniu nowych sygnalizacji - uważa Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce. Tędy muszą jeździć mieszkańcy szybko rozbudowującego się Warszewa. Z dnia na dzień jest coraz gorzej.
Jeszcze w połowie lat 90., obecny układ komunikacyjny sprawdzał się w tym miejscu. Na Warszewie mało kto mieszkał, brukowa ul. Krasińskiego była podporządkowana, auta przejeżdżały nią raz na kilka minut. Sytuacja zmieniła się po wybudowaniu ul. Duńskiej, jedynej w tej części miasta trasie na Warszewo. Teraz non stop ulicą Krasińskiego w dół ciągnie sznur aut, które ustawiają się w długą kolejkę przed skrzyżowaniem z Chopina. Dodatkowy ruch od grudnia generuje supermarket Lidl.
Administracyjne zatory
Magistrat i ZDiTM już dawno podjęły decyzję o tym, że sygnalizacja w tym miejscu powstanie. Ale sprawa odwleka się z roku na rok. Pod koniec 2006 r. zlecono wrocławskiej firmie Traffpol jej zaprojektowanie. Traffpol ma nam oddać projekt wraz z pozwoleniem na budowę - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. Według umowy dokumenty te mamy otrzymać w połowie kwietnia.
Zwykle jest tak, że dopiero po otrzymaniu projektu ZDiTM przygotowywał specyfikację przetargową na wykonawstwo. Potem publikował ogłoszenie o przetargu na wykonanie sygnalizacji. To trwało kolejnych kilka miesięcy. Przetarg to następne dwa miesiące. Sama budowa trwa najkrócej - można ją zamontować w ciągu miesiąca. Gdyby przyjąć taki harmonogram, światła mogłyby stanąć na tej krzyżówce najwcześniej pod koniec roku.
Możemy jednak ogłosić przetarg na wykonawstwo już dzień po tym, jak dostaniemy projekt - zapewnia Tarczyński. Wtedy światła mogłyby działać tam jeszcze przed wakacjami.
Skąd pieniądze?
Budowa rozbudowanej sygnalizacji na tym skrzyżowaniu, wraz z korektami łuków na zakrętach oraz pętlami akomodacyjnymi sterującymi czasami palenia się odpowiednich sygnałów świetlnych może kosztować ok. 400 tys. zł. Koszty można obniżyć, negocjując z Lidlem, by wyłożył przynajmniej część pieniędzy (to zwykła praktyka - np. sygnalizację u zbiegu ulic Zawadzkiego i Klonowica sfinansował supermarket Plus). Można też wykorzystać słupy i latarnie do sygnalizatorów z krzyżówki Ku Słońcu - Derdowskiego (gdy powstanie tam rondo światła zostaną zlikwidowane).
Choć sygnalizacja na Krasińskiego - Chopina - Rapackiego nie jest ujęta w planach tegorocznych wydatków ZDiTM, to dopóki miasto funkcjonuje na podstawie prowizorium budżetowego, można dopisać to zadanie do tegorocznych.
ZDiTM może je sfinansować z dochodów własnych - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Jeśli będzie projekt i pozwolenie na budowę, pieniądze też się znajdą.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2007 roku.

* * *

Zatrzymali wandali

Policjanci ze Szczecina zatrzymali 17-letniego Marcina K., oraz 18-letniego Jana S. mieszkańców Szczecina. Dwaj krewcy młodzieńcy wybili szyby w wiacie przystanku autobusowego na ul. Rostockiej.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 7 stycznia 2007 roku.

* * *

Szczecin wart metra

Gdy kilka lat temu, z powodu remontu mostu Akademickiego stanęły tramwaje na ul. Mickiewicza, grupa studentów uniwersytetu postanowiła przez ciekawość przejechać się stamtąd w stronę Pomorzan pociągiem. Dotarli tam z przystanku pod wiaduktem w 8 minut. Czym mogliby dojechać tak szybko w godzinach szczytu, gdy główne arterie miasta są zakorkowane pojazdami?
Może trafił się wśród nich adept architektury, dziś młody urbanista, który będzie rozbudowywał Szczecin? I postawi na bardzo dziś niedocenianą komunikację szynową, ideę metra lub szybkiego tramwaju? Jeśli oczywiście starzy wyjadacze dopuszczą go do pulpitu...
Godziny szczytu we wszystkich metropoliach Europy są dla samochodziarzy gehenną. Nie da się bowiem miasta przemienić w kłębowisko autostrad. Można jednak zachęcić ludzi do rezygnacji z wyjazdu samochodem, proponując metro lub szybki tramwaj.
Komu przeszkadzają tory?
Mieszkańcy zielonego Pogodna, zwłaszcza ulic Soplicy, Sienkiewicza, Leszczyńskiego i Łukasiewicza z niepokojem śledzą poczynania miejskich mierniczych. Trwoży ich wizja trasy szybkiego ruchu, która ma się wedrzeć pewnego dnia w romantyczny szlak spacerowy biegnący od ul. Leszczyńskiego do parku Noakowskiego. Biegnie on wzdłuż torów kolei prowadzących do Niebuszewa, Polic i Trzebieży.
Projektanci z Urzędu Miejskiego pod wodzą inż. Cehaka nie lubią biegnących przez miasto torów. Mają one, ich zdaniem, "małe walory turystyczne" (!). Kiedyś nawet chcieli je zastąpić... ścieżką rowerową. Później zrodził się pomysł "obwodnicy śródmiejskiej", której fragment ma biec od Turzyna do Łękna trasą kolei. Na szczęście tory są jeszcze w rękach państwa i... służą ostatnim Mohikanom szczecińskiego przemysłu. Specjaliści ze studia inż. Cehaka chcą jednak owe tory przenieść gdzieś na zamiejskie wygony. Dla nich, i myślę, że dla całej ich odchodzącej generacji, wychowanej w ślepym uwielbieniu dla samochodu, piękne nowoczesne miasto to wielka hucząca autostrada... ze ścieżką rowerową z boczku. A kolej, tramwaj, nawet metro - czyli komunikacja dla mas - to zabytek XIX wieku.
Polecam panu Cehakowi i jego kolegom zwiedzenie dużych miast Europy - od Londynu po Berlin. Podróże rozwijają wyobraźnię, kształcą, a na naukę nigdy nie jest za późno. Lepiej nic nie robić, niż robić źle...
Trójmiasto wzorem dla Szczecina
W latach 40. i 50. linią z Głównego przez Turzyn, Pogodno, Niebuszewo, Żelechową, na Golęcino, Gocław, Skolwin i Police jeździły do pracy w stoczni, hucie i papierni setki ludzi (że nie wspomnę o niedzielnych wycieczkach na plażę w Trzebieży). Tak jak w Trójmieście, jedynym polskim mieście o nowoczesnej komunikacji, bo głównym jej nerwem jest kolej miejska. W latach 90. spadły drastycznie przewozy kolejowe, a wiele połączeń lokalnych w ogóle zlikwidowano. W 2002 roku zamknięto linię pasażerską do Trzebieży. Na biegnących przez miasto torach zrobiło się niemal pusto - jeżdżą nimi wyłącznie pociągi towarowe do kilku dużych zakładów przemysłowych z Policami i stocznią na czele. Ludzie tłoczą się w autobusach i tramwajach...
A wystarczyłoby puścić tramwaje po torach kolei, by ogarnąć nowoczesną komunikacją połowę lewobrzeżnego miasta. Resztę lewobrzeża najlepiej byłoby skomunikować linią metra biegnącą ze wschodu na zachód. Ale tymczasem można by też - jak proponuje Tadeusz Turek - w paru miejscach połączyć tory kolejowe z trasami obecnych tramwajów. Spora część Szczecina leży jednak na prawym brzegu Odry - i to jest dziś komunikacyjny problem numer jeden.
Wystarczy jeden łącznik...
Osiedle Słoneczne, wedle pierwotnego projektu, miało być już w pierwszym etapie budowy połączone tramwajem z odległym o 15 km śródmieściem. Słoneczne, Majowe i Bukowe wzniesiono przy nieczynnych torach kolei sięgających do Kijewa i Płoni. Dołączają one do głównej trasy kolejowej prowadzącej... w stronę Dąbia. Nasi projektanci uznali, że w takiej sytuacji należy ludziom zaproponować "wsteczny" kurs do Dąbia i tam przesiadkę na Główny.
Pan Tadeusz Turek, mieszkaniec Słonecznego, tak jak tysiące innych z tej oferty nie skorzystał. I jako technik z wykształcenia i praktyki rzucił prosty pomysł: aby skomunikować Słoneczne ze śródmieściem, trzeba zbudować łącznik skręcający na zachód w stronę stacji Zdroje i śródmieścia, czyli wznieść wiadukt komunikujący dwie trasy tuż za "Selgrosem" w pobliżu ulic Piechoty i Jaśminowej.
Ten jeden łącznik (wiadukt) otwiera kolejową trasę dla szybkiego tramwaju na drugi brzeg Odry, a włączając wielkie osiedla prawobrzeża w sieć torów, tworzy system nowoczesnej komunikacji.
Od ponad 20 lat lobby projektantów mocno usadowione w strukturach władzy lansuje wielką inwestycję pod nazwą "Szybki Tramwaj Miejski", czyli budowę od podstaw trasy tramwaju z osiedla Słonecznego przez sieć uliczek Zdrojów i most Pionierów (środkowe przęsło) do Basenu Górniczego. A stamtąd - przesiadka na zwykły tramwaj, słowem: po niebiańskim locie, lądowanie na żużlu. Przynajmniej na razie... Reszta trasy miałaby powstać w drugim etapie. Wedle kalkulacji projektodawców - im przedsięwzięcie droższe, tym lepsze. Dla ich kieszeni oczywiście. Czy dla miasta również?
Łącznik (wiadukt) ze Słonecznego w stronę stacji Zdroje kosztowałby co najmniej 10 razy mniej i dawałby od razu połączenie Słonecznego z całą siecią lewobrzeża. Można by ze Słonecznego bez przesiadki dojechać do Turzyna, Niebuszewa, Polic i Trzebieży, i stamtąd - w przeciwną stronę. To chyba najszybszy do realizacji sposób na sprawną komunikację międzydzielnicową. A potem - aby ów szybki tramwaj jeszcze przyśpieszyć - można zbudować wiadukty nad ulicami Jagiellońską - Witkiewicza, nad ul. Lipową na Gocławiu, i może jeszcze w Podjuchach, by nitką tramwaju sięgnąć do centrum dzielnicy. To byłby już system komunikacji wielkomiejskiej, metropolitarnej, a więc w istocie... metro.
W niedalekiej perspektywie mógłby to być zaczątek szybkiej szynowej komunikacji dla całej aglomeracji obejmującej Police, Gryfino, Stargard i Goleniów.
Plany uruchomienia komunikacji miejskiej na torach kolei dalekobieżnej powstały już w czasach słynnego nadburmistrza Hakena. Po wojnie nawiązał do nich prof. Piotr Zaremba, ostrożnie przewidując ich realizację u schyłku XX wieku...

******************

Przez 45 lat Szczecinem rządzono raczej po macoszemu, z Warszawy. Od 16 lat mamy samorząd, zdominowany dotąd przez ludzi epoki PRL-u. I właśnie ostatniej jesieni nastąpiła wyraźna zmiana pokoleniowa u steru miejskiej władzy. Młodość to - miejmy nadzieję - nowe pojmowanie misji społecznej, otwartość na nowe projekty, potrzeba własnej ekspresji, a więc odwaga, gotowość do wyjścia ze starych kolein.
Nowy - nareszcie nowy! - prezydent miasta oraz nowa Rada Miejska mogą spojrzeć na potrzeby mieszkańców wedle standardów zachodnioeuropejskich. I to jest szansa Szczecina.

Opracowanie "Janusz Ławrynowicz", "Kurier Szczeciński", 3 stycznia 2007 roku.


* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06, 12/06
2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07, 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0