



|
Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku.
Prasa informuje - grudzień
  
  
* * *
Grozi nam paraliż komunikacyjny?
Na początku stycznia może dojść do strajku kierowców autobusów miejskich i motorniczych. Żądają podwyżek i lepszych warunków pracy. Wielu nie ma nadziei na spełnienie postulatów i szykuje się do wyjazdu za granicę.
Najgroźniejsza sytuacja jest w SPA Klonowica, której autobusy obsługują całe lewobrzeże. 7 stycznia kierowcy z tej spółki (200 osób) spotykają się, by ustalić strategię akcji protestacyjnej. Chcą zarabiać o około 25 proc. więcej - 500 zł na rękę. W tej chwili średnie wynagrodzenie w tej firmie wynosi 2800 zł brutto (netto ok. 2 tys.).
Nie lepiej jest w MZK (komunikacja tramwajowa). Tam już trwa spór zbiorowy. Podstawowy postulat - wzrost płac o 30 proc. Na początku stycznia po raz kolejny siądziemy do rozmów ze związkowcami w MZK. Teraz nie potrafię ocenić, czy strajk jest realny - mówi Beniamin Chochulski, odpowiedzialny za komunikację zastępca prezydenta. Mam nadzieję, że to co dzieje się teraz w MZK i spółkach autobusowych, nie odbije się na mieszkańcach. Skalę żądań płacowych uważa jednak za przesadzoną.
Gdybyśmy tylko w MZK podnieśli pensje o 30 proc., potrzebowalibyśmy na to 8,5 mln zł rocznie - wylicza.
Co będzie, jeśli kierowcy i motorniczy nie odpuszczą? Grozi nam paraliż komunikacyjny - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Komunikacji i Transportu Miejskiego, organizatora komunikacji. Nie mam żadnych instrumentów, by temu zapobiec. Miasto daje mi określoną pulę pieniędzy na komunikację i ani grosza więcej.
Władze Szczecina deklarują zwiększenie nakładów w przyszłym roku, ale spółki autobusowe mają je zainwestowane w tabor. Za cztery miliony, jakie dostanę, kupię cztery autobusy od ręki lub osiem w kredycie 50 na 50 - cieszy się Włodzimierz Sołtysiak, prezes obsługującej prawobrzeże SPA Dąbie. W tej spółce jest spokojnie. Tabor też jest ważny dla kierowców, bo każdy nowy autobus poprawia warunki pracy. Natomiast pensje staram się regulować na tyle, na ile mi pozwala sytuacja spółki. W skali kraju nie są one złe.
Szefowie spółek autobusowych podkreślają, że Szczecin bije krajowe rekordy pod względem liczby kierowców i motorniczych, którzy wyjeżdżają za pracą. W 2007 roku wyjechało około 50 kierowców. Pracę znajdują w Berlinie, Kopenhadze, Norwegii - tam mają najbliżej. Jacek, który jeszcze w wakacje jeździł autobusem po Szczecinie, teraz wozi Norwegów. Przyjechał właśnie do Polski, by namówić kolegów do emigracji.
Firma Veolia, w której pracuję, przejmuje kolejne linie w Stavanger i potrzebuje pracowników. Jedzie ze mną 17 nowych chłopaków ze Szczecina. Miejsca w hotelu już czekają - mówi. Już teraz w największej zajezdni na 200 kierowców, 50 to Polacy.
W Norwegii chwali sobie wszystko. Kulturę pasażerów: wsiadają tylko przednimi drzwiami i witają się z kierowcą; wysiadają tylko tyłem, w autobusie mają wymalowaną żółtą linię, której nie przekraczają, by nie zasłaniać kierowcy widoczności. Warunki pracy: stan techniczny autobusu, to problem serwisu, a nie kierowcy. Obsługa zajezdni troszczy się nawet o uzupełnianie baku.
A my w Szczecinie mamy 15 min na obsługę techniczną przed wyjazdem. Teraz, zimą w żaden sposób nie da się sprawdzić sprawności auta w ciągu kwadransa - mówi Zdzisław Cuber, szef Związku Zawodowego Kierowców z Klonowica.
W Norwegii komunikacja publiczna porusza się wydzielonym pasem na jezdni. U nas stoi w korku, przez co czas pracy kierowcy często wydłuża się do 10 godz. dziennie. Żałuję, że zdecydowałem się na wyjazd tak późno - twierdzi Jacek. Koledzy, którzy rok tam pracują, mają już swoje mieszkania, kupili samochody... Ja myślę, że rodzinę ściągnę za dwa, trzy miesiące.
Kierowców ubywa, pasażerowie cierpią
Październik - ograniczono kursy prawie wszystkich linii tramwajowych. Niektóre w szczycie jeżdżą dwa razy rzadziej.
Listopad - zmniejszono częstotliwość kursowania autobusowych linii: 52, 61 i 74.
Grudzień - kolejne redukcje, zmniejszono częstotliwość kursów na 11 liniach autobusowych. Zlikwidowano linię 77 bis, a na 61 bis wycofano jedną brygadę.
Od 2 stycznia - rzadziej będzie jeździć "ósemka" - co 10 min, a autobus linii 70 skończy kursy o godz. 16.
Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 28 grudnia 2007 roku.
* * *
Niewydolna komunikacja - kiedy koniec tego koszmaru?
Komunikacja w Szczecinie jest niewydolna. Pasażerowie jeżdżą w coraz większym tłoku, płacą coraz drożej i coraz dłużej stoją na przystankach. Nikt nie panuje nad tym totalnym bałaganem. Kierowcy i motorniczowie wyjeżdżają gromadnie za granicę. Zapowiadane są w styczniu poważne protesty załóg komunikacyjnych.
Po raz pierwszy po latach w Szczecinie pojawią się nowe autobusy. Spółki kupią wkrótce 8 pojazdów. Do końca roku przybędzie też 30 używanych, ale będących w dobrym stanie, tramwajów. Mijający rok upłynął pod znakiem cięć w rozkładach. I może być jeszcze gorzej!
Brakuje kierowców. Dopóki nie będziemy lepiej zarabiać, kierowcy będą odchodzić - alarmuje Artur
Ratajczak, przewodniczący związku zawodowego „Pomorze 2002", kierowca Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica". Ta grupa zawodowa nie musi wyjeżdżać z kraju, bo w mieście można znaleźć pracę na ciężarówce. Za 3 tys. zł miesięcznie. I to z wolnymi weekendami czy
świętami, o czym kierowca autobusu może zapomnieć. Jego dzień pracy zaczyna się w środku nocy, bo jeśli
ma wyruszyć z bazy o 4.30, a wcześniej powinien sprawdzić pojazd, w firmie musi być nawet przed godz. 4. Gdy kończy pracę ok. 23, z bazy wychodzi koło północy. Zatem wielu nie widuje rodzin, za niespełna 2 tys. zł miesięcznie.
Pracując ponad normę, narażamy i siebie, i pasażerów, bo nad komunikacją nikt w mieście nie panuje
-uważa Tadeusz Kwiatkowski, dyspozytor i kierowca z wieloletnim stażem. Rozkłady jazdy są tak ułożone, że na liniach pospiesznych trzeba jechać przynajmniej 80-90 km na godz. Na wielu innych utrzymanie rozkładu nie jest w ogóle możliwe, bo korki powodują takie opóźnienia, że nie da się ich nadrobić. Brak jest udogodnień i dla nas, i dla pasażerów. Na to samo narzekają motorniczowie tramwajów. W tym roku MZK wyszkoliło 23 nowych, ale z pracy odeszło ok 30. Niemal codziennie zatem jakieś tramwaje nie wyjeżdżają na linie.
Dlatego w pierwszych dniach stycznia kierowcy chcą ustalić formę protestu. Mają kilka pomysłów, jak
uświadomić włodarzom miasta, że nasza sieć jest niewydolna. W MZK związki zawodowe grożą sporem
zbiorowym Problem w tym, że nie wiadomo, czy ktoś - oprócz marznących na przystankach pasażerów - tym się przejmie. W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego nie ma osoby odpowiedzialnej za komunikację. Fachowiec, który w drodze konkursu został zastępcą dyrektora ds. transportu miejskiego, właśnie
zrezygnował z funkcji. Konkurs, który wyłoni jego następcę, ma być ogłoszony jak najszybciej.
Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 grudnia 2007 roku.
* * *
Bieg między kasownikami - zdążyć z biletem
Nie rozumiem postępowania kontrolerów, którzy czyhają na naiwnych pasażerów po to, żeby wlepić im mandat - narzeka Czytelniczka „Kuriera". Złożyłam skargę na ich zachowanie, bowiem uniemożliwili skasowanie biletu, który trzymałam w ręce.
Rzecz miała miejsce w Szczecinie na pętli autobusowej przy ul.Kołłątaja, przy targowisku Manhattan. Tam pani Marianna wsiadła do linii nr 67. Kasownik był wyłączony. W momencie ruszenia
autobusu został odblokowany, ale nasza Czytelniczka nie zdążyła skasować biletu, czekała bowiem na
swoją kolej -wszak uczynić to samo chcieli i inni pasażerowie. Kiedy już prawie „dopchała się", podeszli do niej kontrolerzy i nie zważając na protesty, wręczyli mandat.
Kiedy miałam ten bilet skasować? - denerwuje się pani Marianna. Jestem już starszą osobą, mam
walczyć na łokcie po to, by jako pierwsza znaleźć się przy kasowniku? Mój mąż rozmawiał z jednym
z urzędników i usłyszał, że bilet musi być skasowany niezwłocznie po wejściu do autobusu, a niezwłocznie to 20 sekund! Dodam, że nie zawsze można to uczynić od razu, przecież gdy kasownik jeszcze nie działa, nie da się tego zrobić. Nigdy nie byłam ukarana finansowo, uiszczę i tę opłatę, ale chciałabym, by dostrzeżono problem. Podobnie jest też na pi. Rodła, gdzie startują m.in. 107 i 101.
Każdy, kto uważa, że kara jaką, nałożyli na niego kontrolerzy, jest niesłuszna, może zwrócić się do nas
z odwołaniem, są sytuacje, że opłata dodatkowa jest anulowana - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska
z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Jeśli pada zarzut o to, że kasownik został ponownie wyłączony zbyt wcześnie po tym, jak autobus ruszył, to sprawdzamy szczegółowo zapisy komputera pokładowego, który jest zainstalowany we wszystkich środków transportu.
Analizy te udostępniane są też na życzenie klientów. Dokładnie pokazują one, jaki był czas od ruszenia autobusu do zablokowania kasownika i ile nastąpiło w nim skasowań. Proszę też pamiętać, że to nie kontrolerzy je blokują, ale kierowcy na ich prośbę.
Opracowanie "kol", "Kurier Szczeciński", 27 grudnia 2007 roku.
* * *
Linia tramwajowa na Zawadzkiego?
Trudności z domknięciem drzwi, zapełnione po sufit, nietrzymające się rozkładu, mocno wyeksploatowane autobusy to codzienność na linii nr 75. Rozwiązaniem problemu mógłby być tramwaj.
Linia 75 kursuje m. in. przez osiedle Zawadzkiego. W godzinach szczytu podróż odbywa się często w nieludzkiej atmosferze. Autobusy zwykle są przepełnione już na Zawadzkiego, a co dopiero na os. Kaliny i w Centrum. Luźniej robi się dopiero pod wieczór. Jest jednak alternatywa, która może przynieść ulgę pasażerom... tramwaj.
Tramwaj odpowiedzią na problemy komunikacyjne
Tramwaje to przyszłość i mogą być bardzo komfortowym i szybkim środkiem transportu, a jednocześnie przyjaznym środowisku. W wielu miastach na zachodzie Europy autobusy są wypierane przez tramwaje – ze względu na ochronę środowiska. W Polsce niestety jeszcze do tej pory zdarza się, że w niektórych miastach linie tramwajowe są likwidowane.
Miejskie plany zakładają likwidację pętli tramwajowej na Krzekowie i przedłużenie linii z Krzekowa do nowej pętli, jaka ma powstać na ul. Szafera (linia będzie przebiegała w równoległej do obecnej ul. Szerokiej miejskiej obwodnicy zachodniej miasta Szczecina - ul. Nowoszerokiej).
Inwestycja prawdopodobnie nie zaspokoi jednak potrzeb komunikacyjnych osiedla Zawadzkiego i okolic. Dlaczego? Tramwaj wjedzie na osiedle „od tyłu”, obsługując tylko Krzekowo i okolice ul. Szafera. Dla mieszkańców ul. Zawadzkiego i Janickiego – nadal wygodniejszym środkiem transportu będzie autobus.
Propozycja trasy
Rozwiązaniem tego problemu może być inna trasa dla tramwaju. Propozycje trasy przez ul. Janickiego i Zawadzkiego słychać od lat, a warto wziąć je pod uwagę, ponieważ mogłyby niemal w pełni zaspokoić potrzeby komunikacyjne mieszkańców z os. Zawadzkiego, Janickiego i okolic, a w przyszłości też powstającego przy ul. Janickiego nowego osiedla mieszkaniowego (szczególnie w aspekcie dojazdu do centrum).
Planowana przez miasto trasa w ul. Żołnierskiej będzie prawdopodobnie mało rentowna, bowiem szerokim łukiem omijać ma ona tereny zabudowane i „dochodzi” tylko do skraju osiedla, a jedynym generującym ruch pasażerów obiektem w jej ciągu jest zlokalizowana przy ul. Żołnierskiej uczelnia.
Natomiast trasa od ul. Mickiewicza przez ul. Janickiego i Zawadzkiego powinna być budowana w pierwszej kolejności – jedną z opcji mogłaby być nawet likwidacja linii w ul. Żołnierskiej w przypadku braku środków na budowę obu tras. Potrzeby ulicy Żołnierskiej zaspokajałby wówczas autobus.
Jedyny problem to dojazd torowy do warsztatów naprawczych MZK przy ul. Klonowica, który jednak można poprowadzić od skrzyżowania Klonowica – Janickiego.
Nie tak kolorowo...
Nie obejdzie się jednak bez problemów. Ulica Janickiego to wąska zbudowana jeszcze przed wojną ulica, którą wraz z budową linii tramwajowej trzeba będzie gruntownie przebudować.
Torowisko powinno być przy tym jak najlepiej wyciszone, by tramwaje nie przeszkadzały mieszkańcom. Ze względu na ograniczoną ilość miejsca pas tramwajowy będzie musiał być wspólny z pasem dla samochodów, podobnie jak w przypadku ulicy Krzywoustego.
Obecnie jednak tego typu inwestycje budzą niepokój mieszkańców, którzy boją się o hałas i zanieczyszczenia, choć są to obawy trochę na wyrost. Czas na pewno pokaże, iż nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Tramwaju nie należy się bać!
Komentarz - wizje przyszłości
Od prawie 30 lat w Szczecinie nie wybudowano żadnej nowej linii tramwajowej tak więc póki co szanse na to nie są duże - warto jednak myśleć optymistycznie - że miasto znajdzie środki i zwróci uwagę na zwykłych mieszkańców codziennie podróżujących komunikacją miejską. Do tej pory była ona jednak traktowana po macoszemu.
Chciałbym zaprosić do udziału w sondzie. Czy jesteście Państwo za tramwajami w ciągu ulic Janickiego - Zawadzkiego? Proszę o komentarze :). Chciałbym również (amatorsko) przygotować projekt takiej trasy - wyniki sondy pozwolą mi ocenić chociaż w części czy mieszkańcy chcą takiej linii tramwajowej.
SONDA:
Czy jesteś za budową trasy tramwajowej w ciągu ulic Zawadzkiego - Janickiego - Szafera:
a) Tak, trasa w Zawadzkiego i Janickiego powinna powstać!
b) Powinna powstać tylko trasa przez ulice Nowoszeroką i Szafera.
c) Nie, jestem przeciw obu tym inwestycjom.
d) Jest mi to obojętne.
Bartosz : b-lex@tlen.pl GG: 2623437
Opracowanie "Bartosz", "Moje Miasto", 21 grudnia 2007 roku.
* * *
Rusza szybki tramwaj - w 2008 r. początek wielkiej inwestycji
Co prawda tylko w zapowiedziach magistratu, ale właśnie oficjalnie poinformowano, że w przyszłym roku rusza budowa linii Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Szczecinianie zdążyli się już oswoić nie tylko z zapowiedziami, ale także z tym, że budowa miała ruszyć już kilka lat temu, ale nie ruszyła i nikt nie tłumaczył — dlaczego. Tym razem ma być inaczej.
Skończyliśmy wszelkie prace projektowe i na każdym etapie planowanej budowy wiadomo, co i jak należy robić, mówi Elżbieta Turska z wydziału inwestycji miejskich UM w Szczecinie. Budowę podzielono na dwa etapy. W pierwszym ruszymy z budową od Basenu Górniczego w kierunku ulicy Leszczynowej po istniejących już mostach i estakadach, by w okolicach ulicy Batalionów Chłopskich i Turkusowej dotrzeć do pierwszego przystanku. Na całej długości linia SST jest bezkolizyjna w stosunku do istniejącego układu komunikacyjnego, a także do istniejących ciągów pieszych. Będzie mieć w sumie osiem przystanków, mówi dalej Elżbieta Turska. Wydział inwestycji zapowiedział, że pierwszy etap ma ruszyć w połowie 2008 r., a zakończyć się w 2013. To oznacza, że gdyby miastem zaczęła rządzić inna ekipa partyjna, dalsza realizacja inwestycji wcale nie jest taka pewna.
Mówiąc o drugim etapie, nie podano żadnej daty, ogólnie wskazano tylko, że ma on się rozpocząć po 2013 roku. Długość całej trasy SST ma wynieść 6,5 km, koszt budowy pierwszego etapu to 325 min, zaś ogólny wyceniono na po-nad 480 min złotych. To oznacza wzrost
o ponad 150 mln, bo wystarczy przypomnieć, że pierwsze założenia, ogłoszone 6 lat temu, opiewały na 330 min. Tymczasem specjaliści od komunikacji miejskiej dość sceptycznie oceniają cały projekt i
mówią o chybionej decyzji.
W naszym przypadku to tylko 6 kilometrów, gdy w Łodzi taka linia ma 26 kilometrów, a swoją linię rozpoczyna budować także Radom, mówi prof. Wojciech Bąkowski z Wydziału Zarządzania i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego. Szczecinowi jest potrzebny tramwaj regionalny, który poprzez Dąbie odchodziłby w kierunku prężnie rozwijających się miast: Stargardu i Goleniowa. Po już istniejącym układzie torowisk tzw. tramwaj dwusystemowy kursuje po regionie, a następnie wjeżdża w miasto i
dowozi pasażerów, łącząc Gumieńce z Dąbiem czy Skolwin z Prawobrzeżem, mówi profesor - specjalista od komunikacji miejskiej. Byłbym skłonny przerzucić te ogromne pieniądze na skomunikowanie dużych osiedli pomiędzy wschodem a zachodem i północą a południem Szczecina, dodaje profesor.
Decyzja jednak zapadła, i choć wypadałoby się cieszyć, że będzie szybciej, to nie jest to takie oczywiste. Szybki tramwaj zawiezie docelowo ludzi od Kijewa do Basenu Górniczego, a tu trzeba
się będzie przesiąść na zwykły tramwaj, który powlecze się w kierunku centrum...
Opracowanie "Leszek Bochnacki", "Panorama 7", 20 grudnia 2007 roku.
* * *
Podwyżka albo na piechotę! - w MZK będzie burzliwie
Podwyżki płac o 30 proc. żądają związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Szczecinie. Pismo w tej sprawie wysłali dyrekcji, a pierwsze spotkanie ma się odbyć dzisiaj (piątek). Pracownicy zapoznają się z programem zmian w firmie. Zmienić się ma system wynagrodzeń i program motywacyjny.
Największym problemem jest obecnie brak motorniczych. Odchodzą z pracy i jeśli nie będą lepiej opłacani, nic się nie zmieni - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Mamy nawet porzucanie pracy z dnia na dzień. Z tytułu niewykonanych przewozów i kar umownych tylko w tym roku tracimy 1 min zł. Dlatego planujemy wzrost płac, który w pierwszej kolejności ma dotyczyć właśnie motorniczych.
W firmie poprawiła się sytuacja taborowa, zaczęły się też remonty torowisk. Pracownicy MZK, w porównaniu z innymi zakładami" budżetowymi miasta, mają jedne z wyższych pensji. Ponadto co roku w funduszu płac zostawała rezerwa, z której ok. jedna trzecia załogi dostawała podwyżki. Mimo to związki żądają dużego wzrostu płac. Nowy dyrektor jest w firmie formalnie od... 2 tygodni. Nie miał jeszcze czasu na podjęcie działań.
Czeka nas dużo pracy. Ale nie może być tak, że wszyscy dostają tyle samo bez względu na to co i jak robią. Postaramy się załodze przedstawić sytuację firmy i liczę, że dostaniemy szansę - mówi nowy dyrektor.
Sytuacja w MZK od lat jest trudna. Polityka zaniedbań, prowadzona przez kilka kadencji w Szczecinie,
doprowadziła do tego, że niemal 30 proc. torowisk nadaje się do kapitalnego remontu, tramwaje - mimo
ostatnich zakupów - są w dużej części stare. W tym czasie w MZK kto mógł, znalazł sobie pracę w
innych krajach UE lub zmienił branżę.
Warunki płacowe nie przyciągają nowych chętnych do pracy. Trudno więc nie przyznać racji związkowcom, którzy domagają się lepszych pensji. Trudno jednak także będzie ich przekonać, że czasy „każdemu
po równo" się skończyły. W razie konfliktu najbardziej ucierpi nie dyrekcja ani związkowcy, tylko, jak
zwykle, pasażerowie.
Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 14 - 16 grudnia 2007 roku.
* * *
Mają być nowe autobusy
Szczecinianie będą jeździli wkrótce nowymi, przegubowymi Solarisami Urbino.
Szczecińskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne „Klonowica” kupuje cztery nowe autobusy przegubowe z niską podłogą. Wiadomo, że przetarg wygra jedna z firm, która ma do Szczecina dostarczyć autobusy firmy solaris urbino. Pojazdów przegubowych tej firmy w mieście jeszcze nie ma. Są szanse, że solarisy zaczną wozić mieszkańców miasta za około pół roku.
Kupujemy je w miejsce wysłużonych ikarusów - mówi Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. W przyszłym roku powinniśmy wycofać ikarusy. Może jeden się zachowa. SPAK ma jeszcze 6 ikarusów. Spółka posiada w sumie 100 autobusów, których średni wiek to 12 lat.
To dużo - mówi prezes przedsiębiorstwa. Przyzwoicie jest, kiedy autobusy są w wieku 8 - 10 lat. Nowe autobusy będą leasingowane przez siedem lat. Będą kosztowały około 5 mln zł. SPAK od trzech lat nowych pojazdów nie kupował. Tabor odnawiany był w tym okresie dzięki kupowaniu autobusów używanych.
Niewykluczone, że w przyszłym roku wszystkie spółki autobusowe będą mogły kupić więcej nowych pojazdów. Projekt budżetu miasta zakłada, że przewoźnicy zostaną dokapitalizowani, by mogli odnawiać tabor.
Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 12 grudnia 2007 roku.
* * *
Zanika pamięć o tragedii?
Zaledwie kilka osób przyciągnęło poświęcenia krzyża, który ma tymczasowo upamiętniać tramwajową katastrofę, do której doszło w Szczecinie dokładnie 40 lat temu.
7 Grudnia 1967 roku przy ul. Wyszaka wykoleiły się trzy wagony: zginęło 15 osób, a ponad 100 zostało rannych. Przed poświęceniem krzyża w Bazylice Archikatedralnej w intencji ofiar odprawiona została Msza św. Wzięło w niej udział ponad 60 osób.
Po oficjalnej części obchodów w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana zaplanowano spotkanie, na którym miała zapaść decyzja o formie upamiętnienia ludzi, którzy zginęli lub zostali ranni podczas tragedii. Niestety, poza organizatorem nikt na nie nie przyszedł.
Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 7 grudnia 2007 roku.
* * *
Pamięci ofiar tragedii
Dziś mija 40 lat od katastrofy tramwajowej, do której doszło w Szczecinie na ul. Wyszaka. Zginęło wtedy 15 osób, a ponad 100 zostało rannych. O godzinie 18 w katedrze pw. św. Jakuba zostanie odprawiona msza św. w intencji ofiar.
Po mszy uczestnicy przejdą na miejsce katastrofy i zapalą znicze. Natomiast o godzinie 20 w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana przy ul. Mariackiej odbędzie się spotkanie, podczas którego ma zapaść decyzja, w jaki sposób upamiętnić ten wypadek. Być może w miejscu wypadku wmurowana zostanie tablica pamiątkowa.
Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 7 grudnia 2007 roku.
* * *
40 lat po tragedii na Wyszaka
Msza św. w 40. rocznicę katastrofy tramwajowej na ul. Wyszaka, w której zginęło 15 osób, odprawiona zostanie dziś w katedrze św. Jakuba w Szczecinie. Po niej w miejscu tragedii zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze
Wypadek, najtragiczniejszy w dziejach komunikacji miejskiej w Polsce, wydarzył się 7 grudnia 1967 r. W trzech wagonach "szóstki" jechało pół tysiąca osób, głównie pracownicy ze stoczni Warskiego i Gryfii oraz uczniowie ze szkoły morskiej. Tramwaj jechał w kierunku Gocławia od strony Bramy Portowej. Była godzina przed 7 rano, a pojazd poruszał się właśnie od strony kościoła św. Piotra i Pawła w dół, stromym zjazdem, w stronę Odry. Zatłoczony i rozpędzony pojazd przewrócił się na zakręcie z ul. Wyszaka w lewo, bo zawiodły hamulce. Środkowy wagon uderzył w słup trakcyjny, złamał się w połowie i przewrócił na prawy bok. Upadł też pierwszy wagon. Oba przygniotły pasażerów i jakiś czas sunęły w dół. Trzeci wagon ocalał, jedynie lekko się przechylił. Zginęło 15 osób, w tym siedem na miejscu, kolejne osiem, w wyniku ciężkich obrażeń, w szpitalach. Kolejne 42 osoby zostały ciężko ranne, ponad 100 innych odniosło lżejsze obrażenia. Tragedia wywołała nie tylko masową kontrolę i przebudowę układów hamulcowych tramwajów w całym kraju, ale także zlikwidowanie linii na ul. Wyszaka, którą uznano za zbyt stromą dla pojazdów szynowych. Zakazano też dołączania do składów tramwajowych trzeciego wagonu.
W 40. rocznicę tej tragedii o godz. 18 w katedrze pw. św. Jakuba proboszcz tej parafii ks. Jan Kazieczko odprawi mszę św. Po niej uczestnicy nabożeństwa przejdą do miejsca tragedii, gdzie zapalą znicze, złożą kwiaty i pomodlą się w intencji ofiar tragedii.
O godz. 20 w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana przy ul. Mariackiej odbędzie się wieczór wspomnień, z udziałem rodzin i żyjących ofiar katastrofy. Na tym spotkaniu omówiony zostanie sposób upamiętnienia ofiar w miejscu katastrofy.
Opracowanie "Marcin Górka", "Gazeta Wyborcza", 6 grudnia 2007 roku.
* * *
Kolekcja jak Ferrari jest nasza!
Szczecin kupił największy w Polsce zbiór zabytkowych, polskich pojazdów. Nasze Muzeum Techniki i Komunikacji staje się stolicą historii rodzimej motoryzacji
Umowa kupna kolekcji od jej dotychczasowego właściciela podpisana została w środę w Urzędzie Miejskim.
Kosztowała nas tyle, co nowy ferrari - żartował prezydent Piotr Krzystek. Nieoficjalnie wiadomo, że miasto zapłaci w dwóch ratach 1,5 mln zł.
Z muzealnictwem związany jestem od 25 lat i mogę śmiało powiedzieć, że Szczecin zrobił coś niezwykłego i wyjątkowego - cieszył się chwilę po podpisaniu umowy Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji, które powstaje w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn.
Kolekcja pojazdów liczy 118 egzemplarzy. To dzieło życia Leszka Liszewskiego, "chłopaka z warszawskiej Pragi, zafascynowanego Szczecinem" - jak mówi o sobie.
Liszewski tworzył kolekcję ponad 20 lat. Zebrał wiele rarytasów i unikatowych, pojedynczych egzemplarzy. W zbiorze jest na przykład warszawa "garbus" posiadająca oryginalne malowanie i wyposażenie Milicji Obywatelskiej, polski samochód beskid, który powstał tylko w sześciu egzemplarzach, auto smyk, którego kilka sztuk powstało w szczecińskim Polmo, świetnie zachowane przedwojenne motocykle sokół, a nawet takie ciekawostki jak jedyny w kraju "maluch" w wersji terenowej.
To największa kolekcja polskich pojazdów zabytkowych - zapewniał w środę Liszewski.
Myślę, że ten unikatowy zbiór przyciągnie do naszego muzeum nie tylko mieszkańców Szczecina - mówił prezydent Piotr Krzystek.
Niemal pewne jest już to, że kolekcja będzie się jeszcze rozrastać. Miasto jest już po pierwszych rozmowach z właścicielami Polmo, którzy gotowi są przekazać muzeum motocykle z Izby Pamięci fabryki, która produkowała legendarne junaki.
Moi znajomi kolekcjonerzy aut deklarują, że po otwarciu waszego muzeum gotowi byliby przekazać w depozyt część swoich zbiorów - mówił Liszewski.
Senator Zaremba gotów jest przekazać swojego 35-letniego fiata 125 p - zdradził Krzystek.
Szczecin urasta tym samym do stolicy historii polskiej motoryzacji. Już teraz mamy zbiory nie gorsze niż w utytułowanym Muzeum Techniki w Warszawie.
Leszek Liszewski zdecydował się sprzedać kolekcję, bo jak mówi, "doszedł do pewnego pułapu". Zebrał niemal wszystko co chciał, nie ma jednak tego gdzie pokazać. Miał sporo ofert kupna. Zdecydował się na negocjacje z władzami Szczecina, bo jak mówi, ma do tego "pięknego miasta sentyment".
Mieszka tu sporo moich przyjaciół, mam tu jacht, którym wypływam w morze, lubię tu po prostu bywać - tłumaczył Liszewski.
Obecny przy podpisaniu umowy wiceprezydent Tomasz Jarmoliński zdradził, że kolekcjoner jest też od lat sponsorem turnieju recytatorskiego organizowanego w Domu Kultury w Dąbiu.
Pierwsza tura kolekcji będzie dostarczana do Szczecina sukcesywnie do 30 września 2008 r. Osiem pojazdów, które przechodzą teraz renowację, przyjedzie rok później. Otwarcie muzeum planowane jest na 5 lipca 2010 r. Dyrektor Horoszko zapewniał jednak w środę, że część kolekcji będzie można obejrzeć już w przyszłym roku.
Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 5 grudnia 2007 roku.
* * *
Płacą kartą za "sieciówki"
Pasażerowie szczecińskiej komunikacji coraz chętniej płacą za bilety okresowe kartami.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zainstalował bankowe terminale w dwóch miejscach centrum w połowie października. Od tego czasu zawarto transakcje na ponad 55 tysięcy złotych - mówi Marzena Pszczoła z działu taryfowo-biletowego ZDiTM-u. W listopadzie było ponad 420 transakcji.
Terminale zainstalowano po interwencjach pasażerów. Kilka miesięcy temu na swoich stronach internetowych ZDiTM przeprowadził ankietę pytając szczecinian czy chcą, żeby terminale pojawiły się w kasach. Zdecydowana większość była za.
Teraz terminale bankowe są zainstalowane w kasach przy ul. Wyszyńskiego i Kołłątaja. Docelowo mają być we wszystkich największych kasach biletowych w Szczecinie.
Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 3 grudnia 2007 roku.
* * *
Brakuje kierowców autobusów
Będą zmiany w komunikacji miejskiej. Na ulice wyjedzie mniej autobusów, a trasy będą krótsze. Powód: brak kierowców.
Właśnie czekam na autobus, który zawiezie mnie na uczelnię, czyli 61 lub 81. Niestety, autobus jest już kilka minut spóźniony - mówił student Marcin Jasiński, który czekał na autobus w strugach deszczu.
Powód znany
Już tydzień temu informowaliśmy naszych Czytelników, że w Szczecinie brakuje ponad 60 kierowców i motorniczych. To powoduje, że na przystankach komunikacji miejskiej nie pojawiają się autobusy. W październiku, jak podaje Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, każdy z przewoźników autobusowych miał średnio kilkanaście przypadków, że jego pojazdy nie pojawiły się na przystankach. Powód jest prosty: w mieście brakuje kierowców. Starzy rzucają pracę i szukają lepszego zarobku na Zachodzie, nowi do pracy się nie garną mimo, że przewoźnicy organizują i płacą za ich szkolenia.
Zmiany od poniedziałku
Od poniedziałku komunikacja miejska zostanie "przycięta", a ograniczenia będą wprowadzone na liniach 61 bis i D oraz zmieniona będzie organizacja kursowania linii polickich 109 i 111. Dopasowano je do tendencji podróżowania pasażerów. Uzyskane w ten sposób pieniądze i kierowcy skierowani zostaną do obsługi linii 107, która ma jeździć częściej. Dodatkowo linia 101 pojedzie przez osiedle Bukowo.
Zmiany na liniach 61 bis i D spowodowane są brakiem ludzi do pracy. Uwagę na rozkłady, które ulegną zmianie, powinni zwrócić jeszcze pasażerowie linii 54, 58 (znika z osiedla Bukowo), 63, 68, B i 110. Zlikwidowany będzie autobus 77 bis.
Żeby realizować rozkłady jazdy, które wiszą na przystankach, potrzebne są ich korekty - tłumaczy Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego z ul. Klonowica. Kierowcy wyjeżdżają za pracą, nowych chętnych nie ma. Uczciwiej wobec pasażerów jest rozkłady zmienić, niż ich nie ruszać i skazywać ludzi na stanie na przystankach, bo autobus nie może przyjechać.
Zabieramy z rozkładów te kursy, na których wiemy, że jest najmniejsza liczba pasażerów - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak z SPA "Dąbie". Zdaję sobie sprawę, że likwidacja kursów jest problemem społecznym, bo zawsze dotknie jakiejś grupy pasażerów.
Na tym nie koniec
Ale innego wyjścia nie ma, jeżeli komunikacja ma kursować zgodnie z rozkładami, a nie zanosi się na to, żeby z dnia na dzień spółki uporały się z problemami kadrowymi.
Nie planujemy żadnych zmian na liniach autobusowych i tramwajowych z innych powodów jak tylko brak prowadzących pojazdy - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM - lub przesunięcia pojazdu z linii na linię z uwagi na zmieniające się potoki pasażerskie. Niewykluczone, że w styczniu pasażerów czekają kolejne ograniczenia.
Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 2 grudnia 2007 roku.
* * *
|



|