Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku.


Prasa informuje - grudzień.




* * *

Sylwestrowe utrudnienia komunikacyjne

W związku z imprezą sylwestrową, będą zmiany w organizacji ruchu w okolicach magistratu. Okoliczni mieszkańcy odczują je najbardziej.
W poprzednich latach organizacja ruchu była jednolita. W tym składa się z dwóch części, bo chcemy żeby mieszkańcy jak najdłużej mogli dojeżdżać do swoi posesji - tłumaczy Wojciech Ignalewski z Urzędu Miasta. Zmiany obowiązują już od wczoraj. Do godz. 18 ul. Szymanowskiego na odcinku od Ogińskiego do Moniuszki jest nieprzejezdna. W ul. Szymanowskiego nie można wjechać od ul. Monte Cassino. Mieszkańcy do domów będą mogą dojechać przez Ogińskiego do Szymanowskiego w stronę Monte Cassino. Z kolei z ul. Felczaka nie można skręcać w lewo za urzędem miasta.
Wróć przed 18!
Dzisiaj kłopoty dla mieszkańców zaczną się po godz. 18. Do tej pory powinni mieć już swoje auta pod domami, ponieważ całkowicie zamknięte zostaną ulice Szymanowskiego, Ogińskiego i Moniuszki. Ulica Piotra Skargi będzie zamknięta od ronda Giedroycia do Monte Cassino. Przejada nią tylko autobusy i pojazdy uprzywilejowane.
Jak wrócić na Prawobrzeże
Mieszkańcom prawobrzeża miasto zapewni transport pomiędzy ul. Piotra Skargi, a osiedlami po drugiej stronie Odry. Odjazd autobusów z przystanku na ul. Piotra Skargi o godz. 0.30 oraz dziesięć minut po zakończeniu zabawy około, czyli ok. godz. 2.10 następującymi trasami:
linia Dąbie Osiedle z przystankami Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii 56.
linia Osiedle Bukowe z przystankami Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii pośpiesznej A.
linia - Osiedle Słoneczne z przystankami na Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii pośpiesznej B.

Opracowanie "aciej Januak", "Głos Szczeciński", 31 grudnia 2006 roku.

* * *

Czy w czasie regat komunikacja miejska będzie darmowa?

Decyzja należy do radnych, którzy mają na ten temat różne opinie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wyliczył już, że darmowa komunikacja będzie kosztować miasto około 600 tysięcy złotych.
Z propozycją zniesienia opłat za poruszanie się komunikacją miejską w czasie szczecińskiego finału The Tall Ships` Races (w sierpniu 2007 r.) wyszło Biuro Organizacji Regat magistratu. Tramwajami i autobusami szczecinianie i turyści mogliby się poruszać od 3 do 7 sierpnia. Wprawdzie żaglowce przypływają do Szczecina dopiero 4 sierpnia, ale większość turystów spodziewanych jest już dzień wcześniej.
Argumenty Biura Organizacji Regat są proste. Po pierwsze, darmowa komunikacja ułatwi poruszanie się po mieście turystów zagranicznych, którzy nie będą musieli zapoznawać się z zawiłą taryfą przewozów (bilety czasowe, normalne, pospieszne itd.). Chcąc zmusić ich do kasowania biletów, trzeba by przygotować specjalne informatory, i to w kilku językach. Po drugie, taka decyzja zachęci samych szczecinian do tego, by przyjechali w rejon Wałów Chrobrego i Łasztowni komunikacją miejską, a nie samochodami. To ułatwi poruszanie się po mieście i zmniejszy ewentualne korki.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na prośbę "Gazety" wyliczył szacunkowe koszty takiej decyzji. Tylko z powodu utraty wpływów z biletów jednorazowych do kasy ZDiTM wpłynęłoby około 620 tys. zł mniej. Kwota będzie wyższa, jeśli stali nabywcy biletów miesięcznych wyliczą, że w sierpniu nie opłaca im się ich kupować.
Pomysł darmowej jazdy już podzielił radnych. Entuzjastą takiego rozwiązania jest Piotr Kęsik z SLD. Boję się ośmieszających nasze miasto sytuacji - mówi radny. Nie znający języków obcych kontrolerzy próbujący wyegzekwować karę mogliby tylko spowodować, że turyści wyjechaliby ze Szczecina z kiepską opinią. Alternatywą jest to, że ZDiTM przygotuje w kilku językach specjalne ulotki informujące o cenach biletów. Piotr Kęsik chce nawet, by ZDiTM zaplanowało połączenia autobusowe z wielkich parkingów samochodowych w rejon zlotu żaglowców. Podobnie uważa radny Artur Szałabawka z PiS. Szczecin ma szansę na niepowtarzalną promocję, straty ZDiTM będą niewspółmierne do tego, jakie wrażenia mogą wywieźć z naszego miasta turyści - mówi radny.
Przeciwna pomysłowi jest jednak radna Renata Zaremba z PO, szefowa komisji Budżetu i Finansów rady. Nie musimy promować się poprzez darmową komunikację - mówi Renata Zaremba. - Poza tym wolałabym najpierw zapoznać się z faktycznymi kosztami takiej decyzji, a nie tylko efektownie brzmiącym hasłem. Biuro regat powinno się skupić na promocji imprezy, a nie takich niedopracowanych pomysłach. Wolałabym, żeby za te kilkaset tysięcy złotych Szczecin mógł zareklamować imprezę w telewizyjnych spotach.
Ryszard Kotla, znany szczeciński przewodnik: - Darmowa komunikacja ułatwi życie nie tylko turystom, ale także samym szczecinianom, którzy stawiając na komunikację publiczną nie utkną w korkach.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 29 grudnia 2006 roku.

* * *

Niebawem przerzucą kładkę

Są już gotowe podpory, na których na początku stycznia spocznie przęsło kładki nad ul. Staszica.
Kładka już też jest gotowa, nawet pomalowana leży w naszej bazie - zapewnia Wiesław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, wykonawcy inwestycji. Przęsło przyjedzie na budową w trzech częściach. Na miejscu zostanie zespawane i w jednym 24-metrowym kawałku umieszczone na dwóch podporach. Jedna z tych podpór będzie obiektem tymczasowym - zastrzega Pawluć. Musieliśmy ją postawić w innym miejscu, niż zakładał plan, bo teraz jest tam komora, którą Hydrobudowa-9 wykorzystuje do budowy kanalizacji pod rondem.
Kładka prawdopodobnie będzie przerzucana nad jezdnią na początku stycznia. Wiele zależy od pogody. Spawać nie można, jeżeli temperatura jest niższa niż plus pięć stopni Celsjusza. Po przerzuceniu przęsła nad jezdnią budowlańcy zaszalują je, by wylać betonowy chodnik. Wszystko jest gotowe już dawno, wstrzymują nas kłopoty z budową kanalizacji - mówi Pawluć.
Pomysł "Gazety" na zbudowanie kładki zaprezentowaliśmy 19 stycznia 2005 r. Koncepcję pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Nasze starania o kładkę poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców. Już w marcu 2005 uzyskaliśmy przychylną decyzję Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta, która wpisała kładkę do ubiegłorocznego budżetu. Rok temu miasto miało już gotowy projekt. Stalmont budując kładkę, przebuduje też wloty z ronda Giedroycia w al. Wyzwolenia i ul. Staszica. Inwestycja kosztuje 2,7 mln zł.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 28 grudnia 2006 roku.

* * *

Stoją tramwaje

Zerwana jest sieć trakcyjna na ul. 3. Maja. Stoją tramwaje linii 1, 4 i 9 w rejonie ul. Narutowicza i Potulickiej. Ekipa Miejskiego Zakładu Komunikacyjna usuwa już awarię.
Pasażerowie korzystający z linii przebiegających tamtędy muszą uzbroić się w cierpliwość. Wcześniej przerwa w ruchu miało miejsce na ul. Kolumba. Jednak tam ruch został już przywrócony.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 28 grudnia 2006 roku.

* * *

Nowy autobus na Warszewo

Po Nowym Roku linia autobusowa 57 bis będzie zastąpiona linią 87. Walka mieszkańców szybko rozbudowującego się Warszewa o wygodniejszy dojazd do centrum w końcu przyniosła efekt. - Było dużo wniosków o zmianę częstotliwości kursowania linii 57 bis - przyznaje Marek Kośla, szef działu planowania i koordynacji ruchu w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Wiele krytycznych uwag było z okolicy ul. Duńskiej.
Nowa linia ruszy 2 stycznia. Linia 87 i będzie kursować dwiema trasami: z pętli przy ul. Kołłątaja do ul. Kormoranów (identycznie jak obecnie jeździ 57 bis), oraz krótszą, z Kołłątaja do pętli linii 57 przy ul. Złotowskiej.
Autobusy będą jeździć na przemian - raz dłuższą, raz krótszą trasą. Dzięki temu zwiększy się częstotliwość kursów (pasażerowie 57 bis narzekali, że muszą czekać na przystankach nawet po 50 min). Na linii 87 wozy będą kursować co 10 minut w godzinach porannego szczytu (pomiędzy godz. 6 a 9), a w szczycie popołudniowym - co 18. Poza szczytem i w dni świąteczne wozy będą jeździć co 20 minut. W święta takie, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc czy Nowy Rok - co pół godziny.
Autobusy oznaczone 57 bis znikną z rozkładów jazdy. Jej następcę, linię 87 obsługiwać będzie Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Przewoźnika nie trzeba było wyłaniać w przetargu, gdyż zmiany oznaczenia numeru linii mieszczą się w ramach dotychczasowej umowy między ZDiTM a SPA Klonowica na obsługę linii 57 bis.
Nie wszystkie postulaty mieszkańców Warszewa dotyczące nowego połączenia autobusowego będą spełnione. Z powodu braku taboru na linii 87 nie pojawią się autobusy o większej pojemności, co rozładowałoby tłok. Przewoźnik nie dysponuje większymi autobusami - mówi Kośla. Nie jest jednak wykluczone, że w przyszłości to się zmieni.
Rozczarowani są też mieszkańcy ul. Podbórzańskiej. Liczyli, że trasa nowego autobusu będzie wydłużona do tej nieskomunikowanej z resztą miasta okolicy. ZDiTM twierdził do niedawna, że wprowadzenie tam komunikacji autobusowej uniemożliwia brak asfaltowej jezdni. Chociaż jesienią asfalt wylano, autobusu na Podbórzańską nadal nie ma.

Opracowanie "mur", "Gazeta Wyborcza", 27 grudnia 2006 roku.

* * *

W tramwajach z Berlina "GLEBOKIE" do końca lutego

Żółte tramwaje wycofywane z Berlina, których coraz więcej widzimy na szczecińskich torach, jeszcze nie do końca są polskie. Na elektronicznych tablicach dwóch wagonów informacje o trasie przejazdu czy nazwie przystanku końcowego wyświetlane są prawidłowo. Na pozostałych - bez polskich znaków.
Faktycznie tak jest i ta sytuacja jeszcze trochę potrwa - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, główny specjalista ds. taboru w MZK Szczecin. Być może około 2 miesięcy. Problem w tym, że wymienić trzeba tablice oraz system - na razie pracują tak, jak zaprogramowali je Niemcy. Tylko w dwóch wagonach wyświetla się "GŁĘBOKIE", a nie "GLEBOKIE" i "BASEN GÓRNICZY", a nie "GORNICZY". To oprogramowanie powstało przed majowymi testami, gdy Niemcy wypożyczyli nam swoje wagony. W pozostałych zmian dokonamy już sami.
Rozmowy w sprawie wymiany systemu trwają - mówi Z. Dąbrowski. Będzie dostosowany do polskich wymogów, jak w autobusach czy innych naszych tramwajach. Tablice wymienimy po rozstrzygnięciu przetargu, który już został ogłoszony. Za wymianę będzie się można wziąć wtedy, gdy w Szczecinie będą już wszystkie kupione wagony z Berlina. Na razie jest ich 18. Ostatnie 3 mają przyjechać do miasta w styczniu.
* * *
Problem wydaje się błahy, bo dla pasażera ważniejsze jest, że jedzie wagonem cichym i wygodnym, a nie przestarzałym gruchotem, którego nie opłaca się już naprawiać czy remontować. Ale nie brakuje też osób, które mają w poszanowaniu język polski i bardzo razi je każde, nawet drobne odstępstwo od poprawności. Dobrze, że MZK problem dostrzega. Teraz czekamy na efekty.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 27 grudnia 2006 roku.

* * *

O linii kolejowej ze Szczecina przez Police do Trzebieży

Krajobrazy wyśmienite. Stacje i perony wciąż istnieją, a tory prowadzą przez Police wprost nad zalew. Czy to wystarczy, by myśleć o przywróceniu ruchu pasażerskiego na jednej z najstarszych tras kolejowych w regionie?
Losami XIX-wiecznej linii kolejowej biegnącej obrzeżami centrum Szczecina przez Police do Trzebieży zajmą się wkrótce szczecińscy radni. Projekt studium zagospodarowania przestrzennego miasta zakłada bowiem likwidację części torów i zamianę ich we fragment drogowej obwodnicy śródmieścia. Czy warto decydować się na taki krok, czy też spróbować przywrócić tej linii świetność, czyniąc ją nowoczesnym filarem komunikacji między Policami a Szczecinem? A może ta niezwykle malownicza trasa o miejscami górskim charakterze to po prostu świetna atrakcja turystyczna prowadząca wprost do Trzebieży, miasteczka nad Zalewem Szczecińskim, które rozbudowuje plażę z zapleczem sportowo-rekreacyjnym i stawia na turystykę?
Chcieliśmy spróbować określić, czy są podstawy do tego, by myśleć o reaktywacji regularnej linii pasażerskiej czy też realne jest choćby ewentualne połączenie turystyczne w weekendy - mówi Jakub Matura z Polickiego Klubu Dyskusyjnego, który pod koniec grudnia zorganizował w Policach spotkanie na ten temat z ekspertami.
Co decydenci sądzą o przyszłości kolei do Trzebieży? Wnioski są niestety smutne.
Marek Chmurski, Instytut Rozwoju i Promocji Kolei
Przywrócenie linii do Trzebieży przez Police byłoby precedensowe. W Polsce nie udała się jeszcze taka operacja na trasie, na której jeździ tak dużo autobusów pełnych pasażerów. Próba na linii Świdnica-Wrocław na razie skończyła się niepowodzeniem. Pasażerowie wybierają autobusy. Jaka więc musiałaby być wasza oferta? Przede wszystkim konieczny jest dobry rozkład jazdy i taryfa konkurencyjna wobec autobusów. Jeśli myślimy tylko o ruchu turystycznym, to warto skorzystać z pomysłu Kolei Mazowieckich. Od maja do września rowery można nią przewozić za darmo. To przyczyniło się do zwiększenia liczby pasażerów, dla których jest to tańsze i wygodniejsze rozwiązanie niż transport roweru na dachu auta po zatłoczonych drogach.
Józef Jastrzębski, dyrektor Departamentu Transportu Urzędu Marszałkowskiego
Kiedyś z tej linii korzystały tysiące pracowników zatrudnionych w położonych wzdłuż trasy zakładach: hucie, papierni, stoczni. Teraz większości miejsc pracy w tych zakładach już nie ma, a komunikacja autobusowa zaspokaja istniejące potrzeby. Gdybyśmy chcieli zaproponować transport koleją tym, którzy jeżdżą dziś autobusami na trasie Police-Szczecin, to nie byłoby to łatwe zadanie. Autobus 107 jeździ w szczycie co 6 minut. Pociąg musiałby więc jeździć jeśli nie tak samo często, to przynajmniej szybciej. Poza tym autobusy dojeżdżają do centrum miasta, a linia kolejowa je omija. Trzeba byłoby więc przeorganizować komunikację miejską w Szczecinie, by dowieźć pasażerów na stacje.
I wreszcie koszty. Jeden autobus szynowy na 150 osób kosztuje 5 mln zł. Przy częstotliwości kursów co 15 minut potrzeba sześć takich pojazdów. Do tego trzeba doliczyć koszty eksploatacji. Z naszego doświadczenia z PKP wynika, że nawet jeśli pociąg jest pełny, to przychody z biletów nie pokrywają kosztów. My do każdego kilometra przejechanego przez pociąg dopłacamy 7,20 zł. Z moich wyliczeń wynika, że przy wspomnianej częstotliwości do połączenia trzeba byłoby dopłacać 6 mln zł rocznie.
Jakub Pisańki, zastępca burmistrza Polic
Komunikacja autobusowa na trasie Police-Trzebież kosztuje nas rocznie pół miliona złotych, a do kilometra przejechanego przez autobus na trasie Szczecin-Police dokładamy 1,5 zł, więc 7,20 zł za taki sam odcinek pokonany przez pociąg nie jest propozycją kuszącą. Można rozważać połączenie sezonowe, turystyczne, na plażę w Trzebieży, ale tu też doświadczenia nie są najlepsze. Latem zorganizowaliśmy specjalną linię autobusową do Trzebieży z placu Rodła. Przez lipiec jakoś funkcjonowała [średnio w autobusie jechało jedynie 15 osób - przyp. red.], ale kiedy popsuła się pogoda, autobusy jeździły puste i ograniczyliśmy trasę do odcinka Police-Trzebież. Poza tym plaża w Trzebieży jest jak na razie zbyt mała, by pomieścić tłumy turystów ze Szczecina.
Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta Szczecina
Ta kolej musiałaby służyć ludziom. To przecież nie eksponat. A czego oczekują ludzie? Na pewno nie tego, by najpierw dojeżdżać autobusem na dworzec, czekać na pociąg, potem znów wsiadać do autobusu czy też tramwaju, by dojechać do centrum. Poza tym pomyślmy o kosztach: pierwszy tabor można kupić z funduszy unijnych. Potem jednak trzeba go modernizować, inwestować w infrastrukturę. Na razie utrzymanie tej trasy bierze na siebie państwo. Nic dziwnego, bo codziennie 70 tysięcy mieszkańców Szczecina mieszkających wzdłuż torów narażonych jest na awarię pociągu przewożącego do i z Polic amoniak i kwas siarkowy. Kiedyś powstanie jednak kolejowa obwodnica zachodnia miasta, którą pojadą te pociągi. Wówczas linia pozostałaby na utrzymaniu miasta.
Z całą pewnością fajnie by było, gdyby Szczecin miał coś na kształt berlińskiej S-Bahn, ale popatrzmy, gdzie na północy rozwija się Szczecin. Linia kolejowa omija te obszary. Z pomocą PKP sprawdzaliśmy możliwość wykorzystania tej linii, rozpatrując także ewentualne przesunięcia przystanków. I okazało się, że w Szczecinie zainteresowanie jest praktycznie żadne, mimo że na trasie jest np. stadion Pogoni czy też Carrefour na Turzynie. Zachowując linię w całości, mamy tymczasem, w perspektywie budowy dalszej części obwodnicy śródmiejskiej, konieczność czteropoziomowych skrzyżowań na Pogodnie. A wystarczyłoby jezdnię poprowadzić tam, gdzie teraz są tory.
Andrzej Chańko, dyrektor PKP Przewozy Regionalne w Szczecinie
Kolej ze względu na koszty nastawiona jest na przewozy masowe. Nie możemy być tylko dopełnieniem komunikacji autobusowej. Musi być na odwrót - tak jak w przypadku połączenia Szczecin-Gryfino. Gdybyśmy przestali jeździć, to pomiędzy miastami ustawiłaby się kolejka autobusów z pasażerami. Przewozy turystyczne? Raz w tygodniu przynajmniej na początku cieszyłyby się pewnie zainteresowaniem. Pytanie, czy udałoby się je utrzymać. Na co dzień ceną biletu na tej trasie nie zawojujemy. Poza tym obecny stan linii wyklucza ruch cykliczny. Za 80 mln zł wyremontowany został jeden tor między Niebuszewem a Policami i pociągi mogą tam jechać 80 km na godz. Na drugim poruszają się jednak czterdziestką, a miejscami jedynie 30 km na godz.
A co Państwo sądzą o przyszłości linii kolejowej do Trzebieży? Czekamy na maile (andrzej.krasnicki@szczecin.agora.pl) i listy: "Gazeta Wyborcza", ul. Henryka Pobożnego 11, 70-507 Szczecin, Andrzej Kraśnicki

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 grudnia 2006 roku.

* * *

Pirat na drodze

Chwile grozy przeżyli pasażerowie autobusu linii 60. Według ich relacji kierowca pędził jak szalony, przytrzasnął też drzwiami pasażera.
Pomogła dopiero interwencja policji. O sprawie poinformował nas Czytelnik, który jechał feralną "60-tką”. Do zdarzenia doszło w sobotę po południu. Autobus pędził jak szalony. Pasażerami rzucało w środku od okna do okna - opowiada mężczyzna (dane do wiadomości redakcji). Zwracaliśmy uwagę kierowcy, że nie wiezie kartofli, ale ten nie reagował. Nic sobie nie robił z naszych uwag.
Bali się jechać
Między pasażerami a kierowcą wywiązała się kłótnia. Uwagi jadących nie na wiele się zdały. Gdy przytrzasnął drzwiami mężczyznę, pasażerowie postanowili zadzwonić na policję. Podejrzewaliśmy, że kierowca jest pijany - mówi nasz Czytelnik. Nikt o zdrowych zmysłach tak się przecież nie zachowuje. Naprawdę baliśmy się jechać tym autobusem. Policja zatrzymała kierowcę na pętli przy Stoczni Szczecińskiej Nowa. Kierowca został przekazany nadzorowi ruchu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w celu wyjaśnienia sprawy - mówi Zenon Butkowski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
Sprawdzili trzeźwość
Policjanci zasugerowali pracownikom nadzoru ruchu przebadanie kierowcy pod kątem trzeźwości. Takie badanie zostało na pętli wykonane. Badanie zostało przeprowadzone alcotestem i nie wykazało w wydychanym powietrzu obecności alkoholu - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pracownicy nadzoru sporządzili protokół z tego badania. Pracownik nadzoru ruchu ZDiTM przeprowadził z tym kierowcą rozmowę dyscyplinującą - wyjaśnia Kwiecień-Zwierzyńska. Przypomniał mu, że autobus należy prowadzić w sposób płynny i bezpieczny dla pasażerów.

Opracowanie "Monika Stefanek", "Głos Szczeciński", 20 grudnia 2006 roku.

* * *

Za darmo autobusem i tramwajem?

Za darmo autobusem i tramwajem podczas zlotu żaglowców? Biuro Organizacji Regat chce, by radni w sierpniu przyszłego roku na trzy dni wprowadzili bezpłatne przejazdy komunikacją miejską.
To duże ułatwienia dla turystów i mieszkańców i wbrew pozorom promocja dla miasta - przekonuje kapitan Marcin Raciborski. Pomysł popiera radny Piotr Kęsik, członek komisji promocji. Radna Renata Zaremba, przewodnicząca komisji budżetowej jest przeciwna takiemu rozwiązaniu. Na razie była propozycja. Żeby przejazdy komunikacją miejską były darmowe podczas zlotu żaglowców - taką decyzję musi podjąć na sesji cała rada miasta.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 20 grudnia 2006 roku.

* * *

Lidl zrobił bałagan

Czarny scenariusz sprawdził się. Wczoraj, po otwarciu nowego supermarketu na Niebuszewie na pobliskim skrzyżowaniu zapanował chaos. To wina właściciela sklepu i kierowców łamiących nagminnie przepisy.
Sklep Lidla u zbiegu ulic Chopina i Krasickiego. Foto: Andrzej Kraśnicki jr O tym, że ulokowanie wjazdu i wyjazdu do supermarketu u zbiegu ulic Chopina i Krasińskiego to fatalny pomysł, uprzedzaliśmy już w sierpniu. To jedno z najniebezpieczniejszych, pozbawionych sygnalizacji skrzyżowań na Niebuszewie, a wjazd na sklepowy parking ulokowano zaledwie cztery metry od tego miejsca. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz specjaliści z magistratu zarzekali się jednak, że sieć Lidl jest zobowiązana do uzgodnionej z nimi zmiany organizacji ruchu, która zapewni wszystkim bezpieczeństwo.
Mylące kierunkowskazy
Kiedy wczoraj około godz. 10 przyjechaliśmy na skrzyżowanie koło Lidla, okazało się, że nowej organizacji ruchu po prostu nie ma. Jest za to komunikacyjny chaos. Jak to? - dziwił się Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, który zatwierdzał dokumenty z planowaną, nową organizacją ruchu. Inwestor miał przecież wprowadzić zmiany już 2 grudnia.
Nie wprowadził. Przede wszystkim zaraz za wiaduktem kolejowym nie powstała podwójna linia ciągła, zabraniająca wjeżdżania na sklepowy parking od strony ul. Orzeszkowej. Skutki tego zaniedbania okazały się fatalne. Kierowcy usiłujący skręcić w lewo blokowali ruch pojazdów na pasie prowadzącym w kierunku ul. Chopina. Kiedy w końcu ruszali, zaraz musieli się zatrzymać, by nie rozjechać pieszych wchodzących na plac przed sklepem. Wjazd dla samochodów i wejście dla pieszych jest bowiem wspólne. Auta stawały więc w poprzek pasa dla kierowców jadących w stronę centrum miasta. Na i tak zatłoczonym nawet poza godzinami szczytu skrzyżowaniu powstał bałagan. Dochodziło do awantur.
Miał pan włączony lewy kierunkowskaz, myślałem, że skręca pan w Chopina! - denerwował się kierowca forda, który w ostatniej chwili zorientował się, że jadący od strony ul. Orzeszkowej peugeot skręca wcześniej na teren sklepu, przecinając mu drogę. Na szczęście w porę zahamował. W niebezpieczeństwie znaleźli się też ci kierowcy, którzy pędząc w kierunku centrum miasta, nagle byli zmuszani do gwałtownego hamowania. Wymuszali je kierowcy, którzy włączając w ostatniej chwili kierunkowskaz, tuż za skrzyżowaniem zwalniali i skręcali na sklepowy parking.
Zły znak
Stało się też to, co było akurat łatwe do przewidzenia. Kierowcy wyjeżdżający ze sklepu łamią zakaz skręcania w lewo w kierunku Warszewa i os. Arkońskiego. To wyjątkowo niebezpieczny manewr, bo takie auto przecina cztery pasy ruchu i wjeżdża niespodziewanie niemal na środek zatłoczonego skrzyżowania. Uprzedzaliśmy, że tak będzie, bo chcąc dojechać do domu na Warszewie, kierowca wyjeżdżający z Lidla po skręceniu przepisowo w prawo w stronę centrum musiałby objechać niemały kawałek Niebuszewa, by bezpiecznie zawrócić.
ZDiTM nazwał to "czarnym scenariuszem". Spełnił się. W ciągu godziny naliczyliśmy piętnaście aut, które tak pojechały. Być może winne jest beznadziejne oznakowanie. O tym, że nie wolno jechać w lewo, informuje jedynie strzałka "nakaz skrętu w prawo przed znakiem". Znak jest absurdalny. Stosując się do niego, kierowcy nie wjeżdżaliby na ulicę, ale na trawnik.
Oczywiście, że powinien tam stać znak nakazujący skręt w prawo za znakiem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Do skręcania w lewo "zachęca" też wspomniany brak podwójnej linii ciągłej vis-a-vis parkingu sklepu. W piątek przyjedziemy na miejsce, by dokonać wizji lokalnej - zdecydował po zrelacjonowaniu przez nas sytuacji Wojciech Ignalewski.
Miasto może nakazać Lidlowi wykonanie oznakowania jezdni według ustalonej dokumentacji. Urzędnicy nie byli jednak wczoraj w stanie ustalić, czy mogą w jakiś sposób ukarać sieć za niewykonanie tego w terminie. Sieć Lidl tradycyjnie już nie odpowiedziała nam na pytania związane ze swoją inwestycją na Niebuszewie.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 grudnia 2006 roku.

* * *

Protesty uniemożliwiają zakupy - Szczecin czeka na tramwaje

Już ponad trzy miesiące Urząd Miejski ma kłopoty z decyzją jakie kupić tramwaje. Wybór jest prosty i ograniczony, tym bardziej, że chodzi o zaledwie 6 przyczep do wagonów zakupionych w 2001 r. Ale determinacja producentów sprawia, że zasypują miasto protestami.To z kolei uniemożliwia podpisanie umowy.
Nowych tramwajów w Szczecinie nie było dawno. Dlatego w 2001 r. kupiono 14 wagonów, z których każdy może jeździć samodzielnie. Połączono je w składy z myślą o dokupieniu przyczep. Taka okazja się nadarzyła, gdy pojawiły się środki z UE. Napisaliśmy projekt, który przeszedł wszystkie szczeble akceptacji, mamy zagwarantowane na ten cel pieniądze - przypomina Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, przewodniczący komisji przetargowej. Z przyznanych środków wyremontowano już odcinek ul. Ku Słońcu, a w ramach tego samego zadania mamy kupić 6 doczep tramwajowych.
Do przetargu stanęły 3 firmy. Miasto wybrało najtańszą ofertę - poznańskiego "Modertransu". To nie spodobało się konkurentom, a po ponownym przejrzeniu ofert wygrać miał również poznański „Cegielski". Wtedy zaprotestował zarówno "Modertrans", jak i ostatni z ubiegających się o zlecenie - wrocławski "Protram". Sprawa była już rozpatrywana także przez arbitraż, działający przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Ostatecznie wybrano "Protram".
Mimo to firmy wykorzystują każdą możliwość, wyszukują najdrobniejsze potknięcia konkurentów - mówi M. Przepiera. W piątek, w ostatniej chwili, wpłynął piąty już protest. Gdyby przyszedł kilka minut później, można by go nie uznać i podpisać umowę z "Protramem", który wciąż zapewnia, że wagony wyprodukuje i dostarczy do końca przyszłego roku. Tak się jednak nie stało, więc sprawa kolejny raz trafi do arbitrażu. Na rozstrzygnięcie poczekamy znów kilka tygodni. Gra toczy się o ok. 11,9 mln zł, firmy mają się więc o co kłócić. Ale to oznacza, że wciąż nie wiadomo, kiedy szczecinianie zobaczą nowe tramwaje.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 14 grudnia 2006 roku.

* * *

Szczecin-Police - powrót konkurencji

Po rocznej przerwie osoby jeżdżące codziennie między Szczecinem a Policami znów mają wybór. Po raz kolejny z osiedla Chemik można dojechać do centrum Szczecina w pół godziny i taniej niż miejską linią. Tym razem oferta firmy „Ever Trans" jest bardziej atrakcyjna. Połączenie powstało m.in. na prośbę mieszkańców Polic i Nowego Warpna - tłumaczy Krzysztof Podsiadło, szef „Ever Transu". Część kursów do i ze Szczecina jest skomunikowanych z busami kursującymi na trasie Police-Nowe Warpno.
Pierwszy bus z Polic wyrusza o 4.40. Ostatni ze Szczecina dociera tam około godz. 22.30. W Szczecinie busy zatrzymują się przy ul.ul. Hożej, Komuny Paryskiej, na pl. Rodła, w al. Niepodległości i przy pl. Tobruckim. Ułatwiają więc także dotarcie do dworców PKS i PKP. To znaczny postęp, bo rok temu busy mogły się zatrzymywać wyłącznie w al. Niepodległości, co zniechęcało pasażerów. Linia została więc szybko zawieszona. Tym razem ma większe szanse na powodzenie. Tym bardziej że bilety są tańsze niż na linii pospiesznej F. „Ever Trans" zapewnia, że przy wzroście zainteresowania busa zastąpi autobus, zabierający więcej osób. Możliwe jest też zwiększenie częstotliwości kursów.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 grudnia 2006 roku.

* * *

Szczecin zbuduje drogi za 125 mln zł

W przyszłym roku obwodnica śródmiejska dojdzie do ul. Krasińskiego, powstaną mosty na Autostradzie Poznańskiej i rondo na Gumieńcach.
Fragment obwodnicy na ul. Przyjaciół Żołnierza w budowie. w głębi - pas ziemi, na którym powstanie kolejny odcinek. Foto: Cezary Aszkiełowicz Projekt budżetu na przyszły rok był opracowany jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka, ale nowy prezydent nie wszystko będzie w nim wywracać na nice (Piotr Krzystek zapowiedział zmiany w tym dokumencie). Niektóre inwestycje - już rozpoczęte i współfinansowane ze środków unijnych - na pewno będą kontynuowane.
Co powstanie
W dziale "transport i komunikacja" miejskiego budżetu zarezerwowano na przyszły rok 189 mln zł. Z tej kwoty 63 mln pójdą na utrzymanie dróg i dotację do komunikacji miejskiej. Na inwestycje drogowe pozostaje 125 mln zł.
Na pewno powstanie więc rondo na Gumieńcach, w miejscu rozkopanej obecnie krzyżówki ul. Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej. Na kontynuację prac zapisano 7,9 mln zł. Rondo musi być skończone w połowie przyszłego roku. Drogowcy dotychczas wykonali nową trakcję tramwajową i część instalacji podziemnych. Od Wszystkich Świętych na budowie nic się nie dzieje. Dlaczego? Ponieważ Enegopol buduje też obwodnicę zachodnią. Lepiej żeby na ul. Przyjaciół Żołnierza zrobił jak najwięcej, niż miał rozgrzebane dwie budowy - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich. Prace na rondzie ruszą na początku przyszłego roku.
Aktualnie budowany trzeci etap obwodnicy (od łącznika ul. Bandurskiego do ul. Warcisława) nie zostanie zakończony w tym roku - w styczniu robotnicy zajmą się kosmetyką. Miasto nie zamierza zatrzymywać się w budowaniu obwodnicy. Co rok ma powstawać kolejny etap. Obecny jest budowany przy wsparciu pieniędzy ze ZPORR. Unia dała na tę inwestycję 8 mln 765 tys. zł, czyli trzy czwarte wartości. Na czwarty etap miasto nie dostanie nic z unijnej kasy. Budowę odcinka od skrzyżowania z ul. Warcisława do krzyżówki z ul. Krasińskiego będzie musiał udźwignąć budżet miejski (zapisano na to 6 mln zł). Kolejne etapy budowy obwodnicy miasto zgłosiło już do listy inwestycji, które będzie chciało zbudować przy udziale pieniędzy unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Etap piąty ma doprowadzić obwodnicę do skrzyżowania z ul. Arkońską a szósty do węzła Łękno, na którego zbudowanie potrzeba będzie 28 mln zł.
W 2007 r. mają być prawie gotowe nowe mosty w ciągu Autostrady Poznańskiej przez Odrę Zachodnią i Regalicę. Koszt budowy - 80 mln zł, z czego 44 mln dostaliśmy z Unii. W 2007 r. wydamy na tę inwestycję 37,5 mln zł. Mosty mają być gotowe i przejezdne w połowie 2008 r. Jednocześnie ma powstać projekt nowej jezdni, która w przyszłości będzie łączyła oba mosty.
Czego nie będzie
Na 2007 r. zaplanowano wydatki na projekty, które będą mogły być realizowane najwcześniej w 2008 r. W tym gronie znalazła się kontynuacja przebudowy ul. Struga (60 mln zł na ten cel obiecał minister Rafał Wiechecki). Prace projektowe mają kosztować 4 mln zł (po ich wykonaniu można będzie rozpisać przetarg na roboty budowlane). Nie ma w planach inwestycyjnych budowy tzw. ul. Nowobrackiej - czyli przedłużenia ul. Taczaka do skrzyżowania z ul. Szeroką. Zaplanowano także opracowanie dokumentacji na przebudowę ul. Potulickiej, Narutowicza i Kaszubskiej (realizacja najwcześniej w 2009 r.) oraz modernizację ciągu ulic Nienierzyńska - Arkońska - Spacerowa.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", foto Cezary Aszkiełowicz, 13 grudnia 2006 roku.

* * *

Wina motorniczej

Kilkadziesiąt tysięcy złotych strat, rozbite dwa wagony i zatrzymane tramwaje, to efekt zderzenia "siódemki” z niemiecką ciężarówką.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Motornicza prowadząca tramwaj też miała sporo szczęścia, bo jej kabina zastała doszczętnie zniszczona, kiedy tramwaj wbił się w tira.
Odblokowanie torów zajęło kilkadziesiąt minut. Potrzebne były palniki, dźwig i wyłączenie prądu w sieci. Foto: Marcin Bielecki Do zderzenia doszło po godz. 9 na przejeździe przez torowisko przed Basenem Górniczym. "Siódemka" jechała od centrum, a tir skręcał w lewo. Do uderzenia doszło w chwili, kiedy ciężarówka zjeżdżała już z torowiska. Tramwaj wbił się w tył naczepy. Siła uderzenia była spora, bo drugi wagon składu wypchnął z torów pierwszy pojazd. Uszkodzeniu uległa również naczepa ciężarówki, z której na tory posypało się ziarno. Inne konsekwencje, to m. in. zniszczony płot i zablokowany na kilkadziesiąt minut ruch tramwajów. Uruchomiona została komunikacja zastępcza.
Niewykluczone, że oślepiające słońce mogło mieć wpływ na zdarzenie - mówił na miejscu jeden z policjantów. Do tego rano było jeszcze ślisko. Motornicza została uznana za winną kolizji i ukarano ją mandatem w wysokości 200 zł.
Oba wagony zostały poważnie uszkodzone. Jeden zostanie naprawiony w ciągu kilku najbliższych dni. Los tego bardziej zniszczonego nie jest jeszcze przesądzony. Można go naprawić, bo naprawialiśmy już wagony w o wiele gorszym stanie. Natomiast trzeba zrobić rachunek ekonomiczny, czy to będzie się opłacało - tłumaczy Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", foto Marcin Bielecki, 12 grudnia 2006 roku.

* * *

Motornicza ukarana 200-tu złotowym mandatem

Motornicza, która dziś rano spowodowała wypadek na Basenie Górniczym została ukarana 200-tu złotowym mandatem. Rano na ul. Gdańskiej w Szczecinie doszło do kolizji tramwaju z samochodem ciężarowym. Kierująca tramwajem linii 7 jadąc w stronę Basenu Górniczego najechała na tył naczepy samochodu ciężarowego MAN na niemieckich numerach rejestracyjnych. Przedni wagon tramwaju wypadł z szyn, na szczęście nikomu nic się nie stało. Utrudnienia w ruchu trwały ponad godzinę. Kierująca tramwajem, jako sprawczyni kolizji została ukarana mandatem karnym w wysokości 200 zł.

Opracowanie "Anna Arabska ", "Polskie Radio Szczecin", 11 grudnia 2006 roku.

* * *

Nowe autobusy przyjechały nocą

Piękny prezent sprawił policzanom św. Mikołaj. W nocy z wtorku na środę w Szczecińsko - Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pojawiły się 4 nowe autobusy. W ostatnich 3 latach firma kupowała tylko używane pojazdy, wycofywane z Zachodu.
Mieliśmy dużo szczęścia. Te autobusy były wyprodukowane w 2005 r. na rynek turecki - wyjaśnia Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów SPPK. Ale nie odebrano ich, stały cały czas u producenta. Rocznikowo nie są więc najnowsze, ale nie były używane. Dzięki temu firma kupiła 4 sztuki za cenę trzech. W dodatku wzięła je w leasing, więc spłata będzie rozłożona w czasie, na korzystnych warunkach.
Nowe autobusy pojawiać się będą przede wszystkim na linii samorządowej i trasach do Zakładów Chemicznych. Tam są obecnie najgorsze drogi, a nowe autobusy nie są niskopodłogowe. Będą więc najmniej narażone na uszkodzenia podwozia i zawieszenia. Ich zaletą jest także duża liczba otwieranych okien, co pasażerowie z pewnością docenią, zwłaszcza latem. Pojazdy nabywane w ostatnich latach przy wyższych temperaturach powietrza przypominają piekarniki. MAN-y wyjadą na trasy w przyszłym tygodniu. Za blisko 2 tygodnie SPPK wycofa z eksploatacji ostatnie ikarusy.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 8 grudnia 2006 roku.

* * *

Cztery nowe MAN-y

Cztery nowe MAN-y zastąpią stare wyeksploatowane ikarusy. Autobusy przedwczoraj trafiły już do bazy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Niebawem zobaczymy je na trasach.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami konsekwentnie realizujemy program wymiany taboru - podkreśla Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Właśnie zakupiliśmy cztery nowe MAN-y. Są już w naszej bazie. Oczywiście bez wieloletniego kontraktu, o który tak długo walczyliśmy, nie byłoby to możliwe. Teraz mamy zapewnione źródła finansowania, korzystamy z leasingu i kredytów.
Nowe MAN-y, to wersje A-75, przegubowe, wysokopodłogowe. Wyprodukowane zostały w fabryce w Turcji. Cena rynkowa takiego pojazdu wynosi prawie 1 mln zł. Nam udało się zakupić te autobusy po bardzo atrakcyjnej cenie, wykorzystaliśmy okazję oszczędzając 30 proc. kosztów - podkreśla prezes SPPK. Płaciliśmy niespełna 700 tys. zł za każdy. Nowe autobusy wymienią ostatnie zużyte ikarusy.
Ponieważ nie są to pojazdy niskopodłogowe będą obsługiwać głównie linię lokalną, samorządową oraz trasę do Zakładów Chemicznych Police. Na ulicach pojawią się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Trzeba je tylko odpowiednio zaprogramować, i dokonać drobnych przeróbek.
W tej chwili z 60 autobusów SPPK wiek 48 pojazdów nie przekracza 10 lat. A najbliższych dwóch latach przewoźnik wymieni jeszcze 11 starych jelczy. Kiedy to nastąpi, będziemy mogli prowadzić już stopniową, racjonalną wymianę taboru, około 5-6 sztuk rocznie - dodaje Andrzej Markowski. Będzie to już sytuacja komfortowa. Znacznie poprawimy bezpieczeństwo pasażerów i jakość usług. Jednocześnie zmniejszając koszty eksploatacji, napraw itp. Awaryjność starych pojazdów jest bowiem bardzo kosztowna. Tego problemu już nie będzie.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 8 grudnia 2006 roku.

* * *

Słupy reklamowe oczyszczone

Szczecińska spółka M-Expo chce wyremontować przedwojenne słupy reklamowe. Niestety nie może doczekać się na umowę na ich długoletnią dzierżawę.
Jeden z zabytkowych słupów na ul. Sczanieckiej. Foto: Dariusz Gorajski Dzierżawimy słupy od października, niestety Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisał umowę ważną tylko trzy miesiące - mówi Kornel Mróz z M-Expo. Usłyszeliśmy, że nie ma jasnych planów co do ich przyszłości. M-Expo nie opłaca się więc zainwestować w remont mocno uszkodzonych budowli. Na razie, chcąc pokazać, że zadba o ich kondycję, spółka pozrywała ze słupów stare plakaty. Przy ul. Swarożyca "dokopaliśmy" się do plakatów wyborczych z Tadeuszem Mazowieckim z 1989 r. - mówi Kornel Mróz. Średnio z każdego słupa zrywanych jest około ćwierć tony papieru.

Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza", foto Dariusz Gorajski, 7 grudnia 2006 roku.

* * *

Mikołaj na szynach

Tramwaj linii nr 5 prowadził wczoraj... Święty Mikołaj. Taki sposób na udowodnienie dzieciom, że postać z brodą, która rozdaje prezenty istnieje, wybrał motorniczy.
Ryszard Żukowski na pomysł wpadł sam. Już rok temu chciał założyć czerwono-biały strój i w nim usiąść za sterami tramwaju. Niestety, 6 grudnia zeszłego roku nie został zaplanowany do pracy. W tym jednak się udało i już od rana miasto obiegła sensacyjna informacją: Święty Mikołaj jeździ "piątką”. Mogli się o tym przekonać pasażerowie składu, w którym jeden z wagonów oznaczony był liczbą 1042. Nawet szefowie motorniczego rano jeszcze nie wiedzieli, że najmłodsi pasażerowie będą mieli szansę spotkać niezwykłą postać.
Po prostu chcę pokazać dzieciom, że Mikołaj istnieje i że rzeczywiście rozdaje prezenty - wyjawia Ryszard Żukowski. Prezenty dla maluchów rzeczywiście były. Wystarczyło żeby maluch podszedł do kabiny motorniczego, a dostawał smakołyk, czy zabawkę. Zabawki mam po moich dzieciach, które są już dorosłe. Leżały w piwnicy. Żona mówiła, żebym je wyrzucił, a ja, że jeszcze się przydadzą - mówi motorniczy - św. Mikołaj. Mikołaja w komunikacji miejskiej pasażerowie nagradzali oklaskami, mówili, że pomysł miał świetny. Ten zamierza wrócić za rok.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 7 grudnia 2006 roku.

* * *

Most w Podjuchach wyleci w powietrze

Będzie niebezpiecznie, ale widowiskowo, ponad 150 metrowej długości most nad ulicą Smoczą w Podjuchach wyleci w powietrze. Dosłownie. Wysadzenie tego mostu jest niezbędne, ponieważ w tym miejscu wybudowany zostanie nowy most, który będzie częścią budowanej właśnie nitki trasy A6, prowadzącej do Berlina. Jak poinformował Andrzej Bryś z firmy Spec Min ponad 1000 ładunków ze szwedzkim systemem zapalników wybuchnie w odstępach milisekund. Dla obserwujących, z daleka oczywiście, będzie słyszalny tylko jeden wybuch. Cała operacja odbędzie się 20 grudnia, czyli tuż przed gwiazdką i jak podkreślają specminerzy, będzie bezpieczna. Na początku roku mogliśmy obserwować wybuch mostu nad ulicą Smoczą od strony Puszczy Bukowej. Wówczas cała operacja wykonana została tak precyzyjnie, że nie ucierpiało ani jedno drzewo.

Opracowanie "Barbara Gondek ", "Polskie Radio Szczecin", 5 grudnia 2006 roku.

* * *

O włos od tragedii

Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie doszło do tragedii, po tym jak autobus wjechał na chodnik.
Sceny jak z filmu grozy rozegrało się rano na ruchliwym skrzyżowaniu al. Wyzwolenia i ul. Malczewskiego oraz na kilkunastu metrach kwadratowych ruchliwego chodnika. Usłyszałam tylko huk - opowiada Danuta Sroga z kiosku przy al. Wyzwolenia. W ułamku sekundy na chodniku znalazł się autobus. To cud, że nikomu nic się nie stało. O tym, że w wyniku wypadku nikt nie ucierpiał zdecydowała pora wydarzenia: kilka minut przed godziną 9.
To taka godzina, że dzieci z podziemi nie wychodziły, a ludzi na przejściu nie było - tłumaczy kioskarka. Normalnie tędy mnóstwo ludzi chodzi. To droga do szkoły dla wielu dzieci.
Przebieg zdarzeń był następujący: jest godz. 8.58, kierowca osobowego volvo jedzie od ronda Giedroycia, na skrzyżowaniu z Malczewskiego chce skręcić w lewo (później tłumaczył policjantom, że wiedział co robi, że zachował szczególną ostrożność). Ustawia się na jednym z pasów, z prawej strony ma ciężarówkę, która ogranicza mu pole widzenia. W chwili, w której wjeżdża na skrzyżowanie uderza w niego autobus - zjeżdżający z linii 68 do zajezdni. On po prostu wyjechał. Stał w drugim rzędzie i nagle wyskoczył - mówił kierowca autobusu.
W momencie, kiedy doszło do wypadku, ludzi, na szczęście tu nie było. Po południu skutki zdarzenia mogłyby być tragiczne. Foto: Marcin Bielecki Autobus miał zielone światło, był na środkowym pasie. Jego kierowca miał niewiele czasu na reakcję. Ciężki wóz odbił w prawo, uderzył w wysoki krawężnik, staranował i wyrywał płotek, przejechał kilkanaście metrów po chodniku i stanął w poprzek kilka metrów od przejścia dla pieszych i bardzo blisko wyjścia z przejścia podziemnego. Dobrze, że nie zjechał na dół - kręcił głową na miejscu zdarzenia dyżurny ruchu. Tu wypadki są prawie codziennie, był w piątek, w sobotę, na okrągło - wyjaśnia Danuta Sroga. Okazuje się, że na skrzyżowaniu to było już trzecie zdarzenie z udziałem autobusu.
Wina leży bez wątpienia po stronie kierowcy, który skręcał w lewo - ocenia podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. To typowy błąd wynikający z nieznajomości przepisów. W tym miejscu można by wydzielić osobny lewoskręt, ale nieznajomość przepisów przez kierowców nie może być podstawą do tego. Wprowadzenie tej relacji odbyłoby się kosztem al. Wyzwolenia w kierunku ronda Giedroycia. To skrzyżowanie nie jest jedynym, na którym kierowcy popełniają ten sam błąd. Kierowca volvo pojechał do szpitala, na al. Wyzwolenia utworzył się korek. Kierowca autobusu zapakował do środka pourywane części pojazdu i pojechał do zajezdni.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", foto Marcin Bielecki, 5 grudnia 2006 roku.

* * *

Coraz gorzej na Arkońskiej

O tym, że po ul. Arkońskiej mogą przestać kursować tramwaje, pisaliśmy już wielokrotnie. Tak samo często jak o pilnej potrzebie remontu tej ulicy. Nadal nie wiadomo jednak, kiedy szczecinianie mogą liczyć na renowację tej trasy. Ale groźba wstrzymania ruchu tramwajowego staje się coraz bardziej realna.
Nie twierdzę, że stanie się to za miesiąc albo trzy, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć konkretnej daty. Nie stanie się to też nagle, z dnia na dzień. Ale jest możliwe za pół roku czy rok - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Na pewno wstrzymamy komunikację w momencie, gdy zagrożone będzie bezpieczeństwo pasażerów, a stan techniczny torów jeszcze się pogorszy.
Dotychczas nie raz się zdarzało, że wszystkie tramwaje, które kierowano na linię nr 3, w ciągu jednego dnia ulegały awarii i trzeba je było zastąpić kolejnymi składami. Jeśli uszkodzenia wagonów będą się zdarzać coraz częściej, MZK przestanie się opłacać wysyłanie wagonów w tamten rejon miasta. Tym bardziej że te najbardziej wysłużone będą niebawem wycofywane z eksploatacji.
Na pewno na linię 3 nie wyślemy tatr sprowadzanych z Berlina - zapewnia K. Turczyn. Ale szkoda wysyłać na tę linię także wagony np. po gruntownej modernizacji. Dlatego w najbliższych dniach MZK przeprowadzi szczegółowe jazdy próbne, by po raz kolejny ocenić stan torowiska w ul. Arkońskiej i znajdujących się w podobnym stanie torów na ul. Niemierzyńskiej. Uwagi trafią do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. To on będzie musiał zatroszczyć się o zastępczą komunikację, jeśli MZK przestanie wysyłać na linię do Lasku Arkońskiego tramwaje. A jeśli w najbliższym czasie miasto nie znajdzie środków na gruntowną modernizację ciągu tych ulic, trzeba będzie i tak wydać ogromne pieniądze na wymianę samych torowisk, nie osiągając w pełni zadowalających efektów.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 4 grudnia 2006 roku.

* * *

Komfort z Berlina

Przed wyborami było o nich głośno. Także pierwszy dzień na linii był drobiazgowo śledzony. Dziś tramwajami sprowadzanymi z Berlina już mało kto się interesuje. A w zajezdni Pogodno jest już ponad połowa z zakupionych pojazdów. Mamy już 12 wagonów. Kolejnych 5 powinno przyjechać w grudniu, ostatnie 4 najdalej w styczniu - cieszy się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Pierwsze sześć ma już wszystkie niezbędne dokumenty, bez których nie jest możliwa jazda po polskich torach.
Kolejna szóstka badania zaczęła przechodzić od piątku i jeszcze w tym tygodniu powinny wyjechać na miasto. Na początek - w ramach jazd próbnych i szkolenia motorniczych. Bo tych jest wciąż za mało. Pierwszych dwóch instruktorów uprawnienia do prowadzenia żółtych Tatr zdobyło w Niemczech. W Szczecinie przeszkolili kolejnych 2. Każdy z nich ma teraz pod opieką po dwóch uczniów, którzy wkrótce będą mogli samodzielnie prowadzić wygodne wagony. W przyszłym tygodniu zatem każdego dnia na regularne linie będą więc wyjeżdżać 4 Tatry. I liczba ich będzie się sukcesywnie zwiększać, wraz z kolejnymi dostawami i szkoleniem kolejnych pracowników. Na razie te wagony kursują w składzie na liniach 7 lub 8, ewentualnie jako dwa osobne tramwaje na "9".
Testowaliśmy już też Tatrę na linii 12, próby na innych liniach też są w planie - zapewnia K. Turczyn. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że tramwaje sprowadzone z Berlina nie pojadą na liniach 3 i 6. Przynajmniej do czasu, kiedy nie odbędzie się generalny remont torowisk w ul. Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Jana z Kolna. Tam Tatry, zwane już przez szczecinian "kanarkami", nie wyjeżdżają nawet na próby. Wszystkie inne trasy już odwiedziły.
Puste wagony przejeżdżają bez większych problemów - tłumaczy dyrektor Turczyn. Ale inaczej zachowują się przy obciążeniu, z pasażerami. Stąd próby, prowadzone na różnych liniach. MZK zbiera uwagi od motorniczych i wydłuża listę miejsc, w których należy poprawić płyty, kostkę brukową lub wymienić szyny. Ekipa, która się tym zajmie, ma podjąć działania w przyszłym tygodniu. Gdyby napraw nie zrobiono, wagony po 500 tys. zł za sztukę długo by nie posłużyły.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 4 grudnia 2006 roku.

* * *

Nocka na torach z grillem

Równo dziesięć lat po likwidacji nocnych linii tramwajowych szczecińscy miłośnicy komunikacji zorganizowali przejażdżkę po mieście. Oczywiście nocnym tramwajem.
Chętnych było tylu, że lista pasażerów okolicznościowego przejazdu została zamknięta już kilka dni przed tramwajową nocą. W sobotę przed godz. 22 w bramie zajezdni Pogodno stało ponad 80 osób. Fani tramwajów przyjechali nawet z Warszawy, Wrocławia i Torunia. Okazja nie byle jaka: równo dziesięć lat wcześniej, w nocy z 2 na 3 grudnia 1996 r., na ulice Szczecina po raz ostatni wyjechały nocne tramwaje. 24 godziny później powracających z nocnych eskapad woziły już autobusy. I tak jest do dziś. Coroczne obchodzenie tej smutnej dla miłośników tramwajów rocznicy stało się już szczecińską tradycją znaną wśród miłośników komunikacji w całej Polsce.
Na sobotnią imprezę wyruszyliśmy z zajezdni Pogodno najnowszym nabytkiem MZK - berlińskimi tramwajami Tatra. Połączone ze sobą dwa wagony przejechały aleją Wojska Polskiego w stronę centrum, a potem ulicy Potulickiej. Tam, na pętli, zatrzymaliśmy się na pierwszy z kilku zaplanowanych na tę noc fotostopów. Szczecinianie czekający na "normalny" tramwaj ze zdziwieniem przyglądali się kilkudziesięciu osobom, które wybiegły z wozów i po rozstawieniu statywów zabrały się do fotografowania. W podobnej sytuacji na ul. Ku Słońcu kierowcy jadący tą ulicą w panice hamowali, widząc coś, co przypominało baterię fotoradarów.
Szkoda nocnych tramwajów - wzdychał Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno, który także wybrał się na przejażdżkę. Miasto z ich okien wygląda nocą zupełnie inaczej niż z okien autobusu. Miłośnicy tramwajów wiedzą, że na powrót do dawnych czasów nie ma szans. Sieć tramwajowa nie dociera do wielu dużych osiedli, autobusy są po prostu bardziej praktyczne - przyznaje Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
W połowie przejażdżki, w środku nocy, koło tramwaju, który zatrzymał się na pętli na Głębokim, rozpaliliśmy grilla. Po kiełbaskach najbardziej zatwardziali miłośnicy tramwajów jeździli Tatrą jeszcze do 5.30 rano.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 3 grudnia 2006 roku.

* * *

Remont przy Przestrzennej na finiszu

W tym tygodniu mają zakończyć się prace remontowe na ulicy Przestrzennej w Szczecinie. Modernizacja biegnącej przy lotnisku w Dąbiu ulicy rozpoczęła się jesienią. Dotąd ustawiono już nowe latarnie. Od kilku dni Przestrzenna jest już na całym odcinku oświetlona. Ustawiono w sumie 58 nowych latarni, z których część jest niższa, by nie stwarzać zagrożenia dla lądujących samolotów. Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta mówi, że oświetlenie z pewnością poprawi bezpieczeństwo na Przestrzennej. W przeszłości dochodziło w tym miejscu do wielu, także śmietelnych wypadków. Obecnie przy Przestrzennej kończy się budowa ścieżki rowerowej. Inwestycja pochłonęła 300 tysięcy złotych.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin" 2 grudnia 2006 roku.

* * *

Pasażerowie mają przymusową saunę

W niektórych autobusach i tramwajach jest za gorąco - skarżą się pasażerowie komunikacji miejskiej. Okazuje się, że w części pojazdów nie ma możliwości regulowania ogrzewania.
Właśnie wróciłam do domu z zakupów w centrum - zadzwoniła do nas Czytelniczka. - W tramwaju można było się ugotować. Przecież na dworze nie jest wcale tak zimno, a motorniczy włączył ogrzewanie chyba na maksymalne obroty. W tramwaju był tłok, więc o mało nie zemdlałam.
Podobne sytuacje do rzadkości nie należą. Pasażerowie ratują się otwierając okna. Ale jaki to ma sens? Przecież takie ogrzewanie chyba kosztuje. A płacimy za to my! - denerwuje się pan Wiesław, podróżujący "dwunastką". Ten sam problem jest też w autobusach, nawet tych nowoczesnych, marki volvo.
Nie tak dawno jechałam 61 w godzinach szczytu - opowiada pani Maria. Było niemiłosiernie gorąco. Ludzie pootwierali okna i jak autobus jechał, to jeszcze dało się wytrzymać. Ale na Cukrowej zatrzymał się przed przejazdem kolejowym. Stał tam chyba z 10 minut. W końcu pasażerowie poszli do kierowcy prosić, żeby wyłączył ogrzewanie. Odpowiedział, że to niemożliwe.
Człowiek wyjdzie z takiego tramwaju na chłód i od razu się zaziębia - denerwuje się pani Anna, która tramwajem zawozi do przedszkola swojego 5-letniego syna. Dlaczego kierowcy i motorniczowie tak grzeją spytaliśmy szefów miejskich spółek komunikacyjnych.
- W tramwajach, zwłaszcza starszych, nie ma stopniowania ogrzewania - tłumaczy Krzysztof Turczyn, wicedyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji. Albo jest włączone, albo wyłączone. Przy takiej pogodzie jak jest teraz, gdy na dworze jest 10-12 stopni, przy włączonym ogrzewaniu w tramwajach rzeczywiście może być gorąco. Będziemy wyczulać motorniczych, żeby wyłączali ogrzewanie. Przypomnę o tym kierownictwu zajezdni.
Podobny problem, co w starszych tramwajach, jest też leciwych autobusach marki ikarus. W volvo temperaturę można regulować. Trudno mi powiedzieć, dlaczego kierowca 61 tak zareagował. Kierowcy mogą o takiej możliwości nie widzieć - mówi Roman Szok, dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Taką sytuację powinien zgłosić mechanikom.

Opracowanie "Paweł Słomkowski", "Głos Szczeciński" 1 grudnia 2006 roku.

* * *

1/06, 2/06, 3/06, 4/06, 5/06, 6/06, 7/06, 8/06, 9/06, 10/06, 11/06
1/07, 2/07, 3/07, 4/07, 5/07, 6/07, 7/07, 8/07, 9/07, 10/07, 11/07 12/07



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer 8.0